Cheat hair day

http://ponhaseemforma.blogspot.com/2014_05_01_archive.html

To genialne określenie przeczytałam wczoraj u Marty i zainspirowało mnie do dzisiejszego wpisu. Pewnie każdy kto choć raz był na diecie spotkał się już z ideą 'cheat day' czyli dnia w którym pozwalamy sobie na jedzenie tych rzeczy, które są niezgodne z założeniami naszej diety. Przykładowo, gdy zależy nam na redukcji kilogramów i tniemy węglowodany to w takim dniu pozwalamy sobie na zjedzenie czekolady czy innej słodkości. Moje dietetyczne 'cheat day' to zwykle niedzielne gofry albo własnoręcznie przyrządzona pizza. Na co dzień unikam glutenu, ale co jakiś czas po prostu muszę zjeść coś mącznego (mimo, że wiem jak to później odchoruję). 

Włosomaniactwo to między innymi świadoma 'włosowa dieta' polegająca na dobieraniu właściwych dla nas produktów, substancji czy zabiegów. Dla jednych będzie ona mniej restrykcyjna, a dla innych każde odstępstwo od założeń jest traktowane jak 'włosowy grzech' i wywołuje wyrzuty sumienia. 

Dziś chciałabym Was przekonać do tego, że taki 'cheat hair day' jest nie tylko nieszkodliwy, ale wręcz bardzo potrzeby. Po co? By z włosomaniaczki nie stać się włosowariatką ;)

Co to jest 'cheat hair day'?

Jeżeli na co dzień sumiennie dbamy o włosy, nie niszczymy ich i dostarczamy im najlepszych składników to spokojnie, raz na jakiś czas możemy zrobić sobie dzień, w którym pozwolimy sobie na więcej lub wręcz odwrotnie nie zadbamy o włosy wcale i ich kondycja nie zmieni się od tego drastycznie. Prostownica, lokówka, chodzenie cały dzień w rozpuszczonych (mimo wiatru, śniegu, mrozu czy palącego słońca), kąpiel w słonym morzu czy chlorowanym basenie bez zabezpieczenia nie zaszkodzą włosom jeśli nie będziemy ich nimi traktować codziennie. Umycie włosów wyłącznie szamponem i nie nałożenie na nie żadnej odżywki, maski czy serum też nie sprawi im wielkiej krzywdy o ile nie będzie naszym stałym rytuałem pielęgnacyjnym. 

Jak często mogę robić włosom CHD?

Oczywiście wszystko zależy od ich kondycji i grubości, bo inaczej na taki dzień zareagują zdrowe lub grube włosy niż te zniszczone czy cienkie, ale średnio możemy przyjąć, że opcja 'raz w tygodniu' nie powinna mieć większego wpływu na kondycję naszych włosów. 

Jak wygląda mój CHD?

Nie pozwalam sobie na to co tydzień, bo zwyczajnie mi się nie chce i nie mam tak często okazji by specjalnie stylizować włosy, ale jeśli już to wybieram wtedy opcję 'full wypas'. Zaczynam od fluidu Kemona, potem suszenie włosów suszarką, uniesienie u nasady Rowentą i zakręcenie lokówką, a na koniec jeszcze spryskanie lakierem Elnett. Efekt może nie spektakularny, ale jak na moje 'dwie lewe ręce' i tak niezły ;) Lepszego zdjęcia niestety nie mam, bo nie planowałam tego wpisu:

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Anwen (@anwenblog)



Ciekawa jestem czy i Wy pozwalacie sobie na takie dni i jak one u Was wyglądają? Czy dajecie wtedy włosom wolne i nie dbacie o nie jakoś szczególnie czy może tak jak ja 'męczycie' wysoką temperaturą?


Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen
Udostępnij

91 komentarze:

  1. Czasem doczepiam dredy, kąpię się w morzu, na basenie, chodzę w rozpuszczonych, ale mimo to nadal dbam o włosy bo zwyczajnie to lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że "czasem". Ja sobie dredlokami zrujnowałam parę lat temu włosy, a konkretnie ich gęstość...

      Usuń
    2. Nie dziwię się, bo noszenie ich non-stop jest bardzo destrukcyjne. Ja doczepiam tylko na występy, jeśli chcesz zobaczyć jak to wygląda to zapraszam do mnie na bloga :)

      Usuń
    3. Ja też sporo straciłam na gęstości, bo kiedyś przez długi czas codziennie dopinałam włosy.

      Usuń
  2. Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że już o tym pisałaś :) ale pewnie się mylę :P
    Ja dziś mam kompletny bhd :( wczoraj nałożyłam na włosy olej kokosowy, umyłam skalp szamponem barwy, na długość maskę serical crema al latte. Położyłam się spać z wilgotnymi włosami. A rano okazało się ze są kompletnie tłuste :( szybko głowę pod kran i szampon barwy na długość, bo na 7 do pracy. Więc może nawet zrobiłam taki chd :D ale i tak siedzę i zastanawiam się czy domyłam w końcu te włosy :D
    Taki planowany chd czasami robię jak mam mało czasu, pozwalam też sobie czasem na prostowanie jak mam ważne wyjście :) w końcu to włosy są dla nas a nie odwrotnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie cheat-day to poprostu superminimalizm i dzień lenia - szampon, odżywka d/s na dwie minuty i koniec. Ale nie planuję tego, zostawiam sobie poprostu na dzień, w którym jestem tak zmęczona, ze nie mam siły na wieczorne kombinowanie z włosami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie dni lenia też sobie czasem robię :) teraz zdecydowanie rzadziej, ale przed rozjaśnianiem mogłam sobie na nie pozwolić często bez szkody dla kondycji i wyglądu włosów

      Usuń
    2. Dokładnie: też pomyślałam o "dniu lenia";) choć ostatnio tych dni miałam aż za dużo jak na włosomaniaczkę...

      Usuń
    3. Określenie "dzień lenia" też bardziej do mnie pasuje, ale zdarza mi się również CHD, choć ogranicza się zazwyczaj do suszarki (jednak prostownica - specjalnie na keratynowe prostowanie w domu - już w drodze).

      Usuń
  4. Nie mam za często okazji do stylizacji włosów, ale jeśli się taka trafi to nie mam potem wyrzutów sumienia : ) najczęściej wtedy kręcę je na lokówkę.
    bardzo rzadko, zwykle latem zdarza się, że umyję tylko włosy szamponem bez maski, odżywki, olejowania przed myciem.
    Zdrowe podejście do włosomaniactwa jest ważne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć, dziewczyny! Rozglądam się za radą. Czy istnieje prostownica, która w częstym użytkowaniu nie wyrządzi włosom krzywdy? Kupiłam za spore jak na taką rzecz pieniądze prostownicę ceramiczną, jonizującą, która sama dostosowuje temperaturę. Mogę zawierzyć obietnicom producenta o ogólnym cudzie czy jednak trzymać się zasady, iż prostownicę lepiej pozostawić na sporadyczne okazje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mimo wszystko zostawiłabym ją tylko na specjalne okazje, nie wierzę w prostownice, które zupełnie nie niszczą włosów ;)

      Usuń
  6. Dobrze, że piszesz o tym dziś bo akurat skończyłam prostować włosy. Nie wyprostowałam ich całych od prawie 2 miesięcy, wiem że dla niektórych to mało czasu, ale dla osoby która przez dwa/trzy lata zawsze miała wyprostowane włosy i nawet nie pokazywała się w naturalnych bo po prostu źle się w nich czułam to bardzo dobry wynik. Wciąż nie jest najlepiej ale staram się doprowadzić je do "ładu" mam nadzieję, że nie powrócę przez dzisiejszy "wybryk" do prostowania na stałe. Życzcie mi powodzenia w dalszej drodze o zdrowe włosy - nie ważne czy proste czy kręcone.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2 miesiące to już bardzo długo :) podobno wystarczy 21 dni by wdrożyć u siebie nowe nawyki więc wierzę, że Ci się uda :))

      Usuń
    2. A nie myślałaś, żeby po prostu zrobić keratynowe prostowanie? I mieć włosy takie jak lubisz?

      Usuń
    3. Trzymam kciuki! Kiedyś też codziennie prostowałam włosy i to przez kilka lat. Za nic w świecie nie pokazywałam się w naturalnych. Minęło dużo czasu i nie chciałabym wrócić do moich dawnych włosów. Kręcone włosy są piękne :) Naprawdę! :) Teraz moje loki mają 80 cm długości, są moim znakiem rozpoznawczym, pozwalają mi się wyróżniać i nawet nie masz pojęcia jak często inne dziewczyny się nimi zachwycają. Wierzę, że tobie też się uda!!! Powodzenia!

      Usuń
  7. Super wyglądasz :-)
    Pewnie nie można zwariować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) włosy miały wyjątkowo dobry dzień

      Usuń
    2. Ta długość bardzo Ci służy :)

      Usuń
  8. Na tym zdjęciu masz pięknie ułożone wlosy!!Uwielbiam takie efekty.Pewnie masz takie już z natury

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)) z natury zdecydowanie tak dobrze nie wyglądają

      Usuń
  9. Bardzo rzadko stylizuję włosy, bo nie chce mi się. Ale czasem mi się zdarza pokręcić włosy na specjalne okazje, ostatnio robiłam to na Wigilie. O, mam też takie dni kiedy w ogóle nie nakładam na nie odżywki, po prostu myję, suszę ciepłym nawiewem i idę spać :D Zazwyczaj

    OdpowiedzUsuń
  10. A'propo stylizacji, posiada ktoś prostownicę Fox Samba, lepsza od przeciętnego Remingtona?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ani jedno, ani drugie ;) Po prostu czasem serwuję im minimalizm, ale odżywka zawsze jest :D

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie cheat - Day to wyprostowanie wlosow lub noszenie rozpuszczonych. Tylko tyle :) Ela

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak cheat day w diecie dopuszczam, tak z włosami nie bardzo, chce osiągnąć pierwsze efekt jaki sobie założyłam ;]

    OdpowiedzUsuń
  14. Raz w tygodniu, na większe wyjście/randkę ;) Czyli mycie, dobra maska, zabezpieczenie olejkiem i... prostowanie oraz lekki tapir od nasady. Dodatkowo trochę lakieru i voila.

    OdpowiedzUsuń
  15. W sumie... W sumie... czemu ja tego nie robię częściej a tylko od okazji? Niby się wie a takie wpisy są potrzebne. Prostownico do mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami jak się człowiek zafiksuje na jakimś temacie to przestaje myśleć racjonalnie :)) pamiętam taki swój etap włosomaniactwa, że prostownicę uważałam za największe zło i za nic bym się jej nie zgodziła użyć na swoich włosach, teraz już nie mam z tym problemu, ale i tak sięgam po nią baaardzo rzadko

      Usuń
    2. Myślę, że to normalne przy fascynacji jakimkolwiek tematem, że w pewnym momencie następuje przesyt, przesada, przegięcie... Wtedy dobrze poszukać "złotego środka";)

      Usuń
  16. Bardzo często robię sobie taki CHD, bo w pewnym momencie moje włosy były, hmmm, zbyt zdrowe. Przy długich mi to nie przeszkadzało, bo i tak się układały, ale po ścięciu na długość ok. połowy szyi przestały współpracować. Więc mimo że wiem, że wcale im to nie służy, to póki noszę krótkie i nie zapuszczam z powrotem to sobie pozwalam, by w końcu się ładnie ułożyły, zamiast nosić przyklap w imię nie wiadomo czego :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatnio zaszalałam i umyłam włosy szamponem Gliss Kurr. Włosy były pięęęękne, ale...następnego dnia zaczęłam się czochrać jak małpa. Tak bardzo swędziała cała skóra:-(Odechciało mi się odstępstw. A lokówki ani prostownicy nie mam. Mam proste włosy i je lubię.
    Kaja N.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziewczyny, pomocy!!! Da się jakoś unieść włosy u nasady bez suszarki czy lokówki? Przez większość czasu chodzę z "przyklapem" i nie mam pojęcia, co z tym zrobić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli myjesz włosy wieczorem, to pomaga związanie ich na czubku głowy na noc - np w koczka ślimaczka :)

      Usuń
    2. Da się :) Ja robię na noc koczka ślimaczka na czubku głowy, a rano budzę się z burzą włosów. Poza tym trzeba pamiętać o nie nakładaniu odżywek blisko skóry głowy i o używaniu szamponów zwiększających objętość, koniecznie bez silikonów bo mogą wzmagać opadanie włosów. U mnie się sprawdza ten z Yves Rocher, z tego co pamiętam był polecany przez Anwen.

      Usuń
    3. Oczywiście, że się da:) można (nie zbyt często) zastosować suchy szampon, czesać lub szczotkować włosy głową w dół, lekko wilgotne zwijać w koczek, robić co jakiś czas peeling skóry głowy np kawowy, cukrowy albo imbirowy, myć włosy rano, układać na szczotce, odpowiedni kręcić... Stosować hennę, płukanki odświeżające, nie nakładać ciężkich odżywek na skórę głowy, myć włosy częściej ale stosować delikatne szampony. Niektóre wcierki także unoszą włosy u nasady. Nie przesuszaj skóry głowy, bo wtedy zaczyna się bardziej tłuścić. Raczej staraj się ją nawilżyć, np siemieniem lnianym.

      Usuń
    4. Dzięki za rady, wypróbuję ten Yves Rocher. Niestety nie mogę myć włosów rano, bo nie mam suszarki ani szczotki do modelowania. Na siemię lniane jakoś nie mogę się zdecydować :) Koczka próbowałam, jednak moje włosy są baaaardzo podatne na odkształcenia (z natury proste jak druty) i po koczku nie wyglądają za dobrze, zwłaszcza rozpuszczone :(

      Usuń
    5. Ja robię tak ze po myciu wieczornym po ok pół godziny, jak włosy trochę podeschna pochylam się głową w dół i 'rzucam głową' jak na koncercie rockowym :D :p jak sie prostuje to mam niezłą szope xd zauważyłam też że jak rozczesuje włosy które są wilgotne u nasady łatwiej o przyklap:)

      Usuń
    6. Polecam umycie ich plynem intymnym facelle, zawsze mam 5x wiecej wlosow na glowie po nim i sa bardzo odbite u nasady.

      Usuń
  19. Ta długość włosów zdecydowanie Ci służy :) Ja często robię sobie cheat day, głownie ze względu na swoje lenistwo :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziewczyny mam bardzo dziwny problem... Otóż na moje włosy nie działa chyba dobrze nic. To nic, to mam na myśli odżywki, maski, olejki... Wszystko prócz produktów, które służą zabezpieczeniu włosów, tj serum, odżywka w sprayu, odżywka bez spłukiwania... Moje włosy potrafią wyglądać 100 razy lepiej, gdy umyję je szamponem i wetrę w końcówki serum, niż jakbym je wypielęgnowała olejkiem, maską... Dlaczego tak się dzieje? Mam wrażenie, że za każdym razem jak nakładam na nie odżywkę/maskę, to robię błędne koło, bo na siłę chcę by wyglądały lepiej, bo przecież to odżywia, tamto nawilża... Więc muszą być naprawdę ładnie wyglądające. A tymczasem tak nie jest. Przetestowałam dosyć dużo produktów. Mam włosy wysokoporowate, ewentualnie o mieszanej porowatości. Nigdy nie były farbowane, są naturalne blond. Cienkie, falowane/kręcone, bardzo delikatne, założę się, że to taki rodzaj włosów, których nie widziałyście na pewno, są po prostu specyficzne. Czy to w ogóle możliwe, by moje włosy nie lubiły odżywek, masek i olejowania? Dodam, że widzę, iż są bez życia, kiedyś były w lepszej kondycji i jeszcze w miarę akceptowały odżywki/maski, ale bez przesady... Po każdej odżywce/masce są spuszone, nie układają się, są jakby bez życia, nie znoszą biovaxów. Zadowala je naprawdę tylko szampon i serum... Czy to normalne? Świadomie dobieram kosmetyki, znam zasady pielęgnacji wysokoporów... Help! O co z nimi chodzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlosy falowanie, kręcone nie lubią sylikonow. Ja mam takie. I paradoksalnie mieszanie olejków i sylikonow bardzo mi szkodzi, wtedy włosy są jakby oblepione, matowe ale i napuszone ,olejki nie wnikają bo nie maja jak pod płaszczykiem sylikonow. Jedyny olej który je zadowala - arganowy. Odżywka, superlekka John Masters cytrus i neroli oraz ociupinka pokłady tej samej firmy bardzo bardzo polecam. Albo zamiast pomady nawilżający fluid od Phyto bez spłukiwania na suche już włosy.

      Usuń
    2. Każde włosy są inne.
      A Twoim chyba brakuje protein...

      Usuń
    3. Po samych olejach też się puszą? Może się zdarzyć, że włosy puszą się po oleju kokosowym. Weź inny olej, sprawdź inne z kuchni które masz, nawet zwykły rzepakowy albo margarynę. Ja bym spróbowała samą oliwę z oliwek i potem szampon + zabezpieczenie. Nie wierzę, że się spuszą.
      Poza tym poczytaj o doborze olejów do porowatości i spróbuj według tej wskazówki przetestować to co już masz w kuchni. Ale może się okazać, że pasuje ci olej przypisany do innej porowatości niż posiadasz - zdarza się.
      Ogólnie nim zaczniesz na nowo kombinować zrób włosom jednorazowy detoks myjąc jakimś zdzierakiem SLS - wtedy będziesz widziała tylko efekty najnowszej pielęgnacji.
      Poza tym - może maska ma za dużo protein. Maskę kładź rzadziej i dorzuć do niej oleju. Musisz ocenić sama, czy lepiej to kłaść przed, czy po myciu szamponem. Na pewno nie nakładaj takiej mieszanki na skalp, szczególnie tłusty.
      Z odżywkami podobnie - jeśli są za bardzo proteinowe, to będą robić puch. Zobacz jakąś odżywkę z olejami i być może silikonami w zestawie (chyba Garnier Avocado wygląda jak bezpieczny wybór). Serum silikonowe też są w wersji z olejami. Ja mam jakieś green pharmacy z olejkami i sokiem z aloesu i na razie się sprawdza.
      Poza tym jeśli włosy mają tendencje do skrętu/fal to możesz włączyć do pielęgnacji glutek lniany (to proteinki, ale sporo kręconych/falowanych dziewczyn układa na niego włosy). Sam glutek też można spokojnie mieszać z odrobiną oleju (najlepiej te mało gęste) i ja używałam go w takiej postaci na swoje z grubsza proste włosy. Lekko dociążał włosy.
      Eksperymentuj i nie poddawaj się. I nade wszystko - nie kupuj kolejnych produktów, tylko poeksperymentuj z proporcjami, ilością, częstością używania i suplementacją kuchenną. Maski możesz nakładać mniej - jeśli tak jak ja lubisz mieć dużo na głowie i chcesz mieć pewność, że równo to rozprowadziłaś, to rozcieńcz ją czymś przed nałożeniem (glutek lniany? woda i mąką ziemniaczana?).
      Ja dosyć dawno zraziłam się do biovaxów - teraz wiem, że popełniłam wtedy trzy błędy: za dużo aplikowałam, za długo trzymałam (powinno się około 30min) i kładłam je też na skalp. Teraz używam biovaxów rozcieńczonych z doskonałymi efektami. Oceń jak sprawa wygląda u Ciebie.

      Usuń
    4. A może źle oceniasz potrzeby swoich włosów? Czy przy pielęgnacji szampon + serum Twoje włosy się niszczą? Jeśli nie, to może właśnie to jest zestaw dla Ciebie? Ja też mam wysokoporowate włosy, a moim ulubionym olejem jest kokos :) Dodatkowo, nie służy mi większość produktów, które są na blogach polecane dla włosów takich jak moje. Czy to możliwe, żeby Twoje włosy nie lubiły odżywek, masek i olejowania... jestem pewna, że znalazłabyś produkty odpowiednie dla siebie i chyba warto jest takich poszukać, ale jeśli uważasz, że Twoje włosy są najlepsze przy pielęgnacji szampon + serum, to dlaczego by takiej właśnie nie stosować?

      Usuń
    5. Tu znajdziesz odpowiedź: http://henri-and-her-hair.blogspot.com/2015/09/suche-wysokoporowate-fale-i-minimalizm.html.

      Usuń
    6. Oczyść je porządnie i dopiero coś na nie nałóż. Może są juz zbyt obciążone tym co na nie nakładasz.

      Usuń
    7. EILEEN BLUE ROSE glut lniany to humektant nie proteiny :)

      Usuń
    8. Zobacz, czy w każdej masce i odżywce, której używasz nie masz protein, druga rzecz to jeżeli nie pasują Ci Biovaxy to zobacz, czy w tych maskach i odżywkach nie ma gliceryny, może po prostu Twoje włosy jej nie tolerują i się puszą. Jeżeli służy Ci samo serum to poszukaj może jakieś odżywki emolientowej z lekkimi silikonami, może zadziała podobnie jak nakładanie samego serum. I tak jak wyżej wspomniane - warto sprawdzić, czy minimalizm to nie będzie dobry kierunek pielęgnacji.

      Usuń
    9. Właśnie na kokos ostatnio dobrze zareagowały.. Zauważyłam że chyba uwielbiają proteiny roślinne, np bardzo im służy szampon Diplona repair który ma w składzie proteiny pszenicy :) ogólnie zauważyłam też, że muszę trochę ponosić je w koczku ślimaczku na zmianę na czubku głowy i nad karkiem... I zwijane w różne strony ;) no dziwne te moje włosy... Chyba lubią proste połączenia i modelowanie loczkami... A w dodatku są takie delikatne, że nie ma mowy o przedziałku na środku, bo dosłownie spływają w dół po głowie, takie są oklapnięte i jakby ciężkie, choć mało na nie potrafię nałożyć.. Wchodzi w grę tylko przedziałek na bok, by nie widać było oklapu.. I to też tylko z jednej strony głowy, bo z drugiej mam mniej włosów i jak to by wyglądało przy nasadzie takie rzadkie a potem zniekształcony puch , którego się na dłuższą chwilę przez ramię nie da przełożyć :) no trochę się wyżaliłam, ale szukam rad, może ktoś ma identyczny problem i podzieli się jak sobie z tym radzi :) pozdrawiam

      Usuń
    10. *modelowanie koczkami

      Usuń
  21. Moje włosy są takie cienkie, że normalnie nie mogłam wytrzymać jak musiałam uczesać takie oczyszczone "gołe" i mokre włosy przed nałożeniem henny. O ile gdy robiłam henna brązową efekt był super, to gdy zrobiłam bezbarwną była tragedia, teraz boję się znów zrobić a chcę zużyć resztę tej bezbarwnej. Do tego włosy mam z natury suche. Strasznie cienkie, suche i niskoporowate, super kombinacja..
    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co masz na myśli mówiąc "tragedia"?
      Ja włosów przed henną bezbarwną nie czesałam, bo bałam się że połowę wyłamię. Aplikowałam mieszankę z łyżeczką miodu na wilgotne, odciśnięte, lekko splątane włosy. Mam cienkie włosy, niskoporowate, ale głównie suche w okolicy końcówek (zasługa olejowania!). U mnie henna bezbarwna trochę włoski podsuszyła, ale ogólnie jestem zadowolona z efektu - dała u mnie około 2 tygodnie braku strączkowania i minimalnie większej grubości. Efekt siana zaraz po aplikacji unormowałam 2 dni potem jak myłam włosy szamponem aloesowym Alterry (zostawiłam hennie czas bez zabezpieczenia, żeby się przyjęła). Po tym szamponie stał się cud i moje włosy były jak z reklamy :D Potem przez 2-3 mycia olejowałam i nawilżałam. Unormowało się. Ale skórze głowy henna pomogła - zmniejszyła przetłuszczanie skalpu i unormowała skórę głowy.
      Ogólnie po hennie bezbarwnej jeśli nie ten szampon, to polecam bombę z nawilżaczy: żel lniany z sokiem z aloesu i miodem. Zostawić na włosach wymytych czymkolwiek i potem dopiero zaaplikować normalną odżywkę, najlepiej lekko olejową.
      Jaki efekt miałaś po brązowej hennie? Zastanawiam się nad brązową albo rudawą domieszką do tej bezbarwnej, żeby minimalnie odżywić kolor włosów.

      Usuń
  22. ,,...żeby włosomaniaczka nie stała się włosowariatką" - bezcenne <3
    U mnie cheat day rzadko, bo farbowane, które już bez farbowania były wysokoporowate łatwo doprowadzić do nędzy i rozpaczy. Ale jak już jest, to na bogato.

    ,,Mycie" suchym szamponem, żadnego odżywiania, ciężki silikon, suszarka w połączeniu z żelem i lakierem i kilogram kredy do włosów ;) I nagle sto procent zadowolenia z pielęgnacji, która była wcześniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. U mnie jest to rozczesywanie bez odżywki, suszenie... Efekt? Siano na całej długości.

    OdpowiedzUsuń
  24. czasami myję je tylko zwykłym szamponem i odpuszczam całą pielęgnację. z reguły wyglądają wtedy... najlepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja ostatnio zrobiłam sobie cheat hair months :D Uwaga, tylko dla włosomaniaczek o mocnych nerwach! Zafarbowałam włosy farbą w kolorze blond- chwyciły tylko odrosty, w związku z czym tego samego dnia pofarbowałam je ciemnym blondem- zrobiły się czarne. Na drugi dzień szorowałam je sodą i nizoralem- czarny sprał się tylko z odrostów, więc pofarbowałam ponownie jasnym brązem. Po tygodniu zrobiłam jeszcze dwie kąpiele rozjaśniające i nałożyłam na to farbę popielaty blond. O dziwo mam jeszcze włosy, chociaż ze stanu prawie idealnego zrobiły się takie, jak przed włosomaniactwem. Dlatego dbam o nie 4 razy bardziej. Nie polecam takich sztuczek. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja taki dzień robię sobie dość rzadko, zazwyczaj decyduje się wtedy na wyprostowanie loczków ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja mam krótkie kręcioły, które w ogóle, ale to w ogóle nie układają się jeśli po umyciu ich nie dopieszczę ;) Bez problemu mogę zrezygnować z żelu do włosów, długiego trzymania maski itp., ale jednak odżywka d/s na 10 minut i odżywka b/s to coś czego nie odpuszczam nawet na wyjazdach. Za to kiedy miałam długie włosy to paradoksalnie mniej obawiałam się takiego sporadycznego lenistwa, bo słabiej się wtedy kręciły, a w ostateczności można było je związać ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ostatnio jak byłam na zakupach widziałam Czarne mydło Babuszki Agafii, w Carrefour (Warszawa) za niecałe 27 zł. bez promocji :) oraz Złote marokańskie mydło do ciała i włosów, Ecolab też w tej samej cenie :) Jeśli ktoś akurat je potrzebuje i ma niedaleko do sklepu to się opłaca chyba nawet bardziej niż przez internet :) Miała zrobić zapasy, ale mam jeszcze połowę słoiczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja czasem pozwolę sobie na wyprostowanie całych włosów(parę razy w tyg i tak muszę prostować samą grzywkę). O wiele bardziej wole siebie w wyprostowanych włosach, bo wtedy się tak nie puszą i mogę je nosić rozpuszczone...
    Dlatego od jakiegoś czasu myślę o keratynowym prostowaniu... Dziewczyny powiedzcie mi proszę, czy keratynowe prostowanie nadaje się do włosów, które nie przepadają za proteinami?? Bo boje się, że mogę sobie tym zrobić większą krzywdę :/

    Keira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm szczerze mówiąc ja bym się trochę obawiała. :( najlepiej byłoby spróbować na pasemku jak się zachowują.

      Usuń
  30. Piękne masz włosy :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ta długość i ten kolor bardzo Tobie pasują :-)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja od kiedy przyszła wiosna zaczęłam prostować, czasem więcej niż raz w tygodniu :X Ale myślę, że nie odniosą dużych szkód :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Dziewczyny ! Rzadkie włosy cieniujemy czy nie ? Chciałabym optycznie zagęścić poldlugie, proste jak drut włosy...
    Ania S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu jeśli są proste to odradzam, efekt będzie dokładnie odwrotny

      Usuń
    2. Dziękuję ! Moja fryzjerka twierdzi, że cieniowanie dodaje objętości i lekkości... Czas ją zmienić ;) Także dalej będę dążyć do włosów jednej długości. Będą bardziej dociazone :)
      Ania S.

      Usuń
  34. "Moje dietetyczne 'cheat day' to zwykle niedzielne gofry albo własnoręcznie przyrządzona pizza. Na co dzień unikam glutenu, ale co jakiś czas po prostu muszę zjeść coś mącznego (mimo, że wiem jak to później odchoruję)."

    ojj nie męcz się z tym "pustym żarciem" mącznym, zamień to ciasto pszenne na gryczane i będzie dobrze! :) bardzo proste do przyrządzenia na bazie wymoczonej kaszy gryczanej białej, ona tak fajnie śluzuje, tę wodę należy odlać i właściwie już jest mięciutka, odrobina wody i kaszę do blendera i na naleśniki z patelni (szybko i łatwo się smażą, nawet beztłuszczowo) lub z piekarnika, bez żadnego mleka, jaj i tego typu dodatków, także jako podkład na pizze i gofry. Przepis jest albo na smakoterapii albo na ammniam. Przecież nie musimy do końca życia hołdować jednym wyrobionym w dzieciństwie nawykom smakowym, c'nie ;) jak roboty. no i tego od nas oczekują producenci, klient na smyczy

    OdpowiedzUsuń
  35. Czy mogłabym prosić o poradę? :/ mam raczej wysokoporowate, puszące się, skłonne do przesuszania włosy (chociaż regularnie używam masek nawilżających z dodatkiem żelu z siemienia lnianego), które łatwo się przeproteinowują. Od ponad roku intensywnie je odżywiam, jednak mam wrażenie, że niszczy i wysusza je dosłownie wszystko :( Myję metodą OMO. Bogate emolientowe maski, mające wygładzać włosy, zwykle nie przynoszą satysfakcjonującego rezultatu :( Marzę o gładkich, ale jednocześnie w miarę puszystych włosach, myślałam o prostowaniu keratynowym, ale źle wyglądam w oklapniętych, całkowicie prostych włosach. Od czasu do czasu wygładzam je trochę prostownicą, jednak są bardzo podatne na zniszczenia, więc nie mogę używać jej często :/ Jest dla mnie jakiś ratunek? :( i czy prostowanie keratyną może mieć jakieś złe skutki dotyczące kondycji i wyglądu włosów, są jakieś sposoby na objętość po takim zabiegu? Z góry dziękuję za pomoc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro Twoje włosy się łatwo przeproteinowuja to ja bym się obawiała prostowania keratyna. Może Twoje włosy mają tendencję do kręcenia? Żel lniany używany regularnie tez może włosy puszyc, zwłaszcza patrząc na pogodę. Nie piszesz nic o olejowaniu (albo mi umknęło) ale to też jest świetny sposób na wysokoporowate, niesforne włosy.

      Usuń
    2. piszesz, że wysusza je dosłownie wszystko :) to tak jak mój przypadek, taki paradoks, że co nałożysz, by było lepiej, to jest gorzej :) pisałam tu gdzieś pod tym postem komentarz z prośbą o radę dotyczącą moich dziwnych włosów, które są wysokoporowate, powinny być odżywianie, nawilżane itd.. I robiłam tak, aż zauważyłam, że jest gorzej niż umycie ich samym dobrym dla nich szamponem i nałożeniem jakiegoś serum bez spłukiwania ;) a więc dziewczyny przekonały mnie, że chyba dla mnie strzał w dziesiątkę, to właśnie taki minimalizm, skoro po takim zestawie wyglądają najlepiej ;) więc może nie rób tego błędnego koła co ja i nie stosuj tego, po czym widzisz to wysuszenie, nawet jeśli to porządna, emolientowa maska :) postaw na ten minimalizm :) pozdrawiam, Kinga blondynka ;)

      Usuń
  36. Mam pytanie odnośnie wcierek. Czy jeśli co miesiąc będę wcierała inna wcierkę, to prtzerwy i tak będą konieczne? Czy skóra głowy przyzwyczaja się nie tylko do danej wcierki, ale też do masażu w ogóle? Jeśli tak, to jak długa przerwa wystarczy by skóra głowy odpoczęła i znów reagoała dorbrym porostem?

    OdpowiedzUsuń
  37. Proszę o poradę, chciałabym kupić odlewki encanto na allegro, czy możecie mi polecić zaufanego sprzxedawcę, gdzie na pewno nie trafię na podróbkę/rozcieńczanie?

    OdpowiedzUsuń
  38. Anwen czy jest szansa, że odpowiesz mi na pryw. wiadomość? jeszcze nie wysłałam zbieram się, bo to długa historia..:) Mam wrażenie że mamy podobne włosy, po porodzie (już 2,5 roku) straciły na objętości stały się bardziej suche i trudne do opanowania z kucyka 8,5cm zostało 6cm. ale odrastają nadal, a wypadało ich 400-500 dziennie przez 1,5 roku. Niestety musiałam podcinać i podcinać A byłyby już za pas, teraz mam za łopatki. Obwód na długości 3 cm :( bez cieniowania. Smutne to prawdziwe i nie wiem czy komuś się przydarzyło. Jestem chyba wyjątkiem, żeby tak organizm zareagował na stres, bo badań zrobiłam masę i nic nie wykazały. Chętnie przedstawiłabym moją historię tu u Cb, albo pryw. Tylko chciałabym dostać jakąś odpowiedź co dalej z nimi zrobić Anwen. Nie daje rady ich uspokoić. Moje włosomaniactwo 2011-2015 legło w gruzach. Pomocy ratunku . Chce odzyskać moje długie, gęste włosy!!! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przepraszam Kochana, że tak się wtrącam, bo zwracałaś się do Ani. Ja jednak miałam podobnie, z 10cm w kucyku zostało mi 6, teraz doszłam już do 7cm. U mnie przyczyną był stres, a podejrzewałam tarczycę i inne rzeczy. Synek przez rok miał straszne boleści brzuszka i troszkę innych problemów, a wiadomo, jak to mamę może stresować. Kiedy boleści się skończyły, ja troszkę o siebie zadbałam, uspokoiłam się i włosy przestały lecieć. Choć do dawnej gęstości nie wróciłam, a i całe włosy się zmieniły.

      Widać, że Tobie bardzo włosy wypadają, rozumiem Cię i bardzo współczuję :( Oby to był stres, może uda się coś z tym zrobić co? Piszesz, że robiłaś badania, rozumiem, że na tarczycę oprócz TSH również też poziom hormonów ft3 i ft4 oraz anty-TPO? Wiem, że pewnie to wszystko robiłaś, ale wolę zapytać, bo lekarze często zalecają tylko TSH, a często to za mało, żeby wykryć nieprawidłowości w tarczycy.

      Na pewno na stres przyda się dobry magnez, ja po nim czułam się lepiej, choć szkoda, że tak późno zaczęłam brać. Najlepiej coś z cytrynianem magnezu, częściej jeść kaszę gryczaną, orzechy, gorzką czekoladę. Trzymam kciuki, żeby było dobrze :*

      Usuń
    2. Skoro odrastają i już tak nie wypadają to może cierpliwości troszkę trzeba iwszystko wróci? Założe się, że nie zamieniłabyś juniorka/juniorki na te 1,5cm?;)

      Usuń
    3. Kasiu na fali jak się cieszę, że napisałaś. W ogóle dzięki Tobie dowiedziałam się ze olej z orz. włoskich dociąży moje włosy :) Chciałam jeszcze pokusić się o krokoszowy żeby coś pomógł ale nie jestem pewna. Tak tarczyce komplet wykonałam i usg i inne powiązane z włosami, wydałam dużo kasy a wyniki w super normie. U mnie też problemy z niejedzeniem dziecka od urodzenia i to był ogromny stres. Mam odrosty poporodowe ok. 18cm i te późniejsze czyli cała głowa w 4 cm bebikach a te najdłuższe są tak przerzedzone że żaden olej nie pomaga tak jak dawniej. i fruwają swoją drogą, nic nie pomaga są tak lekkie.

      Usuń
  39. Ja po takim CHD mam bardzo duże wyrzuty sumienia xD

    OdpowiedzUsuń
  40. Moje cheat day to suszarka (zimny nawiew), chociaż sądząc po efektach i ewentualnym zniszczeniu, powinnam włączyć ją na stałe do mojej pielęgnacji ;-) Ale serce mnie boli, kiedy wyobrażam sobie, ile prądu zużywam na taki kaprys i pozwalam sobie na to tylko od święta.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja wczoraj farbowałam włosy henną. Dzisiaj nie mam na nich żadnego serum ani odżywki i już nie mogę się doczekać wieczora, aby je umyć i nałożyć maski, bo są strasznie sianowate. Nie mogłabym tak często ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Świetny post. :-) Staram się nie męczyć przesadnie swoich włosów, np. nie używam suszarki, tylko czekam, aż włosy same wyschną, wtedy lepiej wyglądają i się nie puszą, tylko ładnie kręcą. :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  43. oo, a ja mam zawsze wyrzuty sumienia po takich ceat hair day ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Mój "klasyczny" CHD to dzień leniucha. W takie dni myję włosy delikatnym szamponem i nakładam szybką odżywkę, ewentualnie potem korzystam z kremu bez spłukiwania. Niestety, w najbliższym czasie moje włosy częściej będą miały taki cheat day - rozpoczynam sezon weselny, a co za tym idzie również wieczorów panieńskich, przez co włosy częściej będą poddawane stylizacjom ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Lokówka przytrafia mi się teraz dość często, jakoś raz w miesiącu na pewno ;) Ale mogłam sobie na to pozwolić dopiero po tym, jak ścięłam całą zniszczoną część włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. hej, mam problem włosowy, mogłabys mi cos doradzic? byłabym wdzieczna za radę :) otóż zakupiłam wlosy doczepiane clip in naturalne. jednak nie trafiłam z kolorem, z tego co popatrzyłam na necie mój jest raczej brąz popielaty dośc ciemny, http://sklepfryzjerski.pl/images/Voila/voila_7_1.jpg cos w tym stylu, i troche jak twoje na tym zdjęciu z tego postu :D a te doczepiane są średnim brązem, cos takiego http://img1.styl.fm/resize/w650/newsy/galerie/2014/11/11599/201113-modne-odcienie-brazu-2015-oto-najlepsze-kolory-wlosow-dla-brunetek.jpg , widać że przy moich tak w czerwien-rudy wpadają, i myslisz ze da się cos z tym zrobić i pofarbować jakaś farbą zeby był przynajmniej troche podobny do mojego koloru? czy one by zafarbowały? szczerze ja sie nie znam na tym, mam zamiar iść w przyszłym tyg zapytac fryzjera, ale chciałabym poznac Twoje zdanie:* prosze o odpowiedź. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naturalne można farbować, jedynie odradzam rozjaśnianie ich bo clip in nie odratujesz poźniej maskami ani olejami :(

      Usuń
    2. dziekuje, chyba sprobuje szamponetką ciemniejsza pofarbować

      Usuń
  47. Co sądzicie o farbach RR Line? Szczególnie chodzi mi o rude kolory.
    Zastanawiam się nad nią, dotychczas farbowałam włosy henną Khadi ale kolor mocno ściemniał :<

    OdpowiedzUsuń
  48. Hej.
    Mam pytanie troszkę nie na temat. Chciałabym się wybrać na strzyżenie włosów metodą gorących nożyczek. Jednak w salonie, do którego chcę iść wykonuje się to strzyżenie na suchych włosach, wcześniej umytych i wyprostowanych na szczotce. Stąd moje pytanie, czy cięcie na gorąco powinno się wykonywać na mokrych czy suchych włosach?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń