Mój sposób na płukankę piwną

Nie wiem właściwie czemu, ale od początku włosomaniactwa z uporem maniaka wracałam do piwnej płukanki, która na moich włosach mówiąc bardzo oględnie nigdy się nie sprawdzała. Efekt w postaci przeproteinowanego suchego siana odstraszał mnie na kilka miesięcy, a później znów piwo lądowało na mojej głowie.


Kilka dni temu pozostała mi wygazowana szklanka ciemnego, dobrego jakościowo, a zarazem ohydnego w smaku piwa. Pomyślałam sobie, że dam mu 72645429 szansę, ale tym razem podejdę to tematu inaczej...

Najpierw naolejowałam włosy mieszanką oleju lnianego i nawilżającej maski, następnie umyłam je szamponem, po spłukaniu odcisnęłam nadmiar wody i wypłukałam włosy w nierozcieńczonym piwie. Znów odcisnęłam nadmiar płynu i na takie nachmielone nałożyłam emolientową maskę. Nie miałam czasu trzymać jej na głowie, więc tylko wmasowałam we włosy metodą Henri i spłukałam. 

Po wyschnięciu okazało się, że nareszcie znalazłam sposób na płukankę piwną! Po takiej wersji moje włosy w końcu wyglądały tak jak opisywały to inne dziewczyny:

- były bardzo błyszczące
- gładkie
- a przy tym puszyste
- i pełne objętości
- w dotyku jak atłasowa wstążka
- odbite od nasady
- i bardzo sypkie (do tego stopnia, że ciężko je było spiąć)

Nie wiem czy zdjęcia to wszystko oddają, ale to najlepsze jakie udało mi się zrobić.

w naturalnym świetle, przed i po zakręceniu (tu akurat po termolokach, skręt już po około godzinie się osłabia i wygląda naturalniej ;) )

Cieszę się, że udało mi się w końcu 'oswoić' płukankę piwną, bo choć specjalnie w tym celu piwa raczej nie kupię to, gdy następnym razem zostanie mi jakieś w domu, będę mogła bez strachu przed miotłą na głowie je spokojnie zużyć ;)

Dajcie znać jak piwo sprawdza się u Was i czy w ogóle sięgacie po takie naturalne płukanki :)

Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen
Udostępnij

67 komentarze:

  1. nie dla mnie, majac piwo w domu na 99% je wypije ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo ;)

      Usuń
    2. hehe dokładnie, żal by było xd

      Usuń
    3. hahahahaha ja tak samo :PP

      Usuń
  2. Włosy wyglądają bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety wielkie NIE dla piwa. Rzadko kiedy moje kręcone włosy wyglądają gorzej, niż po piwie. Być może po prostu mi nie służy...

      Panna Agnieszka

      Usuń
  3. Aniu, jak podkręcałaś włosy na tym zdjęciu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na termoloki :) jeśli chodzi Ci o coś bardziej szczegółowego to pytaj - spróbuję pomóc :))

      Usuń
  4. Po tych termolokach wlosy wygladaja zjawiskowo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudeńko :-D :-D ja jeszcze nie próbowałam tej plukanki

    OdpowiedzUsuń
  6. włosy wyglądają świetnie :)
    muszę spróbować takiej płukanki, jeszcze żadnej nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Próbowałam raz i spuszyła moje włosy ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne rozwiązanie, gdy zostaje nam niedopite piwo po wieczorze 😉 Od razu odgazowane i alkohol odparuje. Rano jak znalazł na włosy. Ja lubię piwo zmieszane z zoltkiem choć przyznaję, ze ostatnio jakos zapomniałam o takiej maseczce. Dziękuję za przypomnienie ! ☺
    Ania S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie ;) teraz co prawda imprezy to u nas rzadkość, ale zwykle coś właśnie zostawało

      Usuń
  9. Na pewno wypróbuję ten sposób :) Mam nadzieję, że osiągnę podobne rezultaty do Twoich :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne włosy,zazdroszczę!
    Właśnie trafiłam na twoją stronę..już od godziny przeglądam posty i wiem ,że zaczerpnięta stąd wiedza nie pójdzie na marne... od dłuższego czasu próbuję się zmobilizować i zadbać lepiej od włosy. Jesteś inspiracją :)
    Właśnie zamierzam kupić jakiś dobry olej do włosów..moje są rozjaśnione i trochę podniszczone.Jaki olej byłby dla nich najlepszy..nie mogę się zdecydować..
    Czy mogłabyś doradzić?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem Anwen, ale rozjaśniam włosy i świetnie sprawdzał się olej lniany. Mam też winogronowy, ale nie używam go zbyt regularnie, więc trudno mi się o nim wypowiadać. Nie wdziałam żadnych negatywnych efektów. Ale za to olej słonecznikowy puszył mi włosy (trzymałam go 2 godziny i zmyłam odżywką), a teorytycznie nadaje się dla włosów wysokoporowatych. U mnie sprawdza się olejowanie na mokro (po płukance glicerynowej, której nie spłukuję) i zmywanie oleju odżywką (po myciu), najlepiej jakimś emolientowym Kallosem.

      Usuń
    2. Już tyle osób chwali olej lniany, a ja jeszcze go nie przetestowałam dokładnie, mimo że tyle olejów mam już za sobą :) Chyba nadszedł czas :D

      Usuń
  11. Nie mogę się napatrzyć na twoje włosy po ścięciu i ufarbowaniu!
    Może także podejdę do tematu 72645429 raz ;) Ale musiałabym dorwać coś niskoalkoholowego albo podgrzać, bo u mnie raczej alko stanowi problem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niezły efekt, chętnie sama wypróbuje ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie cudne włosy! Trochę obawiam się na swoich, ale z tym olejem może i ja im dam szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdzie kupiłaś bluzkę w kotki? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w H&M, ale jeszcze w zeszłym roku :(

      Usuń
  15. Mam pytanie, niewłosowe, na temat piwa ;) Pisałaś kiedyś, że zdiagnozowano Ci celiakię gdy byłaś dzieckiem. Mnie zdiagnozowano niedawno i zarówno od lekarza gastro z dostępnych na internecie informacji, że niededykowane piwa nie spełniają bardzo restrykcyjnych norm dla osób chorych na celiakię.

    Piwa dedykowane są dla mnie obrzydliwe więc się zastanawiam czy ryzykujesz, czy wspomniane piwo było piwem bezglutenowym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja piwa nie piję, między innymi właśnie z tego powodu, to było mojego męża ;)

      Usuń
    2. ale wracając jeszcze do glutenu to zdarza mi się świadomie zjeść coś z nim mimo, że wiem, że to później przecierpię ;)

      Usuń
    3. Hehe, też tak kiedyś miałam, że niby wiedziałam, że nie powinnam i potem było źle, ale czasem się skusiłam. Teraz mogę jednak z czystym sercem powiedzieć, że jestem zupełnie bezglutenowa, jakimś cudem mi się udaje :)

      Usuń
    4. Aha :) A jelita kontrolujesz? Ja miałam w kwietniu Marsh 2 :/ i teraz będę robić badania czy mi się poprawiło i czy dieta, którą prowadzę jest "szczelna". Z krwi wyszło mi, że niekoniecznie, bo przeciwciała jeszcze są (mniej, ale cały czas IgA wysokie). Może mi gastro powie, że czasami potrzeba więcej czasu...

      Niestety nabawiłam się Syndromu Jelita Wrażliwego ze względu na późne rozpoznanie i teraz się zastanawiam nad przejściem na dietę Low FODMAP i próbuję, ale już takiej motywacji nie mam jak przy glutenie (jak odstawiłam to jakość mojego życia zmieniła się diametralnie z dnia na dzień), a Low FODMAP jest straaaasznie restrykcyjna (w początkowej fazie można jeść tylko coś około 30 (sic!) przebadanych produktów i to w małych porcjach), a i efekty zdają się nie przychodzić tak szybko jak w przypadku odstawienia glutenu... W każdym razie od wczoraj mam kolejne podejście do diety Low FODMAP :) Próbowałaś tej diety? Pytam, bo w którymś komentarzu pisałaś, że wiele rzeczy Ci szkodzi i tak jakoś połączyłam to z moją sytuacją :)

      PS Odnośnie tego Zespołu Jelita Drażliwego to oczywiście nie jest diagnoza (jak próbuje wmawiać większość lekarzy od gastrologów, po psychiatrów jak było w moim przypadku i z rozmów wiem, że każdemu z chronicznymi wzdęciami itd. tak lekarze mówią i pacjent cieszy się z rzekomej diagnozy), ale inna nazwa na zbiór objawów "niewiadomego pochodzenia" (idiopatycznych). W moim przypadku przynajmniej wiem dlaczego mam ZJD - długo niezdiagnozowana celiakia i zepsute przez to jelita.

      Anonim z celiakią, Anna

      Usuń
    5. Anno, jeśli szukasz inspiracji do diety Low FODMAP to zajrzyj na Instagrama wiedzma_bloguje. Autorka zdjęć bodajże od początku czerwca jest na tej diecie i wrzuca regularnie zdjęcia posiłków z podpisami co to dokładnie jest :)

      Co do Twojego dopisku po "PS" to nie mogę się zgodzić. Do zdiagnozowania ZJD istnieją normalne kryteria (oparte na wytycznych rzymskich III) jak do każdej innej choroby i pacjent albo je spełnia, albo nie. Są oczywiście lekarze, którzy na odczepnego szastają diagnozami na prawo i lewo, co jest naganne, ale jednak między tym postępowaniem a stwierdzeniem, że choroby nie ma jest spora przepaść ;)

      Usuń
    6. Aniu dziękuję za komentarz, a właściwie obu Wam dziękuję :) sama podejrzewałam u siebie ZJD od jakiegoś czasu, choć u lekarza z tym nie byłam, a po przeczytaniu kryteriów, już wiem, że to nie to, u mnie niestety tak się zapewne objawia kamica żółciowa :( to właśnie przez nią wiele rzeczy mi szkodzi

      Usuń
    7. @Kosmeologika "Co do Twojego dopisku po "PS" to nie mogę się zgodzić. (...) a stwierdzeniem, że choroby nie ma"

      Może nie wyraziłam się jasno :) Nie chodziło mi o to, że "choroby nie ma" czy, że "objawy nie istnieją", ale że te objawy są NIEWIADOMEGO POCHODZENIA. W języku angielskim IBS jest wprost definiowana jako "a group of symptoms", a błędem byłoby użycie słowa "disease", zazwyczaj stosuje się słowo "disorder". W języku polskim jest trochę inaczej i zamiast "a group of symptoms" mamy idiopatyczna choroba przewodu pokarmowego o charakterze czynnościowym, gdzie przymiotnik idiopatyczny oznacza "niewiadomego pochodzenia", a sformułowanie "choroba (...) o charakterze czynnościowym" należy czytać razem i odnosi się do objawów.

      Problem ze wszystkimi przypadłościami natury idiopatycznej jest taki, że zanim postawi się diagnozę (dla mnie rzekomą diagnozę) wskazującą na ich posiadanie należy tę chorobę bezwzględnie zróżnicować z chorobami, których pochodzenie jest znane (słusznie wspominasz o kryteriach rzymskich).

      Porównałabym sytuację z niepłodnością. Zanim lekarz powie parze, że ich niepłodność jest idiopatyczna to taka para zostanie zbadana wzdłuż i wszerz i wszystkie inne ZNANE powody zostaną wykluczone :)

      Dla mnie stwierdzenie, że ktoś ma IBS nie jest diagnozą, bo ja nie potrzebuję innej nazwy na to, że mam-takie-i-takie-objawy-ale-nie-wiemy-dlaczego... Osobiście wolę pozostać przy tezie, że mam celiakię i dodatkowo takie objawy. Podobnie w przypadku niepłodności - gdyby okazało się, że jestem niepłodna to wolałabym, aby lekarz zamiast mi mówić piękne, naukowe słowo "niepłodność idiopatyczna" wolałabym, żeby zwyczajnie przyznał, że "Nie wiemy (jeszcze) dlaczego nie może Pani zajść w ciążę".

      Przyznaję, że to trochę spieranie spieranie się o "słówka", ale lekarze nie stosują kryteriów, o których słusznie wspomniałaś, i które zobowiązują ich (oprócz natychmiastowego rozpoczęcia leczenie objawowego) do wcześniejszego wykluczenia innych chorób (rozpoczęcia procesu diagnostycznego, a nie jego zamknięcia!), których jednak pochodzenie znamy. Gdyby nie takie diagnozy-po-5min-rozmowy, leczenie Tribuksami i sugerowanie, że się za dużo stresuje to bym była zdiagnozowana wiele lat wcześniej. To jest szokujące, bo celiakia to nie jest ani choroba rzadka (około 1% populacji), ani trudna do zdiagnozowania/wykluczenia...

      Co z chorobami, które nie są tak częste?

      Widzisz ja jestem z wykształcenia matematykiem (podobnie jak Anwen i z Anwen nawet zaczynałam studia na tej samej uczelni ;) ) dodatkowo interesuje się psychologią. Ze względu na to pierwsze nie widzę powodu by mnożyć słowa czy sformułowania, które mają taką samą definicję, ze względu na to drugie oraz obserwacje widzę, że osoba która dostanie diagnozę "IBS" to się cieszy, że wreszcie jej choroba została nazwana i w wielu przypadkach już dalej nie szuka. Gdy tłumaczę dokładnie tym osobą czym tak naprawdę jest "idiopatyczna choroba przewodu pokarmowego o charakterze czynnościowym" zwana pięknie ZJD to mina im rzednie, a jeżeli się cieszę to tylko z tego, że nie zostali (często kolejny raz) posądzeni o hipochondrię...

      W skrócie. Nikt nie mówi, że "choroby nie ma", ale nie da się ukryć, że nazwa IBS to to prostu inaczej sformułowane "widzimy, że te objawy są, ale nie mamy pojęcia dlaczego".

      Pozdrawiam, Anna :)




      Usuń
    8. @Anwen Tobie życzę zdrowia :) Ja odkładam gastroskopię (brrrrrr...) jak najdalej w czasie, ale jednak taka nasza uroda z tą celiakią i kontrolować trzeba... niestety :|

      Pozdrawiam Anna, pierwszy rok robiłyśmy razem, ale ja nazwisko mam na C więc, byłam w innej grupie ;)

      Usuń
  16. Możesz napisać jakie to piwo?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nie pamiętam, a butelkę już wyrzuciłam :(((

      Usuń
  17. jakoś obawiam się tego rodzaju płukanki i chyba jednak piwo zostanie na sobotę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Płukanka.. co tam płukanka, te loki wyglądają pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Anwen, mam do Ciebie pytanie, ale może reszta włosomaniaczek też mi na nie odpowie :)
    Zrobiłam wczoraj keratynowe prostowanie kosmetykami Encanto. Moja proteinowa odżywka idealna po tym zabiegu to Ziaja Kozie Mleko z keratyną. Natomiast nie mogę znaleźć nic emolientowego i łatwo dostępnego. Kiedyś już robiłam keratynowe i używałam odżywki Garnier awokado i masło karite. Niestety teraz zauważyłam, że zmienili skład i dodali Isopropyl Alcohol! :/
    Obecny skład wygląda tak:
    Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Elaeis Guineensis Oil/Palm Oil, Behentrimonium Chloride, Glycerin, Isopropyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Citric Acid,Chlorhexidine Dihydrochloride, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter, Persea Gratissima Oil/ Avocado Oil, Hexyl Cinnamal, Cl 15985/Yellow 6, Cl 19140/Yellow 5, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil/ Sunflower Seed Oil, Rosmariuns Officinalis Leaf Extract/ Rosemary Leaf Extract, Parfum/Fragrance
    Czy biorąc pod uwagę cały skład, Isopropyl Alcohol będzie szkodliwy po takim zabiegu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko zależy od włosów i tego jak przyjmują keratynę - moje po Encanto nic nie ruszało, ale bywa z tym różnie, więc chyba lepiej postawić na coś innego - może np. Kallosa? Tam jest kilka emolientowych do wyboru - zobacz sobie u Kasi: http://www.kasianafali.pl/2015/04/kallosy-skady-i-rodzaje.html

      Usuń
    2. Bardzo polecam Andre Andcare z olejem arganowym. Emolientowa i swietnie dziala na wlosy. Sprzedawana w bance litrowej zanowiona u fryzjera moze kosztowac mniej niz na necie

      Usuń
  20. Anwen robiłaś już post jak stylizujesz swoje włosy w takie piękne fale-loki jak na zdjęciu po lewej? Jeśli nie to koniecznie, proszę Cię, zrób <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie robiłam, ale mogę zrobić w takim razie :)) Przy najbliższym myciu włosów postaram się od zdjęcia

      Usuń
    2. Oo, również poproszę, bo włosy masz na tym zdjęciu przewspaniałe ;)

      Usuń
  21. Jeszcze nie próbowałam żadnej płukanki, a tym bardziej piwnej :P Ale nie raz zostało gdzieś troszkę piwka, więc jak znalazł wyszłaby jakaś płukanka.. Następnym razem się nie zmarnuje :P Dzięki za wskazówki, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Twoje włosy po tej płukance wyglądają świetnie, widać to nawet na zdjęciu! Chyba też sobie taką kurację zafunduję. Myślisz, że sprawdzi się dowolne piwo, czy musi być ciemne?

    Przy okazji chciałabym zapytać o radę. Mój chłopak ma na głowie sporo pryszczy. Skąd to się może brać? Jak temu zaradzić? Czy możesz polecić jakiś konkretny szampon albo np. płukankę? Peeling chyba tylko pogorszy sprawę, bo może rozdrapać te krostki, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ma przesuszoną skóę głowy lub stosuje kosmetyki z alkoholem?

      Usuń
    2. Może ma przesuszoną, nie wiem, jak to się jeszcze może objawiać... Włosy myje po prostu żelem pod prysznic i nic więcej na nie nie nakłada.

      Usuń
    3. I tu wlasnie moze tkwic problem te meskie kosmetyki sa sa wygodne ale niezbyt zdrowe. Skora glowy moze tak protestowac na sls lub cocamidopropyl betaine. Sprobuj peeling cerkogelem lub Salicylolem, to nie bedzie ryzyka rozniesienia pryszczy

      Usuń
    4. Dziękuję! Spróbujemy :)

      Usuń
  23. Ja bym nie mogła użyć piwa na włosach, brzydziłabym się :o Nie chciałabym, żeby ten okropny zapach można było wyczuć na moich włosach : ( No chyba, że ta twoja maska w jakiś sposób go zniszczyła. Ale i tak bym się bała. Włosy o zapachu piwa, brr. ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po wyschnięciu go nie czuć w ogóle :)

      Usuń
  24. Słyszałam że po piwie bardzo fajnie kręcą się włosy i lekko rozjaśniają :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Anwen, Twoje włosy prezentują się bajecznie na tym zdjęciu po lewej, naprawdę rewelacyjnie. <3 Tutorial obowiązkowy! :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Pamiętam, że jeszcze za czasów mojego "piwkowania" ciężko było mi zostawić taką szklankę, przeważnie piłam od razu całą butelkę ;) Najpierw użyłam standardowo, po umyciu i odżywieniu włosów - efekt straszny. Innym razem zrobiłam coś podobnego do Ciebie, z tym, że nałożyłam po piwnej płukance odżywkę morelkową z alterry - czy ktoś ją jeszcze pamięta, wspaniała była ;) Efekt niestety prawie ten sam, piwo jednak nie dla mnie - ani na włosy, ani do picia, teraz również ze względu na mój stan :P ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. jak widze te piękne twoje włosy to muszę wziąć się za siebie. tzn za włosy!

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak ta szczotka z jonizacją Brauna? Pomaga jakoś znacząco na włosy? Zamyka łuski na długo, czy tak samo się otwierają? Zastanawiam się nad zakupem, bo mam porowate włosy i chciałabym je zamknąć na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  29. Pierwsze slysze, zeby piwo stosowac na wlosy. Nie przepadam za takimi naturalnymi metodami- jesli juz to olejki lubię w swojej pielegnacji przemycić. To dla mnie taki tradycyjny sposob na ladne wlosy :) Od niedawna mam arganowy z Inoar. Nie wiedzialam, ze moje wlosy mogą tak dobrze wyglądac! A piwa- moze kiedys sprobuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie pozostaje nic innego, jak tylko pogratulować sukcesu! I samemu w końcu zdecydować się na płukankę piwną ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Będę musiała koniecznie wypróbować ten sposób bo też nie raz próbowałam płukanki piwnej tylko, że u mnie nie było ani przeproteinowania ani lepszej kondycji ;) Może się w końcu uda :D

    OdpowiedzUsuń
  32. mimo ze twoje wlosy sa bardzo ładne to w tych lokach wyglądają jak włosy kobiety w średnim wieku.Z tyłu wyglądają na wlosy takiej perfekcyjnej pani domu po 40 ^^

    OdpowiedzUsuń
  33. Włosy na zdjęciu po lewej wyglądają NIESAMOWICIE.
    Ja jeszcze nie próbowałam płukanki piwnej, podejrzewam, że jeśli się na to skuszę, to właśnie Twoim sposobem, bo często po proteinowych płukankach mam bardzo sztywne, przeproteinowane włosy.
    Aniu, czy mogłybyśmy spodziewać się pewnego dnia postu z serii "Mój ulubiony..." o sposobie na suchy lub nawet chwilowo podrażniony skalp? Myślę że wielu dziewczynom (w tym i mi!) bardzo przydałyby się nowe pomysły, a te posty to prawdziwa skarbnica wiedzy.

    OdpowiedzUsuń
  34. Super efekt, ale zapach piwa mnie nie przekonuje :P

    OdpowiedzUsuń
  35. Kurcze płukana jest bardzo świetna dla włosów ma tyle zastosowań, wiem bo sama ją testowałem. Doskonała szczególnie do moich blond włosków

    OdpowiedzUsuń
  36. Nigdy tego nie stosowałam, kusi mnie żeby w końcu wypróbować;) obserwuje i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. A jak stosujecie to piwo na włosy?U mnie takie odgazowane powodowało tragedię na głowie,ale za to jak wylałam na włosy piwo z gazem,były idealne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używa się odgazowanego chociażby dlatego, że ma się wtedy pewność, że odparował też z niego alkohol (lub jego większość). Może pokombinuj z rodzajami piwa (polecam pszeniczne), proporcjami wody do rozcieńczenia go...? :)

      Usuń
  38. Próbowałam różnych odgazowanych piw i nic.Natomiast gazowane sprawdza się każde.....i co robić?
    Mam jeszcze jedno pytanko.Jak często można myć głowę żółtkiem,bądź całym jajkiem?Jestem zwolenniczką raczej naturalnej pielęgnacji i rzadko używam kupnych szamponów czy masek.Jajko sprawdza się u mnie bardzo dobrze.Staram się myć włosy 2 razy w tygodniu.Ale czy to nie za często?Czy włosy się nie przeproteinują?

    OdpowiedzUsuń