Ajurwedyjski tonik do włosów Orientana - efekty po miesiącu


Moje poszukiwania wcierki, którą mogłabym nakładać codziennie - nawet w dni kiedy nie myję włosów wciąż trwają. Duże nadzieje pokładałam w kosmetyku ze zdjęcia powyżej, ale niestety pod tym względem mnie zawiódł. Jak było pod innymi względami? Dowiecie się z dzisiejszego wpisu.


Po pierwsze opakowanie

Tonik Orientany zapakowany jest w zgrabną buteleczkę z atomizerem i jest to moim zdaniem jedno z dwóch najlepszych rozwiązań przy tego typu produktach. Tym drugim, jeszcze lepszym jest kultowa butelka z dziubkiem we wcierkach z Joanny. Atomizer sprawdza się prawie tak samo dobrze, bo  pozwala nam równie szybko zaaplikować produkt na skórę głowy. Co do szaty kolorystycznej to nie będę się wypowiadać (kwestia gustu), ale ciekawe jest wykorzystanie ziaren kozieradki, które są jednym ze składników aktywnych wcierki, choć jak zobaczycie poniżej wcale nie tym głównym.

Po drugie skład

Skład: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Emblica Officinalis Fruit Powder (Amla), Melia Azadirachta Extract (Neem), Glicerin, Simmondsia Chinensis Seed Extract (Jojoba), Centella Asiatica Extract, Eclipta Alba Extract (Bhringaraj), Acacia Concinna Fruit Powder (Shikakai), Trigonella Foenum-Graecum Seed Extract (Kozieradka), Nymphaea Lotus Flower Extract, Polysorbate 20, Lawsonia Inermis Extract (Henna), Ocimum Sanctum Leaf Extract (Bazylia), Lavandula Angustifolia Extract (Lawenda), Arnica Montana Flower Extract (Arnika Górska), Rosmarinus Officinalis Extract (rozmaryn), Thymus Serpyllum Extract (Tymianek), Camphor, Menthol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate

Tonik Orientany ma naprawdę przyjemny skład, który teoretycznie powinien dawać niezłe rezultaty w kwestii przyspieszania porostu włosów i ich zagęszczania. Oprócz wspomnianej już kozieradki (która genialnie wpływa na wypadanie włosów KLIK) mamy też sporo innych roślinnych wyciągów, które są popularne w ajurwedyjskich kosmetykach do włosów: amlę, neem, bhringaraj czy hennę, a także kilka bardziej nam znanych roślin - lawendę, tymianek, rozmaryn czy arnikę górską. Producent nie dodał za to alkoholu (tak popularnego we wcierkach), ani glikolu propylenowego, które służą jako promotory przejścia. Mamy za to nawilżający aloes i dwie substancje poprawiające ukrwienie skóry głowy: kamforę i mentol. Gdy zobaczyłam je w składzie miałam nadzieję na mocne mrowienie po aplikacji, ale niestety nic takiego nie odczuwałam, być może jest tu ich jak na moją skórę za mało.

Po trzecie stosowanie

O ile aplikacja wcierki jak już wspomniałam jest bardzo łatwa i przyjemna - ja dodatkowo po spsikaniu skóry zawsze przystępuję do masażu - najpierw dłońmi, a na koniec jeszcze odpowiednią szczotką (KLIK), o tyle samo stosowanie Orientany było uciążliwe. Wbrew temu co mi pisałyście moje włosy po wcierce były obciążone i wyglądały po prostu nieświeżo. Ostatecznie więc nakładałam ją tylko na kilka godzin (lub całą noc) przed myciem, a że włosy myję co drugi dzień to kolejny raz nie udało mi się w pełni wykorzystać mocy wcierki i efekt był nieco gorszy od moich maksymalnych przyrostów.

Po czwarte efekty

Po miesiącu moje włosy urosły o ok. 1,5cm czyli tak samo jak po imbirowej wcierce (KLIK). Tym razem jednak skóra głowy miała się o wiele lepiej. Nie było mowy o żadnym przesuszeniu czy łupieżu, wręcz odwrotnie skalp był doskonale nawilżony i ukojony. Nie odnotowałam natomiast jakiś spektakularnych efektów jeśli chodzi o baby hair. Nawet jeśli jakieś się pojawiły to ich ilość w żaden sposób nie odbiega od normy, więc akurat pod tym względem Orientana wypadła słabo. Nie mogę się też wypowiedzieć na temat jej wpływu na wypadające włosy, bo moje ani przed kuracją ani w trakcie nie wypadały w nadmiernych ilościach.

Podsumowując ja się z Orientaną bardzo polubiłam. Ma przyjemny skład, ładny zapach (nie wyczujemy w nim kozieradki, więc nie będziemy pachnieć rosołem :P) i przystępną cenę (przez Internet kupicie ją TUTAJ). Nie wiem czy prędko do niej wrócę, bo w kolejce na przetestowanie czekają już następne wcierki, ale nie wykluczam, że jeszcze kiedyś po nią sięgnę :)


Dajcie znać jaka jest Wasza ulubiona wcierka!


Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen
Udostępnij

36 komentarze:

  1. Gdzie zdjęcie kłaczków? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie było sensu robić :) 1,5 cm przyrost jest raczej słabo widoczny na zdjęciach

      Usuń
    2. Warto nawet jakby nie było przyrostu :)

      Usuń
  2. cześć ;)
    mogłabyś powiedzieć co najbardziej przyczyniło się do zagęszczenia twoich włosów? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zagęszczenia? :) nie zauważyłam, żeby moje włosy w ostatnim czasie się zagęściły, chyba, że pytasz o coś innego?

      Usuń
  3. U mnie ta wcierka dala tyle baby hair ze obca kobieta sie mnie spytala czego uzywam ze mam ich tyle.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu, ja chciałam Ci bardzo podziękować za kwietniową akcję :) Miałam totalnego focha na wcierki, ale już DWA RAZY udało mi się użyć takiej, którą kupiłam z miesiąc temu i nawet nie otworzyłam :D Oczywiście nic jeszcze nie wiem o jej działaniu, ale sam fakt, że znalazłam w sobie mobilizację to Twoja zasługa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehhe Ty mnie mobilizujesz do pielęgnacji cery to ja Cię do wcierek :D

      Usuń
  5. Dzięki tej wcierce odzyskałam włosy po ciąży. Babyhair mam mnóstwo, włosy szybciej rosną. Widocznie każda głowa ma inne potrzeby, bo u mnie to prawdziwy cud ❤
    Kasia P-J

    OdpowiedzUsuń
  6. naprawde ciekawy,naturalny skład:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A mi po tej wcierce zimno w głowę😁 Odłożyłam do używania jak będzie lato. Ale za to wcierka z Vianka przebija wszystkie inne wcierki. Dla mnie najlepsza👏

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na Vianek też się czaję ;) najpierw jednak maść końska! :D

      Usuń
    2. Zaczęłam właśnie testować maść końską, jutro minie tydzień, wcieram codziennie, bo i tak codziennie rano myję włosy. Początkowo trochę obawiałam się podrażnienia, bo mam do tego skłonność, ale zrobiłam próbę uczuleniową i jest ok. Przyjemnie rozgrzewa i miejmy nadzieję równie dobrze wpłynie na moje włosy. Po tygodniu raczej żadnych efektów nie dostrzegę, jednak podzielę się wrażeniami po chociażby miesiącu.

      Usuń
    3. Ja Vianka wprost kocham <3 mam już trzecią buteleczkę. Po niczym nie miałam takiej masy baby hair. Ani po jantarze, ani po siemieniu, stosowałam suplementy, piłam pokrzywkę+skrzyp ale ta wcierka wszystko to bije na głowę!

      Usuń
    4. Vianek jest najlepszy. Nie wiem jak u was, ale mi nie obciąża włosów a nawet wydłuża czas pomiędzy myciami. No i jeszcze plus za 2 razy większy przyrost na miesiąc.

      Usuń
    5. Dziewczyny, w przypadku Vianka mówicie o olejku czy toniku do skóry głowy? :)

      Usuń
    6. Potwierdzam! Ja dzięki tonikowi z Vianka zeszłam z mycia co dwa dni do trzech dni (i w zasadzie tylko dlatego, że chciałam w końcu nałożyć olej na noc bo włosy w ogóle nie wyglądały źle) :) Nie wspominając o przyroście w okolicach 3 cm.

      Usuń
  8. Ja obecnie testuję wcierkę z vianka :) Hitem odżywiania skalpu obecnie jest sesa. Robię też własny macerat na bazie kilku indyjskich ziół i mieszanki paru olei :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja ostatnio stosuję mix - Radical + napar z liści brzozy + kilka kropel olejku lawendowego i efekty są całkiem niezłe, choć jestem dopiero na półmetku kuracji;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kosmetyki tej marki są bliskie mojemu sercu, dlatego pewnie za jakiś czas zdecyduje się na przetestowanie toniku.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak sądzisz, czy mogłabym używać ja w czasie ciąży? Co prawda włosy wyglądają teraz super, nie wypadaja itp. ale tak pomyślałam, że mogłabym używać jej zapobiegawczo a także jako pielęgnacja skalpu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podbijam pytanie! co prawda nie jestem w ciąży, ale może będę kiedyś a włosy lecą mi strasznie już teraz.... czy są wcierki, które można stosować w ciązy??

      Usuń
    2. najlepiej zapytajcie srokę: http://www.srokao.pl/ :)

      Usuń
    3. Pytałam orientany i można.

      Usuń
    4. Dzięki dziewczyny. W takim razie sprawię ja sobie przy najbliższej okazji :)

      Usuń
  12. Ja akurat jestem w trakcie kuracji kozieradką ze względu na wzmożone wiosenne wypadanie. Ten tonik jednak mnie kusił, ale teraz widzę, że nie muszę się z nim jakoś niebywale spieszyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Anten, co sądzisz o mgiełce do włosów Radical, tej wzmacniającej? Zauważyłam, że ma w składzie alkohol denat. Zależy mi na wzmocnieniu włosów, dodatkowo mam zdiagnozowano początki łysienia androgenowego.

    OdpowiedzUsuń
  14. Anwen ratunku...
    robiłam włosom płukankę octową dwa razy i za każdym razem przesadziłam z octem... Moje włosy nagle zrobiły się jakby spalone.. Sztywne, rozdwojone, szorstkie... Owszem są rozjaśniane, ale były w dobrym stanie. Nie narzekałam. A teraz ani Twoje maski mi nie pomagają ( a były super!) ani olejowanie, ani laminowanie. Nie wiem co robić, dalej odżywiać czy może nic nie robić i dać im się przetłuścić trochę (myję od lat codziennie + maski prot/emol/hum). Załamka. Proszę ładnie Cię o pomoc. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna przede wszystkim dobrze je oczyść (mocnym szamponem z SLS, SLES), a potem "dieta ściśle emolientowa". Po kilku takich myciach powinny dojść do siebie.

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź. Jutro działam. Czytam każdy post od 5 lat, uwielbiam i nikomu innemu nie wierzę;)

      Usuń
  15. nie przepadam za atomizerem z tonikach - jest to dla mnie strasznie męczące... zdecydowanie wolę dozownik. To super, że po zastosowaniu widać jakieś efekty i że urosły Ci włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie słyszałam jeszcze o takim toniku. Chętnie wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń