7 kosmetyków, które dodają włosom objętości!


Gdy zamykam oczy i wyobrażam sobie swoją idealną fryzurę to za każdym razem wygląda ona nieco inaczej. Raz włosy są długie do pasa, a innym razem sięgają ledwie za obojczyki. Raz mają głęboki odcień chłodnego brązu, a innym razem są rozświetlone licznymi, blond refleksami. Raz są idealnie gładką taflą z grzywką, a innym razem burzą loczków. Tylko jedna rzecz w tych wizjach jest niezmienna – objętość! To ona sprawia, że każda z tych fryzur jest taka wymarzona. Brak objętości to moja odwieczna bolączka i spędziłam naprawdę wiele godzin na szukanie i testowanie metod, które sprawią, że włosów będzie wizualnie więcej, zwłaszcza u nasady.

Kiedy więc hairstore.pl zaproponował mi stworzenie wpisu, w którym miałabym zaprezentować ich bogaty asortyment wiedziałam, że będę chciała przejrzeć ich ofertę właśnie pod tym kątem. Poszukiwania mojego świętego Graala na objętość czyli produktu, który przede wszystkim da mi wymarzony efekt trochę trwały. Wiedziałam też, że musi on spełniać jeszcze jedno ważne kryterium – nie może zawierać alkoholu denat w składzie, bo chciałabym znaleźć coś, co będę mogła stosować codziennie, a nie tylko od święta.

To od razu wykluczyło masę, naprawdę ciekawych produktów, a do testów ostatecznie wybrałam 7 kosmetyków, o których dziś Wam opowiem. Wśród nich znalazło się kilka naprawdę dobrych, jeden przeciętny i jeden, który kompletnie się nie sprawdził. Czy znalazłam jednak swój święty Graal? Przekonacie się za chwilę :)

Wella Eimi Sugar Lift, cukrowy spray nadający objętość i teksturę



Zacznę od produktu, z którym się najmniej polubiłam. W sumie mogłam to od razu przewidzieć, bo pierwsze skojarzenie z cukrowym sprayem jest właśnie takie, że będzie on sklejał włosy. Oczywiście nie dostajemy tutaj mgiełki rodem z PRL i to sklejenie ustępuje po rozczesaniu włosów, ale wciąż zostają one sztywne, a ja takiego efektu nie znoszę. Przeczesując włosy dłonią nie lubię na nich czuć żadnego produktu do stylizacji i nawet lakiery, używane przeze mnie od wielkiego dzwonu wybieram wyłącznie takie, które utrwalają fryzurę, ale są na włosach absolutnie niewyczuwalne. Spray cukrowy (KLIK) poza tym, że usztywnia włosy rzeczywiście nadaje im objętości i bardzo przyjemnie pachnie. Domyślam się, więc, że może mieć swoje zwolenniczki i ja nawet już mam kandydatkę, której go oddam, a która prawdopodobnie będzie z niego o wiele bardziej zadowolona. 

Matrix Oil Wonders Volume Rose, szampon dodający objetości z olejkiem różanym



To mógłby być mój nowy ulubiony szampon. Naprawdę pięknie pachnie – wprost uwielbiam różane kosmetyki, świetnie się pieni i jest bardzo wydajny, ale niestety do szczęścia zabrakło mi tylko jednej, ale za to najważniejszej cechy. Owszem włosy po nim są świetnie oczyszczone, świeże, pachnące i nie przyklapnięte, ale nie ma obiecywanej objętości. To znaczy jest, ale podobną osiągam moim dotychczasowym ulubieńcem, więc nie mam powodów by go zmieniać. Szampon różany Matrix (KLIK) jest na pewno bardzo dobry, nie ma w składzie silikonów, nie podrażnia ani nie wysusza mojej skóry głowy i kosztuje stosunkowo niewiele jak na profesjonalny produkt.

Matrix Total Results High Amplify Root Lifter, objętość u nasady



Ten spray (KLIK) zbiera pozytywne opinie i rzeczywiście nie można mu odmówić skuteczności. Włosy po jego użyciu są bardzo ładnie uniesione u nasady, błyszczące, lekko usztywnione, ale nie na tyle by miało mi to przeszkadzać. Aplikator mógłby co prawda wypuszczać delikatniejszą mgiełkę, a zapach mógłby być przyjemniejszy, ale nie są to wystarczające powody byśmy się mieli nie polubić.



Krem Osis+  to jeden z ciekawszych kosmetyków z dzisiejszego wpisu. Ma przyjemny zapach, dobrą konsystencję, na włosach daje bardzo przyjemny, choć nieco zbyt subtelny efekt w postaci lekko uniesionych u nasady i przyjemnie puszystych na długości włosów. Nie skleja ich i nie usztywnia i idealnie nadaje się na co dzień, bo możemy go nałożyć zarówno na wilgotne jak i suche włosy i nie potrzebujemy ich specjalnie stylizować czy suszyć suszarką. Producent chwali się jego dodatkowymi właściwościami odżywczymi i choć w składzie zbyt wielu super składników nie znajdziemy to Krem Osis+ (KLIK) dobrze sprawdził mi się też w roli odzywki b/s stosowanej między myciami. Włosy były po nim gładsze, bardziej błyszczące i 'ujarzmione'. Krem jednak na pewno nie jest szukanym przez mnie ideałem, bo do tego by nim zostać brakuje mu jednej, zasadniczej cechy. Nadawania super objętości, takiej jaką sobie wymarzyłam. 

Loreal Tecni Art, Volume Architect, spray pogrubiający i dodający objętości



Z tym sprayem bardzo się polubiłam z kilku powodów. Pierwszym z nich jest przyjemny zapach, który zostaje na włosach i sprawia, że mam wrażenie jakbym właśnie wyszła od dobrego fryzjera. Druga sprawa to całkiem niezły efekt w postaci uniesionych włosów u nasady i objętości na długości. Możemy go spokojnie pryskać na całych włosach, bo w żaden sposób ich  nie skleja, ani nie usztywnia. Włosy są po nim wciąż gładkie i błyszczące, a do tego chronione przed wysoką temperaturą suszarki. Ostatnia rzecz to przyjemna aplikacja. Spray Loreal (KLIK) pokrywa włosy bardzo drobną mgiełką, więc wystarczy kilka psiknięć (i kilka sekund) by cieszyć się później ładnymi włosami. 

Kerastase Forme Fatale, żel do suszenia dodający włosom objętości



To jeden z produktów, który postanowiłam sobie zostawić i używać regularnie. Jednak nie do nadawania włosom objętości, bo akurat w tej kwestii żel radzi sobie trochę gorzej niż produkt, o którym zaraz Wam napiszę, ale do utrwalania fal po termolokach. Jak wiecie sięgam po nie bardzo często, ale na co dzień niczym skrętu nie utrwalałam, bo lakier z alkoholem, mógłby włosy wysuszyć, a wszystkie inne wypróbowane przeze mnie stylizatory sklejały włosy, usztywniały je i sprawiały, że pokręcone włosy wyglądały gorzej niż bez nich. Żel Kerastase (KLIK) testowałam głównie u nasady, ale raz odruchowo przejechałam nim po włosach na całej długości. W końcu ma również działanie termooochronne, więc możemy nakładać go i tutaj. Po suszeniu jak zwykle zwinęłam włosy w koczek-ślimak i zajęłam się swoimi sprawami. Jakież było moje zdziwienie, gdy po rozpuszczeniu miałam burzę, pięknych, gładkich faloloczków! Dawno już u siebie czegoś takiego nie widziałam i byłam pewna, że jak zwykle skręt zaraz się rozluźni i prawie zniknie. Nic takiego się jednak nie stało i włosy były pokręcone aż do następnego mycia. Na długości miały genialną wręcz objętość, ale nie były ani odrobinę spuszone. Nie były też ani sztywne, ani posklejane, ale wciąż bardzo przyjemne w dotyku, gładkie i błyszczące. U nasady również trochę uniesione, więc i nieco dłużej niż zwykle świeże. 

American Crew Classic, proszek zwiększający objętość



Na koniec oczywiście perełka i wspomniany wcześniej, poszukiwany święty Graal. Szczerze mówiąc w jego przypadku nie liczyłam na wiele, bo miałam już (nie)przyjemność używać podobnych produktów i zawsze było to samo. Włosy nieprzyjemne w dotyku, szorstkie, ewidentnie pokryte pudrem. W przypadku American Crew (KLIK) tego efektu zupełnie nie ma – włosy są miłe w dotyku, gładkie, błyszczące (a nie matowe jak zwykle po takich pudrach) a do tego mooooocno uniesione u nasady. Objętość po jego użyciu była zdecydowanie najlepsza, a do tego sposób aplikacji jest jak dla mnie najwygodniejszy. Nie muszę pamiętać o nim zaraz po myciu włosów, nie muszę ich suszyć suszarką, ani w żaden sposób stylizować. Mogę go nałożyć dosłownie na chwilę przed wyjściem, jeśli uznam, że chcę dodać włosom objętości.

Sam produkt też jest ciekawy, w dotyku jakby mokry, lepiący, raczej nieprzyjemny przy nakładaniu, ale potem zupełnie z włosów znika zostawiając tylko efektowne uniesienie, które trwa aż do następnego mycia, z którym też nie musimy się spieszyć, bo włosy są świeże dłużej niż zwykle.

Jego skład to raptem 5 składników (Aqua, Propylene Glycol, Silica Silylate, Citric Acid, Sodium Benzoate) i o ile nie będziemy go nakładać bezpośrednio na skórę (a da się to zrobić ostrożnie posypując nim włosy) to na pewno nam nie zaszkodzi, nawet jeśli będzie stosować go często. W pudełeczku znajduje się co prawda tylko 10g tego magicznego proszku, więc jestem bardzo ciekawa na jak długo mi wystarczy. Mam jednak wrażenie, że nie prędko będę kupować następne opakowanie, bo wydaje się bardzo wydajny.

A Wy macie jakichś swoich ulubieńców do nadawania włosom objętości?


Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen

PS Już tradycyjnie na koniec mam niespodziankę i dla Was.

Jest to darmowa dostawa w Hairstore.pl
Dostawa za 0 zł przy zamówieniu już za min. 49 zł!
Kod promocyjny:DDANWEN2
Promocja tylko do 24.04.2017 włącznie.
Darmowa dostawa kurierem, pocztą i do paczkomatów w Polsce - także za pobraniem.
Promocja nie obowiązuje na produkty wielkogabarytowe (meble, duży sprzęt do salonów itp.)
Udostępnij

64 komentarze:

  1. Same fajne kosmetyki :) Szampon różany Matrix uwielbiam, mam zamiar do niego powrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O ja, ten KERASTASE FORME FATALE wpadł mi w oko - brzmi jak coś dla mnie :D Wraz z zapuszczaniem coraz dłuższych włosów szukam sposobów, żeby były ładnie poskręcane też drugiego dnia po myciu, zwłaszcza że osiągnęły już prawie tę długość, przy której będę musiała je upinać na noc :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania jak się ogarnę przeprowadzkowo mogę podesłać Ci odlewkę na spróbowanie :) żebyś wiedziała czy warto w niego inwestować w Twoim przypadku :)

      Usuń
    2. O jeny, to byłoby cudnie <3 Zwłaszcza, że nawet nie mam w otoczeniu nikogo komu mogłabym podrzucić gdyby się nie sprawdził...

      Usuń
    3. Hairstore mógłby być trochę milszy dla klienta i wrzucić na stronę składy kosmetyków lub też nie olewać maili z pytaniami o nie. Byłaby to fajna forma promocji

      Usuń
  3. z chęcią bym wypróbowała coś z Matrixa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja póki co działam z suszeniem głową w dół + suchy szampon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. suche szampony tak, ale raz, że objętość jest jednak słabsza niż po tych produktach, a dwa ja unikam częstego ich stosowania, a chciałabym mieć produkt, który mogłabym używać na co dzień

      Usuń
    2. Tu się zgodzę, codzienne stosowanie suchego szamponu nie jest dobrym pomysłem. Jeszcze nie próbowałam kosmetyków stricte do uzyskania objętości, choć kiedyś kusił mnie puder z got2be. Jednak stwierdziłam, że od wielkiego dzwonu użyję szamponu, na co dzień nie potrzebuję dużej objętości. :-) Najważniejsze, że znalazłaś ulubieńca, jeśli kiedyś się zdecyduję to wypróbuję american crew. Pozdrawiam!

      Usuń
  5. A ja mam ważne pytanie dla czytelniczek, które miały styczność z produktem Tigi Small Talk (ta fioletowa kuleczka o zapachu winogron)
    Kupiłam go w wiadomym celu, szukałam czegos dobrego na zwiększenie objętości. W internecie recenzje są pozytywne, ale ja kompletnie nie umiem go używać.
    Jesli użyje po myciu i włosy wysusze mam je bardzo spuszone i wyglada to brzydko. Jeśli nałożę produkt i zostawię do wyschnięcia, to maja brzydki skręt i często są sklejone mimo używania minimalnej ilości.
    Czy któraś z was byłaby w stanie mi pomoc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie produkty niestety mają to do siebie, że działają najlepiej jeśli wysuszymy włosy suszarką :( moje też się po tym puszą, ale po jakimś czasie w koczku dochodzą na szczęście do siebie

      Usuń
  6. Dzięki za ten wpis - bardzo mi brakowało recenzji takich produktów! Zacieram ręce na American Crew, może zamówię - chciałabym czasem podnieść włosy np. kiedy klapną po deszczu, ale nie lubię tej szorstkiej ,,tępej" tekstury, jaką ma większość proszków. A łatwo go zmyć?
    Ps. Super bluzka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz ja nie używam raczej delikatnych szamponów, więc ze zmyciem problemu nie miałam :) a bluzka to sukienka - dziękuję :))

      Usuń
  7. Ja już dawno pogodziłam się z faktem, że moje włosy są przyklapnięte. Są cieniutkie i delikatne, jedyny plus jest taki, że jest ich dużo. Nie mam zamiaru ich niszczyć np termicznie, żeby uzyskać chwilowo objętość.

    Pani Anwen bardzo ładne zdjęcie u góry, tylko włosy wyglądają na nim jakby były trochę przesuszone. Może to przez światło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. raz przez światło, a dwa przez wiatr :( tego dnia okropnie wiało, a nie miałam ze sobą szczotki by je rozczesywać przed każdym ujęciem ;)

      Usuń
    2. Wg mnie włosy wyglądają b.dobrze, nie widzę przesuszenia.
      Aniu proszek crew stosujesz na całe włosy czy głównie w pobliżu nasady?

      Usuń
    3. haha powiem szczerze że ta Pani Anwen brzmi trochę dziwnie...

      Usuń
    4. proszek tylko u nasady :) ale z innymi produktami próbowałam i na długości

      a co do Pani Anwen to musiałam to przeczytać trzy razy, żeby się upewnić, że się nie pomyliłam :D naprawdę nie musicie do mnie pisać na Pani dziewczyny, niezależnie od różnicy wieku ;)

      Usuń
    5. Dobrze, na przyszłość będę wiedzieć. Ta pani to tak z szacunku było ;)

      Usuń
  8. Hej Aniu, świetny wpis! Mam ochotę wypróbować trzy ostatnie produkty :)
    A tymczasem mam pytanie do Ciebie:
    Jakiś czas temu poszłam do fryzjera, żeby rozjaśnił moje włosy do średniego blondu. Dodam że mam włosy cienkie, lekko falowane, ze skłonnością do przesuszenia i przenawilżenia jednocześnie, wcześniej rozjaśniałam dwukrotnie tylko refleksy. Z racji tego, że łatwo je zniszczyć, poszłam do fryzjera. I co? I dupa, panie, za przeproszeniem :/ zamiast ładnego miodowego sombre wyszła blond blachara z odrostami! A stówka w błoto!
    Oczywiście włosy mam wysuszone, końce pokruszone i czuję, jakby wypadła mi co najmniej 1/4 czupryny. Walczę z tym - mam olejek rycynowy i andreę, ale jeszcze długa droga przede mną.
    I teraz pytanie do Ciebie - chciałabym ten nieszczęsny blond zakryć, a nie stać mnie już na fryzjera (zresztą i tak im już nie ufam :D) Jaka farba czy szamponetka nie zniszczy tak bardzo moich słabych włosów i pozwoli uzyskać ładny ciemny blond/jasny brąz? Oraz jaka jest Twoja najbardziejsprawdzona metoda na kapryśną skórę głowy?
    Pozdrawiam, buziole :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na kapryśną skórę - a co dokładnie masz na myśli? podarażnienie, przesuszenie, łupież czy może wręcz odwrotnie? :)

      co do farbowania to może wypowie się ktoś bardziej zorientowany w temacie. Ja osobiście wybieram albo farby apteczne (ale te raczej ze względu na ewentualne podrażnienie skóry głowy/wypadanie włosów) albo profesjonalne wtedy gdy zależy mi na konkretnym kolorze. Wybierając odpowiednio łagodny oxydant można znaleźć coś co nie zniszczy włosów, a po niektórych farbach to wyglądają zwykle nawet lepiej takie rozjaśniane. Zapytaj może Mysię o konkretny odcień/markę :)

      Usuń
    2. Sa niejakie maski koloryzujace do wlosow. Mozesz poczytac sklady i wybrac ta najlepsza. Ja osobiscie nie probowalam bo pogodzilam sie z naturalnymi ale mozesz sprobowac z blondami podobno dobrze koloryzuja i odzywiaja

      Usuń
  9. marzy mi się żeby kosmetyki od Anwen tworzyły całą pielęgnację! Maseczka jest świetna. Czekamy na szampon wcierkę odżywkę jakieś serum jakas maske typowo proteinową.Powiedz mi Anwen co planujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ehh a ja czekam i czekam :D nie lubie niespodziaaneek :D

      Usuń
  10. a czy ten niebieski zel od kerastase nie będzie niszczyl wlosow stosowany regularnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo zależy od samych włosów. Teoretycznie nie powinien, ma co prawda Isopropyl alkohol ale na dalszym miejscu w składzie, więc posiadaczki wrażliwych włosów i na niego muszą uważać

      Usuń
  11. AMERICAN CREW CLASSIC BOOST POWDER PUDER OBJĘTOŚĆ - Puder przeznaczony do użytku podczas stylizacji włosów dla mężczyzn

    Produkt jest dla mezczyzn, czemu nie podałaś że to nie dla kobiet :) ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co to za roznica? Przeciez produkty do pielegnavji zewnetrznej nie maja niewiafomo jakich skladnikow typu testosteron zeby to mialo wplynac na kobiety. Nie ma roznicy akurat w kosmetykach. Leki niekiedy jeszcze tak ale kosmetyki? Nie ma roznicy chyna ze w stezeniu odzywczycj sklafnikow na wypadanie bo mezczyzn mocniej to dopada

      Usuń
    2. a jakie to ma znaczenie? ;)

      Usuń
    3. Jakby puder wiedział, że stosuje go mężczyzna czy kobieta... Ludzkość mnie zadziwia :D

      Usuń
    4. zdradzę Ci mały sekret - włosy nie wiedzą czy nakładasz na nie produkt który ma na opakowaniu napisane 'dla mężczyzn'

      Usuń
    5. Zdradzę wam jeszcze jeden sekret - penis wam od tego nie urośnie ;)

      Usuń
  12. Masz zajebiste włosy, jak doszłaś do tego koloru ? Piękny, taki chciała bym mieć ^_^ Gratulacje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co dużo zależy od światła, na tym zdjęciu rzeczywiście kolor wyszedł wyjatkowo dobrze, ale zobacz sobie i na innych zdjęciach ;) ostatnio farbowałam 7.1 farby Inebrya Bionic - kolor bardzo ładny, ale dosyć szybko się wypłukuje niestety

      Usuń
  13. Anwen, zdradz jak przyspieszylas porost włosów. Od stycznia urosły Ci nieziemsko wiele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najpierw imbirową wcierką a obecnie tą z Orientany :) niedługo o niej napiszę, bo zbliżam się do końca miesiąca stosowania

      Usuń
  14. Ja mam cienkie, rozjaśnione włosy. Żadne cuda jak suszenie włosów głową w dół, robienie koczka, lakiery nie pomagały. Ale niedawno, wcierając maść końską na porost przypadkowo odkryłam, że włosy które się przez nią posklejały, można całkiem fajnie ułożyć, postawić je. Oczywiście, nadaje się tylko na pierwsze cm od skóry, bo ma alkohol w składzie. Jak ktoś będzie planował kurację, to niech weźmie ten ewidentny plus pod uwagę...

    OdpowiedzUsuń
  15. Udało mi się doprowadzić włosy do porządku, ale nadal mam na głowie wielki przyklap, więc wpis spada mi z nieba, bo też poszukuję swojego świętego Graala ;) Zainteresował mnie American Crew ze względu na jego "dowolność stosowania". Zazwyczaj myję włosy wieczorem i nawet jeżeli coś na nie nałożę to rano nie ma żadnego efektu, więc ten proszek miałby szansę zostać moim Graalem o ile rzeczywiście nadawałby objętość. Kusi darmowa dostawa i moje zbliżające się urodziny (ah, prezent ode mnie dla mnie ;)), ale po traumatycznej wpadce z Tigi Small Talk (naprawdę, ten zapach do teraz śni mi się w najgorszych koszmarach) jakoś boję się inwestować w takie cuda. Ale pewnie i tak zamówię, bo kto nie ryzykuje ten nie pije szampana :D

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie nic się nie sprawdziło na dłuższą metę, więc ścięłam włosy i okazało się, że jednak lepiej mi w krótszych:) Jasne, nadal szukam czegoś na objętość, ale już nie tak rozpaczliwie, bo i tak fryzura jest ok:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety do dziś nie znalazłam niczego co by dodawało moim falowanym włosom wymarzonej objętości, a przetestowałam naprawde sporo.

    OdpowiedzUsuń
  18. Anwen, czy używałaś może proszek super dust z serii TecniArt? Mogłabyś go porównać z American Crew?

    OdpowiedzUsuń
  19. Anwen, czy mogłabyś coś polecić do utrwalania grzywki? Mam problemy ze skórą głowy i nie chcę używać kosmetyków, które mogą jej zaszkodzić przy codziennym używaniu i włosom oczywiście też. Część moich głosów nie zamierza rosnąć i układa się na wszystkie strony. Połowa grzywki ma 5cm, a reszta po 20cm i nie da się tego inaczej ujarzmić ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zamówiłam American Crew:) recenzja produktu bardzo mnie zachęciła, choć ze względu na cenę wybrałam inny sklep. W polecanym sklepie zamawiałam dwukrotnie farbę Inebrya Bionic, z której jestem niesamowicie zadowolona. Strzał w 10! Dzięki Tobie Anwen mam już kilka świetnych kosmetyków. Nie lubię sama eksperymentować na włosach, więc tym bardziej cenię sobie Twoje doświadczenie. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  21. * dodają OBJĘTOŚCI ;)

    Pozdrawiam
    Arnika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Arnika :) cały czas zastanawiałam się która forma w tym wypadku będzie poprawna, ale chyba rzeczywiście masz rację - już poprawiłam :)

      Usuń
  22. naprawdę bardzo ładne zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja lubię Kemon, Hair Manya, Macro który kiedyś polecałas :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Odżywka do włosów dodająca objętości 400ml NATURA SIBERICA OBLEPIKHA, cena w auchanie około 16 zł a daje niesamowite efekty na objętość włosów, wystarczy nie wielka ilość na całe włosy a i na skórę głowy też dajemy. Byłam na prawdę zaskoczona że działa bo każda odżywka mnie obciążała i już straciłam nadzieję na objętość, dodam że mam włosy cienkie i skłonne do przetłuszczania.

    OdpowiedzUsuń
  25. Aniu, czytam Cię już wiele lat, praktycznie od początku i dzięki Tobie też trochę moje włosy przeszły metamorfozę. Niestety kilka miesięcy temu wszystko poszło w diabły :-(. Wiele tygodni zastanawiałam się co się stało. W kilka tygodni z długich prawie do pasa, zadbanych, co prawda nie za gęstych, ale tak już mam, stały się suche, matowe, łamliwe. Musiałam obciąć do ramion. Myślałam że to przeproteinowanie, czy może moim włosom znudziły się kosmetyki które używałam. ale po obcięciu bardzo szybko znowu się poniszczyły. Głowiłam się długo, nawilżałam, kombinowałam, olejowałam. Ale wymyśliłam. Woda!!!! Beznadziejna woda. Ponad rok temu przeprowadziłam się z bloku gdzie była super woda na wieś, gdzie jest woda ze studni i jest okropna, twarda, żółta i ogólnie nie nadająca się do spożycia, ale głowę i kąpiel oczywiście w tej wodzie. I tu moja prośba do Ciebie, czy możesz coś napisać na temat wody i jej wpływu na włosy. Bo moje w tej chwili są w tragicznym stanie. Na szczęście widać światełko w tunelu bo zakładają już nam miejską.

    Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! może spróbuj myć włosy w wodzie przefiltrowanej z pojemników typu Brita itp. ? Wiem, że to uciążliwe, ale może samo płukanie na koniec juz pomoże?

      Usuń
    2. Z tego co wiem istnieją filtry prysznicowe usuwające twardość wody na takiej samej zasadzie jak Brita. zakłada się filtr z żywicą jonowymienną przed słuchawką prysznica. Należy pilnować wymieniania ponieważ żywice tracą swoja pojemność jonowymienną po pewnym czasie.
      To znacznie lepsze rozwiązanie niż płukanki itp,

      Usuń
  26. cześć ;)
    mogłabyś powiedzieć co najbardziej przyczyniło się do zagęszczenia twoich włosów? ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ło matko, ja od zawsze robię wszystko, żeby jednak tę objętość zmniejszyć, bo lubię proste i gładkie (oczywiście mam falowane włosy...foch), więc raczej nie skorzystam ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja mam na głowie chyba wszystko, co najgorsze- włosów jest mało, są cienkie i falowane, zero objętości... chciałabym mieć gęste włosy, bo to, że są długie, to niewiele... :(

    OdpowiedzUsuń
  29. W końcu musze kupic jakiś produkt dodający objętość, ponieważ moje włosy to tragedia!

    OdpowiedzUsuń
  30. Chciałam sobie zamówić tez zel kerastase, ale co z tego ze darmowa dostawa, jak produkt MOZE bedzie za dwa tygodnie, ale wlasciwie to zalezy od producenta, wiec tak naprawde nie wiedza czy bedzie w ogole... Na razie czekam i mam nadzieje ze bedzie :(

    OdpowiedzUsuń
  31. hej dziewczyny, nie wiem w którym miejscu napisać ale mam pilne pytanie, otóź w sobote poszłam do salonu fryzjerskiego na dekoloryzacje włosów, miał to być profesjonalny salon, z olaplexem itd, zaczęło się od wywiadu powiedziałąm fryzjerce że farbowałam włosy henna khadi ciemna jakos z poltorej roku temu moze mniej, kilka razy, na co ona stwierdzila ze powinno byc ok po takim czasie i ze zaczynamy bo szkoda czasu, wlosy rozjasnily sie tak, że na górze zółto pomarańczowe, środek zielony, końcówki jakis rudy, fryzjerka się troche zszokowała i znowu zaczęła dekoloryzację tego zielonego żeby ratować sytuację,oczywiście nic to nie dało, wysuszyła włosy, i nałożyła ciemniejszy kolor żeby zakryć ta ciemną zieleń, w efekcie włosy nie wyglądały tak źle, zapłaciłąm za usługe 460 zł, wyszłam średnio zadowolona w szoku ogónie chciałam z tamtąd uciec, na drugi dzien umyłam włosy no i farba się zmyła z włosów mam 3 kolory na głowie, przebija zieleń, w ogóle cała czupryna w plamach, powiedzcie mi prosze czy ja powinnam to reklamować? właściwie zniszczyli mi włosy i wzięli za to duże pieniądze:( nie wiem kto zawinił, nie muszę się znać na włosach i wiedzieć że taka henna zostaje na włosie na zawsze, oczekuje tego od profesjonalistów, może gdybym została ostrzeżona a tu nic z tych rzeczy, teraz każda farba będzie się zmywać i znowu muszę wrócić do swojego ciemnego brązu, proszę o jakieś porady, uwagi, czy ja mam prawo żądać zwrotu gotówki? wydaje mi się, że ten salon nie naprawi mi koloru bez żadnej wiedzy o hennie proszę o pomoc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. reklamować i to koniecznie, z własnego doświadczenia wiem, ze stan włosów będzie Ci się tylko pogarszał, więc najlepiej od razu idź z reklamacją :(

      Usuń
    2. dzięki za odpowiedź:) dzisiaj chce się wybrać do tego salonu, nigdy nie reklamowałam żadnej usługi więc nie będzie to łatwe bo też nie wiem czy salon weźmie odpowiedzialność za to co uczynił a raczej fryzjerka, która(jak się okazało już po moim rozjaśnieniu) sama rozjaśniała sobie włosy 4 razy w jeden dzień , pokruszyły jej się włosy i z powrotem wróciła do czerni, tak trafiłam;) a powinnam walczyć o zwrot kasy czy o co najlepiej, jak wyglądała sytuacja u Ciebie?

      Usuń
  32. Po tym poście kupiłam American Crew i spray z L'oreala ;) Anwen jak dokładnie aplikujesz American crew? Na moje włosy niezbyt działa, mimo sam zwykły suchy szampon już daje nienajgorszy efekt. Z kolei L'oreal sprawił, że moje włosy szybciej się przetłuściły i w dotyku były mniej przyjemne niż normalnie, może coś robię źle?

    OdpowiedzUsuń
  33. Odkąd pamiętam miałam problem z brakiem objętości i z "oklapniętymi włosami". Muszę koniecznie przetestować polecane przez Ciebie kosmetyki, mam nadzieję, że się u mnie coś sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Hej. Miałam bardzo długą przerwę we włosomaniactwie z różnych powodów. Jak tu ostatnio byłam miałaś bardzo ciemne włosy. Zdjęcie w tym poście bardzo mnie zachwyciło. Nigdy nie komentowałam (mimo czytania nałogowego), ale teraz czuje, że muszę Ci powiedzieć, że wyglądasz przepięknie w tych włosach... kolor, długość, gęstość, zdrowość ;) Pięknie no. Zdecydowanie lepiej niż w czarnych.
    Pozdrawiam ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  35. Wszelkie spreje kojarzą mi sie raczej z obciążeniem włosów i właśnie sklejaniem :( najbardziej lubię jednak naturalne włosy więc nie korzystam z takich produktów dodajacych objętości choć nie ukrywam że przydało by sie od czasu do czasu użyć ;)

    OdpowiedzUsuń