5 najważniejszych zasad zapuszczania włosów


Zapuszczanie włosów to nic wielkiego, przecież jeśli nie będziemy ich ścinać to same urosną i sprawa załatwiona. Oczywiście możemy na tym poprzestać, ale możemy też wkładając odrobinę wysiłku sprawić, że włosy nie tylko urosną nam szybciej, ale będą rosły zdrowsze. Wystarczy, że będziemy się trzymać tych 5 poniżej opisanych zasad:

1. Dbaj o końcówki

Zdrowe końcówki, bez rozdwojeń to gwarancja tego, że nie będziemy musieli zbyt często podcinać swoich włosów, a przy ich zapuszczaniu liczy się oczywiście każdy centymetr. Najważniejsze jest zabezpieczanie ich przed urazami mechanicznymi czyli ocieraniem się o ramiona czy plecy,  nocą o poduszkę czy też wplątywaniem w pasek torebki. Poza oczywistą sprawą czyli związywaniem ich na czas snu, zimą czy w wyjątkowo wietrzne dni dobrze jest sięgnąć po patent, który propaguję już od lat. Mam na myśli oczywiście metodę Weegirl czyli nałożenie na końce odrobiny (kropli lub dwóch) oleju, a na to jeszcze dodatkowo porcji silikonowego serum. Tak zabezpieczone końce są równocześnie odżywiane, więc mają szansę przetrwać w dobrej kondycji o wiele dłużej. O swoich ulubionych serach i olejach pisałam TU, TU i TU, a o aktualnych ulubieńcach opowiem Wam za jakiś czas :)

2. Nie niszcz

Nic nam jednak nie przyjdzie z nawet najlepszego zabezpieczania, jeśli będziemy jednocześnie niszczyć sobie włosy wysoką temperaturą, środkami chemicznymi takimi jak rozjaśniacz, stylizatory z alkoholem i chemiczna trwała czy innymi wymienionymi w TYM wpisie czynnikami. Ja swoich włosów w jakiś wybitny sposób na co dzień nie niszczę, ale na czas intensywnego zapuszczania planuję zrezygnować również (oczywiście nie całkowicie) z suszarki i termoloków, które same w sobie nie są może tak niszczące jak prostownica czy lokówka, ale używane bardzo często też mają negatywny wpływ na kondycję włosów. 

3. Dbaj o skórę głowy

To właśnie ona jest fabryką naszych włosów i to od niej zależy to jak szybko nam one urosną  i czy będą zdrowe, gęste oraz grube. Oczywiście dwie ostatnie cechy są w dużej mierze z góry określone przez nasze geny, ale odpowiednią pielęgnacją jesteśmy w stanie wycisnąć z włosów ich maksimum możliwości. Dbanie o skórę głowy to oczywiście nie tylko wcieranie w nią wcierek, które poprawiają krążenie i odżywiają cebulki, ale też regularne jej masowanie, peelingowanie i nawilżanie. 

Jeśli chodzi o wcierki to na rynku jest ich obecnie tak wiele, że ciężko by mi było je nawet wymienić, a jeszcze trudniej wskazać najlepszą z nich. Tym bardziej, że każda skóra reaguje inaczej i coś co dla mnie jest hitem mogłoby się okazać totalnym bublem dla większości z Was. W tej chwili jestem na etapie szukania i testowania kolejnych nowości, a obecnie na tapecie mam wciąż maść końską. Czy się sprawdzi? Jeszcze nie wiem, ale marzy mi się znalezienie czegoś, co w końcu sprawi, że moje włosy w miesiąc urosną o 2 cm jak za starych, dobrych czasów ;)

O masażu, który przyspieszy porost pisałam już TU, możemy go dodatkowo wspomóc wykorzystując dosyć kontrowersyjną Metodę Inwersji (KLIK), chociaż ja osobiście wciąż nie jestem do niej przekonana i nie do końca wierzę w jej skuteczność. 

Co do peelingów to napiszę Wam niedługo o pewnym bardzo ciekawym produkcie, który już jakiś czas stosuję i który wręcz znokautował dobrze wszystkim znany Cerkogel. Stosuję go na zmianę z peelingiem mechanicznym (najlepiej cukrowym) i mam wrażenie, że moja głowa jest jeszcze lepiej oczyszczona niż zwykle. Dodatkowo ten tajemniczy kosmetyk dosyć intensywnie mrowi skórę po nałożeniu, więc też stymuluje wzrost włosów. 

4. Wspomagaj organizm od środka

Zdrowa dieta to oczywiście podstawa. Nie wiem czy pamiętacie, ale przeprowadziłam kiedyś nawet na blogu wspólną akcję 'Miesiąc zdrowej diety', która miała pomóc w rozpropagowaniu idei dbania o włosy poprzez jedzenie :) Jeśli jej nie widziałyście lub nie pamiętacie to możecie o niej przeczytać TU, a TUTAJ zobaczyć podsumowanie. Jednym z ważniejszych elementów zdrowej diety, nie tylko ze względu na włosy jest oczywiście jedzenie świeżych owoców i warzyw. O ile z tymi pierwszymi raczej nikt problemu nie ma, tak już z warzywami bywa różnie. Ja inspiracji zwykle szukam u wegan, bo oni opanowali sztukę ich przyrządzania do perfekcji. Polecam oczywiście niezawodną i pewnie większości Wam dobrze znaną Jadłonomię. Oprócz witamin, które znajdziemy w owocach i warzywach nie możemy zapomnieć o zdrowych tłuszczach (źródło: oleje, nasiona, awokado) czy pełnowartościowym białku. 

Poza dietą, nawet tą doskonale skomponowaną można sięgnąć po suplementy, które dadzą włosom dodatkowego kopa. O tym, co szczególnie warto przyjmować pisałam np. w TYM wpisie, a w kontekście zapuszczania włosów nie można zapomnieć również o Calcium Pantothenicum (KLIK), które co prawda u mnie zadziałało wtedy słabo, ale ma tylu zwolenników, że nie mogłam o nim nie wspomnieć. Jak już pewnie wiecie mimo wielu lat unikania typowych tabletek na włosy ostatnio się złamałam i postanowiłam wypróbować kurację Hairvity, ale od razu napiszę, że nie najlepiej u mnie z regularnością. Nie dość, że zapach tych tabletek jest okropny to jeszcze powodują u mnie intensywny ból głowy :/ Na szczęście o tym skutku ubocznym uprzedziła mnie Wiedźma, ale zaskoczyła mnie jego moc, na którą nie byłam jednak przygotowana. Czy ukończę kurację? Szczerze mówiąc sama już nie wiem...

Ostatnią bronią w walce o długie i zdrowe włosy są wszystkie metody wewnętrzne, o których pisałam na blogu i zgromadziłam je w jednym miejscu TUTAJ. Mam na myśli takie rzeczy jak drożdże, siemię lniane, skrzypokrzywę i inne tym podobne mikstury. Od dawna szukam jakiejś nowej, naturalnej kuracji, którą mogłabym na sobie przetestować, ale szczerze mówiąc na nic ciekawego jeszcze nie trafiłam.

5. Pozbądź się zniszczeń

Na koniec zasada, od której powinniśmy tak naprawdę zacząć zapuszczanie włosów i od której ja właśnie zaczęłam. Pozbycie się całej zniszczonej części włosów to oczywiście metoda najlepsza, ale nie raz tak drastyczna, że niekoniecznie chcemy wprowadzić ją w życie. U mnie poleciały tylko rozdwojone końce, więc ten punkt będę pewnie zmuszona jeszcze powtórzyć, ale na razie nie chciałam tracić zbyt wiele z długości. Przy zapuszczaniu włosów, jeśli nie możemy całkowicie zrezygnować z ich podcinania to oczywiście trzeba robić to jak najrzadziej - raz na kwartał albo nawet raz na pół roku i koniecznie powierzmy to komuś naprawdę zaufanemu, by nie stracić jednym, niewłaściwym ruchem nożyczek tak skrupulatnie zapuszczonych centymetrów. 


Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen
Udostępnij

41 komentarze:

  1. freckledlittle17 czerwca 2017 21:14

    Ja też zapuszczam! W zasadzie to...nigdy nie przestałam :D, a włosy jakby stoją w miejscu... Oczywiście wiem, że to nieprawda, rosną, regularnie podcinam (zazwyczaj nie więcej niż 1,5cm) i stosuję wszyściutkie punkty z listy - może poza dietą... Kupiłam właśnie Hairvity i do końca roku chciałabym zapuścić do długości 75cm. Mam w tej chwili 68, więc 7cm niby nie jakiś wyczyn, ale...och, jak one wolno rosną! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie była ta sama sytuacja, pomimo trzymania się skrupulatnie wszystkich zasad z powyższego postu na jakiekolwiek zmiany w długości włosów dane mi było czekać kilka dobrych miesięcy... Hairvity w moim przypadku to istny cud, przybyło mi aż 12cm w ciągu trzech miesięcy kuracji! Nawet jeżeli nasz organizm jest mało podatny na suplementy to ten akurat specyfik myślę, że warto przynajmniej wypróbować :)

      Usuń
  2. Ostatnio byłam u dermatologa i jak wspomniałam o peelingach na na skórę głowy to ona sama sie za głowę złapała..... A do tego lekarza trafiłam właśnie przez twojego bloga i te "rady".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki peeling robiłaś?

      Usuń
    2. A jakbyś poszła do trychologa to by ci przyklaskal a nie za głowę łapał :)

      Usuń
    3. Możesz rozwinąć swoją wypowiedź? Co się działo, dlaczego i czemu peelingi nie są dobre?

      M.

      Usuń
    4. Co masz na myśli?

      Usuń
    5. Ehh dermatolog to na moją cerę potrafił powiedzieć że przejdzie z wiekiem i tyle. Także nie dziwi mnie że na te prostą nowinkę jak peeling głowy, jakiś dermatolog potrafił chwycić się za glowe :D

      Usuń
    6. Może Ania (Kosmeologika) mogłaby się na ten temat wypowiedzieć? Jako dermatolog i włosomaniaczka w jednym :)

      Usuń
    7. Mnie dermatolog przepisała silne kwasy (atrederm, ten najmocniejszy) bez wspominania o filtrach słonecznych :)

      Usuń
    8. Anonimku z 6:17, dziewczyny - ja nie jestem dermatologiem :) Lekarzem tak, ale przede mną jeszcze staż i specjalizacja, więc całe lata ciężkiej pracy ;)

      Co do konkretnej sytuacji to nie widziałam konsultacji J&W, więc nie wiem z jakim problemem się zgłosiła, co powiedziała lekarzowi o peelingach, co ten lekarz z tego zrozumiał i co dokładnie jej powiedział. Na pewno mogę podzielić się moją opinią, że nie każdy typ peelingu jest dla każdej skóry i trzeba używać ich z głową. A już tak całkowicie prywatnie to ja peelingi skóry głowy stosuję i na ten moment nie mam tej grupie produktów nic do zarzucenia.

      Usuń
  3. Też zapuszczam i staram się stosować do wszystkich punktów :) ścięłam około 15 cm włosów, w ten sposób pozbyłam się wszelkich zniszczeń, które pamiętały jeszcze rozjaśniacz sprzed około 2 lat, a także wyrównałam włosy. Mam wrażenie, że po obcięciu odżyły, mimo że wcześniej nie narzekałam na ich kondycję, ale teraz są po prostu zdrowe ma całej długości, gładkie i błyszczące :) mam je lekko za ramiona i jednak krótsze fryzury mi nie pasują :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny artykuł ;) mam pytania, czy stosowałaś może kozieradkę w formie herbat lub koper włoski? Właśnie przymierzam się do kuracji ziołowej

    OdpowiedzUsuń
  5. Anwen, słyszałaś o prądach Darsonvala? :) stosuję od niedawna, po operacji tarczycy od roku strasznie wypadają mi włosy, straciłam wszelkie nadzieje na to, że będę miała ich tak dużo jak kiedyś, a tu proszę. Wcierki ani suplementy nie dały rady, a to cudo już po tygodniu sprawiło, że wypadało mi ich znacznie mniej, wydaje mi się, że przyspiesza też ich porost :) zastępuję tym masaż, bo dla mnie jest dużo bardziej przyjemne :D no i prędzej namówię chłopaka, żeby mnie tym miział po głowie bo dla niego to też fajna zabawka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rowniez uzywam dersonvalu, jak najbardziej polecam nie tylko do skory glowy

      Usuń
  6. Bardzo przydatne rady 😃 ja bym jeszcze dodała być cierpliwym 😃

    OdpowiedzUsuń
  7. O, jestem ciekawa co pobije Cerkogel :) Od leków pojawiły mi się zmiany łuszczycopodobne na głowie i próbuję je złuszczać. Początkowo Cerkogel 30 i wszelkie kremy z mocznikiem 30% dobrze działały, niestety po kilku miesiącach przestały. Tak samo salicylol i glinki, zero efektu.
    Możecie coś jeszcze polecić do złuszczania skóry głowy?

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie zapuszczam już włosów, ale te porady są również dla mnie ważne. Właśnie wybieram się na obcięcie końcówek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobre rady ;D moje włosy na razie są jeszcze dość krótkie, ale staram się dbać o końcówki i pić skrzypokrzywę codziennie.może przyjdzie też odpowiednio dużo zapału na wcierki ;]

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam dwa lata żeby włosy odrosły do ślubu ;), właśnie ścięłam 15 cm rozjaśnianych włosów i powoli wracam do swojego koloru. U mnie świetnie się spisywał olejek Khadi :D.

    OdpowiedzUsuń
  11. A co z teorią, że zniszczenia pną się w górę, to nie lepiej ściąć 3/4 zniszczeń? Takim stopniowym ścinaniem raz na ruski rok, zapuścisz włosy w 2025

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam uważam, że ta teoria że zniszczenia pną się do góry nie jest taka do końca słuszna. Ja zapuściłam włosy w ten sposób że dlugo nie obcinałam nawet bardzo poniszczonych, a te zniszczone właśnie końce chroniły te wyższe partie włosów - bo ocierałam nimi o wszystko a nie tymi zdrowymi. Więc tylko one się niszczyły. Gdy zapusciłam satysfakcjonującą mnie długość to obciełam pare cm i tyle. :D

      Usuń
    2. Ja kiedyś zapuscilam wlosy w podobny sposób,scinalam stopniowo. Jednak mam wrażenie, ze trwaloby to krócej, gdybym na początku sciela wszystkie zniszczenia i spokojnie zapuszczala. Mniej pieniadzy poszloby też na kosmetyki, bo wlosy nie byłyby takie wymagające. Jednak po sobie doakonale wiem, jak często kobieta się gorzej czuję w krótszych wlosach, dlatego jestem zdania ze powolne scinanie to nie jest zły pomysł ;) dodam że po zapuszczeniu wlosow zniszczylam ja drugi raz przez Śląsk glupote i scielam je od razu do ramion i teraz rosną i są bezproblemowe.Mam zatem spojrzenie z dwóch stron. To że są bezproblemowe jest super, ale ja chyba mam obsesję już na punkcie wlosow i po prostu uwielbiam o nie dbać i czasem myślę że dla takich osób jak ja powolne sciananie jest lepsze bo częste dbanie o wlosy to sama frajda. Pozdrawiam Pati.

      Usuń
  12. Hej, mam pytanie... Kupiłam ostatnio przez internet maskę, która ma naprawdę bogaty skład, emolientowo-humektantowy. Na opakowaniu jest napisane, aby trzymać ją na włosach 5-10 minut... Czy mogę ją trzymać dłużej, na przykład 30 minut pod czepkiem? Przyniosłoby to włosom jakieś większe korzyści?

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja z takim małym pytankiem, kiedy pojawią się nowe kosmetyki?<3
    Widziałam ze ma wyjść coś z filtrami UV akurat na lato, a w związku z obecną pogodą moje włosy już przeżywają kryzys ;(

    OdpowiedzUsuń
  14. Stosuje się do wszystkich zasad.
    PS. Twoje maski są rewelacyjne, myje włosy co 3-4 dni i co drugie mycie stosuje maski proteinowe. Używam więc zamiennie maski do wysokoporpwatych i niskoporowatych włosów, jestem zachwycona szczególnie kokosowa ♡ Stosując je zamiennie od półtora miesiąca ani razu nie zdarzył mi się BHD mimo, że mieszkam w Tunezji gdzie klimat włosom nie służy. Szafkę mam wypełniona maskami, które ściągam na zapas a po przrtestowaniu Twoich masek mam ochotę używać już tylko ich. Na pewno zamówię kolejne opakowania i z niecierpliwością czekam na nowe produkty.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. mam pytanie z innej beczki: czy to normalne, że po wcieraniu wcierki w skalp i później rozczesywaniu włosów (wiadomo, plączą się podczas wcierania) znajduje dość dużo włosów na szczotce? zwykle jest to około 20-30 włosów; dodam że w trakcie rozczesywania szczotka (TT) gładko sumie po włosach, nic mnie nie boli i włosy dzielę na sekcje zawsze min. 5
    nie wiem czy mam się czym martwić, włosy wypadają mi raczej umiarkowanie, raz bardziej raz mniej, ale sytuacja ma miejsce codziennie po wcieraniu

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę zainwestować w olejki i serum, skoro tak polecasz tą kombinację :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tez ściełam ok 15cm i zapuszczam na nowo.o ile pamiętam o olejowaniu.suplementowaniu to z wcierkami jakoś się nie lubię bo się obawiam ze będę śmierdziec jak pójdę na miasto ..nie spieszy w mokrych włosach rzadko używam prostownicy suszarki tez jakoś nie za często jakoś boje się farbowanie pod boje się ze nie wyjdzie taki kolor jak chce po 2 obawiam się odrostow po 3 a właściwie po 1 mogłoby być ze wypadną mi wlosy. Mam bardzo wrażliwy skalp uwielbiam twóją stronę i staram sie jak mogę dbać o włosy mimo 2 małych dzieci.anwen moja córka tez ma 2 lata.oraz awersję na gumki i spinki..

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja swoich wlosow nie podcinalam ponad rok i cos urosly.w sumie konce nie sa juz takie ladne ale fryzjerki.maja to do siebie ze dla nich 1 cm to jest 10 cm. Wiec ja wlosy zaczne podcinac kiedy juz uzyskam wymarzoną dlugosc.Nie jestem przekonana do stwierdzenia, ze zniszczenia pną się w górę.

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja czekam na maskę tylko olejowo-humektantową. Moje włosy nie lubią protein i innych bajerów tylko olej i humektanty w małej ilości.

    OdpowiedzUsuń
  20. Tez zapuszczam. Jeśli chodzi o zniszczone końce, polecam split ender. Maszynkę podcinajaca tylko znaczenia. Ja bym musiała obciąć aż do ucha, miałam tyle rozwojowych a najwięcej połamanych, teraz nie musze nic obcinać. Polecam :-) calina

    OdpowiedzUsuń
  21. Moja fryzjerka kategorycznie zabroniła mi związywania włosów na noc i patrząc na stan końcówek była to zdecydowanie najlepsza decyzja ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. Anwen ja zapuszczałam włosy kilka lat dopiero zaczęły rosnąć kiedy je ściełam do ucha :( drastyczna zmiana ale teraz dopiero widać, że one w ogóle potrafią rosnąć :/
    Żałuje ze nie zrobilam tego wcześniej

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej, dbam o włosy od ponad roku. Są rozjaśnianiu i bardzo suche i zniszczone niestety. Nakładam oleje maski przed mycie po myciu, myje włosy delikatnym szamponem. Stosuje cerkogel itd
    Problem jest w tym że mam wrażenie że czym bardziej o nie dbam wydaje mi się że one gorzej wyglądają. Ostatnio ścielam je do ramion. Może polecisz mi coś na skórę głowy i maskę jakąś regenerujące myślałam o tej stapiz ale sama nie wiem. Aa pije pokrywę i siemię lniane. Proszę o poradę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem Anwen, ale mam włosy rozjaśniane po całości z poziomu 6 lub 7 do 11. U mnie sprawdzały się maski Biovax Opuntia Oil (efekt od razu, po zmyciu i wyschnięciu włosy jak nowe, śliskie), Pilomax Kamille (po kilku tygodniach używania włosy zrobiły się jakieś inne; tą maskę szczególnie polecam, poza super działaniem, też genialna wydajność jak na małe opakowanie), balsam Seboradin z żeń-szeniem (włosy robiły się błyszczące, ale niestety nie dociążał). Używam szamponu Barwa - wtedy gdy chce mi się nakładać jakieś maski po myciu, a w dzień lenia sam szampon Biolaven. Poza tym, jakieś serum z silikonami na końcówki, np. Marion olejki orientalne. Mam nadzieję, że pomogłam.

      Usuń
  24. Wiecie co, prawie 3 miesiace temu oddalam wlosy na fundacje. Polecialo 27cm (wlosy siegaly za lopatki, po scieciu odrobine za brode), czyli odrobine wiecej niz wymagane minimum. I wczesniej myslalam, ze od razu bede walczyla o kazdy centymetr zeby jak najszybciej odzyskac stracona dlugosc. Ale stalo sie cos dziwnego, wlosy tak jak podejrzewalam zaczely sie krecic, mi bardzo sie podobaly i po miesiacu podcielam je o kolejne 3 cm a tyl wycieniowalam. Teraz mam krecony bob na glowie (dlugosc do kacikow ust) i przyznam sie Wam, ze czuje sie o wiele lepiej w takich wlosach i wcale nie chce ich zapuszczac. Nie wiem jak dlugo ten stan potrwa, jak narazie od nowa zaczynam dbac o te loki, zeby wygladaly jak najlepiej. I dalej chcialabym znowu oddac wlosy na fundacje ale jak narazie nie wyobrazam sobie zapuszczac wlosy minimum 2 lata, a pewnie i jeszcze dluzej no mam to cieniowanie. Czasem po tak radykalnym scieniu czlowiek odzywa z nowa fryzura. I chociaz nie mam wlosow cienkich czy 3 kosmykow na krzyz, zdalam sobie sprawe, ze pomimo regularnego dbania o wlosy po tych kilku latach wcale nie wygladaly jak na niektorych mwh, gdzie dziewczyny mialy piekna blyszczaca fale. I chyba wole moec krotsze ale bardziej zadbane niz ta wymarzona dlugosc ale w takiej nie idealnej do zazdroszczenia kondycji. Pozdrawiam wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej, słyszałam kiedyś o kapsaincynie na porost włosów, ostatnio natknęłam się na filmik na fb na którym dziewczyna wciera sobie na noc olej kokosowy z kapsaicyną pod postacią chilli rozrobionego w tym tłuszczu. Co o tym myślisz? nałożyłam tak dzisiaj na noc ale zastanawiam się czy ma szansę zadziałać, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciężko jest mi nie niszczyć włosów. Za bardzo lubię bardzo jasny blond...
    Na razie mam bardzo krótkie włosy i chcę je zapuścić,ale nie wiem czy to się uda. W wakacje postaram się odpuścić i ich aż tak nie męczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  27. W ok. 2,5 roku zapuściłam i "ogólnie odnowiłam i ożywiłam" włosy z króciutkich, takich przy skórze głowy, do łopatek. Nie stosowałam się do rady nr 5, bo odkąd stwierdziłam, że "muszę coś zrobić z włosami", nie ścinałam ich ani o milimetr. Ale fakt, że moje włosy były mikroskopijnej długości, więc nie zdążyły się zniszczyć. I przez ponad 2 lata nie dorobiłam się rozdwojonych końcówek, a oglądam je uważnie, bo sama nie mogę w to uwierzyć ;) Mogę dodać jeszcze radę od siebie: wyluzuj, zapomnij o tym, że zapuszczasz i odpuść ciągłe sprawdzanie ile urosły ;)

    OdpowiedzUsuń