Moja dieta czyli o tym jak schudłam 9kg :)

Jeszcze pół roku temu nie uwierzyłabym jakby mi ktoś powiedział, że napiszę taki post na swoim blogu ;) Ja nie należę do dziewczyn, które wiecznie się odchudzają. W sumie do tej pory nigdy tego nie robiłam tak na serio i na początku nie bardzo wiedziałam jak się za to zabrać...



Po pierwsze motywacja!

Tak, to właśnie od niej należy zacząć :) Jeśli naprawdę chcemy schudnąć to musimy mieć konkretny powód. I nie wystarczy ogólnikowe "bo chcę" czy "bo jestem za gruba". Moją motywacją był blog, na którym co raz częściej pojawiały się moje zdjęcia. Wierzcie mi czytanie pod każdym takim postem, że jestem 'grubą świnią' nie jest miłe ;) Miałam dwa wyjścia: albo przestać zamieszczać zdjęcia na blogu albo po prostu schudnąć :D bo dobrze wiedziałam, że ani ja się nie przestanę tym przejmować (taki już mam charakter) ani moi hejterzy nie znikną (taki już mają charakter :P). Któregoś dnia na facebooku zobaczyłam zdjęcia Katosu, na którym pokazała jak schudła jej twarz przez rok diety. I to było to! bo moim największym problemem nie była wcale figura, tylko właśnie okrągła buzia. Do tego momentu zawsze myślałam, że to niemożliwe, żeby odchudzić się na twarzy, ale skoro Katosu się udało to i ja stwierdziłam, że przynajmniej spróbuję :)

Po drugie plan!

Bez niego ani rusz ;) Na internecie możemy znaleźć milion różnych, cudownych diet, ale ja nie jestem zwolenniczką gotowych rozwiązań! Każdy z nas jest inny, każdy lubi inne rzeczy i ma inne możliwości przygotowywania posiłków, więc dieta powinna być dopasowana do nas, a nie, żebyśmy my musieli się do niej dopasowywać. Wiadomo, że jak ktoś żyje w biegu i je głownie fast foody to nie zacznie nagle przygotowywać sobie 5 zdrowych posiłków dziennie, bo nie będzie miał kiedy ;) Dlatego od razu ustaliłam, że dietę wymyślę sobie sama! Od czego zaczęłam?

1. Wypisałam wszystkie 'zdrowe' produkty, które lubię. 

Pisząc zdrowe miałam na myśli nie te niskokaloryczne, ale raczej te o niskim indeksie glikemicznym i wartościowe pod względem witamin i minerałów. Podzieliłam je na cztery grupy: białkowe, tłuszcze, węglowodany oraz warzywa i owoce. Stanowiły one dla mnie taką bazę w momentach, które na pewno dobrze znacie, gdy w głowie pojawia nam się myśl "nie wiem co bym zjadła" ;) Zwykle wtedy właśnie sięgałam po różne niezdrowe/tuczące rzeczy, bo tak było szybciej i łatwiej. Dzięki tej liście nie miałam też problemu z zaplanowaniem zakupów i nie wkładałam do koszyka zbędnych rzeczy. Dodatkowy plus - mniej wyrzucanego jedzenia i oszczędność dla portfela ;)

Białkowe - to podstawa naszej diety i powinny znajdywać się w każdym posiłku. Najlepiej wybierać produkty nieprzetworzone - czyli zamiast kupować gotową wędlinę kupujemy mięso i sami je przygotowujemy. Moje typy: pierś z kurczaka, pierś z indyka, polędwica wieprzowa, jajka, ryby (tu akurat różne), serek wiejski, twaróg.

Tłuszcze - wbrew pozorom nawet na diecie odchudzającej trzeba jeść tłuszcze :) Musimy tylko wybierać te zdrowe. Ja zrezygnowałam prawie całkowicie ze smażenia w tłuszczu i jak już to wybieram albo patelnię grillową albo piekarnik. Staram się nie jeść też tłustych rzeczy (jak ser żółty czy majonez), wybieram: oliwę z oliwek (w sałatkach) orzechy, nasiona, avocado czy tłuste ryby. Do tego standardowo jak zawsze codziennie łykam olej z wiesiołka w kapsułkach.

Węglowodany - to najgorszy wróg naszej diety, bo to właśnie dzięki nim zwykle przybieramy na wadze. Tak właśnie było i ze mną bo pochłaniałam ogromne ilości białego pieczywa. Bywały dni, w których jadłam tylko i wyłącznie kanapki... Co w takim razie zostawiłam z tej grupy: świeże owoce, kasze (u mnie głównie jęczmienna), płatki owsiane (górskie), pieczywo pełnoziarniste (ale to akurat bardzo rzadko).

2. Wypisałam wszystkie swoje żywieniowe grzeszki.

Tak naprawdę każdy z nas podświadomie wie/czuje co go tuczy, ale nie zawsze potrafi z tego zrezygnować. Czasami z wygody, czasami z przyzwyczajenia, a czasami po prostu dlatego, że coś straaasznie lubimy. W tych dwóch pierwszych przypadkach powinnyśmy znaleźć sobie tzw 'zastępniki' :) czyli zdrowsze odpowiedniki, którymi możemy spokojnie zastąpić zakazane produkty. Oczywiście nie wszystko zastąpić się da, a jeśli coś po prostu kochamy to zamiast z tego zupełnie zrezygnować i cierpieć przeczytajcie co napisałam w akapicie "Po trzecie...".

Ja takich grzeszków też mam sporo. Są nimi przede wszystkim: słone przekąski (chipsy, paluszki, krakersy czy sunbitsy), fast-foody (pizza, frytki), białe pieczywo, ser żółty, majonez, słodzone napoje i najgorszy z nich czyli podjadanie między posiłkami.
 
3. Znalazłam im zastępstwo.

Mój sukces wynika chyba właśnie z tego, że ja nigdy nie byłam głodna i mogłam jeść ile tylko chciałam i prawie to co chciałam ;)

Słone przekąski - zastąpiłam orzechami i nasionami.
Białe pieczywo - najpierw tym chrupkim z biedronki, a potem jak już mi obrzydło zrezygnowałam z niego zupełnie. Po dłuższym czasie sięgnęłam po to ciemne, pełnoziarniste, ale jem je bardzo rzadko, bo za nim nie przepadam.
Frytki - ziemniakami pieczonymi (ale też jem je rzadko).
Ziemniaki - gotowanym kalafiorem, fasolką szparagową lub brokułem.
Pizzy - nie zastępowałam niczym ;) po prostu ograniczyłam ilość.
Ser żółty - mozarellą, ale też nie jem jej za często.
Majonez - sosem czosnkowym na bazie naturalnego jogurtu.
Słodzone napoje - wodą (o moich zmaganiach z przyzwyczajeniem się do picia wody pisałam TU).
Podjadanie między posiłkami - czyli wtedy kiedy nie jestem tak naprawdę głodna, a jem tylko dlatego, że pojawia mi się w głowie myśl, że coś bym zjadła. W takich sytuacjach teraz po prostu sięgam po jabłko ;) Czasami zjadam ich po kilka dziennie - wcześniej zamiast nich wybierałam kanapki, batoniki, drożdżówki i inne tego typu szybkie przekąski.
Słodycze - z którymi ja akurat większych problemów nie mam, ale wiem, że dużo odchudzających się osób nie umie odstawić czekolady czy innych słodyczy. Spróbujcie zastąpić je owocami. One też są naprawdę słodkie (zwłaszcza banany czy winogrona) i taki owocowy koktajl, sałatka owocowa czy własnoręcznie przygotowany sorbet mogą być przepysznym deserem.

4. Spisałam pomysły na dania obiadowe, śniadaniowe i kolacyjne.

Przepisy wyszukiwałam na kulinarnych, ale dietetycznych blogach. Chciałam wybrać przede wszystkim te jak najprostsze w przygotowaniu. Ze śniadaniem nie mam problemu, bo bardzo lubię i najczęściej jem właśnie owsiankę. Dodaję do niej rozgniecionego banana lub inne owoce. Na kolację wybieram zwykle gotowane jajka z warzywami (pomidorem, ogórkiem, sałatą, papryką itd) lub zamiast nich jakieś mięso/twaróg/serek wiejski/łososia. Największy problem miałam właśnie z obiadami. Rzadko kiedy mam czas by przygotowywać sobie coś specjalnego i najczęściej kończyło się warzywach na patelnie z mięsem (najczęściej filet z kurczaka) usmażonym na grillowej patelni. Czasami jadłam pieczone mięso lub ryby, też z warzywami (ale bez ziemniaków), czasami omlety lub jajka sadzone (smażone na minimalnej ilości tłuszczu).

5. Ułożyłam sobie wstępny jadłospis

Na początek rozpisałam sobie jadłospis na cały tydzień, ale od razu Wam powiem, że później już z tego nie korzystałam ;) Najważniejsze było dla mnie ustalenie sobie ile i jakich posiłków będę jadła w ciągu dnia i o których godzinach. Dla naszego organizmu najlepiej jest jeść regularnie, mniej więcej co trzy godziny. U mnie było to dokładnie 5 posiłków: śniadanie, II śniadanie, obiad, podwieczorek i kolacja. Nigdy nie liczyłam kalorii i jadłam naprawdę dużo (nie żałowałam sobie owoców czy warzyw), tak, że nigdy nie byłam głodna.

Po trzecie - jeden dzień dla siebie!

Są takie rzeczy, z których po prostu nie potrafię zrezygnować i nie mam zamiaru :) Jeśli moja dieta miała by wyglądać tak, że nie wolno mi nigdy jeść pizzy, lodów ze Starowiślnej czy pierogów ruskich to bardzo szybko bym się poddała i z niej rezygnowała. Zamiast zmuszać się do niejedzenia tych wszystkich pyszności, które sprawiają mi taką radość ustaliłam sobie, że jeden dzień w tygodniu będę mogła zjeść to wszystko co lubię :) Oczywiście nie jest tak, że przez cały dzień opycham się wtedy słodyczami, fast-foodami i czym tam jeszcze, tylko po prostu jeśli mam ochotę na pierogi to czekam z tym na 'mój' dzień. Gwarantuję Wam, że nawet robiąc sobie taki jeden dzień w tygodniu i jedząc wtedy słodycze czy inne rzeczy, które lubicie będziecie chudnąć. Co ciekawe takie doładowanie kaloryczne nie tylko ułatwia nam odchudzanie i sprawia, że staje się ono przyjemniejsze, ale też przyspiesza nam metabolizm! :)


Dzięki tym wszystkim zasadom nie czuję, że coś tracę, taka dieta mnie nie męczy i nie mam poczucia, że "schudnę jeszcze x kg i będę mogła jeść normalnie", bo ja cały czas jem normalnie :) i mogę być na tej mojej diecie spokojnie przez całe życie. Nie wiem czy wiecie, ale słowo dieta to przecież nie zawsze odchudzanie, a jedynie sposób odżywiania. Równie dobrze możemy być na diecie odchudzającej jak i takiej prowadzącej do przytycia - jedno i drugie to dieta, tylko skutek jej jest inny. Moim zdaniem podobnie jak w przypadku pielęgnacji włosów nie chodzi o to by jedynie wyznaczyć sobie jakiś cel i do niego dążyć, ale by przede wszystkim zmienić swoje myślenie i wyrobić sobie dobre nawyki. Takie, które pozwolą nam cieszyć się zdrowiem, ładną sylwetką ale i życiem ;)


Pozdrawiam Was serdecznie,

PS Ten wpis powstał na Waszą wyraźną prośbę (zwłaszcza po tym jak pokazałam się ostatnio w stroju kąpielowym ;) ), ale pamiętajcie, że ja nie jestem dietetykiem i nie traktujcie go jako wyroczni. To, że taka dieta mi służy i u mnie się sprawdziła, nie oznacza jeszcze, że tak będzie i u Was :)
Udostępnij

236 komentarze:

  1. Bardzo fajnie, że o tym napisałaś :) Pokaż jeszcze zdjęcia przed i po :) Tak dla motywacji :)

    Swoją drogą, jak trzeba mieć nas...ane we łbie, żeby komuś pisać, że jest "grubą świnią". Ale cóż, jak ktoś ma kompleksy, to się wyżywa na innych! Z jednej strony szkoda, że uległaś presji, ale wyszło Ci na dobre, więc luz.

    Pozdrawiam!

    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dolaczam sie do prosb o zdjecia. Zastanawiam sie jeszcze ile czasu zajelo Ci zgubienie tych 9 kg?

      Usuń
    2. właśnie, w jakim czasie?

      Usuń
  2. Systematyczność to pierwszy krok do sukcesu :) Czy chodzi o dietę, czy o ćwiczenia. Też wzięłam się ostatnio za siebie, jednak postawiłam na ćwiczenia, traktując osiągnięcie świetnej kondycji jako cel sam w sobie, a ewentualne zmiany w moim ciele jako skutek uboczny... :D I takie nastawienie chyba działa.

    Byłam wrogiem zabraniania sobie swoich ulubionych przysmaków, ale jeden dzień dla siebie to fantastyczny pomysł!

    Dzięki za wszechobecną na tym blogu inspirację!

    Pozdrawiam!

    Therr.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję :)
    Ja co prawda się nie odchudzam, ale próbuję wyrobić sobie nawyk ćwiczeń. Bo kiedyś ćwiczyłam regularnie, a potem przestalam a chciałabym trochę do formy wrócić, więc walczę o ponowne nabycie nawyku ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak widać hejterzy w internecie potrafią nie tylko zdołować, ale także zmotywować :D Różnicę widać - fajnie, że znalazłaś sposób żywienia idealny dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję ;*

    Mogłaś pokazać efekty na zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja stwierdziłam, że do końca studiów jem to co chcę, a później przez pół roku (max rok) zdecyduję się na catering dietetyczny, żeby wejść w rytm zdrowego odżywiania, stałych pór posiłków i nie musieć chodzić do spożywczego, skąd słodycze krzyczą do mnie:D Przy czym nie mam nadwagi, ani nic, tylko chcę zadbać o swoje ciało i zdrowie:) Oczywiście cały czas ćwiczę i będę ćwiczyć z E.C.

    OdpowiedzUsuń
  7. takie suche fakty, jakies zdjęcia by sie przydały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, bo Anwen mało swoich zdjęć wstawia... Wystarczy zerknąć na wcześniejsze posty, nic trudnego ;)

      Usuń
    2. właśnie ! właśnie !właśnie !

      Usuń
  8. Myślę że to bardzo racjonalny plan, nie tylko na schudnięcie, ale przede wszystkim na zdrowe odżywianie, które posłuży też naszym włosom i skórze .

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje! W stroju kąpielowym wyglądałaś rewelacyjnie, ale przyznam, że wcześniej też było bardzo dobrze. Osoby, które nazywały Cię "grubą świnią" chyba nie widziały na żywo ani prosiaka, ani grubej kobiety.
    Dobrze, że pokazałaś jak układasz swoją dietę. Dało to mi dużo do myślenia. :)
    Anwen, dziewczyny, piłyście kiedyś yerba mate? Jest bardzo dobra, w moim wypadku zdrowsza niż kawa. Podobno też dobrze działa na odchudzanie, skoro już o tym mowa. Może macie jakieś swoje spostrzeżenia? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajomy miał po dłuższym czasie picia yerby małe rewelacje żołądkowe, ale może to tylko u niego taka nadwrażliwość?

      Usuń
    2. To zależy. Ja osobiście czułam się świetnie :D
      Zastępowała mi kawę oraz od czasu do czasu zieloną herbatę + wzmocniła włosy i paznokcie :D

      Usuń
    3. Tak, rewelacje mogą sie zdarzać, ale jak ktoś za dużo na raz wypije. Ja tak nie miałam, ale mój kumpel miał. Umiar jest wskazany we wszystkim. Jeżeli faktycznie wypił trochę a potem zaniemógł, to rzeczywiście, może mieć wrażliwy żołądek.
      Ostatnio słyszałam o yerba mate z suszonymi owocami i dodatkowymi ostrymi przyprawami. Pił ktoś takie rewelacje?

      Usuń
    4. A ja po yerba mate chodziłam cały czas głodna...

      Usuń
    5. Przecież Yerba to nie jedzenie. Nic dziwnego, że byłaś głodna ;)

      Usuń
  10. świetne wskazówki, gratuluję zrzucenia 9kg:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakbym schudła 9 kg to bym miała poważną niedowagę ;>

    gratuluję osiagnięcia celu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też :D
      ważyłabym wtedy 33kg ;o

      Usuń
    2. Czyli wazycie ledwo ponad 40kg???? O rany to ja ciagle sie uwazam za anorektyczke i ciagle mi ktos mowi zebym przytyla a waze50 przy 163wzrostu... To moze przesadzam i wcale chuda nie jestem

      Usuń
    3. Też tak mam. :) Ludzie mi mówią, że chudzina ze mnie i żebym sobie nie żałowała jedzenia, a ważę koło 50kg przy 159cm wzrostu i czuję się z tym dobrze. To jest waga dla mnie odpowiednia i nie czułabym się dobrze ważąc więcej, ani sporo mniej pewnie też nie.
      Także słuchajmy naszego ciała, ono powie, czego mu potrzeba. :)

      Usuń
    4. Kurde jak to czytam to czuje się jak anorektyczka...Mam ok.169cm i ważę niecałe 50kg...

      Usuń
    5. Sama waga i wzrost nic nie mówi. Każda z nas ma inną budowę ciała, inny procent tkanki tłuszczowej - to tak naprawdę daje pojęcie o stanie naszego ciałka. :)

      Anwen - gratulacje!

      Usuń
  12. Zapiszę sobie ten post w ulubionych i chyba wprowadzę w końcu w życie coś podobnego... Przygotowane góry diety mnie nie przekonują, bo często zawierają składniki, których nie lubię, albo ciężko je dostać w normalnych sklepach... Na szczęście nie mam problemów ze słodyczami - jedynie fast foody są moją zmorą... Ale warto spróbować Twojego sposobu, bo wydaje się czymś, co mogłoby u mnie podziałać :).
    Dzięki i buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluję!!
    Ja celu jeszcze nie osiągnęłam.
    Tak z ciekawości, masz gdzieś linka do tego zdjęcia porównawczego Katosu? Czy zdecydujesz się zrobić swoje porównanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też jestem ciekawa zdjęcia porównawczego Katosu :)

      Usuń
    2. poszukajcie u niej na facebooku - chyba jakoś w styczniu je wrzucała

      Usuń
    3. https://www.facebook.com/photo.php?fbid=475885049124885&set=pb.193356810711045.-2207520000.1376254822.&type=3&src=https%3A%2F%2Ffbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net%2Fhphotos-ak-ash3%2F542251_475885049124885_558191021_n.jpg&size=612%2C612 ;)

      Usuń
  14. matko! jakbym siebie słyszała :) chyba się zmotywuję i znowu wrócę do regularności selskcji produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. gratuluję, ja też mam kilka kg nadwyżki ale bardzo trudno jest się tego pozbyć

    OdpowiedzUsuń
  16. A co z aktywnością fizyczną? Dieta dietą, ale dla ładnego, jędrnego ciała trzeba jednak trochę poćwiczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 1. w TwZ widać, że Anwen spędza swój wolny czas aktywnie a to w zupełności wystarczy:) Nawet ot taki zwykły spacer. Po 2. dobra dieta może poprawić metabolizm. Po 3. bez wyższego wykształcenia np. z biologii ciężko jest dobrać dobre ćwiczenia, trener kosztuje a w internecie różnie piszą;)

      Gratuluję Anwen, pokażę Twój post mamie, które już od dawna chce z schudnąć;)

      Usuń
    2. Po biologii to mozesz podyskutować o roślinach dwuliściennych, a nie ludziom treningi ukadać.

      PS. Pozdrawiam wszystkie moje nauczycielki biologii, otyłe, miłe panie:)

      Usuń
    3. Ale biologia to także mięśnie, budowa ciała. Nie tylko rośliny.:)

      Usuń
  17. Nie ograniczaj się tylko do jęczmiennej :) (na mojej diecie zdrowo tuczącej/dla przytycia jest świetna) ja wiem, ona jest pyszna tak pęczak z dużą ilością blonnika, jak lamana i w formie platków, ale spróbuj też jaglanej (np. z owocami, ale i jako wytrawną z warzywami) jako jedyna jest zasadotwórcza, neutralizuje kwasy, których cale mnóstwo dostarczamy w ciągu dnia i tak przez cale życie zakwaszamy sobie organizm. Idealną na oczyszczanie ze zlogów i dbanie o naczynka krwionośne też jest gryczana - na nowo polubilam jej ostrzejszy smak z warzywami, a przyrządzam na jednej patelni podczas jednego duszenia. Wlaściwie jak ktoś bardzo chce może zupelnie zrezygnować z pieczywa zwyklego, ale i razowego na rzecz kasz wszelkiego rodzaju: śniadanie, obiad, kolacja tak jak ja to zrobilam i czuję się po takim posilku bardziej nasycona. Niestety pieczywo w formie kanapek to tylko niepelnowartościowa przekąska.
    Slodycze udalo mi się zastapić suszonymi owocami, robię sobie takie wlasne slodycze: ciasteczka z platków i suszonych owoców z piekarnika (2-3 skladniki i zaraz gotowe) albo kulki morelowe bez pieczenia morele+kokos (migdaly lub sezam mielony) i inne tego typu, jak gotowane platki z suszonymi.
    Adriana

    OdpowiedzUsuń
  18. Z czasem zdrowe nawyki wchodzą nam w krew i stają się codziennością, a na pewno warto na początku się trochę poświęcić :D Przy okazji odkryjemy nowe smaki :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Od dłuższego czasu mam podobny plan na dietę znaczy na uważania, a może nawet bardziej rygorystyczny (nic na sile, samo wyszło) i nic. Nie rozumiem dlaczego to nie działa skoro jest też połączone z ćwiczeniami. Chyba jednak coś jest nie tak z moim organizmem. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli jest połączony z ćwiczeniami to może waga stoi bo przybywa Ci mięśni? :)

      Usuń
    2. Oprócz wagi, której możemy używać przy odchudzaniu pomocniczo (szczególnie, jeśli zrzucamy w szybkim tempie dużo tkanki tłuszczowej), ale nic nie zastąpi centymetra i oględzin w lustrze :)

      Usuń
    3. Aż takich ćwiczeń nie robię, tylko lekkie dla dobrego samopoczucia i bardzo nieregularnie. :( Głównie dietą próbuje zredukować swoją wagę bo się teraz źle czuje z nią, zwłaszcza patrząc do szafy.

      Usuń
    4. Legenda głosi, że mięsnie ważą więcej niż tkanka tłuszczowa ; > Nie waż się, zacznij się mierzyć :)

      Therr.

      Usuń
  20. Ano i zapomnialam dodać kasza jaglana to niekwestionowana królowa wśród kasz w kategorii ilości krzemionki - dobroczynnie dziala na wlosy, skórę, paznokcie.
    Zawsze instynktownie sięgalam po produkty z dużą ilością krzemu i mam efekty :)
    Adriana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. muszę się do niej w końcu przekonać ;) na razie nie znalazłam jeszcze takiego przepisu, który by mi naprawdę posmakował :((

      Usuń
    2. np. w salatkach :) komponujesz jak i z czym chcesz.

      Usuń
  21. Jestem pełna podziwu, nigdy nie stosowałam żadnych diet, nie potrafiłabym się chyba zmusić czy odmówić czegoś. Jednak jest coś co mnie odchudziło ponad 7kg w ciągu kilku miesięcy, to była choroba i jej leczenie. Wtedy kompletnie zapominałam o jedzeniu. Ta waga jednak mi została mimo że już dawno po leczeniu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mialam podobnie, po chorobie spadlam z 50 na 42, ale nie przypisywalam sobie sukcesu, dla mnie to już byla niedowaga i czas na dietę na przytycie.

      Usuń
  22. Wyznając dokładnie te same zasady i dołączając do tego ruch schudłam moje 16kg :) Teraz po małej przerwie wróciłam do tego trybu, jeszcze bardziej dbając o to, co ląduje na talerzu i planuję schudnąć ostatnie 5kg :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak samo uważam jak Ty :) Fajnie, że ktoś ma takie samo podejście jak ja:) Ja mam problem z przytyciem i wyczytałam, że droga do przybrania kilogramów jest taka sama jak do schudnięcia, więc do mojej diety wtrąciłam sałatę, pomidory ogórki do kanapek, ograniczyłam smażonego jedzenia i jak się okazało samopoczucie jest o wiele lepsze, przytyłam 2,5 kg :) Ważne jest po prostu zeby jeść regularnie :)

    Na koniec mam takie pytanie odbiegające od tego tematu, chciałam spytać czy jeśli dbam o włosy, moje końcówki są w bardzo dobrym stanie, przez poprawienie kondycji włosów dzięki olejom itp, to czy powinno się podcinać włosy? nie zauważyłam nigdzie rozdwojonych włosów, teraz naprawdę wyglądają na zdrowe i odżywione włosy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli nie ma potrzeby to nie podcinaj :)

      Usuń
  24. Twój post, jest na miarę złota, mało kto wie, że odchudzanie, nie powinno być głodówką, tylko właśnie zastąpieniem złych nawyków żywieniowych. :)) wp, onet i reszta portali powinni kupić od Ciebie te mądrości, a nie publikować takie bzdury.

    OdpowiedzUsuń
  25. Brawo, gratuluję :)
    Mi się coś nie udaje, albo nie potrafię się sobie podobać. Kilogramy nie lecą, centymetry też nie.
    Odkąd pamiętam zdrowo się odżywiam. Czasem wpadał jakiś kebab, lód, alkohol, ale dbałam o siebie i o to, co jem, nawet wprowadziłam ćwiczenia CODZIENNIE. Od 28 lipca nie jadłam nic niezdrowego, ani nieodpowiedniego na "zdrowej ""diecie""".
    Nie jadłam ani lodów, ani kebabów, słodyczy, alkoholu. Nic. A waga jak stała - tak stoi.
    I wygląd też się raczej nie zmienia.
    Lubię czytać takie notatki u innych. Nawet bardzo, bo podoba mi się to, że ludzie zaczynają o siebie dbać. Wchodzi moda na bycie "fit". I to jest dobre. Ale czasem dołuje mnie fakt, że przestrzegam większości tych rzeczy, co te osoby, którym się udało. Udało się zrzucić zbędny balast, pokochać siebie.
    No ale cóż. Może i niebawem moja kolej przyjdzie.

    Teraz gratuluję Tobie i walcz dalej, bo dobrze jest czuć się dobrze, hah :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cleo spróbuj przez tydzień prowadzić dokładny dziennik tego co jesz i pijesz, zobaczysz potem wyraźnie czy na pewno Twoja dieta jest taka zdrowa i czy być może można w niej coś jeszcze poprawić. Ja kiedyś też myślałam, że odżywiam się w miarę ok, bo mam świadomość co powinno się jeść, niestety jak sobie wszystko spisałam to okazało się, że wcale tak dobrze nie jest i przede wszystkim jadłam za mało (parodoks, ale tak jest) i tym spowalniałam sobie tylko metabolizm

      Usuń
    2. to tez zależy ile pijesz. Mnie waga stała bo za mało piłam wody (w ogóle za mało piłam nawet jak policzyłam herbaty, kawy, soki i zupy...). teraz się staram pić więcej, ale to nie takie oczywiste. Anwen i w tym miała racje: jak mam wode pod ręką to częściej po nią sięgam :)
      Mam jeszcze małą sugestię - mnie to dużo daje - chodź prosto, wciągnij brzuch (ile razy sobie przypomnisz, na poczatku trudno sie do tego przyzwyczaic, ale warto!) i uśmiechaj się do siebie w lustrze. Odpowiednia postawa daje czasem lepsze efekty niz ćwiczenia :)

      Usuń
  26. Nic nie napisalaś o ćwieczeniach, jakie przez ten czas wykonywalaś, np. trenując z Ewą, o basenie, saunie i innych... one nie mialy wplywu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie trenowałam z Ewą, a na basen regularnie niestety nie chodziłam :( zwłaszcza przez ostatnie miesiące, więc ćwiczenia w tym wypadku sporadyczne mały minimalny wpływ jeśli w ogóle.

      Usuń
    2. Ja trenuję z Ewą od 2 msc. i -5 z bioder xD Bardzo polecam, przyjemne ćwiczenia, dają wycisk, ale efekty widać. Ale najbardziej motywujące i chyba najlepsze w przygodzie z Ewą jest wsparcie innych kobiet na fanpage na facebooku :). Gdyby nie one nie dałabym rady. Zmieniłam swoje odżywianie na zdrowe i wiem, że nigdy nie wrócę do tego co było :)

      Usuń
  27. Z okazji wakacji w końcu mnie też udało się zmobilizować, najbardziej dumna jestem z tego, że w końcu włączyłam do mojego odchudzania wysiłek fizyczny, którego, szczerze mówiąc, nienawidzę. U mnie strzałem w dziesiątkę jest basen :)
    A co do samego sposobu odżywiania, zauważyłam, że większość dziewczyn ma problem z utrzymaniem "diety", bo stawiają sobie zbyt duże wymagania i za każdym razem jak ulegną jakiejś słabości, zjedzą czekoladę czy czipsy, to od razu się załamują i rzucają w cholerę całą dietę, zamiast po prostu cieszyć się chwilą przyjemności i następnego dnia dalej kontynuować swój plan. Dlatego też pomysł z tym jednym dniem w tygodniu na przyjemności jest świetny. Ja mogłabym nie jeść w ogóle żadnych fast foodów, słonych przekąsek, jakichś ciężkich, mącznych rzeczy, ale mam dwie słabości: słodycze (zwłaszcza zwykła, mleczna czekolada i wszelkiego rodzaju ciasta i ciastka własnej produkcji - o tyle dobrze, że wiem, co jem) i piwo. Słodycze jeszcze jako tako potrafię ograniczać, ale takie zimne, dobre, prawdziwe piwo... Eh!

    OdpowiedzUsuń
  28. No tak, tlumaczyć ludziom, że dieta to po prostu sposób odżywiania, to tak jak z objaśnianiem, że ryby to też mięso ;) czasami wręcz należy dobitnie to określić, żeby nie bylo nieporozumień.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja z moją dietą zrobiłam tak samo: wyznaczenie sobie celu, jaki chcę osiągnąć, motywowanie się na różne sposoby, wypisanie wszystkich zdrowych produktów które lubię i podzielenie na trzy kategorie (białka, węgle, tłuszcze), ułożenie z nich potraw, ustalenie godzin 5 posiłków dziennie... ale poległam w momencie, w którym miałam na każdy dzień i posiłek przeznaczyć określoną ilość kalorii, a w każdym posiłku zawrzeć zarówno węglowodany, jak i białka i tłuszcze. Niby problemów z matematyką nie mam, ale... to okazało się nieco skomplikowane i tyle jak na razie z tego wyszło :(
    Pomysł z zastąpieniem grzeszków zdrowszymi odpowiednikami - super! Niestety, orzeszki nie zaspokajają mojego chipsowego głodu :((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomnij o liczeniu kalorii, zamiast tego (co Anwen z reszta napisała) zwróć uwagę na indeks glikemiczny

      Usuń
  30. A ja przy zdrowszym odżywianiu i ćwiczeniach przybrałam 1,5 kg. I niesamowicie się cieszę. Dlaczego? Bo spaliłam tłuszcz i wyrobiłam sobie mięśnie! :D

    OdpowiedzUsuń
  31. 9 kg to rzeczywiście bardzo dużo, a i tak uważam, że wcześniej wyglądałaś szczupło :) więc gratulacje, teraz to w ogóle musi być za..biście :)

    niestety, jak widzę, Twoje "grzeszki" popełniane wcześniej, obawiam się, że mi nie byłoby tak łatwo schudnąć. Takich rzeczy, jak białe pieczywo, ziemniaki, słodzone napoje, majonez itp. nie jadam właściwie w ogóle od lat... jakichś 15 lat. do mojej diety trudno już wprowadzić zmiany, które ją uzdrowią, bo i tak jest bardzo zdrowa. ale też podejrzewam, że moje BMI jest jednak niższe od Twojego sprzed schudnięcia.

    cieszę się w każdym razie z Twojego sukcesu - zmiany, o których piszesz, wpływają na pewno nie tylko na wagę, ale i na samopoczucie, zdrowie, urodę. chyba wcześniej nie odzywiałaś się zbyt zdrowo ;d

    chciałam dodać, że słodycze warto zastępować też suszonymi owocami. zwykły owoc dla mnie jest często jakby zbyt odległy w smaku, konsystencji od słodyczy, które lubię, więc nie zgasi mojego słodyczowego głodu. suszone owoce - o wiele łatwiej. odkąd zaczęłam myśleć o linii, suszone owoce to mój niezbędnik, mam zawsze przy sobie. są co prawda dość kaloryczne, więc też trzeba uważać z ilością, ale nieporównywalnie zdrowsze.


    OdpowiedzUsuń
  32. Super! Gratuluję! Wydaje mi się, że Twoja twarz wyglądałaby szczuplej gdybyś miała grzywkę na bok. We wcześniejszych zdjęciach masz grzywkę i wyglądałaś naprawdę dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  33. Gratulacje Aniu, że udało Ci się tak schudnąć. :)
    Sama ostatnio przestawiłam się na zdrowsze jedzenie. Tylko zastanawia mnie pewien fakt. Co zrobić, jeżeli w niedziele mama upiecze jakieś dobre ciasto, lub idzie się na imieniny do kogoś, jakąś rodzinną imprezę? Też sobie odmawiać? Przecież tak się zwyczajnie nie da, aż szkoda jedzenia. ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam na Bierzmowaniu i zjadlam tylko Strogonowa, bo był z piersią kurczaka. Zero ciasta, sałatek, da się! Ja mam sposób swój - jak mama cos upiecze to tylko gryza biorę, zaspokoje ciekawość smaku i tyle ;-)

      Usuń
  34. Mogłabyś polecić blogi, którymi się inspirowałaś?

    OdpowiedzUsuń
  35. Anwen jakiś pajac ci pisał że masz buzie "jak świnia" bo pewnie sam miał kompleksy. Sliczna dziewczyna jesteś i nie warto chamami się przejmować:D

    OdpowiedzUsuń
  36. Anwen, polecam poczytać o diecie DASH. mi zalecił ją lekarz z powodu problemów z cholesterolem i stałam się jej wielką zwolenniczką :) i nie różni się tak bardzo od Twojego nowego sposobu żywienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. proszę o info, gdzie ta fotka w stroju? :) Jak dla mnie i tak jesteś szczupła ale odkąd tu zaglądam marzy mi się, by zobaczyć jak wyglądasz cała :)

    Gratuluję zdrowego stylu życia :)

    Ania

    OdpowiedzUsuń
  38. Gratuluje, też chcę foto :), przecież większość z nas jest wzrokowcami.
    Naprawdę ładnie wyglądasz, ta sukienka ślubna, chociaż pokazany kawałek, leżała na tobie, jakby była szyta na miarę :).

    OdpowiedzUsuń
  39. Dlaczego spożywanie produktów o niskim indeksie glikemicznym jest lepsze od spożywania tych niskokalorycznych?
    Poza tym myślę, że to dobra dieta... ograniczenie jednego z tych składników(białka, węglowodanów....) może prowadzić do chorób, więc dobrze zrobiłaś z żadnej z grup nie rezygnując. A przyjmując te zdrowe nawyki uniknęłaś efektu jojo.
    Podziwiam :3.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Produkty o niskim indeksie glikemicznym (na opakowaniach oznaczone często jako GI) nie podnoszą mocno poziomu glukozy we krwi, dlatego jesteśmy syci na dłużej (mamy rzadsze napady głodu), poza tym są zdrowsze, bo nie powodują dużych wyrzutów insuliny (ważne szczególnie dla cukrzyków). Produkty o niskim GI niekoniecznie są niskokaloryczne, bywa wręcz przeciwnie - np. brązowy ryż ma sporo kcal, ale węglowodany są bardzo ważne w diecie (również odchudzającej) - dlatego uważałabym z takimi stwierdzeniami, jak to od Anwen, że "węglowodany to najgorszy wróg diety";) - a pełnoziarniste (prawdziwe pełnoziarniste, nie farbowane karmelem etc.) pieczywo, kasze, brązowy ryz etc. sycą małą ilościa na długo dzięki zawartości błonnika, niezbednego w zdrowej diecie, składnika którego spożycie jest bardzo ważne w profilaktyce nowotworu jelita grubego.

      Usuń
  40. Myślę, że w życiu każdej z nas przychodzi moment, w którym decydujemy się zrobić coś dobrego dla naszego ciała. Gratuluję Ci, że poza decyzją podjęłaś działania w tym kierunku! :-)

    Ja się ostatnio odżywiam bardzo podobnie, metodą Montignaka, czyli niski indeks glikemiczny i dobre tłuszcze. I najbardziej uwielbiam w tej diecie to, że mogę jeść majonez! Co prawda tylko Kielecki (jako jedyny nie zawiera cukru), ale i tak lubię go najbardziej. W końcu to tylko olej, żółtka, ocet i przyprawy, nic niezdrowego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olga utrzyj sobie domowy majonez, a będzie jeszcze zdrowszy, na bazie octu winnego, bez octu spirytusowego - w gotowcach to norma, a wyplukuje przecież wit. B.

      Usuń
  41. serio ktoś pisał, że jesteś "grubą świnią" ? ja piernicze, ludzie są delikatnie mówiąc popierdzieleni... gratulacje wytrwałości i efektu :)

    OdpowiedzUsuń
  42. gratulacje! to ile teraz ważysz?? ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Anwen :) Ile teraz ważysz? Ślicznie wyglądasz i ciekawa jestem ile ważyłaś 'przed' i 'po' ?

      Usuń
    2. O :) Ja trzy miesiące temu osiągnęłam wagę 53 z 63,5 kg :) Czyli bardzo podobnie ;) Tylko, że jestem pewnie od Ciebie niższa, bo mam 163.
      Mój sukces osiągnęłam dzięki diecie Dukana :)

      Usuń
  43. Anwen czy wiesz może jaki kolor jakiej marki masz na ślubnej hybrydzie? Strasznie mi się podoba:)
    Poza tym wszystkiego dobrego na nowej drodze życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nazywał się jesienny poranek, ale marki niestety nie pamiętam :(

      Usuń
  44. Świetny post! Gratuluję udanej przemiany. Fajny pomysł z tym "dniem dla siebie".

    OdpowiedzUsuń
  45. Jestem pod wrażeniem - gdyby tylko wszyscy mieli tyle rozsądku! Miałam wczoraj starcie z moją mamą, która zamiast zrobić coś takiego jak Ty, postanowiła przejść na dietę "jajeczną", której bazę stanowi jedzenie sześciu jajek dziennie... Zgroza!

    OdpowiedzUsuń
  46. Gratuluje! Niezła ta dieta :D

    OdpowiedzUsuń
  47. Gratulacje :)
    Bardzo rozsądna dieta swoją drogą.
    BTW jak się spotkałyśmy - zastanawiałam się, po co się odchudzasz bo w realu jesteś szczuplutka! A to już był efekt "po" :)

    Jak zwykle dorzucę od siebie: w razie problemu z chudnięciem czy ogólnie skoków wagi warto wybrać się do lekarza i zbadać np tarczycę!

    OdpowiedzUsuń
  48. Gratuluję i czekam na motywujące porównania zdjęciowe :)

    OdpowiedzUsuń
  49. wszystko fajnie, ale muszę zareagować na punkt 1 ;) węglowodany nie są naszym wrogiem, a podstawą zdrowej diety. wystarczy spojrzeć na piramidę zdrowego żywienia :) oczywiście ważne jest to, żeby sięgać po te złożone, z niskim IG, a nie słodycze i biały chleb. węglowodany to paliwo dla mózgu, bez którego trudniej mu funkcjonować.
    nie mogę się również zgodzić z tym, że białko jest podstawą naszej diety! jego nadmiar jest dla nas szkodliwy i trzeba z tym uważać. oczywiście, na wstępie do diety odchudzającej jego udział jest większy, ale z czasem powinien się zmniejszyć i znormalizować. napisałam kiedyś post na ten temat, może kogoś to zainteresuje: http://hair-and-food.blogspot.com/2012/08/skutki-nadmiernego-spozycia-biaka.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, mnie też te dwie rzeczy odnośnie weglowodanów i bialka w opisie zaskoczyly i nie zgodzę się z tym.

      Usuń
  50. dla większej motywacji mogłaś wrzucić kilka fotek. ale nareszcie czuję, że wiem, co zmienić, żeby schudnąć i nie głodować! dzięki Anwen!

    OdpowiedzUsuń
  51. Kiedys czytalam o oleju z wiesiolka. Mozesz mi powiedziec jakie te teblatki kupujesz, gdzie, i po ile one sa?;) bylabym wdzieczna. Pozdrawiam, Adrianna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kupuję na doz.pl Ostatnio wzięłam z Oeparol bo akurat były na promocji, wcześniej kupowałam te z GAL i też działały :)

      Usuń
  52. A czy orgaznim przyzwyczajony do niektórych potraw, czy produktów może się zbuntować i efektem będzie osłabienie włosów, skóry, itd? Oczywiste jest to, że drastyczna dieta i znaczne organiczenie jedzenia spowoduje wypadanie włosów, ale czy wymiana pewnych produktów na inne również może skutkować czymś podobnym zanim organizm się przyzwyczai do nowych nawyków żywieniowych? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli tak jak u mnie zamieniasz złe nawyki żywieniowe na dobre to jedyny efekt na włosach czy skórze jaki zobaczysz będzie na pewno pozytywny ;)

      Usuń
  53. Pierwszy akapit tego wpisu jest jednym z najbardziej przygnębiających fragmentów wpisów jaki kiedykolwiek czytałam. Oglądam z przyjemnością twojego bloga od dawna - nigdy nawet przez moment nie przyszło mi do głowy że masz za grubą twarz. Zresztą jeśli szukać inspiracji do odchudzania to tylko w sobie - zawsze znajdą się hejterzy ludzie którym coś się nie podoba, pomysł by odchudzać się dla hejterów jest niesłychanie przygnębiające. Zwłaszcza, że próba odchudzenia twarzy to przychylanie się do jakichś wydumanych standardów gdzie nawet posiadanie okrągłych policzków jest już oznaką jakiejś strasznej rozpusty. Nie krytykuję diety ani chęci stracenia wagi ale nigdy nie można tracić wagi dlatego, że jakiś idiota w Internecie napisze nam że mamy grubą twarz! Fajnie że schudłaś ale chudnij dla siebie i nigdy ale to nigdy nie uznawaj, że ktokolwiek anonimowy w necie ma prawo mówić ci że masz twarz jak świnia i mieć przy okazji rację. Bo wtedy nawet jak schudniesz dwadzieścia kilo i tak niewiele to pomoże na samoocenę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cara oczywiście masz rację :) ale w moim przypadku było trochę inaczej - ja całe życie byłam szczupła, nigdy nie miałam problemów z wagą, a potem jak przytyłam strasznie mi to przeszkadzało, ale nie umiałam się sama zmotywować do schudnięcia. Wmawiałam sobie, że w moim wieku metobolizm jest już słabszy i że przecież jem mało więc nie schudnę. Oczywiste jest, że nie zrobiłam tego dla hejterów tylko dla siebie, oni byli jedynie takim motywacyjnym kopem, który najwidoczniej był mi potrzebny :)

      Usuń
    2. Takiej motywacji absolutnie się nie sprzeciwiam ale nie oddawajmy nawet odrobiny miejsca hejterom - kop który wychodzi od złej strony jest może być przez część dziewczyn (czyta cię jednak całe mnóstwo czytelniczek) sugestią że takie osoby mogą mieć rację. Szczerze wierzę że należy promować pozytywną motywację. I jak wspominam - doskonale rozumiem twoje powody dla szukania niższej wagi. No i już nie przesadzajmy z tym " w moim wieku" ;)

      Usuń
    3. Ostatnio w jakichś wiadomościach był news o hejterstwie internetowym i pomyślałam właśnie o Anwen (głównie dlatego, że jest to jedyny blog, w którym regularnie przeglądam komentarze i kilka takich hejterskich widziałam). Jako remedium na hejterstwo podawano pomysł, żeby zablokować wpisy anonimowe. Tak zrobił podobno np. serwis weszło.pl

      Widzę, że Anwen komentuje mnóstwo Anonimowych i wiele takich wpisów jest miłych... więc nie jestem pewna, czy taka decyzja nie wpłynęłaby negatywnie na zaangażowanie zupełnie normalnych czytelniczek we współtworzenie bloga. Jednak na pewno pozwoliłaby uniknąć Anwen takich negatywnych emocji, o których pisze w poście powyżej - pod własnym imieniem i nazwiskiem nikt pewnie by nie napisał nic o grubej świni.

      Osobiście gdybym prowadziła bloga, chyba zdecydowałabym się na taki ban dla anonimowych. Nie warto się narażać na taką.. "internetową masakrę emocjonalną"... Tak chciałam się podzielić, bo również ten pierwszy akapit mnie poruszył :)

      Pozdrawiam i gratuluję!

      Usuń
    4. zuza, "Ludzie są różni, a świat nie jest czarno-bialy". Emocje te negatywne również są zupelnie naturalne, nie trzeba się przed nimi bronić, unikać, lecz ustosunkowac się do nich i UWOLNIĆ OD OPINII INNYCH O SOBIE - nie poradzi sobie ten, kto ma chwiejne poczucie wlasnej wartości. Nigdy nie będzie tak, że usuwając z przestrzeni anonimowych userów unikniemy przykrych emocji. Jestem za tym, aby nie stwarzać przepaści pomiędzy obiema grupami (do czego wlaśnie się przylączylaś), ale lączyć i stwarzać pole do konstruktywnej dyskusji. Anwen, jeżeli chcesz unikać kontrowersyjnych potyczek slownych, ataków ad personam, to jednak niepotrzebnie przytoczylaś te inwektywy... hmmm po co robić z tego aż takie halo, robić z siebie ofiarę, bo jakaś osoba, która musiala się na kimś wyżyć rzucila obelgą - nie ty pierwsza i nie ostatnia dostalaś obelgą w twarz, taki jest świat... cóż - nie publikować, usuwać i po sprawie. (ewent. blokada na IP dla osoby, która atakuje, ale nie wiem czy to leży w możliwościach blogerów). Paulina

      Usuń
    5. Paulina :) to nie był jeden pojedynczy komentarz... a ofiary z siebie nie robię, chyba źle to odebrałaś ;)

      a jak pewnie zauważyłaś od dłuższego czasu mam już moderację komentarzy, więc i problem z głowy. Na bloggerze nie ma niestety możliwości blokowania IP, a anonimowych blokować nie chciałam, bo u mnie na blogu akurat większość takich komentarzy jest bardzo pozytywna i przydatna :)

      Usuń
    6. Może i źle - to tym lepiej dla ciebie :)
      BTW: zaglądam na fp, zaskakujący i lakoniczny wpis o hejtowaniu, a pod spodem kilka osób źle odebralo twoje slowa o (nieopublikowanym) hejcie na blogu, próbując cię pocieszyć musialy przy okazji z siebie wyrzucić negatywne emocje, jak to czytają "glupie komentarze na blogu, jak to niewiarygodnie dziewczyny komentujące są glupie" - one nie przyznają się, że im teraz glupio, że źle odebraly tamten lakoniczny wpis... ;] sądząc że ten rzekomy hejt jest w komentarzach, odegraly się slownie na niczemu nie winnych komentujących... może dlatego, że to w większości byly (pogardzane) osoby anonimowe... ech blogowe życie ;) Paulina

      Usuń
  54. Podpisuję się obiema łapkami, ja mam podobną dietę i od kwietnia schudłam 13 kg. Piję. do tego czerwoną i zieloną herbatę, bardzo pomagają i słodyczy nie jem, bo mi zbrzydły. Mam tylko mała uwagę,owoce powinno się jeść przed obiadem, bo popołudniu tucza, kilka wypowiedzi dietetyków slyszałam co do tego. Można schudnąć i jeść, ale z umiarem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  55. Świetny post :) Przy okazji zapytam, z jakiej firmy są Twoje szkła kontaktowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje szkła??? przecież nie noszę :)

      Usuń
  56. Masz całkowitą rację z układaniem diety dla siebie :) Każdy jest inny nie ma co stosować ściśle wyznaczonych diet. Tak jak napisałaś najważniejszy dla mnie był indeks glikemiczny produktów. Ostawiłam białe pieczywo, ziemniaki, makarony, ryże i kilogramy powoli spadają :) Nauczyłam się pić wodę zamiast słodkich napoi :) Ale nadal problemem jest u mnie podjadanie i regularne jedzenie. Poprostu rano mimo, że jestem głodna nie mogę się zmusić do śniadania, jem je dopiero koło 10-11 a czasami nawet po 12 :( Mam nadzieję, że wpoje sobie ten nawyk :)
    Noi ważne są też ćwiczenia, myślę, że bez nich nie spadłaby mi waga tak jak wtedy :) Nawet 30 min dziennie, ale naprawdę warto ruszyć dupsko :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Anwen masz może jakiegoś linka do tego wpisu Katosu jak jej twarz schudła? Sama jestem strasznym puckiem i mnie to zaciekawiło, a nie moge na jej blogu znaleźć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to było u niej na facebooku :) poszukaj tam

      Usuń
  58. Hej Anwen! Masz może przykładowe blogi albo przepisy, z których korzystałaś? Byłabym super wdzięczna za podesłanie, bo akurat te zdrowe produkty które wymieniłaś całkowicie pokrywają się z moimi :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Myślę, że jest ważna rzecz do dodania, a mianowicie odchudzanie następuje w etapach, że chudniemy i potem waga staje, bo organizm przyzwyczaja się do nowego metabolizmu i nie należy się wtedy poddawać, to normalne! Potem waga znowu spada i znowu zatrzymuje, czasem nawet na kilka tygodni, ja tak miałam, ale wyczytalam, że to właśnie jest jak napisałam wyżej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  60. Co do ziemniaków, to one same w sobie nie tucza pod warunkiem, że nie są polane sosem lub tłuszczem. To samo makaron, ale zawsze można zastąpić go razowym. Jeżeli chodzi o pieczywo, to też jadłam to z Biedronki, ale mi zbrzydlo i podobno kalorii ma więcej na 100gr niż razowiec, wiec jem razowy i zytni, który polecany jest na diecie, póki co, nie tyje :-P

    OdpowiedzUsuń
  61. Prawie każdy pisze o tym jak schudnąć a ja chcę przytyć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. postaw na węglowodany w dużej ilości :))

      Usuń
    2. Domyślam się, że schudnąć nie jest łatwo, bo wiem jak trudno jest też przytyć. Sama ważę 40kg (!), mam 22 lata, 165cm wzrostu i jestem w pełni zdrowa. :D Objadanie się, ciągłe podjadanie, słodycze, makarony, mięso, sery, spaghetti, pizza, pieczywo, chipsy, piwo - nic na mnie nie działa. Taka wyrocznia, chyba już zawsze będę chudzielcem. :P No... Chyba, że będzie mnie kiedyś stać na porządnego dietetyka. ;) Zawsze jak ktoś mnie pyta co robię, że jestem taka chuda, odpowiadam: "Wpierdzielam ile wlezie". :D
      Anwen, wyglądasz przepięknie i mimo Twojego charakteru powiadam - kompletnie się nie przejmuj uwagami innych! Wiesz, że choćby człowiek wyglądał idealnie, zawsze znajdzie się ktoś komu coś nie będzie się w tej osobie podobało i będzie krytykować, zwłaszcza anonimowo w sieci. No i szczere gratulacje, podziwiam! :)

      Usuń
    3. nie, nie zgadzam się na węglowodany w dużej ilości, to zbyt ogólne i nieprecyzyjne, to ma byc zdrowe przytycie od zdrowych kalorii, a nie nadwaga. Czyli nie slodycze i fast foody, a np. banany, winogrona, suszone owoce, awokado, orzechy, oleje/oliwa i inne - trzeba sobie z tego skomponować posilki i przekąski, posilki musza być wysokoenergetyczne.
      Poszperajcie w sieci wpisując "dieta na przytycie" jak zdrowo przybrać na wadze, jak pokonać wychudzenie -> diety.wieszjak.pl linka nie dodaję przez filtr przeciwspamowy :(
      Adriana

      Usuń
    4. Też chciałabym przytyć. Przez rok miotałam się między różnymi dietami na przytycie bo chciałam (nie było łatwo bo choruję na WZJG) jako tako wyglądać w dniu swojego ślubu. Troszkę przytyłam, co z tego kiedy tydzień przed dzięki nawałowi spraw, oobowiązków i stresu i tak wróciłam do dawnej wag (46 kg, 167 cm).
      Mija drugi tydzień po ślubie, stres opadł a ja ważę już 50 kg...
      Wnioskuję z tego, że stres i psychika mają ogromny wpływ na naszą wagę ;)

      Usuń
  62. Ja jestem okropna:( wytrzymałam tydzień w swojej diecie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuj jeszcze raz tylko mniej restrykcyjnie :)) i rób sobie tak jak ja - jeden dzień dla siebie - będzie Ci łatwiej

      Usuń
  63. Kochana Anwen :) kiedyś na blogu była "lista wszystkich wpisów" teraz tego nie ma a bardzo bym chciała przeczytać twoje wszystkie posty od początku, zaczynając od pierwszego. :) możesz mi podać link czy w ogóle jest jeszcze gdzieś ta lista. bo nie mogę znaleźć :)
    Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam. Masz piękne włosy :* bardzo się staram żeby mieć równie piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. listy już chyba nigdzie nie ma, ale masz rozwijalne archiwum bloga - możesz z niego skorzystać :)

      Usuń
    2. Dziękuje :*

      Usuń
    3. o nie! lista była super.. sama z niej kiedyś korzystałam i miałam nadzieję do niej powracać. rozwijane archiwum jednak nie jest tak wygodne. szkoda, że jej już nie ma :( i dlaczego właściwie?

      Usuń
  64. Rady b. się przydadzą. Mam lekką niedowagę, ale twarz mam okropnie okrągłą;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak masz niedowagę to się nie przydadzą :( bo tylko niepotrzebnie schudniesz jeszcze bardziej

      Usuń
    2. Po prostu geny. Jem co chcę, może dlatego mam taką grubą twarz.
      Na pewno mi ten eksperyment nie zaszkodzi.
      Dziękuję;)

      Usuń
  65. Gratuluję! :> wspaniale, że udało ci się schudnąć poprzez narobienie sobie dobrych nawyków. Najwspanialsze jest to że w drodze do wymarzonej formy nie musiałaś się do niczego zmuszać i katować dragońskimi dietami. Anwen jestem bardzo ciekawa czy po rozpoczęciu diety zaczęłaś dodatkowo regularnie ćwiczyć albo wdrążyłaś jakąś aktywność fizyczną??? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. regularnie niestety nie, a szkoda, bo pewnie szybciej bym schudła ;) chodziłam na basen i siłownię, ale za rzadko by to im przypisać efekty

      Usuń
  66. hejters gonna hejt, miałabym w poważaniu osoby "Anonimowę" jednak ogromnie gratuluję wytrwałości - na ślubie wyglądałaś prześlicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sona, wrzucilaś do jednego wora wszystkich anonimowych userów... :( tylko anonimy hejtują? Czy uważasz, że na blogerki z twarzą skaczące sobie do oczu, rzucające wyzwiskami, hejtujące ile wlezie na blogach, na fejsie i innych publicznych forach można już przymknąć oko, potraktowac ulgowo bo mają tożsamość...? no i gdzie kończy się wolność slowa, a gdzie zaczyna mowa nienawiści... Może różne osoby różnie to pojmują. Paulina

      Usuń
  67. serdecznie gratuluję Anwen...tak jak napisałaś najważniejsza jest odpowiednia motywacja...to od głowy zaczynamy chudnąć i tam zaczyna się nasza walka; jeśli odpowiedni się do tego nastawimy to sukces murowany:)
    ja również całkiem niedawno opisywałam na swoim blogu taką historię...historię mojej walki z niechcianymi kg; od stycznia do tej pory ubyło mnie 11 kg i naprawdę świetnie się teraz czuję, choć pojawiły się opinie, że już nie powinnam chudnąć:) wiem jednak, że dopóki nie osiągnę upragnionego celu, na pewno nie zrezygnuję z walki...niestety teraz jest pod górkę i mam wrażene, że ta cholerna waga stanęła w miejscu, popsuła się, zacięła...nie drgnie nawt:)
    nie poddaję sie jednak:)
    pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję:)

    OdpowiedzUsuń
  68. Twoja dieta jest bardzo zbliżona do diety paleo, którą sama stosuję od ponad pół roku.

    OdpowiedzUsuń
  69. Anwen bardzo się cieszę, że ci się udało, różnica jest ogromna, wyglądasz przepięknie! <3

    OdpowiedzUsuń
  70. Gratuluję!! Super notka, na pewno wiele wskazówek przyda się niektórym z nas :) A czy mogłabyś jeszcze napisać, w jakim czasie udało Ci się zrzucić te 9kg? I jeśli to nie tajemnica, ile masz wzrostu?

    OdpowiedzUsuń
  71. Super wpis. Bardzo mądry, super podejście!, bardzo motywujący i bardzo przydatny. Ja jestem na początku drogi, schudłam może ze 4 kilo do tej pory, ale przynajmniej wiem, że to poszedł tłuszcz, a nie woda i mięśnie, no i chudnąc powoli nie muszę bać się efektu jojo. Zainspiruję się Twoimi wskazówkami, może uda mi się ograniczyć słodycze w tygodniu na rzecz "soboty dla siebie"... albo innego dnia. ;) Dzięki, Anwen, no i gratulacje, bo naprawdę wyglądasz pięknie. :)

    OdpowiedzUsuń
  72. Gratulacje ;)
    Ja zaczynam od jutra na 100% :)

    OdpowiedzUsuń
  73. A powiedz proszę Anwen, jak długo trwała u Ciebie ta metamorfoza :) ?
    Kiedy zaczęłaś myślećo tym aby odżywiać się w. obecnych zasad?
    Pozdrawiam i gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  74. Świetny wpis - i bardzo zdrowe podejście. Ja też nie wierzę w diety, na których trzeba się strasznie ograniczać i odstawić wszystko, co się lubi - bo w końcu wróci się do tego i szybko nadrobi stracone kg.

    OdpowiedzUsuń
  75. serio ktos ci pisał ze jestes gruba swinia ? ; O matko... gdzie ludzie maja oczy?

    OdpowiedzUsuń
  76. Swient post, najwazniejsze podejsc solidnie i wytrwac, no i jesc zdrowo, bez ryzyka doprowadzenia do totalnego wyniszczenia orgnaizmu.
    Btw napradwe mials takie komentarze w tak wulgarnym stylu?

    OdpowiedzUsuń
  77. Przecież nie byłaś gruba! Ja też mam taki chillout day a raczej chocolate day i wtedy jem to, czego w tygodni unikam:) chciałabym jednak dodać, że owoce nie należą do zalecanych w dużych ilościach.

    OdpowiedzUsuń
  78. Bedąc na diecie o obniżonej zawartości wegli, nie trzeba rezygnowac ze słodyczy, szczególnie czekolady. Tylko lepiej wybrac gorzką, szczególnie, ze gorzka czekolada i kakao to rewelacyjne źródło witamin i składników mineralnych oraz błonnika. Owoce, czyli gł. woda i fruktoza, sie nie umywają. Poza tym w sieci jest dużo przepisów na ciasta low carb, z mielonymi orzechami zamiast mąki i słodzikami zamiast cukru.

    OdpowiedzUsuń
  79. Anwen pomóż !! :(
    zapuszczam już włosy rok.. nie chcą rosnąć tak jakby stoją w miejscu :( ! myję włosy różnymi szamponami maski, oleje różne w tym też rycyna ale nic .. po prostu nic załamuje się :(
    tylko teraz mogę polegać na Tobie ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może trzeba je podciąć? nie wykruszają Ci się zniszczone końcówki?

      Usuń
    2. nie mam wgl rozdwojonych końcówek dbam właśnie o nie .. :( nie wiem co mam robić

      Usuń
    3. Anwen pomożesz? myślalam że mi odpiszesz,,

      Usuń
    4. na podstawie tego co napisałaś, to raczej ciężko cokolwiek pomóc :( odezwij się na maila :)

      Usuń
  80. Ja podobną dietę stosuję od kwietnia, też schudłam jakoś w okolicach 10kg. Zaczęłam się odchudzać, bo nie mogłam patrzeć na siebie, ale nawet teraz, mimo, że jeste lepiej, nie potrafię widzieć siebie w kategorii innej niż "hipa*" czy "tłusta świnia". Chciałabym być dumna z tego, co do tej pory osiągnęłam, ale nie umiem.

    * miałam kiedyś dwóch wujków, których ulubioną zabawą było zatruwanie życia małej dziewczynce, a "hipa" czyli samica hipopotama to było ich ulubione przezwisko - denerwowałam się tym, a nerwy zajadałam słodyczami i tak zostało. Dopiero w liceum wzięłam się za siebie, gdy zauważyłam, że gorszego spaślaka na korytarzu ze świecą szukać (ważyłam 75kg przy wzroście 168cm, czyli strasznie dużo).

    OdpowiedzUsuń
  81. Jeden dzień na pyszności to naprawdę super pomysł :) W ogóle podziwiam Cię za profesjonalne podejście do tematu diety. Wszystko rozpisane i przeanalizowane :) Ja tak nie umiem niestety

    OdpowiedzUsuń
  82. Hej, mogłabyś zrobić wpis na temat laserowej depilacji philipsa po kilku miesiącach używania? Jestem ciekawa( tak jak pewnie wiele Twoich czytelniczek) efektów po takim czasie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  83. Ja podobną dietę stosuję jakoś od kwietnia, też schudłam ok. 10kg. Nie mogłam patrzeć na siebie w lustrze. Ale i tak, mimo tego postępu chyba już zawsze będę o sobie myślała w kategoriach "gruba świnia" czy "hipopotam", bo tak na siebie patrzyłam od małego (miałam dwóch wrednych wujków, którzy uwielbiali dokuczać/znęcać się psychicznie nad kilkulatką - ja zajadałam nerwy i tak jakoś zostało) i chyba już mi tak zostanie. Dopiero jak poszłam do liceum to uświadomiłam sobie, że takiego spaślaka jak ja na korytarzu trzeba ze świecą szukać (ważyłam 75kg przy wzroście 168cm, może kilka sztuk grubszych widziałam, na 600 uczniów w szkole). W te wakacje zaczęłam chodzić trzy-cztery razy w tygodniu na odkryty basen, w celu poprawy sylwetki właśnie, ale jak widzę dzieciate babki w średnim wieku, które są szczuplejsze ode mnie, to aż mi się odechciewa, bo wiem, że zawsze będę się wyróżniać na niekorzyść. Ze względu na problemy ze stawami nie mogę za bardzo ćwiczyć =.=
    Strasznie Ci zazdroszczę, Anwen, jesteś piękną kobietą - nie mam pojęcia, gdzie ci hejterzy mają oczy.

    OdpowiedzUsuń
  84. Idę robić listę:D Kiedyś miałam ochotę na wafelka i chciałam zastąpić jabłkiem. Skończyło się na tym, że zjadłam dwa jabłka i wafelka;) Silna wolo przybądź!

    OdpowiedzUsuń
  85. Mam takie pytanie z ciekawości. Co jesz zamiast białego pieczywa bo sie pogubiłam?:D najpierw jadłaś to z biedronki, a teraz ciemne, ale rzadko, czyli tak zupełnie nic? :D

    OdpowiedzUsuń
  86. Ją tez nie przepadałam za kaszą jaglaną,ale gdzieś w internecie trafiłam na przepis,ktory bardzo mi pomalował. Taka "dietetyczna panna cotta". Z podanego przepisu wychodzą 2 porcje. Wziąć pół szklanki kaszy,koniecznie oplukac ciepłą wodą,bo inaczej zostanie gorzki posmak,zagotowac szklankę mleka,dodać kaszę,gotować na małym ogniu jakieś 10-15 minut aż kasza wchłonie wodę,dodać 3 lub 4 lyzeczki cukru. Odstudzić,wrzucić do robota dodać trochę mleka,żeby się dało zmiksować na gęstą papkę. Rozlać do miseczek,przykryć,jeść na zimno :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. że niby z mleko polepszy smak...? przeciez jaglanka ma dobry smak, nie śmierdzi (w przeciwieństwie do mleka krowiego, którego nie cierpię od dziecka) gotuję na wodzie, dodając podczas gotowania przyprawy: kurkumę, imbir, cynamon, kardamon (zamiennie) i od razu też rodzynki lub morele (więc dosladzać już nie trzeba, zresztą na jakiejkolwiek diecie cukier jest wrogiem, w końcu oduczamy org. pożywki dla candidy, która z kolei sprzyja patologicznemu tyciu), wszystkie smaki ladnie się przenikają i zajadam nawet solo bez dodatkowych owoców..
      Adriana

      Usuń
  87. Gratuluje!!:) Ja od dzisiaj zaczynam ścisłą diete a dopiero od ppołowy tygodnia zaczynam znów biegać, bo miałam miesięczną przerwe w bieganiu;) Pozdrawiaam!:)

    OdpowiedzUsuń
  88. Uwaga uwaga
    czy gdzieś w Krakowie stacjonarnie można kupić szampony Natura Siberica?

    Eh, wszyscy się odchudzają a moje BMI spadło do 17,5 i muszę koniecznie przytyć. Robienie wszystkiego na przekór innym jest czasem męczące =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zajrzeć do drogerii Jaśmin na ulicy Długiej, ale jak byłam tydzień temu to nie mięli "Objętość i nawilżenie" :(. A w tym tygodniu miała być dostawa nowości (:

      A ja sama nie wiem... Mam 167 cm wzrostu i ważę 52 kilo. Czasem chciałabym przytyć równomiernie, ale gdy już udaje mi się trochę to wszystko idzie w brzuch (który i tak czasem odstaje za bardzo, co wprawia mnie w kompleksy). Chciałabym żeby rozłożyło się równomiernie, ale musiałabym ćwiczyć, a jestem zbyt dużym leniuchem :D. Gratuluję Anwen :)

      Usuń
  89. Mój problem nie jest wagowy - mając 39 lat ważę 49 kg - tyle, co gdy miałam 15 bez i to raczej większych wyrzeczeń. Kilka lat temu zaczęłąm lekko puchnąć (palce, brzuch itd.). W tym roku zdecydowałam się odstawić gluten i... zadziałało. Czuję się lepiej i jestem "wklęsła". Okazuje się, że duża grupa osób niemających celiakii jest na gluten, zwłaszcza pszeniczny, uczulona. Nie zachęcam do wyrzucania z diety wszystkiego, co z pszenicy (choć jest ona wszęzie, np. w jogurcie pitnym), ale warto poeksperymentować. Mnie na przykład nie szkodzi w ogóle prymitywna pszenica orkisz.
    Na zdrowie! A nienawistnikom i zazdrośnikom mówimy NIE.
    Kadewu

    OdpowiedzUsuń
  90. Nie napiszę nic nowego - gratuluję sukcesu, dieta jest zdrowa i rozsądna, ale motywacja zupełnie mi się nie podoba. Może wynika to z mojego przekornego charakteru - ja na złość hejterom przytyłabym jeszcze bardziej ;) A tak serio, to po prostu uważam że negatywna motywacja robi nam krzywdę, niezależnie od tego czy osiągniemy sukces czy nie. Zupełnie inaczej robi się coś z podejście "gruba świnia, muszę schudnąć", a inaczej "jestem świetna, zrobię coś dla siebie". Dlatego nigdy się nie odchudzałam, ponieważ z reguły odchudzanie, o ile faktycznie ktoś nie jest mega otyły, wynika z niezadowolenia z siebie (przy dużej otyłości trzeba schudnąć dla zdrowia, więc to inna kwestia). Ja po rzuceniu palenia zmieniłam dietę na zdrowszą (ale nadal mam swój dzień w tygodniu na piwo i chipsy :P ) i zaczęłam ćwiczyć, ale właśnie z pozytywną motywacją. Zupełnie inaczej traktuje się porażki i sukcesy :) Przede wszystkim w ogóle nie patrzę na wagę, a na budowę ciała. Zamienienie tłuszczu na mięśnie to z punktu widzenia wagi żaden osiąg, a wygląd zmienia się nie do poznania.

    OdpowiedzUsuń
  91. Trochę się kochana z Tobą nie zgodzę.
    Z tego co mi wiadomo, to właśnie węglowodany są podstawą zdrowej diety. Za duża ilość białka zakwasza organizm, a to jest nie zdrowe. Z natury organizm człowieka ma pH lekko zasadowe. Tylko trzeba pamiętać o tym, że węglowodany dzielą się na dobre i złe. Te złe faktycznie będą wrogiem diety, ale te dobre będą sprzymierzeńcem. Węglowodany to paliwo dla naszego organizmu. Podstawą zdrowej diety jest równowaga.

    Pozdrawiam,
    L.o.l.e.k

    I gratuluje sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne :) ale, żeby schudnąć trzeba ograniczyć (nie odstawić), nawet te dobre.

      Usuń
  92. Anwen, serdeczne gratulacje z osiągniętego efektu! Co nie zmienia faktu, że trzeba być niezłym chamem, żeby kogoś nazwać "tłustą świnią". Pocieszy Cię to, że wynika to z kompleksów autorki takich słów? Bo to, że to była baba, jestem pewna na 100 proc.

    Mam takie pytanie: czy odżywki L'Biotiki, które są dostępne w Super Pharm mają pojemność 250 czy 500 ml? Znalazłam gdzieś w sieci 500 ml za ok. 20 zł i zastanawiam się, czy jest to cena konkurencyjna dla SP. Mógłby mi ktoś rzucić odpowiedź? Dzięki z góry:)

    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te 500 ml to była chyba jakaś edycja limitowana którą "rzucili" tylko raz, a normalnie są dostępne 250 ml właśnie.

      Usuń
  93. Anwen, gratuluje!!! wow, na ślub jak znalazł:) A możesz podać Twoje parametry dla zobrazowania? Ile masz wzrostu/ wagi obecnie? Albo choć podaj BMI, plizzz... jak motywacja to motywacja :D:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 167cm i 54kg :) BMI policzysz sobie sama ;)

      Usuń
    2. O wow. Ja mam 17 lat, 157cm i też ważę 54kg....

      Usuń
    3. Bosz, jaka Ty szczuplutka :) ja mam 170 cm i 67 kg, ale to już 4 mniej :) dzięki Anwen, jesteś dla mnie motywacją nie tylko włosową :)

      Usuń
  94. Trochę nie na temat...
    Co myślicie o szamponach Timotei z różą z jerycha? Stosuję je od dłuższego czasu, ale nie jestem pewna, czy nadają się i czy nie zmienić ich na jakiś inny produkt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam tego do włosów blond (bodajże Złociste Refleksy czy coś) i według mnie skład ma ok (nie ma SLS, ma za to SLES), jest wydajny, niezła cena, jak Ci służą, to używaj! ;)

      Usuń
  95. Wrzuć proszę linki do jakiś swoich ulubionych i łatwych przepisów wygrzebanych w sieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuje sie pod prosba!!:)

      Usuń
  96. Jeden taki dzień specjalnie dla siebie jest bardzo ważny - wtedy można sobie pozwolić na jakieś małe grzeszki ;)

    OdpowiedzUsuń
  97. Bardzo dobre podejście moim zdaniem. Dokładnie tak samo do tego podchodzę i bardzo fajnie, że to napisałaś bo kilka takich uwag w jednym miejscu to przydatna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  98. Ja właśnie kupiłam ksiązkę Chodakowskiej i mam zamiar zabrać się za ten plan zywieniowy. Ćwiczę z nią od dawna, ale czas na zmianę diety ! Polska typowa kuchnia mi nie służy. U mnie kluczową kwestią było 5 posiłków dziennie - przestałam podjadać jak ręką odjął.

    OdpowiedzUsuń
  99. I dlatego teraz sama stałaś się hejterką oceniającą "męską" urodę innych kobiet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie przesadzajmy - napisanie własnego zdania, nawet jeśli nie jest pochlebne to jeszcze nie hejt... polecam tekst Pawła na ten temat: http://pl.paweltkaczyk.com/hejt-w-internecie/

      Usuń
    2. Polecam Twoja własną wypowiedź z drugiego akapitu.

      Usuń
    3. to może zacytuj bo nie wiem co masz na myśli... i polecam raz jeszcze tekst Pawła, bo chyba dalej nie pojmujesz czym jest hejt...

      Usuń
    4. Jeśli inni piszą o Tobie, że "jesteś grubą świnią" to jest hejt, a jeśli Ty piszesz o innych "że Ci się nie podobają i mają męską urodę" to jest ok. Pojmuję tekst Pawła bardzo dobrze, w przeciwieństwie do Ciebie.

      Usuń
    5. no właśnie nie pojmujesz... Jakbym napisała to na jej blogu/facebooku czy gdziekolwiek gdzie ona mogłaby to przeczytać to byłby hejt.

      Jeśli istniałaby chociaż najmniejsza szansa na to, że ona przeczyta moją notkę to wierz mi, że nigdy bym tego na blogu nie napisała.

      I tym się różni właśnie hejtowanie od wyrażania swojego zdania do którego każdy ma przecież prawo.

      Usuń
    6. Czyli jak typowy hejter- odważny tylko w swoim skrawku cyberprzestrzeni. Mieć swojego zdanie to nie wstydzić się go.

      Usuń
    7. nie, to nie ma nic wspólnego z odwagą :/ anonimowo też bym jej tego nie napisała.

      Chodzi o to by nie ranić innych, ale widzę, że Ty tego i tak nie zrozumiesz, więc i ja dłużej już Ci tłumaczyć nie będę. Szkoda mi czasu na takie dyskusje.

      Usuń
  100. Czyli mówisz, że to działa tak, że zdrowo się odżywiasz a waga sama się reguluje? : d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pod warunkiem, że wcześniej odżywiałaś się niezdrowo ;)

      Usuń
  101. Bardzo dobre podejście!
    Gratuluję efektu i sama biorę się za siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  102. Anwen, podoba mi się Twoje podejście do diety i zaprezentowany sposób jak widać skuteczny! Dziękuję za inspirację, motywację i ogólnie za Twój blog poświęcony włosom:), pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  103. Witaj Anwen, przepraszam że nie na temat ale czy uważasz że można zadbać o włosy codziennie używając szamponu z SLES? Dzięki Tobie jestem początkującą włosomaniaczką :D i od dwóch miesięcy używałam Babydream. Ale ostatnio strasznie zaczęły wypadać mi włosy i myślę że to od tego szamponu (ew. jakiegoś oleju) a nie mogę znaleźć innego łagodnego szamponu, a przy codziennym myciu nie stać mnie na kupowanie jakiegoś drogiego. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  104. A ja lubię smażenie na tłuszczu, przede wszystkim na maśle ghee ;) W ogóle, dla mnie to jedno z ulubionych odkryć. Ale, tak swoją drogą, ja nie jestem na żadnej diecie, wolę dużo ćwiczyć, żeby móc sobie pozwolić na to, co lubię. Ograniczam jedynie śmieciowe jedzenie. Sama odchudzam się od początku kwietnia i zauważyłam, że bez sensu jest jakiekolwiek ważenie się czy obliczanie BMI. Zdarza mi się ważyć z czystej ciekawości- nie straciłam ani jednego kilograma ;)Aniu, życzę Ci wytrwałości i dalszych sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  105. Gratulacje;))))A mogłabyś powiedzieć, czym zastąpiłaś kanapki? mnie właśnie ich najbardziej brakuje , gdy się odchudzam...

    OdpowiedzUsuń
  106. O czyms takim wlasnie pisze Mirelle Guiliano w ksiazce "Francuzki nie tyja" i "Francuzki na cztery pory roku" - o tym jak kluczem do schudniecia jest zastapienie zlych nawykow dobrymi a bylejakich przekasek - pysznym jedzeniem :)

    Jesli jeszcze nie polecalam to teraz to robie - chocby ze wzgledu na przepisy. Kurczak w szampanie albo ryba w papilotach brzmia swietnie, a moga stanowic mile urozmaicenie :)

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  107. Świetny wpis! Zawarłaś w nim bardzo dużo ważnych rzeczy, o których powstały mity jedynie przeszkadzające w zdrowym odżywianiu i odchudzaniu. Np żeby nie chodzić glodnym. To podstawowy błąd, który nieraz rujnuje cały wysiłek włożony w dietę. Przecież jedząc mniej nasz organizm przestawia się na tryb "oszczędnościowy" i metabolizm gwałtownie zwalnia! To samo się tyczy kaloryczności, spożywania tłuszczów i śniadań, no i katowania się jedzeniem, którego nie lubimy.
    Chciałabym dodać od siebie (jako studentki dietetyki ;P), żeby uważać na potrawy "light". Badania dowiodły, że jedząc takie produkty, często zamiast schudnąć, można przytyć! Chodzi głównie o nabiał, z którego "zabrano" tłuszcz, ale wsadzono np. skrobie modyfikowaną (która jest węglowodanem przecież) i zamiast białkowego posiłku mamy węglowodanowy... Poza tym tłuszcz zawarty w nabiale jest korzystny dla naszego zdrowia (byle nie przesadzać z serem żółtym, którego zawartość tłuszczu wynosi ok 50%), dlatego apeluję -darujmy sobie mleko 0% (jak dla mnie to bardziej zabielana woda), odtłuszczone jogurty czy biały ser.
    Uwielbiam Cię za to jaka dokładna jesteś we wszystkim co robisz i za podejście, które pozwala Ci dotrzeć do celu pozostając sobą :D

    OdpowiedzUsuń