W ramach Akcji Miesiąc Zdrowej Diety mam dziś dla Was znów wpis spożywczy ;) Nie wiem jak Wy ale ja często miewam ataki głodu (czy też raczej małego głodka ;) ) pod tytułem 'coś bym zjadła' i oczywiście nie mam pojęcia co. Za dawnych czasów, tych przed dietą, w takich momentach sięgałam po chipsy, Sunbitsy, paluszki i inne tego typu przekąski. Teraz wybieram zupełnie co innego ;) między innymi właśnie w takich momentach sięgam po pestki dyni.
Co takiego mają w sobie pestki dyni?
Przede wszystkim dużo witamin z grupy B (B1, B2, PP), które nasze włosy uwielbiają. Oprócz tego znajdziemy w nich witaminę C, wapń, żelazo, fosfor, magnez i błonnik. Pestki dyni są też niezwykle bogate w cynk, który ma zbawienny wpływ na naszą cerę (walczy z trądzikiem), paznokcie i oczywiście włosy oraz w olej, o którym już kiedyś na blogu Wam pisałam TUTAJ. Niestety z racji tego oleju są też bardzo kaloryczne - w 100g mają aż 556 kalorii, ale nikt przecież nie zjada na raz takiej porcji :) Jest to za to dobra wskazówka dla dziewczyn, które chcą zdrowo przytyć - zamiast jeść słodycze sięgajcie po pestki dyni (i inne nasiona i orzechy) jak najczęściej!
Jakie mają właściwości?
Poza wzmacnianiem włosów pestki dyni walczą też z ich nadmiernym wypadaniem, łamliwością i brakiem blasku. Wzmacniają też nasze paznokcie i poprawią stan cery (zwłaszcza trądzikowej). Dzięki zawartości lecytyny poprawiają pamięć i koncentrację. Według licznych badań korzystnie działają również w przypadku różnych chorób: raka prostaty, kamicy nerkowej, choroby układu krążenia i wątroby, nadciśnienie, pasożyty czy bezsenność. Są polecane zwłaszcza osobom starszym, ale nie oznacza to, że my nie możemy ich jeść ;)
Jak je jeść?
Ja najbardziej lubię podgryzać je solo ;) Wyjątkowo smaczne są te ze zdjęcia powyżej, które za ok. 6zł kupuję w Rossmannie. Możemy dodawać je do sałatek, posypywać nimi kanapki, dodawać do musli czy zup (ja lubię je zwłaszcza w tych typu krem). Idealnie łączą się ze szpinakiem czy rybą, ale też na słodko z owocami. Jeśli pieczecie własne pieczywo to również warto dorzucić do niego garść pestek z dyni. Sama już dawno nie piekłam własnego chleba, ale co jakiś czas kupuje sobie razowe bułeczki z ogromna ilością pestek z dyni. Tak naprawdę możliwości macie nieograniczone ;)
I jak przekonałam Was do pestek dyni? ;) A może wcale przekonywać Was nie trzeba?
Pozdrawiam Was serdecznie,












