Pożegnanie z Częstochową


Ostatnie pudło powędrowało do auta, zatrzasnęłam za sobą drzwi, a razem z nimi prawie trzy lata spędzone w moim pierwszym, własnym mieszkaniu. Decyzja o przeprowadzce o dziwo przyszła mi z taką łatwością, że wielokrotnie wracałam do tamtej chwili zastanawiając się czemu właściwie tak łatwo jest mi wyprowadzić się z tego miasta. Gdybym napisała, że nie polubiłam się z Częstochową to byłoby to wierutne kłamstwo. Naprawdę dobrze nam się tu mieszkało.

Pamiętam jeszcze swój zachwyt, gdy wracając otwierałam drzwi domu i cieszyłam się każdym najmniejszym, ale urządzonym moją własną ręką szczegółem. Może to i głupie, bo mojemu mieszkaniu daleko było do tych z katalogów czy pinterestowych zdjęć, ale było w 100% moje. Każda rzecz, każdy mebel został postawiony dokładnie tam gdzie chciałam i choć nie idealny to przez to, że wymyślony przeze mnie sprawiał mi radość.


Pamiętam też te wszystkie spacery, gdy popychając wózek zwiedzałam zupełnie dla mnie nowe okolice i cieszyłam się pięknym drzewem czy wyjątkowo malowniczym kościołem. Odkrywanie miasta na nowo było świetną przygodą. Znalezienie ulubionej kawiarni z najlepszą bezą na świecie, przepysznych lodów, które idealnie chłodziły w letnie dni i przemiłą Panią, która mi je sprzedawała, a z którą mogłam zawsze pogadać niby o niczym, ulubionej ławki czy innych miejsc do których lubiłam wracać sprawiało mi ogromną satysfakcję.

Pamiętam, gdy pierwszy raz znaleźliśmy 'nasz las'. Ten spokój, ta harmonia i to uczucie, że znalazłam miejsce, w którym czuję to magiczne połączenie z przyrodą, a z drugiej strony nie muszę obawiać się tych wszystkich leśnych pająków, które budzą we mnie taką grozę. Wracaliśmy tam wiele razy, ale każdy cieszył mnie tak samo mocno jak ten pierwszy.


Pamiętam dzień, gdy pierwszy raz wyjechałam sama na częstochowskie ulice i tę dumę, gdy dojechałam na siłownię nie powodując po drodze żadnej kolizji ani zagrożenia dla innych. 

Pamiętam przemiłych ludzi, którzy przyjęli mnie w tym mieście tak ciepło, że poczułam się jakbym tu mieszkała od zawsze. Sąsiadów, znajomych, a nawet przyjaciół, z którymi spędzaliśmy miło czas.

Pamiętam też, gdy z wielkim ciążowym brzuchem pokazywaliśmy kolejnym odwiedzającym nas bliskim Jasną Górę i okolice ;) I te wszystkie ciepłe dni spędzone w jasnogórskim parku, w którym najpierw z Zuzią śpiącą w wózeczku, a potem już z taką dzielnie biegającą za kaczkami, wiewiórkami czy po placu zabaw przesiadywałam godzinami.

Dlaczego, więc tak łatwo mi to wszystko zostawić i ruszyć dalej w 'świat'?

Bo już nie mogę się doczekać tego wszystkiego 'nowego', które czeka nas w Tarnowie. Tak - to właśnie tam będę teraz mieszkać i stamtąd będę do Was pisać. Z niemałym zdziwieniem odkryłam w sobie to, że ja po prostu lubię zmiany. Będąc zbyt długo w tym samym miejscu zaczynam zwalniać obroty i 'dusić się'. Być może mój mąż mnie zabije jak to przeczyta (a może ucieknie na myśl o kolejnej przeprowadzce), ale czuję, że i to nie będzie moje ostatnie słowo. Ja po prostu szybko zapuszczam korzenie, ale równie szybko potrzebuję by mnie przesadzić do nowej ziemi. 


Pewnie zapytacie dlaczego akurat Tarnów. Odpowiedź jest bardzo prosta choć pewnie nieoczywista, bo nie mamy w tym mieście nic - ani rodziny czy znajomych, ani pracy, ani mieszkania. To ostatnie dopiero co kupiliśmy i remontujemy, ale nie był to powód naszej przeprowadzki. Do Tarnowa pojechaliśmy na weekend jakoś we wrześniu zeszłego roku. Bez żadnych oczekiwań, po prostu trafiła się okazja by spędzić tam dwa dni. Mimo niezbyt sprzyjającej pogody wybraliśmy się na spacer po starym mieście i poczułam coś co kilkanaście lat temu zdecydowało o wyborze Krakowa na miejsce studiowania. Poczułam, że to 'moje miasto', że właśnie tu chcę teraz żyć. Na szczęście dla mnie, mój mąż zareagował entuzjastycznie na ten nieco szalony pomysł i zaczęliśmy poszukiwania idealnego dla nas mieszkania. Trochę trwały, ale gdy pierwszy raz poszliśmy je obejrzeć znów poczułam, że to 'mój dom' :)

Teraz czeka nas jeszcze kilka trudnych tygodni, ale wyznaję zasadę, że muszę się trochę pomęczyć by móc się później w pełni cieszyć rezultatem. Trzymajcie więc kciuki za nas i wybaczcie mi jeśli na blogu wciąż będę się pojawiać sporadycznie. Jest nadzieja, że gdy w końcu się z tym wszystkim uporam i ogarnę firmowe sprawy znów będę miała dla Was tyle czasu co dawniej :)

Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen
Udostępnij

121 komentarze:

  1. Odważnie, 3mam kciuki żeby wszystko było po waszej myśli - powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego dobrego w nowym domu Anwen !! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak tak czytam twój wpis to też mnie nachodzi ochota na przeprowadzkę, z tym że mi się zawsze marzyło Trójmiasto, ale musiałabym przejechać całą Polskę, żeby się tam dostać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkanie nad morzem (niekoniecznie w Trójmieście i nawet niekoniecznie nad polskim) też mi się marzy, ale właśnie ta odległość... :(

      Usuń
    2. Mieszkanie w Trójmieście to też od dzieciństwa moje marzenie! Póki co, z serca Śląska przeniosłam się dwa lata temu w okolice stolicy i.... też czuję że to nie jest moje ostatnie słowo...

      Anwen, trzymam kciuki i z całego serca życzę powodzenia!! :) Rzucanie się na głęboką wodę czyli przeprowadzka w obce miejsce bez rodziny i przyjaciół jest czymś trudnym ale jednocześnie daje poczucie takiej wolności i mocy, że trudno się bez tego później dłużej obyć. I tym bardziej fajnie, że masz kogoś kto podziela Twoje podejście :)

      Usuń
    3. Zapomniałam sie podpisac - tluste.klaczki vel jo :)

      Usuń
    4. a ci co mieszkaja nad morzem to wcale nad nie nie chodza ;p wszedzie dobrze gdzie nas nie ma

      Usuń
    5. nie bardzo rozumiem ten argument. przecież przeprowadzasz się raz? nie trzeba bedzie jezdzic co tydzien przez całą polske?

      Usuń
    6. chodzi pewnie o odleglosc od rodziny

      Usuń
    7. oczywiście chodziło mi o odległość od rodziny :)

      Usuń
    8. Trójmiasto pozdrawia. Naprawdę łatwo się w nim zakochać. Miał być to tylko przystanek w moim życiu i tak jakoś już ponad 8 lat minęło;)

      Usuń
  4. Anwen czym zajmuje się twój mąż? Myślisz, że oboje znajdziecie pracę? Mąż się godzi na takie zmiany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tez jestem tego ciekawa😀

      Usuń
    2. na szczęście żadne z nas pracy szukać nie musi :) Ja mam firmę, a mąż taką pracę, że możemy się spokojnie przeprowadzić

      Usuń
    3. Jakby się mąż nie zgodził to raczej by mieszkania nie kupowali więc dziwne to pytanie.
      Aniu, życzę wam wszystkiego dobrego w nowym miejscu. Tarnow to naprawdę fajne miasteczko i mam nadzieję że będzie się wam tu dobrze mieszkać.

      Usuń
    4. Wydaje mi się że anonimowi chodziło o to czy nie ma między nimi spięć z tego powodu gdyż znów musi zmieniać pracę. Wiadomo że siła go nie zaciągnie. Więc z kolei mnie dziwi Twoje niezrozumienie i głupia uwaga

      Usuń
  5. Sama mieszkam w Tarnowie i sobie chwalę. Mam nadzieje, że będzie można teraz stacjonarnie kupić tu Twoje maski. Wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia! My miesiąc temu zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę do stolicy. Również żadnych znajomych i rodziny w mieście. Ja się bardzo cieszę, też lubię zmiany :)

    OdpowiedzUsuń
  7. moj Tarnow ! mieszkalam tam przez 15 lat, teraz jestem w Stanach. mimo tego ze zmiany moga wydawac sie trudne chociazby uroki przeprowadzi to wiele ucza. fajnie sie sklada bo wlasnie zaczynam walke o piekne wlosy, teraz Anwen jestes mi jeszcze bardziej blizsza bo Tarnow za ktorym bardzo tesknie ! polubicie sie.
    malgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu to może znasz jakieś miejsca w Tarnowie lub okolicach, które koniecznie powinnam odwiedzić? :)

      Usuń
    2. Polecam koniecznie odwiedzić ruiny zamku na Melsztynie :) Jezioro Rożnowskie, staw Dwudniaki, Skamieniałe miasteczko w Ciężkowicach :) szczególnie obowiązkowe pozycje wiosną lub latem! Widoki są naprawde urzekające.

      Usuń
    3. Może to niekoniecznie blisko Tarnowa, ale musicie się koniecznie wybrać do Rożnowa (jezioro Rożnowskie)! Tutaj link do zdjęć: http://www.mojamalopolska.pl/przyroda-wypoczynek/roznow-jezioro-roznowskie/

      Najpierw mieszkałaś w bliskim mi Krakowie, później w moim mieście- w Częstochowie, a teraz w moich rodzinnych stronach :)
      Pozdrawiam,
      Sylwia.

      Usuń
    4. Jezioro Rożnowskie znam już ze słyszenia, bo nasi znajomi mają tam jakieś domki czy coś podobnego - do tej pory nie udało nam się dojechać, ale na wakacjach na pewno nadrobimy :)) a skamieniałe miasto już zapisałam w zakładkach, żeby o nim nie zapomnieć

      Usuń
    5. W samym Tarnowie obowiązkowo Góra sw. Marcina, tzw. Marcinka, jest tam restauracja, plac zabaw i ruiny zamku Tarnowskich wraz z pięknym widokiem na miasto i okolice. A trochę dalej, w żukowicach, coś dla Zuzi - Roleski Ranch. Mają tam konie i osły, plac zabaw, restaurację. Stosunkowo niedaleko jest też do Pacanowa, gdzie znajduje się centrum bajki.

      Usuń
    6. konie! coś dla mojej Zuzi :)) a na marcinkę pójdziemy pewnie w pierwszej kolejności, bo wszyscy mi o niej piszą :)

      Usuń
    7. O wow! :) Pochodzę z Tarnowa tak więc chętnie służę pomocą. Na pewno musisz wybrać się na najlepsze gofry na Wałowej. :-)

      Usuń
    8. Aniu: Park Strzelecki, secesyjny dworzec kolejowy, park sanguszkow, bania - czyli jedyna w Polsce czynna wieża ciśnień, słoń pod Krakusa przy ulicy Krakowskiej, ruiny nigdy nieukonczonej mleczarni (zwiedzanie na pewno bez dziecka!), aquapark, korty do tenisa, lasek lipie w kierunku na Wolę rzędzinska (jest nawet siłownia na świeżym powietrzu), Marcinka, Escape room na wałowej, secesyjne kamienice w okolicy teatru Słowackiego...
      Aga

      Usuń
  8. Ale znów będziesz Aniu niedaleko Krakowa (który bardzo mi się marzy, jako miejsce do zamieszkania) :) Ja rozumiem takie podejście, gdyż sama nie wyobrażam sobie żyć w jedynym miejscu bardzo długo, raczej jestem wędrowniczką :) Trzymam mocno kciuki, aby wszystko pomyślnie się udało!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam cichą nadzieję, że może przeprowadzisz się gdzieś bliżej pomorza :p A tu dalej kawał drogi :p Dzieli nas 710 km ;) Ja akurat mam odwrotnie niż ty i nie przepadam za zmianami, choć ostatnio jak byłam w Zakopanym z moim lubym tak mi się spodobało, że wymarzyłam sobie, że kiedyś zamieszkam w pobliżu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przybij piątkę ;)! Też liczyłam, że Anwen przeprowadzi się bliżej Pomorza :)).

      Usuń
  10. Powodzenia :) A jak się zrobi cieplej to zapraszam na spacer po Rzeszowie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Z wiosną Tarnów staje się jeszcze bardziej przytulny, miłego odkrywania i do zobaczenia gdzieś na tarnowskich uliczkach! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba pierwszy raz tu pisze😊 ale mnie zaskoczylas tym Tarnowem! Wlosomaniaczka jestem już bardzo dlugo i z zawodu fryzjerka wiec od poczatku tez sledze Twojego bloga a od Tarnowa mieszkam niecale 20 km. Polecam Ci odwiedzic skamieniale miasteczko w Ciezkowicach i w lipcu od 1-8 wybrac sie na odpust w Bazylice mniejszej w Tuchowie jest wtedy bajecznie. Ja wlasnie jestem z okolic Tuchowa i gdybys sie wybierala bylabym prze szczesliwa spotkac sie z Toba😘

    OdpowiedzUsuń
  13. Witamy w Tarnowie! :) mam nadzieję że kiedyś się przypadkiem spotkamy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam w Tarnowie 😊 mam nadzieję że będzie Ci się tu dobrze mieszkało 😊

    OdpowiedzUsuń
  15. Zazdroszczę, bo wszystko wskazuje na to, że będę mieszkała w Tarnowie, a tego "pyknięcia" nie było i czuję, że nigdy nie będzie :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Moje okolice. Być może do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale się cieszę! Niby taka drobnostka, jednak super, że od jednej z ulubionych blogerek będzie dzieliło mnie od tej pory kilkanaście kilometrów!
    Życzę Wam wszystkiego dobrego, obyście byli zadowoleni ze zmiany otoczenia ����

    OdpowiedzUsuń
  18. Tarnów to bardzo przyjemne miasto :) mieszkałam tam trzy lata i dobrze wspominam ten okres :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślałam, że przeprowadzacie się do jakiegoś dużego miasta, myślę sobie pewnie Warszawa. Nie doczytałam tekstu do końca, a tu zdjęcie i znajomy widok :D może kiedyś spotkamy się na ulicy, albo gdzieś w sklepie. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam serdecznie w Tarnowie. Mam nadzieję że zostaniecie u nas na dłużej.Pozdrawiam Wiola Sapeta

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wierzę! Osoba dzięki której zaczelam dbać o włosy, moja inspiracja i motywacja :D autorka bloga którego czytam od 4lat zamieszka w moim mieście! :) Moje ulubione miejsce w Tarnowie, które Tobie serdecznie polecam to zdecydowanie Park Strzelecki :) Wygląda pięknie o każdej porze roku, idealne miejsce na rodzinne spacery :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Park Strzelecki to ten co wygląda trochę jak las? :)) Jeśli tak to ja go znam! Byłam tam jeszcze zanim tak naprawdę poznałam Tarnów. Kilka razy mieliśmy tam przymusowy przystanek w drodze do lub z Zamościa i baaaardzo mi się spodobał. Zdecydowanie jest to kandydat na nasze ulubione miejsce w mieście

      Usuń
    2. Park strzelecki to ten z łabędziami, mauzoleum Bema i fontanną z paszczami lwów. Nie wiem czy o ten chodzi, dla mnie bardziej jak las wygląda park na piaskówce, trochę bardziej na uboczu i prędzej to on był na waszej trasie, o ile nie jechaliscie przez centrum miasta

      Usuń
    3. tak - miałam na myśli ten na piaskówce :) za to do strzeleckiego będę miała najbliżej, więc pewnie będzie to nasz częsty kierunek spacerów z Zuzią :)

      Usuń
  22. Życzę powodzenia w przeprowadzce, mam nadzieję ze spotkasz w Tarnowie wyjątkowych ludzi :) I będziesz się czułą tam cały czas jak w domu :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Podoba mi się Twoje podejście do przeprowadzek. Mi one jakoś ciężko przychodzą...ale bardzo tęskni mi się za Zamościem, nie wiem czy to jakiś znak że to moje miejsce na ziemi czy tylko sentyment. Może kiedyś tam wrócę ale nie ma co zakładać że to na zawsze. A Tobie za Zamościem się nie tęskni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tęskni :) ale wiem, że to właśnie sentyment, bo jakby nie było tam się wychowałam, chociaż nie wykluczam wcale, że kiedyś tam nie wrócę :)

      Usuń
  24. Czytając te komentarze widzę, jak dużo włosomaniaczek mieszka w Tarnowie :D Sama przeprowadziłam się tu dokładnie rok temu i jestem bardzo zadowolona z tej decyzji. Wszystkiego dobrego w nowym mieście i nowym domu Anwen! :) :)
    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej pory myślałam że bardzo mało, bo nigdy nie brakowało w naturze maski natur vital jak chciałam ją kupić :D

      Usuń
  25. Brawo! Nie wiedziałam, że jesteś taką osobą.
    Ja mam dokładnie tak samo, chyba w genach.
    Urodziłam się gdzie indziej niż wychowywałam a później dorastałam. Liceum w innym mieście niż rodzinne, studia w innym (I stopnia gdzie indziej i II też).
    Z moim chłopakiem z którym jestem od 11 lat po roku mieszkania w jednym mieszkaniu/miejscu odczuwamy to samo - zaczynamy się nudzić i męczyć, przytłacza nas stagnacja.
    Nie mieszkaliśmy w żadnym mieszkaniu dłużej niż rok z czego przez większość czasu i tak podróżowaliśmy. Nie kupiliśmy jeszcze nawet mieszkania bo wiedzieliśmy, że nie poznaliśmy jeszcze swojego miejsca na ziemi. Naszym docelowym miejscem na zawsze była Hiszpania, ale nie chcieliśmy tego na zawsze mieć już...chcieliśmy pożyć, wyjechać, najpierw do Dubaju -
    wyjechaliśmy, na 1,5 roku. Zaczęliśmy planować Hiszpanię i życie pokierowało nas do naszego ulubionego miasta w Andaluzji choć rozważaliśmy inne, bardziej rozwinięte.
    Chcielibyśmy zostać tu na zawsze i myślimy nawet o kupnie mieszkania, to jest nasze miejsce na ziemi i co najważniejsze to jest nasze otoczenie, ludzie, mentalność, styl życia, kultura i nie znaleźliśmy tego nigdzie na świecie. Prawdopodobnie dlatego będzie to nasz kraj na świecie, ale czy miasto, nie wiemy.
    Boimy się obydwoje co będzie jeśli dostaniemy propozycję ze Stanów lub Australii ( nie wysyłając CV oczywiście). Nie ciągnie mnie tam, ale mojego chłopaka tak a popieramy się we wszystkim i jestem też taka, że nie chcę nie wykorzystać w życiu jakiejś okazji, zrezygnować z czegoś. Dodaje mi otuchy to, że są jeszcze takie osoby jak Ty, byłam przekonana, że napiszesz o Warszawie ze względu na rozwój firmy a tutaj… Tarnów! Bo Ci się spodobało! Tak trzymaj. W Polsce nieliczne stare znajomości zazwyczaj z dziećmi i z małych miejscowości nie rozumieją co my robimy, bo po co, jak to, tak nie można, ani rodziny, ani znajomych, ani mieszkania. Mieszkanie będzie - z tych samych względów o których wspomniałaś, ale biedne pewnie doczeka się wynajęcia albo sprzedania.
    Trzymam kciuki za Was, powodzenia w nowej przygodzie i rozdziale w życiu, którym nie zawsze musi być tylko ślub czy dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehhe do Ciebie to mi bardzo daleko :) jak na razie wyprowadzki za granicę nie przewiduję (chociaż dom nad ciepłym morzem to moje marzenie)

      Usuń
  26. Anwen, życze Ci samych cudownych chwil w nowym mieście i nowym domu :) mieszkam niedaleko Tarnowa,więc jest szansa że kiedyś się spotkamy (choćby i przypadkiem na ulicy), polecam Ci w ramach wolnego czasu zwiedzanie i Tarnowa i samych okolic,które są PRZEPIĘKNE :) na pewno Ciężkowice, o których dziewczyny wspomniały wcześniej, urokliwy Biecz, niezliczone szlaki rowerowe, jezioro Rożnowskie koniecznie :D a jestem pewna,że będziesz bardzo zadowolona z mieszkania w samym Tarnowie ;) powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie dopisuję Biecz do listy :)) a co do spotkania to może uda mi się jakieś zorganizować, jak już sie oswoję z nowym domem, miastem i całą resztą ;)

      Usuń
  27. Zazdroszczę ci optymizmu. Ja nienawidzę pakowania i rozpakowywania. Zanim poszłam na studia, marzył mi się Wrocław, uwielbiałam to miasto, a że jestem z małej miejscowości, to to jeszcze potęgowało chęć wyprowadzki, a przed samym składaniem podań na studia coś mnie powstrzymało i wybrałam studiowanie w Legnicy i to stało się moim naj naj najukochańszym miejscem na świecie, chociaż byłam tam z milion razy wcześniej. Niestety w życiu czasem nie wszystko idzie po naszej myśli i nie udało mi się tam, może kiedyś... Dlatego wielki szacun, że masz chęć poznawać kolejne piękne polskie miasto nie tylko od strony turystycznej, a chcesz zajrzeć do jego serca. Kto wie, może kiedyś napiszesz książkę inną niż o włosach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nienawidzę pakowania ;) rozpakowywać się o dziwo bardzo lubię, ale mimo wszystko nie jest to na pewno coś co by mnie powstrzymało od przeprowadzki :)) Wrocław też mam na celowniku, choć dla mnie osobiście chyba nieco za duży ;) za to Legnica na zdjęciach wygląda pięknie! muszę tam kiedyś pojechać :)

      Usuń
    2. Koniecznie zajrzyj, jest tam taka studnia, która na prawdę spełnia życzenia (sprawdzone na sobie) i całe mnóstwo innych rzeczy, a chyba najfajniejsze jest to, że z Legnicy wszędzie jest blisko, np. do równie pięknej Złotoryi, czy Jawora.

      Usuń
    3. Dopiero zobaczyłam ten komentarz ;) Jeśli będziesz kiedyś planowała zwiedzić Legnicę i okolice- koniecznie napisz wcześniej post! :) Jestem z miasteczka- 20km od Legnicy, która była moim licealnym miastem i do tej pory odwiedzam je przynajmniej raz w tygodniu :) A jako mały odkrywca, wraz z rodziną poznałam tutaj chyba wszystkie zakątki, piękne miejsca, miasteczka.. Pokieruje, podpowiem, co warto zobaczyć. Tak samo z Wrocławiem- to znów moje miasto studenckie, które poznałam już przez 5lat bardzo dokładnie :) Jest pewnie wiele osób z różnych okolic i warto korzystać z takich podpowiedzi, gdy planuje się jakikolwiek wyjazd ;) Pisz proszę na facebooku czy tutaj, to będzie też fajna "mapa" dla nas- czytelniczek, z różnych zakątków Polski :) Pozdrawiam Ania :)

      Usuń
  28. Anwen powodzenia! Sama jestem z Tarnowa i wciąż tam bywam, ale obecnie mieszkam na stałe w Krakowie. Tarnów jest bardzo ładny - poza wymienionymi miejscami polecam Park Strzelecki. Moim głównym miejscem wycieczek za młodu były też ruiny zamku na Marcince, ale nie wiem w jakim stanie się teraz prezentują. Za to widok na miasto piękny. Niestety to miasto powoli umiera, pamiętam wszystkie sklepy jakie przez długi czas były na Wałowej, obecnie są pozamykane i świecą pustkami, ewentualnie są tam banki. W okresie letnim polecam jazzowe koncerty na rynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Park Strzelecki będę miała blisko, więc pewnie połowę lata tam spędzimy ;) a koncertów jazzowych już się nie mogę doczekać! ostatni raz byłam chyba jeszcze w LO

      Usuń
  29. A i oczywiście cukiernia Kudelski w ramach restauracji Tatrzańskiej - desery od lat najlepsze jakie znam. Takiej szarlotki z lodami, jak tam nie jadłam nigdzie. Naleśniki z wiśniami też pychota:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czy to jest ta sama o której opowiadał mi znajomy, ale niewątpliwie przetestuję :D

      Usuń
  30. Szkoda, że już nie zjemy razem tej najlepszej na świecie bezy w Częstochowie! Ale na pewno będę tam wpadać sama, kiedy odwiedzę Twoje stare miasto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już wymusiłam na Krzyśku, że będzie mi ją przywoził przy okazji podróży służbowych tak jak dawniej lody ze Starowiślnej :D ale Marta w Tarnowie jest podobno miejsce z niebiańskimi deserami (już kilka osób mi o nich mówiło), więc już teraz zapraszam :)))

      Usuń
    2. Gdzie w Częstochowie jest taka pyszna beza? :)

      Usuń
  31. powodzenia w nowym miejscu! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ależ się ucieszyłam, że to będzie Tarnów :) Mieszkam niedaleko, ale w Tarnowie pracuję i spędziłam lata gimnazjum i liceum :) Kiedyś kompletnie nie doceniałam tego miasta, ale po powrocie ze studiów w Krakowie (gdzie odkryłam, że duże miasta są nie dla mnie) zakochałam się w tym miejscu :) Ma swój urok :) Jeśli chciałabyś porad co do fajnych, kosmetycznych miejsc, dawaj znać :) Pozdrawiam ciepło i życzę wszystkiego dobrego na nowej mieszkaniowej drodze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie, że bym chciała :)) każda porada jest na wagę złota - pisz koniecznie to pewnie nie tylko ja skorzystam

      Usuń
    2. Na górze ulicy Krakowskiej obok siebie są Natura, Superpharm i Hebe :) Rossmanów jest kilka, jeden na Wałowej, w obu galeriach też są. Kosmetyki naturalne znajdziesz w sklepie ze zdrową żywnością Konfiturka na Malczewskiego (nie dużo ich tam, ale coś ciekawego można wypatrzeć ;) W sklepie Zenit jest duża drogeria Laboo, nie byłam tam nigdy, ale z fb wiem, że mają naprawdę spory wybór! :)

      Usuń
  33. Tarnów to mentalna dziura. Współczucia ale życzę powodzenia!
    Kraksa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mentalna dziura to prędzej jest w miejscu gdzie powinien być twój mózg droga Kraksiu:)))

      Usuń
    2. A ja się zgadzam z tym, co napisała Kraksa. To jest dziura, pod każdym możliwym względem i chyba nie ma się co oszukiwać. I dodam jeszcze, abstrahując już od sytuacji Anwen, że dziwię się ludziom, którzy mają małe dzieci, kiedy decydują się na mieszkanie w takich mieścinach, gdzie nie ma ani porządnych szkół, ani większych perspektyw.

      Usuń
    3. Ależ niejedna szkoła na totalnym "zadupiu" jest lepsza od tej w wielkim mieście! Jak chodziłam do liceum (u siebie, w Warszawie), miałam też sporo koleżanek, które ukończyły podstawówki na wsi lub małym miasteczku i było widać, że niektóre nas- warszawianki- prześcigały. Oczywiście, to zależy od wielu czynników. No ale jest jeszcze kwestia bezpieczeństwa. W mojej dzielnicy podstawówki nie są szczególnie bezpiecznymi miejscami, gimnazja są na niskim poziomie (choć dookoła mieszka sporo bardzo zamożnych rodzin). Zresztą, poziom nauczania to jedno, a zadowolenie z życia to drugie. Ja kocham życie w mieście (powiedziałabym, że dużym, ale czy Warszawa jest dużym miastem na tle światywych metropolii? ;) ), ale czy chciałabym wychowywać tutaj dziecko... nie jestem co do tego pomysłu przekonana. Swoją drogą, planuję przeprowadzkę za granicę, do jednego z największych miast na świecie i zastanawiam się, jak się tam odnajdę :D

      Anwen, życzę Ci szczęścia w nowym miejscu. Ja akurat chyba nigdy w Tarnowie nie byłam, gdybym miała wybrać miasto w Polsce, w którym chciałabym zamieszkać, bez wątpienia byłaby to Gdynia lub Poznań.

      Usuń
  34. To w jakieś letnie popołudnie robimy grilla w Tarnowie ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Anwen w Tarnowie! Cieszę się! Też polecam Marcinkę - ruiny zamku są niemalże bajkowe, myślę że Zuzia też je pokocha, bo ja jako dziecko czułam się jakbym odkrywała jakąś tajemnicę. Poza tym park strzelecki - tak żeby się odciąć od miasta i zgiełku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oba miejsca już zanotowałam, na pewno będziemy je odwiedzać, bo to nasze klimaty :)

      Usuń
  36. Ja lubię zmiany, ale na razie skaczę ciągle wokół tych samych lokacji w Trójmieście: dwa lata w internacie, trzy lata na stancji, potem trzy lata w cztery baby w studenckim mieszkanku o powierzchni chusteczki do nosa, obecnie drugi rok u przyjaciółki... Jak kiedyś zamiast tagu o pierwszych pracach powstanie taki o miejscach zamieszkania, to będzie ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
  37. NO WAY! Kochana tego się nie spodziewałam :) witaj w "moim" mieście :* Może kiedyś spotkam moją guru na jednej z tarnowskich ulic :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Dobrze, że chociaż raz udało mi się spotkać Cię w Częstochowie w Tesco na ul. Pułaskiego. ;p
    Nie podeszłam, bo nie należę do osób, które to robią, ale miło było zobaczyć TĘ Anwen i z uśmiechem na ustach pomyśleć "Czytam jej bloga." ;)
    Pozdrawiam cieplutko i oby Częstochowa pozostała z Tobą tylko w pozytywnych wspomnieniach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej :))) mnie w tym Tesco można było spotkać bardzo często, bo to w sumie mój najbliższy sklep, ale zwykle niestety w najgorszym wydaniu ;) Nieumalowaną i nieuczesaną :P

      Usuń
  39. Witamy w Tarnowie! Ja ze swojej strony polecam zwiedzić jeszcze Zalipie czyli tak zwaną malowaną wieś oraz zamek w Dębnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno się wybierzemy - już zapisuję w zakładkach! dziękuję Ewa :))

      Usuń
  40. Tarnów stolicą włosomaniactwa w takim razie! :) jaram się, bo często w nim bywam i mam nadzieję, że Cię kiedyś spotkam. Jestem też ciekawa co do Twoich opinii i przemyśleń na temat tego miasta jak trochę pomieszkasz. Ja je uwielbiam i też uważam, że jest magiczne. Jednak znam Tarnów od dziecka, uczyłam sie tam, studiowałam, ale przez ostatnie lata czuję, że strasznie się wyludnił... Wiele osób wyjechało za granicę i do większych miast, więc napawa to jednak optymizmem, ze ktoś też w Tarnowie się osiedla. Życzę Wam wszystkiego dobrego w nowym mieście i mam nadzieję,że do zobaczenia na tarnowskich uliczkach!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za wielkimi miastami nie przepadam ;) a co do Tarnowa to pisałam kiedyś na blogu - tylu pięknych włosów co tam to nigdzie nie widziałam :))) więc rzeczywiście można go nazwać stolicą włosomaniactwa :D

      Usuń
  41. Zazdroszczę przeprowadzki bardzo :) Też mi się marzy, po dwóch latach w obecnym mieście. Oby Tarnów przyniósł Wam same dobre rzeczy!

    OdpowiedzUsuń
  42. Też bym chciała sie przeprowadzic ale ja mieszkam 60 km od stolicy i niedlugo planuje sie przeprowadzic do stolicy, marze o tym zeby mieszkać w Zakopanem

    OdpowiedzUsuń
  43. jakie studia konczylas ze teraz masz własną firmę? tez bym tak chciała nie pracować dla kogoś tylko dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że to jakie ktoś kończy studia ma w tym wypadku najmniejsze znaczenie ;) liczy się raczej to czy będziesz miała dobry pomysł na własną działalność... a co do studiów to kończyłam matematykę i matematykę finansową - żadna z nich mi się w firmie nie przydaje

      Usuń
  44. Przeprowadziłaś się z zamościa do częstochowy nie bylo Ci smutno gdy opuszczałaś dom rodzinny? też bym tak chciała ale jestem jedynaczką i moja mama jest sama i jest ciężko jej się z tym pogodzić ! ja marze o tym by mieszkać na południu Polski w górach w Zakopanem zakochałąm się a bylam tylko trzy razy, teraz mieszkam w okolicach stolicy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z Zamościa przeprowadzałam się do Krakowa i oczywiście, że było mi smutno, ale perspektywa życia studenckiego była wystarczająco kusząca ;)

      Usuń
  45. Zmiany są dobre:D, chodź często przerażają. wszystko się zmienia to czemu nie my ;>?

    OdpowiedzUsuń
  46. A dlaczego wlasciwie wyprowadzilas sie z Krakowa, skro czulas sie w nim dobrze? :)
    Kiedys pisalas o Czestchowie ze jest dla ciebie troche za nudna i pielgrzymkowa, a tu mile zaskoczenie ze tak zmienilas o niej zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. próbuję sobie przypomnieć gdzie tak pisałam o Częstochowie, ale za nic mi się to nie udaje ;) oczywiście nie wątpię, że tak było :) a co do Krakowa to powodów było wieeele, większość osobista

      Usuń
    2. Kiedys w komentarzach tu na blogu albo na drugim, ale chyba jednak tutaj

      Usuń
  47. Wooow!!! Koniecznie musi się odbyć jakieś spotkanie wlosomaniaczek w Tarnowie! :) :** prosimy :)

    Nusia

    OdpowiedzUsuń
  48. Oo, do Tarnowa mam godzinkę pociągiem :) Jak już troszkę podrośnie mi mój drugi synek, koniecznie trzeba się spotkać Aniu na jakieś lody i pogaduszki :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Czy to oznacza, ze juz nie mozna odebrac osobiscie maski w Czestochowie?

    OdpowiedzUsuń
  50. Witamy w Tarnowie, będę cie wypatrywać na ulichach. Powiedz prosze czy można juz znależć w tym mieście twoje maski ??

    OdpowiedzUsuń
  51. szkoda, że się wyprowadzasz bo otworzyli nową, genialną lodziarnie z lodami naturalnymi, a wiem że jesteś fanką pysznych lodów :) "Czewskie lody" :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Trzymam mocno kciuki za nowe plany :)

    OdpowiedzUsuń
  53. a z Tarnowa chyba wszyscy wyjeżdżają bo to małe miasto. ale fajnie, że ludzie z wyboru (nawet nie z tego względu, że mają tam rodzinę) chcą tam mieszkać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeprowadziłam się do Tarnowa z dużo większego miasta rok temu, a też nie miałam tu rodziny ani znajomych. Po prostu chciałam. Ale podobnie jak Anwen wolę mniejsze miasta ;) No i koszty życia są tu niższe niż np. w stolicy, a w moim zawodzie pracę mam wszędzie (niezależnie od wielkości miasta wypłata jest ta sama).

      Usuń
  54. Powodzenia Anwen! W Tarnowie chodziłam do liceum, bardzo dobrze wspominam tamte czasy, to jest bardzo przyjemne miasto. Trzymam kciuki, żeby się wam tam dobrze mieszkało.

    OdpowiedzUsuń
  55. Bardzo lubię Tarnów to rodzinne strony mojej mamy.
    Gdzie kupiłaś Zuzi ten śliczny biały kapelusz. Szukam czegos odpowiedniego do eleganckiej sukienki.
    Pozdrawiam
    Panda

    OdpowiedzUsuń
  56. Niesamowite! Jestem z Tarnowa, I choc od dawna tam juz nie mieszkam to zawsze chętnie wracam.

    OdpowiedzUsuń
  57. Nie wierze.. Jeju cudownie, cudownie!

    Ostatnio zastanawiałam się, kiedy będę mogła kupić maskę w Tarnowie a tu proszę takie zaskoczenie, że będziesz tu mieszkać! Kiedy będzie taka możliwość? :D

    Mogę Ci polecić restauracje, Arte Espanol ,,kawałek Hiszpanii w sercu Tarnowa" mega klimatyczne miejsce i najlepsze desery!

    oczywiście cukiernia Kudelski z wieloletnią historią, jak ktoś wspominał już lub słodka dziurka to miejsce jest bajeczne.

    Ścieżka rowerowo widokowa wzdłuż Dunajca! świetna na wyskok z miasta.
    Jest jeszcze wiele, wiele innych klimatycznych miejsc w Tarnowie.
    Wierzę, ze na pewno Cię zachwycą tak jak rynek. W razie gdybyś szukała świetnego fryzjera, wizażystkę lub cokolwiek coś się dowiedzieć, pisz śmiało! chętnie pomogę i podam Ci propozycje.

    Oczywiście genialnym pomysłem bedzie zorganizowanie jakiś spotkania ;)

    Pozdrawiam i ściskam mocno,
    Ola



    OdpowiedzUsuń
  58. Ojej ale mnie zainspirował Twój post!:) Zainspirował, bo już od paru miesięcy myślimy z mężem co dalej robić, czy zmieniać miasto, próbować czegoś nowego czy nie. Nam się z kolei marzyło albo Trójmiasto albo Wrocław, a obecnie mieszkamy w Szczecinie. Tutaj trzyma nas głównie dobra praca męża no i oczywiście rodzina - z kolei ani w Trójmieście ani we Wrocku nie mamy ani rodziny ani znajomych no i pracy też nie;D
    A powiedz jak oceniasz mieszkanie dalej od rodziny kiedy już macie małe dziecko? Często udaje się Wam spędzić czas z rodzicami? Właśnie to jest też dla mnie dylematem, zastanawiam się o ile trudniej byłoby samemu w obcym mieście z małym dzieckiem - czy nie czulibyśmy się trochę samotni...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  59. Aha, chciałam spytać jeszcze o jedno. Piszesz, że w Częstochowie mieliście pierwsze mieszkanie własne - teraz przy przeprowadzce sprzedajecie takie mieszkanie po prostu? Właśnie nie wiem jak lepiej jest robić, wynajmować, jeśli się nie wie ile będzie się chciało w danym miejscu mieszkać, czy kupić (oczywiście niestety na 30-letni kredyt...).
    Ah...sporo dylematów, wyborów:) Ale chciałam popytać jak to u innych jest, jak ludzie wybierają. Wiadomo, za mnie nikt nie wybierze;D ale dobrze poznać punkt widzenia innych osób:)

    OdpowiedzUsuń
  60. Super! Życzę w takim razie powodzenia, nich się wszystko uda!

    OdpowiedzUsuń
  61. Poznasz ROMANA Z TARNOWA!!! A może już poznałaś? :D

    OdpowiedzUsuń
  62. Anwen, nie daj się zrazić opowieściami o małomiasteczkowości- w Tarnowie można wygodnie i ciekawie żyć, kwestia pomysłu no i nie ukrywajmy trochę pieniędzy ;-)
    Jest gdzie dobrze zjeść, jest gdzie pohulać, jak ktoś lubi ;-) -nie do wiary, ale jest też szerokopasmowy internet ;-) więc świat i kurierzy jest w zasięgu ręki/myszki. Są nawet kina z aktualnym programem ;-)
    A tak serio: całkiem niezła lokalizacja, autostrada na wschód i zachód ułatwia znakomicie przemieszczanie się dalej, a gdy chcesz pojechać na narty, najbliższe ośrodki masz w odległości kilkudziesięciu minut. Polecam na początek wpaść na rynku do informacji turystycznej, naprawdę miła,młoda obsługa da Ci parę wskazówek, a potem to już na własną rękę -myślę, że się nie zawiedziesz. Małopolska jest naprawdę urokliwa.
    Nic religijnego-ale jeśli juz jesteście na miejscu-pojedzcie w Niedzielę Palmowa (9.04) do Lipnicy Murowanej -odbywa się tam konkurs Palm Wielkanocnych -warto zobaczyć chociaż raz-jest kolorowo, wesoło, tłumy miejscowych i turystów, jarmark wielkanocny -myślę że Twoja córeczka byłaby zachwycona :-) A Palmy są naprawdę imponujące -mają nawet po kilkanaście metrów! Wygoogluj :-)
    Pozdrawiam!
    Anka

    OdpowiedzUsuń
  63. Powodzenia Anwen, obyście z mężem czuli się tam "jak u siebie" ;)

    OdpowiedzUsuń
  64. Cieszę się, że Ci się spodobał Tarnów! Mimo, iż mieszkam teraz w Krakowie i najbliższe kilka lat pewnie jeszcze tu spędzę, to Tarnów od zawsze i na zawsze zajmuje szczególne miejsce w moim sercu <3 To jest przepiękne miasto o niesamowitym klimacie. Jest po prostu wyjątkowy i drugiego takiego nigdzie się nie znajdzie.
    Urzeka w nim nie tylko architektura, swoją drogą przepiękna, bo w wielu miastach jest mnóstwo pięknych budynków, klimatycznych uliczek, zakamarków, w których można odnaleźć fascynujące ślady historii - to kwestia gustu, czy komuś przypadnie do gustu to, czy inne miasto. Ale w Tarnowie wyjątkowy też jest klimat, niesamowici ludzie. Wiecie, dlaczego Tarnów jest Polskim Biegunem Ciepła? Nie dlatego, że leży na tym samym południku co Warszawa, tym samym równoleżniku co Kraków i ma jakieś specyficzne, geologiczne właściwości, które podnoszą słupek rtęci. To po prostu mieszkańcy Tarnowa mają w sobie tyle ciepła i są tak sympatycznymi ludźmi, że aż się cieplej na sercu robi, kiedy się tu jest. I nawet zwykły termometr to odczuwa ;-)
    Poza tym, bardzo dużo się tu dzieje. Tak się wydaje, ot, małe galicyjskie miasteczko, a wydarzeń kulturalnych jest tu mnóstwo! Zbliża się Tarnowska Nagroda Filmowa, potem będzie Festiwal Komedii TALIA, we wakacje fantastyczne koncerty na rynku, a dla melomanów zawsze znajdzie się coś w Paku Sanguszków albo Sali Lustrzanej, są Muzyczne Tarasy, Scena Otwarta, Cinemarzenie, Rockowe O!płateczki, potańcówki w Amfiteatrze... Są wydarzenia tworzone specjalnie z myślą o najmłodszych i o seniorach... I to wszystko jest organizowane przez ludzi z niesamowitą pasją. To czuć i to widać, że każdy angażuje się całym sercem we wszystko, co robi.
    Ale nawet zwykli ludzie - sprzedawcy w sklepach, przechodnie, są po prostu mili i sympatyczni. W Tarnowie to jest normalne i zupełnie naturalne, że ludzie mówią sobie "Dzień dobry" i "Do widzenia", że się do siebie uśmiechają. Nawet w Mieście Królów nie panuje wśród ludzi aż taka kultura osobista (co mnie na przykład wręcz razi i boli)! Dlatego zawsze tak tęsknię do tego ciepłego, Tarnowskiego klimatu. To miasto, jak każde, ma wiele wad. Ale trudno go nie kochać :-)

    OdpowiedzUsuń
  65. O, proszę :) widzę, że wybierasz destynacje mi bliskie - w Krakowie studiuję, w Częstochowie mieszka moja siostra, a z Tarnowa pochodzę i właśnie z niego piszę ten komentarz.
    Jak już ktoś wcześniej pisał, polecam gofry przy ul. Wałowej ;) A park na Piaskówce jest świetnym wyborem, kiedy ma się ochotę na chwilę spokoju. Park Strzelecki jest super, ale kręci się tam o wiele więcej osób. Jest jeszcze Park Sanguszków, więc będziesz miała gdzie spacerować z córeczką:)
    Nie przejmuj się komentarzami o zaściankowości Tarnowa itd. Jest tu mnóstwo świetnych ludzi (choć kiedyś było więcej, ubolewam, że to urocze miasto pustoszeje... No ale Ty będziesz dla niego świetną reklamą :D)
    Pozdrawiam i być może do zobaczenia kiedyś na ulicy :)
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  66. Z zaskoczeniem i odrobiną niedowierzania przeczytałam ten wpis. Pochodzę z bliskich okolic Tarnowa, obecnie pracuję i mieszkam w Krakowie - z konieczności, a nie wyboru. Do Tarnowa wracam najczęściej jak tylko mogę i nawet wśród rodowitych Krakusów, nie mam najmniejszych kompleksów z powodu swojego pochodzenia, wręcz przeciwnie. Wiele osób twierdzi, że Tarnów to zaścianek. Często Tarnów porównywany jest do pobliskiego Krakowa i w tym porównaniu oceniany jest negatywnie. Takie porównania są przecież niedorzeczne, bo to zupełnie różne kategorie. Mnóstwo Tarnowian niedocenia swojego miasta, a większość przyjezdnych jest nim zachwycona. Taki paradoks. Tarnów ma swój niepowtarzalny urok: rynek z ratuszem, katedra, ul. Wałowa, Marcinka, Park Strzelecki - w tych miejscach można się zakochać. Anwen, myślę, że będzie się Wam dobrze mieszkało w nowym miejscu. Życzę dużo radości w odkrywaniu magicznego Tarnowa:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem rodowitym Krakusem i wiem, że ludzie z Krakowa mają o sobie i swoim mieście wyolbrzymione mniemanie, co powoduje, że atmosfera w tym mieście jest... duszna? nie wiem czy to dobre słowo. Widzę to zwłaszcza teraz, gdy od kilku lat mieszkam we Wrocławiu i jak przyjeżdżam do domu rodzinnego, to nie czuję się tam dobrze.
      No i jeśli o mnie chodzi, bardzo lubię Wrocław i na pewno parę lat po studiach tu jeszcze pomieszkam (głównie ze względów prywatnych). Nie wiem, co dalej, myślimy z chłopakiem o tym, żeby wyjechać za granicę. Zobaczymy :)

      No, i mój ojciec pochodzi z Tarnowa, więc raz na jakiś czas to miasto odwiedzam i bardzo je lubię, myślę, że jest fajnym miejscem do życia.

      A co do Legnicy, jak ktoś o niej wcześniej wspominał... To zależy w której okolicy. Moja siostra mieszka w Legnicy w ścisłym centrum i nie powiedziałabym, że jest to przyjazne miasto. Osobiście bardziej celowałabym w Bolesławiec.

      Wszystkiego dobrego :*

      Usuń
  67. Witam w Tarnowie :) Ja mieszkam tutaj od 6lat, wcześniej mieszkalam 18km od Tarnowa. Bardzo db się nam tu mieszka.
    Co do miejsc ze slodkowsciami polecam Słodką dziurke, naprzeciw Kościoła Bernardynów. Lody boskie i nie tylko.
    W Parku Strzeleckim jest super plac zabaw zabaw. Czasem tam bywam z córką. Teraz było mało dni na takie "wypady".
    Pozdrawiam gorąco Jadzia

    OdpowiedzUsuń