Projekt nowy dom: sypialnia i ściana ombre DIY


To nie będzie wpis wnętrzarski. Od razu uprzedzam, żeby żadna z Was nie pomyślała, że chcę być nową Dorotą Szelągowską, którą nawiasem mówiąc uwielbiam, choć miłość do urządzania wnętrz była we mnie 'od dziecka'. Mając jakieś 12-13 lat pomalowałam kiedyś łazienkę rodziców w zielono-białe pasy (poniżej na ścianach były biało zielone płytki), bo taką miałam wizję i niesamowitą mamę otwartą na moje ekstrawaganckie pomysły. 

Gdy w końcu dostałam upragniony własny pokój to też szybko zaprowadziłam w nim swoje porządki. Ściany miały odcień zielonej, soczystej trawy (swoją drogą obecnie zielonego koloru nie znoszę), a meble przemalowałam błękitem w odcieniu letniego nieba. Połączenie choć może nietypowe mi podobało się szalenie i do dziś wspominam ten swój pierwszy "remont" z błyskiem w oku.

W między czasie tworzyłam liczne projekty DIY, którymi 'ożywiałam' swoje wnętrze. Były tam między innymi kieliszki wypełnione solą i kolorowymi przyprawami, które zasypywałam tworząc wielokolorowe warstwy. Pewnie nikt z Was nie będzie wiedział o czym mówię, ale dekoracja spodobała się na tyle, że skopiowały ją potem moja babcia, ciocia i sąsiadka. Taka była ze mnie już wtedy trendsetterka :D

Uwielbienie do tworzenia czegoś samodzielnie mimo całkowitego braku zdolności manualnych pozostało mi do dziś. Choć przez lata tłumienia swoich zapędów w akademikach i wynajmowanych mieszkaniach studenckich zupełnie o tym zapomniałam. Na szczęście popularne programy telewizyjne i blog Kasi Twoje DIY przypomniały mi o tym, co prócz włosów było dawniej moją pasją.

W poprzednim mieszkaniu trochę się bałam. Wszechobecny minimalizm sprawił, że i ja postawiłam na stonowane, raczej nudne wnętrze. Tym razem jednak pozwoliłam sobie puścić wodze fantazji i swoją kreatywność spożytkowałam między innymi na stworzenie ściany, o której jest dzisiejszy wpis.

Zawsze marzyłam o kawałku nieba w sypialni. Brałam pod uwagę nawet fototapetę ze zdjęciem chmur, ale te źle się kojarzyły mojemu mężowi. Pewnego dnia przeglądając Pinteresta wpadłam na zdjęcia ścian ombre. Wtedy już wiedziałam, że to jest to czego szukam!!!



Opracowałam plan, który wydawał się bardzo prosty i pewnej słonecznej soboty zabrałam się do pracy. Kupiłam dwie farby - białą i granatową. Ścianę podzieliłam na 5 równych poziomych części, przygotowałam sobie plastikowy kubek-miarkę, dwa duże wałki, dwa małe i dwie gąbki, którymi planowałam łączyć poszczególne pasy. Pierwszy od góry miał być cały biały, drugi planowałam pomalować połączeniem bieli i granatu w proporcji 1:3, następny 2:2, kolejny 3:1 i ostatni czystym granatem. Wszystko było takie logiczne i matematycznie poprawne. Zapomniałam tylko o jednej BARDZO WAŻNEJ SPRAWIE. Różnica pomiędzy bielą i granatem jest zbyt duża niestety i to nie miało prawa się udać. W założeniu drugi pas miał być naprawdę jasnym błękitem, który z łatwością połączyłby się z bielą. W praktyce okazał się bardzo ciemnym niebieskim, więc efekt ombre w tym momencie szlag trafił ;) Miałam do wyboru dwa wyjścia - albo przemalować całość na granat, albo walczyć dalej. Oczywiście wybrałam to drugie i po 8 godzinach mieszania, zacierania, rozjaśniania i znów przyciemniania ściana była gotowa, a moje ręce omdlewały od nieustannego machania. Chyba nie muszę Wam pisać, że na drugi dzień miałam takie zakwasy, że ledwo mogłam się ruszyć ;) I choć początkowo nie byłam przekonana do końcowego efektu tak teraz go uwielbiam i każdy kto nas odwiedza po raz pierwszy jest obowiązkowo oprowadzany po naszej sypialni :D

Całe pomieszczenie jest stosunkowo niewielkie i poza łóżkiem i szafą, która zajmuje jedną ścianę, znalazła się tu właściwie już tylko moja wymarzona toaletka. Bardzo długo wahałam się czy kupić tę słynną z Ikei (z serii Hemnes), ale ostatecznie zamówiłam bardzo podobny, ale nieco mniejszy model na allegro. Niestety nie mogę jej polecić, bo choć ładna to jednak jest dużo gorszej jakości niż ikeowe meble i nie jestem w niej w 100% zadowolona. Brakuje mi przede wszystkim prowadnic w szufladach, ale i samo wykonanie mogłoby być nieco staranniejsze. Mój kącik wygląda obecnie tak, i choć daleko mu do Pinterstowych inspiracji to ja jestem zadowolona :)


Przy łóżku stanął tylko jeden stolik nocny, bo nie chciałam by było 'zbyt hotelowo'. Poza tym chciałam wykorzystać dwie ikeowe lampki, które już miałyśmy i uznałam, że w ten sposób będzie bardziej oryginalnie ;) Na łóżku nie zabrakło oczywiście poduch (dwóch w marokańską koniczynę, którą chcę się nacieszyć zanim - co można się domyśleć nastąpi bardzo szybko, bo można ją obecnie znaleźć dosłownie wszędzie - wyjdzie z mody), w tym jednej znów zrobionej moimi rękami :)

Szukając ciekawych poduszek, które pasowałyby do mojej ściany znów natknęłam się na wzory ombre od bieli do granatu, które kosztowały 'tylko' 90zł. Kupiłam więc białą, bawełnianą poszewkę za 5zł i farbkę do ubrań za 3zł i w kilka chwil stworzyłam swoją hipisowską wersję (przy okazji zrobiłam sobie też taki t-shirt, identyczny, też własnoręcznie robiony miałam już w LO):


Nasza sypialnia jest już prawie gotowa. Brakuje mi tylko aranżacji ściany na przeciwko łóżka. Długo zastanawiałam się nad tym co powinno się tam znaleźć i w myśl zasady, że to pierwsza rzecz, którą widzę po przebudzeniu i powinna po prostu sprawiać mi radość zdecydowałam się na zdjęcia najpiękniejszych plaż, które chciałabym kiedyś odwiedzić :) Ramki są już gotowe, ale ciągle brakuje mi czasu na wyszukanie odpowiednich fotografii, więc jeśli macie coś takiego (w dużej rozdzielczości) to będę bardzo wdzięczna za pomoc.

Dajcie znać jak podoba Wam się moja ściana i czy lubicie takie projekty DIY!

Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen
Udostępnij

69 komentarze:

  1. Wow taka ściana wygląda super

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładnie, ale najważniejsze że podoba się Wam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to aktualnie moje ulubione pomieszczenie w domu :) konkuruje z nim tylko balkon, ale póki jest niedokończony to nie ma szans ;)

      Usuń
  3. Wow! Podoba mi się Twoja ściana, i to bardzo. <3 Szczerze mówiąc, nie miałabym nic przeciwko, gdybyś od czasu do czasu umieściła nieco inny wpis niż włosowy. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) a co do wpisów to już od jakiegoś czasu tak robię :))

      Usuń
  4. Bardzo fajnie wyszło! :-)

    Ciekawa jestem jak wyszła ta łazienka, którą pomalowałaś. Opis brzmi bardzo ciekawie. :-)

    Wcale nie jest taka mała Wasza sypialnia. W naszej nawet nie ma mowy o toaletce (buuu! ;-( )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety żadne zdjęcia się nie uchowały ;) a szkoda bo wyglądała ekhem inaczej :P

      Usuń
  5. Przepięknie Ci ta ściana wyszła!

    OdpowiedzUsuń
  6. Skąd narzuta? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Krzesło nie pasuje mi do toaleti... Może coś bardziej w tradycyjnym stylu jednak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. celowy zabieg :) nie chciałam, żeby było zbyt romantycznie, choć rozumiem, że takie połączenie może się nie podobać :)

      Usuń
    2. A gdzie kupiłaś to krzesło?

      Usuń
  8. Pięknie urządzona sypialnia, szafka nocna jest przeurocza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo tak :) chorowałam na nią kilka lat

      Usuń
  9. Fajnie wyszło :) Podziwiam, że chciało Ci się tak walczyć z tą ścianą. Brawo!
    A kto nie dostał szafki obok łóżka? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mąż oczywiście :P ale on nie korzysta, więc sam nie chciał

      Usuń
  10. Anwen, dziewczyny OLEJEK MYJĄCY DO OLEJOWANIA WŁOSÓW? Co Wy na ten pomysł? Nie sprawdził mi się do mycia twarzy. teoretycznie powinno być ok a do tego powinien się łatwiej zmywać. któraś próbowała, polecacie? (Mam na myśli mieszankę olei z dodatkiem emulgatora, mój jest z Sephory).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mialam z rituals do ciała. Nie probowalam na wlosy bo nie przyszlo mi to wlasciwie do glowy ale skora byla gladka i nawilzona. Jesli sklad jest ok to probuj!

      Usuń
    2. Na zagranicznych blogach, jest moda na mycie włosów takim olejkiem. Podejrzewam, że olejowanie może być strzałem w dziesiątkę. Ten z Sephory ma lubianą przez włosy parafinę. Jestem ciekawa efektów!

      Usuń
    3. Anwen, Kosmeologika, Kascysko jestem ciekawa co Wy na to?

      Usuń
    4. A jaki to emulgator? Można prosić o pełen skład? :)

      Usuń
    5. dokładnie, bez składu ciężko powiedzieć, bo mi akurat taki olej bardziej kojarzy się z myciem niż z olejowaniem, ale wszystko zależy od użytego emulgatora

      Usuń
    6. SEPHORA Supreme Cleansing Oil Skład: Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), PEG-6 Isostearate, Crambe Abbyssinica Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed oil, Parfum (Fragrance), Gossypium Herbaceum (Cotton) Seed Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Retinyl Palmitate, Tocopherol, BHT :)

      Usuń
    7. No to nie wiem jak dziewczyny, ale ja powiem tak:

      emulgatorem bym się nie przejmowała. Co prawda to PEG, ale z tak niskim numerem nie powinien stanowić wielkiego problemu, zresztą normalnie występuje on w odżywkach do włosów itp.

      Natomiast ten konkretny olejek to jednak parafina z dodatkami. Pierwszego naturalnego oleju jest mniej niż emulgatora :( Ja nie jestem jakaś wybitnie przeciwko parafinie, ale co innego jako pomniejszy składnik odżywki, a co innego na pierwszym miejscu do - teoretycznie głębokiego "odżywiania" włosów. Jak dla mnie strata energii, jeśli już miałabym bawić się w olejowanie, to chciałabym z tego wyciągnąć maksimum możliwości :)

      Oczywiście może być różnie, może Twoje włosy kochają oleje mineralne i to będzie dla nich strzał w dziesiątkę. Tego to już chyba nikt nie przewidzi :)

      Usuń
    8. Również czekam niecierpliwie na analizę tego składu pod kątem olejowania :)

      Usuń
    9. Serdecznie dziękuję za odpowiedź Aniu! :) :*

      Usuń
  11. Piękny efekt końcowy! Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A mnie się nawet bardziej podoba Twoja toaletka Aniu niż słynna z Ikei :) Jak przeczytałam post, zobaczyłam efekty i poszewkę na poduszkę aż mnie zachęciłaś do DIY :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na zdjęciach rzeczywiście wygląda ładniej :) gdyby byla tylko troszkę lepiej wykonana to byłaby idealna :D

      Usuń
  13. Cudnie, widac wlozone serce w te sypialnie. Nie jest jak z katalogu, na zasadzie: dwie szafki, takie same lampki i obraz nad lozkiem. Jest oryginalnie. Jest po Twojemu. Jakis czas temu prosilas, zeby napisac w jakim kierunki powinnas wg nas rozwijac bloga. Idziesz w bardzo dobrym kieunku. Pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę! dziękuję :*

      Usuń
  14. Piękne DIY, a z pięknych plaż polecam francuskie Etretat:
    http://img.ev.mu/images/villes/50734/1605x642/50734.jpg
    https://www.seine-maritime-tourisme.com/lae/public1.0/img/photos/etretat/Etretat-presentation%201500%20X%20500-6.jpg
    http://topworldresort.com/wp-content/uploads/2016/09/Plage-Etretat.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. woooow przepiękne miejsce! byłaś tam może? :)

      Usuń
  15. Ściana jest oryginalna, ale przede wszystkim przepiękna. Jestem pod wrażeniem, że wykonałaś ją sama bez pomocy profesjonalistów, bo wcale nie wygląda na ścianę DIY! Przekonuje mnie ombre to idealne rozwiązanie do takiego zakątka w mieszkaniu, gdzie z zasady ma być spokojnie, relaksująco i marzycielsko. Połączenie niebieski-biel bardzo pasuje, a ciekawa jestem jak z innymi kolorami, czy też tak fajnie by wyglądały na sposób ombre.
    Nasuwają mi się tylko dwie rzeczy. Macie piękny parkiet w jodełkę i syntetyczne listwy przypodłogowe strasznie gryzą, tym bardziej że są dosyć wysokie. Może na zdjęciu nie widać, ale nawet jeśli byłoby to naturalne drewno, to jest zbyt gładkie i lakierowane, co też nieszczególnie komponuje się z surowością drewna na podłodze. A druga rzecz, to co napisałaś o minimalistycznym stylu, który wszedł do Twojego poprzedniego mieszkania - dla mnie Twój nowy salon to kwintesencja stylu mid-century (podobną sypialnię ma obecnie Styledigger, zerknij, marokańska koniczyna na poduszce też tam jest), na który jest teraz spory hype. Przeminiw za jakiś czas zupełnie jak minimalizm, surowy skandynawski styl i wszystko, czym ociekają katalogi meblowe... Miałaś to szczęście, że mogłaś od zera urządzić nowe mieszkanie, ale w momencie gdy ktoś projektuje wnętrza na lata, warto się poopierać trendom, instagramom, blogom. Ja wiem, że nie jest to łatwe, bo wielu osobom podoba się to, co jest akurat na czasie, gust się zmienia szybko, nowości kuszą, wszystko jest takie przekonywujące. Wiele osób nie ma jakichś wyklarowanych sympatii, upatrzonego od lat stylu, któremu są wierni, wtedy takie mieszkanie co kilka lat wydaje się (przepraszam za słowo) "zgrzybiałe" i wymaga odświeżenia. Podam taki przykład: moi rodzice 30 lat temu urządzając swoje pierwsze mieszkanie zainwestowali w bardzo dobre, drewniane, rzemieślnicze meble. Nie kupili wszystkiego od razu, kompletowali co rok czy dwa, jak mogli sobie pozwolić na duży wydatek. Nie mieli problemu z tym, że za 5 lat tych mebli nie będzie w sprzedaży, że krótka seria, bo to jest znana wśród meblarzy firma rodzinna. Co więcej, działa do dzisiaj i rodzice 30 lat po zakupie pierwszego stołu postanowili dokupić jeszcze biblioteczkę. Cały wystrój ich salonu od wielu lat się nie zmienia, trzyma swój styl, który nie był żadnym kopiuj-wklej, opierał się wzornictwu prlu, lat 90, lat 2000. Nie umiem powiedzieć, jaki styl reprezentuje konkretnie, powiem tylko, że uderza naturalne drewno, pasuje tam stary gramofon po dziadkach i płócienne obrazy tureckie odziedziczone po kimś z rodziny. Jest ciepło, przytulnie, nieco starodawnie, ale solidnie. I to jest kurczę fajne! Nie ma potrzeby niczego zmieniać, odświeżać, żeby "nadążało za czasami". Chyba mam taką stałość po rodzicach, bo mnie nie kręcą minimalizm, skandynawska surowość; od dziecka lubię ozdoby z duszą, odrestaurowane vintage meble z allegro, koce z wełny, wielkie kandelabry, wiklinowe fotele i kosze. Dzięki temu moje mieszkanie zawsze "jest na czasie" - tylko, że dla mnie - i nie wyobrażam sobie robić w nim co kilka lat reorganizacji, wymiany ozdób.
    Acha, i w miarę możliwości poprosiłabym więcej wpisów wnętrzarskich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. listwy są drewniane :) to bbuk taki sam jak na jodelce, ale przyznam szczerze mi się one też nie do końca podobają :(( wybierał mąż, mnie akurat nie było i teraz mam co mam - trudno. Ja oczywiście marzyłam o białych, ale ich funkcjonalność w domu z dzieckiem jest katastrofalna, więc musiałam z nich zrezygnować.

      Co do wpisów wnętrzarskich/DIY to na pewno będą się jeszcze pojawiać, bo ja to naprawdę lubię :)))

      a co do stylu to nie miałam zielonego pojęcia, że mój salon jakiś ma, ja się śmieje, że to eklektyzm w czystej postaci, bo pomieszałam tu nowoczesność z tradycją - jak kiedyś pokażę go w całości to sama zobaczysz :)

      aaa i jeszcze do tego co napisałam o urządzaniu na lata to ja mam duszę po babci i najchętniej co miesiąc robiłabym przemeblowanie ;) mój dziadek się śmiał, że wracając z pracy nigdy nie był pewny co zastanie w domu. Ja mam to samo, lubię wnętrza zmieniać, szybko się nimi nudzę i cały czas kombinuję co by przestawić/dostawić/zmienić. Tak już mam, choć rozumiem i podziwiam takie domu jak Twoich rodziców :) jednak to zupełnie nie dla mnie

      Usuń
  16. Pięknie jest u Ciebie, marzy mi się taka sypialnia, ale w sumie śpię sama z kotełami ;) Piękna toaletka :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rewelacja ! Nie byam nigdy przekonana do zimnych kolorow w sypialni, ale u Ciebie w polaczeniu z biela i tymi lampkami - kawalek nieba :) Moglabys jeszcze dokladniej napisac w jakis sposob malowalas sciane w ombre ? Walkami ? Gabkami ? Po prostu przysiskalas? Robilas koliste ruchy ?

    OdpowiedzUsuń
  18. ja nie wierzę ! zakochałam się, te ściany są obłędne !!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. przepieknie zrobilas ta sypialnie :) bardzo mi sie podoba obudowa na kaloryfer gdzie mozna tak zamówic , chodzi mi dokąłdnie o ten ażurowy wzorek .

    OdpowiedzUsuń
  20. dobrze ze rozwijasz bloga, bo szczerze mowiac tematy wlosowe już się trochę wyczerpały a tak to zawsze coś ciekawego:) a napiszesz coś o pokoju córki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie :) planowałam go pokazać w następnej kolejności

      Usuń
  21. Super ściana! Ogólnie bardzo przyjemnie patrzy się na takie połączenie bieli i granatu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pięknie. Gratuluję talentu! Tak, Tak masz zdolności manualne i to wielkie.
    Nie wiem czy padł w komentarzach już taki pomysł Ale może na ścianie do aranżacji na pierwsze po przebudzeniu chwile cudownie byłoby spojrzeć na zdjęcia najbliższych? Zdjęcia z najpiękniejszych wspólnych chwil, wycieczek????Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Więcej takich wpisów! :-) inspirujesz :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie na temat, ale...Dlaczego tak dawno nie było włosowej historii? Seria się skończyła? Czy nikt nie przysyła nowych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno nikt nie przesyła

      Usuń
  25. Bardzo mi się podoba Twoja sypialnia. Brawo za odwagę!

    OdpowiedzUsuń
  26. Wyszło ślicznie! Możesz być z siebie dumna! Gratuluje pięknej sypialni!

    OdpowiedzUsuń
  27. Na prawdę fajna ta ściana. Nananana też sobie taką zrobię

    OdpowiedzUsuń
  28. Anwen, mam takie oto trzy sprawy:
    1. Ściana przepiękna! I też pytam, tak, jak ktoś na górze: jak ją zrobiłaś? Rozcierałaś farbę gąbeczką, robiłaś jakieś koliste ruchy czy coś?
    2. Sądzę, że zaniknięcie mody na wzór z tych poduszek wcale nie jest powodem, żeby je wywalać :) Skoro Ci się podobają, dlaczego miałabyś je chować, kiedy wyjdą z mody? Wystarczy, że są modne dla Ciebie. Może Tobie się zdaje, że takie poduszki są wszędzie, bo po prostu jeździłaś dużo po sklepach z poszewkami, ale wydaje mi się, że większość ludzi nie jest jednak wtajemniczona w trendy poduszkarskie ;) i naprawdę żaden z nich nie będzie uważał Cię za staromodną tylko dlatego, że nie wyrzuciłaś poduszek.
    3. Najważniejsze - mam Twoją maskę do włosów niskoporowatych i pojawił się pewien problem techniczny. Chodzi mi o etykietkę. A konkretnie o wszystkie trzy - tę na górze, pod spodem i tę dookoła produktu. Na początku uwielbiałam na nie patrzeć, bo te kwiatki były takie piękne :) Jednak po dwóch tygodniach stania pod prysznicem (mam tam taką wiecznie moknącą półkę na kosmetyki) strasznie się te etykietki odbarwiły :( Wszystko puściło farbę, kwiatki nie mają wyraźnych konturów, tylko jakieś plamy, napisy też się rozmazały i są na tle albo fioletowym, albo niebieskim, w zależności od miejsca. Wielka szkoda, bo Twoja maska była wcześniej moim najładniejszym kosmetylkiem, a teraz jest najbrzydszym :( Dodam, że nigdy wcześniej nic takiego nie miało miejsca i wszystkie Biovaxy, Babuszki Agafie, Alterry i inne trzymały formę doskonale. Może mogłabyś więc zamienić w hurtowni materiał na nalepki, tak, aby w przyszłości nie było takich wypadków? :)

    Pozdrawiam
    Arnika

    PS Kupiłam Twoją książkę i już nie mogę się doczekać, aż zacznę ją czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, ale czemu sie dziwić, że etykieta się zniszczyła, skoro- jak sama piszesz- była wiecznie mokra?

      Usuń
    2. Moje maski od Anwen nie straciły koloru etykiet- też stoją w wilgotnym miejscu. Moim zdaniem są bardzo solidne. Trafiałam na znacznie gorsze. I proszę Cię.... nie porównuj opakowań Biovaxów do opakowań anwenówek.. Nie ta liga- biovaxów są paskudne\. Zresztą... Serio. To taki problem xD

      Usuń
    3. Arnika bardzo dziękuję za komentarz o etykietach! sprawdziłam to i rzeczywiście przedostatnia partia etykiet zachowuje się dokładnie tak jak piszesz, będziemy to reklamować i zmieniać drukarnię niestety :(( etykiety z pierwszej partii były pod tym kątem sprawdzane i były ok, one powinny być wodoodporne, bo za to płacimy :(

      co do poduszek to miałam raczej na myśli, że mi się pod prostu znudzą jak będę ten wzór wciąż widzieć wszędzie :)

      a pierwsze pytanie czyli to jak zrobiłam ścianę nie jest wcale takie proste, bo to była pełna improwizacja. Zaczynałam od malowania całego pasa wałkiem, a potem starałam się cieniować w górę i w dół przyciskając go co raz mniej. Następnie brałam gąbki i rozcierałam takimi właśnie kolistymi ruchami. Trzeba po prostu próbować, aż w końcu się załapie taki efekt, który będzie nam się podobał :)

      Usuń
  29. Bardzo fajny <3 zawsze wyczekuję tych twoich niewłosowych wpisów :) i nie musisz się nikomu tłumaczyć czy jesteś czy nie jesteś DS, w końcu strona jest twoja :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Anwen.. Wspaniała jest ta Twoja sypialnia. Wzruszam się i CHCĘ TAKĄ!!!

    OdpowiedzUsuń
  31. Jako dekoracje ściany polecam kupić obraz. Tylko nie jakiś kiczowaty. Od studentów malarstwa można kupić naprawdę piękne rzeczy w rozsądnych cenach i przy okazji wspierać rozwój młodej sztuki. Poza tym obraz przetrwa lata.

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo podoba mi sie efekt na ścianie. Wyszło oryginalnie,ale nie przytłaczająco. Wlasnorecznie pomalowana poduszka ciekawie sie komponuje i jest fajnym akcentem na łóżku.

    OdpowiedzUsuń
  33. Jeśli ktoś lubi takie rzeczy: wyszło fenomanalnie :) I nie zrażaj się tymi farbami, jeśli ktoś nie ma na co dzień do czynienia to w takich proporcjach miesza.
    Ja jednak nie lubię takich pokoi stylizowanych. Mój obecny kącik (nigdy nie miałam własnego) jest "samozrobiony", bez projektu, po prostu tworzył się w długim czasie, kiedy dowieszałam swoje zdjęcia, rysunki, książki przekładałam bez najmniejszego planu i nigdy mi do głowy nie przyszło żeby na przykład kupić pasującą narzutę czy coś w tym stylu, po prostu nie lubię takich rzeczy. A takich drobiazgów typu słoiki, świeczki no po prostu nie trawię. A mimo to muszę przyznać wyjątkowo udało ci się to wnętrze :D
    PS. Planujesz powrót MWH? Gdyby pojawiały się na przykład raz na miesiąc czy dwa, mogłyby się ukazywać naprawdę fajne historie. Była to seria na którą zawsze czekałam

    OdpowiedzUsuń
  34. Aniu, ale mi się milo zrobiło. Piękna ściana.

    OdpowiedzUsuń
  35. Hej :D
    Co uważacie o stosowaniu 2 wcierek jednocześnie? Ma to sens w przypadku wcierek na porost włosów, czy lepiej używać jednej (ale np w większej ilości)?
    Wcieram od kilku dni, w odstępie kilku godzin, po ok 1,5 ml, co jest raczej małą ilością - zazwyczaj widzę, że poleca się wcierać 4-5 ml, jednak już po 1,5 mam wrażenie, że moja głowa jest cała mokra. Czego to może być przyczyną? Czy mimo wszystko powinnam używać większej ilości?
    Czy dodatkowe włączenie do tej pielęgnacji olejku - np. khadi, może przyczynić się do jeszcze szybszego wzrostu, czy lepiej nie przesadzać i wypróbować go np po kuracji wcierkami? A może lepiej spróbować olejku + jednej z wcierek? Nie chcę przedobrzyć, a jednocześnie zależy mi an jak największym przyroście.
    Co myślicie o zabezpieczaniu w lecie włosów domową mgiełką z oleju z pestek malin, wody i aloesu? Ma szansę się sprawdzić i chronić przed słońcem?
    Gdzieś czytałam też o zmieszaniu kremu z filtrem z wodą/aloesem i kilkoma kroplami olejku i nakładania takiej mieszanki na włosy w celu zabezpieczenia przed słońcem.

    OdpowiedzUsuń
  36. Bardzo ładny pokój, ale wg mnie trochę za zimny... Mimo to ściana wyszła rewelacyjnie. Gratuluję pomysłu i odwagi na realizację.

    OdpowiedzUsuń