Kosmetyczni (i włosowi) ulubieńcy ostatnich miesięcy

Kobiety dzielą się na dwie grupy. Pierwsza z nich uwielbia testować nowości i co chwilę wynajduje nowe perełki, a druga podobnie jak ja, jeśli na trafi na kosmetyk, który dobrze się u niej sprawdza to najchętniej używałaby go już do końca życia. Albo przynajmniej do czasu, gdy wciąż tak samo dobrze działa. 

Po kilku latach testowania wielu co raz to nowszych kosmetyków do włosów, z racji bycia blogerką, przyznam szczerze doszłam do momentu, gdy zaczęło mnie to mocno męczyć. Byłam wiecznie niezadowolona ze swoich trudnych wtedy włosów, bo zamiast używać tego co im naprawdę służy ja sięgałam po kolejną nowość. Od kiedy odpuściłam sobie testowanie i właściwie jedynymi nowinkami, po które sięgam są te mojej własnej marki jest mi lepiej. Moim włosom zresztą też ;)

Z takim podejściem co prawda nie wróżę sobie zawrotnej kariery blogerki urodowej, ale raz na kilka miesięcy być może uda mi się napisać taki post o ulubieńcach. Zebrałam tu tylko te produkty, bez których nie wyobrażam sobie dbania o siebie w tym momencie. Większość z nich używam już od kilku miesięcy, część przewinęła się gdzieś tam przez bloga, ale za każdy z nich mogę ręczyć głową. 

1. Włosy


Na początek oczywiście produkty do włosów, bo na nie najbardziej czekacie. Moim numerem jeden w obecnej pielęgnacji jest duet ze zdjęcia powyżej. Olejowanie, przed myciem na żel aloesowy opisywałam już TUTAJ i od tamtej pory wracam do tego zabiegu minimum raz w tygodniu. Moje włosy są po nim w świetnej kondycji - bardzo dobrze nawilżone, gładkie, miękkie i błyszczące. Na zdjęciu w baaardzo słabym świetle (północne okno) wyglądają tak:


Żel aloesowy Equlibra już mi się kończy, więc na dniach zamówię kolejne, tym razem pełnowymiarowe opakowanie. Lubię go za prosty skład i subtelny, praktycznie niewyczuwalny zapach. Używam z powodzeniem również na twarz (w komplecie z olejem zresztą), a ostatnio ratowałam się nim jeszcze po spontanicznym plażowaniu.

Oleju Mango (KLIK) nie muszę Wam chyba opisywać, bo przedstawiałam go całkiem niedawno na blogu wraz z innymi nowościami ze Sklepu Anwen w tym poście (KLIK). W składzie co prawda oleju mango w nim nie znajdziecie (ma tylko taki zapach), ale za to są tu trzy świetne dla średnioporowatych włosów oleje: śliwkowy, kameliowy i ze słodkich migdałów. To zdecydowanie mój hit i po raz pierwszy nie muszę się obawiać, że producent przestanie go sprzedawać :D


Trzecim włosowym ulubieńcem, który jak widziałam przewinął się już przez wiele blogów jest Serum oczyszczające do skóry głowy polskiej marki Bionigree. W sprawie współpracy napisał do mnie jego producent, ale ostatecznie odmówiłam. Sam produkt zainteresował mnie jednak na tyle, że postanowiłam go wypróbować, ale na własną rękę. Spodobał mi skład, a szukałam dobrego peelingu enzymatycznego do skóry głowy. Serum sprawiło się znakomicie, bo już po pierwszym użyciu czuć było, że skóra została skutecznie oczyszczona i odświeżona. Włosy były minimalnie bardziej odbite od nasady, a przez to trochę dłużej świeże. Serum używam średnio raz na 2 tygodnie, ale można po nie sięgać nawet do 5 razy w tygodniu jeśli nasza skóra tego potrzebuje. Trzeba go potrzymać około 30 minut albo tak jak robię ja - zostawić na noc i rano zmyć szamponem. To za co ja go jeszcze polubiłam to przyjemne chłodzenie/mrowienie skóry po jego użyciu. Lubię to uczucie, bo dzięki temu wiem, że krążenie w mojej skórze się poprawia, a co za tym idzie włosy szybciej rosną. Co prawda przy takiej częstotliwości używania nie mam co liczyć na cuda, ale uczucie pozostaje przyjemne :)


Ostatnim włosowym ulubieńcem jest nowa farba - Goldwell Topchic. Po komplikacjach z wysyłką innego odcienia, który już został wycofany, a następnie nieudanej próbie z kolorem 7N@BP, który kompletnie mi nie pasował w końcu trafiłam na kolor 'prawie idealny'. 7SB jest chłodnym, srebrno-beżowym brązem, który ładnie wychodzi na włosach i przede wszystkim jest trwały. Po porażce z Inebryą Bionic (KLIK) tym razem jestem naprawdę zadowolona i czekam na kolejne, zamówione już opakowania. 

2. Pielęgnacja twarzy


Zapowiadałam Wam większy wpis o mojej obecnej pielęgnacji twarzy i zapewne prędzej czy później on powstanie, ale w między czasie nie mogłoby się obyć bez twarzowych ulubieńców. Numerem jeden, którego mam już drugie opakowanie jest Serum z witaminą C i kwasem glikolowym Bielendy. Kupiłam je za sprawą polecenia Ani z bloga Kosmeologika i jestem nim absolutnie zachwycona. Pamiętam gdy pisałam do Ani maila w sprawie twarzowych konsultacji moja cera była w naprawdę słabej kondycji. Stres, mało snu, kiepska dieta, mało ruchu i jeszcze kilka innych czynników sprawiło, że niechętnie patrzyłam w lustro. Oczywiście skłamałabym, gdybym napisała, że serum zadziałało jak magiczna różdżka i nagle odmłodniałam o 10 lat, ale prawdą jest, że regularnie stosowane sprawiło, że moja skóra nabrała blasku, cera się uspokoiła, koloryt nieco wyrównał i choć do ideału wciąż mi daleko to ja jestem maksymalnie zadowolona. Serum używałam początkowo na noc, pod krem, a obecnie za radą Ani częściej nakładam je rano pod filtr. Ma dosyć płynną konsystencję, więc aplikacja nie jest najwygodniejsza, ale za tę cenę i taki skład naprawdę warto je wypróbować.


Krem z retinolem Pharmaceris to mój drugi zakup pod wpływem Ani i z niego też jestem bardzo zadowolona. Jest to typowy krem na noc, który za sprawą retinolu ma właściwości nie tylko odmładzające, ale także przeciwtrądzikowe. Odkąd go używam niespodzianki wyskakują mi naprawdę rzadko, a jeśli już to goją się w iście ekspresowym tempie i nie ma mowy o tych wielkich, hormonalnych gulach, które potrafią siedzieć tygodniami. Co prawda liczyłam na to, że krem ostatecznie rozprawi się z moimi zaskórnikami (otwartymi i zamkniętymi) to mimo, że widzę poprawę w tej kwestii, problem wciąż w 100% nie zniknął :(

3. Kolorówka


Pamiętam jeszcze te czasy, gdy nie ruszałam się z domu bez pełnego makijażu. Moja kosmetyczka pękał w szwach od miliona palet kolorowych cieni, kredek, róży czy bronzerów. Teraz odkąd mam Zu mój makijaż samoczynnie uległ znacznej minimalizacji i są dni, gdy nie maluję się wcale, a najczęściej mam na twarzy tylko ulubiony krem BB, kredkę do brwi i tusz do rzęs.

Super Gold Snail BB od Lioelle to jeden z dwóch moich ulubionych produktów tego typu. Ten kupiłam już dawno temu (w między czasie producent zdążył zmienić mu opakowanie) i zgubiłam. Tzn byłam pewna, że Zu mi go gdzieś wyrzuciła, ale podczas przeprowadzki nieoczekiwanie znalazł się pod meblami. Przewiozłam go na nowe mieszkanie i pewnie dalej stałby zapomniany, gdyby nie to, że kupiony na wiosnę filtr do twarzy mi się nie sprawdził, a tu pod ręką miałam spf 50+ i PA +++. Zaczęłam go używać na co dzień i bardzo szybko się z nim polubiłam do tego stopnia, że odruchowo sięgałam po niego chętniej niż po mineralny podkład z Anabelle Minerals (KLIK). Na większe wyjścia BB utrwalam właśnie minerałem i wtedy cera wygląda IDEALNIE na wiele godzin. Na co dzień zostawiam krem solo, więc trwałość jest słabsza, a cera się nieco świeci jak to po azjatyckich bb kremach. Super Gold Snail polubiłam przede wszystkim za dwie rzeczy - kolor - nie zbyt jasny, ani zbyt różowy jak to często było w innych kremach, które testowałam i naprawdę niezłe krycie, bez efektu maski.

Kolejnego ulubieńca odkryłam dzięki Paulinie z bloga Alter Ego. Przez wiele lat używałam wyłącznie żółtego tuszu do rzęs z Lovely, który później zamieniłam na jeszcze lepszy Maybelline Lash Sensational i pewnie byłabym mu wierna do dziś gdyby nie post Pauliny, który pojawił się akurat w momencie, gdy kończył mi się tusz. Eveline Mega size jest moim zdaniem równie dobry, a jednak sporo tańszy, więc od razu stał się moim nowym ulubieńcem. Ma silikonową, wygodną szczoteczkę i intensywnie czarny kolor. Nie skleja rzęs, nie kruszy się i jest trwały - jak dla mnie idealny :)

Moim następnym kolorówkowym odkryciem jest Puder rozświetlający Secret Garden Bell, który kupiłam spontanicznie w Biedronce ;) Przyznam szczerze po prostu spodobało mi się opakowanie, a dokładniej, pastelowy wzór kwiatowy na pudrze i pomyślałam, że nawet jeśli się nie sprawdzi to będę go podsuwać Zu, która zwykle koniecznie chce pomagać mamie w malowaniu i tworzy cudne makijaże na swoich nogach ;) Puder okazał się jednak na tyle dobry, że dla Zu kupiłam jakiś najtańszy w Rossmannie cień, a ten zostawiłam na dni, gdy mam ochotę na nieco mniej minimalistyczny makijaż. Rozświetla ładnie, ale bardzo delikatnie, o ile oczywiście z nim nie przesadzimy, bo wtedy bieli. Nie posiada błyszczących drobinek, więc spokojnie można go nałożyć nawet na całą twarz. Jeden minus to o ile się nie mylę to była limitowana edycja, więc raczej już nigdzie go nie znajdziecie.

Na koniec cień, który zastąpił mi obecnie wszystkie paletki. Tzn oczywiście jeśli chcę wykonać pełny makijaż z cieniowaniem oka to on sam nie da sobie rady, ale na dni, gdy chcę tylko lekko podkreślić oko jest absolutnie wystarczający. Odcień Pastel Peach to delikatniejsza, subtelniejsza wersja kultowego Rose Gold również marki KOBO. Kolorystycznie jest naprawdę baardzo zbliżony - to taki róż mieniący się na złoto jednak o wiele mniej intensywny i delikatnie wpadający w brzoskwinię. Trwałość na bazę idealna, blenduje się go dziecinnie łatwo, a dodatkowo słyszane za każdym razem od Zu komplementy: "mamusiu, ale masz ładne oczka" sprawiają, że chętnie po niego sięgam :)

4. Pielęgnacja ciała


Na koniec coś do pielęgnacji ciała czyli Mleczko do ciała Nivelazione, który już na blogu co prawda wychwalałam (KLIK), ale ostatnio kupiłam kolejne opakowania dla siebie i mamy (która też jest nim zachwycona), więc pomyślałam, że nie zaszkodzi go Wam przypomnieć. Cudownie nawilża skórę, szybko się wchłania (choć zostawia na skórze film, ale ja to akurat lubię) i pięknie pachnie. A do tego ratował mnie podczas remontu, gdy musiałam kremować ręce 1029862 razy dziennie i używanie do tego pompki zamiast tubki było wybawieniem ;)

6. Bonus


Na koniec produkt, który nie jest ani kosmetyczny ani włosowy, ale tyle razy już sobie obiecywałam, że o nim napiszę, że w końcu muszę to zrobić. Szczoteczki Curaprox, a dokładnie model Ultra soft 5460 to mój absolutny hit, który odmienił moje zębowe życie o 180 stopni. Od zawsze miałam problemy ze szczotkowaniem, bo nawet najdelikatniejsze szczoteczki bardzo szybko stawały się zbyt twarde, a równocześnie miałam świadomość, że nie czyszczą zębów tak dobrze jak powinny. Curaprox jest wyjątkowa, bo zachowuje miękkość i delikatność, a przy tym dzięki temu, że jest baaaaardzo gęsta mam pewność, że czyści zęby naprawdę skutecznie. Jeśli macie wrażliwe dziąsła to jestem pewna, że po użyciu tej szczoteczki tak jak ja już nigdy nie będziecie chcieli innej.


Na dziś to już chyba wszystko! :) Koniecznie dajcie znać co Wy ostatnio polubiłyście najbardziej.


Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen
Udostępnij

55 komentarze:

  1. Uwielbiam twoich ulubieńców! Zainteresował mnie krem na noc... Myślę, że znowu ,,namówiłaś" mnie na testowanie nowych kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bez Curaprox już nie wyobrażam sobie życia. Każda inna szczoteczka po kilku dniach powoduje u mnie wysyp aft:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam te szczoteczki, są świetne do wrażliwych dziąseł.

      Usuń
    2. Gdzie kupujecie te szczoteczki?

      Usuń
    3. np. w tej drogerii: https://drogeriapigment.pl/120_curaprox

      Usuń
  3. Serum do skóry głowy od Bionigree chodzi za mną od dłuższego czasu i w końcu muszę je zakupić :) a Twoje włosy na zdjęciu - przepiękne i jak urosły :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ten tusz i potwierdzam jest genialny!! Ogólnie miałam już z 4 tusze Eveline z silikonowymi szczoteczkami i na żadnym się nie zawiodłam :) Zainteresowało mnie serum z Bielendy, koniecznie muszę wypróbować! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdybym miała bliżej do polskiego sklepu to może dałabym się na coś skusić;) Krem z retinolem na przykład i szczoteczke i serum z Bielendy ;)
    Właśnie wykańczam próbki kremów przywiezione z Pl i to co widze w sklepach to 3 te same marki z kiepskimi składami.
    Pozdrawiam zza małej wody :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię to serum Bionigree i regularnie po nie sięgam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. a krem pod oczy? najbardziej polecany wzdłuż i wszerz to bobbi brown (eye repair), miałam okazję spróbować od koleżanki i to co ten krem robi to magia... Mercedes wśród kremów, jedyny minus to cena... a co do szczoteczki to muszę mieć elektryczną, w innym wypadku mam uczucie nieumytych zębów. Na wyjazd wzięłam taką zwykłą i cały wyjazd miałam uczucie brudnych zębów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej nie stosuje :D moim zdaniem kremy pod oczy tez są zbędne (No i nie tylko moim, moja dermatolozka tez ich nie lubi)

      Usuń
    2. ale może zacznie stosować:) a stwierdzenia mój lekarz/dietetyk/trener mówi... nic nie wnoszą, bo może się mylić. Skóra, zwłaszcza wokół oczu, jest problematyczna i bez odpowiedniej pielęgnacji zazwyczaj wygląda starzej i gorzej.

      Usuń
    3. Przeciez Anwen pokazała tu swoje "hity" a nie wszystkie produkty do pielęgnacji twarzy i to nie znaczy ze nie używa kremu pod oczy -,-

      Usuń
    4. Anonimowy z 11.08 22:36 kremy pod oczy charakteryzują się mniejszym stężeniem składników aktywnych :) wiec jeśli chcesz porządnie o nie zadbać, stosuj pod oczy to samo co stosujesz na twarz. Kiedy na kremie napisane jest żeby nie stosować w okolicach oczu, to znaczy ze producent nie robił testów okulistycznych. I tylko tyle.

      Usuń
  8. Ja mam serum kolagenowe Bielendy i jest super, rzeczywiście spłyca zmarszczki. A Twój olej zamawiam po niedzieli, mam już maskę kokos-glinka i jest świetna ❤

    OdpowiedzUsuń
  9. Anwen, jak zdążysz to do 13 jest promocja 30% w aptece Ziko na produkty equilibra. W Tarnowie jest jedna na słonecznej przy biedronce a druga na placu przy skrzyżowaniu krakowskiej i wałowej ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Serum z bionigree jest najlepsze! Testowałam wiele produktów trtchologicznych z 'wyższej półki' ale ten prosty skład jest super. Mam nadzieje, że marka się rozwinie i wprowadzi nam jeszcze coś ciekawego.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tęskniłam Aniu za takimi Twoimi wpisami właśnie kosmetycznymi :)
    Olejek od Ciebie niebawem zamówię, tylko nie mogę się zdecydować, czy mango czy marakuję :D Najlepiej oba hehe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i wzięłam marakuję, biorę się za testowanie :):)

      Usuń
  12. Hej Anwen :) Czytam Twojego bloga od dawna, ale pierwszy raz zostawiam komentarz. Z racji przeprowadzki nie bylo mnie tu jakis czas i olejowaniu na żel aloesowy przeczytałam dopiero niedawno. Tu mogę dostać taki żel: http://tiny.pl/gj9j4 Mogłabyś proszę przejrzeć jego skład i dać znać, czy jest równie dobry, jak Twój? Dzieki :*

    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojj nie, zdecydowanie ten żel ma słaby skład - bardzo wysoko alkohol. Poszukaj innego :)

      Usuń
  13. Co do szczoteczki do zębów, bardzo polecam. To jedna z najlepszych szczoteczek manualnych na rynku. Co prawda ciężko ją znaleźć (bo w niektórych aptekach) ale jest świetna, czyści ze szwajcarską precyzją ;) Pozdrawiam higienistka stomatologiczna ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Anwen czy Twoje włosy po użyciu tego goldwella na poziomie 7 są nadal takie ciemne ? Bardzo podoba mi się ten kolor :) . Czy dobrze pokryje wszystkie siwe włosy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. siwe pokrywa bardzo dobrze, ale co do ciemności to ciężko mi powiedzieć, zależy co masz na myśli :) Jak dla mnie to raczej średni/jasny brąz

      Usuń
  15. dzięki za tę częśc o włosach :) <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Też używam tego serum i tak jak Ty wcześniej, na noc pod krem, ale niedawno również czytałam na blogu Kosmeologika o stosowaniu go rano, zauważyłaś jakąś zmianę przy takim stosowaniu ?

    Kuszący ten tusz z Eveline, bo właśnie sama używam obecnie Maybelline Sensational i poluję na promocje ;) Chętnie zamieniłabym go na tańszy, ale np. eyeliner eveline (który uwielbiałam) zaczął mnie okropnie uczulać i nie wiem czy to dobry pomysł ryzykować z ich tuszem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zmiany nie zauważyłam, ale ufam Ani :)

      Usuń
  17. Aniu, czy po keratynowym prostowaniu po wypłukaniu się keratyny włosy falowane odzyskają swój lekki skręt przed keratynowym prostowaniem ?????
    Myślę, nad Cocochoco, nie jest tak mocne jak Encanto.
    Marta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teoretycznie powinny, ale może trochę to potrwać i moze się też stać tak, że włosy zanim nie odrosną nie będą aż tak falować jak przed zabiegiem

      Usuń
  18. zaciekawilas mnie ta szczoteczka do zebow :) a co w niej takiego super? jest jakaś zdrowotna, dobrze działa na zęby?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest bardzo miękka i delikatna dla dziąseł, ale przy tym czyści zęby bardzo skutecznie

      Usuń
  19. Cześć, chciałam zamówić na hairstore olivie fb z przedpłatą, ale do InPost. Po zgłoszeniu zamówienia napisane jest, że przyjdzie pod mój adres zamieszkania... Jeszcze nie zapłaciłam. Wie ktoś czy to jest normalne i przyjdzie do InPostu który zaznaczyłam, czy na adres zamieszkania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sa chyba dwa rodzaje inpostu, kurier Inpost i paczkomaty. Moze zla opcje wybralas czyli kuriera?

      Usuń
    2. mini inpost przychodzi do domu, ale wydawało mi się, że tylko allegro ma tą opcję..

      Usuń
    3. No właśnie nie wiem gdzie popełniłam błąd przy składaniu zamówienia. A nie chcę żeby mi to do domu przyszło, bo wiem, że nie będzie mnie w takich godzinach w domu, a paczkomat mam po drodze z pracy.

      Usuń
  20. Serum Bionigree stało się i moim ulubieńcem, szczególnie w upalne dni przyjemnie chłodzi skórę głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Aniu jak już przy kosmetycznych sprawach jesteśmy mam pytanie,szukam dobrego kremu pod oczy,jakiego używasz? miałam oeparol,ten żółty z Rossmann i teraz zastanawiałam zastanawiałam nad sylveco,fitomed nr10?szukam czegoś odzywczego,mam 37 lat więc potrzebuje czegoś innego niż 20 latka.

    OdpowiedzUsuń
  22. O proszę - mamy sporo zbieżności :)
    Ten Twój olejek wyjątkowo do mnie krzyczy, ale spooko - wcześniej czy później trafi w moje łapki ;)
    Serum Bonigree jest w trakcie testowania i również poczułam różnicę po pierwszym użyciu :)
    Serum Bielendy mam w zapasach, aktualnie używam serum Ava, ale na jesień, po zdenkowaniu Avy mam w planach do niego się przykolegować :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo lubię Twoich włosowych ulubieńców, chociaż moje włosy potrzebują nieco innych rzeczy :) Ostatnio skończył się mi olej Sesa, także chcę wypróbować coś naprawdę fajnego, kusi mnie arganowy :). Szkoda, że Rocou może farbować włosy :(
    Co do makijazu, to cienie z Kobo zawsze dają radę, są nie do zbicia :) Miałam srebrny cień do oczu w proszku, ta mega wydajność też okazała się wadą, bo nie zdążyłam go zużyć do połowy, a już minęła data ważności :( Cienie z Inglota są rewelacyjne, zwłaszcza duochrome :)

    Przez ostatni miesiąc zachwycam się kremem Haba Labo Tokio City Day Cream - nawilża, chroni, szybko się wchłania i jest idealny na twarz :)
    Jeśli chodzi o włosy, to znalazłam najlepszy balsam do włosów ever - Natura Siberica Loves Estonia - regenerujący z maliną. Włosy mają good hair zawsze po użyciu :) Polecam serdecznie :) Jeszcze chwila, a przestaną na nią reagować, muszę coś skombinować innego :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Serum Bonigree już mnie zawiodło choć nie zdążyłam go nawet otrzymać. Dosłownie 5 minut temu próbowałam je zakupić na ich stronie internetowej - 100ml za 70coś złotych(!). W trakcie dokonywania płatności, już po podaniu danych adresowych, zmieniło mi cenę z tych 70coś na 96zł (!!). Czegoś tak bezczelnego w życiu nie widziałam a wiele razy dokonywałam zakupów online. Firma ma u mnie spalonego po całości ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu widac 96 lub 68 za mniejsze. Wiec o co chodzi?

      Usuń
    2. Mniejsze było za niecałe 50zl jak wrzuciłam 100ml do koszyka....

      Usuń
  25. A ja od ponad roku sama kręcę sobie kremy, sera i toniki. Super efekty i niesamowita frajda, taki mały chemik ze mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. No i wszystkie dziewczyny tu narzekajace na tym blogu,że niema postów o włosach, to macie odpowiedz na samym początku tego postu. Nie dziecię sie ze anwen nie wstawia postów takich jakich chcecie skoro ona nic nowego nie testuje. A skoro sama tworzy produkty do włosów to wiadome że glownie używa swoich kosmetyków. Poza tym to juz wyczerpał sie temat wpisow o włosach,bo ileż można o tym pisać,tym bardziej że zmieniła sie jej pielęgnacja włosów o której wam dzis opisała. I pewnie długo nie będzie kolejnego wpisu o włosach,no bo o czym wam ma napisać??? Bylo juz chyba wszystko tutaj,a skoro używa teraz glownie swoich kosmetyków to nie doczekacie sie recenzji innych produktów. Co prawda sama tez bym przeczytala jakas historie wlosowa,ale najwidoczniej niema nic ciekawego,nowego,ze tych historii nie wstawia. Ja mam tylko jedna uwagę do anwen i to co mnie sie nie podoba w tym blogu to nie to akurat jakie ona posty wstawia, a to ze jeśli pada w komentarzu pytanie bezpośrednio do niej to to olewa a odpowiada tylko na wybrane. Od dawna to zaobserwowalam i moim zdaniem profesjonalniej by było Aniu gdybys starala sie odpowiadać częściej twoim czytelniczkom

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się z Tobą i co jakiś czas obiecuję sobie, że będę częściej odpisywać na komentarze, a potem znów przy nawale obowiązków to właśnie je jako pierwsze odpuszczam, bo zwyczajnie brakuje mi czasu by zająć się wszystkim jak należy.

      Usuń
  27. Zainteresowała mnie jeszcze ta farba do włosów, masz teraz taki piękny kolor :) <3
    Zastanawiam się jak farbujesz włosy, po całości, czy tylko odrosty ? Bo u mnie kolor się wypłukuje, teraz próbuje nie farbować, mam już ok. 6cm odrosty, ale na długości wypłukany kolor farby wygląda coraz gorzej zastanawiam się czy nie wrócić do farby... A może jakiś post o farbowaniu i obecnej pielęgnacji ?

    OdpowiedzUsuń
  28. Kusi mnie serum z Wit C. Jeśli chodzi o wit c lubię cebion. Takie krople dla dzieci. Mają świetne działanie na skórę ;p

    OdpowiedzUsuń
  29. Anwen, nie mogę się doczekać na Twoje serum silikonowe na końcówki :) Bo pewnie by było wspaniałe, a dobrego serum mi brakuje :(

    OdpowiedzUsuń
  30. Witaj Aniu,
    po recenzjach i różnych opiniach na forach o końskiej maści skusiłam się ostatnio na zakup balsamu torfowego (Unicatum Chondro Balsam Torfowy, miałam kupić maść końską, ale jakoś ten balsam bardziej do mnie przemówił. Jak sądzisz będzie działał podobnie? poniżej skład z etykietki:Aqua, Glycerin, Peat Extract, Aesculus Hippocastanum Extract, Abies Alba Needle Oil, Pinus Mugo Pumilio Twig/Leaf Oil, Symphytum Officinale Root Extract, Juniperus Communis Oil, Carbomer, Phenoxyethanol, Gentiana Lutea Root Extract and Veronica Officinalis Leaf Extract and Althea Officinalis Root Extract and Malva Sylvestris Flower Extract, Imidazolidinyl Urea, Arnica Montana Flower Extract, Sodium Hydroxide, Thymus Vulgaris Flower/Leaf Oil, Ethylhexylglycerin, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Eugenia Caryophyllus Leaf Oil, Methyl Nicotinate , Pinus Silvestris Leaf Oil, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract, Agrimonia Eupatoria Leaf Extract, Rutin.
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
  31. Twoj olejek jest genialny. Mam puszace sie wysokoporowate wlosy. Jestem na urlopie w Korei gdzie wilgotnosc powietrza dchodzi do 85%, obawialam sie najgorszego, jednak tak sie nie stalo. Po umyciu, na mokre jeszcze wlosy nakladam sporo Twojeo olejku i wlosy sa gladkie, zdyscyplinowane. zaraz po przyjezdzie nie uzylam odzywki po myciu (w PL mi sie to nigdy nie zdarzylo) tylko na mokre jeszcze wlosy nalozylam olejek- rewelacyjny efekt. To najlepszy lejek jaki uzywalam, a przewinely sie niezliczone ilosci roznych olejkow i serum. Sprobuje patent z zelem aloesowym, tutaj na kazdym kroku mozna go kupic za male pieniadze

    OdpowiedzUsuń
  32. uwielbiam te szczoteczki, mam wersję dziecięcą :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Najbardziej zaciekawiła mnie ta szczoteczka do zębów :-) Może sobie ją sprawię :-).

    OdpowiedzUsuń