DIY: Liście laurowe na włosy

źródło
Ostatnio naszło mnie na testowanie naturalnych sposobów pielęgnacji włosów. Dawno już tego nie robiłam, więc wyciągnęłam stare notatki z przepisami do wypróbowania i w oko wpadł mi tonik z liści laurowych, które zawsze mam w kuchni na półce z przyprawami.

Wzięłam więc dwa liście i zalałam je połową szklanki wody. Odstawiłam na całą noc, a rano zagotowałam płyn nie wyjmując z niego liści. Gdy mikstura ostygła była już gotowa do użycia. Możemy stosować ją na skórę twarzy, dekoltu czy pleców jeśli mamy problemy z trądzikiem i tłustą cerą. Ja oczywiście zamierzałam użyć ją na włosy :)

Opcji do wyboru jest kilka:

Po pierwsze możemy taki odwar z liści laurowych stosować jako wcierkę. Sprawdzi się ona u osób z przetłuszczającymi się włosami czy łupieżem (pisałam już o tym TU), bo dzięki przeciewgrzybicznym, antyseptycznym i przeciwzapalnym właściwościom tonik będzie wspomagał leczenie. Podobno taka wcierka pobudza również wzrost włosów, więc możemy spodziewać się wysypu baby-hair i szybciej przybywających centymetrów. 

Po drugie po odpowiednim rozcieńczeniu (polecana proporcja to 3 części wody i 1 toniku) taki płyn może nam też służyć jako płukanka do włosów. Sprawdzi się ona przy tych cienkich, rzadkich, bez objętości z problemem szybkiego przetłuszczania. Nie polecam jej do włosów suchych i zniszczonych, bo niestety może je jeszcze dodatkowo wysuszyć. Płukanka nabłyszcza włosy, dodaje im objętości i sprawia, że wolniej się przetłuszczają. 

Po trzecie możemy użyć jej jako bazy do przyrządzenia mgiełki, która lepiej niż płukanka sprawdzi się przy włosach suchych. Tonik mieszamy z dowolną odżywką i ulubionymi półproduktami (możemy dodać protein, humektantów czyli kilka kropel oleju) i stosujemy po myciu, między myciami lub przed w zależności od użytych proporcji. W ten sam sposób możemy wykorzystać płyn do zrobienia olejowego serum w sprayu. Taka mgiełka podobnie jak płukanka sprawi, że włosy będą bardziej błyszczące.

Ja na razie wypróbowałam tę pierwszą opcję tylko rozcieńczyłam płyn pół na pół z wodą (bałam się podrażnienia skóry, bo laur może tak właśnie zadziałać - pamiętajcie, że zawsze przed użyciem takich, domowych metod warto najpierw zrobić próbę uczuleniową). Przelałam laurową wcierkę do butelki z atomizerem i spryskałam nią skórę głowy i włosy u nasady. Efekt? Po wysuszeniu nabrały tu świetnej objętości, uniosły się i dzięki temu były dłużej świeże. Mogłam je umyć dopiero na trzeci dzień, gdzie normalnie wytrzymują ledwo dwa.

Oczywiście metoda ma dwa małe minusy. Zapach, który może nie jest aż tak intensywny jak przy kozieradce, ale wciąż niezbyt przyjemny, a po drugie trwałość płynu. Możemy go przechowywać max 3 dni w lodówce.

Ciekawa jestem czy znacie już laurowy tonik i jak się u Was sprawdza :)

Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen
Udostępnij

70 komentarze:

  1. Świetny post! Bardzo lubię takie czytać:) Na pewno spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy pomysł, kiedyś na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tym ale na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedys robilam i pamietam, ze przyjemnie idswiezala a nie przesuszala wlosow:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno spróbuję na twarz, dzięki za wpis
    annn

    OdpowiedzUsuń
  6. Oo, przydałaby mi się taka wcierka. Czemu tylko tak nie znoszę nic w skórę głowy wcierać, też tak macie? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też nie jestem fanką... Pól biedy, jak to przed myciem, ale b/s jakoś tak mnie nie porywa... Może kiedyś wypróbuję :)

      Usuń
    2. Wcieranie jest upierdliwe, ale mi najbardziej żal psuć sobie fryzurę bo po każdej wcierce mam tluste włosy. :( w związku z czym wcieram co 3 dni, jedynie przed myciem :( da się coś zrobic?

      Usuń
    3. Może spróbuj nakładanie wcierki w inny sposób. Mniej nałożysz rękoma niż strzykawką na przykład.

      Usuń
    4. Butelka z atomizerem o nie za dużym kącie rozprysku (ja mam taką po octenisept'cie) i robić przedziałek co 2 cm i spryskać wzdłuż. Po zrobieniu całej głowy pomasować skórę. Ja tak dawkuję Jantar z odrobiną olejku rycynowego. Jeśli wcierka może obciążyć lub w zbyt dużej ilości przesuszyć, to trzeba to trochę wodą rozcieńczyć. Ja nawet Jantar delikatnie rozcieńczam.

      Usuń
  7. Anwen, może przekażesz info, że do końca stycznia w Warszawie hairmedica robi bezpłatne badanie trychologiczne. Ja dziś byłam i dzięki temu wiem nowe rzeczy o swoich włosach i cebulkach xD pewnie warszawskie włosomaniaczki będą zainteresowane. Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hairmedica caly tamten rok byla za darmo!! :) ja byłam

      Usuń
    2. hair medica jest bardzo średnia, ale fakt - zawsze warto zerknąć przez kamerę :D

      Usuń
    3. O Jezu, dziękuję Ci ślicznie! Na pewno skorzystam

      Usuń
    4. Hair medica jest za darmo do końca stycznia, potem do końca lutego, marca, etc. Cały rok, byleby przyciągnąć ludzi i namówić ich na tonę szalenie drogich kosmetyków. Absolutnie trzymać się jak najdalej

      Usuń
    5. Anonimowy z 11:20 - dokładnie tak jest! byłam w X 2015 i jedna trycholożka ofuknęła mnie za włosomaniackie rzeczy, które fundowałam włosom i ogólnie była mega nieprzyjemna. uznała, że powinnam olac dbanie o włosy, bo są martwe i skupić się na skórze głowy. fajnie, wiem, skóra głowy ważna jest, ale jednak włosy też by się chciało mieć zadbane. inna sprawa, że ona sama miała nieciekawe swoje, więc - jak zawsze - szewc bez butów chodzi.

      byłam potem drugi raz, u innej trycholożki tam (też za darmo) i było lepiej - miła babeczka, obejrzała, dojrzała łupież, obejrzała końcówki (tamta nawet o tym nie pomyślała...) i zajęła się moim wypadaniem włosów. tzn. zaczęła mi wypisywać listę tego, co powinnam stosować, z czego 2/3 do kupienia u nich, rzecz jasna :P

      ogólnie - nie polecam.

      Usuń
    6. Byłam u nich na takiej darmowej wizycie w sierpniu 2015... Dostałam masę kosmetyków i suplementów do kupienia, z czego u nich dwie rzeczy... taaak, kupiłam, bo chwytałam się wszystkiego co mogłoby mi pomóc. Niestety, okazało się, że ponad 200pln wyrzuciłam w błoto!
      Zdecydowanie NIE POLECAM!

      Usuń
  8. Kocham takie posty <3 super Anwen

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie próbowałam liści laurowych, ale rozmaryn czy mieszankę ziół prowansalskich często zaparzałam i wywar mieszałam z suchymi glinkami i nakładałam na buzię. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ile mniej więcej gotowałaś wodę z liśćmi laurowymi? I czy taka wcierkę użyć przed myciem czy lepiej po? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow, jeszcze o tym nie słyszałam! Na pewno spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na pewno wypróbuję. :) Ciekawe jak sprawdzi się na moich przetłuszczających włosach i czy przedłuży ich świeżość?

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja zaczynam właśnie ostrą pracę nad moimi włosami. Przeczytała większość Twoich postów i dały mi one dużo do myślenia. Mam zamiar zastosować kilka sposobów :) Mam nadzieję, że uda mi się doprowadzić moje włosy do stanu, który będzie mnie satysfakcjonował. Zaczęłam od pocięcia włosów. Mają małą traumę po wizycie u "fryzjera". Nie przepadam za czasochłonnymi metodami a raczej nie mam na nie czasu, ale może znajdę chwilę i skorzystam z tej płukanki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam jeszcze o tym, wypróbuje bo lubię eksperymenty :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Kozieradka dla mnie nie pachniała tak źle, szczególnie, że u mnie nie utrzymywała się długo. Może kiedyś wypróbuję liście laurowe, ale dość sceptycznie do tego podchodzę. Tak czy inaczej bardzo fajna inspiracja! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawy pomysł:) Wypróbuję przy robieniu ziołowej wcierki do skóry głowy, dodam i liść laurowy:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawe i na pewno wypróbuje za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Droga Anwen, mam włosy cienkie i wysokoporowate. Czytałam w Twojej książce, że włosy cienkie nie lubią emolientów a z kolei wysokoporowate nie lubią protein. Więc jak to jest? Co najlepiej stosować? Ja wiem, że każdy włos jest inny.. ale jakbyś mogła mnie trochę "naprowadzić" jeśli chodzi o pielęgnacje byłabym bardzo wdzięczna :)
    Pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, ja mam takie same włosy jak ty ;) na początku też się w tym gubiłam, ale po eksperymentowaniu odkryłam, że moje włosy kochają emolienty za to nie przepadają za proteinami chyba, że w małych ilościach ;) może ci to pomoże :)

      Usuń
    2. Dzięki wielkie za odpowiedź! :)) U mnie jest dokładnie tak samo - emolienty bardzo lubią ale za to za proteinami przepadają raczej raz góra dwa razy w tygodniu ;)

      Usuń
  19. Osobiście dawno temu wypróbowałam wszystkie sposoby i stosuje je do dziś :) Uwielbiam. Włosy wyglądają niesamowicie po mgiełce

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny post! Co prawda słyszałam, że liść laurowy ma sporo zdrowotnych właściwości, ale nie sądziłam że można używać go do pielęgnacji włosów. Kiedyś tez interesowałam się naturalnymi sposobami na urodę i najbardziej przypadły mi do gustu te najprostsze. A chyba nie ma nic prostszego niż zrobienie naparu z kilku liści laurowych, które są w każdej kuchni ;) Mam włosy skłonne do przetłuszczania, więc z chęcią wypróbuję, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajny pomysł, jak będę miała czas to chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Liście laurowe to taki produkt, że chyba każdy go ma w kuchni, więc nawet, jeśli jego trwałość jest krótka to warto spróbować. Wypróbuję w przerwie pomiędzy Jantarem a Jantarem, bo właśnie teraz testuję :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie słyszałam nigdy o takim wykorzystaniu liści laurowych

    OdpowiedzUsuń
  24. pierwszy raz słyszę o takiej formie pielęgnacji, ale na pewno wypróbuje ! Jestem na etapie zachwytu naturalnymi kosmetykami więc Twój wpis jest dla mnie stworzony :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Parę dni temu kazałam nastoletniemu bratu zrobić napar, bo ma łupież, ale to wcieranie jakoś mu nie idzie..

    OdpowiedzUsuń
  26. Ooo coś dla mnie, na bank wypróbuję. Mam pytanko dziewczyny: ostatnio przemywam codzinnie twarz sokiem z ogórka i cytryny i jestem zachwycona tym, co to cacko robi na mojej twarzy, ale męczy mnie wyciskanie tego rano. Czytałam,że zawsze trzeba uŻywać świeżego soku. Czy myślicie,że jeśli wycisnę tę miksturę wieczorem i włoże do lodówki to dużo straci na wartości? Jeśli np wycisnę sok o 10,11 w nocy a użyje tego o 6 rano to dalej ta miksturka zachowa swoje właściwości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może przecieraj po prostu odkrojonym plasterkiem?

      Usuń
    2. cytryna ma witaminę C, która jest silnym antyoksydantem. Dzięki temu ma pozytywny wpływ na naszą skórę. W ciągu nawet jednej godziny ta witamina w większości się 'ulotni'. Chyba, że chodzi o inne właściwości cytryny i ogórka i o inne minerały, mniej podatne na wpływ otoczenia to można próbować.

      Usuń
  27. Mam pewien problem. Moje włosy są koloru bardzo ciemnego blondu. Ale wierzchnia warstwa, a szczególnie przednie pasma są jasnego blondu. Pewnie to sprawka słońca. Te jaśniejsze włosy są spuszone i szybko się rozdwajają. Czy myślisz, że pofarbowanie ich, po ścięciu końców, na kolor zbliżony do naturalnego to dobry pomysł? Czy ich stan może po tym się jeszcze bardziej pogorszyć?

    OdpowiedzUsuń
  28. hmm ciekawa metoda, może kiedyś wypróbuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Pomocyyy!Proszę o polecenie mi jakiejś odżywki b/s. Zależy mi na nawilżeniu i dociazeniu bardzo zniszczonych włosów. Z góry dziękuję :)
    Ania S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprobuj odzywek Ziai dostepnych w prawie kazdej aptece :) Na pewno fantastyczna jest pomaranczowa (Intensywne Nawilżanie) oraz fioletowa (Intensywne Wygladzanie).

      Usuń
    2. Właśnie, ziaja jest bardzo dobra, ja mam z ceramidami, albo z gliss kura tą z 8 olejkami w sprayu.

      Usuń
    3. Możesz też użyć tych z Joanny, które teoretycznie są przeznaczone do spłukiwania.

      Usuń
    4. Oj tak :D ta fioletowa jest meeeega :D sama zużyłam juz ze 4 pojemniczki i to moja ulubiona odżywka ;)

      Usuń
    5. Dziękuję za odpowiedzi :) Jesteście kochane :* Spróbuję z Ziają na początek :) Całkiem fajnie zadziałała u mnie wersja d/s z ceramidami.
      Ania S.

      Usuń
  30. Mam olej laurowy i dobrze sie sprawdza punktowo na wypryski. Zastanawiam sie w jaki sposób najlepiej wykorzystać go do włosów. Może ktoś stosował?

    OdpowiedzUsuń
  31. Pomyśleć, że takie zwykłe liście laurowe potrafią tak zadziałać. Ja właśnie zastanawiałam się jaką wcierkę wypróbować na włosach i teraz już wiem. Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo dobry pomysł :). Chętnie przetestuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Wszystko super na pewno wypróbuje, kupiłam twoją książkę i od razu ją przeczytałam :) ale chciałabym zapytać, czy nie masz może jakiejś historii osoby, która samodzielnie poradziła sobie z przetłuszczaniem i jej włosy są świeże teraz chociaż 2-3 dni? Bo ja już sobie nie radzę ze swoimi a nie chce ciągle stosować suchych szamponów itp. Mam znajomą, która po rozpoczęciu używania szamponu Tigi Bed Head ma włosy świeże przez 5 dni i jak myje nadal są świeże, a ja po tym samym musiałabym umyć włosy już w połowie dnia. Wiem, że każda skóra głowy i włosy są inne ale jeżeli masz jakaś historię, która coś o tym mówi to bardzo chętnie bym ją przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blondhaircare sobie poradziła, poczytaj na jej blogu :)

      Usuń
    2. Myśl,e, że mogłoby pomóc rozpoczęcie peelingowania skóry głowy, np. peelingiem kawowym lub cukrowym, która przecież musi oddychać a od czasu do czasu cebulki mogą się zapchać. Dobrym pomysłem byłoby przetestowanie też wcierki Jantar, mnie ona bardzo przedłużała świeżość włosów u nasady, lub np płukanki octowej, która nie tylko pięknie domyka łuski włosków ale też utrzymuje świeżość włosów dłużej, przynajmniej u mnie :)

      Usuń
    3. dziękuję :)

      Usuń
  34. Ostatnio właśnie mi się zaczęły bardziej włosy przetłuszczać, na pewno wypróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  35. jak milo, ze powiew swiezosci tu zagoscil:)
    woda, ktora zostawiamy na no z liscmi jest zimna?

    OdpowiedzUsuń
  36. Fajny pomysł, w weekend na pewno wypróbuję :) Lubię posty z cyklu DIY, bardzo mi ich brakowało ostatnio na Twoim blogu, a kiedyś wrzucałaś dużo pomysłów na domowe maseczki ze składnikami, które każdy ma w swojej kuchni i łatwo może odtworzyć. Mam nadzieję, że takie notki będą się pojawiały częściej! :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Płukanka z liści laurowych jest też polecana do włosów rudych, jako wzmacniacz koloru, oczywiście przy regularnym stosowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetny post, wypróbuję i proszę o więcej takich pomysłów! :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Wpis na czasie bo ostatnio testuję wykorzystywanie produktów z kuchni właśnie do pielęgnacji włosów. Chwilowo skupiłam się na rozjaśnianiu np. cytryną i cynamonem ale w przypadku liści laurowych przekonuje mnie wysyp nowych włosków :) Pozdrawiam M-zielonyseler (mamycel.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  40. Hej Anwen i dziewczyny ! Ja mam takie pytanko, ponieważ odstawiłam już prostownicę na długości włosów, skróciłam je i zaczęłam świadomą pielęgnację i widzę pierwsze (głównie dotykowe) efekty, to nie potrafię poradzić sobie z grzywką... tutaj bez prostownicy nie mogę się obejść, ponieważ wygląda jak jeden wielki stóg siana. Po każdym myciu mam ochotę rzucić czymś ciężkim w lustro, żeby już tej katastrofy nie oglądać :( Grzywka jest strasznie sucha, spuszona, odstająca we wszystkie możliwe strony i nic na nią nie działa... dosłownie nic. Tylko z prostownicą wygląda jako tako. Pomimo, że jest dość długa to nie mogę jej schować w upięciu bo za chwilę i tak wyślizguje się z wsuwki czy spinki żabki. Ma ktoś jakiś pomysł co z nią zrobić? Bardzo bym chciała odstawić już prostownicę całkowicie :(

    Angela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze keratynowe prostowanie na sama grzywke?

      Usuń
    2. W sumie zastanawiałam się nad tym rozwiązaniem, dziękuję za odpowiedź :) tylko moje włosy są z natury mniej lub bardziej (zależy od pielęgnacji) falowane i grzywkę też czasami staram się lekko pofalować prostownicą w dolnej części. Czy po zabiegu będzie choć troszkę podatna na falowanie bez tego efektu stogu siana w jakimś upięciu (o ile nie będzie się wysuwać :))?

      Angela

      Usuń
  41. Jeśli tylko mam liście na stanie wypróbuję dzisiaj. Kiedyś już nawet o tym słyszałam. Fajnie jak byłoby więcej takich wpisów o DIY. ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Lubię takie naturalne przepisy i czekam na więcej :)
    Muszę wypróbować,liście laurowe są w każdej kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  43. A ja mam takie pytanie anwen do ciebie, jak często stosować taka wcierke z naparu liści? Po każdym myciu? No i ta woda to ma być zimna czy gorąca zalewamy?

    OdpowiedzUsuń
  44. super! wypróbuje na pewno zamiast standardowej płukanki z pokrzywy ;)

    OdpowiedzUsuń