Miesiąc naturalnej pielęgnacji (1) - chia i truskawki


Mój miesiąc zaczął się dosyć pechowo od pewnej maseczki, której na pewno więcej nie nałożę na włosy (a przynajmniej nie w tej formie) mimo świetnych efektów jakie dała. Prawie dokładnie dwa lata temu wspominałam Wam na blogu o nasionach chia, którymi zajadałam się wtedy w formie 'deserów'. Już wtedy chodził mi po głowie pomysł by użyć ich jako maseczki do włosów, ale ostatecznie nigdy tego nie zrobiłam, bo uznałam, że efekt będzie podobny do tego po siemieniu lnianym, który jakby nie było jest duuuuużo tańszy. Typowa krakowskie myślenie :P Ostatnio jednak zachwycała się nimi Alina, więc postanowiłam i ja spróbować, tym bardziej, że w szafce miałam jeszcze końcówkę starego zapasu nasion. 

Dwie łyżeczki chia zalałam 1/3 szklanki ciepłej wody i poczekałam aż napęcznieją i wchłoną cały płyn tworząc granulowany żel. Do niego dolałam jeszcze 2 łyżeczki oleju lnianego i 2 łyżeczki maski. Wybrałam rosyjską rokietnikową do włosów suchych i normalnych, która ma mocno emolientowy skład, z niewielką ilością protein. Całość nałożyłam na włosy i potrzymałam pod czepkiem i ręcznikiem około 40 minut. I w tym momencie zaczęły się schody ;) Chociaż do słynnego już banana było daleko to i tak ilość czasu jaki musiałam poświęcić by wydłubać z włosów wszystkie, napęczniałe nasionka chia była zdecydowanie za duża dla mojej nadszarpniętej macierzyństwem cierpliwości.

Maseczka nie tylko fatalnie się zmywała, ale była równie upierdliwa w nakładaniu. Przy wcieraniu we włosy nasionka sypały się wszędzie dookoła i miałam wrażenie, że na całym zabiegu najwięcej skorzysta moja łazienkowa podłoga. Dodatkowo nauczona doświadczeniem spłukiwałam włosy nad wanienką Zuzi, by chia nie zatkała mi odpływu, co też było raczej mało wygodne. Oczywiście dopiero po nałożeniu wpadłam na to, że mogłam maskę po prostu zblendować przed aplikacją i uniknąć tym samym wszystkich niedogodności, które na szczęście wynagrodził mi genialny efekt jaki maska dała na moich włosach.

Po naturalnym wyschnięciu były pięknie nawilżone, gładkie i błyszczące aż po same końce. Ostatnio naprawdę dałam im w kość (kilka razy pod rząd kręciłam je lokówką) i końcówki były już w opłakanym stanie. Planowałam nawet je podciąć, ale teraz po maseczce znów wyglądają wystarczająco dobrze bym nie musiała tego, przynajmniej na razie robić.
w naturalnym, słabym świetle, bez lampy

Jeśli skusicie się na tę maskę (a naprawdę warto) to pamiętajcie o blenderze, żebyście nie musiały się później jak ja tłumaczyć, że to coś we włosach to nie są robaczki, tylko wyschnięte nasiona chia :P
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Drugi przepis choć mniej uciążliwy nie był już tak efektowny. Owszem włosy wyglądały bardzo dobrze, ale dopiero na drugi dzień po myciu, bo zaraz po nim wystąpił standardowy u mnie puch.

Tym razem przepis powstał całkowicie spontanicznie. Rano przy przyrządzaniu koktajlu z truskawek (miksuję je wyłącznie z wodą i ewentualnie dosładzam miodem jeśli jest taka potrzeba) odlałam dwie łyżki i dołożyłam do tego jeszcze łyżeczkę płynnego miodu i dwie łyżeczki odżywki Biotebal. Nie dodałam oleju co okazało się błędem, bo chciałam sprawdzić jak będę wyglądały włosy bez niego.

Maskę ponownie nałożyłam przed myciem na jakieś pół godziny. Wyglądała i pachniała przeapetycznie, jak zmiksowane truskawki ze śmietaną :D aż miało się ochotę ją zjeść! Po umyciu włosów (nie nakładałam już na nie nic innego) zostawiłam je do naturalnego wyschnięcia. Tak jak już wspominałam na początku trochę się spuszyły, ale na drugi dzień było już pięknie. Włosy były co prawda mniej wygładzone i nawilżone niż po chia, ale za to miały większą objętość i były puszyste na długości (nie mylić ze spuszone).

Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia, ale planuję powtórzyć jeszcze tę maskę dodając tym razem olej, więc na pewno zobaczycie w kolejnym wpisie jak działa :)

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Na koniec zgodnie z obietnicą mam kilka przepisów od moich czytelniczek:

1. Kasia

Przepis na mgiełkę, którą stosuję codziennie, niezależnie czy przed olejowaniem, maską, czy samym myciem. Jest ona bardzo prosta, ale zarazem skuteczna :)
- ok. pół łyżki płynnego (WAŻNE) miodu
- ok. 2-3 łyżki soku z aloesu
- ok. pół - jedna łyżka odżywki bez silikonów, w moim przypadku jest to Garnier Avocado i Masło Karite

Całość należy dokładnie wymieszać, często pozostają takie grudki odżywki, jednak nimi nie trzeba się przejmować. Konsystencja powinna być płynna i lekka, jeżeli taka nie jest, oznacza to, że za mało dolaliśmy soku z aloesu. Następnie przelewamy całość do buteleczki z atomizerem. Ja taką mgiełkę wymieniam co tydzień, wydaje mi się, że tak jest odpowiednio - jak nie, to proszę o sprostowanie :D

Mgiełka, za sprawą miodu lekko skleja włosy, dlatego powinno się ją stosować przed myciem. Stosując ją codziennie, mam pewność, że moje włosy nie będą przesuszone, a jest to szczególnie ważne latem. Po użyciu włosy są miękkie i gładkie, nie jest to oczywiście spektakularny efekt, ale w połączeniu z dobrą odżywką czy maską, potrafi naprawdę wiele zdziałać :) Na koniec dodam, że jestem blondynką - mam włosy bardzo delikatne i cienkie, ale gęste, długości ok. do łopatek. Mgiełka miodowo-aloesowa sprawdza się u mnie naprawdę dobrze :)

 2. Klaudia:

Ryż jest jednym z najważniejszych ziaren. Jest pożywieniem dla prawie połowy populacji na świecie, dostarczając aż połowę dziennego zapotrzebowania na kalorie. Nie każdy jednak wie ,że dobroczynne właściwości ryżu nie ograniczają się jedynie do sfery żywieniowej. Od wieków jest on używany przez kobiety w Azji, jako naturalny sposób na poprawienie urody. To sekret nieskazitelnej cery i jedwabistych włosów Japońskich Gejsz.

Chciałabym zaprezentować mój przepis, sposób na wykorzystanie wody ryżowej.
Do tego potrzebne są :
- ryż, im bardziej zbliżony do naturalnego i nieprzetworzonego tym lepiej
- przegotowana woda
- miseczka
- pojemnik na płyn, kubek

Wsypujemy nieugotowany ryż do miseczki i zalewamy gorącą (nie wrzącą !) wodą, która powinna być 1-2 cm ponad ryżem. Naszą miksturę przykrywamy i zostawiamy na kilka godzin, od czasu do czasu mieszamy. Mikstura jest gotowa jeśli woda będzie mętna. Otrzymany płyn najlepiej trzymać w lodówce, a jego trwałość to kilka dni (max.4).

Wodę ryżową można stosować jako: bazę pod oleje, płukankę do włosów, lecz także jako tonik do twarzy czy dodatek do kąpieli.

1) Jako baza - najlepiej spryskać włosy wodą ryżową i na wilgotne włosy nałożyć preferowane oleje. Woda pozostaje długo na włosach i w połączeniu z olejami naprawdę czyni cuda. Czas trzymania mikstury na włosach zależy od danej włosomaniaczki i jej sposobu olejowania włosów. Włosy po takiej mieszance są nawilżone, jedwabiste, lśniące, miękkie, puszyste (ale nie spuszone) i wygładzone.
2) Jako płukanka - po umyciu głowy, nałożeniu odżywki czy innego produktu, czyli po naszej włosowej rutynie podczas kąpieli, spłukujemy włosy wodą ryżową. Włosy są wygładzone, lśniące , miękkie i delikatnie usztywnione.
3) Jako tonik do twarzy - nasączonym wodą ryżową wacikiem delikatnie przecieramy twarz. Dzięki temu mamy zmiękczoną i rozświetloną cerę.
4) Jako dodatek do kąpieli - wody ryżowej można dodac ile się tylko chce, można nawet wykąpać się w samej wodzie ryżowej ! 

3. Ola:


W ramach wspólnej akcji włosomaniaczek przesyłam Ci przepis ma maskę DIY, którą testowałam.
Składniki:
1/2 koncentratu pomidorowego z puszki
1 łyżka majonezu
1 łyżka oleju lnianego

Maskę zmyłam Kallosem Banana, a następnie wysychały samodzielnie - nic więcej z nimi nie robiłam :)

Efekty były niesamowite :) Po 30 minutach z maską na głowie doczekałam się lśniącej tafli jakiej chyba jeszcze nigdy nie miałam. Włosy były wygładzone, zdyscyplinowane, a jednocześnie nie straciły na (i tak niewielkiej :P ) objętości.
Polecam tą maskę z całego serducha, zwłaszcza cienkowłosym i osobom, które chcą nadać włosom blasku.
 
Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen

PS Pozostałe przepisy dziewczyn biorących udział w akcji możecie zobaczyć tu:
 (miejsce na Wasze linki)
Udostępnij

53 komentarze:

  1. W życiu bym nie wpadła na pomysł żeby nałożyć na włosy koncentrat pomidorowy:)
    Podobają mi się przepisy z użyciem wody ryżowej. Kilka lat temu stosowałam ją do pielęgnacji twarzy, chyba czas do niej wrócić:)
    Dziewczyny, super przepisy:) Podziwiam Was za kreatywność i odwagę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na koncentrat wpadłam, bo zalegał mi w lodówce (już otwarty), a nie chciałam, żeby się zmarnował :D

      Usuń
  2. Chia chętnie na włosy wypróbuję, ale koncentrat pomidorowy to niekoniecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego? :) u mnie sprawdził się super, a zapach się nie utrzymuje :D

      Usuń
    2. Ooo, znalazł się i mój przepis na Pomidorówkę we włosach <3

      Usuń
  3. Na pewno spróbuję wody ryżowej i na włosy, i na twarz, a może i na koncentrat pomidorowy się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio u Darii czytałam o wcierce z kropli żołądkowych, to ci dopiero heca :-):-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Koncentrat pomidorowy??Na,to to bym nie wpadła

    OdpowiedzUsuń
  6. Strasznie kusi mnie przetestowanie ostatniej maski. Do tej pory wszystkie, na które natknęłam się w internecie były w wersji "na słodko"- z owocami lub miodem:D
    Moja koleżanka kiedyś nakładała majonez na włosy przed myciem zamiast oleju i bardzo to sobie chwaliła;)

    Woda ryżowa też wydaje się spoko, chciałaby spróbować jej jako tonik i do nakładania pod olej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo majonez to jajo z olejem czyli maska proteinowo emolientowa :D

      Tata mnie kiedyś zapytał czy jest jakaś rzecz której nie nałoże na włosy. Przemilczalam :D

      Usuń
    2. Hahaha:D Ja kocham majonez na kanapkach i do sałatek (to moja ogroooomna słabość), ale nie wiem czy by mi pasowąło gdyby moje włosy nim pachniały:P Ale to może jest jakiś sposób żebym w końcu przestała wsuwać w takich ilościach:P

      Usuń
  7. Muszę zaopatrzyć się w końcu w chia i z pewnością wypróbuję wtedy Twój przepis - świetnie się sprawdził na Twoich włosach. :)
    Dziewczyny podały ciekawe przepisy, już dawno miałam wypróbować wodę ryżową, ale tak jak Emza - do pielęgnacji twarzy, nie pomyślałam żeby użyć jej jako płukanki do włosów. Na koncentrat raczej bym się nie zdecydowała. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A czy ta maska z koncentratu wpływa jakoś na kolor włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zauważyłam żadnych zmian w kolorze :) Wszystko ładnie się zmywa

      Usuń
  9. maseczkę z Chią nakładałaś przed czy po myciu? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie siedzę z Chią na włosach (oczywiście zmiksowaną ;)) i jestem niezmiernie ciekawa efektów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak byś uzyskała zielone włosy to uwierz mi nałożyła byś nawet pomidory w plastrach😵

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten koncentrat pomidorowy mnie zaciekawił :D
    A sama w najbliższym czasie pokombinuję z maską z żelem lnianym :)
    Dziewczęta, a jakieś pomysły na to, żeby loki przetrwały noc albo jak je reanimować? Tak bardzo nie mam na nie siły, że wieczorem po myciu rozczesuję i zaplatam warkocz i wtedy rano mam fale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosowałaś może piankę do włosów kręconych nivea? Moja mama zawsze czesze włosy suche przed umyciem, a po umyciu nakłada tylko tą piankę (pod żadnym pozorem nie rozczesuje) i ma piękne naturalne loki :)

      Usuń
    2. PO tej piance,jak po wielu innych, mam suche strąki... A rozczesywać i tak muszę, bo miałabym jeden wielki kołtun na głowie -.-

      Usuń
    3. poczytaj sobie artykuły na blogach Kasia na fali lub włosy na emigracji- dziewczymy mają piękne loki i piszą jak utrzymać taki efekt po nocy

      Usuń
    4. U mnie po latach testów najlepszą metodą okazał się żel lniany + krem do loków (aktualnie isana, już X opakowanie, warto wypróbować). Na bardzo wilgotne włosy nakładam dosyć rzadki żel lniany, bardziej jako gęstą płukankę, żeby pokryło całe włosy i rozczesuję. Ugniatam, nakładam krem, ugniatam. Trochę podsuszam suszarką z dyfuzorem, dosychają naturalnie. Nie odgniatam żelu, nie rozczesuję, jak są już kompletnie suche to wiążę delikatnie w kucyka na czubku głowy. Rano wstaje, odgniatam resztę żelu, delikatnie reanimuję psiakając wodą i dogniatam. Dla mnie to jedyny sposób żebym mogła mieć rozpuszczone włosy bez konieczności mycia rano.

      Usuń
  13. Wezcie dziewczyny bo cudujecie z tymi wlosami juz na sile... koncentrat...? Nie wierzę ze dziala genialniej niz bardziej pospolite srodki.. co bedzie nastepne? Zblendowany z kallosem kotlet schabowy ktory zostal z obiadu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest dla ludzi. Co złego widzisz w koncentracie pomidorowym? Produkt jak każdy inny, jest naturalny, a nie napakowany chemią jak różne kosmetyki w drogeriach. Gdyby to było "cudowane na siłe" to idąc Twoim tokiem myślenia, nie przyniosłoby żadnych efektów, a jest całkiem odwrotnie. Dla pięknych włosów można zrobić wszystko. Pomyśl sobie, że bogate kobiety nakładają sobie na twarz maseczki ze śluzu ślimaka . . . to jest cudowanie! :)

      Usuń
    2. Kotlet! Genialny pomysł :D będą proteiny i emolienty a po dodaniu kallosa aloe mamy już PEH ;)



      Jak ktoś lubi takie eksperymenty i ma coś pod ręką, to czemu mamy zabraniać? Każdy ma swoją granicę tego co przeżyje na włosach (nie wyobrażam sobie nakladania majonezu) ale nie musimy wytykać sobie przesady :)

      Usuń
    3. Mysia pisała kiedyś o keczupie na włosach ;)) http://kokardka-mysi.blogspot.com/2012/09/zielone-wosy-i-co-dalej.html
      "Ratunek dla zielonych włosów
      A co, gdy już tą zieleń mamy?

      1. lekki poblask
      Szorujemy włosy kilkakrotnie szamponem i używamy fioletowej płukanki, która opiera się zawsze na barwnikach czerwonych, więc usuwa niechciany refleks.

      Możemy użyć koncentratu pomidorowego, nakładając go na przynajmniej godzinę na całe włosy. Bez obaw, nie zniszczą się. Będą lśniące, bo keczup ma kwaśny odczyn i ładnie zamyka łuski, dając blask."

      Usuń
  14. Przy masce z koncentratu bardzo wazny jest majonez :) sama ostatnio dodałam go do maski i byłam zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale pomysłowy przepis na maseczkę pomidorowo-koncentratową;)
    A maseczkę truskawkową robiłam tydzień temu, całkiem fajny efekt, ale u mnie było przede wszystkim wygładzenie, a włosy były miękkie w dotyku, większej objętości nie zaobserwowałam;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Z tym koncentratem to niech blondynki uważają, koleżanka spontanicznie robiła i stała się ruda ;) zmylo się, owszem, ale trochę płaczu było.
    Ja się chciałam pochwalić jak to wczoraj przejajowalam włosy (przeproteinowalam maską z jajka, miodu i oleju, ale głównie jajka). Chciałam zrobić żelatynę ale się okazało ze nie ma w domu. Myślę że wszystko byłoby ok, gdybym nie siadła przed komputer z maską na głowie. Na 3 godziny. Splukuje, włosy sztywne, elastyczności zero. Rozpacz, chłopak się śmieje. Wtarlam w klaki maskę z alterry granat aloes. Pod folię i ręcznik. Siedziałam chyba tyle samo co z jajkiem. Splukałam, wyschlo samo. I jest super. Włosy uniesione, miękkie, troszkę sztywne i jakby przejechane prostownica, zero puchu. Powiem wiecej - to nie pierwszy raz kiedy ta maska ratuje mi pupę (a raczej wlosy) po przeproteinowaniu. Polecam tego allegrowicza :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Chia rewelacja, ja tego nie jem a po koleżance zostało w mieszkaniu. Wstawiam na noc, a żel później rozwadniam i przesączam - mniej ekonomiczne, ale i tak tego nie jem, a tylko na włosy zużywam. Mój ulubiony remix - napój konopny, chia, miód, baza z kallosa color.

    OdpowiedzUsuń
  18. Troszkę nie widzi mi się sprawdzać koncentrat pomidorowy :) ale gratuluję pomysłowości :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Też próbowałam tego przepisu z chia i zgadzam się, efekt był bardzo dobry, ale... Nie dość, że próba wypłukania trwała wieki, to i tak skutek nie był dobry, bo ziarna na włosach wydłubywałam do następnego mycia :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Hejka, mam pytanie do cienkowłosych dziewczyn głównie :) czy jest sens mocnego skrócenia włosów (z długości do pasa to mniej więcej obojczykow) dla ich zdrowia? Chodzi mi o zniszczenia końcy głównie przez ocieranie, mam włosy niskoporowate ale końcówki i niektóre włosy na długości mam często podniszczone i musze je ściąć co miesiąc, dwa. Stąd moje pytanie czy takie mocne cięcie ma w ogóle sens, czy włosy jak były tak będą się niszczyć, mimo dobrej pielęgnacji i zabezpieczania. Dodatkowo czekam aż zrosną mi naturalne włosy i tu też moja nadzieja na mniej niszczące się włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ścinaj aż tyle, jeżeli nie są mocno zniszczone. Skróć o 15 cm.

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że skoro sporo włosów na długości masz zniszczonych, to jest sens, tylko po cięciu musisz się skupić mocno na zabezpieczaniu ich, aby móc wyhodować równie długie, tylko zdrowsze i piękniejsze, ja przynajmniej bym tak zrobiła, może nie aż tak drastycznym cięciem, ale stopniowo bym ścinała do momentu pięknych włosów na całej ich długości. :)

      Usuń
  21. Chia nie powinno zalewać się ciepłą wodą bo traci właściwości. W przeciwieństwie do siemienia lnianego, nasiona chia pęcznieją w letniej wodzie szybko:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wodę ryżową chętnie spróbuję, ale za koncentrat pomidorowy to jednak nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej dziewczyny, apropo naturalnej pielęgnacji, ale jednak salonowej, czy któraś z Was miała styczność z colorphlex? Podobno naturalniejsza wersja zabiegu na o. Boję się trochę prekursora bo słysząłam historie o przepalonych włosach :( Któraś z Was może coś słyszała?

    OdpowiedzUsuń
  24. Co myślicie o takim składzie mleczka danego na mokre włosy w celu zabezpieczenia? Może być?

    Aqua, Cyclopentasiloxane, Cyclomethicone, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Aminopropyl Dimethicone, Silicone quanternium-16, Parfum, Cetrimonium Chloride, Undeceth-11, Olea Europea Oil, Cocos Nucifera Oil, Butyloctanol, Undeceth-5, Panthenol, Glycerin, Hydrolyzed Ceraronia Siliqa Seed Extract, Zea Mays Starch, Guar Hydroxypropultrimonium Chloride, Polyquanternium-7, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroizothiazolinone, Methylisothiazolinone

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że może! Po wodzie masz głównie silikony, ale między nimi trochę nawilżaczy, olejków itp., więc jak dla mnie to w ogóle bardzo ciekawy "zabezpieczacz" i fajna alternatywa dla silikonowego serum :)

      Usuń
  25. dobry pomysl z chia jak i z dodawaniem truskawek:)
    ale czemu koncentrat pomidorowy, ma on jakies wlsciwosci dla wlosow?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Likopen skutecznie oddziałuje na procesy nowotworzenia (...) sądzi się, że powoduje on odbudowanie połączeń międzykomórkowych, podobnie jak ma to miejsce w przypadku innych karotenoidów.

      Usuń
    2. Oczywiście zawiera likopen, czyli świetny antyoksydant. Chociaż tak sobie teraz myślę, że może lepsze efekty dawałaby maseczka do twarzy z koncentratem;)

      Usuń
  26. Czesc, od dawna chce zrobic odwrocone ombre. Jestem jasna blondynka. Czy ciemna henna na koncowkach nie obciazy/oslabi mi wlosow? Moze ich wiecej wypadac? Dziewczyny prosze o pomoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś jasną blondynką a chcesz ciemna henne na końce? ;) henna ani nie obciąża, ani nie osłabia jedynie wysusza na samym początku jak każde zioło.

      Usuń
    2. Chcę zrobić przejście do brązu na końcach. Dziękuję :)

      Usuń
    3. Dobra henna wręcz odżywia włosy i pogrubia je, ale tak jak pisała koleżanka wyżej też je wysusza. A co do wypadania, to tak na chłopski rozum jak coś dajesz tylko na końcówki to chyba niema wpływu na cebulki i skórę głowy, co nie? :p

      Usuń
  27. Kurcze na te specyfiki bym nie wpadła:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetne propozycje domowych maseczek, które w ostatnim czasie są hitem. Na pewno którąś z nich przetestuje. Pomysły są naprawdę genialne, a efekty tylko zachęcają do stosowania.

    OdpowiedzUsuń
  29. Koncentrat pomidorowy,to już hardkor!!

    OdpowiedzUsuń
  30. Zdecydowanie nigdy bym o tym nie pomyślała. Jesteś mega pomysłowa!

    OdpowiedzUsuń
  31. Jestem bardzo ciekaw co jeszcze przyjdzie Ci do głowy aby przetestować :)

    OdpowiedzUsuń