Po czym poznać, że włosy potrzebują cięcia?


My Włosomaniaczki zwykle lubimy długie włosy i lubimy je zapuszczać. Unikamy fryzjerów, nożyczki omijamy szerokim łukiem, a utrata każdego centymetra jest prawie tak bolesna jak leczenie kanałowe. Mimo to czasem przychodzi taki moment, gdy włosy MUSZĄ zostać podcięte. Po czym poznać, że właśnie nadszedł?

Rozdwojone końcówki

Obcinanie rozdwajających się włosów to nie tylko kwestia estetyki, ale przede wszystkim powstrzymanie dalszych zniszczeń, które będą postępować coraz wyżej. Rozdwojonego włosa nic nie jest w stanie skleić ani w żaden sposób odbudować. Owszem możemy wizualnie zatuszować taki stan silikonami, ale na dłuższą metę się to nie opłaca. Jeśli chcemy "zaoszczędzić" długość, a ilość rozdwojonych włosów nie jest duża to możemy skorzystać z metody, o której kiedyś pisałam na blogu. Jeśli jednak rozdwojona jest praktycznie co 2-3 końcówka to o wiele lepszym wyjściem jest skrócenie wszystkich włosów o kilka cm. Dobry fryzjer jest w stanie podciąć same końcówki nawet wycieniowanych włosów. Samodzielnie o wiele łatwiej jest to zrobić, gdy wszystkie włosy są tej samej długości, ale i z cieniowanymi można sobie poradzić np. stosując metodę 3 kucyków.

Przerzedzone, sianowate końce

Im włos jest dłuższy tym większy jest bagaż jego doświadczeń. Włosy na końcach pamiętają najwięcej i najbardziej dostają po tyłku od wszystkich sweterków czy innych bluzek, o które się ocierają. Stąd też końce są zwykle najbardziej zniszczoną częścią włosów, która ma często nieco wyższą porowatość niż reszta. Dodatkowo końce długich włosów są też najbardziej przerzedzone, bo te najdłuższe włosy są zarazem najstarsze i wypadają w pierwszej kolejności, więc jest ich tu mniej. Bardzo często wystarczy obciąć kilka cm włosów by znów zaczęły wyglądać na zdrowe, zadbane i gęstsze. Naprawdę nie ma się co bać, bo taka zmiana w długości będzie widoczna jedynie dla nas, a zmianę w kondycji zauważą wszyscy. 

Fryzura się nie układa

Długie włosy mają to do siebie, że lubią oklapnąć, smętnie wisieć i wyglądać nijako. Oczywiście jeśli nasze włosy są bardzo gęste to taka opcja nam nie grozi, ale niestety statystycznie większość z nas nie ma aż tylu włosów na głowie. Czasami wystarczy wycieniowanie ich (jeśli są falowane) lub odświeżenie linii cięcia (gdy są proste) by znów zaczęły się lepiej układać. Strata na długości niewielka, a ilość czasu, który poświęcimy na układanie włosów znacznie się skróci.

Fryzura straciła kształt

Jest to szczególnie widoczne przy włosach krótkich i pół długich z wyraźnie zaznaczoną linią cięcia. Wszelkie grzywki, cieniowania i inne cięcia powinny się znajdować na określonej wysokości by najlepiej podkreślać owal twarzy czy kształt fryzury. Dodatkowo nasze włosy lubią rosnąć w różnym tempie i np. z jednej strony centymetrów przybywa nam szybciej niż z drugiej. Jeśli więc decydujemy się na taką, wyraźną fryzurę to dbajmy o to, by wyglądała ona wciąż tak samo dobrze :) Zapuszczając włosy możemy oszczędzić ich długość, a odświeżyć jedynie cieniowania - trzeba tylko dokładnie omówić to z fryzjerem.

Fryzura nam nie pasuje

Czasami bywa też tak, że latami zapuszczamy włosy by w końcu uzyskać wymarzoną długość do talii i okazuje się, że taka fryzura po prostu nam nie pasuje. Zamiast trzymać się jej kurczowo, bo "przecież tyle czasu poświęciłam" lepiej oddać nadmiar centymetrów np. do fundacji Rak'n'roll i cieszyć się podwójnie - z nowej, dopasowanej fryzury i tego, że mogliśmy komuś pomóc :)

Chęć zmiany

To równie dobry, jak nie najlepszy z powodów by włosy podciąć :) Jeżeli dzięki temu mamy się poczuć lepiej, bardziej kobieco czy seksownie to czemu nie! Włosomaniaczka wcale nie musi mieć włosów długich do talii, bo nie o długość w tym wszystkim chodzi, a o świadomość! Pamiętajcie tylko o dwóch rzeczach - by po pierwsze wybrać odpowiedniego fryzjera, a po drugie dokładnie przemyśleć swój plan. Zbyt wiele razy czytałam maile od dziewczyn, które spontanicznie obcięły włosy, a teraz proszą mnie o sposoby na ich jak najszybsze zapuszczenie ;)


Już nie mogę się doczekać wizyty u Viru, bo ja i moje włosy ewidentnie cięcia potrzebujemy!


Pozdrawiam Was serdecznie,

Udostępnij

98 komentarze:

  1. Kiedy wizyta u viru? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że we wrześniu :)

      Usuń
    2. Viru w Avant Apres pracuje podobno tylko do końca sierpnia.. Przynajmniej tak mi powiedziano, gdy próbowałam się do niej zapisać..

      Usuń
    3. Si si Virginia otwiera swoje wlasne miejsce, wiec zagadaj do niej czym predzej :)

      Usuń
    4. We wrześniu [pod koniec] otwiera nowy salon, swój. Mam nadzieję, że uda mi się dostać, bo próbuję od roku i nic :(

      Usuń
    5. Serio rok? Miałam nadzieję sie do niej umówić...

      Usuń
  2. bardzo przydatny wpis... właściwe wszystkie twoje wpisy są bardzo przydatne, zwłaszcza dla początkujących. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio nie byłam u fryzjera jakieś 10 miesięcy (albo dłużej), ale końce ani się nie przerzedziły, ani nie rozdwoiły, tylko włosy przestały "dobrze wyglądać", układać się. Brakowało im takiego odświeżenia, resetu. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapuszczanie włosów nie jest takie łatwe jak się wydaje, robię to już hoho czasu a ciągle moje włosy stoją w miejscu. Musze je regularnie podcinać, dzięki staraniom w walce o zdrowie włosów robię to rzadziej. Uważam, że lepiej mieć krótsze i zdrowe włosy niż długie i byle jakie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedawno właśnie podcięłam - wydają się grubsze, bo nie ma już tych cieniowanych końcówek. A niedługo mam nadzieję, że reszta pójdzie dla fundacji (totalna metamorfoza) :)

    OdpowiedzUsuń
  6. poraz kolejny mam wrażenie, że Anwen czyta mi w myślach ;) właśnie wybieram się do fryzjera z zamiarem ścięcia długiej grzywki na ukos i lekkiego wycieniowania włosów na końcach :) po przeczytaniu postu chyba poleci dodatkowo kilka cm...
    po roku włosomaniactwa zaczęłam ,, uświadamiać" mamę i mam pytanie: jak przekonać oraz co polecić osobie z naprawdę małą ilością czasu dla siebie? dodam, że włosy są kręcone, raczej wysokoporowate i przesuszone...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrą odżywkę b/s i stylizator (może jakiś żel?) :) przy kręconych to robi największą różnicę

      Usuń
    2. Pomóc trochę mamie w codziennych obowiązkach, żeby miała więcej czasu dla siebie.

      Usuń
    3. dziękuję za odpowiedzi ;)
      balsam z GP z granatem będzie odpowiedni jako odzywka b/s?
      staram się pomagać mamie w obowiązkach domowych ale i tak ma mało czasu :( praca i trójka mojego młodszego rodzeństwa stwarzają wiele problemów i obowiązków ;)

      Usuń
  7. Właśnie ten fakt, że suche, zniszczone końce niszczą się przez to, że są końcami (pocieranie itd.) sprawia, że nie mam ochoty ich ucinać i sprawiać, że zdrowe włosy podzielą ich los. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo :)

      Usuń
    2. Też tak mam, dlatego chcę włosy przetrzymać. Jedna dziewczyna (Lax nax) pisała na swoim blogu o tym że zbyt częste podcinanie włosów też nie jest dobre gdyż te zniszczone końce tworzą coś w rodzaju bazy ochronnej; gdy je zetniemy wystawimy nowe zdrowe jeszcze końcówki na zniszczenie.

      Usuń
    3. Dziwny tok myślenia, bez obcinania końcówek, zniszczenia będę pięły się w górę i tak czy inaczej zdrowa część włosa zacznie niszczeć. Z komentarza wyszło masło maślane, ale wiecie o co chodzi ;) Po ścięciu końcówek warto je zabezpieczać (silikonami czy olejem) żeby jak najdłużej się trzymały w dobrej kondycji.

      Usuń
    4. No a jak zostawimy to zniszczenia zaczną "iść" w górę ;]

      Usuń
    5. No właśnie nigdy nie zaobserwowałam "pięcia się w górę" zniszczeń. :) Dużo dziewczyn wyznaje filozofię rzadkiego, nawet bardzo rzadkiego podcinania włosów i muszę przyznać, że często maja włosy ładne i zdrowe. Zresztą, na jakiej zasadzie miałyby zniszczenia iść w górę? :) Wg mnie, o ile włosy nie są naprawdę nieestetycznie przerzedzone na końcach, to nie warto ich obsesyjnie ścinać.

      Usuń
    6. Jako człowiek raczej obsesyjnie ścinający wszelkie "zaburzone" końcówki - nie rozumiem chronienia zniszczonymi końcówkami zdrowszej części włosa xD

      Usuń
    7. Kascysko, z szacunku do Twojego zawsze trzeźwego spojrzenia na fakty, może wytłumaczysz raz na zawsze jak te zniszczenia pną się do góry? Tzn. w jaki sposób biała kulka na końcu włosa zniszczy górę? :D Wyglądają nieestetycznie, to fakt. Ale ciężko jest mi sobie wyobrazić powtarzane z ust do ust "zniszczenia idące w górę", wyjaśnienie wiele by pomogło.

      Usuń
    8. Jak masz biała kulkę, to za jakiś czas ten włos się rozdwoi i będzie się rozdwajal dalej w górę. Albo się złamie i łamać będzie się coraz wyżej.

      Usuń
  8. Hah, spontanicznie obcięłam włosy w marcu zeszłego roku :) Cięcie ani trochę mi się nie podobało, dlatego już następnego dnia postanowiłam zapuszczać :) Jestem na dobrej drodze włosy do zapięcia od stanika, a były do szyi. Mimo to do wymarzonej długości jeszcze daleko ;(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja od lat pozostawałam w mocno pocieniowanej, nie za długiej fryzurze, ponieważ włosy są kręcone. Teraz - gdy od 3 miesięcy dbam o nie ile tylko sił w rękach, są bardziej falowane (zrezygnowałam niemal całkowicie z pianek i stylizatorów). Zawsze chciałam mieć długie włosy, ale wciąż skracałam je ze względu na skręt. Teraz gdy podrosły kilka centymetrów stały się bezkształtne. Mam dwa pytania:
    1) Czy powinnam je podciąć właśnie teraz, kiedy udało mi się je odratować po latach katowania piankami?
    2) Teraz, kiedy ograniczyłam niemal do zera użycie pianki a na dodatek włosy podrosły, wydaje się, że jest ich mniej. Gdy były krótsze i ścieniowane(+stylizatory w zawrotnych ilościach... ciarki mnie przechodzą) miałam burzę na głowie. Ja sama jestem z nich po tych 3 miesiącach bardzo zadowolona, jest ich znacznie więcej, przestały wypadać i rosną nowe, ale słyszę odwrotne komentarze. Wcierka Jantar pięknie podnosi je u nasady ale tylko na chwilę :( Czy są na to jakieś skuteczne sposoby?
    Bardzo proszę o odpowiedź i pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ad 1: Zasadniczo, jeśli stały się bezkształtne - tak, warto je teraz podciąć. Ale wrócimy do tematu :D

      Ad 2: A wypróbowałaś już wszystkie możliwe sposoby na wydobycie skrętu zgodne z zasadami włosomaniactwa? Odżywki b/s, dyfuzor, żel lniany, plopping/plunking, suszenie z dyfuzorem, żele pozbawione alkoholu itp.? Jest tego cała masa! :)

      ... iii wracając do pytania pierwszego ;) Jeśli jeszcze nie wyczerpałaś sposobów na wydobycie skrętu, to może wstrzymaj się z podcięciem? Jeśli któryś z nich Ci podpasuje, to fryzura przestanie być bezkształtna i wtedy wizyta u fryzjera może okazać się zbędna :) Natomiast jeśli jesteś pewna, że zrobiłaś wszystko co było do zrobienia - moim zdaniem dobrze będzie ciachnąć tych parę centymetrów.

      Usuń
    2. Żel lniany nie dla mnie. :) Jak w końcu za którymś razem mi wyszedł, byłam zawiedziona efektem. A na dodatek trzymanie tego w lodówce i dbanie o ważność - nie mam do tego głowy. Jakie odżywki b/s masz na myśli? Jedyna jakiej zdarza mi się używać to balsam Nivea do loków. Ale to chyba bardziej stylizator... Chciałam sobie kupić żel mrożący z Joanny, ale słyszałam, że nowa wersja ma zły skład i zrezygnowałam - może niepotrzebnie?
      Co do suszenia, pogubiłam się już, czy zdrowo dla włosów jest je suszyć czy nie.

      Nadal bardzo chciałabym je zapuścić, ale raczej nie chcę zrezygnować ze skrętu.
      O podcięcie pytam, bo boję się, że robię teraz masę rzeczy, a potem okaże się, że ich nie podcięłam i trzeba będzie ciachnąć jeszcze więcej. :x

      Ale bardzo dziękuję za rzetelną odpowiedź! :)

      Usuń
    3. Poczytaj o pielęgnacji Curly Girl (to rozległy temat, nie zmieszczę go w komentarzu :D), polecam też blogi kręconowłosych - sporo miejsca stylizacji włosów poświęca na przykład Kasia Na Fali :) Poza mrożącą Joanną są inne żele o dobrych składach, a glutek lniany można zakonserwować (o czym zresztą pisała niedawno wspomniana Kasia) :) Odżywka bez spłukiwania (b/s) też pełni rolę swego rodzaju stylizatora, ja na przykład ograniczam się tylko do niej - bardzo lubię Ziaję z ostatniej NdW Anwen, ale inne popularne to Joanna Naturia i z Apteczki Babuni.

      Co do suszenia, to prawie każda włosomaniaczka powie troszkę Ci co innego ;) Ale myślę, że większość zgodzi się z tym, że chłodny nawiew włosom nie szkodzi. Ja (gdybym używała suszarki) nawet średni nawiew używany z rozsądkiem uznałabym za dopuszczalny, zwłaszcza, że wystarczy włosy dosuszyć do 70% - nie trzeba zaraz na wiór ;)

      Zależnie od długości włosów opłacalne może okazać się ręcznikowanie, czyli plopping/plunking. Od biedy można spróbować też kauteryzacji, chociaż akurat o tym z własnego doświadczenia się nie wypowiem... :P

      Usuń
  10. Zgadzam sie, u rzadkich wlosow przyklap jest problemem:P

    OdpowiedzUsuń
  11. U fryzjera nie byłam 12 lat. Cięcia dołu robię sama, raz na kilka miesięcy i to raptem 2-3 cm. Grzywkę też przycinam raz na kilka miesięcy. I to też 2-3 cm. Boków nie podcinam, bo włosy mi po prostu nie rosną i nie odrastają. I to jest mój największy problem. Aby to jako tako wyglądało upinam wszystkie włosy żabkami (w ilości 20 szt.), robiąc "artystyczny" nieład. Stąd nie potrzebuję cięcia dla zachowania linii. I tylko w takiej "fryzurze" jako tako wyglądam, choć i tak jestem świadoma, że mam prześwity na całej głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzywkę raz na kilka miesięcy? Ja muszę tak co 2 tygodnie ciachnąć, bo już nic nie widzę :)

      Usuń
    2. Ja miałam tak samo, jak Ola, aż któregoś dnia stwierdziłam że zacznę ją zapuszczać i dobrze na tym wyszłam ;)

      Usuń
    3. Oj no, przecież to zależy od grzywki (i trochę od tempa przyrostu włosów) :) Jak się nosi prostą do brwi to 0,5 cm może już przeważyć szalę, ale im krótsza i bardziej "na bok" zrobiona grzywka tym jest pod tym względem łatwiej. Sześć lat nosiłam grzywkę na bok, która spokojnie przetrzymywała trzy miesiące bez podcinania :)

      Usuń
    4. Niestety, tak. I już się z tym pogodziłam, że nie rosną, nie odrastają, tylko zanikają.

      Usuń
    5. jak ja cie rozumiem z tymi prześwitami... i wspołczuje tobie i sobie

      Usuń
    6. Villemo - raźniej mi, że nie jestem odosobniona. Od dawna nie przyglądałam się swoim włosom, bo normalnie się bałam. Czesałam rano, wieczorem wypinałam spinki i spać. Ale od kiedy poszłam do trychologa miesiąc temu i zaczęłam grzebać w necie, i trafiłam na bloga Ani, to chciałabym wszystko na raz wylać na głowę i szukać cudu. I przyjrzałam się w lustrzanym odbiciu dokładnie swoim włosom, a raczej to, co z nich zostało. Jestem po prostu przerażona :-(

      Usuń
  12. Oj i mnie przyda się podcięcie - a to już za dwa miesiące ! Kurde ostatnio też cieszyłam się na podcięcie a kiedy już siadłam na fotelu skończyło się tylko na farbowaniu i cieniowaniu bez zmiany długości :) Może tym razem przełamię się i skrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Właśnie dla tych powodów ścięłam 15 cm :d.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pamiętam o systematyczym podcinaniu końcówek i dzieki temu włosy wyglądają lepiej, niż jest ich rzeczywisty stan :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Moje włosy sięgały już do pasa i wcześniej były cieniowane to nie wyglądały za dobrze, dlatego podcięłam je do talii i są ok. Proporcje też są ważne jestem niska i obecna długość lepiej do mnie pasuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej Anwen! Przed chwila gdzies przeczytałam i od razu musiałam sie zapytać czy konska aśc nałozona na skórę głwoy na noc przyspieszy porost wlosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na noc to trochę za długo. wystarczy 2h przed myciem.

      Usuń
  17. Moje końce są jedynie wysuszone i nic nie może ich nawilżyć, jak ZAWSZE gdy sięgają tej długości (tj. do stanika). Bardzo chciałabym zapuścić włosy do talii a najlepiej do pupy, ścięte na prosto.
    Od trzech lat jestem włosomaniaczką i staram się zapuścić tą wymarzoną długość lecz ani skrzypovita, ani wcierki, ani oleje nie pomagają na porost, a ich kondycja leży tuż po tym jak sięgną granicy zapięcia od biustonosza. Dwa lata temu ścięłam włosy aż do krótkiego boba, dbam o nie, suszę wyłącznie naturalnie chyba, że wymaga tego sytuacja, to użyję suszarki, nie prostuję, nie kręcę, zabezpieczam końce, a i tak to nic nie daje. Zawsze na lato dostaję łupieżu, który znika na zimę, przy okazji okropnie lecą mi włosy. Nie wiem co zrobić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A badałaś się hormonalnie? Ważne też by lekarz potrafił odpowiednio indywidualnie interpretować wynik. I można też szukać przyczyn w diecie. Podobno analiza pierwiastkowa włosów jest pomocna, ale nie mam pojęcia na ile w tym prawdy (sama myślę czy z ciekawości sobie nie zrobić).

      Usuń
    2. moge polecic wizyte u trychologa. Ja bede szla drugi raz we wrzesniu z badaniami krwi bo tez lecą slabo rosna i są przerzedzone ;/

      Usuń
  18. U mnie to najczęściej chęć zmiany pcha mnie pod nożyczki fryzjera, lubię wejść w długich włosach a wyjść z fantazyjną krótką fryzurką:)

    OdpowiedzUsuń
  19. u fryzjera bylam rok temu na farbowaniu a niedlugo potem jeszcze na czesanie na wesele, od tamtej pory nie byłam bo wole w domu obcinać tyle ile mi potrzeba i bez suszenia bez modelowania jak to zazwyczaj fryzjerzy robią.. ale sama zaczelam tez dopiero z 2 miesiace temu więc końce były w złym stanie

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja już od prawie 6 lat próbuję zapuścić włosy, przy czym świadoma pielęgnacja trwa u mnie od ok. 2 lat. Moje włosy podcinam regularnie, bo muszę - końcówki się mocno przesuszają, jest to moja zmora. Musiałam już wykonać tyle radykalnych cięć, że śmiać mi się chce, kiedy dziewczyny płaczą nad jednym centymetrem, choć i bez niego mają długie włosy. Ja nigdy nie miałam pukli dłuższych niż do obojczyków i w sumie już tracę wiarę, że uzyskam wymarzoną długość do biustu.
    Natomiast jeszcze co do samego regularnego podcinania to widzę po laskach z mojej uczelni, że jest im to rytuał obcy i mega potrzebny. Włosy jednej panienki sięgają jej do połowy pleców, są rozdwojone na całej długości, do tego przyklapnięte i wiecznie jakby świeżo spod deszczu. Po prostu obrzydliwość.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja muszę tylko przemóc mój strach przed nożyczkami :) Kusi mnie krótka fryzurka, ale zapuszczam już prawie 3 lata i brakuje mi 4 cm do pasa, a mam włosy mocno falowane, więc trochę mi szkoda, bo mam świadomość, że po 2 tygodniach od ścięcia znów będę walczyła o obecną długość. Będę wdzięczna za jakieś sugestie :) Tak wyglądają obecnie --> http://wiedzmowatamarzycielka.blogspot.com/2015/08/niedziela-dla-wosow-ujarzmianie-po.html ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są piękne:) ależ ci zazdroszcze tych loków, ja bym nie ścieła.. ale mi rosną wolno ..

      Usuń
    2. Nawet nie próbuj ścinać :-)
      Są piękne :-)

      Usuń
    3. Ja bym ścięła tylko troszkę, bo końce nie wyglądają fajnie

      Usuń
  22. ok a ja mam następujący problem. Moje włosy sięgają do talii- to już jest długość która zdecydowanie mi wystarcza ale nie chciałabym ich drastycznie skracać. Zapuszczam je od dobrych paru lat mimo to staram się podcinać włosy co ok 3 msc. Niestety mimo ciągłej walki o idealną kondycję są one bardzo suche, średnio/wysokoporowate a najgorsze jest to że oprócz "normalnie" rozdwajających się końcówek są również takie które sięgają ramion tzn włos wydaje się cały zdrowy ale na wysokości np. ramion się rozdwaja;/ czy w takim wypadku powinnam ściąć włosy aż do ramion???? od czego mogą się tak rozdwajać? czy dziewczyny macie podobny problem? jak z tym walczyć? pomocy:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Farbujesz, prostujesz włosy? Może używasz kosmetyków z dużą ilością alkoholu?
      Spróbuj nie zmywac do końca oleju z włosów, ta ochronna warstwa może zapobiec rozdwajaniu.
      Pozdrawiam,
      Ola

      Usuń
    2. spróbuj podciąć te końcówki co masz zniszczone siegajace ramion obciąć tym sposobem co podała we wpisie Anwen, troche z tym schodzi, ale chociaz nie trzeba tyle włosów ucinać

      Usuń
    3. nie farbuje, prostuje okazjonalnie (może raz na miesiąc albo i rzadziej). Podcinam tym sposobem co pisała kiedyś Anwen ale niestety sporo tych włosów jest i po podcięciu wywijają się we wszystkie strony i bardzo puszą. A myślicie że keratynowe prostowanie włosów by pomogło? W sensie na te puszące się włosy. Poza tym same z siebie są suche i chyba wysokoporowate więc może by to pomoglo?

      Usuń
  23. Ja właśnie ścięłam włosy dla fundacji Rak'n'roll :) moze wyśle Ci kontynuację MWH ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Odkąd udało mi się zapuścić włosy fryzura nie układa mi się tak jak chciałam - włosy są ciągle ulizane, nie są sypkie, nie tworzą żadnej sensownej całości. Chyba po porostu muszę się z tym pogodzić i je trochę wycieniować, bo przy twarzy brakuje mi krótszych kosmyków, a na tę chwilę mam dość wiszących pasm.

    No cóż tak już jest jak się zapuści włosy to zachciewa się zmian, a jak się obetnie swoje misterne zapuszczane pukle, to się chcę płakać i znowu mieć długość do pasa :(

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja ostatnio przez te upały strzeliłam focha na włosy i ścięłam o 10 cm. Wolę krótsze bezproblemowe niż długie i wkurzające :) Mimo że zapuszczałam przez dwa lata i nie były w jakieś złej kondycji to wkurzały mnie że się kleiły do pleców a że są bardzo gęste to noszenie koka codziennie powodowało ból wszystkich cebulek :(

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetne porady. Dlatego uwielbiam czytać tego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  27. Hej dziewczyny jesli ktoras jest zainteresowana to mam do odprzedania Tangle Teezer Salon Elite, The Wet Brush, szczotke wioslowa z Rossmanna, szczotke wioslowa z dzika Gorgol i szczotke okragla z dzika Provost :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta wiosłowa, to za ile masz do odsprzedania i którą tą na drewnie czy tą czarną? a ile salon elite?

      Usuń
    2. Wiosłowa czarna, ale jeśli chciałaś tą na drewnie to powiem ci że Gorgol jest taka sama, też z rozczesywaczem, ja po prostu wolę dzika bez nylonu :). TT już nieaktualna. Napisz na maila to sie dogadamy, lewickakamila@wp.pl

      Usuń
  28. Aniu dziękuję za przywrócenie dawnego wyglądu komentarzy na telefonie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie jest o wiele lepiej!

      Usuń
    2. cieszę się :) myślałam, że to będzie bardziej skomplikowane, ale na szczęście było prosto

      Usuń
  29. Troszkę komiczny wstęp :D włosomaniaczka nie zapuszcza ponad wszystko, tylko racjonalnie ocenia stan czupryny :) np. ja nie unikam fryzjera i nie mam problemu z podcięciem końcówek :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziewczyny, czy któraś z Was stosowała ghee (Masło klarowane) na włosy? Używam go w kuchni, ale ostatnio zastosowałam go do olejowania... Mam wysokoporowate włosy, które mocno się puszą i które trudno dociążyć. Po użyciu ghee były miękkie i lśniące, nie musiałam nawet używać odżywki bo były odpowiednio dociążone. Poszperałam trochę w necie i wyczytałam, że ghee jest dość powszechnie używane w Etipii i Indiach. Podobno sprawdza się świetnie w przypadku włosów po rozjaśnianiu i farbowanych, zniszczonych,suchych z rozdwojonymi końcówkami. Czy macie jakieś doświadczenie z klarowanym masłem. Pozdrawiam, poniżej wklejam link do strony, może któraś z Was skorzysta. http://hair.allwomenstalk.com/home-hair-treatments-for-split-ends-that-work-100/15/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, na pewno sprobuje :D

      Usuń
  31. Jedną z nielicznych zalet moich włosów jest to, że praktycznie w ogóle nie dotyczy mnie problem rozdwajających się końcówek. Od roku nie byłam u fryzjera, bo zapuszczam, i nie mam ani jednej. Przez lata wierzyłam, że włosy trzeba regularnie podcinać, nawet jeśli chce się je zapuścić. To bzdura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ostatnio podcinałam włosy rok temu. Owszem, mam trochę suche końce (biorąc pod uwagę, że moje włosy z natury są suche), ale na pewno nie są zniszczone ani rozdwojone. Wolę raz na rok podciąć 4 cm niż co trzy miesiące po 2 cm (czyli 4 zamiast 8cm, jest różnica). Zauważyłam, że te trochę suche włosy chronią zdrowszą górę przed mechanicznymi zniszczeniami, co właśnie pozwala mi zachować więcej długości w skali roku. Ale to nie u każdego się sprawdzi. Ja nie mam ani bardzo długich włosów ani zniszczonych farbowaniem/prostowaniem itd, w dodatku ze względu na wysoką porowatość myję włosy tylko maskami, żółtkami i innymi, co moim zdaniem ma ogromny wpływ na ochronę końców.

      Usuń
  32. Moje włosy są niestety przerzedzone na końcach bo zapuszczałam (i zapuszczam dalej) z mocno wycieniowanych. Ostatnio podcięłam je trochę więcej niż zwykle i znowu usilnie zapuszczam, bo chcę zapuścić grzywkę, jeszcze 15cm :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten wpis akurat o mnie !!! Usiłuję zapuścić włosy i od roku omijałam fryzjera szerokim łukiem. Niestety, końcówki zrobiły się tak suche i sianowate, ze plątały się niemożebnie. Akurat wczoraj byłam w Avant Apres i Monika podcięła mi kilka cm. I tu moje zaskoczenie - użyła "gorących nożyczek" zachwalając, że są idealne do cienkich i delikatnych włosów, i że ta technika jest już bardzo rozpowszechniona. Podobno zabezpiecza to końcówki włosów, zcala je i zamyka... Czy tak jest naprawdę ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobacz u BlondHairCare. Ona miała ścinane włosy gorącymi nożyczkami.

      Usuń
  34. Ja jestem tego zdania, ze lepiej miec troszkę krotsze, ale zadbane włosy niż te długie ze smętnie wiszącym ''ogonem'' z przerzedzonych końcówek. Włosy podcinam regularnie co miesiąc :)
    Ania S.

    OdpowiedzUsuń
  35. Mam kupon rabatowy do sklepu lawendowa szafa gdyby któraś chciała. Sama go nie wykorzystam, a może komuś się przyda.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ostatnio wypróbowuje maski z biovaxu i zastanawiam się co takiego mają w sobie maski do jasny i ciemnych włosów, że są dedykowane dla takich i czy przy naturalnych włosach średnich mogą mieć jakiś wpływ na kolor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpinam się. Też jestem zainteresowana tą tematyką.

      Usuń
    2. Do jasnych pewnie ma jakiś rumianek. Do ciemnych nie wiem, może jakaś henne. Ale myślę, że na kolor to nie wiele wpływa.

      Usuń
    3. Henne ma akurat więcej masek biovaxu, bo ma ułatwiać wnikanie składników.

      Usuń
    4. a może ta do jasnych nie ma henny albo w mniejszej ilosci niz te wszystkie?

      Usuń
    5. Moja mama miała biovax do jasnych włosów i miała rumianek i cytryne z tego co pamiętam.

      Usuń
    6. A dla ciemnych mają chyba wyciąg z orzecha włoskiego

      Usuń
  37. Ja uważam, że końce da się tak zregenerować, by były gładkie, a ścinać należy wówczas, gdy są połamane i chcemy wyrównać. Chciałabym jeszcze dodać, że regeneracja włosów jest procesem. Nie należy skakać z maski do maski (chyba, że nie znalazłyśmy jeszcze ulubionej i zawsze coś przeszkadza). Trzeba dać włosom czas na dojście do siebie i w tym czasie stosować regularnie produkty, które mają swoją określoną funkcję. Chodzi o to, że np. maski najczęściej skonstruowane są tak, że otwierają łuskę włosa, by składniki mogły dostać się do środka, a odżywki zamykają łuskę, działając tylko na powierzchni. Jeśli skaczemy z maski do maski, to możemy nie dać szansy konkretnej masce na zadziałanie i w konsekwencji włosy nie będą ładnie wyglądały lub będą raz lepsze raz gorsze, przez co będziemy mieć wrażenie utraty kontroli nad czupryną.

    OdpowiedzUsuń
  38. Anwen, proszę przemyśl sprawę zmiany formatu zapisu daty przy postach. Ten amerykański stosowany u nas jest z lekka irytujący...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak tylko będę wiedziała jak to zmienić to na pewno to zrobię, bo mnie też irytuje ;)

      Usuń
  39. Dziewczyny, ale wiecie, że nie musicie ścinać od razu po centymetrach? Bo tak czytam te komentarze i mam wrażenie, że dla Was fryzjer to najgorsze zło ;-) Jak ja idę do swojej fryzjerki, to ona wie, że ścinamy max. 5mm, nie więcej. Chodzę co 1,5-3 miesiące, w zależności od tego w jakim stanie znajduje się mój przesusz (z którym ciągle walczę, koncówki mam zdrowe).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz dobra fryzjerke ktora to rozumie ile to 5mm a bardzo czesto sie zdarza ze powiemy 1 cm a tu poleci 5 no wiec niektore sceptycznie podchodzimy do fryzjerow. ja mam sprawdzonego fryzjera dobrze obcina ładnie wszystko pięknie i tanio mi bierze za koncowki a poszlam kiedys do innego bo blizej bylo po prostu to obciela mi za duzo i wziela 3 razy wiecej niz u swojej place...

      Usuń
    2. Dlatego polecam nie przestawać szukać dobrej fryzjerki. Ja swoją znalazłam po kilku latach chodzenia do różnych salonów. Pani Ola, bo tak fryzjerce na imię, zna moje jak swoje własne, uczęszczam do niej od 5 lat. Co prawda, niedawno byłam w innym salonie i muszę przyznać - usługa była na super wysokim poziomie i wiem, że zacznę chodzić również tam, ale jednak zawsze stacjonarnie jest pani Ola i chwała jej za to.

      Usuń
  40. Ja miałam jeszcze inny powód: włosy były na tyle długie, że bez problemu mogłam oddać 35 centymetrów warkoczy na peruki dla fundacji rak&roll, a mimo to zostało mi dostatecznie dużo włosia na zrobienie przedłużonego boba ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Anwen Twoje włosy zdecydowanie potrzebują podcięcia, ja też miałam kiedyś mega długie włosy za pupę ścięte na prosto. Co z tego że wyhodowałam zdrowe długie włosy, kiedy nie miały żadnego kształtu. Zresztą im jesteśmy starsi tym takie długie włosy sprawiają ze wyglądamy jak Ania z Zielonego wzgórza i lepiej mieć jakieś fajne strzyżenie niż trzymać się kurczowo nijakości. Kiedy ścięłam, nadal były długie ale zyskały fajny kształt i nowoczesność. Dziś nie wyobrażam sobie wizyty u fryzjera rzadziej niż raz na 3-4 miesiące dla odświeżenia looku.

    OdpowiedzUsuń
  42. Bardzo przydatny post ! :) już od ponad roku czytam Twój blog i zaraziłaś mnie włosomaniactwem :) Zapraszam do mnie i pozdarwiam <3

    OdpowiedzUsuń
  43. Kurczę, żeby ściąć włosy, to trzeba się mega przełamać ;)) Nie mam serca podcinać moich, tyle już je zapuszczam i cieszę się z każdego centymetra... Ale chyba będę musiała, bo na końcach mam już strasznie plątliwe siano. :(

    OdpowiedzUsuń
  44. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  45. Hej.
    Napisałam wiadomość i... ją skasowałam. Ech...
    Wiec zaczynam od poczatku.
    Przed walacjami zamarzyla mi sie zmiana fryzuru. Dodam ze wlosy mialam do polowy ramion a pomyslalam ze do barków nyloby super. Taki dluzszy rozjasniony bob.
    Wiec przed wylotem na wspaniale wakacje udalam sie z usmiechem nanustach niby do cudownego fryzjera. Powiedzialam wszystko co i jak chce i...
    Ciesze sie ze nie jestem osoba publiczna. Bo gdybym miala patrzec na swoja twarz w gazetach umarlabym. Plakalam. Siedzac na fotelu fryzjerskim plakalam. Wylam. Nie wiedzialam czy to sen czy jawa.
    Gdy wrocilam. Od razu 100 tysiecy spinek by upiac i nie widziec. - grzywka na pol czola w ksztalcie jajka, jakies asymetryczne ciecia i koloryzacja ktora spalila mi wlosy. Dramat. Jeszcze do tego wszystkiego stres spowodowal ze zaczely wypadac na potege...
    Pogodzilam sie z tym... ale na wakacjach zamiast czyc sie sexy czulam sie okropnie..
    Wrocilam do domu i zaczelam walke- henna Khadi, odzywka, wcierka i szampon Jantar, jedwab do wlosow Joanna, i odzywka do splukiwania dove do wlosow koloryzowanych.
    I w koncu zaczelam patrzec w lustro i siebie poznawac. ;)
    Wlosy staly sie miekkie i przestaly wypadac. Dziewczynki. Jak chcecie isc do fryzjera zastanowcie sie! Bo mozna trafic na takich co... w dupie maja wasz wymarzony wyglad...
    A tak to cudowny blog. Gratulacje. Bardzo milo sie czyta.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  46. co zrobić w sytuacji gdy mam włosy ścięte na równo, niedawno obcinane. Po bokach prrzy twarzy zaczely sie rozdwajac mimo zabezpieczania i nie prostowania, suszenia. Włosy z tyłu są zdrowe i nierozdwojone, tylko po bokach strasznie sie niszcza. Co zrobic z rozdwojeniami? obciąć na calej długości? mam wlosy krotkie a chce zapuściic czy zrobic schody przy twarzy co nie bedzie wygladac za dobrze przy moich bardzo cienkich i rzadkich wlosach

    OdpowiedzUsuń