Włosowa dieta: nasiona chia


O nasionach chia pierwszy raz dowiedziałam się od Urban. Pamiętam, że zaintrygowały mnie ich właściwości - podobno jeszcze lepsze od siemienia lnianego. Szukałam ich później bezskutecznie w sklepach, a w końcu zupełnie o nich zapomniałam. Kilka miesięcy później napisała mi o nich Ewa, moja włosowa siostra, z którą mailowo wymieniamy się pomysłami (ta od cienkich włosów) i znów mi o nich przypomniała, ale akurat wtedy nie bardzo chciałam kombinować z jakimkolwiek wspomaganiem włosów od wewnątrz, bo za sprawą ciążowych hormonów i tak nie wiedziałabym czy na mnie działają. Ostatnio znów natknęłam się na te niezwykłe ziarenka i w końcu uległam i zamówiłam niewielką ilość na allegro na spróbowanie. Przyznam szczerze, że już dawno nic mnie tak nie zachwyciło, więc czym prędzej przybiegłam Wam o nich napisać


Chia inaczej nazywana szałwią hiszpańską uprawiana była już przez Azteków i bardzo przez nich ceniona ze względu właśnie na swoje niezwykłe właściwości. Są doskonałym źródłem łatwo przyswajalnego białka (ok. 20%), bardzo zdrowych nienasyconych kwasów tłuszczowych (ok. 34%) w tym omega -3 (ok.60%) i omega - 6 (ok. 40%) oraz błonnika (ok. 25%). Poza tym mają bardzo dużą zawartość wapnia (6 razy więcej niż mleko), żelaza (3 razy więcej niż szpinak), magnezu (15 razy więcej niż brokuły) czy selenu (4 razy więcej niż len). Oprócz nich są także bogate w inne substancje: antyoksydanty, witaminy i minerały. Wszystkie te składniki dają nam pewność, że regularnie spożywane nasiona chia będą miały również doskonały wpływ na nasze włosy.

Ja co prawda zbyt krótko jeszcze się nimi zajadam by móc zaobserwować ich działanie, ale Ewa pisała mi o przyspieszonym poroście, dużej ilości baby hair i mocnych paznokciach. Wspominała również, że przynajmniej u niej chia jest o wiele skuteczniejsza od siemienia, więc jeśli jeszcze jej nie znacie to ja zdecydowanie polecam :)

Co do smaku to same nasionka są właściwie go pozbawione, a przynajmniej jest on na tyle niewyczuwalny, że nie powinien nikomu przeszkadzać. Ich przyrządzenie jest również bardzo proste, a w połączeniu z niektórymi składnikami dostajemy naprawdę pyszny, bardzo sycący (mi spokojnie zastępuje śniadanie i nie jestem po nim głodna przez 2-3 godziny) i do tego niesamowicie zdrowy deser.

Podstawowy przepis to mniej więcej 3 łyżki nasion na szklankę płynu. Chia najlepiej smakują w połączeniu z mlekiem np. migdałowym, ryżowym, owsianym czy tym krowim o ile Wam nie szkodzi. Najlepiej zalać je zimnym mlekiem i dokładnie wymieszać wieczorem, wtedy do rana napęcznieją i stworzą coś a'la granulowany budyń. Nie polecam dodawać gorącego mleka ani tym bardziej gotować nasion bo wtedy stracą większość swoich zdrowotnych właściwości. Ja rano do takiego 'budyniu' dodaję jeszcze coś słodkiego np. miód, domowy sok np. malinowy lub domowy dżem truskawkowy i świeże owoce (truskawki, maliny, banany, jagody itd). Całość smakuje wtedy naprawdę przepysznie! Zamiast owoców możemy dodać też kakao, a otrzymamy coś podobnego do budyniu czekoladowego :) Pomysłów na przepisy jest naprawdę wiele, więc jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Jedynym minusem tych ziaren, o którym muszę wspomnieć jest niestety ich słaba dostępność i cena. Poza internetem znajdziemy je w sklepach ze zdrową żywnością, a za 250 g zapłacimy około 11zł. Nie jest to na pewno mało, ale biorąc pod uwagę ich właściwości i smak (po przyrządzeniu oczywiście) ja z nich prędko nie zrezygnuję ;)


Znacie nasiona chia? Lubicie je? Jeśli tak to podzielcie się w komentarzach Waszym ulubionym przepisem :))


Pozdrawiam Was serdecznie,
Udostępnij

160 komentarze:

  1. Nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby jeść je w ciąży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic mi o tym nie wiadomo :) wręcz przeciwnie w niektórych źródłach są wręcz polecane w ciąży, bo idealnie działają na zaparcia no i są zdrowe

      Usuń
    2. Anwen, może i tak, a może nie, jednak chodzi o ilość w jednym posiłku/przekąsce ;)

      Usuń
    3. A to co kobieta w ciąży ma pochłaniać same świństwa i to w dużych ilościach?! Stereotyp kobiety obżerającej się w tym stanie już się dawno skończył. Uważam, że taka przekąska jaką spożywa Anwen nie zaszkodzi dziecku :)

      Usuń
    4. Anonimowy26 czerwca 2014 21:06 nie wiem czy jesteś lekarzem, żeby wygłasząc takie teorie, ja na pewno wstrzymałabym się z takowymi ;) lepiej konsultować kontrowersyjną żywność. Można jeść zdrowe jedzenie, śmieciowego nikt nie zaleca to też jest wybór, ale trzeba mieć choć trochę informacji z różnych źródeł a nie tak bezrefleksyjnie chłonąć każdą nowinkę.

      Usuń
    5. W internecie jest informacja ze nie należy przekraczać dziennej dawki czyli jednej łyżki.

      Usuń
    6. Otóż to, nie przekraczać 1 łyżki, że też jedząc siemię lniane wszyscy dobrze wiedzą, że też trzeba trzymać się zalecenia, a tu taka nowość z zachodu ;) droga jak fix w niektórych sklepach - aach właśnie, zastanawiałyście się dlaczego jedne sa droższe od tych z innych źródeł? Prawdopodobnie eko są droższe tanie nie-eko - i już każda kupuje i wcina z myślą o schudnięciu ;D albo włosach ;)) nie przeczę fajnie jest wzmocnić sobie włosy, tylko trzeba rozsądnie do tego podchodzić bez szaleństw.
      A właściwie po co w ciąży miałabym dokłądać sobie takich obciążeń...? jeśli są niezalecane. hmmm? w ciąży i tak włosy przyśpieszają jak ruska wyrzutnia rakietowa, wyglądają lepiej i ogólnie mało wtedy wymagają. Rozumiem, że chia to super-żywność, no ale mamy też sprawdzoną polską super-żywność i na ogół nam w pełni wystarcza do zachowania witalności włosów.

      Usuń
    7. Strasznie liche masz te sniadania, ja bym byla glodna :D ale plus taki ze urodzisz male dziecko :D

      Usuń
    8. Objętościowo to mała porcja śniadaniowa, racja, z tym że chia puchnie w żołądku, ale to też nie samo, dużo wody potrzeba gdyż chia to błonnik bez wody zatka jelita i paradoksalnie można sobie krzywdę zrobić super zdrowym jedzeniem ;] a porcja chia nie może wynosić aż 3 łyżek, dobowo to duże obciążenie dla trawienia. W ciąży praktycznie odstawiłam te ziarenka, siemię lniane też, pozwalałam sobie wyłącznie na posypkę jakiejś kanapki, czy dodatek do naleśników, deseru. Lili

      Usuń
    9. ale przecież nie jem tego codziennie ;) wody piję akurat bardzo dużo, więc problemu nie ma, a taka ilość z całej szklanki mleka i trzech łyżek to dla mnie wręcz za dużo i zwykle robię z 1,5-2 (ale daję to na oko, więc we wpisie dałam przepis, który łatwiej opisać i przeliczyć ilości)

      co do moich "lichych" śniadań to nie wiem ile Ty jesz, ale ja zdecydowanie wolę mniejsze porcje częściej niż najeść się na maksa tak żeby mnie później brzuch bolał ;)

      Usuń
    10. Co do picia wody to powinnaś zwrócić uwagę na zawartość minerałów. W ciazy lepsza będzie źródlana niż mineralna, która dodatkową obciąża juz mocno już przeciazone nerki.

      Usuń
    11. Anonimowa :) doskonale zdaję sobie z tego sprawę - w zeszłym roku miałam okazję uczestniczyć w warsztatach na temat picia wody właśnie (pisałam o tym na blogu) i takie podstawowe informacje były tam oczywiście omówione

      Usuń
    12. Anonimowy z 22:41 to czy jestem lekarzem - moja sprawa. To wy robicie z ciąży Anwen wielką sensację. Wasze rady są po prostu śmieszne. Anwen bardzo dobrze wie jak o siebie ma dbać. Nic lepszego, jak zjedzenie ciężkostrawnych polskich schabowych na śniadanie... Ja z rana nie potrafię nic przełknąć, zmuszam się do jedzenia nawet najmniejszego kęsa kanapki. I taka przekąska na pewno nie zaszkodzi. Od czasu do czasu można coś takiego zjeść.
      Ps. Ja widzę, że Anwen ma dużo informacji na temat tej 'nowinki'. Sam post jest bardzo wyczerpujący, więc nie w mawiaj mi takich bzdur.

      Usuń
    13. Szkoda ze nie widzicie niczego pomiedzy sniadaniem dla wrobelka a wielka tlusta wyzerka .
      ;)

      Usuń
  2. Wyglądają jak małe kamyczki :)
    A chętnie bym to spróbowała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prędzej jak rybia ikra :D hehe
      Anwen, gdzie kupiłaś swoje? Polecasz jakiś sklep internetowy?
      Jeśli nie, to muszę jechać do większego miasta szukać sklepu ze zdrową żywnością :3
      KaSia:)

      Usuń
    2. Czytaj uważnie, w notce jest napisane, że na allegro..

      Usuń
    3. Nie trzeba mieszkać w metropolii żeby pozwolić sobie na zakup chia. Mało tego możesz mieszkać choćby na wsi. Pamiętaj o jednym - porównywanie cen, gdyż "rekiny" z branży z reguły mają drożej. A nowe marki typu ViVio posiadają towar bez utrzymywania pośredników czyt. producent -> sklep. Bajo.

      Usuń
    4. szukalam w internecie czego s co zastapi mi nabiał , lekarz zabronil mi jesc mięso i nabial wiec szukalam czegos co ma wapń i tak trafilam na nasionka CHIA, dzisiaj zakupilam zjadlam i sie zakochalam bedzie to teraz stały element w mojej kuchni...pyszna galaretka , jutro zmiksuje i zrobie pianko galaretke ....polecam

      Usuń
  3. dorwałaś je przez internet czy moze stacjonarnie?, jezeli tak to gdzie?
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. z tego co się orientuje to można przy KP :-)

      Usuń
    2. Moim zdaniem można je jeść w czasie karmienia, ale zawsze najlepiej jest zapytać lekarza.

      Usuń
  5. wiem ze to chore ale mnie drazni sam widok tych ziaren bo mam ochote je zdrapac ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety ale za 250g zapłacimy około 20 zł + koszt przesyłki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja płaciłam 11zł + przesyłka :) ale można znaleźć z odbiorem własnym

      Usuń
    2. Można tez na allegro zamówić 100g za 4,83zł + przesyłka :)

      Usuń
    3. a na jakiej stronie kupowałaś? :)

      Usuń
    4. 4,83? To jakaś podejrzanie niska cena! Co myślicie?

      Usuń
    5. przelicz sobie... 48,30 za kg? taka jest standardowa cena... -,-

      Usuń
    6. To w takim razie osoby kupujące za 20 zeta/250 g przepłacają, wychodzi 500 g za 40 zeta ;]

      Usuń
    7. Dla osób z Trójmiasta:
      Nasiona Chia można kupić na jednym ze stoisk z ziarnami na Zielinym rynku albo na rynku przy Wyspiańskiego we Wrzeszczu(łatwiej znaleźć stoisko).
      Nie pamiętam ceny niestety.

      Usuń
    8. Uwaga! Nasionka chia dostałam wczoraj w Auchan na dziale z nasionami i szuszonymi bakaliami :)

      Usuń
    9. Ja kupiłem tutaj na ymt24.pl w dobrej cenie ;)

      Usuń
  7. pierwsze słyszę o czymś takim :) będzie trzeba ich poszukac :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podobno najzdrowsze nasiona na swiecie :)

    http://www.whydontyoutrythis.com/2013/06/the-top-10-healthiest-seeds-on-earth.html

    Ja wrzucam je po prostu do koktajli miksowanych w blenderze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tymi nasionami namiętnie zajadają się Amerykanki, gdyż chia odchudza ;D i to mi wystarczy, by jeść je z umiarem przy niedowadze, a i ta właściwość w ciąży niewskazana. Lnem się posiłkuję, ale też z dużym umiarem, len tak jak chia to SuperFoods.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. same w sobie nie odchudzają ;) za sprawą dużej ilości błonnika i niskiego indeksu glikemicznego na pewno wspomagają ten proces, ale nie ma się co bać, że od nich od tak schudniemy, zwłaszcza jak dodamy do nich owoce i inne słodkie składniki

      Usuń
    2. Wcale nie 20, na allegro są tańsze, w takiej cenie jak mówi Anwen ;)

      Usuń
    3. Nic samo z siebie nie odchudza, klucz właśnie w tym błonniku i dużych ilościach. A przy zaparciach i owszem mogą pomóc jak każde inne z błonnikiem, tylko trzeba pamiętać o jednoczesnym piciu dużej ilości wody, inaczej można sobie podrażnić i żołądek i jelita. Na zdjęciu widzę, że masz tych ziaren w kubku niezbyt oszczędnie ;) jak dla mnie za dużo, one mają stanowić dodatek raczej nie bazę posiłku. No ale ja jestem ostrożna żywieniowo, inni nie muszą :) po pierwsze nie szkodzić. Sobie.

      Usuń
    4. zdecydowanie powinien byc to tylko dodatek! jedna dwie lyzki dziennie, napewno nie szklanka. pozdrawiam, dietetyk.

      Usuń
    5. dietetyku jaka szklanka? ;) czytaj ze zrozumieniem...

      Usuń
    6. opowiedziałam na komentarz powyżej, apropo "mają stanowić dodatek, a nie baze posiłku"

      Usuń
  10. Gdzie udało znaleźć Ci się je w cenie 11 zł ? Ponieważ przeszukując internet widzę droższe oferty.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyglądają pysznie, muszę ich poszukać w ekosklepach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kupuję od razu! Dziękuję Anwen! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojej! Musze ich sprobowac :) od dzisiaj pije olej z wiesiolka, moze jak go skończę to zamowie te ziarna, boje sie ze nie beda ze soba współgrać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej :) czy was też wysypało po truskawkach? Kurcze sezon w pełni zajadam się nimi 2 x dziennie po pełnym kubku i szok co mam na twarzy :( może nie od razu wulkany, ale krostki tu i ówdzie mniejsze większe, dwie nie chcą sie zagoić czuję, ze zostaną ciemniejsze ślady. Koleżanka przestrzegła mnie przed truskawkami pędzonymi na pestycydach bo podobno one wyłapują łatwo zanieczyszczenia no i mam przykry skutek, a do truskawek eko nie mam dostępu, nie mam już przydomowych grządek. szkoda z jednej strony usuwają toksyny z org. a z drugiej dostarczają pestycydów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. A kupowałas na targu czy w supermarkecie?

      Usuń
    2. Wiele osób jest uczulonych na truskawki a skoro piszesz, że ich tak dużo jesz to może po prostu dostałaś reakcji alergicznej. W końcu "co za dużo to niezdrowo" więc niekoniecznie to wina pestycydów ;).

      Usuń
    3. Ale truskawki są jednym z silniejszych alergenów - warto mieć to na uwadze.

      Usuń
    4. Ej mi też się pogorszyła cera w trakcie truskawkowego sezonu. W dodatku taki ze mnie dziwny człowiek, że najbardziej lubię nieumyte (słodsze są, z wodą tracą dużo aromatu). A że piję dużo ziół (mięta, pokrzywa itepe) to pewnie jednocześnie dużo syfu ze mnie wychodzi co widać po twarzy :/.

      Usuń
    5. Z targu czy z marketu to jeden czort, Enii niestety, oni biorą z jednego źródła.

      Usuń
    6. Nie, nie nigdy nie miałam alergii na truskawki, żadnych wysypek, zaczerwienienia, ani opuchnięcia, nic. Teraz też nie, ale też nigdy nie jadłam ich codziennie w sezonie, zjadam nawet razem z przyprawami m.in. kurkumą która jest, a przynajmniej powinna być neutralizatorem dla toksyn, alergenów. Trudno trzeba odstawić.

      Usuń
    7. Doskonale wiem, że truskawki odtruwają z toksyn wyciągają cały ten syf przez skórę, ale nigdy nie miałam tego po truskawkach, tak jak teraz, łączę się z wami w bólu :~! dobrze że syf wychodzi, ale źle wygląda i basta.

      Usuń
    8. Też o tym słyszałam że niektórych wysypuje po truskawkach. Spóbuj maseczkę z kurkumy, na przebarwienia (i nie tylko) jest genialna.

      Usuń
    9. Wszystkie owoce z małymi ziarenka mi są bardzo uczulacjace. Wiec na wszystkie trzeba uważać. A alergia może pojawić się w różnym wieku.

      Usuń
    10. Ja mam uczulebie na pestycydy stosowane na truskawki,ale nie wysypuje mnie na twarzy tylko cale cialo. I nie tradzik tylko pokrzywka. takie z wlasnego ogrodka moge jesc kilogramami.

      Usuń
    11. U mnie pojawiły się i na twarzy i na ramionach, ale krostki, tak myślę że od zanieczyszczonych truskawek bo nic innego takiego nie jem od początku tylko te owoce, wczoraj już ich nie jadlam przerzuciłam się na czereśnie, krem himalaya nie radzi sobie z nimi tak jak bym chciała, jak przy np. zwykłych okresowych krostkach.

      Usuń
    12. nie od zanieczyszczonych truskawek tylko od truskawek!

      Usuń
    13. gdyby to były eko truskawki (niezanieczyszczone) to napisałabym, że od truskawek podejrzewając uczulenie, czy już alergię, a to były truskawki pędzone na nawozach sztucznych czyli nie-eko, a więc od truskawek zanieczyszczonych pestycydami.

      Usuń
  15. Jak dobrze, że mi przedstawiłaś te nasionka! Dotychczas piłam siemię lniane - codziennie już od kilku miesięcy, więc jestem nim trochę zmęczona. Do smaku i konsystencji się przyzwyczaiłam (piję ciepłego glutka), ale co się nacudować z nim trzeba... :D Piję go rano na czczo, bo tak najlepiej działa na układ trawienny. No i trzeba oczywiście odczekać po wypiciu go, bo może przyczyniać się do przybierania na wadze (tak słyszałam przynajmniej). Więc między "przyjęciem" siemienia a śniadaniem mija trochę czasu. W dodatku jeszcze muszę uważać, żeby nie pić go bezpośrednio po przyjęciu pigułek, bo przyspieszy ich trawienie... Co prawda opracowałam już sprawdzający się system przyjmowania siemienia :D ale takie nasiona pozwoliłyby mi zaoszczędzić dużo czasu, bo to śniadanie i porcja witamin w jednym. Cena rzeczywiście nieco wygórowana, ale na zmianę z siemieniem da się przeżyć.
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I myślisz, że chia nie będzie przyśpieszać trawienia...? :)) ;) hmmm można się zdziwić. U nas moda na chia dopiero raczkuje i raczej się nie rozwinie ze względu na cenę.

      Usuń
    2. Wiem, że będzie przyspieszać trawienie tabletek tak samo jak siemię, ale tak czy siak mniej czasu będzie to zajmować, bo przyjmę pigułki, odczekam, a potem zjem śniadanie, a nie tak jak przedtem: zjem pigułki, odczekam, wypiję siemię, odczekam i dopiero zjem śniadanie :D

      Usuń
    3. Po 1- nie ma mozliwosci, zeby powodowalo przybranie na wadze, z jakiej racji? Siemie dodaje sie do pieczywa czy innych produktow i one jakos tego nie pwooduja.
      Po 2- nie przyspieszy trawienia tabletek, bo nie wplywa za bardzo na pH ani zoladka ani jelita co ma glowny wplyw na ropuszczenie leku, moze ewentualnie przedluzyc pozostanie ich w zoladku albo opoznic wrecz ich wchlanianie, bo siemie powoduje "wyscielenie" drog pokarmowych sluzem co czesciowo uposledza wchlanianie leku ;)

      Usuń
  16. A podzielisz się linkiem do strony z której ty zamawiałaś nasionka?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja pergolę :-) Czy tak trudno wklepać w wyszukiwarce "nasiona chia"? Proszę, oto dostawa za 12 zł: http://www.sklep-vitality.pl/content/5-koszty-i-czas-dostawy
    Grrrrrr!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ludzie tutaj są tacy bezradni i niesamodzielni, nic sami nie zrobią tylko wszystko chcą mieć podane na tacy, najlepiej im znaleźć i zamówić prosto do domku, bo sami nie umieją.... o wszystko się muszą zapytać, zero myślenia. Aż mnie czasem denerwuje jak czytam tu komentarze a dziewczyny wypytują o durnoty, z których połowa opisana jest w tekście, a one nie umieją po porstu czytać ze zrozumieniem.

      Usuń
    2. No właśnie :-)

      Usuń
  18. Na ebayu mozna sporo znalesc i to z dostawa do polski

    OdpowiedzUsuń
  19. http://allegro.pl/indyjskie-czarne-nasiona-chia-250g-i4321875737.html czy to bedzie to? Kupujemy i zageszczamy włoski! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, stacjonarnie w Krakowie to allegro ;) i jak tanio :)

      Usuń
    2. tu znalazłam 500g za 25 zł, no i mają sklep stacjonarny w Krakowie (zazdroszczę Krakowiankom!)
      http://drpelc.pl/pestki-nasiona-ziarna/10-nasiona-chia-500g-omega3-ekogram-zielonki.html

      Usuń
    3. nie zawsze taniej znaczy lepiej.

      Usuń
    4. Nie zawsze drożej znaczy lepiej.

      Usuń
    5. w takich żywieniowych przypadkach prawie zawsze, jak kupowałam goję, to te 6 zł za 100 g były suche i wiórowate, dołozyłam 3 zł i kupiłam u zielarza i od tamtej pory sie z nimi nie rozstaję.

      Usuń
  20. Można sobie te nasionka szamać codziennie? I jaki okres czasu? :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy o tym poczytać.

      Usuń
  21. Anwen, ja nie próbowałam, ale polecam Ci stronę pewnej wegetarianki, www.jadlonomia.com, ta dziewczyna ostatnio odkryła nasiona chia i możliwe, że jakieś nowe przepisy z ich wykorzystaniem się pojawią :) na razie jest jeden - na kokosowy pudding chia.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja używam już jakis czas i bardzo polecam;) Zawszę dodaję łyżkę stołową do ulubionego zielonego koktajlu. Anwen, Ty opisalas przepis z 3 łyżek, ciekawa jestem jak często można się takim deserkiem zajadać, żeby było najbardziej optymalnie? Zastanawiam się dlatego, bo na moim opakowaniu nasion producent zaleca spożywanie nie więcej niż jednej łyżki dziennie ze względu na dużą ilość błonnika. Tak czy inaczej, polecam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadmiar błonnika zaburza wchłanianie niektórych pierwiastków z przewodu pokarmowego do krwi.

      Usuń
  23. Sprobuj u jakiegoś bardziej "ekologicznego" sprzedawcy. Mnie parę lat temu strasznie wysypało, aż mnie ludzie zaczepiali. Od tej pory już nie kupuję z tego źródła (u nas stoiska są zawsze opisane nazwiskiem właściciela :)), zajadam się i nic mi nie jest, nawet po całej misce :D Więc chyba uczulił mnie jakiś oprysk (?), a nie same truskawki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie pestycydy.

      Usuń
  24. Jak już ktoś się skusi na kupno i lubi kiełki w sałatkach to proponuję podlać je trochę i wykiełkować, w końcu podrośnięcie nasion najczęściej powoduje zwiększenie wszystkich zawartych dobroczynnych substancji ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Polecam wam, jak nasiona chia opiniuje witarianka - chia mogą być korzystne tak samo jak szkodliwe, a przy alergiach, zaburzeniach trawienia i w ciąży niewskazane... O chia mniej więcej w połowie tekstu.
    http://www.pepsieliot.com/co-z-tymi-nasionami-chia/

    ~czarnuszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anwen, a co powiesz na ten tekst? Autorka bloga podaje źródła tych informacji, posługuje się autorytetami medycznymi, naukowymi. Nie przekonuje Cię, że ciężarnym są one niewskazane z uwagi na skutki uboczne? Już wyjaśniłaś, że nie jesz codziennie (to w takim razie włosy tego nie odczują, bo nie ma zachowanej regularności), ale mimo to one mają wpływ na organizm, nie wydalamy ich przecież z całym zasobem właściwości, tylko substancje dobre i niekorzystne krążą nam we krwi, to jasne. Później takie dziewczyny jak ta, która napisała na końcu, że jej opadły ręce na niektóre panienki, że głupoty piszą, będą łykać wszystko co im się poda, negując każdą informację o zastrzeżeniach, głuche na fakty. Zdjęcia mocno wbijają się w świadomość szczególnie jeśli autor jest osobą szeroko lubianą i naśladowaną, pokazując coś na blogu w jakimś stopniu autor jest odpowiedzialny za odbiór treści.

      Usuń
    2. ale ja ich nie jem na włosy, bo jak ktoś już słusznie zauważył w komentarzach, a wcześniej ja we wpisie, w czasie ciąży testowanie tego typu kuracji nie ma sensu, bo i tak nie wiadomo czy efekty to ich skutek czy hormonów, a po drugie jak pisałam we wpisie o pielęgnacji włosów w ciąży w tym czasie tego typu kuracje w ogóle są niezalecane przez lekarzy i ja również odstawiłam na okres ciąży wszystkie takie rzeczy

      a co do tego co napisała czarnuszka to mam świadomość, że wszystko co naturalne może być z jednej strony szkodliwe, a z drugiej korzystne, wszystko zależy od przyjmowanych ilości... i tak samo jest oczywiście z chia

      co do ciąży to podobnie jak i z siemieniem różne źródła piszą różnie, w jednych jest wręcz polecana chia w innych niezalecana, przeczytałam zalinkowany wpis i nadal nie widzę niebezpieczeństwa przy moim sposobie stosowania chia w ciąży

      a co do odbioru treści to celowo nie pisałam o tym jak ma wyglądać taka kuracji nasionami chia na włosy, nie pisałam, że trzeba codziennie zjadać 3 łyżki i wierzę, ze moje czytelniczki są na tyle inteligentne, że nie łykają wszystkiego co im się poda, a już tym bardziej poszukają dodatkowych informacji, jeśli ich w moim wpisie, tak jak w tym wypadku zabraknie

      Usuń
    3. Podziwiam Cie za ta wiarę, o której mowa w ostatnim akapicie...

      Usuń
    4. Nie jesz na włosy to super wiedzieć, gdyż wyżej w tekście przeczytałam coś zupełnie odwrotnego :) jednak wpis bardzo pozytywnie ocenia chia, a sama jesteś w ciąży o czym wie zdecydowana większość czytelniczek, wpis jest na blogu włosomaniaczym i w cyklu "włosowa dieta" ;) tak więc część osób może to tak odebrać, jakbyś je polecała ciężarnym. No dobrze, wyjaśniło się, już spokojnie, nie miejmy do siebie żalu o dyskusje na tematy żywieniowe, bo jednak one są ważne w życiu, a my nie wszystko wiemy jak żywność może oddziaływać na nasze organizmy. Ja również liczę, że znajdzie się spora liczba inteligentnych czytelniczek. pozdrowienia

      Usuń
  26. Pierwsze słyszę o tych nasionach. Od jakiegoś czasu wchodzę na Twojego bloga, jest tu wiele przydatnych informacji, mam nadzieję, że uda mi się coś zrobić z moim włosami ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja o nasionach chia dowiedziałam się z książki Scotta Jurka, ultramaratończyka i weganina, "Jedz i biegaj". Wszystkim biegaczkom polecam tę książkę- oprócz historii życia Scotta i jego osiągnięć w bieganiu, znajdziecie tam wiele wegańskich przepisów.

    O chia Scott dowiedział się od biegaczy z indiańskiego plemienia Tarahumara (Meksyk), którzy swoją niezwykłą wytrzymałość w biegach na kilkadziesiąt lub kilkaset (!!!) kilometrów zawdzięczają m.in. napojowi Chia Fresca, czyli chłodna chia. Przygotowuje się go przez zalanie wodą nasion chia, dodanie soku z limonki i odrobiną cukru (lepiej: syropu klonowego lub z agawy). Smacznego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syrop klonowy i z agawy... poczytajcie trochę z czego i jak się je wytwarza, jaką mają opinię, to wcale nie lepszy sposób na słodzenie niż rafinowany cukier, równorzędnie niewartościowe.

      Usuń
  28. Anwen ,jaka polecasz farbe do suchych puszacych włosów , nie chce im krzywde zrobic ,bo tak o nie dbam mysle i mysle i juz nie wiem nic....Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anwen farbuje Color&Soin, poszukaj w aptekach

      Usuń
    2. Kupila tez oleo intense wiec moze pojawi sie recenzja

      Usuń
    3. Oleo sa beznadziejne szybko sie wyplukuja ale co siedziwic kazda olejna jak i farbowanie na olej tak dziala.

      Usuń
    4. U mnie farbowanie na olej jest świetne, farba trzyma się idealnie tak jak bez oleju, ale ja mam średnioporowate włosy grube, może to coś zmienia.

      Usuń
  29. Muszę koniecznie spróbowąć tych nasion, ciekawe czy dostanę bio :)

    OdpowiedzUsuń
  30. W Krakowie, w sklepie na Krakowskiej (nr chyba 30 coś) za ok 50 zł za 1 kg. Jak ktoś bardzo lubi:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja używam od ponad 2óch miesięcy nasion chia do wypieku chlebka, 'life changing bread' bardzo zdrowego, i jestem zadowolona (znalazłam na jadlonomia.com). Nasiona mam ze sklepu zielarskiego dobrego, i niestety też ponad 20 zł na paczkę zapłaciłam. Teraz będę musiała spróbować zamiast, albo obok, porannej porcji siemienia lnianego, bo brzmi świetnie :) będę musiała poszukać w sieci

    OdpowiedzUsuń
  32. Czy mogłabyś polecić jakieś kosmetyki włosowe które mogę wziąć ze sobą na woodstock. Takie, które nie będą zbyt absorbujące a pozwolą włosom przetrwać te 5 dni, bo rok temu połowa włosów mi wypadła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały kufer.. WOODSTOCK TO WOODSTOCK a nie salon odnowy biologicznej (pomimo obecności błota). Szampon i odżywkę? Chyba, że zamierasz olejować włosy i chodzić po polu z czepkiem na głowie.

      Usuń
    2. Zdaje się że Anwen już odpowiadała rok temu na dokładnie takie pytanie.

      Ja bym wzięła płyn Facelle, bo umyję nim ciało włosy i twarz, jakąś ulubioną odżywkę i suchy szampon. Postaraj się mieć włosy spięte.

      I jesli dobrze pamiętam Anwen napisała takie coś: "Jedź i dobrze się baw, a włosami się martw po przyjeździe, bo to nie my jesteśmy dla włosów ale one dla nas." :))

      Usuń
    3. jak odżywkę to pewnie coś silikonowego, np nivęę intense repair (jak dla mnie lepsza niż long). No i lepiej na włosach zrobić warkocz, czy modnego kłosa, niż brać 10 odżywek i 5 zabezpieczaczy na końce

      Usuń
    4. Spięte włosy na woodstocku? Jak nimi wtedy potrząsac ;D

      Usuń
    5. Dziwią mnie takie pytania.. Przecież logika podpowiada co zabrać na takie warunki i chyba nie trzeba pytać.. Szampon (moim zdaniem najlepiej Facelle bo przyda się też do ciała i twarzy), oprócz tego odżywka najlepiej bez spłukiwania, bo pewnie nie będzie warunków na chodzenie z tą d/s na włosach i to moim zdaniem wszystko. Chyba, że wetrzesz jeszcze przed snem przed myciem w namiocie olejek na sucho we włosy, bo to też nie jakiś wielki problem.

      Usuń
    6. No to jak chcesz nimi potrząsać, to ja nie wiem po co potem ta rozpacz, że lecą. Chyba masz świadomość tego, że jak tak robisz, to będą lecieć i tyle. Albo włosy, albo zabawa najwyraźniej. Jak się aż tak nie przejmujesz nimi na woodstocku, to nie myśl o tym jadąc i przejmuj się później.

      Usuń
    7. Przepraszam, ale jakby pokazać to pytanko prawdziwemu koncertowemu wyjadaczowi to by ze śmiechu padł ;p pielęgnowanie włosów na woodzie to jak chodzenie w kozaczkach po górach

      Usuń
  33. Musze je w końcu wypróbować :) Piszesz, że trzeba je czymś zalać na noc, a można dodać bezpośrednio do koktajlu i zblendować z resztą składników, czy jednak chia potrzebuje czasu i musi trochę napęcznieć?

    OdpowiedzUsuń
  34. Mydło na Woodstock to i tak wiele <3

    OdpowiedzUsuń
  35. O dziwo wiem, gdzie kupić je stacjonarnie w moim mieście :) ale za to mam ogromny problem z dostaniem mleka innego niż krowie, którego nie piję i innego niż sojowe :(

    OdpowiedzUsuń
  36. "Dodatkowo ilość wielonienasyconych kwasów tłuszczowych w nasionach Chia może także zmniejszyć czas krzepnięcia i zwiększyć ryzyko krwawienia, zwłaszcza jeśli przyjmujesz nasiona Chia w dużych dawkach" znalazłam taki wpis..........czy to napewno bezpieczne Anwen w ciąży? Może nie kusić lepiej losu? Ja ze wzgl na kłopoty z sercem wolę nie zaczynać tej przygody z Chia choć trochę kusiło. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego napisałam, że trzeba konsultować z lekarzem, a nie bezkrytycznie zachwycać się, bo nie wiadomo jak zareaguje org. Jak na lekarstwo czy jak na truciznę. Ktoś przeczyta pochwalne opinie jednostronne i będzie się zajadał bez ograniczeń, a z tego mogą być kłopoty, tak samo siemieniem lnianym nie wolno bez ograniczeń, 3-6 łyżek, a już ciąża w wielu przypadkach żywności silnie pobudzającej stawia szlaban, bez względu na to w którym miesiącu/trymestrze, niestety matka i dziecko to naczynia połączone. Z popularnymi alergenami też lepiej nie przesadzać, mimo iż tak czy inaczej każde dziecko rodzi się z pewnym zasobem różnych toksyn w organizmie i pozbywa się ich prze 3 lata, to po co szkodzić sobie i jemu jeszcze bardziej. Świadomie czy nieświadomie. I jeśli ktoś oceni, że takie głosy niby straszące nie powinny się pojawiać, że do talerza się nie zagląda, to nie, to nie straszenie, tylko uświadamianie. Jeśli wiem coś, czego ktoś nie wie, to nie będę celowo, złośliwie tego przed nim ukrywać nawet jeśli to wrażliwa na uwagi otoczenia kobieta w ciąży (nie Anwen :) ogólnie piszę), żeby później czytać na blogach skargi na niewiedzę, niedopatrzenie, zachłyśnięcie się supermodną nowością i przykre konsekwencje. Ostatecznie i tak każdy sam na własną odpowiedzialność zdecyduje czy może jeść.

      Usuń
    2. Tylko ciekawe ile to wg autorów tego wpisu to duże dawki.

      Usuń
    3. A te duże dawki to ile przepraszam? 3 łyżki dziennie? Garść? Wiadro? Rany, zastanawiam się jakim cudem obecne tu urodzone w latach 80-tych i wcześniej nadal żyją. Jak to się stało ze nasze Matki nas nie pozabijały jedząc różne 'niedozwolone' rzeczy? Przy braku internetowych mądrości i nowin to naprawdę wielkie szczęście....

      Usuń
    4. 3 łyżki dziennie chia to duża dawka, Julio. Dalej nie polemizuję, bo nie warto ;)

      Usuń
    5. Wszędzie piszą ze łyżka dziennie to maximum. Poszukajcie w necie info o tych nasionach.

      Usuń
    6. ale czy ja gdziekolwiek napisałam, że jem 3 łyżki dziennie, codziennie? ;)

      Usuń
    7. Anwen, chodzi o to, że dla ortodoksyjnych włosomaniaczek jestes tu guru i one cię naśladują we wszystkim, w jedzeniu również. I nie każda szuka bliższych informacji o chia, tylko lecą jak zaczarowane. Zresztą sama napisałaś, że "nic mi o tym nie wiadomo" na wieść o tym, że w ciąży nie zaleca się tych ziaren, też nie wiedziałaś, nie czytałaś info z różnych stron, od strony naukowej i medycznej.

      Usuń
    8. czytałam info z różnych stron i moim zdaniem w takiej ilości jak ja spożywam w ciąży szkodliwe nie jest

      o tym, że stosowanie jakichkolwiek wewnętrznych kuracji (czy to chia, skrzypem, drożdżami czy siemieniem czy czymkolwiek innym) jest w czasie ciąży niewskazane pisałam we wpisie o włosach w ciąży, ale ja nie przeprowadzam kuracji, nie planuję jeść ich codziennie tylko traktuję jako smakołyk i urozmaicenie diety

      wpis miał zachęcić dziewczyny do poszukania informacji na temat chia, a nie naśladowania mnie (bo niby w czym skoro jak pisałam wyżej ja kuracji przeprowadzać nie zamierzam)

      Usuń
    9. A jaj ktoś na blogu napisze, że smaruje się kupą borsuka, to też wszyscy zaczną się nią smarować? Niech każdy będzie odpowiedzialny za siebie. Przepraszam, ale mam alergię na "ciotki dobra rada". Jej dziecko, jej organizm. Przecież nie jest głupia i wie, co robi. Przyjmujecie wszystkie wpisy bezkrytycznie? Nie? To jakim prawem sądzicie, że nagle wszyscy będą 3x dnia wpierdzielać te nasiona wiadrami? Niech każdy myśli i ocenia zza siebie.

      Usuń
  37. Jestes fit? Pozdrawiam ;

    OdpowiedzUsuń
  38. pierwszy raz o tym słyszę ! :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Czytałam i stosuje, ale trochę mnie przeraziłaś ilością jaką jesz, ponieważ ja czytałam, ze zalecana ilość to 1 łyżka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fiołek podałam we wpisie podstawowy przepis :) nie zjadam 3 łyżek dziennie, codziennie ;)

      Usuń
  40. W sklepie zielarskim, w którym pracuję, mamy chia po 8zł za 100g.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 80 zł za kg to dużo, w tej cenie są te oznaczone jako BIO z certyfikatem ale nie bardzo wiem czym tak naprawdę się różnią od tych nie-bio. Te drugie rosną przy autostradach czy co?

      Usuń
    2. Czy ja wiem czy dużo? Zamawiając w internecie trzeba doliczać koszty przesyłki. My, jako sklep stacjonarny na czymś musimy zarabiać, bo trzeba opłacić czynsz za lokal i inne opłaty. Więc nie możemy sobie pozwolić na ceny hurtowe tak jak to robią sklepy internetowe (dzięki czemu skutecznie psują rynek).

      Usuń
  41. pilam ale tylko jedna lyzeczke dziennie wiec moze za malo skoro nie widzialam zadnych efektow.
    a kiedys trafilam na artykol ze dalrko szukamy I nie doceniamy wlasnych produkrow bo siemie lniane ma bardzo podobne wlasciwosci do nasion chia I nie ma sensu przeplacac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, ale mi chia smakują o wiele bardziej :) ja uwielbiam budynie, puddingi i takie właśnie mleczne śniadania dlatego mi tak podpasowała

      Usuń
  42. Czy znajdę nasiona chia w carrefourze?

    OdpowiedzUsuń
  43. Znam, ale jeszcze nigdy nie jadłam :)

    OdpowiedzUsuń
  44. widziałam na instagramie, że kompletujesz już ubranka dla dziecka - dlatego polecam przeceny w Cubusie :) Kupiłam dziś pajacyka za 10zł i body w 2-paku - też za dyszkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo dziękuję za cynk! na pewno się przejdę bo jeszcze kilku rzeczy mi brakuje :))

      Usuń
  45. Wlosowa siostra, ta od cienkich wlosow. To w koncu ty masz cienkie wlosy czy grube?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ani takie ani takie :) z tego co widziałam pod mikroskopem są po prostu średnie, ale akurat z Ewą mamy tak, że wiele rzeczy nam pasuje tych samych

      typ włosów to coś więcej niż tylko struktura, a przy doborze kosmetyków liczy się też to jaki efekt na swoich włosach lubimy, jedni wolą idealne wygładzenie, a inni lekkość i puszystość, więc pisząc o włosowej siostrze nie miałam na myśli tego, że mamy identyczne włosy, ale raczej oczekiwania wobec nich ;)

      Usuń
  46. Anwen, super notka :) dzieki za nia. Rece mi tylko opadaja na panienki ktore komentuja tutaj. Wszystko na "nie", co bys nie napisala. Ciaza to przeciez nie choroba ani tez nie wiadomo co :) czekam juz po prostu na komentarz "anwen ty pijesz wode? O matko to szkodzi dziecku! Konsultowalas to z lekarzem?". Rob swoje i nawet nie czytaj glupot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinno się zamieszczać sprawdzone informacje a nie takie jak komuś się wydaje. Weź pod uwagę ze mogą znaleźć się dziewczyny które będąc w ciąży, bez wcześniejszej konsultacji z lekarzem, rzuca się na wszystko. A mogą sobie i dziecku zaszkodzić. Przecież nikt nie pisze anwen tego czy tamtego żeby zrobić jej na złość, czy popsuć jej humor. Nie jedna była w ciąży i ma swoje doświadczenia. Skoro właścicielka bloga nie kryje ciąży, a wręcz przeciwnie wspomina o niej co chwile, to dziewczyny piszą to czy tamto. Sama chyba nigdy w ciazy nie byłaś skoro nazywasz to głupotami. Ciąża, nawet taka która przebiega bez komplikacji to stan w którym istnieją pewne ograniczenia. Tak jest i tak będzie. Chodzi tylko zdrowie i życie nienarodzone jeszcze istoty. Każda przyszła matka chce mieć zdrowe dziecko, banalnie to brzmi ale tak jest. Uwierz mi lepiej dopytywac lekarza o każdą rzecz która niż nie pokoi niż stresować się ze coś robisz nie tak. Nerwy i stres w ciazy są bardzo niewskazane.

      Usuń
    2. i tak jak wlasnie zauwazylas na koncu w ciązy lepiej wszystko konsultowac z lekarzem, nie wierze, że jakakolwiek moja czytelniczka będąc w ciązy zaczęłaby nagle jeść po 3 łyżki chia dziennie, bo ja o nim napisałam bez wczesniejszej konsultacji... poza tym pisałam we wpisie o włosach w ciąży ze w tym czasie należy odstawic wszystkie wewnetrzne kuracji i nie sądziłam, ze musze to teraz powtarzac

      Usuń
    3. Nie byłam nigdy w ciąży, ale nie chciałabym, żeby każda osoba narzucała mi swoje rady gdy będę. Chciałabym dla dziecka dobrze i, może to głupie, ale wierzę, że będąc w ciąży ma się intuicję, przeczucia, co jest w danej chwili dobre. Np co jeść, pić itp. Lekarz jest po to, żeby pomóc, a nie podejmować za nas decyzję, bo każdy organizm jest inny i inaczej reaguje na te same substancje czy dawki.

      Usuń
    4. to nie jest intuicja, bo nawet nie będąc w ciazy nasz organizm podpowiada nam, co w danej chwili jest nam potrzebne. wiec to zwykłe "wyrazanie" przez niego swoich potrzeb. tak więc to nic głupiego : )

      Usuń
  47. Anwen czy te ziarenka maja konsystencję kawioru? Wyglądają pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  48. Kochana, jakiś czas temu na YT Nieesia25 pokazywała ogromną paczkę nasion chia zakupioną w Rossmannie za 50zł,nie jestem pewna ale chyba to był cały kilogram :) jak byłam w Polsce i zajrzałam do 3-ech rossmannów niestety ich nie znalazłam, ale może zerknij na półkę ze zdrową żywnością :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Ależ jestem szczęściarą, że te nasiona znalazłam w tak małym mieście jak Wieliczka. Za 150g zapłaciłam 18,20. No trochę one kosztują, ale ciekawa jestem efaktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  50. W Olsztynie są. Sklep naturalna medycyna po 19 zl.

    OdpowiedzUsuń
  51. Słyszałam gdzieś już o nich, ale chyba nie zapisały się w mojej pamięci na tyle, żebym je kupiła... czas naprawić ten błąd! Powodzenia w dalszym smakowaniu nasionek :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  52. Hmm. Ciekawa sprawa z tymi nasionami. :) Tylko mam jedno pytanie- decydując się na ich zakup wybrać Chia Szałwia Hiszpańska, czy Indyjskie Czarne Chia? A może to to samo, tylko hodowane w różnych regionach świata? Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Ja wybrałam Czarne :). Powiem, że na początku nie byłam przekonana ale polecam : )

    OdpowiedzUsuń
  54. no przyznam że mnie też zaintrygowały te nasionka- muszę również je zakupić:)

    OdpowiedzUsuń
  55. Mam pytanie czy ktos zjada juz jakis czas ziarenka Chia i widzi jakies efekty?:)Ja jem je od 3 tygodni codziennie ale na razie nic nie zauwazylam.

    OdpowiedzUsuń
  56. Nasiona chia, przede wszystkim świetnie wpływają na układ pokarmowy. Zapobiegają zaparciom i ułatwiają trawienie. Działanie jest podobne do nasion lnu, ale chia ma bardzo dużą zawartość wapnia i są łatwiej przyswajalne, zawierają również kwasy omega. Można je dostać w sklepach ze zdrową żywnością, np tutaj http://www.ziolavita.pl/index.php?do_search=true&search_query=chia

    OdpowiedzUsuń
  57. Na Ebayu jest tego dużo. Mam zamiar spróbować :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  58. Należy jednak pamiętać, aby dziennie nie przekraczać 15 gram nasion chia, czyli około 3 łyżeczek. Nie na każdym opakowaniu jest podana ta informacja. A z tego co przeczytałam to Ty używasz aż 3 łyżek, więc to trochę za dużo.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń