DIY: domowa wcierka jak Andrea!


Tylko dwa składniki, dwie minuty czasu na przygotowanie i możemy mieć wcierkę na miarę Andrei bez ryzyka zamówienia podróbki, miesięcznego oczekiwania na przesyłkę i ze 100% pewnością co wcieramy w swoją skórę głowy. 

Czy efekt będzie taki sam? Szczerze mówiąc nie wiem, ale wrażenia po pierwszej aplikacji są obiecujące. Czułam dokładnie takie samo przyjemne ciepło podczas aplikacji i delikatne mrowienie później, a to najlepszy dowód na to, że wcierka ma szanse zadziałać.

Zastanawiałam się czy pisać Wam o tym przepisie już teraz czy najpierw przetestować go przez minimum miesiąc, ale moja wrodzona niecierpliwość tym razem wygrała :) Przy okazji może ktoś z Was robił już taką kurację i będzie mógł podzielić się w komentarzu efektami, a to dodatkowo mnie zmotywuje by sumiennie przez miesiąc wcierać 'domową Andreę'.

Sam przepis jak widzicie pochodzi ze świetnej książki Red Lipstick Monster, którą naprawdę mogę polecić wszystkim fankom DIY. Jeśli liczycie na przepisy włosowe to niestety się zawiedziecie (są w książce tylko trzy), ale znajdziecie tu całą masę innych, bardzo prostych pomysłów. Co najlepsze nie potrzeba specjalnych sprzętów, składników ani umiejętności by każdy z nich wykonać. Ja już kilka z nich wypróbowałam i jeśli będziecie chciały mogę o nich jeszcze na blogu napisać.

Dzisiejszy przepis to "Imbirowa odżywka pobudzająca wzrost włosów". Moje skojarzenie z Andreą wzięło się oczywiście od imbiru, który jest jednym z głównych składników chińskiej wcierki. Do wykonania domowej wersji potrzebujemy:

- 1 cm świeżego korzenia imbiru
- 2 łyżki oleju (ja użyłam mojego ulubionego, kameliowego)*

*W oryginalnym przepisie, w książce RLM poleca użyć olej sezamowy lub lniany (moim zdaniem dobry będzie każdy olej) w ilości 4 łyżek stołowych i rzeczywiście na początek lepiej zrobić wcierkę o mniejszym stężeniu i dodatkowo przed wtarciem jej w całą skórę głowy wykonać próbę uczuleniową na niewielkim fragmencie. Jeśli taka opcja nie będzie wystarczająco rozgrzewała to stopniowo zmniejszajcie ilość użytego oleju. Ja miałam już za sobą próby z imbirem, więc zaryzykowałam od razu z większym stężeniem.

Samo przygotowanie wcierki jest bardzo proste i polega na starciu imbiru na tarce o małych oczkach i odciśnięciu z niego soku (ja robiłam to wyłącznie palcami, bez używania gazy), który następnie mieszamy z olejem i nakładamy na skalp [tak, wiem co oznacza słowo skalp, ale mimo to mam zamiar na blogu używać go w znaczeniu 'skóra głowy']. Po 10 minutach zmywamy całość szamponem.


Taką wcierkę najlepiej za każdym razem przygotowywać na świeżo. Trwa to na szczęście tak krótko, że nie ma potrzeby robić na zapas większych porcji. Według Red Lipstick Monster możemy jej używać raz na tydzień, ale ja planuję robić to przed każdym myciem i ewentualnie ograniczę jej stosowanie, jeśli zauważę jakieś niepożądane efekty. 

Koniecznie dajcie znać jeśli już robiłyście podobną kurację :)


Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen
Udostępnij

64 komentarze:

  1. o, mam tą książkę. chyba pora się jej przyjrzeć, bo widzę perełki można znaleźć. chętnie spróbuję tej wcierki sama ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do tej pory imbir kojarzył mi się tylko ze sposobem na ciążowe mdłości ;) Chętnie spróbuję takiej wcierki, gdyż jantar ani Joanna nie przynoszą żadnych efektów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imbir jest dobry na wszystko (no, prawie) ;)

      Usuń
  3. Chętnie wypróbuję :) Dobrze, że stosuje się ją tylko raz na tydzień, bo niestety nie potrafię być regularna w stosowaniu wcierek :(

    OdpowiedzUsuń
  4. A zmywać trzeba koniecznie szamponem czy można odżywką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli dajesz radę zmyć olej ze skalpu odżywką to wystarczy :)

      Usuń
    2. Ja chciałam głównie na zakola, więc nie powinno być z tym problemu :)

      Usuń
  5. Chętnie spróbuj jak skończę kurację maścią końską :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcierasz to w skalp czy co z tym robisz?

      Usuń
    2. " który następnie mieszamy z olejem i nakładamy na skalp [tak, wiem co oznacza słowo skalp, ale mimo to mam zamiar na blogu używać go w znaczeniu 'skóra głowy']. Po 10 minutach zmywamy całość szamponem." - tak trudno czytać ze zrozumieniem ?

      Usuń
    3. Chyba chodziło co robi z końską maścią... ale pewnie i tak wciera ją w skalp.

      Usuń
  6. Koniecznie wypróbuję!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na efekty :) Ja nigdy nie wcierałam imbiru w skórę głowy, za to Andreę owszem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Imbir na pewno powinien trochę podziałać, bo po prostu pobudzi ukrwienie skóry głowy - tak jak alkohol i wiele innych składników wcierek. Ale ponieważ żadna wcierka poza oryginalną Andreą nie fundowała powszechnie przyrostu rzędu 3 cm miesięcznie, to pewnie musiała mieć w swoim składzie jakiś nietypowy składnik albo ich kompozycję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie ten tajemniczy "loca fastival" :)

      Usuń
    2. O co chodzi z "loca festival"? :)

      Usuń
    3. To jeden ze składników Andei, niktnie wie co to.

      Usuń
  9. Ja robiłam taką wcierkę nieco inaczej :D Macerowałam świeży imbir w oleju przez 2 tygodnie i dopiero potem wcierałam w włosy :) A dodatkowo, mieszałam z zmielonym suszonym imbirem i taktowałam to również jako peeling ;D Polecam !

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie chodziła za mną taka wcierka. Ponieważ jestem w posiadaniu kawałków ususzonego korzenia żeń-szenia (kupilam na niskie ciśnienie :) to jeszcze dorzucilabym to. Tyko nie wiem jak najlepiej wydobyć esencję z korzenia. Ostatnio zalałam kawalek wodą destylowaną i wtarlam w skórę głowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z korzeni najlepiej się robi wyciągi alkoholowe. a jeśli twoja skóra nie toleruje alkoholu to i tak trzeba go trochę użyć. Zrób tak: zetrzyj korzeń i wsyp do pojemnika, zalej odrobiną alkoholu tak żeby zwilżyć tylko korzeń, wymieszaj. Potem zalej olejem i maceruj przez 3 tygodnie w ciemnym miejscu co jakiś czas mieszając prawą ręką. Potem odcedź i można stosować na głowę

      Usuń
    2. A stanie się coś złego jak pomiesza lewą ręką, bo jest leworęczna? :D Przepraszam, ale strasznie mnie rozbawiło to mieszanie prawą ręką :D

      Usuń
    3. No dokładnie, to brzmi jak "zakop czarnego koguta o północy na rozwidleniu dróg" :D
      Ja znalazłam też przepisy na maceraty olejowe z żeńszenia: albo zalewasz olejem, szczelnie zakręcasz i stoi sobie 2 tygodnie w słoneczku, albo wkładasz słoiczek do kąpieli wodnej (gorącej, ale nie wrzątku) na 2h. I chyba ten ostatni sposób wypróbuję, a potem dodam sok z imbiru :)

      Usuń
  11. Nigdy nie stosowałam żadnych wcierek,myślisz że mogę zacząć od tej? Trochę zależy mi na szybszym poroście, no ale obawiam się, że skóra głowy może tego nie znieść, jest przyzwyczajona do delikatnych szamponów i odżywek, i niczego więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Iiii już wiem co robię w lutym :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na włosy imbir trochę sie będę bała, bo ja imbiuru jesc nie mog,e bo mam potem krwawe przeżycia w toalecie i nie wiem z jakiego powodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszczędź..

      Usuń
    2. Pewnie przez jelito drażliwe.

      Usuń
    3. imbir rozrzedza krew

      Usuń
  14. Na pewno wypróbuję tę wcierkę! Muszę tylko teraz dorwać imbir :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziewczyny, gdzie można kupić ten olejek Andrea żeby się nie nadziać na podróbkę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre pytanie.. ja zamówiłam z dwa miesiące temu i do teraz się boje użyć. Jakoś mam stracha ze mi włosy wypadna, kiedyś po kupnie miałam taki koszmar Haha i nie mogę się tej obawy z głowy pozbyć:(

      Usuń
  16. Bardzo sobię cenię Twoje pomysłu na domowe wcierki, maseczki itd. Dziękuję i za ten przepis napewno spróbuję!

    OdpowiedzUsuń
  17. Już jestem ciekawa efektów ;) jak długo zamierzasz ją stosować?

    OdpowiedzUsuń
  18. Zdecydowanie mam na nią chrapkę :) Teraz jednak będę testować rozgrzewającą maść końską a nie chcę przesadzić z ilością "dopalaczy" na głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobry Wieczór Anwen :)
    Jestem ciekawa czy stosowałaś kiedyś fryzjerskie ampułki do włosów?
    Nie zastępują one co prawda olejowania i całej włosomaniaczej pielęgnacji, ale dają natychmiastowy efekt wow i faktycznie mają wartościowe składniki.
    Ciekawi mnie również czy próbowałaś maski scandic silk&argan? Jest tania, wydajna i ma bardzo fajny skład.
    Przedtem byłam negatywnie nastawiona do kosmetyków fryzjerskich, ale trochę w nich poszperałam, poczytałam składy - znalazłam póki co kilka perełek, które na stałe u mnie zagościły, dlatego ciekawi mnie jak z tym jest u Ciebie?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co to jest "natychmiastowy efekt wow"?

      Usuń
  20. Oo, mam w lodówce imbir, jakoś tak mi został nawyk kupowania go, jak miałam poranne mdłości :):) Może wypróbuję taką wcierkę, tylko czy będzie mi się chciało jej używać, mam wielki problem z wcierkami :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja imbir przeciskam przez praskę do czosnku i sam sok wylatuje. Polecam jak ktoś nie chce się bawić w odcedzanie przez gazę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy tym rozwiązaniu polecam delikatność, imbir jest na tyle twardy, że ja już jedną praskę na nim złamałam :)

      Usuń
  22. Hm... czyli olej kokosowy też powinien się sprawdzic? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli Twoje wlosy generalnie go lubia, to powinno byc OK. Nie kazdemu sluzy.

      Usuń
  23. Jestem ciekawa jakie osiągniesz efekty! :) Sama chętnie przetestowałabym tą wcierkę, ale mam w kolejce 2 czekające na zużycie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. ja już nic nie próbuję, to jakiś koszmar. Po wszystkim swędzenie głowy, łupież. Kozieradka, maseczka z drożdży, płukanka z pokrzywy i skrzypu, woda ryżowa, oleje również odpadają (kokos, lniany, migdałowy, agrest indyjski - Amla, łopian, sesa). to tyle co pamiętam w tej chwili, nie wiem dlaczego tak się dzieje. Chwilowo, po ostatnio zastosowanej maseczce drożdżowej, pomaga płukanie przegotowana woda z octem. Nie wiem jak długo..
    Czy ktoś ma podobny problem? Może ktoś wie co może być przyczyną ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dermatolog?

      Usuń
    2. Miałam podobny problem, z tym że oprócz swedzenia pojawiły się jeszcze krostki i wypadanie włosów. Przyczyny mogą być różne. Przesuszona skóra głowy, niedobór witaminy D3, problemy hormonalne. Polecam wizyte u dermatologa. Mi Pani doktor przepisała krem, wcireki i tabletki. Teraz jest duża poprawa. Upzedzam, że trzeba byc cierpliwym w oczekiwaniu na efekty.

      Usuń
  25. Ja dostałam książkę na gwiazdkę i też mnie zachęcił ten przepis, na razie zrobiłam dwa razy !
    Obyśmy wytrwały i oby pomagało :D
    Czekam na Twoją relację po dłuższym używaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Witaj. Borykam się z wypadaniem włosów od ponad 2 lat. Ostatnio udało mi się to bardzo zahamować i dlatego mam do Ciebie pytanie. Czy pomimo wszystkich produktów których używasz aby zwiększyć ilość włosów i tak Ci wypadają? Podczas mycia, czesania. Chyba już zwariowałam na tym punkcie i ciągle sprawdzam w ciągu dnia ile włosów zostaje w dłoni. Będę wdzięczna za odp. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Dodam tylko, że pomimo tego co przeszłam (wypadła mi połowa włosów, nie tak jak często piszą dziewczyny ale tak naprawdę połowa) to 20-30 włosów dziennie to nadal za dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 20-30 włosów dziennie to jest dużo? Myślisz, że włosy w ogóle mogą przestać całkowicie wypadać?

      Usuń
    2. Tak, dla mnie to dużo. Walczę o każdy włos na głowie odkąd to wypadanie się zaczęło i nawet jeśli coś wyrośnie to te 20-30 wlosow dziennie które wypadają głównie z przodu sprawiają, że nigdy nie zagęszczę włosów.

      Usuń
  28. Jestem bardzo ciekawa efektów!

    OdpowiedzUsuń
  29. A co z osobami u których olej na skalpie powoduje wypadanie włosów, zastąpić olej wodą lub inną wcierką ?

    OdpowiedzUsuń
  30. Trafiłam do Ciebie przypadkiem, szukając pomysłu na pielęgnacje włosów w atrakcyjnej cenie. Uwielbiam imbir więc tym bardziej muszę koniecznie przetestować tę opcję :)
    Po wielu różnych kombinacjach z moimi włosami niestety ich kondycja nie jest najlepsza. Od jakiegoś czasu postanowiłam o nie zadbać.
    I tak kilka miesięcy temu zrobiłam świetną kurację Rene Furterer. Faktycznie efekty były widoczne, i trafiłam ją w niższej cenie w Sephorze przez kod ze strony https://www.picodi.com/pl/. Ale można ją robić tylko 2 razy w roku, poza tym tak wysoka cena jest dla mnie sporą barierą.
    Dobrze, że mamy sporo innych, alternatywnych opcji w niskiej cenie.
    Będę tu zaglądać częściej w poszukiwaniu budżetowych rozwiązań pielęgnacji.
    Dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Fajny pomysł :-) Muszę koniecznie wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  32. Super! Na pewno wypróbuję, uwielbiam domowe sposoby na porost :)

    OdpowiedzUsuń
  33. A czemu nie stosowac samego soku z imbiru?

    OdpowiedzUsuń
  34. Stosuję ją od ponad tygodnia i... nie czuje tego mrowienia ani ciepła o którym mówisz :< Robię coś nie tak?
    Zauważyłam jedynie uniesienie włosów przy skórze głowy, optycznie zwiększyły obiętość. Ale zero mrowienia...

    OdpowiedzUsuń
  35. Czy zamiast oleju mozna uzyc oliwy z oliwek?

    OdpowiedzUsuń
  36. Brzmi świetnie. Myślisz, że można zostawić wcierkę na głowie na całą noc?

    OdpowiedzUsuń