Dieta od dietetyka? To nie dla mnie!

źródło
Podobno aż 90% kobiet jest niezadowolonych ze swojej wagi. Ja niestety też nie należę do tych wyjątkowych 10% i od dawna staram się zrzucić zbędne kilogramy. O mojej walce o figurę sprzed ciąży pisałam na swoim drugim blogu (KLIK), który od dłuższego już czasu jest zawieszony. Doszłam do wniosku, że zamiast rozdrabniać się na dwa blogi będę prowadzić jeden o tematyce głównie włosowej, ale z pojawiającymi się od czasu do czasu postami i na inne tematy. Dokładnie tak jak kiedyś :) 


Wracając do mojej diety to Ci z Was co czytają mnie od dawna wiedzą, że już raz udało mi się schudnąć i to sporo, bo w sumie 11kg! Zapytacie pewnie czemu w takim razie teraz nie powtórzę tego samego zamiast szukać pomocy u dietetyka? Sprawa niestety nie jest taka prosta, bo od tamtej pory zmieniły się u mnie dwie rzeczy - stan zdrowia i dziecko ;)

Ten pierwszy nie pozwala mi jeść tak jak dawniej, bo wiele produktów zwyczajnie mi szkodzi :( Drugie sprawiło, że zamiast w pracy siedzę w domu z lodówką na wyciągnięcie ręki, a to kusi bardziej niż promocja w Rossmannie. 

Po prawie dwóch latach nierównej walki o idealną wagę (zgubiłam kilka kilogramów, ale wciąż brakuje mi jakieś 4-5kg do stanu sprzed ciąży) w końcu się poddałam i uznałam, że przyda mi się pomoc profesjonalisty. W sumie przekonała mnie do tego moja siostra, która w tym czasie też korzystała z diety ułożonej od dietetyka i jak się ostatecznie okazało obie nie byłyśmy zadowolone. 

Po pierwsze czas przygotowywania posiłków

Pewnie dla osób, które i tak każdego dnia gotują to nie byłby problem, ale mi osobiście pod tym względem bliżej do Chujowej Pani Domu niż do blogerki kulinarnej i jeśli tylko mogę to wykręcam się od tej czynności. Przy układaniu diety zaznaczyłam, że chcę jak najmniej czasu spędzać 'przy garach' i domyślam się, że opcja, którą dostałam to ta łatwa i mało czasochłonna, a i tak po kilku dniach miałam dosyć. Praktycznie każdy z 5 posiłków, który miałam w planie wymagał przygotowania, jeśli nie gotowania, a to dla mnie stanowczo zbyt wiele. 

Po drugie ilość składników

Drugim problemem była lista zakupów, które musiałam zrobić by móc przygotować wszystkie potrawy z ułożonego przez dietetyka jadłospisu. Pojawiło się tu strasznie dużo rzeczy 'bazowych', których ja normalnie nie jem i nie kupuję. Specjalne makarony, kasze czy mąki, które jak się domyślałam będę jeść tylko ja, a po zakończeniu diety pozostaną mi na półkach. Starałam się, więc zastępować to tym co miałam już w domu lub tym z czego standardowo korzystam, ale takie kombinowanie nie jest wcale łatwe, zwłaszcza jak się wprawy w gotowaniu nie ma. Druga sprawa to cena, jakby chcieć kupić wszystkie wymienione składniki to taka dieta okazałaby się dużo droższa od tego ile normalnie wydaję na jedzenie. Dla mnie to akurat spory minus.

Po trzecie dobór składników

To co mnie najbardziej zaskoczyło to kompletny brak sezonowych warzyw i owoców. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie lato to czas, gdy stanowią one podstawę mojej diety. Kiedy mam jeść maliny, jagody, śliwki, fasolkę szparagową, bób czy inne tego typu rzeczy jak nie teraz? Szpinak czy brokuł jest dostępny cały rok, więc wolałabym by jadłospis uwzględniał przede wszystkim to co za chwilę zniknie i na co będę znów musiała czekać kilka miesięcy. 

Po czwarte smaki

Mimo, że zostałam dokładnie wypyta o to co lubię jeść, a za czym nie przepadam to dieta raczej słabo trafiła w moje gusta. Oczywiście kilka dań było smacznych i chętnie je jeszcze powtórzę, ale większość była jedynie zjadliwa. Zabrakło też moich ulubionych potraw, o których mówiłam, a które jak najbardziej wpisują się do dietetycznego menu. Pojawiło się kilka rzeczy dla mnie naprawdę dziwnych jak np. garść orzechów na kolację :/ Nie wiem jak Wy, ale ja po takiej 'kolacji' byłabym dalej głodna i raczej ciężko by mi było usnąć. Nie jest zwolenniczką diet, które nas męczą, bo ciągle chodzimy na nich głodni, zdecydowanie wolę jeść więcej, ale mądrze.

Po piąte myślenie o jedzeniu

Tym co chyba najbardziej mnie męczyło w takiej narzuconej z góry diecie było to, że non stop myślałam o jedzeniu. Patrzyłam na zegar i wyliczałam ile jeszcze czasu do następnego posiłku i co muszę teraz zjeść. Już sama świadomość tego, że jestem na diecie mnie męczyła, bo myśl o jedzeniu towarzyszyła mi cały czas i sprawiała, że byłam ciągle głodna.


Jak widzicie dieta od dietetyka jest absolutnie nie dla mnie i podziwiam osoby, które wytrzymują w ten sposób nawet po kilka miesięcy. Taki przymus do jedzenia był dla mnie bardzo męczący, bo ja mam tak, że jednego dnia mam straszną ochotę np. na mięso, ale już następnego nie mogę na nie patrzeć. Zdecydowanie wolę sama układać sobie menu według tego, co w danym momencie chcę zjeść.

Zastanawiacie się pewnie co dalej. Czy wróciłam do poprzedniej diety, czy może zupełnie porzuciłam myśl o redukcji wagi? Aktualnie testuję coś nowego, o czym wspominałam na Instagramie :) Jeśli efekty będą pozytywne na pewno pochwalę się Wam na blogu, a na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że program jest zdecydowanie wygodniejszy dla osób takich jak ja :)

Ciekawa jestem Waszych doświadczeń z dietami. Macie jakieś sprawdzone rozwiązania, które pozwoliły Wam trwale schudnąć?

Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen
Udostępnij

180 komentarze:

  1. Mam podobne odczucia co do pomocy dietetyka. Bylas kiedys na paleo, nie myslalas zeby do tego wrocic, albo do samuraja? Jestem ciekawa czemu zrezygnowalas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem na diecie od dietetyka i daję radę. Przez miesiąc poszło 4,5 kg :)! Kwestia chęci, silnej woli i samozaparcia.

      Usuń
    2. Jednak warto skonsultować każdą dietę z profesjonalistą. Nie ma co ryzykować zdrowia albo efektu jojo.

      Usuń
  2. Aktualnie najlepsza dieta u mnie to mniejsze posiłki, ale więcej, zjadanie w miarę sensownej kolacji, bo miałam tendencję do niejedzenia jej w ogóle, a potem podżerania o 22-23 i trening siłowy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie zaraz posypią się komentarze moralizatorskie bo użyłaś słowa chujowa :)

    Byłam niedawno na konsultacji z programu uwaga nadwaga i szczerze mówiąc nie dowiedziałam się o sobie niczego co bym już nie wiedziała, do tego jeszcze Pani dietetyk pięknie mnie zdołowała wytykając rozstępy na łydkach.
    I z zapałem opowiadał mi o skutecznych ciasteczkach za 170zł!
    3 lata temu schudłam w niespełna pół roku sama 17kg (dieta+dużo ćwiczeń), ale dopadło mnie okrutne jojo i dzis mam tych kilo do zrzucenia ponad 20, także ponownie odbijam się od dna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "chujowa pani domu" to nazwa bloga :-)

      Usuń
    2. Wiem, ale i tak pewnie ktoś napisze że Anwen nie przystoi ;p

      Usuń
    3. Co za bzdura- nie przystoi jej wymienić nazwy bloga?

      Usuń
    4. Blondynko, chyba nie wyszła Ci prowokacja ;)

      Usuń
    5. no i co, jakoś nikt nie napisał ani o tym nie wspomniał oprócz Ciebie.

      Usuń
  4. Ja mialam diete ulozona przez dietetyczke i dania byly smaczne i zawieraly sezonowe warzywa i owoce. Podwieczorek mialam lekki typu jakis koktajl czy jogurt z domowym musli, a na kolacje np jakas zupke lub salatke i ja osobiscie nigdy glodna nie bylam. Wrecz odstepy 3 godzinne miedzy posilkami byly zbyt krotkie i nie czulam glodu jedzac kolejne danie. Pozniej zrezygnowalam z podwieczorka a jadlam kolacje i wychidzilo 4 posilki dziennie. Takze moze zalezy od dietetyka:)

    OdpowiedzUsuń
  5. miałam wrażenie że czytam swoje słowa! dokładnie tak samo :) dodatkowo moi dietetycy nie mogli zrozumieć że ok 14-15 nie mam szans na zjedzenie ciepłego obiadu bo jestem w pracy i nie mam mikrofalówki. ciepły posiłek mogę jeść dopiero ok 19. zaproponowali żebym zamawiała sobie dietetyczne obiady. aha, już to widzę... 5 razy w tygodniu po 20 zł. nie zarabiam aż tyle. zresztą sama jadłabym w pracy a co z mężem? i tak wieczorem żeby ugotować coś dla niego musiałabym stać w kuchni. i na koniec najlepsze. dietetycy zapytali czego nie lubię. "wątróbki!". a oni wyrzucili mi z jadłospisu całe czerwone mięso. jak maszyna gotowałam wszystko co mi kazali i dopiero po 3 miesiącach się zorientowałam co jest nie tak, gdy poszłam oddać krew, a lekarka złapała się za głowę widząc moje wyniki. po dwóch latach zdecydowałam się na innego dietetyka i trafiłam na babeczkę która zachowywała się bardzo protekcjonalnie. rozumiem że sama ma figurę anji rubik, ale nie musi patrzeć na mnie z lekceważeniem.
    dwie próby. dwie wpadki. zraziłam się ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie musze chudnąć bo ważę idealnie 53,10 , ale mam problemy z brzuchem , powinnam być na diecie bezglutenowej jak się okazało po badaniu krwi , bezmlecznej dalej : grzyby , owies , pszenica , kukurydza , jajka , imbir , drożdże to wszystko powinnam wykluczyć , a sama nie dam rady , wiec dietetyk jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat waga to żaden wyznacznik :) ale oczywiście świetnie, że nie musisz chudnąć.

      Usuń
    2. Tak z ciekawości, ile masz wzrostu? Bo ja właśnie dobiłam do takiej wagi i się trochę zdołowałam. No ale ja jestm naprawdę niska (159) i całe życie 49-51.

      Usuń
    3. Dlaczego się zdołowałas? Jesli w lustrze widzisz to co byś chciała zobaczyć i Ci się podoba to po co Ci waga. Ja przez treningi dobiłam do 66kg przy wzroście 173cm, ale co z tego, skoro większość to masa mięśniowa :)

      Usuń
    4. 159 cm i waga 49-51 i się zdołowałaś? To przecież bardzo dobra waga. Niewiele mniej i będzie już niedowaga. Myślę, że dobrze o tym wiesz i piszes takie bzdury aby dostać komplementy lub prowokować Bóg wie po co.

      Usuń
    5. Ja mam 166 cm wzrostu , 35l , trener personalny wyznaczył mi idealną wagę na 53,10 i tak czasem ważę ale wiadomo że trochę się waha , czasem ważę pół kilograma do jednego mniej , ale staram się żeby nie było więcej , do tego tłuszczu 20,1% , woda 58,4% , BMI 19 , mięśnie 39,7 kg , wiek metaboliczny 19 .

      Usuń
    6. Jestem ciekawa na jakies podstawie jest wyliczana ta idealna waga, bo BMI to żaden wyznacznik zwłaszcza dla osób trenujących. Badanie składu ciała też jest dziwne, bo skoro woda i tłuszcz zajmują 78.5% masy ciała to jak to możliwe, że masz prawie 40kg mięśni. Też kiedyś poszłam na takie badanie i wyniki też mnie mocno zadziwiły.

      Usuń
    7. na jakiej podstawie jest wyliczana waga to juz się nie znam , ale tylko wiem że jest uwzględniane przy tym czy kości są lekkie czy średnie czy ciężkie , moje wyszły na granicy lekkich a średnich , badanie składu ciała robił trener na wadze , teraz sama taką mam i co miesiąc porównuje czy przybywa mi mięśni na nogach bo ćwiczę niestety tylko to mogę

      Usuń
    8. Pisz jak człowiek. Bez spacji między przecinkiem a słowem. Oczy bolą.

      Usuń
  7. To raczej słaby dietetyk, który użył jakiegoś gotowca, skoro nie uwzględnia sezonowych warzyw i owoców. Też zastanawiam się nad dietą od dietetyka, ale z odwrotnego powodu - potrzebuję przytyć kilogram i utrzymać tę wagę :D Karmię piersią 1,5rocznego synka, pracuję i mieszkam na 4 piętrze :D I bez względu na to ile jem (a są to ilości kolosalne :D), nie mogę utrzymać wagi. Ale obawiałam się tych wszystkich rzeczy które opisałaś i widzę, że muszę szukać rozwiązania sama. Dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. potrzebujesz przytyć 1 kg? :)) przecież to żadna różnica, takie wahania 1kg +/- to u mnie norma ;)

      Usuń
    2. Popieram autorkę powyżej... To chyba był kiepski dietetyk. Naprawdę. Ja ok. 2 lat temu byłam w Centrum Leczenia Otyłości (Krk) i schudłam z 10 kg to na pewno.
      Dieta zawierała przede wszystkim zasady jakimi powinnam się kierować przy przygotowywaniu posiłków.
      Fakt, było ich 5 ale - po jakimś czasie powiedziałam, że 5 to za dużo dla mnie, niewygodnie mi, nie umiem się zgrać czasowo; problemu nie było żadnego. Rozpisali mi 4 posiłki. Ile kalorii dziennie łącznie mam zjeść i ile gram białka czy węglowodanów zawiera każdy z posiłków. Jak łączyć ze sobą składniki. Warzywa np miałam bez ograniczeń, także hulaj dusza, piekła nie ma ;-)
      Nie ma opcji na obiad o godz. 15? Nie ma problemu, wystarczyło zamienić posiłki kolejnością. Nie lubisz jakiegoś składnika? Żaden problem - masz tu rozpiskę ze stosem innych, wolisz ryby? Super - 2 kartki przepisów z rybkami dla ciebie. Zupy, pasty na kanapki, coś na ciepło, na zimno.... Oj naprawdę było w czym wybierać.
      Generalnie pyszne rzeczy, które jem cały czas :-) tylko z regularnością i wielkością porcji mam problem ;-)

      Usuń
  8. Ja wolę mówić, że jestem nie na diecie a na redukcji :D Też nie jestem zadowolona z planu żywieniowego od dietetyka. Najbardziej sie wkurzyłam, gdy w ankiecie zaznaczyłam, że jestem wegetarianką i nie toleruje laktozy, tymczasem 3/5 moich posiłków zawierało mięso a 2/5 sery albo jogurt... Oczywiście natychmiast zareagowałam i dostałam nowy plan, który też nie był jakiś wybitny. Dla przykładu jeden posiłek zawierał dosyć sporo szpinaku, fasole czerwoną (ilośc tak mniej więcej 1 i 1/4 puszki) i awokado. Mając przed sobą na talerzu górę zielonych liści z fasolką wcale nie czułam się zmotywowana do trzymania diety, wręcz przeciwnie... Oczywiście żadnej zmianki o seozonowych warzywach i owocach. Ogólnie klops i nie polecam ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. To musiał być jakiś słaby dietetyk :) Ja polecam ci bloga Qchenne Inspiracje, autorka bloga jest dietetykiem, można zamówić u niej dietę, a na blogu dużo przykładowych jadłospisów :) Co prawda nie korzystałam z jej diety, ale robiłam sporo jej przepisów i są fajne, większość szybko się przygotowuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też polecam i akurat mam od niej dietę. Ta pani nie odstawi Ci takich numerów jak dietetyk wyżej. Będziesz mieć sezonowo (można wymieniać warzywa i owoce na inne), będzie też sprawnie. Pewnym minusem jest, że codziennie jest co innego, ale da radę przygotować na parę dni pod rząd.

      Usuń
    2. Faktycznie, Qchenne Inspiracje są super :) i słyszałam dużo dobrego o dietach od Małgosi z tego bloga :)

      Usuń
    3. Podłączam się do pochwał, od stycznia do lipca byłam na diecie ułożonej przez Małgosię i schudłam 17 kg. Po przygodach z różnymi "dietami" ta dieta naprawiła mój metabolizm. Ani razu nie byłam głodna. Było dużo warzyw, dania bardzo smaczne i szybkie w przygotowaniu. Najlepiej wydane pieniądze, chociaż ludzie marudzą, że dieta jest droga. Do tego pół godziny-godzina ruchu kilka razy w tygodniu. Oprócz różnicy w kilogramach zauważyłam dużo innych pozytywnych skutków ubocznych: lepszy stan cery, kompletnie zniknął łupież, z którym zawsze miałam problem, nie miałam także wahań nastroju, które wcześniej towarzyszyły mi bardzo często. Dieta to jadłospisy na 4 tygodnie, każdy dzień jest inny, więc nie ma opcji, żeby było nudno i powtarzalnie. W ogóle nie byłam głodna i nie miałam ochoty na podjadanie, sama się dziwiłam, że nie mam żadnych zachcianek - myślę, że to dlatego, ponieważ jadłospis zawiera wszystkie potrzebne organizmowi składniki. Dla mnie wygodą był gotowy jadłospis, bez zastanawiania się co dziś ugotować. Raz w tygodniu robiłam listę zakupów, na bieżąco kupowałam jedynie świeże warzywa i owoce. Brak dziwacznych, drogich i wyszukanych produktów, a to dla mnie duży plus. Mała reklama, ale naprawdę gorąco polecam i zachęcam do skorzystania, bo Małogosia naprawdę wie, co robi.

      Usuń
    4. O jak fajnie!Wlasnie mialam wspomniec o Malgosi ale widze ze jest nas wiecej😊 Dziewczyna jest genialna i ma pojecie o tym co robi.Jej diety to nie chwilowy rygor tylko zdrowy sposob odzywiania na cale zycie!Polecam!!!

      Usuń
    5. Ja za to korzystalam z niby spersonalizowanej diety i NIE polecam. Doswiadczenie podobne do opisanego w Twoim poscie, do tego dosc aroganckie odpowiedzi, gdy pisalam do autorki diety sygnalizujac duze rozbieznosci z formularzem, ktory jest podstawa do ulozenia diety.
      Za to sam blog warto poczytac.

      Usuń
  10. Nie wiem od czego zacząć.. hmm powiem tak: dieta od dietetyka jest BEZ SENSU bez nauki podstaw tego, co można jeść, co z czym łączyć, czego absolutnie łączyć nie wolno oraz co czym można zastąpić. Tak naprawdę niepotrzebne są nam wymyślne diety za które zapłacimy kilkaset złotych i z których zrezygnujemy po kilku dniach, ponieważ zwyczajnie nie damy rady "tak żyć" (zbyt częste gotowanie, nielubiane produkty itd.).
    Cóż mogę powiedzieć, warto jest dowiedzieć się ile węglowodanów, białka i tłuszczu powinniśmy dostarczać naszemu organizmowi, ile przy tym winno być kalorii oraz czego z czym nie łączyć- bo choć może wydawać nam się, że jemy dobrze, bo zdrowe rzeczy, to węglowodan jak np. ziemniak + tłuszcz nie wyjdzie nam na dobre- chociaż i to i to jeść powinniśmy. Ja nauczyłam się tego wszystkiego od chłopaka trenującego na siłowni (wieloletnie doświadczenie własne + oczywiście kurs). Trzeba dużo czytać, ale i też wiedzieć co :) Można "trzymać dietę", jeść smacznie, czasem potrudzić się w kuchni, a jak się nie ma czasu to i tydzień można przelecieć na naprawdę mega szybkim przygotowaniu posiłku- w minutach liczone. Ja dzięki zwyczajnej WIEDZY, nie udziwnionych diet od dietetyków, utrzymuję linię, wiem co mogę jeść, na co sobie pozwolić i co czym zastąpić nawet w ekstremalnych sytuacjach, w końcu NIE JESTEM GŁODNA :) metabolizm przyśpieszył. Ważne również jest niepodjadanie w międzyczasie i regularne posiłki i oczywiście odrobina chęci :) Pozwalam sobie również np. na czekoladę, ale wiem gdzie jest granica ilości :) oraz tylko rano do płatków owsianych np.z owocem. A i również pozwalam sobie na "maminy obiad" raz w tygodniu, bądź pizze i wtedy jest dopiero radość z jedzenia naprawdę ulubionych, choć i niezbyt zdrowych rzeczy ;) Pozdrawiam, Ania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Anią :) sama jestem instruktorem kulturystyki i mogę potwierdzić. Dodatkowo, dzięki treningom na siłowni zwiększamy swoją masę mięśniową, co za tym idzie przyspiesza się nasz metabolizm. Dieta to ma być styl życia a nie jakiś okres w naszym życiu.

      Usuń
    2. Aniu ale ja w teorii to wszystko wiem :)) dobrze znam swoje zapotrzebowanie na kalorie czy BTW, ale w praktyce wymyślanie sobie posiłków i przygotowywanie ich to już zupełnie inna bajka dlatego liczyłam, że z dietetykiem będzie mi łatwiej. Ja nie umiem/nie lubię gotować głównie dlatego, że po prostu nie mam pomysłu co zrobić, ani nie lubię długo stać przy garach. Próbowałam szukać inspiracji na blogach ale i tu szybko kończy się moja cierpliwość.

      a siłowo trenuję już od kilku miesięcy :)

      Usuń
    3. Hm. Taka dieta "siłowniana" zazwyczaj opiera się na kurczaku z ryżem lub kaszą :) zrobienie kurczaka na 3-4 dni zajmuje mi góra 15min.

      Usuń
    4. Polecam Małgosię i jej bloga Qchenne Inspiracje :-)

      Usuń
    5. Jeśli chcesz napisz czego nie możesz jesc z powodów zdrowotnych, wrzucę Ci swoje pomysly na dość szybkie dania. Tak naprawdę posilki mozemy zastapic kanapka z plastrami wedliny i sera jesli mozemy go jesc plus wszystkie warzywa na jakie mamy ochotę. Owoce mozemy jesc spokojnie codziennie ale do któregos posilku, nie pomiedzy nimi oraz najlepiej nie do kolacji ;) Jak ktoś wyżej napisał dieta silowniowa, ja wcale takiej nie mam bo na niej nie cwicze ;) wiedze mam jedynie od takiej osoby i jest ona dla wszystkich taka sama :p z ryzem sie polubilam, fakt, ale jem go moze raz w tygodniu lub rzadziej. Dodam rowniez, że niestety z braku czasu- naprawde:p, malo sie ruszam, mam problemy z hormonami, ogolnie ze sprawami "kobiecymi", a wagę utzymuje w granicach 52 przy 165cm. Gdy zaczely sie moje problemy zdrowotne wazylam juz 62kg, wtedy poszlam do lekarza, zaczelam walkę. I teraz w oczach lekarza jestem przykladem na to, że można! Pomimo takich problemow zdrowotnych.. Wystarczy samozaparcie, trochę silnej woli i chęci. Choć z regularnym jedzeniem miałam najwiekszy problem, to i to dało się zrobić:) A.

      Usuń
    6. Popieram ręką i nogą, od 12.01.2016 do dziś schudłam 37 kg, bez dietetyka, poczytałam, parę książek, blogów, posłuchałam i jakoś pykło. Miałam sporą nadwagę. Dodam, że ćwiczyłam tylko 2 miesiące, ale dużo chodzę i jeżdżę na rowerze. W dużej mierze jem rzeczy o niskim indeksie glikemicznym, nie podjadam, staram się jeść 4-5 posiłków, obowiązkowe śniadanie i kolacja na dwie godziny przed spaniem, nie piję piwa i innych potraw z drożdżami, rezygnacja z bułeczek słodkich, ciasteczek do kawy w pracy i itp, piję wodę (ale bez wariacji że ciągną dwie butle ze sobą). Na początku było ciężko, bardzo. Też ważne żeby nie dac sie zwariować i oczywiście dieta dietą, ale najważniejsze jest zmienić swoje nawyki żywieniowe. Znaczy to tyle, że nie wracamy do jedzenia przed, nie wmawiajmy sobie, o schudłam i juz od następnego miesiące żrę wszystko. Jestem lżejsza, ubrania zmieniłam z 52 rozmiaru zeszłam do 46, niektóre spodnie przerabiała mi krawcowa trzy razy. Powiem tak warto. Trzeba nie dac sie zwariować, jak są imprezy wcale nie siedzę głodna, bywały przypadki rodzinnych obiadów, że i schabowego zjadłam i ciasta zjadłam. Żyję, nie przytyłam. Dodam, że mam 44 lata, wiele lat żarłam tabletki antykoncepcyjne, które działały jak dobre tabletki usypiające, sexu nie chce się, spać szybko, woda zatrzymana, wieczne bóle głowy i łydek. Nigdy never ever nie wezmę tego, głupia ja oj głupia. W moim przypadku musiałam chyba dorosnąć do pewnych rzeczy? Może... Pozdrawiam. P.S. dodam tylko, że codziennie piję naczczo wyciśniętą półówkę cytryny z ciepłą wodą, naprawde działa.

      Usuń
  11. Podstawą skutecznej diety, a co ważniejsze- utrzymania prawidłowej masy ciała są dobre nawyki żywieniowe. Drobnostki takie jak zjadanie śniadania, ograniczenie/wyeliminowanie napojów, słodyczy stosowane codziennie latami działają dużo. Poza tym dzięki dobrym nawykom żywieniowym nie trzeba być całe życie na diecie ;) Z tego co piszesz wynika, że trafiłaś na kiepskiego dietetyka. Specjalne mąki, kasze i inne produkty żywieniowe specjalnego przeznaczenia są dla ludzi, którzy faktycznie ich potrzebują, a jeśli nie cierpisz na żadną chorobę ,,zwykłe" produkty są jak najbardziej dobre. Polecam nie zrażać się do dietetyków, ale poszukać kogoś polecanego i koniecznie z dyplomem ukończenia studiów, a nie kilkudniowego kursu. Garść orzechów brzmi wręcz absurdalnie. Odradzam też stosowania modnych diet- paleo, bezglutenowej itp bo można wyrządzić sobie więcej szkody niż pożytku, ale o tym nikt nie napisze bo się zwyczajnie nie opłaca finansowo ;) Czytając inne komentarze jestem w szoku, warto się nie zrażać, ale poszukać odpowiedzialnej osoby, która ułozy dietę specjalnie dla nas, bo taka potrafi zdziałać cuda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego uważasz paleo za szkodliwe? Stosuję od pół roku, cerę mam jak lalka a wyniki krwi i hormonów w absolutnej normie. Dodatkowo oblałam testy na alergie - rok temu byłam uczulona 5/5 na roztocza, obecnie ledwo 1/5.

      Usuń
    2. akurat paleo będę bronić rękami i nogami bo sama na tej diecie byłam i sprawdzała się u mnie znakomicie, niestety teraz przez właśnie chorobę nie do końca wiem jak ją pogodzić z tym co mi szkodzi :/ dlatego wciąż szukam alternatyw

      podobnie nie trafiłaś z dietą bezglutenową, bo akurat taką ja powinnam utrzymywać ;) tylko nie o modę tu chodzi, zwyczajnie mam celiakię

      Usuń
    3. Nie napisałam, że dieta paleo jest zła, wręcz przeciwnie- jej podstawowe założenie, czyli niespożywanie produktów przetworzonych jest vardzo dobre i popieram je rękami i nogami :) Ale warto wziąć pod uwagę, że niektóre zasady są zbyt r strykcyjne i nieodpowiednie dla ówczesnych ludzi między innymi dlatego, że mamy inny trym życia, żywność i jej jakość jest zupełnie inna, a wykluczenie nabiału rodzi poważne zagrożenie wystąpienia w póżniejszym wieku osteoporozy lub osteomalacji. Jeśli masz dobr wyniki i służy Ci ta dieta to bardzo się cieszę bo taką ma pełnić funkcję :)
      Anwen, miałam nadzieję, że mój komentarz przeczyta więcej osób i zastanowi się zanim zacznie stosować np. wspomnianą dietę bezglutenową bez wskazań medycznych bo ostatecznie u zdrowej osoby może się to skończyć celiakią. Dlatego dałam ją jako przykład supermodnej diety przedstawianej w samych superlatywach, a internet jest pełen bzdur na temat żywienia. Przy celiakii oczywiście dieta bezglutenowa jest konieczna. Rzeczywiście trudno połączyć te dwie diety, ale życzę zdrowia :)

      Usuń
    4. No właśnie, Anwen, coś mi się tak wydawało, że wspominałaś kiedyś o paleo. Czystożerców z fb kojarzysz?

      Usuń
    5. Paulina, co ty opowiadasz... to właśnie ludzie spozywający mleko i przetwory zapadają na osteoporozę, są miażdżace badania, mleko wypłukuje wapń z kości - a przy okazji nietrawienie laktozy przez ludzi po 4 r.ż (ludzie tak przywykli do tego nałogowego zjadania nabiału, że zaczęli tłumić przykre objawy, często są ukryte), chcecie mieć mocne kości - wit. D3 + wit. K2 przetransportuje wapń tam gdzie jego miejsce, do kości i zębów,a nie do tkanek miękkich, żył, tętnic itd.

      Usuń
  12. Podstawą skutecznej diety, a co ważniejsze- utrzymanie prawidłowej masy ciała są dobre nawyki żywieniowe. Drobnostki takie jak zjadanie śniadania, ograniczenie/wyeliminowanie napojów, słodyczy stosowane codziennie latami działają dużo. Poza tym dzięki dobrym nawykom żywieniowym nie trzeba być całe życie na diecie ;) Z tego co piszesz wynika, że trafiłaś na kiepskiego dietetyka. Specjalne mąki, kasze i inne produkty żywieniowe specjalnego przeznaczenia są dla ludzi, którzy faktycznie ich potrzebują, a jeśli nie cierpisz na żadną chorobę ,,zwykłe" produkty są jak najbardziej dobre. Polecam nie zrażać się do dietetyków, ale poszukać kogoś polecanego i koniecznie z dyplomem ukończenia studiów, a nie kilkudniowego kursu. Garść orzechów brzmi wręcz absurdalnie. Odradzam też stosowania modnych diet- paleo, bezglutenowej itp bo można wyrządzić sobie więcej szkody niż pożytku, ale o tym nikt nie napisze bo się zwyczajnie nie opłaca finansowo ;) Czytając inne komentarze jestem w szoku, warto się nie zrażać, ale poszukać odpowiedzialnej osoby, która ułozy dietę specjalnie dla nas, bo taka potrafi zdziałać cuda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego więcej szkody niż pożytku? Jeśli ktoś codziennie je pizzę, słodycze, odżywia się niezbyt zdrowo, to chyba każda dieta będzie dla niego lepsza od tego co jadł do tej pory, a zwłaszcza paleo, w której nacisk jest na warzywa i owoce. Dieta bezglutenowa - też nie wiem co tutaj może tak zaszkodzić, w glutenie nie ma nic wartościowego i usunięcie go z diety często wychodzi na dobre (ludzie wykluczają gluten, a co za tym idzie - ciastka, pizze, jakieś słodkie bułki... i zastępują je większą ilością warzyw). Jedyne diety, które naprawdę mogą zaszkodzić, to diety-cud typu 1000 kalorii, albo jakieś posty, głodówki, czy monodiety bazujące tylko na kilku składnikach.

      Usuń
    2. Założenia diety paleo są dobre i je popieram, ale do granic rozsądku, bo niemożliwe jest, by człowiek obecnie miał identyczną dietę jak człowiek żyjący dziesięc tysięcy lat temu. Przy diecie paleo łatwo o niedobór wapnia, w konsekwencji o osteoporozę. Owszem, gluten nie ma wielu wartości odżywczych, nawet nie trawi się w całości, ale bardzo mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że człowiek zdrowy tzn. bez celiakii, który wykluczy gluten może się tej celiakii nabawić. Promowanie tej diety jest złe bo chorych na celiakię jest tylko 5-6% społeczeństwa. Lepiej edukować, mówić o szkodliwości nadmiaru soli, cukru, wpajać dobre nawyki żywieniowe , wtedy ludzie zrezygnują z ciastek, bułek itp. Edukacja społeczeństwa jest lepsza niż wciskanie zdrowym ludziom chociażby diety bezglutenowej.

      Usuń
    3. W dzisiejszych czasach gluten jest wszędzie - w przyprawach, w wędlinach, w mięsie i naprawdę ciężko go całościowo wykluczyć. Dietetycy zalecają najczęściej ograniczenie glutenu jak już wcześniej wyżej wspomniano wkluczając białe pieczywa, pieczywa sztuczne barwione które udają "zdrowe", pieczywa razowe czy żytnie na drożdżach, wszelkie słodkie bułki, białe makarony, a zalecają stosowanie kasz gryczanych, makaronów gryczanych, mąk jaglanych itp. To nie są produkty mega drogie. To, że nie jedząc glutenu można nabawić się celiakii to totalna bzdura. Jakieś źródło do badań potwierdzających tę tezę poproszę.Odnośnie braku nabiału - nabiał dostępny w sklepach wielu osobom po prostu szkodzi! Nie jest dobrym źródłem białka to raz i nie jest jedynym najlepszym źródłem wapnia. Wapń jest w tylu warzywach i innych produktach, że głowa mała...Poza tym osteoporoza nie bierze się z braku jedzenia nabiału, a z powodu złej diety bogatej np. w cukier czy przetworzone produkty które zakwaszają organizm, który wtedy pobiera wapń z kości, aby utrzymać odpowiednie pH. Zdecydowana większość ludzi nie posiada enzymu trawiącego laktozę, stąd wzdęcia, uczucie wydętego brzucha bez gazów, problemy z cerą, złe samopoczucie, problemy z wypróżnianiem itp. Przeraża mnie jak nadal mała jest świadomość ludzi na temat żywienia i produktów spożywczych.....

      Usuń
  13. Podejrzewam raczej ze trafiłaś do kiepskiego dietetyka, który dla każdego ma podobny jadłospis. Ze swojej strony mogę polecić drlifestyle, udostępnia w internecie jadłospisy za darmo i to takie które nie wymagają stania przy garach przez cały dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. jeść o konkretnych godzinach i regularnie, ograniczyć słodycze i fast foody oczywiście, nie na zawsze, można sobie wyluzować raz w miesiącu czy na 2 tygodnie, no i ruch przede wszystkim w każdej postaci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalia ruchu mi nie brakuje, jem regularnie, a fast foodów nie jem praktycznie wcale ;) jedynie z tymi słodyczami (a nawet nie tyle słodyczami co słodkimi pokarmami) mam problem ;) więc to niestey nie takie proste

      Usuń
    2. Jeśli już musisz jeść słodkie- ogranicz je do godzin przedpołudniowych. Wprowadz sobie zasadę ilości maksymalnej i godzinowa- u mnie 13. Po tej godzinie nie jem, z czasem zmniejszyłam i ilość. Teraz jest wiele dni w których nawet o slodkim nie pamiętam :-) a rano, to minimalnie mniejsza zbrodnia niż jedzenie slodyczy wieczorem ;-) Ania

      Usuń
    3. Aniu tak właśnie robię :) u mnie słodkie są przede wszystkim śniadania a i to nie codziennie

      Usuń
    4. aż mnie mdli na myśl o słodkim śniadaniu, nigdy nie rozumiem ludzi którzy tak robią.

      Usuń
    5. Znam i takich, których mdli na samą myśl o jakimkolwiek śniadaniu. Lepiej zjeść słodkie śniadanie, które da energię na cały dzień, niż słodką kolację, która da tłuszczyk.. Poza tym słodycze rano- miałam na myśli, że jem je zwyczajnie chwilę po śniadaniu, nie zawsze słodkim, chociaż i takie lubię. Nie rozumiem ludzi, którzy uważają, że wszystko co robią jest jedyne dobre i słuszne.. A.

      Usuń
  15. Z tego co czytam nie do końca zostałaś wysłuchana przez dietetyka skoro zabrakło rzeczy, które najbardziej lubisz oraz co najgorsze-chodziłaś głodna.
    Mi udało się schudnąć prawie 20kg- moje posiłki to było w dużej mierze chude białko i warzywa (oprócz ziemniaków i kukurydzy) do tego piłam baaardzo dużo płynów, owoce jadłam parę razy w tygodniu (głównie cytrusy) nie jadłam żadnych makaronów, ryżu itp-tylko otręby, płatki owsiane, czasem w dużych ilościach.
    Też wiele lat temu poprosiłam dietetyczkę o pomoc- gdy jej opowiadałam o moich problemach patrzyła na mnie martwym wzrokiem i dało się wyczuć, że czekała aż w końcu się zamknę. Oczywiście efekty były marne. Teraz po latach sama rozpoczynam studia dietetyczne, bo chcę pomagać, a nie "odbębniać" godziny pracy jak to było w gabinecie, w którym byłam na rozmowie.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja walczę od wielu lat z nadwagą spowodowaną problemami hormonalnymi i waga mi się waha +/- 10kg każdego roku, byłam u dwóch dietetyków i u żadnego nie byłam zadowolona. Powiem szczerze, byłam wykończona dokładnie wszystkim tym, co pisałaś. Jakbym czytała samą siebie. Pierwsza dieta to już w ogóle kosmos, na śniadanie, II śniadanie, obiad i podwieczorek miałam jeść same warzywa i chude mięso. A później to miałam dość tego, że np. dokładnie o 11 musiałam wypić kefir, który stawał mi w gardle, bo nie miałam ani na niego ochoty, przez co nie byłam głodna. Dietetycy też nie potrafili mnie zrozumieć, że mam taką specyfikę studiów (chemia), że jeśli mam zajęcia 6 godzin to one trwają 6 godzin i nie mam żadnej możliwości, by wyjść i zjeść. Poddałam się. Obecnie chudnę na własną rękę, tyle że nie nazywam to dietą tylko zmianą stylu odżywiania. :) Jem to, na co mam ochotę, oczywiście ograniczyłam cukier i sól do zera, zwracam uwagę na składy, a nawet zjem sobie ciastko raz na dwa tygodnie, bo zaczęłam trochę biegać i ogólnie wykonywać ćwiczenia fizyczne. I w końcu nie myślę o tym ile zjadłam, co zjadłam, nie zapisuję kalorii. I nawet nie wiem kiedy i jak, a powoli będę musiała wymieniać garderobę. ;) Powodzenia, Anwen. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jednym z lepszych sposobow na zrzuceneie wagi jest wyliczenie swojego zapotrzebowania kalorycznego przy zerowym wysilku( kalkulatory mozna znalezc w internecie, trzeba podac wzrost, wage, plec) i odjac od tego co nam wyjdzie 100-300 kalorii. pilnujemy wtedy jedynie kalorycznosci a mozna sobie pomoc np. Aplikacja my fitness pal, gdzie podajemy wage produktu a aplikacja wlicza nam kalorie ( mozna wpisywac nazwy produktow lub robic fotki kodom kreskowym). I tyle. Waga ruszy z miejsce a efekt jojo jest ograniczony do minimum bo nie jemy 1000 kalorii mniej jak w wiekszosci diet od dietetykow. Czyli jesz to co chcesz ale pilnujesz ilosci :) polecam! Schudlam na tym 5 kilo i mimo tego ze teraz juz kalorii nie licze, nie przytylam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaloryczność swoją drogą, ale też trzeba wyliczyć swoje makro :) ile wegli, tłuszczy i białka. Pamiętajmy, że białko napędza metabolizm.

      Usuń
    2. muszę ściągnąć tą aplikację, bo właśnie to moje nowe podejście zakłada między innymi liczenie kalorii :) dziękuję za polecenie!

      Usuń
    3. Czyżby program 2xMe polecany przez Alinkę? :D Mój chłopak schudł z tym programem 15kg w 2 miesiące

      Usuń
    4. Chudnięcie 15kg w dwa miesiące raczej zdrowe dla ogranizmu nie jest.

      Usuń
    5. To zależy od organizmu, trybu życia i od tego jak się odchudzasz :) Jak podchodzisz do tego z głową to jest to jak najbardziej możliwe i może być zdrowe. Polecam wyżej wymienioną przeze mnie książkę, żeby dowiedzieć się o co chodzi

      Usuń
    6. Naprawdę pierwszy raz słyszę, aby dietetyk obciął komuś normalnemu tysiąc kalorii, rozumiem osobę, która wpierdziela ponad 3, 3.5 , 4 tys kcal. Naprawdę nie ma co do byle jakiego dietetyka iść. Obniżenie o tysiąc kalorii normalnej kobiecie spowoduje takie niedożywienie i powikłania, że szok. Nie wiem to chyba jakaś anorektyczkowata idiotka z kursem a nie dietetyczka. :/

      Usuń
    7. 2xME warte uwagi, ale tak jak Tobiasz pisze najpierw trzeba naprawić metabolizm, jeżeli jest "zepsuty", bez tego IMF może przynieść więcej szkody niż pożytku, ale samo w sobie IMF to fantastyczny styl żywienia :D

      Usuń
    8. Może kiedyś kupię, ale sama nazwa "minimum wysiłku" mnie nie przekonuje ;)

      Usuń
  18. Bo dietetyk i dietetyk to jak lekarz i lekarz. Jeden dobry z pasją i powołaniem drugi schematyczny pracujący dla kasy. Polecam Małgosię z Qchennych Inspiracji, nie znam nikogo kto by się zawiódł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) na pewno do niej zajrzę :))

      Usuń
    2. Ja tez polecam Małgosie. Jestem na diecie od niej i jestem bardzo zadowolona, takze jesli szukasz dietetyka ktory odchudza z glowa, odezwij sie do niej

      Usuń
    3. No to jestem pierwsza zawiedziona i to mega :(((

      Usuń
  19. Ja nie mam zamiaru próbować diety od dietetyka bo do takich wniosków dochodzę jak twoje. Też mam problem z utratą kilogramów po ciąży. Moje znajome nawet 2 tygodnie po porodzie ważyły tyle co przed ciążą, ba nawet i mniej !
    Ostatnio doszłam do wniosku, że zamiast w kółko się starać będę miała to gdzieś ! Może wte4dy się uda ? P.s ostatnio zastanawiam się nad dietą gorsetową, czyli niczym innym jak noszenie gorsetu 2-8h dziennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noszenie gorsetu, żeby schudnąć to naprawdę bardzo głupi pomysł- poczytaj o konsekwencjach. Ja wychodzę z założenia, że jak się człowiek rusza i je odpowiednio to schudnie bez żadnych gorsetów :)

      Usuń
    2. Jeżeli chce się lekko wpłynąć na wygląd sylwetki, gorset jak najbardziej nie zrobi nam krzywdy. Ale jeżeli ktoś chce talię osy, albo nie zna umiaru, oczywiście że niesie to ze sobą pewne zagrożenia. Proste. Dita von Teese nie ma problemów z kręgosłupem, żebrami czy z ściśniętymi jelitami. To trzeba robić z głową, powoli i stopniowo, a i tak normalna osoba nie potrzebuje tak wąskiej talii.

      Druga sprawa, że gorset nie pomoże nam schudnąć. Jeżeli ktoś nie wie jak nosić gorset, to tylko będzie cierpiał bo będzie chciał wpieprzać dużo jedzenia, dużo pić, potem spać w tym czy ćwiczyć. Po co. Tu trzeba dietę zmienić a nie ratować się gorsetem.

      Jak się je w sposób, który nam służy, jesteśmy zdrowi wszystko chodzi tak jak trzeba. Wtedy tam jakieś zabiegi medycyny estetycznej modelujące sylwetkę możemy stosować normalnie jak i gorsety. Wszystko dla ludzi. :)

      Usuń
  20. Ja staram się ograniczać węglowodany i przede wszystkim nie łączyć ich z białkiem
    Jak się ma rodzinę, to niestety ciężko się trzymać jakiejkolwiek diety, bo każdy domownik musiałby na nią przejść ;p Najgorsze jak oglądamy z mężem wieczorami jakiś serial czy film i dam się namówić na piwko i czipsy, albo babcia przyniesie ciasto... xD
    Niby nie zależy mi na jakiejś sporej redukcji wagi, ale chciałabym pozbyć się zwiotczałej skóry i cellulitu, dlatego oprócz zwracania uwagi na to co jem, ćwiczę też z Ewką i dzięki temu dużo lepiej się czuję i mam więcej energii ;)
    Keira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weglowodanow z bialkiem nie łączyć? A dlaczego? Możesz to jakoś wytłumaczyć? Z tego, co wiem, to wwglowodanow z tluszczem, oby nie było tak, że sama sobie krzywdę robisz

      Usuń
    2. głównie chodzi o skrobię z białkiem zwierzęcym - trawione są przez inne enzymy przez co ich trawienie znacznie wydłuża się, zalegają w żołądku, niestrawione zbyt długo leżą w jelitach, a w takich niestrawionych wydzielają się toksyny, które odkładają się w innych narządach

      Usuń
  21. Ja nie znam się zupełnie na tłuszczach, węglowodanach i tak dalej. Dużo uczę się dzięki aplikacji Fitatu. Nie jest doskonała, ale liczy kalorie no i właśnie pokazuje co tam się zjadło i o ile za dużo. Może to dobry początek zdrowego odżywiania dla niewtajemniczonych takich jak ja, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Polecam bloga qchenneinspiracje jest tam mnóstwo szybkich, prostych przepisów, gotowych jadłospisow i ogrom cennych zdrowotnych porad. Małgosia która go prowadzi jest dietetykiem i na jesieni wychodzi jej ksiażka. Polecam wszystkim dbającym o zdrowa dietę

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj Anwen. Jestem również dietetykiem i to jak opisujesz dietę przygotowaną od "dietetyka" sprawia to że chcę złapać się za głowę. Trafiłaś na złą osobę, która prawdopodobnie nie ułożyła idealnej diety czy zaleceń zgodną z Twoimi preferencjami lecz wydrukowała "gotowca"... Niestety bywa i tak, co świadczy o braku profesjonalizmu tej osoby. Szkoda, bo dietetyka ma szerokie pole do popisu, nie są to tylko diet, lecz różne zalecenia, korekty aktualnego jadłospisu i inne. Przez takich ludzi, jak opisany dietetyk, mój zawód i praca zostaje wrzucona do jednego worka z przyklejoną łatką że dieta jest sztywna, ogranicza a zawód zbędny.

    OdpowiedzUsuń
  24. Trafiłaś po prostu na wybitnie złego dietetyka, aż szkoda, że tak Cię zniechecił. Ale co do kasz itd. które myślisz ze po zakończeniu diety będą leżały - to jest najgorsze podejscie jakie można mieć "suchne, dietka, dietka, za 2 miesiące po nie". ALbo sie przestawiasz na zdrowy tryb życia i jedzenia np. mąka razowa zamiast pszennej itd., albo nawet nie ma po co sie torturować dietą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie jest kwestia tego, że chciałam diete na 2 mies a potem spowrotem jesc wszystko jak leci ;) raczej chodziło mi o to, że np, mąki gryczanej sama z własnej woli bym nigdy nie jadła, bo nie znoszę kaszy gryczanej i jej smaku (uraz z dzieciństwa :P) więc jeśli nawet zmusiłabym się do wykorzystania jej w jednym przepisie od dietetyka to później już bym sama jej nie używała. Podobnie mam z kaszą jaglaną i jej pochodnymi, a ich w jadłospisie było sporo

      Usuń
    2. Ale po co masz ją używać skoro nie będziesz jej nigdy więcej jeść? :) nie katuj się, to ma być zmiana trybu życia na zawsze, a nie na moment. Zamień ją na inną kaszę, ryż bądź nawet i na ciemny makaron, bądź i zwykły jeśli lubisz i możesz (zapewne i tak mała ilość tego jest). Nie ma co popadać w skrajności, bo nie polubisz tego nigdy i przestawisz się jedynie na miesiąc, a nawet jesli i na pół roku, to będzie to jedynie katorga i karą- powinno stać się przyjemnością :)

      Usuń
    3. Anonimowa właśnie o to mi chodziło :) dlatego dieta od dietetyka jest dla mnie bez sensu i wolę sama układać, bo przynajmniej wiem co lubię jeść :) szkoda że nie przeczytaliście mojego poprzedniego wpisu o diecie bo tam właśnie pisałam że ja dietę pojmuje nie jako sztywna zmiane na chwilę, ale jako zmianę nawyków żywieniowych właśnie ;)

      Usuń
    4. Ja rozumiem, że ktoś może nie wiedzieć co może czym zastąpić. Ale mocno dziwię się dietetykom, którzy wypisując komuś dietę nie dają alternatyw dla poszczególnych składników, które być muszą (w sensie zawartości węglowodanów itp.), a mogą być przez wiele osób nielubiane. Bardziej o to mi chodziło, że dieta jest pewnie ok, możesz się jej trzymać- zmień tylko pojedyncze rzeczy pod siebie

      Usuń
  25. Może trafiłaś na niezbyt doświadczonego/dobrego dietetyka, bo błędy które przytoczyłaś są typowe :) Poza tym, jeśli nie odpowiada ścisła dieta to zazwyczaj jest też możliwość rozpisania "bazy" diety na zasadzie jak ona powinna wyglądać, żebyś miała możliwość komponowania jej sobie sama w zależności od tego na co masz bardzisj ochotę danego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Dla mnie trzymanie się rozpisek i gotowanie pod ich dyktando, było z góry skazane na porażkę. W styczniu zrobiłam za to coś innego - spisałam dwie listy po wcześniejszym przeczytaniu masy artykułów, książek, informacji. Pierwsza lista to produkty których w ogóle nie będę jeść (ze względu na kaloryczność, wysoki indeks i ładunek glikemiczny lub moje przeciwwskazania zdrowotne). Druga lista zawierała produkty, które będę jeść najczęściej. I potem zakupy kręciły się wokół tych list. I najważniejsze - zaczęłam się ruszać (na początek były to zwykłe spacery, potem marsze i kolejne aktywności). Do czerwca schudłam ok. 35 kg pomimo hashimoto, insulinooporności i kilku innych chorób. Konsultowałam się co miesiąc z lekarzem diabetologiem, robiłam badania krwi, moczu itp. Chudnięcie zastopowało się, gdy w czerwcu zaczęłam jeść sezonowe owoce (wcześniej nie jadłam owoców w ogóle). Od tego czasu do teraz (3 miesiące) spadło mi tylko (aż) 5 kg. Obecnie mam blisko 40 kg na minusie (startowałam z wysokiej wagi stąd taka duża utrata kg). Ruszam się, jem regularnie 4 posiłki dziennie, piję dużo wody, czytam artykuły, szukam informacji, obserwuję siebie. Czuję się i wyglądam lepiej. Dla mnie to była najlepsza decyzja. Pozdrawiam wszystkich walczących o siebie

    OdpowiedzUsuń
  27. Na krótką metę pomogła mi dieta strukturalna - koktajl na śniadanie i kolację to było to, ale na dłuższą metę się zmęczyłam. Obecnie jestem na czystym paleo z ograniczeniem strączków, warzyw skrobiowych i niemal całkowitym wykluczeniem nabiału i waga pokazuje -17kg do stanu sprzed pół roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi na paleo też ładnie spadała waga :) strasznie żałuję, że teraz nie bardzo umiem do tej diety wrócić

      Usuń
  28. zgadzam sie ze wszytskim co przeczytalam ;) najbardziej meczylo mnie ciagle gotowanie, przez to stracilam checi do przygotowywania posilkow a potem jedzenia w ogole. no i listy zakupow - mialam w przepisie jakis dziwny skladnik ktory byl niezbedny a potem lezal i psul sie w lodowce, bo w inncyh daniach go nie bylo :) bardzo zle wspominam ten okres

    OdpowiedzUsuń
  29. Po prostu trafiłaś do złego dietetyka. Aktualnie trwa wielki szał na zdrowe odzywanie się, więc wiele osób robi sobie kurs i nazywa się "dietetykiem". Więc jaka on może posiadać wiedzie w porównaniu z dietetykiem, który skończył uniwersytet medyczny i przeszedł przez farmakologia, anatomie, fizjologia, patologie, gastroenterologie, chirurgie, endokrynologie, chemię, biochemie i duzooo duzooo innych. Chcę mi się śmiać, jak czytam, co ten dietetyk Ci napisał :) nie był to na pewno ekspert żaden.

    OdpowiedzUsuń
  30. http://www.cda.pl/video/5745244c ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Wiem ze to inny przypadek ale ;) jestem na diecie leczniczej. Oprocz zalecen ogólnych dostalam rozpisany jadłospis i o ile za pierwsze ozloce pania Natalie na wieki tak jadlospis jak kula w plot. Za duzo posilkow, zbyt pracochlonne, nie moje smaki, dziwne skladniki. Brzmi znajomo? ;)
    Jednak sama znam sie najlepiej i o ile nie ulegam zachciankom to wiem, co dla mnie dobre.
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  32. Mnie żywienia nauczył mój własny organizm. Nawrót trądziku i wzmożone wypadanie włosów zmotywowały do wizyty u dermatologa. Trafiłam na lekarza, który uważa, ze wiele chorób można wyleczyć dietą...I tak polecił mi zapoznać się z założeniami diety paleo. Tak się składa, że dieta jest smaczna i to nie tylko dla mnie, ale i męża :) Efektem ubocznym jest zgubienie kilku nadprogramowych kilogramów :) Dziś wskoczyłam na wagę i osłupiałam w pozytywnym sensie, więc da się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłam na paleo przed ciążą i to była dla mnie idealna dieta wtedy :)) Niestety teraz mój organizm zaprotestował i wielu rzeczy jeść nie mogę :(

      Usuń
    2. współczuje, nie wiedziałam ze ciąża tak niszczy zdrowie, no i diete

      Usuń
    3. ale to nie ciąża mi zniszczyła zdrowie :D

      Usuń
    4. Ogólnie jedynym pozytywem paleo jest to ze wyklucza oleje rafinowane i w niektórych przypadkach nabiał.

      Usuń
    5. Nie ma nic złego w olejach rafinowanych ;)

      Usuń
    6. Anonimowy31 sierpnia 2016 13:47

      Nie ma nic złego w olejach rafinowanych ;)

      Ależ jest, są bezwartościowe odżywczo i pro-zapalne. To mało? Dietetycy tak ludzi przekabacili, że zamiast tłuszczy zwierzęcych (masło, smalec gęsi są wartościowe, a najlepiej od karmionych trawą, Omega-3 i wit. K2) wlewają sobie do gardeł 2 razy więcej tych roślinnych w najgorszej opcji zdrowotnej rafinowanych. Organizm nie wybacza błędów

      Usuń
    7. No na pewno nie wybacza wcinania smalcu i masła bo odwdzięcza się podwyższonym cholesterolem i miażdżycą ;)

      Usuń
  33. Ja swego czasu zrzuciłam 13 kg :) Przede wszystkim zmniejszenie ilości spożywanego jedzenia! To coś co pozwoliło mi schudnąć. Nie mówię tu o głodzeniu się. Ja przed odchudzaniem jadłam bardzo dużo, o wiele za dużo i za często. Zmniejszone porcje i rzadsze jedzenie pozwoliło mi schudnąc. Od pół roku też ćwiczę w domu, o czym pisałam na blogu. Ćwiczenia pozwalają mi utrzymać wagę. Nawet jak zjem coś nadprogramowo to nie tyję, bo spalam podczas ćwiczeń. Dodatkowo ciało jest jędrniejsze i smuklejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę, bo ja mam odwrotnie - jem mało, więc akurat ograniczenie ilości nic by mi nie dało :) problem w tym co jem

      Usuń
    2. taa jasne, mało jem ale jestem gruba. To ciekawe, że ludzie po zmniszeniu zoladka jakos chudna.

      Usuń
    3. Bo dla tych ludzi nagłe zejscie z ogromnych ilosci jedzenia do normalnych daje takie efekty. Dodatkowo pozbywają się mnóstwa wody. Najciężej jest zejsc z paru kg osobom normalnej budowy.

      Usuń
    4. "Mało jem, ale jestem gruba" jest jak najbardziej możliwe :) Chudnie się jak się ma ujemny bilans kaloryczny, więc wszystko zależy od tego co się je :)

      Usuń
    5. Przez małą ilość jedzenia i nieregulane posiłki można sobie bardzo rozleniwic jelita i przemiana jest bardzo wolna. Po co od razu uszczypliwe komentarze? Dodatkowo jest po ciąży, ma problemy ze zdrowiem, nie jest raczej osobą która siedzi i biadoli aby Jej napisać tylko coś miłego na pocieszenie. Sam ten post o tym mowi i przeprawa z dietetykami i dietami jaką przeszła

      Usuń
    6. Anwen, więc może powinnaś odwrotnie, jeść dużo naraz, to dieta "jem i chudnę" Pepsieliot, sprawdź na jej blogu i nie ma tam 5 posiłków, to strasznie dużo, organizm az tak często nie potrzebuje, 3 wystarczą i nie jeść po 17 lub 18 wtedy zaczyna się codzienny post aż do rana. oczywiście to dieta dla celiaków, bez grama glutenu, witariańska, sprawdź

      Usuń
    7. Ale 5 posiłków przyśpieszy metabolizm dużo bardziej niż trzy. Nie powinno się zapychać na maksa i jeść rzadko- organizm będzie miał czas i będzie trawił powoli, dodatkowo będzie sobie odkładał "na później" bo rzadko dostaje, więc "boi się, że nie dostanie" :P zwłaszcza jak się coś obsunie z czasem- kolejny posiłek bardziej odłoży..

      Usuń
    8. 5 posiłków nie przyspieszy metabolizmu... Tylko sprawi, że organizm nie będzie miał czasu na strawienie wszystkiego ;) Jedzenie 3 posiłków dziennie ma sens- jeżeli będziesz mieć ujemny bilans kaloryczny to organizm nic nie będzie odkładał na później bo nie będzie miał z czego. I schudniesz

      Usuń
  34. A wystarczyłoby przerzucić się na dietę roślinną (wegańską). Zero kombinowania, zero obaw o niedobory, warzywa i owoce w nieograniczonych ilościach, kasze, makarony, orzechy, pestki i strączki. Przepisów w internecie mamy od groma, z czego większość banalnie prosta, dość szybka i z możliwością zamrożenia dania, aby później wsadzić je tylko na parę minut do piekarnika. Polecam poczytać jak to jest z białkiem roślinnym i innymi substancjami, które według większości "specjalistów" z internetu znajdują się tylko w mięsie i nabiale. Po paru miesiącach diety wegańskiej organizm sam się reguluje, zrzuca zbędne kilogramy, poprawia się cera, paznokcie, włosy rosną w takim tempie że o kurcze. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z każdym słowem!

      Usuń
    2. A jak ktoś lubi mięso to co ma zrobić :) intensywnie ćwiczę.na siłowni i nie wyobrażam sobie ile warzyw musiałabym zjeść żeby starczyło mi białka. Białko w proszku to serwetka czyli też by oglądało, białka z soi nie mam zamiaru pić.

      Usuń
    3. a ja się absolutnie nie zgadzam ;) po pierwsze dlatego co już napisała anonimowa wyżej - intensywnie trenuję na siłowni i nie wyobrażam sobie rezygnacji z białka, po drugie lubię mięso, jajka, sery i nie mam zamiaru z nich rezygnować, a po trzecie mam siostrę na diecie wegańskiej i jakoś nie zauważyłam u niej efektów o których piszesz ;)

      Usuń
    4. To jest kwestia zbilansowanrj diety. Też intensywnie ćwiczę i bez problemu dostarczam białka, a jestem weganką

      Usuń
    5. Ale jaka rezygnacja z białka xD halo, mamy XXI wiek, w internecie macie wszystko napisane, co z czym łączyć, aby z roślin uzyskać nawet lepsze (bo zdrowsze i nieopakowane w krowie hormony i cholesterol) i całkowicie pełnowartościowe białko. Zresztą napisałam - warto poczytać o tym, skąd białko biorą weganie, bo KAŻDY człowiek do funkcjonowania potrzebuje białka. Nie mam na celu obrażać kogokolwiek, ale zwyczajnie głupie jest zakładanie, że białko to tylko z mięsa, z serwatki, blabla. Wystarczy łączyć produkty zbożowe z warzywami strączkowymi - wcale nie w hurtowych ilościach. A jak ktoś lubi mięso to cóż, jego problem, ale niech spróbuje ugotowanej w samej, nieosolonej wodzie piersi z kurczaka - smaczna? Ma w ogóle jakiś smak? Nie lubisz mięsa, tylko sposób, w jaki je przyrządzasz, a przyprawy są z czego? Z roślin, o nie.
      W temacie siostry, przyznaję, dokonałam małego niedomówienia - wszystko zależy od tego, czy robisz to zdrowo. Frytki z keczupem są wegańskie, niektóre chipsy i ciastka też. Nie każdy nagle staje się okazem zdrowia, ale jednak większość w ten sposób reaguje na dietę pozbawioną odzwierzęcego syfu ;)
      + mały bonus dla osób, które mają problemy z czytaniem ze zrozumieniem i samodzielnym poszukiwaniem informacji w głębinach internetu: http://lmgtfy.com/?q=pe%C5%82nowarto%C5%9Bciowe+bia%C5%82ko+ro%C5%9Blinne
      + drugi bonus dla osób, które powątpiewają w to, że można być wegańskim sportowcem: https://www.youtube.com/watch?v=0svuqYJ5zUI
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    6. JA schudłam na diecie ZGODNEJ Z GRUPA KRWI

      Usuń
    7. Tylko ze białko białku nie równe. Np pod względem aminokwasów.

      Usuń
    8. Nie każdy może sobie pozwolić na przyswajanie białka tylko roślinnego.

      Usuń
    9. Nie ma diety dobrej dla kazdego. Jesli Anwen pisze, ze czuje, ze potrzebuje bialka w innej formie niz weganska, to ma racje. Bo to jej wlasne cialo mowi, co jej potrzeba.
      Sama nie jem miecha, ale do twierdzenia, ze to jest dla kazdego mi daleko.

      Usuń
    10. I dlatego takie gadki wegan mnie odrzucają od tej diety. Nic tylko ich jest najlepsza i wszyscy powinniśmy się na nią przerzucić. Sałatka bez doprawienia tez dla mnie nie smakuje, tak samo jak jakieś kotlety sojowe czy z ciecierzycy czy tofu, którego sama nazwa mnie odpycha. Jak ktoś chce i potrzebuje to się decyduje ale nie wpychaj tej diety kazdemu, ja Ci swojej nie narzucam.

      Usuń
    11. I widzę żeby jedzenie mięsa to był problem. Problem to maja weganie chcący nawrócić wszystkich na ich dietę.

      Usuń
    12. Nie ja stwierdzam, że weganizm jest dla każdego. Stwierdzają i potwierdzają to liczne badania, statystyki oraz, na przykład, największe stowarzyszenie dietetyczne - http://empatia.pl/magazyn/teksty/stanowisko_ADA_w_sprawie_diet_wegetarianskich_2009.pdf. A jeżeli ktoś nadal nie rozumie, że nie chodzi o to czy białko pochodzi z rośliny czy z krowy tylko o to, czy jest pełnowartościowe (a w roślinach jest ono tak samo pełnowartościowe jak i w produktach zwierzęcych) to, no cóż, przykro mi, że są ludzie tak ograniczeni :) Nie przekonuję nikogo do diety roślinnej. Jak chcecie, tak jecie. Chodzi mi o to, że nie ma po co prawić takich herezji jak "weganizm = rezygnacja z białka", bo, no właśnie... to nieprawda. I to konkretna nieprawda.

      Usuń
    13. Ja jestem wegetarianką i bardzo mnie denerwuje nagonka na wegan i wegetarian. Nikt nikomu nie narzuca diety. Jak ktoś poleca jakąkolwiek inną dietę to nie ma problemu. A jak tylko ktoś pozytywnie wypowie się o diecie wegańskiej lub wegetariańskiej to od razu zaczyna się shitstorm. Ja nie jem mięsa i nie obchodzi mnie czy ktoś je czy nie. Mi ta dieta służy i wolałabym po prostu bez problemu się do tego przyznawać. Mówiąc, że uważam, że moja dieta jest dobra nie narzucam jej nikomu, nie próbuję nikogo nawet do niej przekonać. Po prostu mogę ją polecić, jako osoba, która jest na niej od 7 lat. Nie atakuję nikogo, kto je mięso i oczekuję, że nikt nie będzie mnie atakował za to, że ja go nie jem. Nie znam też szczerze mówiąc nikogo, kto "nawraca" innych na weganizm/wegetarianizm. Wydaje mi się, że taki obraz weganów jest wykreowany w dużej mierze przez internet

      Usuń
    14. Możliwe. Ja niestety znam kilka osób, które pitolą jak to można jeść mięso, wszystko ma być pod ich dietę, a jak zrobisz coś specjalnie dla nich wegańskiego to nawet tego nie zjedzą. Po czym wożą tyłki na obitych skórą tapicerkach czy kupują skórzane meble. Taka niekonsekwencja najbardziej mnie śmieszy. I nie twierdzę, że nie można pozyskać białka z roślin, tylko w jakich ilościach. Soi nie tykam i nie tknę, komosa ryżowa czy amarantus albo algi to niestety nie dość, że drogo wychodzi to dodatkowo niestety ale mi kompletnie nie smakują. Warzywa strączkowe ok, jednak w większości nie mają wszystkich aminokwasów egzogennych. A dodatkowo (:D) ja nie umiem zjeść takiej ilości białka jaką mam wyliczoną, więc muszę ją "dopić" odżywką, co w tym wypadku by odpadało. A nazywanie kogoś ograniczonym tylko dla tego, że ma odmienne zdanie do Twojego zostawię bez komenatrza. Każdy przeczyta i znajdzie to co będzie się zgadzało z jego teorią.

      Usuń
    15. Pozostaje tylko zmienić towarzystwo i nie oceniać wszystkich wegan/ wegetarian przez pryzmat takich ludzi :)

      Usuń
    16. Anwen, białko to nie tylko mięso, jaja i nabiał :) białko konopne doskonale je zastępuje! przy treningach które robię jest idealne

      Usuń
    17. Ja nikogo nie oceniam, tylko nie lubię wpierania innym, że jego dieta jest najlepsza, jakakolwiek by nie była :)

      Usuń
  35. Czytałam też u Twojej siostry na blogu, że u niej też dieta nie spisała się :/ Byłyście u tego samego dietetyka? Wielka szkoda, że tak wyszło :/

    OdpowiedzUsuń
  36. Myślę, że nie ma się co zrażać jedną nieudaną wizytą u dietetyka. Dietetyk dietetykowi nierówny. Zanim się na dobrego trafi, trzeba trochę poszperać. Internet to cenne źródło informacji. Dietetyk, który wciska jakieś preparaty wspomagające odchudzanie to nie dietetyk! Jeśli chce się zgubić kilka kg, to można spróbować samemu wprowadzić zdrowe nawyki żywieniowe do tego aktywność fizyczna i po miesiącu sprawdzić efekty. Grunt to nie jeść śmieciowego jedzenia, 5 posiłków dziennie co 3-4 godziny (a jak się nie ma czasu np na coś w ciągu dnia to koktajl lub sok warzywny, dla organizmu to już dawka energii), mięso chude, urozmaicone posiłki, dużo warzyw i picie wody ok 1,5 l dziennie plus inne płyny.
    Sama korzystam przy odchudzaniu z pomocy dietetyka, bo mam duży balast do zrzucenia-waga startowa 116 kg. Wizyty mam co 2 tygodnie, na każdej pomiar składu ciała, gdzie czarno na białym widać, czy schudłam, czy leci tk.tłuszczowa czy woda. Dodatkowo mam ułożony pod siebie jadłospis, nie ma w nim rzeczy, za którymi nie przepadam. Zawsze przy układaniu nowego menu dietetyczka pyta się, czy mam jakieś życzenia do diety i zawsze to uwzględnia :) Wiem, że jestem w rękach specjalisty, bo widzę że to co robi daje efekty. I nawet jak organizm się buntuje, to jest w stanie znaleźć sposób na przechytrzenie go.
    To już moje drugi odchudzanie z dietetykiem, poprzednio miałam przykładowe menu na 1200 kcal...I fakt waga leciała, w rok -45 kg, ale wróciło po 2 latach z nadwyżką... A teraz jem ok 1700-1800 kcal i chudnę.

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam podobne zdanie do Twojego, mimo, że nigdy nie miałam żadnej diety układanej przez dietetyka:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Polecam jednak korzystanie z diety ułożonej przez specjalistę. Ja tak zrobilam i ... chudne a efekty uboczne- piekne wlosy i cera. Tradzik rozowaty leczony czym się dało u dermatologa tylko się wyciszyl natomiast po 3 miesiącach diety cera straciła rumien z którym się męczylam od 10 lat. Dieta działa cuda jsk się okazuje tylko na prawdę trzeba mieć wiedzę na jej temat. Przypadkowe gotowanie tego na co się akurat ma ochotę niestety chyba takich efektów by nie przyniosło.

    OdpowiedzUsuń
  39. Chyba jestem w temacie, bo właśnie jestem na diecie od dietetyka i naprawdę sobie chwalę. Po pierwsze do pójścia do dietetyka skłoniły mnie częste infekcje, które 2 razy przekształciły się w zapalenie płuc. Częste leczenie antybiotykami powodowało, że zaczęłam tyć - wręcz puchnąć, po 2 kg na miesiąc. Mam szczęście, że koleżanka jest lekarzem i wiedziałam, że zajmuje się dietetyką. Jak do niej poszłam okazało się, że mam do zrzucenia 13 kg, zdecydowałam się jeszcze zrobić test na nie toleracje pokarmową i wyszło mi, że nie toleruje: laktozy, jajek, pszenicy (nie glutenu!), kukurydzy, ryżu, orzechów i migdałów. Zdecydowałam się na program metabolic balance - nie robiąc reklamy poczytajcie sobie w Internecie, można sporo znaleźć. Plusem jest to, że na początku miałam badania krwi i szczegółowy wywiad na temat mojego stanu zdrowia. Program nie daje przepisów, ale pulę składników z których ma przygotować się przygotować posiłek i są tam rzeczy sezonowe jak i te dostępne cały rok. Poznałam nawet kilka składników, które wcześniej nie znałam. Każde spotkanie to przede wszystkim, spotkanie edukacyjne na temat żywienia, więc teraz potrafię sama sobie racjonalnie ułożyć posiłki. W 3 miesiące straciłam 10 kg, przede mną jeszcze miesiąc ścisłej diety i wychodzenie do już luźniejszego planu. Przez te kilka miesięcy nawet nie kichnęłam, odstawiłam praktycznie wszystkie leki, poprawiła mi się skóra, mam lepsze samopoczucie, śpiąc mniej jestem bardziej wyspana. Jak dla mnie problemem jest trafienie na sposób odżywiania, który Cię przekonuje, a nie na wypełnienie planu. Ja zmieniłam swój sposób odżywiania i bardzo się cieszę - mogę zaliczać się do 10% populacji kobiet, które są zadowolone ze swojego wyglądu i tego życzę każdej z was ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Przykro mi, ze trafilas na kolesia/kolesiowe, ktorzy nie maja pojecia jak pomoc czlowiekowi, ktory chce schudnac. Chcialabymj ci polecic, cos, co moze juz znasz, z racji paleo. Jesli znasz, to zignoruj. Na stronce http://www.marksdailyapple.com/the-primal-carbohydrate-continuum/#axzz4Io3udqgT znajdziesz miliony informacji, jak tak naprawde powinno sie jesc. Nie twierdze, ze to jest dla kazdego... ale skoro mnie wyciagnelo ze sporych tarapatow zdrowotnych, to moze i tobie pomoze. U mnie najwazniejszym krokiem w doprowadzeniu sie do pozadku bylo sniadanie. Jadlam mase chleba na sniadanie. Na tej stronce wyczytalam o stosunku weglowodanow do tluszczy i protein. Od kiedy kontroluje ilosc weglowodanow (dziennie 140 gram)nie mam problemow ze zdrowiem i waga. A jem jak kon, kiedy chce i co chce. I nie wymaga to odemnie jakiegos liczenia, wazenia itd. Zadna diate cud. W ktore niewierze i ktore moim zdaniem rozregulowuja caly organizm.
    Przykladowo ze sniadaniem: biore sobie moja miske i wrzucam do niej wszystko, co mam w lodowce, a co ma malo carbsow (zwykle awokado, puszka ryby, jakas zielenina, ser zolty, ogorki kiszone), to wszystko podlewam fajnym olejem (o olejach nie bee sie wymadrzac do Ciebie kochana), wrzucam garsc orzechow (jem tylko nerkowce bo tylko te lubie...), czasem jajko (lubie sadzone sobie na to polozyc). I jest sniadanie. Kaloryczne potwornie, wiec do polowy dnia glodna nie bedziesz. Smaczne tez jak diabli. Zero gotowania. I sama zmiana sniadanie w moim wypadku byla CUDEM. Polecam sprobowac. :-)

    OdpowiedzUsuń
  41. Niestety, ale jakaś część dietetyków bazuje na szablonach. Przed klientem grają profesjonalistów, a tak naprawdę wyciągają jedną z przygotowanych X lat wcześniej diet z szuflady. Podejrzewam, że na takiego dietetyka trafiłaś, bo nie wiem, jak można, w środku lata, nie uwzględniać w jadłospisie owoców i warzyw sezonowych.
    Myślę, że nie ma co się zrażać i trzeba szukać dalej odpowiedniej osoby, która nie tylko Cię wysłucha, ale i z Twoich słów wyciągnie wnioski lub jeśli znasz podstawowe zasady żywienia, spróbować samemu stworzyć sobie dietę.
    Osobiście, zawsze planuję swoje posiłki tydzień naprzód. W ten sposób oszczędzam czas na zakupach, ale i pieniądze, a gdy w danym dniu mam ochotę zjeść coś innego, to po prostu zmieniam kolejność dań. Trzeba szukać złotego środka. Życzę powodzenia w dalszych zmaganiach.

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja schudłam 7 kilo eliminując tylko większość niezdrowych rzeczy (słodycze i fastfoody). Przestałam pić jakiekolwiek napoje słodzone, tylko woda i herbata, lody praktycznie poszły w odstawkę. Do tego jakiś lekki wysiłek - u mnie rower stacjonarny i zwykły i jazda na desce i wystarczy. Ale jak się nie może przestać żreć słodyczy, bo się nie ma silnej woli to można i setkę diet wypróbować i nic nie dadzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko problem zaczyna się, jeśli ktoś "żre" słodycze i fastfoody tylko okazjonalnie (czyli powiedzmy raz w miesiącu lody i chees w Macu) i nie pija słodzonych napojów, co wtedy? Jak zrzuci te 7 kg? Z czego?

      Usuń
    2. ANONIMOWY 13:30 Racja.

      A ja ostatnio się naczytałam, że przechodząc na dietę np z 2500kcal na 1600kcal same sobie szkodzimy, bo schudnie się i nagle waga stop, co dalej? Pewnej granicy nie można przekraczać...
      Powinno się ograniczać spożywanie kalorii o 100kcal chudniesz na spokojnie, waga stop? Poczekać i uciąć o kolejne 100kcal itd.

      Usuń
  43. Uhu, a ja właśnie się zastanawiałam czy polecenia programu, który obecnie testuję będzie traktowane jako reklama, ale zajrzałam na Twoje instagramowe konto i okazuje się, że obie zaryzykowałyśmy to samo. Na razie mogę szczerze polecić program 2xme, zwłaszcza teraz, gdy zaczęłam stosować go na 100% (wreszcie kupiłam wagę kuchenną!). Ograniczyłam znacząco aktywność fizyczną, a efekty są i wcale nie ciągnie mnie do słodyczy. Na początku zjadałam je w ramach ekstrasów, teraz nawet w obfite dni zdarza mi się nawet nie spojrzeć na słodycze. Także na razie polecam. :) Dołącz do grup na facebooku: https://www.facebook.com/groups/949691695149833/ są tam wspaniałe przepisy!

    OdpowiedzUsuń
  44. Bardzo dobry post, od siebie dodam tylko to: po takim schudnięciu/przytyciu - powyżej 10 kg JUZ ZAWSZE BEDZIESZ MUSIAŁA UWAŻAĆ NA TO CO JESZ. To nie jest tak: schudniesz i powrócisz do starych nawyków, TO TAK NIE DZIAŁA, bo waga niezauważalnie wraca :). POWODZENIA !

    OdpowiedzUsuń
  45. Mnie dietę układał trener w taki sposób, żeby była łatwa i szybka. Na jedzenie wydaję mniej niż przed dietą, a głodna nie chodzę, wręcz przeciwnie - zwykle jem 4 posiłki zamiast przepisowych 5, bo nie daję rady. Wolno mi też zamieniać posiłki (np. do pracy brać nie obiad, a kolację) i częściowo wymieniać składniki. Tak więc ten Twój dietetyk to taki bardziej "twórca masówki" niż osoba, która chce Ci pomóc. Nie pocieszę niestety w kwestii szukania innego, bo o dobrego dietetyka ciężko, oj ciężko.

    OdpowiedzUsuń
  46. Polecam profil na facebooku Czarnego Furiata . Rozpisuje dietę i ćwiczenia. Wszystko dopasowane do trybu życia danej osoby i upodobań kulinarnych. Bardzo szybkie efekty ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. A dla mnie próba schudnięcia jest dziwna :) Nie zrozumcie mnie zle, pewnie zostalabym delikatnie mowiac potępiona, ale ja chce tylko pokazac swoj punkt widzenia ;) widze moje wszystkie kolezanki ktore usilnie i bez skutkow probuja "schudnac" mimo ze maja piekne figury i probuja zmienic swoje cialo. Nie chca siebie zaakceptowac takimi jakimi sa... ja jestem osoba szczupla, 179cm - waga 53 kg. Zawsze chcialam przytyc do 60 kg, zeby byc nieco krąglejsza, bardziej kobieca. Problem w tym, ze duzo latwiej mi schudnac, niz przytuc. Kolezanki ciagle licza kalorie, ja tego nie rozumiem. Co nie znaczy, ze nie powinno sie zdrowo odzywiac ^^ Niezbyt duze piersi i malo szerokie biodra - kolezanki tym sie zachwycaja, ale ja sama chcialabym miec tych 7kg wiecej, albo miec uda nieco szersze, takie jak one, zeby byly kobiece i szersze niz lydki xD (wiadomo - chce sie miec to czego sie nie ma ;D ) przyzwyczailam sie ze nie bede taka nigdy i jest mi z tym juz dobrze, zakaceptowalam to ;) a mam wrazenie, ze dziewczyny ktore znam tego nie potrafia :( Szanuje wasze decyzje, ale uwazam ze kobiety sa piekne takie jakie sa i nie musza nic zmieniac :)
    Aga
    P.S. pewnie teraz poleci na mnie fala hejtu, ale ja tylko wyrazam swoja opinie, bez jakichkolwiek negatywnych emocji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie rozumiesz tej chęci koleżanek dostosowania swojego ciała do jakiegoś ideału, bo obecna moda idealizuje właśnie bardzo szczupłe sylwetki, takie jak Twoja. Zewsząd bombardują nas obrazy szczupłych kobiet i dzięki temu łatwiej jest Ci się pogodzić z własną figurą. Tymczasem bardziej okrągłe kobiety muszą poradzić sobie nie tylko z indywidualnymi wymaganiami i wyobrażeniem o idealnej sylwetce, ale także z presją współczesnych kanonów piękna.

      Usuń
    2. Dokladnie, mysle ze to tez przez to, ze szczupla sylwetka stala sie tym kanonem piekna. Chude modelki itp. A mysle ze ludzie nie powinni ustalac, co jest piekne a co nie, tak samo jak przez dlugi czas i jeszcze teraz niektore moje kolezanki sa przekonane ze bez makijazu nie moga byc piekne. Sama sie maluje, ale tylko dlatego ze wtedy lepiej sie czuje :)
      Aga

      Usuń
  48. Ograniczenie węglowodanów na rzecz tłuszczów! Dieta ketogeniczna.

    OdpowiedzUsuń
  49. Jeden dietetyk drugiemu nierówny. Szczególnie Ci, którzy dają diety 1200-1500 kcal :O Ja polecam Małgosię z qchenne-inspiracje.pl . Ma ogromną wiedzę. Można zamówić dietę ,ale też można korzystać z gotowych jadłospisów (których jest mnóstwo) albo przepisów z bloga :)
    Pozdrawiam Asia :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Jak ja nie lubię słowa dieta... Mój dietetyk przede wszystkim pokazał mi jak zmienić nawyki żywieniowe wytknął mi moje błędy.Zmiana odżywiania jest na całe życie a nie na miesiąc czy dwa. Powodzenia w walce z kilogramami:)

    OdpowiedzUsuń
  51. to słaby dietetyk! też u takiego kiedyś byłam i tygodnia nie wytrzymałam. a teraz w końcu znalazła dobrego i są efekty - daję radę szykowac posiłki z dwójką małych dzieci wiszących u spódnicy i ze składników, które znajdę w najbliższym malutkim sklepie. jedzenie mi smakuje, czuję się syta i widzę, że tego typu posiłki mogłabym jeść na stałe po diecie tylko w odrobinę większych ilościach. ale żeby znaleźć takiego dietetyka poczytałam mnóstwo opinii na ZnanyLekarz i wybrałam tego, o którym wszyscy piszą, że jedzenie jest proste i szybkie do przygotowania

    OdpowiedzUsuń
  52. Ja schudłam 20 kg po ciąży można powiedzieć niespodziewanie. Ważę 8 kg mniej niż przed ciążą, a wszystko za sprawą karmienia piersią i spacerów. Miałam też przez 40 dni kłopoty z przełykaniem i wtedy jeszcze szybciej chudłam. Dzięki Bogu już mi przeszło i jem normalnie, a mój synek ( 1 rok i 2 miesiące nadal domaga się piersi). Pierwsza była córka i ja też karmiłam, ale dokładnie rok, bo tak sobie założyłam i po roku odstawiłam, teraz się nie da, bo mały nie uznaje smoczków i butelek ze smoczkami. Nie umiem go odstawić, ale na razie oboje mamy z tego korzyści :-) Po córce schudłam, ale mniej, tak że miałam o 6 kg więcej niż teraz. Pewnie waga mi kiedyś podskoczy, bo kiedyś w końcu synek będzie musiał pożegnać się z piersią. Mam bardzo niskie ciśnienie i jestem notorycznie zmęczona.

    OdpowiedzUsuń
  53. A u mnie na takie kilkukilogramowe chudnięcie (np. po zimie) najlepiej sprawdza się liczenie kalorii, ja korzystam z aplikacji my fitness pal , fajna bo ma skaner. Fakt, na początku torche to uciążliwe, żeby wszystko ważyć, albo liczyć bardziej skomplikowany posiłek jak obiad.... Ale po jakimś czasie już wiem, że w tej szklance, do tej kreski, tyle płatków na owsianke, to tyle gram ;) Albo to co gotuje często dodałam do przepisów i tylko klikam na konkretne danie. Po zimie w 2 miesiace zrzuciłam ok. 4kg i tak do teraz sie trzymam :) aplikacja pomaga kontrolować :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Anwen!
    Dziś to zobaczyłam. Czyż by farmona sprzedała najcenniejszy skarb z drogerii. Jestem przerażona
    https://www.vinted.pl/forum/fryzury/1095418-wcierka-jantar-nowe-opakowanie?post_id=17657876

    OdpowiedzUsuń
  55. Od jakiegoś marca na diecie od dietetyka jest mama mojego chłopaka. Chyba sobie radzi, posiłki całkiem dobrze wyliczone, gotuje albo dwa rosoły (zwykły i dietetyczny), albo karmi dietetycznym jedzeniem całą rodzinę (chłopak ciężko pracuje, więc jak zmęczony i głodny wrócił po pracy to się z samej kaszy nie ucieszył). Ale kochana teściowa pobiła wszystko, gdy zamiast obiadu w pewną niedzielę wszystkim zaproponowała LODY. Ot, policzyła ile kalorii będzie na 100g i jedliśmy lody zamiast obiadu :D

    OdpowiedzUsuń
  56. Ja również nie jestem fanką diet od dietetyka, sama chciałabym schudnąć kilka kilogramów i nawet rozważałam konsultacje dietetyczną, ale postawiłam na zdrowe odżywianie plus troche ruchu i mam nadzieję, że się uda. Do dietetyka zniechęciły mnie koleżanki. Każda z nich ma taką samą dietę, tylko różne porcje - najlepsze jest to, że były u rożnych dietetyków a przepisy, dania są te same - dokładnie taka sama dieta tylko inna kaloryczność. Koleżanki są cały czas głodne, nie mogą się doczekać aż skończą dietę, ciagle myślą o słodyczach itp. Pewnie jak schudną tyle ile zamierzają wrócą do starych nawyków, a kilogramy wrócą tak szybko jak odeszły. Fakt, że efekty po dwoch miesiącach widać gołym okiem, ale czy to ma sens?
    Sama jem to na co mam ochotę, ale zdrowo i z głową, nie katuje się ćwiczeniami chociaż codziennie się ruszam, po dwoch tygodniach moja miłość do słodyczy się zmniejszyła i to uzależnienie mija. Osobiście zmiany wprowadzam na stałe, nie tylko po to aby schudnąć, ale również dla zdrowia. :)
    A najśmieszniejsze jest to jak koleżanki raz w miesiącu pozwolą sobie na małe ustępstwo i są przerażone, ze pewnie od kostki czekolady przytyły!
    A i te ich diety - Nestle Fitness na śniadanie codziennie przez pół roku!

    OdpowiedzUsuń
  57. U mnie jest tak: 2,5 roku po ciąży ważę jakieś 3-4 kg mniej niż przed nią (bez ćwiczeń, samo tak wyszło z czasem, choć długo to trwało). Ale wyglądam gorzej niż kiedyś: grubsze uda i, co najbardziej mnie wkurza, jakieś 10 cm więcej w pasie. Wydaje mi się, że aby "naprawić" brzuch po ciąży, nie wystarczy tylko schudnąć.
    Taki plan ćwiczeń znalazłam niedawno w sieci: http://fitmommydiaries.blogspot.com/2015/06/your-guide-to-getting-rid-of-mommytummy.html
    Może do czegoś Cię zainspiruje, jak mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  58. W moim wypadku najlepiej sprawdziły się ćwiczenia i regularne jedzenie. Jadłam wtedy wszystko, ale o określonych porach (tak mniej więcej, nie miałam broń Boże ustawionego budzika, który pozwalał na jedzenie;))
    Zrzuciłam wtedy kilka zbędnych centymetrów (waga została taka sama, ale po ciele było widać efekty pracy:))

    OdpowiedzUsuń
  59. Ja polecam Vitalie :) Dieta Smacznie Dopasowana, chudne na niej za kazdym razem. A jezeli pozwole sobie na przytycie tych 4-5kg to wykupuje diete i wracam do mojej wybranej wagi. Jedzenia jest na niej dosc, zroznicowane i mozna wymieniac potrawy tak, zeby jak najlepiej trafic w nasze gusta. Moja rodzina je to samo co ja (obiady, reszta posilkow co kto lubi) i nie narzeka :) Pierwszy raz schudlam na niej 15kg, zajelo mi to okolo 4 miesiecy ale przyznam ze bylam czasami glodna, zwlaszcza zanim przyzwyczailam sie do mniejszych porcji. Teraz stawiam juz na odchudzanie wolniejsze ale przynajmniej nie chodze glodna :) Dzis na kolacje np mam 4 pieczone ziemniaki, mniam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesć, tu Iwona. Ja się podpisuję pod dietą Smacznie Dopasowaną. Dosyć łatwo ja utrzymać i faktycznie się chudnie.
      Gratuluję Ci Agga zrzuconych 15 kg! Ja zrzuciłam na razie 4, ale i tak jestem bardzo zadowolona, bo własnie niskie mam tempo odchudzania (0,5 kg na tydzień) i nie odczuwam trudów diety za bardzo :)

      Usuń
  60. Anwen, zdradź proszę kto jest takim partaczem w dziedzinie dietetyki. Jeśli nie chcesz podawać nazwiska, to przynajmniej nazwę gabinetu/kliniki. Sama wybieram się niedługo do dietetyka w Krakowie, już mam kogoś upatrzonego, i wolałabym nie trafić na takiego (lub wręcz tego samego) konowała.

    OdpowiedzUsuń
  61. Strzelam! Masz grupę zero, dlatego odpowiadała ci dieta paleo. Też jej próbowałam (jestem zerówka), ale dla mnie jest przekombinowana. Podpowiem ci: żadnych mącznych, minimum kasz, z nabiałów głównie ser, ale dobry np. koryciński - wystarczy mało, zimą więcej mięsa, strączkowych kiełków; latem głównie surowe warzywa, sezonowe owoce, ziarna (słonecznik itp.) Pamiętamy żeby owoce i warzywa zjadać prawie całe ze skórkami i pestkami. Zimą więcej gotowanego. Nie smażyć mięsa długo, najlepiej jeść surowe (tatar), albo krwiste. Ograniczyć do minimum kawę i cukier a jak się nie da to proszek zasadowy. Dużo na surowo! Obecnie podstawą mojego żywienia latem są pomidory z kawałkiem sera lub dobrej wędliny np. suszonej kiełbasy, wędzonej słoniny i JAJKA (bym zapomniała) w każdej postaci, najlepiej na surowo. Bez chleba! Ciastko i słodycze od święta, jak się chce. Ważę 56 kg, wzrost 172, mam 42 lata, troje dzieci (najstarszy syn starszy od większości z was), mało ćwiczę, głównie jogę
    Pilnować tarczycy i nerek! Bo to słabe u zerówek!
    Matylda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem zerówka :) dobrze się czuję jedząc dużo białka i węgli, kocham mięsa, sery, ryby, jaja, do tego warzywa i kasze. Staram się jeść wszystko, mniej więcej zdrowo, ale czasem wpadną jakieś czipsy i winko (od razu wysyp pryszczy).

      Usuń
  62. Ja raz zamówiłam dietę u trenera personalnego, UWAGA REDUKCJA, niech stracę, napiszę Wam za darmo (koszmar):
    - 130g piersi z kurczaka + 50g ryżu + warzywa + 5g oliwy - wszystko 5 razy dziennie
    - 130g piersi z kurczaka + warzywa + 5g oliwy.

    Jak to zobaczyłam to się zaczęłam śmiać: prawie 800g piersi dziennie i tyle ryżu?

    Nawet tej diety nie zaczęłam.
    Teraz jestem na etapie liczenia kalorii, białka, węgli i tłuszczu, wychodzi na to, że sama sobie zrobiłam dietę ograniczającą węglowodany i przyjmuje zbyt mało kalorii :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest niemożliwe, żeby Ci kazał jeść 5 razy dziennie to samo...to są obiady pewnie przed i po treningowe, plus śniadanie, kolacja i ewentualnie jakiś 5 posiłek. Trzeba było się dopytać bo nie wierzę. Kiedyś na kursie trener opowiadał nam o kliencie który miał oddzielone opcje obiadowe znakiem "/" a ten zjadał wszystkie po sobie ;)

      Usuń
    2. Taka była moja dieta + skserowana kartka z książki "zamienniki" czyli np 100g tuńczyka ile ma kalorii, ale nie rozpisane nic konkretnie z czym łączyć, ile zamiast kurczaka czegoś innego itd. Naprawdę, takie coś to już sama lepiej bym sobie ułożyła... Mogę nawet wysłać jak to wyglądało :-) 5 takich samych posiłków + kolacja to samo bez ryżu.

      Usuń
  63. Temat jest mi bardzo bliski i przerobiłam sporo opcji, więc się wypowiem - a nuż pomogę :).
    WSZYSTKO zależy od dietetyka. Na początku tego roku wybrałam się do pani dietetyk polecanej przez pacjentów na znanym portalu i przemęczyłam się u niej przez 3 miesiące na dziwacznej diecie, w której spędzałam mnóstwo czasu w kuchni tylko po to, żeby potem zmuszać się do jedzenia niesmacznych i udziwnionych rzeczy. Dokładnie tak jak napisałaś.
    Więc zmieniłam dietetyka i to była doskonała decyzja. Dieta jest ułożona pode mnie, nie spędzam dużo czasu w kuchni, jem to co mi smakuje, a co najważniejsze CHUDNĘ. W 3 miesiące zgubiłam 8kg.
    Nie chcę brzmieć jak reklama, sama przez lata uparcie odchudzałam się sama, a teraz zmieniłam zdanie i naprawdę polecam DOBREGO dietetyka.
    Jestem z Krakowa, jeśli sobie życzysz, to mogę podać namiary :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj proszę namiary na tego dobrego dietetyka, ale też na tę panią polecaną. Wybieram się do dietetyka w Krakowie i chciałabym jej uniknąć ;)

      Usuń
    2. Nie chcę wskazywać bezpośrednio, więc powiem ogólnie - radzę szerokim łukiem omijać poradnię Dobry Dietetyk, przygotowanie planu wygląda na zasadzie taśmowego "wrzucania danych do programu" i dostałam od nich uwielbiane przeze mnie kwiatki w stylu "pół pomarańczy, pół mango, ćwiartka awokado" (i co, drugą połówkę mam dać kotom?) oraz dania po prostu niedobre, bo dobrane przez program wyłącznie pod kątem wartości odżywczych i kalorii, a nie smaku (po trzech dniach brązowy ryż z burakami wychodził mi uszami..).
      Natomiast od trzech miesięcy jestem pod opieką dietetyczki z Gastro Medica i zostałam nawrócona na dietetyków po kilkunastu latach upartej, samodzielnej walki.
      Zajrzyjcie na blog Pozytywne Żywienie ;)

      Usuń
    3. Dzięki! Właśnie do GastroMedica planowałam iść, do p. Brzegowy - czyżby ona układała Ci dietę?

      Usuń
  64. Anwen, a znasz super blog quchenne inspiracje? Rady Małgosi pomogły serio bardzo dużej liczbie osób. I nie ma cudowania ze składnikami, a jeśli w propozycji menu jest zakup np sałaty to możesz być pewna, że wykorzystasz całą. Polecam, Ania

    OdpowiedzUsuń
  65. Moja siostra była u dwóch dietetyków i była bardzo niezadowolona. Trzeci dopiero po namowach innych przypadł jej do gustu. Ale faktycznie, można się zrazić.

    OdpowiedzUsuń
  66. Nie wiem czy można ale chciałabym Ci polecić bloga na którego trafiłam przypadkiem i pomógł mi zrzucić kilka kilogramów, są tam świetne dietetyczne przepisy i porcje po których nie jest się głodnym. Kluczem jest liczenie kalorii. Dodatkowym atutem jest samodzielne komponowanie jadłospisu ze względu na potrzeby i własne chęci, przygotowując posiłki (jako że jedyna w domu jestem na diecie) to z jednego przepisu mam 2-3 porcje które stojąc w lodówce sienie psują, dzięki czemu miej czasu spędzam w kuchni. Niektóre przepisy są naprawdę szybki i smaczne. Blog to http://smak-zdrowia.blogspot.com/ Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  67. Doskonale Cię rozumiem, bo ciągłe gotowanie wszystkiego zabiera dużo czasu. Nigdy nie korzystałam z porad dietetyczki, ale jakoś mnie nie kusi. Grunt to nie popadać w paranoję. W marcu dowiedziałam się, że mam Hashimoto i też nie wszystko mogę jeść ze względu na chorobę autoimmunologiczną. Odstawiłam przede wszystkim całkowicie pszenicę i nabiał - wszystko z mleka. Uwielbiam żółte sery i z początku było mi ciężko, ale czuję się o wiele lepiej. Glutenu nie odstawiłam, bo bez niego czułam się fatalnie. OD marca schudłam 7 kg bez żadnych ćwiczeń, co mnie bardzo cieszy. Ale niestety coś za coś - włosy poszły strasznie. ;/ Plus jest taki, że mam teraz o czym pisać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  68. jesli chcesz zrzucic tylko 4-5kg to pojscie to dietetyka jest zwyczajną fanaberia. Wystarczą cwiczenia 2-3razy w tygodniu, po godzince. dziecko nie jest wymówka, bo można je robić w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  69. Nie macie chyba bladego pojęcia na temat pracy PRAWDZIWYCH dietetykow:)
    mowie tutaj o dietoterapii i dietetykach klinicznych i holistycznym podejsciu, a nie o dietetykach typu => gotowy jadłospis i heja. :)

    OdpowiedzUsuń
  70. Ja bardzo lubie nabial i z niego nigdy nie zeezygnuje. Sezonowe hity dietowe typu paleo oceniam bardzo nisko, co roku cos nowego i zwalanie winy na nowa grupe pokarmow. Mi udalo schudnac sie 12kg w zasadzie bez wysilku i bez glodzenia sie w nastepujacy sposob: 0 slodyczy, 0 sokow owocowych (2kg zeszly po zaprzestaniu pomaranczowego ktorego pilam ok 1/2l dziennie), sniadanie obfite, kanapki z avocado, serem, wedzonym lososiem (jestem uzalezniona!) pomidorami / ogorkami. To pierwszy i ostatni posilek gdy jadam do syta weglowodany. Wieczorem duza porcja chudego miesa lub ryby z warzywami w sosie albo jakims wloskim albo curry ale bez makaronu, ryzu lub ziemniakow. Jogurty jedynie waniliowe o niskiej zawartosci cukru mieszam z jagodami lub truskawkami, chia, migdalami w platkach. Czesto wychodze na imprezki lub inne spotkania towarzyskie (najlepszy workout o ile sie nie je w czasie takiego wyjscia); unikam koktajlii, prosecco wytrawne pije jak najbardziej. Jem witaminy na skore i wlosy. I tyle :-)

    OdpowiedzUsuń
  71. Kurcze, nie wyglada to zbyt ciekawie. Ja chyba tez nie jestem fanka pomocy dietetykow, jak kazdy inny lekarz, sa tylko wyuczeni. Mialam studiowac dietetics and nutrition w UK ale po sprawdzeniu syllabusa uznalam,ze raczej mi sie nie spodoba. Pierwsza ksiazka z podstaw uznala,ze nie potrzebujemy warzyw, tylko bialka,tluszczy i weglowodanow. Owszem,zgoda ale duzo dietetykow jest tylko wyuczona na pamiec i nie bardzo wiedza co oznacza zdrowy tryb zywienia. Diety nie sa dobrym rozwiazaniem. Polecam jesc wiecej warzyw, np postanowic sobie ze je sie weganskie 2 dni w tygodniu, wtedy prywyczaisz sie do wiekszej ilosci warzyw w diecie🙃 U mnie podzialalo.

    OdpowiedzUsuń
  72. Ja raz próbowałam zostać weganką (i to raw-vegan, czyli wszystko surowe), bo zobaczyłam w internecie taką jedną, która miała 70 lat, a wyglądała na 35. Wiem, głupie :P Skończyło się na wypadaniu włosów i takim osłabieniu, że ledwo chodziłam. Rok później za to schudłam przez szkołę, matury, i to 6 kg, i za Chiny ludowe nie mogę wrócić do normalnej wagi :( Chcę mieć cycki :P Ciągle jem, ciągle brzuch mnie boli od tego żarcia, a waga ani drgnie.

    OdpowiedzUsuń
  73. Polecam qchenne-inspiracje.pl :) nigdy nie byłam tak najedzona na diecie która przynosi efekty :)

    OdpowiedzUsuń