Jak samodzielnie podcinać rozdwojone końcówki?


W mniejszym lub większym stopniu tak naprawdę każda z nas boryka się z tym problemem. Oczywiście dobrą pielęgnacją jesteśmy w stanie zapobiegać rozdwajaniu, ale niestety nie w 100%. To co musicie sobie uświadomić to fakt, że niestety nic nie jest w stanie naprawić rozdwojonej końcówki, nie ma cudownego kosmetyku, który „skleiłby” nam włos. Mało tego, rozdwojony włos, którego nie podetniemy będzie nam się rozdwajał co raz wyżej i wyżej… Dlatego tak ważne jest regularne podcinanie zniszczonych końców. Wiadomo jednak, że gdy zapuszczamy włosy każdy cm jest dla nas niezwykle cenny. Co zatem zrobić, żeby włosy były zdrowe, a przy okazji nie tracić nic z długości? Dziś właśnie odpowiem Wam na to pytanie :)

Co będzie nam potrzebne:

  1. włosy – koniecznie takie z rozdwojonymi końcówkami i dość długie
  2. bardzo ostre nożyczki (pamietajcie by NIGDY nie używać do włosów zwykłych nożyczek, one zamiast obcinać miażdżą nam włos, co powoduje, że za chwilę znów się rozdwoi!)
  3. dwie ręce – tradycyjnie mogą być nawet tak jak u mnie obie lewe ;)
  4. dobre oświetlenie
  5. duuuuuuużo cierpliwości
  6. trochę wolnego czasu (można do tego wykorzystać czas, w którym np. oglądamy jakiś mniej ciekawy film czy serial)

Co musimy zrobić:

  1. podzielić włosy na 2, 3 czy nawet 4 partie (w zależności od tego jak gęste mamy włosy i jak cierpliwe jesteśmy)
  2. wybrać sobie jedną z partii, najlepiej dobrze ją rozczesać, a resztę włosów związać, żeby nam nie przeszkadzały
  3. teraz oddzielnie podcinać każdy rozdwojony włos (wiem brzmi to jak praca dla Kopciuszka, ale to jedyny sposób by podciąć włosy nie tracąc przy tym długości zwłaszcza przy włosach cieniowanych)
  4. jak już uporamy się z pierwszą partią możemy przystąpić do obcinania następnej albo odłożyć to na kolejny dzień ;)

Jak często trzeba podcinać końcówki?

Przyznam Wam się, że ja robię to raz na 2-3 miesiące. Oczywiście jeśli macie czas i ochotę możecie to robić choćby i co miesiąc, ale ja nie mam aż takiej cierpliwości ;) Dodatkowo  od jakiegoś czasy zawsze podcinam też ok. 1-2 cm z najdłuższej partii, gdyż zależało mi na jej zagęszczeniu. Dzięki temu też wlosy wyglądają na bardziej zdrowe i sukcesywnie pozbywam się najbardziej zniszczonej części włosów (tej która przezyła dwie trwałe i jedną dekoloryzację).

Pozdrawiam Was serdecznie,

Udostępnij

61 komentarze:

  1. Nigdy nie obcinałam sobie sama końcówek, ale skorzystam z twoich rad.

    OdpowiedzUsuń
  2. Musoałaby sobie zafundowac podcinanie, bo jak się cholernie nudzę (np. Na wykładzie) to siedze i je skubię....

    OdpowiedzUsuń
  3. ja staram się podcinać końcówki raz na 3 miesiące - wykonuje mi to mama - nie ufam fryzjerom! A sama ? hm chętnie spróbuję - zobaczymy :))

    OdpowiedzUsuń
  4. oł noł... czyli jak poirytowana jakąś rozdwojoną końcówką odgryzam ją to też nie jest to nic dobrego dla włosa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha jakbym widziała siebie :D

      Usuń
  5. post spadł mi z nieba:-) Ale końcówki ostatnio podcięła mi siostra(4 cm jakieś tydzień temu), więc mam nadzieję, że na razie mam spokój:) Kupiłam sobie ten olej kokosowy, który polecałaś. Oby dobrze chronił końcówki i całe włosy. Ale zapach...nieziemski <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko pięknie ładnie, ale niestety jak ma się włosy krótkie to nie takie proste :)

    OdpowiedzUsuń
  7. więc najlepiej przydałyby się nożyczki ze sklepu z akcesoriami fryzjerskimi :/ ale trzeba mieć do tego anielską cierpliwość ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O rany, tak włos po włosie? oj nie, to nie dla mnie :P Ja mam o tyle dobrze, że moja mama jest z zawodu fryzjerką i jak powiem, że ma podciąć 0,5 cm to dokładnie tyle mi podetnie. Inna sprawa to to, że najpierw jej muszę miesiąc truć *upe ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja wolę iść do fryzjera :) Akurat mam takiego, który ROZUMIE co to znaczy podciąć 1 cm ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Skorzystam na pewno! Do fryzjera się wybieram już x czasu, ale jakoś mi nie wychodzi, a moje włosy wypadają jak szalone! Mam nadzieję, że delikatne podięcie trochę im pomoże, a jeżeli nie, to do fryzjera po ścięcie trochę większe niż 1 cm...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja chodzę tak rzadko do fryzjera, że nie odpuszczę sobie tej przyjemności:) Ale tak to, uważam, że jest to bardzo przydatny post:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziewczyny, lubicie testowac kosmetyki? zapiszcie sie do newslettera na www.queenbox.pl , niedlugo ruszaja!

    OdpowiedzUsuń
  13. gdzie można kupic takie nożyczki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Rossmanie. :)

      Usuń
    2. Nie polecam rossmanowskich.
      Kupiłam są bardzo tępe , od razu zaczeły mi sie robić białek kulki.
      Lepiej zainwestować w jakiegoś Jaguara czy wyższej jakości nożyczki.

      Usuń
  14. tekst o oby lewych rekach mnie rozwalił:P
    ja mam nozyczki fryzjerskie, takie za 30 zl w sklepie z produktami fryzjerskimi, czesto kilka dni po myciu "pokazuja" sie bardziej zniszczone konce, biore wlosy do przodu, dziele na partie, wyczesuje i owijam wokół wierzchu dłoni- ładnie widać co nalezy przyciąc.

    OdpowiedzUsuń
  15. Anwen, a jeśli nie posiada się odpowiednich nożyczek, to obcinanie włosów elektryczną maszynką do włosów nie zrobi im krzywdy? Nie "zmiażdży " to włosów? Wiem, że pojedynczo tak się nie da obcina, ale ja czasami obcinam tak końcówki, i o dziwo nie rozdwajają się bardziej, raczej normalnie. Drugie pytanie dotyczy oleju z pestek winogron. Używałas może?Jeśli tak, to dobrze działa u Ciebie?Widziałam w sklepach i zastanawiam się nad kupnem.
    Dziękuję za odpowiedź.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. podcinam tak samo jako oczuchmurnosc ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. przy własach obcietych na prosto rzeczywiście łatwiej poprosić kogoś (fryzjera albo mamę czy siostrę) o podcięcie dokładnie 1 cm, niestety przy pocieniowanych to już nie wystarczy :(

    meis- zabierz ze soba nozyczki na nudny wykład :D

    Anonimowy - maszynka powinna być ok :) Nie powinna miażczyć włosa :) a oleju z pestek winogron nie używałam, ale słyszałam o nim dobre opinie, więc jak masz ochotę kup śmiało- jak włosom sie nie spodoba to zuzyjesz do sałatek ;)

    Orchideo - tez tak czasem robię :))) a tak wogóle przez Ciebie znów mam ochotę na cameleona z Catrice, a miałam nic nie kupować :(

    OdpowiedzUsuń
  18. ja tak często robię (zwłaszcza kiedy odwlekam naukę), ale używam zwykłych nożyczek do papieru, więc następnym razem skorzystam z tych prawidłowych do włosów :) niestety ostatnio samo obcinanie tych końcówek nie pomagało i musiałam uciąć jakieś 5cm włosów :( teraz jest o wiele lepiej, ale tęsknie za tamtą długością bo jakoś tak niepostrzeżenie urosły i stały się naprawdę długie i ładnie to wyglądało :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Bez względu na to, jak bardzo bym się starała, samodzielne podcinanie końcówek ZAWSZE kończy się u mnie włosami krótszymi o parę milimetrów z jednej strony :D

    OdpowiedzUsuń
  20. aaaa zaglądałas do mnie ;) ja sie długo opierałam, ale wkoncu uległam niestety, mimo, ze porftel swieci pustką :( powiem Ci jednak, ze nic specjalnie nie robilam, a gorna warstwa w rogu sie pokruszyla :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Też tak ostatnio zrobiłam :) Wzięłam najostrzejsze nożyczki jakie miałam w domu. Wściekłam się, bo byłam u fryzjera, a kobieta nie zrobiła nic i końcówki tak naprawdę obcięłam sobie sama :/

    OdpowiedzUsuń
  22. Może jak będę miała trochę więcej czasu, cierpliwość i zakupie jakieś porządne nożyczki to spróbuje podciąć.

    Masz bardzo ciekawe rady na temat włosów :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Anwen - można też skręcić pasemko grubości paluszka - końcówki będą nam odstawać z tego zwiniątka i łatwiej je zlokalizować :)

    OdpowiedzUsuń
  24. ja zawsze proszę o to mamę ;)) sama nie potrafię ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Szkoda,że nie przeczytałam tego wcześniej,akurat bym miała pożyteczne zajecie na nudną sobote,haha :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja na szczęście znalazłam dobrą fryzjerkę, która ładnie obcina mi końcówki, i to tak max 1-2 cm :) Sama prędzej bym sobie zaszkodziła, niż pomogła ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. nie wiem czy bede miala tyle cierpliwosci, ale moze sprobuje:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak miałam kiedyś włosy do ramion o właśnie w ten sposób podcinałam rozdwojone końcówki z przodu, które widziałam i mnie drażniły. Tył był za krótki, żebym cokolwiek sama obcięła ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. sama jeszcze nie odważyłam sie podcinać sobie włosów, ale mam siostrę fryzjerkę i jej się oddaję :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Hahaha, od paru dni w wolnych chwilach właśnie tak partyzancko wyszukuję sobie rozdwojone włosy i obcinam.
    Kiedyś fryzjerka powiedziała mi, że jak włos jest rozdwojony to jest zniszczony nparawdę też trochę wyżej nad rozdwojeniem - więc trzeba uciąc z 3 cm, ale nie wiem ile w tym prawdy.

    OdpowiedzUsuń
  31. Hej! czytam Twój blog już od długiego czasu. Dzisiaj skorzystałam z tej metody i obcięłam sobie wkońcu końcówki włosów ale mam takie pytanie. O włosy dbam już około 3lat, nadal nie są takie jak powinny być. głupia byłam bo jakieś 6 miesięcy temu pofarbowałam ciemnym brązem i od tego czasu zaczął się koszmar. włosy są przesuszone cały czas i jeszcze ta ruda poświata którą widać jak mocno świeci słońce, poza tym cały czas się puszą. dostaję już od tego świra i stwierdziłam że póki nie dojdą do siebie to nie pokażę ich światu. I chodzę jak taka stara baba w kokach non-stop:(. Żadne kallosy, jedwabie(jeszcze bardziej suche się robią), nawet z desperacji i braku kasy smaruje olejem rzepakowym i nic. jako szampon używam żelu pod prysznic z aloesem z firmy cien. Doradź mi coś bo zwariuję. może znasz jakieś sprawdzone przez Ciebie sposoby by chociaż pozbyć się tego beznadziejnego odcienia? proszę o odpowiedź

    OdpowiedzUsuń
  32. Hej, mam pytanie czy przy włosach ściętych na prosto to też jest dobry pomysł? Nie zrobi się widoczna różnica między dłuższymi a krótszymi włosami? Bo tak się do tego przymierzam ale nie mam pewności czy to się dobrze skończy ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Włosy podcinam samodzielnie, niestety zbyt wiele razy trafiłam na fryzjerów, którzy własną wizję cenili bardziej niż moje prośby. Nie rozumiem jak można ściąć 7 cm, kiedy prosi się o 2 cm (a wiem, że więcej nie trzeba było ścinać). I to jeszcze kiedy podkreślałam, że ZAPUSZCZAM włosy.
    Jednak nie zmienia to faktu, że nie lubię obcinać włosów i traktuję to jako zło konieczne. Nie mam cierpliwości i zawsze uważam, że coś jest nie tak. Wpadam w szał i najchętniej włosy sięgające łopatek ścięłabym tak do ramion, bo tak łatwiej. Ostatni raz podcinałam końcówki około 2 miesięcy temu, także o zgrozo, niedługo znów będę musiała to zrobić...

    OdpowiedzUsuń
  34. Split ender i problem z głowy ;p

    OdpowiedzUsuń
  35. Dzięki za rady, ale czy takie nożyczki mogą być z rossmana czy raczej trzeba kupić w sklepie dla fryzjerów? Jakie polecasz :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  36. ojjj nie mialabym cierpliwosci :D moje koncowki rozdwajaja sie tak chocby w ogole wiec na szczescie nie mam duzego problemu. włosy na dlugosc widza fryzjerke co 4-6 miesiecy. ostatnio bylam po pol roku i koncowki nie byly porozdwajane, ciut przesuszone.

    OdpowiedzUsuń
  37. myślałam o tym kiedyś, ale uznałam, że jestem chora psychiczna i nienormalna, że nigdy mi się to nie uda i musiałabym siedzieć cały dzień ;) ale jednak spróbuję! ;D

    OdpowiedzUsuń
  38. ja tak ścinam końcówki na nudnych lekcjach w szkole :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Robię tak od ok. 3 lat, jednak szczerze mówiąc dopiero od niedawna nożyczkami fryzjerskimi. Od siebie dodam, że bardzo ważne jest światło, jeśli zabieramy się za obcinanie pojedynczych rozdwojonych końcówek. U mnie na przykład, przy sztucznym świetle w pokoju niezwykle trudno znaleźć rozdwojone końcówki, wyglądają po prostu na zdrowe. Natomiast w naturalnym świetle (w moim przypadku i tak nie wszędzie to widać) okazuje się, że mam wciąż mnóstwo rozdwojonych końców, które do tej pory sprytnie się ukrywały. Trochę cienia i końcówki znowu wyglądają w porządku.

    Hmmm... Poza tym dla mnie obcinanie tych pojedynczych rozdwojonych końcówek, to po prostu odprężające zajęcie. Zwłaszcza w chwilach stresu, nerwów.. Albo obcinanie końcówek albo sudoku lub jakieś działania matematyczne. Dla włosów zdecydowanie pierwsza opcja jest najlepsza. :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja podcinam końcówki co pół roku. Nie mam farbowanych włosów! Nie mam też cienkich, ani grubych, są ,,normalne''. Lecz jeśli zobaczę, że rozdwojonych końcówek jest coraz więcej idę do fryzjera, w ostateczności sama sobie podcinam. :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Też czasem siadam z nożyczkami i robię im taką godzinną operację ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ostre nożyczki do paznokci wystarczą, czy muszę się zaopatrzyć w fryzjerskie? Mam w domu dość dobre nożyczki, ale nie wiem czy sobie ich nie zniszczę. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  43. też od jakiegoś czasu czaje się żeby tak sobie podciąć włosy, ale nie mam ich najmniej więc mnie to trochę przeraża

    OdpowiedzUsuń
  44. Potrzebuję pomocy. Mimo tego, że obcięłam końcówki włosów (4 cm) to nadal są rozdwojone co z nimi zrobić? :(

    OdpowiedzUsuń
  45. Oh ten post Anwen dużo mi pomógł, właśnie przygotowuje się psychicznie do samodzielnego podcinania końcówek, muszę się nauczyć, bo jak co 2 miesiące będę chodzić do fryzjera i tracić 3 cm to nigdy ich nie zapuszczę :(

    OdpowiedzUsuń
  46. to ja tak robię już od pół roku tylko że ja podcinam je cały czas jak mi sie nudzi. musze sobie kupic ostre nozyczki bo caly czas podcinam szkolnym przez co pewnie mam caly czas rozdwojone :P

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja jak się nudzę w szkole to nożyczkami je podcinam (mam naostrzone) :D

    OdpowiedzUsuń
  48. Bardzo dobrze to ujełaś, lecz w praktyce jest gorzej :P Ja od kilku lat sama podcinam sobie wlosy i po mimo iz jestem fryzjerka obcinam się ok godziny. Oby więcej takich ciekawych wpisow. Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  49. Właśnie przebrnęłam przez pierwszą połowę głowy. Ten sposób jest świetny! Po tym jak tę połowę zebrałam w warkocz naprawdę widać różnicę. Poza tym w warkoczu też dobrze wyłapuje się te potworki jeśli włosy są równe :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Hej, mam pytanie - chciałabym kupić nożyczki fryzjerskie, ale z tego co widziałam np. na allegro ceny wachają się o paru złotych nawet do paru set... Czy jest jakaś znacząca różnica między nimi? Warto inwestować w te droższe czy po prostu kupić najtańsze?
    Pozdrawiam
    Andzia
    P.S. masz świetnego bloga. Mam nadzieję, że dzięki niemu moje włosy za jakiś czas 'ozdrowieją'. Gdyby nie on pewnie dalej nakładałabym na nie jedynie drogeryjne szampony i odżywki naładowane silikonami po brzegi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Cześć, czy zamiast nożyczek fryzjerskich można uczyć tych do paznokci? Wydają się być ostre..
    Pozdrawiam,
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  52. Robię coś takiego raz na jakiś czas, ale Twój post właśnie mi przypomniał, że wypadałoby się tym niedługo zająć ;) Ostatnio pojawiło mi się ich trochę za sprawą zdrady henny na rzecz trzech farbowań Color&Soin...sama w sobie farba i tak jest lepsza niż wiele drogeryjnych, ale co mnie podkusiło z tym ułatwianiem sobie życia to nie wiem. W każdym razie z podkulonym ogonem wracam do henny i ratuję włosy, którym trochę uroku ubyło (dramatu nie ma, ale tęsknię za tym szalonym blaskiem i gładkością włosów), więc i końcówki trzeba będzie doprowadzić do stanu używalności, żeby się nie powykruszały. Tym bardziej, że znowu mam napad na zapuszczanie włosów (ech, kobiety :D Zawsze znajdą okazję -jak nie na ogólnie pojęty czas studiów, to na ślub, absolutorium, etc :D)

    OdpowiedzUsuń
  53. To mój nałóg :V Siedzę z fryzjerskimi nożyczkami i obcinam rozdwojone lub bardzo zniszczone włosy. Umiem przesiedzieć nawet 2h przed telewizorem bawiąc się w ten sposób

    OdpowiedzUsuń
  54. A ja przestrzegam przed takim wycinaniem rozdwojonych końcówek,no chyba,że ktoś ma ich tylko kilka.Robiłam tak przez 2 lata.
    Z początku miałam ich dużo,później już prawie wcale,ale efekt końcowy był taki,że moje włosy tak strasznie się przerzedziły na końcach,że pojawiły się prześwity i strączkowanie pozostałości zdrowych końców.
    Musiałam ściąć całą literę U(bo taki był kształt włosów) na prosto.Poleciało 20 cm włosów i wierzcie mi nie było czego zbierać z podłogi.Sama rzadziutka szczoto-szczecina.Teraz mam włosy do łopatek,ale przynajmniej zostały te zdrowe.Nigdy więcej nie będę obcinać włosów w literę U i nigdy nie będę sama wycinać końcówek.Włosy o takim kształcie szybciej się niszczą(przynajmniej u mnie)Mając włosy od linijki można obciąć z całości 1 cm i pozbyć się zniszczonych końców,bez strachu,że historia z przerzedzeniem sie powtórzy.
    Pozdrawiam wszystkich.

    OdpowiedzUsuń