Piętnaście dni z Dobrowianką - podsumowanie akcji :)



Dziś mija mi piętnasty, ostatni dzień akcji z Dobrowianką: Lekko każdego dnia. Przez ten czas miałam codziennie wypić dwa litry wody, w której zapas Dobrowianka zaopatrzyła mnie i 5 moich czytelniczek. Czy mi się to udało i jakie efekty picia wody zauważyłam po tym czasie przekonacie się poniżej :) W ramach akcji postanowiłam prowadzić swoisty dziennik, tak by na koniec łatwiej mi było Wam to wszystko opisać. Koniec końców uznałam, że go również Wam pokażę. Będziecie miały okazję poczuć to co ja :D


Dzień 1 (14maja 2013)
Waga: 57,2kg
Ilość wypitej wody: 2 litry

Dzień rozpoczęłam od szklanki wody z małą łyżeczką miodu z mniszka lekarskiego. W smaku było to naprawdę dobre, ale ciężko mi było wypić całą szklankę. Zrobiłam sobie też rozpiskę godzinową ile powinnam wypić wody :) Wiem, że może Wam się wydać to śmieszne, ale mi takie rzeczy naprawdę pomagają.
Dzień 2
Waga: 56,8kg
Ilość wypitej wody: 1,8 litra

Jak zobaczyłam dziś 56 kg na wadze (no prawie ;) ) po raz pierwszy od co najmniej kilku lat to moja motywacja wzrosła o 100%. Być może to nie jest wcale zasługa wody, ale jeśli ma mi to pomóc wytrwać to chcę w to wierzyć ;) Jak na razie wodę piję z sokiem z cytryny i muszę przyznać, że nie jest tak źle. Największy minus to ciągłe bieganie do toalety :D Nie wypiłam dwóch litrów z bardzo prozaicznego powodu - wieczorem nie mogłam sobie odkręcić butelki ;)

Dzień 3 
Ilość wypitej wody: 2 litry

Dziś niestety zapomniałam kupić cytrynę i picie wody idzie mi trochę gorzej :/ Smak czystej, niegazowanej wody jest dla mnie wręcz okropny i muszę się zmuszać by dokończyć każdą szklankę...

Dzień 4 
Ilość wypitej wody: 1,5 litra

Cały dzień w drodze, więc niestety nie wypiłam tak dużo jak było zaplanowane. Wciąż mam tak, że jeśli się czymś zajmę to nie odczuwam pragnienia i nie pamiętam o piciu wody...

Dzień 5
Ilość wypitej wody: 1 litr + 1 litr kompotu

Niestety będąc w domu u mamy nie tak łatwo oprzeć się pokusie :D Domowy kompot z rabarbaru  z własnego ogródka wygrał walkę z wodą. Jutro się poprawię... ;)

Dzień 6
Ilość wypitej wody: 1,8 litra

Niedzielę rozpoczęłam co prawda od pysznej herbaty z pokrzywy (własnoręcznie zebranej i ususzonej), ale z racji upału cały dzień piłam już potem czystą wodę. Muszę przyznać, że przyzwyczaiłam się już nieco do jej smaku i tak mnie już nie odrzuca jak na początku, ale niestety nadal mi nie smakuje. Zauważyłam też, że bardziej chce mi się pić. Sięganie po wodę staje się powoli czymś bardziej naturalnym :)

Dzień 7
Ilość wypitej wody: 2 litry

Kolejny dzień w drodze, w dodatku bardzo upalny, więc woda wchodziła mi wręcz sama ;) Niestety moje nerki nadal nie przyzwyczaiły się do zwiększonej ilości płynów, więc co godzinę musieliśmy szukać stacji benzynowej :D

Dzień 8
Ilość wypitej wody: 1,8 litra

Zauważyłam, że w pracy łatwiej mi o regularność w piciu. Woda stoi na biurku zaraz obok monitora i nie ma możliwości bym sobie o niej zapomniała  :) W ciągu ośmiu godzin jestem w stanie spokojnie wypić 1,5 litra.


Dzień 9
Ilość wypitej wody: 1,6 litra

Cały czas mam problem z piciem wody w domu. O ile w pracy sięgam już po nią automatycznie i nie potrzebuję żadnego przypominacza to w domu czy poza nim jest mi naprawdę ciężko...

Dzień 10
Ilość wypitej wody: 2 litry

Ustawiłam sobie przypomnienie w komórce o wodzie ;) Jak na razie to działa i wydaje mi się, że dla mnie to chyba póki co jedyne rozwiązanie by do końca akcji wytrwać w postanowieniu. Znalazłam też specjalną aplikację na telefon przypominające o piciu wody 'Daily Water', ale mi wystarcza zwykły budzik :))

Dzień 11
Ilość wypitej wody: 2 litry

Dziś nieco poeksperymentowałam. Próbowałam wody z ogórkiem, a potem z sokiem z pomarańczy i choć obie wersje mi bardzo smakowały to jednak najlepsza dla mnie jest chyba jednak z cytryną :)

Dzień 12
Ilość wypitej wody: 2 litry

Zabiegana sobota, ale z butelką wody w torebce ;)

Dzień 13
Ilość wypitej wody: 1,5 litra + 0,5 litra kompotu

Dziś pokusiłam się o ugotowanie własnego kompotu :) Z rabarbaru, jabłka i cynamonu jest zdecydowanie miłym urozmaiceniem mojej 'wodnej' diety.

Dzień 14
Ilość wypitej wody: 2 litry

Miałam dziś ciężki dzień w pracy, a potem do wieczora siedziałam nad postem z podsumowaniem akcji 'Dokarmiamy włosy na wiosnę' i jestem pewna, że gdyby nie budzik w komórce to przez cały dzień nie wypiłabym ani jednej kropli :/

Dzień 15
Waga: 56,3kg
Ilość wypitej wody: 1,5 litra (do chwili obecnej)

Ostatni dzień picia (znów spędzony w drodze), więc czas na podsumowanie:

Łącznie wypiłam 26,5 litra niegazowanej wody Dobrowianka. Takiej ilości czystej wody nie wypiłam chyba przez całe swoje dotychczasowe życie :D Tak jak wspominałam ja do tej pory nie lubiłam wody, bardzo mi ona nie smakowała i jeśli już to sięgałam po gazowaną, a i tę nigdy nie wypijałam w dużych ilościach. 

Czy po tych dwóch tygodniach polubiłam smak czystej wody?  

Niestety nie :( ale przyzwyczaiłam się do niego na tyle, że w wyjątkowych sytuacjach jestem w stanie spokojnie wypić nawet całą szklankę :) 

Jak zatem poradziłam sobie z akcją? 

Znalazłam swój ulubiony sposób na picie. Rano, pierwszą szklankę wypijałam z łyżeczką miodu z mniszka lekarskiego. W pracy piłam wodę z sokiem z cytryny, a po południu w domu kombinowałam i piłam wodę z różnymi owocami (pomarańczą, limonką, a nawet truskawkami) i w koktajlu owocowym.


Jakie efekty zauważyłam?

Po pierwsze jak widzicie powyżej moja waga spadła przez ten czas prawie o kilogram. Ja ważę się codziennie rano już od kilku dobrych miesięcy i wydaje mi się, że mogę to przypisać właśnie wodzie. Nic w tym czasie nie zmieniałam w diecie, nie ćwiczyłam więcej niż zwykle, a od jakiegoś czasu moja waga utrzymywała się przez cały czas na jednym poziomie :)
Po drugie głowa w końcu przestała mnie boleć! Do tej pory bardzo często w pracy bolała mnie głowa. Byłam pewna, że to skutek pracy przy komputerze lub klimatyzacji, ale okazało się, że to właśnie odwodnienie! Przez te 15 dni ani razu nie musiałam zażywać tabletki przeciwbólowej, gdzie wcześniej niestety zdarzało mi się to dosyć często :(

Po trzecie moja cera wyraźnie się poprawiła. Picie wody połączyłam z eksperymentem, na który miałam ochotę już od dłuższego czasu. Na te 2 tygodnie odstawiłam wszystkie kremy i oleje i nie smarowałam buzi dosłownie niczym. Pielęgnację ograniczyłam do mycia (płynem micelarnym) i tonizowania (hydrolatem oczarowym). Przez pierwsze dni skóra była dosyć ściągnięta, na nosie miałam masę suchych skórek i cała wyglądała na mocno zmęczoną i poszarzałą. W tej chwili uczucie ściągnięcia mija po kilku minutach od umycia twarzy, a cera wygląda naprawdę o wiele lepiej. Jest bardziej jędrna, drobne zmarszczki są wygładzone i na nosie nie mam już suchych skórek :)))



Czy picie wody ma jakieś minusy?

Dla mnie na pewno dwa ;) Niestety po tych dwóch tygodniach mój pęcherz (czy też nerki) nie przyzwyczaiły się jeszcze do takiej wzmożonej ilości płynów i nadal co chwilę biegam do toalety. O ile będąc w domu czy w pracy nie jest to żadnym problem to już w podróży (a przez te dwa tygodnie akurat sporo wyjeżdżałam) czy na zakupach było uciążliwe. Druga rzecz równie prozaiczna to noszenie ze sobą wody ;) Ponieważ od dłuższego czasu chodzę do pracy na piechotę (zajmuje mi to około 30minut) to 1,5 litrowa butelka wody nieco mi ciążyła. Na szczęście ten problem udało mi się łatwo rozwiązać: mój Krzysiek przywiózł mnie któregoś dnia rano do pracy razem z całą zgrzewką Dobrowianki :D Teraz muszę pamiętać by wykorzystywać go w ten sposób co tydzień!
Czy będę dalej pić wodę?

TAK! I to uważam za największy plus całej akcji. Po 15 dniach nie wyobrażam już sobie wody nie pić. W tej chwili to właśnie woda najlepiej gasi moje pragnienie, a odczuwam je teraz znacznie częściej niż dawniej. Picie wody stało się nareszcie dla mnie czymś naturalnym :)) Jedyne co zmienię to planuję pić 1,5 litra wody, a pozostałe brakujące płyny uzupełniać czymś innym. Za bardzo lubię ziołowe herbaty czy inne napoje (jak chociażby sok aloesowy czy kompot) by z nich całkiem zrezygnować ;)



Jestem bardzo ciekawa jak z piciem poradziły sobie moje czytelniczki, które też brały udział w akcji Dobrowianki :) Jeśli to czytacie to koniecznie dajcie znać w komentarzach.




A może któraś z Was jeszcze próbowała w tym czasie przekonać się do wody? 
Jak Wam poszło? :)


Pozdrawiam Was serdecznie,

Udostępnij

150 komentarze:

  1. Nie wyobrażam sobie nie wypić dziennie butelki wody - moja ulubiona to Dobrowianka i nałęczowianka ;). W moim przypadku tylko woda jest w stanie ugasić pragnienie, inne napoje w ogóle mi nie smakują.

    OdpowiedzUsuń
  2. wow dużo tej wody wypiłaś :)
    mnie strasznie często głowa boli i muszę przyznać, że to może być z odwodnienia bo wody pije bardzo mało - czas się zmotywować ! idę się napić ! (wody oczywiście;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie bywa z jedzeniem- niekiedy mamy wrażenie głodu, a w rzeczywistości jest to pragnienie :) warto najpierw wypić co nieco, odczekać chwilę i zobaczyć, czy nasz głód nie był utajoną chęcią na zaspokojenie pragnienia ;)

      kam

      Usuń
    2. kam masz rację :)) dokładnie tak było i ze mną - może właśnie stąd ten kilogram? ;)

      Usuń
    3. piszesz poniżej, że u Ciebie w domu piło się, że tak to nazwę, "wodę z dodatkami" ;) a w kompocie często mamy cukier, w sokach cukier, to zawsze dodatkowe kalorie; ponad to takie napoje nie zaspokajają tak dobrze pragnienia jak woda, zarówno sama, jak i z cytryną (co jest zdecydowanie najlepszym sposobem ugaszenia pragnienia i spowodowania, by organizm przyswoił wody więcej i lepiej ją wykorzystał :)) U mnie w domu mama zawsze robiła duże, wodne zapasy (3,4 baniaki po 5 l każdy :D) wody źródlanej- mineralnej nie pijam ze względu na pewne obawy- nie chcę przedobrzyć z minerałami, dietę mam zbilansowaną, wyniki badań dobre i nie jestem pewna, czy chcąc dobrze, nie zaszkodziłabym sobie dużą ilością wód wysokomineralizowanych ;)

      kam

      Usuń
    4. Krążą opinie wśród badaczy i lekarzy, że woda źródlana przyczynia się do chorób nerek, ponieważ wbrew pozorom wypłukuje ona minerały z organizmu. Poza tym, te źródła gdzie można ją nabrać nie są takie pewne. Mój tato rozmawiał z hydraulikiem odpowiedzialnym za stację wody źródlanej. Opowiedział on, że przynajmniej raz w tygodniu jest problem z pompami i są one wyłączane, zaś "źródło" podłącza się do zwykłego obiegu wody - czyli kranówki. Często robi się tak szczególnie latem, gdy pompy nie radzą sobie z ilością ludzi, którzy taką wodę chcą nabrać. Zwykle wtedy jeden kran podłączony jest do pompy i źródła, a drugi do miejskiego wodociągu.

      Jeśli masz obawy, to zawsze można wybrać wodę średniozmineralizowaną.

      Usuń
    5. Ale woda mineralna, nawet średnio zmineralizowana pita w takich ilościach może znów nadmiernie obciążyć nerki minerałami.

      Usuń
    6. Z minerałami wodzie bardzo ciężko jest przedobrzyc, nerki same pięknie wyplukuja nadmiar, a i tak nie ma ich tak dużo żeby czuły się przeciazone, zdecydowanie bardziej niebezpieczne jest picie niskozmineralizowanej wody, która wyplukuje właśnie minerały (najzwyczajniejsza osmoza). I o ile w przypadku 2szklanek takiej 'pustej' wody to nie ma aż takie znaczenia, o tyle przy 2litrach przez dłuższy okres czasu może być to niebezpieczne. Oczywiście przy odpowiednio zbilansowana diecie ciężko. Osobiście uważam że najlepiej wody mieszać - trochę kranowy, trochę średnio i trochę wysokozmineralizowanych :)
      Ag

      Usuń
  3. Mnie do picia wręcz dużych ilości wody przyzwyczaiła jeszcze za wczesnych lat szkolnych wychowawczyni- przeprowadzała z nami bardzo przyjemne ćwiczenia zarówno relaksacyjne, jak i na koncentrację. Wody zawsze piłam bardzo dużo i jestem do niej przyzwyczajona. Natomiast staram się samą wodę nieco "urozmaicić"- wcześniej pijąc, chwilę czekając i jedząc. Wówczas woda przez nas nie przepływa, a zatrzymuje się na dłużej w organizmie i jest lepiej wykorzystywana.

    kam

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie w domu stoi zawsze 5 litrowy baniak wody.. to jest najtansze co można kupić do picia, a mamy na tyle dużą rodzinę, że nie opłacałoby się kupować gazowanych napoji czy soków :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój problem wziął się właśnie z tego, że u mnie w domu nigdy nie piło się wody :( jak już to herbatę, kompot czy jakiś sok...

      Usuń
    2. U moich teściów jest to samo. Woda jest kupowana tylko jak przyjeżdżamy z mężem. Jego już przekonałam do picia wody. Nauczył się zabierać ze sobą butelkę do pracy. Naszym numerem jeden jest Muszynianka wysokozmineralizowana i nisko nasycona dwutlenkiem węgla- czyli jest leciutko gazowana. Zawiera dużo wania i w szczególności magnezu, który w dzisiejszych stresowych czasach jest baaardzo potrzebny organizmowi.

      Usuń
    3. Także lubię muszyniankę, raz że ma ma dużo magnezu i wapnia, a dwa że mi smakuje (czego nie mogę powiedzieć o większości wód)

      Usuń
  5. Nigdy nie miałam większych kłopotów z piciem wody, choć muszę zacząć pić jej więcej niż do tej pory. Moje ulubione to: Cisowianka, Nestle, Muszynianka (małe ilości, bo lubię tę wysokomineralizowaną) i jest jeszcze jedna, której nazwy nie pamiętam - polubiłam ją niedawno ;)
    Uwielbiam twojego bloga :) Zaglądam tu już od jakiegoś czas codziennie. Niestety nie zawsze komentuję, ale postaram się robić to częściej xD
    Mam nadzieję, że polubisz i smak samej wody :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam taką nadzieję :)) i może nawet będę rozróżniała smaki :D bo na razie wyczuwam tylko różnicę pomiędzy gazowaną i niegazowaną :P

      Usuń
    2. W takim razie spróbuj takich które mają jakiś dodatek, np. magnez - mają całkowicie inny smak :)

      Usuń
    3. Woda Saguaro z Lidla ma specyficzny smak. Zostawia po sobie taki metaliczny posmak.

      Najbardziej jednak lubię Dobrowiankę.;)

      Usuń
    4. Woda o wysokiej zawartosci magnezu to jedna z najobrzydliwszych rzeczy, ktore zdarzylo mi sie pic. Ale co kto lubi...

      Usuń
  6. A czy stosujesz jakąś dietę lub ćwiczenia??Pozdrawiam Anita

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba będę musiała pomyśleć o próbach zmieszczenia do torby butelki z wodą... Może gdzieś się tam koło śniadania i książek zmieści...
    ._.""

    OdpowiedzUsuń
  8. Z czystym sumieniem polecam ta wodę każdej z Was;) Aniu jestem przekonana,że to właśnie dzięki niej schudłaś. Warto jednak wiedzieć ,że nie od każdej wody można stracić na wadze;/ Niektóre mają okropny skład chemiczny, które to uniemożliwiają;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bez przesady...Rozumiem reklamę Dobrowianki, w końcu po to była ta akcja, ale to, że inne wody nie spowodują chudnięcia to nieprawda. Dobrowianka ma akurat kiepski skład.

      Usuń
    2. Dobrowianka to jeden z gorszych chłamów, jeżeli chodzi o wodę. Ja już pisała dziewczyna wyżej: woda źródlana wypłukuje z organizmu minerały, co po pewnym czasie może mieć nieprzyjemne skutki. Inna sprawa, że mnie wszelkie wody źródlane, z niską zawartością jonów, po prostu nie smakują. Bardziej ufam wodom średnio- i wysokozmineralizowanym(ale z tymi tez nie można przesadzać). Moim zdaniem dobra jest Muszynianka, zwłaszcza z jej wysoką zawartością magnezu(chociaż ma też dużo sodu, co u niektórych może być niewskazane). Dzięki niej nie mam już skurczów łydek :)

      Pato

      Usuń
    3. Dobrowianka to woda mineralna, a nie źródlana ;) z niską zawartością sodu. Przy mojej diecie i takich ilościach (2 litry dziennie) Muszynianka jest właśnie niewskazana...

      Usuń
    4. Praktycznie w ogóle nie używam soli, woda to moje jedyne źródło sodu, więc picie czegoś o niskiej zawartości tego pierwiastka byłoby w moim przypadku kompletnym nieporozumieniem ;)

      Pato

      Usuń
  9. Ja piję około 1,5 l każdego dnia. I staram się kupować mineralną, chociaż źródlaną nie pogardzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja akurat tez dzis pilam dobrowianke bo zlapalo mnie pragnienie na mieście. A kompot rabarbarowy jest pyszny, ja robilam z gozdzikiem ;) a miod z mnisza lekarskiego rownież lubie ;) najczęściej jednak wybieram wody mineralne muszyna muszynianka itp. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam szczęście , bo strasznie polubiłam smak wody, tak ,że np.: po ćwiczeniach, nie jestem w stanie ugasić pragnienia niczym innym. Jednak nie piję jej aż tak dużo w ciągu dnia, ale po twoim podsumowaniu może to zmienię. Dziękuję Ci bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej, jak metodycznie do tego podeszłaś! Podziwiam! Ja po prostu stawiałam sobie rano na biurku wodę (pilnowałam, żeby wyszły mniej więcej dwa litry). I jakoś w ciągu dnia znikała, być może dlatego, że w sumie jestem przyzwyczajona do picia wody, tylko nigdy nie kontrolowałam dokładnie ilości.

    Co do utraty wagi, to jestem pewna, że to właśnie działanie wody. U siebie zauważyłam zmniejszenie apetytu - im więcej wody, tym mniej jedzenia. Jeśli mam ochotę na coś nieokreślonego, jakąś przegryzkę, to sięgam po wodę i to uczucie znika.

    PS. Narobiłaś mi ochoty na kompot z rabarbaru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja po prostu musiałam tak do tego podejść :))) z moją niechęcią do wody pewnie nic by z tego inaczej nie wyszło ;)

      Usuń
    2. Dać matematyczce wodę to od razu musi ubrać ją w cyferki :D

      Usuń
    3. heheheh no tak, ja od dziecka wszystko ubieram w cyferki ;) urodzony matematyk :D

      Usuń
  13. Bardzo fajna akcja, strasznie mnie zainspirowała i sama ją zaczynam :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie umiem sobie wyobrazić, jak "smak wody" może odrzucać:D

    OdpowiedzUsuń
  15. Też bardzo dużo piję, uwielbiam Dobrowiankę i Cisowiankę, ale muszą być koniecznie niegazowane :) Fakt, cera się poprawia, ponadto mam więcej energii na ćwiczenia... Dla mnie też minusem jest nieustanne bieganie do łazienki. Ostatnio wypijam już nie dwie butelki, lecz 3 dziennie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba też uważać, by nie "przedobrzyć" z wodą i nie wypłukiwać cennych, mineralnych składników z organizmu :) nadmiar wody też nie jest dobry

      kam

      Usuń
  16. Ja piję wodę codziennie, głowa też mnie przestała boleć i już nie odczuwam takiego zmęczenia. Tylko nie mogę pić wodę z cytryną ponieważ mam bardzo słabe zęby i co rusz siadam na fotelu u cioci( dentystki);(

    OdpowiedzUsuń
  17. Akurat czytając dziś podsumowanie akcji 'wzmacniamy włosy na wiosnę' myślałam o twojej wodzie i jak Ci to idzie;))

    OdpowiedzUsuń
  18. nigdy nie doceniałam wody. czas to jak najszybciej zmienić! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. freckledlittle28 maja 2013 19:45

    Anwen, spróbuj innego patentu - kup sobie w biedronce taki magnez do rozpuszczania, w butelce rozpuść trzy takie tabletki i po pierwsze woda zmieni smak (na cytrynowy, jeśli weźmiesz biedronkowy magnez, ale jestem przekonana, że w aptece są inne wersje smakowe:)), po drugie będziesz dostarczać organizmowi magnez :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety te wszystkie magnezy czy inne tabletki do rozpuszczania zupełnie mi nie smakują- są zbyt chemiczne :(

      Usuń
  20. Przez całe liceum biegałam z dużą butelką wody w torbie i moim nawykiem było picie, gdy tylko nie miałam co robić - bezwarunkowy odruch. Oczywiście męczyła mnie potrzeba ciągłego biegania do toalety, ale chyba bardziej nie lubiłam poczucia pełności. Teraz butelka zawsze stoi obok mojego łóżka, lecz zdecydowanie rzadziej po nią sięgam. Przyznam, że Twoja akcja bardzo mnie zmotywowała do powrotu do "wodnego trybu życia" i od jutra zaczynam. A co do wód - najlepsza moim zdaniem jest Cisowianka, a od czasu do czasu Muszynianka.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja akurat lubię wodę :) także nie mam problemu z piciem 1,5 litra dziennie;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja piję od kilku miesięcy i widzę efekty. Nie wyobrażam sobie teraz dnia bez wody :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja jako tester tez juz moge sie pochwalic :) Co prawda nie dokonczyłam jeszcze swojej kuracji bo dostałam wode pozniej ale niewiele sie zmieni.
    Przed akcją moje dzienne picie mogło zamknąc się w max litrze wody- byway dni po 600ml i zylam. Jednak dzięki temu ze zostałam wybrana cos miało się zienić i...

    Początkowo piłam wode z cytryną jednak teraz bez problemu wypijam czystą - po Twoim wpisie Aniu mam ochotę na wode z truskawkamo - mniam :) no i miod z mniszka poza dodawaniem do masek dodam do wody :)

    Generalnie założenie 2 litrów wody to na sam początek to było troche za duzo - dla mnie moich nerek i pecherza - toaleta byma moim drugim domem. 1,5litra byloby swietne plus jaks herbatka pokrzywa i inne takie ziolka ktore lubie. Zimą nie dałabym rady tyle wypic - chociaz teraz po akcji moze wyrobie sobie taki nawyk a jest to bardzo podobne poniewaz...ciagle chce mi sie pic. Moj organizm chyba wlaczył sobie tryb niech pije tyle ile moze bo pozniej znowu bedzi susza. I zeczywicie czuje sie jakbym miała wiecznego kaca - mam na mysli ta suchosc w ustach. Stopniowo to przechodzi jednak mysle zeby dopoic moj organizm to jeszcze kilka zgrzewek przede mna ;)

    Schudnąć nie schudlam. Przy moich 48kg juz za bardzo nie mam z czego - a babcia i dziadek ciagle i tak mi mowia ze marnie wygladam wiec ciesze sie ze nie dalam im kolejnego powodu do nerwow :P

    Cera mi się troszke poprawila - poczatkowo był to wysyp takich malutkich krosteczek - stawiam na detoks organizmu ale juz poznieje nie pojawialy sie nowe. Skóra chyab jest taka żywsza.

    Na uczelnie jezdze rowerem i czasem chodze pieszo wiec 1,5 dodatkowego ciezaru robi swoje.

    Ja również bede piła wdode. Muszę kupić sobie kilka zgrzewek od razu - jestem strasznym leniem. Badziej nie chce mi sie isc po wode niz chce mi sie pic.

    Na uczelni nie ma problemu z piciem - pije nawet z nudow bo woda ciagle stoi na lawce - w domu juz gorzej ale naucze sie :)

    Podsumowując: LUBIE WODE! :) nawet jesli co chwile biegam do łazienki albo nosze dodatkowy kg w torbie

    P.S. Aniu masz sliczną torebke!

    OdpowiedzUsuń
  24. Wow ale rozpiska :D Ja popijam od dłuższego czasu wodę, ale w znacznie mniejszych ilościach. Na początku było to 0,5l (nie licząc oczywiście herbat itp), teraz jest to 0,7l i mimo tak no raczej niewielkiej ilości wypijanej wody biegam od paru dni co chwila do toalety :D Mam nadzieję, że mi to przejdzie, bo tak jak piszesz bywa to trochę uciążliwe. Jak nie zobaczę wkrótce zmiany to wrócę do picia 0,5l niby różnica niewielka, ale wtedy takich problemów nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Podziwiam! Ja nie potrafię wypić 2 litrów wody... Obecnie wypijam może 1 litr. To i tak cud, bo rok temu potrafiłam wypić małą szklankę na cały dzień, a bywało, że w ciągu dnia nie zrobiłam ANI JEDNEGO ŁYKA wody/herbaty/napoju! Problem tkwi w tym, że od wielu lat nie potrafię przytyć i jedyny sukces przybrania na wadze kilku kilogramów zawdzięczam picie małej ilości wody i nie popijaniu jedzenia - dzięki temu po prostu mogłam zjeść więcej. Od kilku lat nadal stosuję tą metodę, choć już nie tyję, a w dodatku schudłam ze stresu. :( Także póki co picie dużej ilości wody jest nie dla mnie... :(
    A tak nie w temacie posta... Piękne włosy! :D

    Ps. Nie chcę zaśmiecać Twojego bloga, więc króciutko i skromnie zapraszam do siebie na konkurs.

    OdpowiedzUsuń
  26. nie wyobrażam sobie życia bez wody ! :)
    a zaczęłam pić jeszcze więcej jak lekarz powiedział mi, że herbata odwadnia organizm i przez to mam suchą skórę! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Fajne efekty :)
    Ja lubię wodę, ale gazowaną ;) Przeczytałam gdzieś, że nie różni się ona niczym od niegazowanej, może jedynie (prawdopodobnie) powodować wzdęcia i uczucie pragnienia

    OdpowiedzUsuń
  28. Masz rację z tym, że głowa boli głównie z odwodnienia. Ja zaczęłam pić dużo wody około dwóch/trzech lat temu i od tamtej pory praktycznie nie sięgam po leki przeciwbólowe (a kiedyś zdarzało się to bardzo często).
    Co do jednego muszę Cię zmartwić: Twoje nerki nie przyzwyczają się do tego, że pijesz więcej wody. Według mnie to jest największy minus picia wody (sam smak bardzo lubię), szczególnie w podróży czy właśnie na zakupach, w miejscach, gdzie nie zawsze możemy skorzystać z toalety.
    Pozdrowienia, Marta

    OdpowiedzUsuń
  29. Anwen, może już to słyszałaś, ale jeszcze taka mała wskazówka odnośnie picia wody. Gdzieś tam czytałam, że wodę należy pić takimi normalnymi,małymi łykami, a nie ją "wlewać w siebie" albo wielkimi haustami. Wtedy nawadniamy organizm prawidłowo, a w przypadku takiego "wlewania" to ta woda odrazu przepływa chyba do nerek i żadnych większych korzyści z niej nie ma :( może Ci się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Uwielbiam Twój profesjonalizm. Zauważyłaś może wpływ na włosy (nawilżenie)? Pozdrawiam. Ż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety na wodach efektów (jeszcze! ;) ) nie zauważyłam, ale liczę, że może się pojawią

      Usuń
    2. Jakim cudem miałaby po DWÓCH TYGODNIACH zauważyć wpływ na włosy, które przecież W ŻADEN SPOSÓB nie przyjmują składników mineralnych, nawilżenia itp- dopiero, gdy wyrosną, swoje 1,2,3 cm w miesiąc.
      Z całym szacunkiem, ale trochę pomyślunku.

      kam

      Usuń
    3. żaklino,
      Ja swojego czasu miałam okresy picia 3 litrów dziennie (zalecenie lekarza na niskie ciśnienie) i moje suchuśkie z natury loczki znacznie się nawilżyły i poprawił się ich wygląd, (nie zmieniałam wtedy pielęgnacji)
      Piłam zwykłą gazowaną muszyniankę, cisowiankę co akurat najtańsze było :)

      Usuń
  31. Ja codziennie wypijam 1,5 litra wody od jakiegoś pół roku i pomogło mi to bardzo w zimie, kiedy ogrzewanie szaleje a moja skóra bardzo się przesusza. Teraz już nie mogę żyć bez wody, a szczególnie uwielbiam ją z miodkiem i cytryną :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. u mnie w domu też nigdy nie piło się wody a mnie do niej zawsze jakoś ciągnęło! :)
    na dzień dzisiejszy niestety zdarza mi się nie wypić nawet litra dziennie, więc trzeba to zmienić!

    OdpowiedzUsuń
  33. to i ja się biorę za picie, szczególnie teraz kiedy zaczełam ćwiczyć. Twój post motywuje :) i uwielbiam Twojego bloga. Mam też małą prośbę do Ciebie. Podałabyś mi link do Twojego pierwszego posta, bo chyba nigdy nie dobrnę do początku :(

    zapraszam też do mnie, dopiero zaczynam blogować, ale będzie mi bardzo miło jeśli go odwiedzisz :) pozdrawiam http://czarnaikosmetyki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.anwen.pl/2010/06/poczatki-sa-zawsze-trudne.html
      pozdrawiam :)

      Usuń
  34. az mi się pić zachciało ;D
    ja wody piję sporo, ale większość pod postacią herbat, szczegolnie czerwonej. Ogolnie nie wyobrażam sobie dnia bez wody w torbie, czasami jej nawet nie otwieram, a czasami musze dokupić ;) tylko to ciągłe chodzenie do łazienki... ughh.
    pozdrawiam i zycze wytrwałości w piciu ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Też zauważyłam kilka miesięcy temu, że wraz ze zwiększeniem ilości pitej (przymusowo,dla detoksykacji organizmu) wody, ciągle mi się chce pić ;)To tak jakby wraz z ilością jedzenia wzrastał apetyt. Dziwne :)

    OdpowiedzUsuń
  36. też zaczęłam pić spore ilości wody ostatnio. w porównaniu do ciebie to mało, ale staram sie wypić 1l każdego dnia.. i coś chyba poszło nie tak. na moim czole pojawiło się mnóstwo małych krostek, które wyglądają okropnie. nigdy nie miałam nic podobnego, chociaż mam kłopoty z trądzikiem. ostatnio się z nim uporałam i doprowadziłam skórę do stanu prawie idealnego a odkąd piję wodę (zaznaczam że nie zmieniłam nic w diecie, cały czas te same kremy, ten sam fluid itp.) mam straszny wysyp. wiem, że to nie blog o skórze, a o włosach ale Anwen, myślisz że to może być skutek picia wody? czy to organizm się oczyszcza i dlatego? czy może bardziej jakieś pyłki, wiosna te sprawy... Chociaż nigdy tak nie miałam... Dziewczyny,pomóżcie

    OdpowiedzUsuń
  37. Wow! Świetna i rzeczowa relacja!
    Ja nigdy wody nie lubiłam, byłam raczej zwolenniczką słodkich napojów. Ale odkąd zaszłam w ciążę woda jest moim nieodłącznym atrybutem. Nauczyłam się pić niegazowaną wodę w takich ilościach, że to aż niepojęte i widzę zdecydowaną różnicę. Nie mam problemów z żołądkiem (choć akurat w ciąży ciężko do końca w tej kwestii coś wnioskować, bo i tak cały układ pokarmowy działa jak chce w tym czasie ^^), moja cera jest ładniejsza, czuję się lżej i jest to ewidentna zasługa wody. No i na całe szczęście przyzwyczaiłam się do niej do tego stopnia, że wodne zaopatrzenie już mnie nie opuści ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Hmm, nie wiem, czy u was też to zadziała, ale mi dużo bardziej smakuje woda wypita przez słomkę niż prosto ze szklanki czy butelki;) niby nic, ale smak jakiś taki lepszy:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja kiedyś byłam przyzwyczajona do gazowanej wody, a teraz bez niegazowanej nie potrafię żyć. Piję tylko wode niegazowaną, bardzo żadko jakieś soki;)

    OdpowiedzUsuń
  40. ja mam spodób: postawić kubek ze słomką przed sobą i słomke trzymać w ustach i wtedy idzie naprawde łątwo. Ważne żeby słomka była na tyle wysoka żebyśmy mogły ją pić bez podnoszenia rękami.

    14latka

    OdpowiedzUsuń
  41. a czy oprócz dobrego nawilżenia skóry zauważyłaś jakieś zmiany pod względem niedoskonałości? :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Haha! Dla mnie abstrakcja - zarówno to, że ktoś może nie lubić wody (ja piję w zasadzie tylko wodę i herbaty bez cukru), jak i to, że można mieć problem z wypiciem dwóch litrów :)

    Ale fantastycznie, że się przekonałaś i gratuluję systematyczności :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Hej, jesli juz pijecie wode to warto zwrocic uwage na sklad. Po pierwsze wartosciowsza woda to mineralna, woda zrodlana to to samo co kranowka. Po drugie patrzcie na ilosc sumy skladnikow mineralnych, sa wody ktore maja ponad 1000 mg/1 a sa takie ktore 300. Zbyt duzo tak wysokozmineralizowanej wody tez nie jest zdrowo pic,ale polecam taka 500-700. Oczywiscie patrzcie tez na cene, czesto mozna znalezc doskonala wode tansza od innej znanej marki a lepszej jakosci. Takze jakosc nie tylko ilosc :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja niestety nie lubię wody, chyba że gazowaną, a jeśli nie, to najlepiej z cytryną. Dobrowianka w ogóle mi się smakuje...
    I niestety, ale bardzo rzadko piję wodę...

    OdpowiedzUsuń
  45. Również potwierdzam, woda uzależnia. Dawniej w ogóle jej nie piłam i nie smakowała mi, ale od paru miesięcy jakoś mam ją zawsze pod ręką i teraz już nie wyobrażam sobie gasić pragnienia czym innym. A da się w ogóle pęcherz przyzwyczaić do tak dużego spożycia wody? Bo mój zawsze był słaby ale teraz to jakaś masakra i się zastanawiam, czy to ma szansę przejść.

    OdpowiedzUsuń
  46. Anwen czy produkty z serii alterry granat i aloes zaliaczają się do emolientów czy humektantów?

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja uwielbiam pić wodę! Toleruję wodę jedynie niegazowaną, może być smakowa (truskawkowa lub jabłkowa). Rozróżniam smaki wód mineralnych! Niestety czasem okazuje się, że do tej pory smaczna woda zmienia się nie do poznania :( I do łazienki wcale nie biegam zbyt często. :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Od momentu jak zrobiło się ciepło, czyli gdzieś od początku maja, piję codziennie około 1.5 litra wody. Na szczęście nigdy picie wody nie było dla mnie problemem za to nigdy nie mogłam się przekonać do gazowanej.
    Kupuję 1,5 litra wody w sklepie obok mojego domu za 1,5 zł i bez problemu wypijam całość w ciągu dnia. Nie widzę spektakularnych efektów, no poza tym że minęły bóle głowy. Nic tak nie ugasi mojego pragnienia jak woda niegazowana, ale wiem to od bardzo dawna, kiedyś chodziłam piechotą na duże odległości (harcerka) i bez wody mogło się skończyć nieciekawie.
    Podsumowując wypijam 1,5 litra wody dziennie plus pół litra innych płynów, herbata, cienka kawa z mlekiem, kakao, soki.

    Akcję picia wody jak najbardziej popieram i polecam.

    OdpowiedzUsuń
  49. Dziś jest właśnie mój 17 dzień z wodą. Mimo że oficjalnie nie zostałam wybrana do akcji, postanowiłam spróbować we własnym zakresie. Nie Przez pierwsze 10 dni piłam dokładnie po 1,5 l wody, ostatnie 7 jest to już około 1,75 l. Również nie lubię smaku wody i miałam z tym na początku ogromne problemy, jednak już zdążyłam się przyzwyczaić. Wagę mam odpowiednią, wręcz za niską, dlatego nie wiem, czy ubył mi jakiś kilogram, czy nie (oby nie!). Natomiast cera... tutaj jestem prze szczęśliwa :) należę do tych pechowców, którzy posiadają cerę tłustą i trądzikową i niestety żadnymi możliwymi sposobami nie udało mi się pozbyć niedoskonałości, które ani na chwilę nie ustępowały i nie znikały głównie z mojego biednego czoła. Pierwsze efekty zauważyłam po mniej więcej 5-6 dniach. Ilość niespodzianek znacznie się zmniejszyła, co do samego nawilżenia to nie zauważyłam żadnych dodatkowych efektów. Aktualnie, czyli jak już wspomniałam w 17 dniu, cera ma się znacznie lepiej choć o cudzie pisać nie mogę :) tu czy tam i tak coś wyskoczy, ale w porównaniu z tym, jak wyglądało to poprzednio, jest o niebo lepiej. Wodną kurację zamierzam kontynuować, ponieważ mam nadzieję, że po dłuższym czasie efekty będą jeszcze bardziej obiecujące i nareszcie uda mi się wygrać walkę z trądzikiem :)
    Pozdrawiam,
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja nauczyłam dzieci pić wodę, a mnie? nikt nie nauczył. Kawa, kawa i drożdże. łyk, łyk

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja uwielbiam "czystą wodę" i często po nią sięgam, ale do picia 2 litrów dziennie chyba tylko zbiorowa akcja mogłaby mnie zmotywować :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Bardzo ciekawy post. Przeczytałam do samego końca i stwierdziłam jak zawsze że piję za mało. Od jutra kupuję wodę. :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Fajne opracowanie i kombinowanie, a cóż to za ładna torebka, pokażesz więcej ?

    OdpowiedzUsuń
  54. Słuchajcie, dziewczyny, a czy efekty będą podobne, jeśli będę pić wodę gazowaną? Bo do takiej jestem przyzwyczajona :) U nas w domu dużo się pije wody, ale właśnie gazowanej. Ja piję niemal wyłącznie wodę lub herbatę czy herbatki ziołowe; kawę sporadycznie, a już napoje kolorowe naprawdę rzadko. Jednak jak tak się zastanowić, to ostatnio piję duże ilości herbat i herbatek, a co za tym idzie - zdecydowanie mniej wody niż kiedyś... Chyba czas to na nowo zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. Ja od wielu lat piję wodę od 1,5 do 2 litrów dziennie, w lecie podczas upałów czasami nawet więcej. Najbardziej lubię Nałęczowiankę delikatnie gazowaną, woda niegazowana mi nie smakuje, a po gazowanej mam czkawkę :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Witaj Anwen, mam pytanie nie na temat. Sądzisz, że mogę jeszcze zebrać mniszek lekarski i zrobić miód? Czy deszczowe dni są odpowiednie? I czy to nie jest za późno?
    Właściwie to samo chcę zapytać o pokrzywę. Bo sok z brzozy zdecydowanie przegapiłam (za późno się dowiedziałam o ich wspaniałym działaniu :) )

    Juh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, JEST za późno :P Bo teraz to znajdziesz same dmuchawce. Ja też się tak spóźniłam - miałam matury i pomyślałam, że mlecze pozbieram już po nich... Jassne :P Po maturach musiałam się długo naszukać, żeby znaleźć jeszcze jakieś takie pozostałości po mleczach, ale nie było to przepisowe 500, a nawet nie połowa tego... A w końcu w domu i tak je przejrzałam i stwierdziłam, że do niczego się nie nadają - i oczywiście tego moido nie zrobiłam... :<

      Usuń
  57. dla mnie największy minus to ciągłe bieganie do łazienki.. zwłaszcza w nocy(kiedy nie chce się wstawać spod ciepłej kołdry:D) i poza domem..

    OdpowiedzUsuń
  58. Ja również biorę udział w tej akcji dzięki Atce :) W pierwszy dzień miałam problem, by wypić przepisowe 2l, jednak z każdym kolejnym dniem coraz bardziej się do tego przyzwyczajałam :) Mi smakuje sama woda, więc nie miałam żadnego problemu. Rzeczywiście ciężko było nosić czasem wielką butlę z wodą, ale dzięki temu, że piłam wodę nawet na uczelni (gdzie wcześniej zdarzało mi się zapomnieć picia nawet na parę godzin...) czułam się o niebo lepiej i wreszcie pozbyłam się problemu przesuszonych ust :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha! Kasiu gdyby nie Ty to bym tego nie zauważyła, ale rzeczywiście moje usta mają się znacznie lepiej a ja mam wiecznie problem z przesuszeniem! :)))

      Usuń
  59. może w końcu postaram się pić wodę regularnie,,,

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion

    :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Uwielbiam Dobrowiankę - jedna z najsmaczniejszych wód mineralnych, w dobrej cenie:)

    OdpowiedzUsuń
  61. Dla mnie woda niegazowana jest podstawowym napojem do gaszenia pragnienia :) Żadne soczki, kompoty itd. W pracy wypijam jej naprawdę mnóstwo, 2 litry dziennie to minimum.

    OdpowiedzUsuń
  62. ja pije wodę codziennie, w domu, w pracy, zawsze muszę mieć butelkę pod ręką, nie wiem jak ludzie piją codziennie gazowane napoje z chemią, raz na jakiś czas rozumiem, ale na co dzień powinno się pic wodę:)

    OdpowiedzUsuń
  63. U mnie w tym czasie działa się niemal rewolucja :D
    Od dziecka piłam bardzo mało płynów, o czystej wodzie nie wspominając. Jadłam też dużo, rzadko i uwielbiałam słodycze...
    Postanowiłam wziąć się za siebie. Dla siebie, dla lepszego samopoczucia i zdrowia.
    Od miesiąca codziennie ćwiczę godzinę na orbitreku, zaczęłam jeść śniadania, ograniczyłam słodycze (cóż, kiedy przyjaciółka miała urodziny zjadłam kawałek tortu, więc nie mogę powiedzieć, że ograniczyłam je całkowicie, ale jednak to duża zmiana).
    Oczywiście piłam też wodę! Piję jej teraz dużo i w zasadzie piję tylko wodę (ewentualnie soki 100%). Z moich obliczeń wynika, że ze względu na ćwiczenia i tryb życia powinnam pić jej niemal 4 litry... Nigdy nie wypiłam aż tyle, ale postawiłam sobie za cel picie przynajmniej 2 litrów wody dziennie, a im więcej, tym lepiej :)
    Zmiana jest duża. Trądzik zniknął całkowicie, a dzisiaj byłam tak zadowolona z wyglądu swojej cery, że postanowiłam się nie malować! :D Przyciemniłam tylko swoje jasne rzęsy warstwą tuszu i tyle.
    Czuję się lepiej! Mi również doskwierały częste bóle głowy. Minęły, nareszcie. Oprócz tego mam lepsze samopoczucie, zdrowie (nie choruję już tak często). No i tracę zbędne kilogramy (co prawda przybywa mi też mięśni, ale liczy się efekt, a nie cyfry).
    PIJCIE WODĘ, NAPRAWDĘ WARTO! :D

    OdpowiedzUsuń
  64. Ja właśnie po przeczytaniu o tej akcji na Twoim blogu również postanowiłam zrobić sobie taki eksperyment, z tym że ja akurat kupuję Dobrowiankę w wersji lekko gazowanej (co jak co, do niegazowanej chyba bym się jednak nie przyzwyczaiła). I też muszę powiedzieć, że picie wody po prostu weszło mi już w nawyk, nie wyobrażam już sobie dnia bez ciągłego jej popijania, a przedtem można powiedzieć że unikałam jej wręcz jak ognia, piłam przeważnie słodkie, gazowane napoje w dużych ilościach. Niestety w moim aktualnym miejscu zamieszkania nie posiadam wagi, więc nie mam okazji się zważyć, ale również widzę, że odrobinę schudłam, poza tym czuję się dużo lżejsza :)
    I co najważniejsze - również nie wystąpiły u mnie w tym czasie żadne głowy, a muszę dodać, że do tej pory występowały u mnie takie migreny, że nie mogłam normalnie funkcjonować. A teraz, przy takich wahaniach pogodowych (dla mnie to zabójstwo), zmęczeniu i niewyspaniu (sesja się zbliża :D) żadne takie dolegliwości nie wystąpiły. Minus jest tylko jeden, tak samo jak u Ciebie - bieganie do łazienki wręcz co kilkanaście minut, ale myślę, że mimo wszystko nie warto z picia wody rezygnować ;-)

    N.

    OdpowiedzUsuń
  65. odkryłam Twojego bloga kilka dni temu i teraz wchodzę w każdej wolnej chwili i nadrabiam zaległości! mam nadzieję, że pomoże mi w walce z bardzo zniszczonymi włosami. już sobie uświadomiłam, jak dużo rzeczy robiłam źle (np. chodzenie spać z mokrymi włosami). postanowiłam poprawę! już nawet odwiedziłam rossmanna i zaczęłam działać. ;D
    najtrudniejszym dla mnie krokiem jest jednak podcięcie włosów. wiem, że to konieczne, nie podcinałam ich od listopada i są w naprawdę złym stanie.. mam jednak problem, próbuję zapuszczać włosy od lat, ale rosną ok. 0,5 cm na miesiąc i każde podcięcie końcówek boli! stosowałam już różne metody, piję skrzyp, pokrzywę, drożdże, brałam tabletki ze skrzypem, używam wcierki jantar, ale nie zauważyłam poprawy. :( może posiadanie długich włosów nie jest mi dane...
    ale wracając: dziękuję Anwen, jesteś wspaniała, zdecydowanie zyskałaś nową czytelniczkę i włosomaniaczkę!!!

    OdpowiedzUsuń
  66. Ja piję wodę, codziennie staram się przegotowywać tą z kranu i powoli wypijać. Kiedyś nie wyobrażałam sobie pić czystej wody, była taka bez smaku. Ale spokojnie dałam radę się przyzwyczaić ;)

    Mam pytanie, Anwen: jaki masz typ cery?

    OdpowiedzUsuń
  67. ja kocham wodę :)
    szczególnie Primaverę i Nałęczowiankę :) oczywiście niegazowane, gazowanej nie trawię :P

    Super, że się przełamałaś, ja od dzieciństwa dużo wody piję, bo mam problemy z nerkami no i tak zostało :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Już chyba kiedyś to pisałam, ale u mnie w domu zawsze jest kilka butelek wody. Jestem od niej uzależniona :) Z tych które próbowałam nie smakuje mi tylko Cisowianka, nie jestem w stanie jej przełknąć w wersji niegazowanej, a taką preferuję. Dobrowianki nigdy nie próbowałam, bo (to kompletnie bez sensu) nie podoba mi się jej butelka i jakoś w sklepie zawsze ją omijam :)

    OdpowiedzUsuń
  69. bardzo ciekawy post :) Jestem ciekawa czy dałabym rade

    OdpowiedzUsuń
  70. Witaj Anwen. Ja piję wodę od kilkunastu lat - dziennie do 1 litra, ale od 10 dni wypijam 3 litry dziennie - spadło mi 3,2 kg (biegam, więc to też ma wpływ na taki spadek)i poprawiła mi się cera, mam bardzo wrażliwą z rozszerzonymi naczynkami i do tego łuszczyła się na policzkach, a po tych 10 dniach jest znaczna poprawa :)nie swędzi, nie piecze i przestała łuszczyć się na policzkach :) Pozdrawiam Kaśka

    OdpowiedzUsuń
  71. ja bez wody to jak bez ręki, cały czas chce mi się pić :)

    OdpowiedzUsuń
  72. czyli coś jednak w tym jest że od picia wody mozna nieco schudnąć mnie samej jest cięzko przestawic się na wode czy ogólnie picie 2L dziennie, ostatnio tez miałam straszne migreny ale ja mam tak co roku w przesileniu wiosennym a pozatym ciagle zmiany pogody tez robia swoje

    OdpowiedzUsuń
  73. A ja mam pytanie zupełnie nie na temat (choć muszę przyznać, że tym postem zmotywowałaś mnie do picia 2litrów wody dziennie - dziękuję! )
    do sedna: czy Twoja torebka nie jest przypadkiem kupiona w c&a,taka bez zapięcia? Jeśli tak to powiedz proszę czy właśnie brak jakiekolwiek zapięcia nie jest uciążliwy? Ta torebka jest moim marzeniem odkąd jakiś czas temu ją zobaczyłam, ale nie wiem, czy nie byłaby kłopotliwa...: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to niestety nie ta z c&a i moja ma normalnie zapięcie :) wygląda tak: http://www.anwen.pl/2013/03/termoloki-tydzien-w-zdjeciach-8.html

      Usuń
    2. Ach, no nic, trudno. Dzięki w każdym razie za odpowiedź! :)

      Usuń
  74. staram się pić wodę zanim poczuję pragnienie

    OdpowiedzUsuń
  75. Chyba przekonałaś mnie do picia wody :D

    OdpowiedzUsuń
  76. Kiedyś też nie cierpiałam smaku wody (wydawała mi się jakaś gorzka), ale jak do mnie dotarło, że wodę pić należy to zaczęłam się wręcz zmuszać do jej picia. Potem przywykłam do jej picia, a z biegiem czasu nawet nie zauważyłam kiedy polubiłam jej smak :) Może to kwestia czasu i przyzwyczajenia.

    OdpowiedzUsuń
  77. Kiedy niegazowana woda przyprawiala mnie o odruch wymiotny ;] Teraz 3 litry dziennie to moja norma :D

    OdpowiedzUsuń
  78. Też nie lubię takiej bezsmakowej wody, ale chyba zacznę ją pić :D

    OdpowiedzUsuń
  79. Rewelacja!:) Jak dla mnie powinnaś zagrać w reklamie dobrowianki !:)
    Ja też piję wodę!:)

    OdpowiedzUsuń
  80. Jeeeejku.. ja tyle dziennie nie wypiję niczego o.O :p
    A woda niegazowana nie bardzo mi smakuje, ale nie jest jakaś straszna. Często ją kupuję. :)
    Teraz jak chce mi się pić to piję przegotowaną wodę z sokiem z cytryny lub samą ;)
    No chyba, że jest w domu mineralna, niegazowana to ją piję ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  81. Ja natomiast pytanie z innej beczki co pewnie pisalas 1000razy:D ogladajac zdjecia z przed roku widac ze sporo schudlas. Czy pisalas gdzies post na temat jak Ci sie to udało?
    Co ćwiczylas, co jadlas, czego nie jadlas?
    Jesli nie czekamy na taki wpis. Jesli tak prosze o linka:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.anwen.pl/2013/01/piatkowa-inspiracja-wosowa-20-wosy-na.html :)

      Usuń
  82. Rzadko komentuję, ale teraz akurat mam coś do powiedzenia :D

    Nauczyłam się pić wodę, bo w moim domu rodzinnym był taki specjalny kranik filtrujący wodę, z którego można było pić od razu - i nawyk został. Na prezent ślubny dostałam dzbanek filtrujący i jest to najczęściej używany obiekt w kuchni! Zawsze pełen wody, plus zawsze pełna karafka - zaczynam dzień od wody i kończę, biorę też na noc (aktualnie mam też drugą karafkę przy łóżku, prezent od męża zirytowanego ilością szklanek na stoliku nocnym...).

    W każdym razie - miałam też problem noszenia: bo ciężkie, bo koszty kupowania (choć często napełniałam butelki wodą z mojego filtra...). Ale chciałabym Ci polecić moje odkrycie w tej dziedzinie:
    http://www.waterbobble.pl/
    Jak dla mnie - genialny sprzęt! Oczywiście, widziałam w dyskusji wypowiedzi o dostarczaniu minerałów, więc komuś takiemu może to nie odpowiadać - ale dla mnie jest to genialne i oszczędne rozwiązanie. Mam małą butelkę, ale zawsze i wszędzie mogę ją napełnić! Daj znać, jeśli się zdecydujesz. ;)

    Aha, a zimą pijam bardzo dużo herbatek ziołowych i noszę je w kubku termicznych. Jestem fanką czarnej, ale ona po pierwsze szkodzi w nadmiarze, a po drugie wcale tak nie zaspokaja pragnienia. I dziękuję za pomysły na wodę z owocami i ogórkiem, na pewno spróbuję!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  83. Dziewczyny, nie dziwię się Waszemu narzekaniu na bieganie do łazienki, jeśli pijecie dużo niskozmineralizowanej wody. Kiedyś niechcący zaeksperymentowałam na sobie: na wyjeździe w środku upalnego lata miałam zapewnione lidlowe Saguaro i potrzebowalam toalety co chwila. Przy tym czułam się wypłukiwana i wręcz odwodniona. Zazwyczaj piję cisowiankę (moja faworytka wśród szerzej dostępnych), wody wysokozmineralizowane i trochę przegotowanej (i dodatkowo sporo herbaty), w takich proporcjach, jakie mi smakują. Wierzę, że smak przekłada się na to, czego organizm potrzebuje.
    Nie wyobrażam sobie uzupełniania płynów po wysiłku czymś poniżej 1000 mg/l. Po prostu źle się po tym czuję. A woda wysokozmineralizowana działa prawie jak izotoniki, tylko bez cukru i chemii. No i ze trzy razy taniej ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niezależnie od tego jaką wodę piję tak samo często biegam do łazienki ;)

      Usuń
  84. http://z-zycia-fasoli.blogspot.com/2013/05/wosy-stan-poczatkowy.html

    czy mógłby ktoś przeczytać i pomóc mi zacząć przygodę z włosomaniactwem?

    OdpowiedzUsuń
  85. dziwie sie ze osoba ktora sie promuje jako dbajaca o zdrowie i wlosy nazywa cos tak normalnego jak picie wody w ciagu dnia PRZYGODA.....to powinno byc raczej nawykiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a w którym miejscu nazwałam to przygodą? ;) właśnie o wyrobienie takiego nawyku w tym wszystkim chodziło - przeczytaj może jeszcze raz bo widocznie nie zrozumiałaś...

      Usuń
  86. wodę powinno pić się w małych ilościach, 'po troszku', wtedy nie trzeba tyle biegać do łazienki :) ja również staram się pić więcej wody niż kiedyś, powinniśmy jej wypijać 3 litry dziennie, jakoś sobie tego nie wyobrażam kiedy za oknem pogoda czysto jesienna i nie ma aż takiego pragnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak właśnie piję :) niestety na bieganie do łazienki to nie pomaga ;)

      Usuń
  87. Anwen, co mogłabyś powiedzieć o tej maseczce? Mimo silikonów może coś zdziałać? ;) A może kiedyś używałaś?

    http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=37388

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam ją kiedyś, ale dawno temu i u mnie akurat szału nie robiła. Patrząc jednak na opinie w kwc i na cenę to na pewno warto przynajmniej wypróbować :) a skład ma całkiem ciekawy

      Usuń
    2. Ok, dziękuję za pomoc:*

      Usuń
  88. Anwen, a oprócz tych 2 litrów wody piłaś jeszcze inne rzeczy? Ja wypijam tylko pół litra wody dziennie, reszta to herbatki ziołowe, z zielonej herbaty i dwie szklanki siemienia lnianego... Razem koło 2 litrów czy to za mało?
    pozdrawiam ciepło z Poznania:)
    Kaś

    OdpowiedzUsuń
  89. Wodę uwielbiam, ale ta Dobrowianka jest pomyłką. Pierwszy i ostatni raz spróbowałem na ubiegłorocznych żaglach. Nigdy nie piłem tak tłustej wody. Smakuje balsamem do opalania. W pierwszej chwili myślałem, że ubrudziłem szyjkę ręką, albo miałem krem na ustach. Ale nie.

    OdpowiedzUsuń
  90. Hej Kochana!
    Ja staram się regularnie pić wodę i faktycznie wtedy lepiej się czuję!
    Muszę się przypilnować z tą wodą, ostatnio co rusz o niej zapominałam.
    Jak do tej pory najczęściej kupuję Cisowiankę lub Nałęczowiankę

    OdpowiedzUsuń
  91. Najlepsza "recenzja" Dobrowianki, jaką czytałam. Gratuluję:) Naprawdę się napracowałaś, świetnie napisana, fajnie się czyta. Gdyby organizowali konkurs, to byś na 100% wygrała ;D

    OdpowiedzUsuń
  92. Jestem początkującą włosomaniaczką i mam mały problemy. Mianowicie... Moją przygodę zaczęłam od zakupu jakiegoś łagodnego szamponu. Na pierwszy ogień poszedł babydream, który przy pierwszym myciu sprawdził się nawet dobrze, włosy miałam naprawdę fajne, miękkie, ale babydream bardzo plątał mi włosy podczas mycia i nie byłam w stanie chyba domyć go, bo włosy były tak bardzo poplątane. Postanowiłam, że odstawię babydream i kupiłam płyn do higieny intymnej - facelle. Oczywiście pierwsze mycie się sprawdziło świetnie, miękkie i świeże włosy dłużej niż zwykle, włosy się nie plątały. Użyłam go do kilku myć i nagle włosy zaczęły mi się przetłuszczać, a szczególnie na samym czubku głowy. Na początku myślałam, że nie zmywam dobrze szamponu, ale to chyba jednak nie jest to, bo cały czas tego pilnowałam, a wciąż było to samo. Pomyślałam więc, że jest to łagodny szampon i nie myje tak dobrze jak te z SLS/SLES, więc do kolejnych 2 myć użyłam mojego starego szamponu drogeryjnego elseve. Oczywiście włosy wydawały sie być idealne, nie były tłuste ani nic, więc skoro już 'oczyściłam' włosy, to wróciłam do facelle, ale okazało się, ze po umyciu włosy znowu były tłuste na czubku i świeżość trzymała się bardzo krótko (włosy myję co 2 dni). Teraz moje pytanie - co mogło być powodem takiego czegoś? Czy możliwe, że nie służą mi szampony bez SLS/SLES? Jeżeli nie mam problemu z SLS/SLES na co dzień to jaki szampon się najlepiej sprawdzi? Jeżeli ktoś tutaj dotarł to mi bardzo miło. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  93. Fajna akcja :) Mnie jednak nie smakuje Dobrowianka i wszystkie wody źródlane ... Smakują jak z kranu :(
    Natomiast polecam Cisowiankę, Lidlową Saguaro, ale MINERALNĄ ! :) i Nałęczowiankę.
    Z wysokomineralizowanych to Muszynianka - pyszna :D!
    Generalnie pamiętajcie woda MA SMAK ! :D

    OdpowiedzUsuń
  94. Ja nigdy nie miałam problemów z piciem wody, jest to mój numer jeden ;) nie pije w ogóle napojów słodkich i gazowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  95. Nie katuj się tą wodą - to nie prawda, że trzeba wypijać 2-3 litry dziennie! Oczywiście producent wody nie powie inaczej:) 2 litry - OK, ale łącznie z wodą zawartą w pożywieniu. Po co pić, jeśli Ci się nie chce? Obciążasz niepotrzebnie nerki, wypłukujesz przy okazji również potrzebne organizmowi składniki. Picie wody rano na czczo jest OK - najlepiej ciepłej, bo żołądek nie lubi szoku termicznego:) i z sokiem z cytryny - wtedy oczyszczasz śluzówkę żołądka (sok z cytryny ma również inne fajne właściwości:). A jeśli taka mieszanka nie jest dla Ciebie nie do wypicia, to dodaj trochę miodu - zwykłego. Najlepiej rozpuścić go w wodzie wieczorem, rano uzupełnić tylko ciepłą wodą. Dzięki temu pozytywne działanie miodu będzie silniejsze. Producent wody zawsze będzie zalecał picie jej w jak największych ilościach, ale jak się zastanowić, to czy picie na siłę, czy Ci się chce czy nie, może być dobre? Oczywiście pijąc oszukuje się trochę apetyt i pewnie stąd utrata wagi, ale moim zdaniem nie warto, są lepsze sposoby. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co z tego, że się pić nie chce? Organizm jest odwodniony i wtedy jesteśmy spragnieni. Dobrze jest wypijać dużo wody, sama widzisz jakie są skutki, głównie same pozytywy. Ja już długi czas piję wody bardzo dużo i nie biegam ciągle do łazienki. Może to kwestia przywyczajenia. Na początku też tak miałam, a szczególnie kiedy wypijałam dużo wody na raz. Teraz wypijam małymi łyczkami co jakiś czas (w sumie to nawet często) i nie biegam do łazienki ciągle. :)

      Usuń
    2. Głownie pozytywy, ale mówimy o 15 dniach, nie o miesiącach czy latach. Każdy zrobi, jak uważa. Pozdrawiam:)

      Usuń
  96. hey, kupilam nowa isane nawilzająca i po 1 uzyciu zauwazylam ze strasznie spuszyla moje wlosy. Co bym mogla do niej dodac zeby zniwelowac ten efekt? Moge np kilka kropelek oliwki Hipp, ktora olejuje wlosy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Mozesz tez uzyc jej przed myciem jako pierwsze O?

      Usuń
  97. Dzięki tej akcji również zaczęłam pić więcej wody, a właściwie -zwracać uwagę na to, żeby ją pić :-) Bo bywały dni, że wypijałam jedynie kubek kawy... I to późnym popołudniem :/
    Cera też mi się poprawiła i waga coraz lepiej spada (chociaż, dodatkowo biegam i staram się jeść zdrowo:D)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  98. a ja od zawsze piję dużo wody ; ) jak jestem cały dzień w domu to potrafię wypić nawet 5-6 litrów. zwykle piję wodę mineralizowaną z kranu (takiego specjalnego ; )) a jak mi się znudzi to piję herbatki- mam chyba 2 szafki z herbatami i zawsze mam na coś ochotę. nie wyobrażam sobie życia bez dużej ilości picia :D

    OdpowiedzUsuń
  99. Ja piję wodę tak czy inaczej bo ją uwielbiam i praktycznie odstawiłam wszelkiego rodzaju słodkie napoje. Regularnie piję też czerwoną i czarną herbatę (:
    Akcja fajna, szkoda, że tak późno tu trafiłam !

    OdpowiedzUsuń
  100. uwielbiam wodę i jestem do niej tak przyzwyczajona, że wystarczy mi 45 minut i już czuję suchość w ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  101. Według chińskiej medycyny to właśnie woda jest lekiem na wszystko i przyznam że działa. ;) Sama piję ostatnio jej sporo ^^

    http://dorota-nevergiveup.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  102. mam pytanie co do eksperymentu z odstawieniem wszelkich kremów itd. a mianowicie - co z makijażem? zrezygnować na ten czas również z podkładu i pudru? zastanawiam się czy nie przetestować tego również na sobie ale mam wątpliwości właśnie co do makijażu..
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  103. Cienki bolek jesteś z tymi ilościami :P Kocham Muszyniankę i jak przysiądę, to potrafię wypić ze dwie butelki 1,5l pod rząd, najlepiej z cytryną :D (a przez cały dzień jeszcze więcej)

    OdpowiedzUsuń
  104. Ale fajnie że trafiłam na ten post . Od wakacji sam spróbuje pić 2 l wody dziennie :>


    PS Jeśli nie lubisz smaku wody możesz do niej dodać : cytrynę , ogórek ( w plasterkach ) , mięte i trochę miodu naprawdę dobrze smakuje :>

    OdpowiedzUsuń
  105. Akcja społeczna 'zdrowy nawyk picia wody' propaguje regularne nawadnianie organizmu wodą

    OdpowiedzUsuń
  106. Zawsze piłam dużo wody, ale moim rekordem było 7 litrów w ciągu jednej nocy. Byłam w ciąży i na USG okazało się, że nie można zrobić pomiarów dziecka, bo mam za mało wód płodowych. Dostałam "nakaz" nawodnienia przez weekend a ja zrobiłam to w jedną noc. Nigdy nie zapomnę tych zgrzewek wody w sypialni, ale mimo to woda mi nie zbrzydła. Uwielbiam lekko gazowaną Cisowiankę i moje pociechy też. Sylwia.

    OdpowiedzUsuń
  107. Wydaje mi się, że 2 tygodnie to trochę mało jak na takie efekty... Wahania masy są normalne w cyklu mentruacyjnym... Mnie przed miesiączką przybywa nawet do 2 kg... Jakoś trudno uwierzyć, że schudłaś pół kilo, a nie kilogram jak napisałaś, przez samo picie wody...

    OdpowiedzUsuń
  108. Super sprawa z piciem wody mineralnej codziennie. Przez miesiąc piłam codziennie nawet do 3 litrów ( upały i praca na wykopaliskach). Nic w swojej diecie nie zmieniałam. Nie znałam wtedy jeszcze bloga anwen, więc wszystko wyszło przez przypadek. Osobiście pomogło mi na paznokcie. Od ładnych kilku lat ( co najmniej 8) borykałam się z problemem rozdwajających i łamiących się paznokci - były wiecznie rozdwojone. Nie było wg opcji żebym mogła je zapuścić. Nie miałam też czasu na nic innego jak tylko nakładanie sobie odżywki na nie, ale to nic nie dawało. I tu proszę jakoś w ciągu miesiąca mój stan paznokci poprawił się diametralnie. Nie rozdwajają mi się i nie łamią. Myślę że jeszcze trochę takiej kuracji i będę mieć paznokcie naprawdę zadbane.
    Pozdrawiam
    Thurid

    OdpowiedzUsuń
  109. dzieki Tobie i Twojemu blogu mam duża motywacje ale taka kuracje zaczac stosowac. mam nadzieje ze mi sie uda. gratulacje dla Ciebie za wytrwałość:):* jestes mega :)

    OdpowiedzUsuń