środa, 22 października 2014

Kuracja na wypadające i przerzedzone włosy od Vichy i KONKURS dla Was!


Jak wiecie moje włosy w tym momencie nie wypadają wcale, a i na gęstość nie mogę narzekać, bo takiej burzy włosów jak obecnie nie miałam nigdy w życiu. Wszystko to zasługa ciążowych hormonów, które na kilka miesięcy zahamowały całkowicie wypadanie i sprawiły, że wyrosło mi mnóstwo nowych włosów. Moje baby-hair nad czołem sięgają już brody i jest ich tyle, że gdy związuję włosy to wyglądam jak bohaterka z czasów Ani z Zielonego Wzgórza (ciekawa jestem czy bez zaglądania w link wiecie jaką fryzurę mam na myśli ;) ).

Niestety problem wypadania jest bardzo powszechny, bo wg szacunków dotyczy około 30% kobiet i mężczyzn w wieku 30 lat. Widzę to bardzo dobrze na blogu, bo praktycznie codziennie dostaję od Was pytania o skuteczne sposoby na zahamowanie tego procesu czy zagęszczenie włosów. Dlatego też kiedy dostałam propozycję przetestowania nowej kuracji od Vichy - Dercos Neogenic pomyślałam o Was i postanowiłam zorganizować konkurs, w którym będziecie mogli wygrać ją dla siebie. Szczegóły konkursu poznacie na końcu posta, najpierw jednak chciałabym opowiedzieć Wam o samej kuracji...

poniedziałek, 20 października 2014

NOWOŚĆ - Joanna Naturia, Odżywki do włosów w sprayu

Kosmetyków Joanny używam właściwie od początku przygody z włosomaniactwem. Są tanie, łatwo dostępne, produkowane w Polsce i do tego często bardzo skuteczne. Nie raz wspominałam na blogu o ich świetnych odżywkach bez spłukiwania, bardzo dobrych do oczyszczania szamponach czy niedrogich, ale wyśmienicie sprawiających się maskach. Kilka dni temu dostałam informację, że w sklepach pojawiły się nowe odżywki w sprayu od Joanny. Moja szwagierka wypróbowała wersję z aloesem i napisała mi o niej z adnotacją, że ja też koniecznie muszę ją wypróbować. 

niedziela, 19 października 2014

Niedziela dla włosów (35) - zapienienie niebieskim mixtonem


Znów niedziela, w którą zamiast zadbać o odżywienie czy nawilżenie włosów ja zajęłam się ich kolorem. Musicie mi to wybaczyć i cierpliwie poczekać do momentu kiedy włosy znów zaczną mi się szybciej przetłuszczać, a co za tym idzie ja będę miała więcej możliwości by z nimi pokombinować. Bo przyznam szczerze, w tym momencie, gdy myję włosy 1 lub 2 razy w tygodniu i niezależnie od tego czego użyję wyglądają dobrze, to mi się po prostu nie chce. Tym bardziej, że innych zajęć mi nie brakuje ;) Kolor jednak wymagał już korekty i to natychmiastowo! Tym razem jednak nie użyłam zwykłej farby, a jedynie mixtonu w kolorze niebieskim, który ma za zadanie ochłodzić odcień.

sobota, 18 października 2014

Moja włosowa historia - Oldżi

Musicie mi wybaczyć brak odpowiedniego wstępu do dzisiejszego posta, ale czasami po prostu tak jest, że najprostsze do napisania rzeczy są najtrudniejsze. Zresztą jestem pewna, że nie dla moich wstępów czytacie sobotnie MWH, więc myślę, że nikomu nie będzie go specjalnie brakować :)



Jako dziecko przez długi czas miałam krótkie włosy, jedynie do komunii moja mama pozwoliła im trochę urosnąć, lecz potem zostały tradycyjnie ścięte. Bardzo nie lubiłam tej fryzury, miałam wrażenie, że wyglądam jak chłopiec i tak też się czułam, do tego bardzo zazdrościłam innym małym dziewczynkom, które miały piękne długie włosy układające się w urocze loczki, lub którym mamy robiły śliczne wymyślne fryzury.


czwartek, 16 października 2014

Kolory moich włosów - Wella Illumina 5.81


Minęło już ponad 6 tygodni od ostatniego farbowania, a moje włosy wołają już o farbę, więc najwyższa pora podsumować swoje doświadczenia z Wellą Ilumina w kolorze 5.81 czyli jasny, popielaty, perłowy brąz (Light pearl ash brown).

wtorek, 14 października 2014

Czy trzeba ścinać włosy po porodzie?

źródło

Z tym mitem spotykam się tak często, że postanowiłam w końcu rozprawić się z nim na blogu. Do niedawna myślałam, że takie rady dla młodych mam to już przeszłość, ale na własnym przykładzie miałam okazję się przekonać, że jest wręcz odwrotnie! Najpierw, jak jeszcze byłam w ciąży na moim blogu zaczęły się pojawiać takie komentarze, że po porodzie najlepiej obciąć włosy na krótko, bo będą strasznie wypadać. Potem podobne rady czytałam na wieeeeelu forach dla mam, na których spędzałam mnóstwo czasu w ciąży. Ostatnio to samo usłyszałam w przychodni i w końcu postanowiłam interweniować ;) Wiem, że mój blog nie jest być może zbyt popularny wśród młodych mam i taki wpis bardziej by się przydał na jakimś dużym blogu parentingowym, ale mimo wszystko może kogoś odwiedzie od niepotrzebnego ścięcia włosów po porodzie.

niedziela, 12 października 2014

Niedziela dla włosów (34) - lanolina i złota maska Biovax


Jak pewnie zdążyłyście zauważyć tydzień temu wpisu z tej serii nie było. Nie pojawił się nie dlatego, że nie miałam czasu go przygotować (choć muszę przyznać, że ostatnio u mnie z tym ciężko), ale dlatego, że nic ciekawego z włosami nie robiłam i uznałam, że drugi wpis z rzędu bez żadnej treści to zdecydowanie za dużo. Tym razem, więc trochę bardziej się postarałam i zadbałam o włosy mocniej niż zwykle. Myślę, że można to spokojnie podciągnąć pod definicję włosowego SPA czyli tego czym powinien być z założenia wpis z serii NdW. 

sobota, 11 października 2014

Moja włosowa hisoria - Krysia

Dziś historia, która być może nie kończy się długą do talii taflą włosów, ale i tak jest moim zdaniem bardzo ciekawa :) Zresztą przekonajcie się same:


Jakby chcieć opisać co na mojej głowie się działo tak krok po kroku przez 10 lat zabawy z farbą... ach nie starczyłoby chyba całego internetu ;) Tak więc w telegraficzym skrócie...

Włosy mam z natury kręcone, naturalnie taki ciemny blond nic niezwykłego. Od maleńkości nie dbano o nie, myto dziecinnym szamponem czesano na sucho (zgrozo mego dzieciństwa :) ) i nie robiono nic więcej. Jak łatwo się domyślić był puch, puch i jeszcze raz puch ;)
Kiedy w końcu miałam jakąś tam kontrolę nad pielęgnacją moich włosów to rozpoczęłam ją od... nie mycia ich ;) Tak nie mycia, gdyż jak były tłuste to się nie puszyły tak okrutnie ;) Ale to były czasy szkoły podstawowej... Potem przyszły czasy gimnazjum, więc rozpoczął się wielki szał na farbowanie, kreowanie nowego imagu (czytajcie palenie prostownicą, karbowanie itd. itp. )
Włoski moje były moim mega kompleksem tak więc przechodziły wiele metamorfoz od drastycznego rozjaśniania po czarne farby. W sumie jakby się zastanowić przez 5 lat miały całą paletę barw zaserwowaną. Zdarzało się, że nieudane farbowanie/rozjaśnianie było poprawiane tego samego dnia kolejną farbą. Co do pielęgnacji - żadna. Szampon + przypadkowa odżywka i finito (tata miał sklep chemiczny za czasów jak jeszcze nie było supermarketów i to co po terminie trafiało do naszej łazienki ;) ).
Łatwo się domyślić jaki był ich stan - nigdy nie mogłam po umyciu wyjść gdziekolwiek albo nakładałam tonę żeli albo katowałam prostownicą. Z loczków pozostał jakiś blakły cień, spuszone kołtuny, których szczerze nienawidziłam.
Liceum nie było odskocznią od tego co wyżej ;) Nie uczyłam się na błędach, zaczęłam jedynie ślepo wierzyć producentom, że kosmetyki zdziałają cuda i tak postępował proces szukania fryzury idealnej bez żadnej wiedzy w tym zakresie . Farbowanie, rozjaśnianie i tak w koło Macieju ;)

Wreszcie przyszedł pierwszy przełom, urodziłam dziecko. Postanowiłam odwiedzić fryzjerkę pierwszy raz! Miałam 18 lat! Chciałam blond pasemka - wyszło tak:


Najpopularniejsze wpisy: