Niedziela dla włosów (10) - ziołowa maska na wypadanie

Dziś na mojej głowie było bardzo aromatycznie :) Ten przepis miałam ochotę wypróbować już od dawna, ale jak to zwykle u mnie bywa dopiero porządki i odnalezienie moich włosowych ziół zmobilizowało mnie do działania. O tym, że indyjskie zioła są świetne na włosy wiecie pewnie nie od dziś, ja postanowiłam spróbować nasz polski odpowiednik TAKIEJ maski.



Zmieszałam ze sobą aż 9 suszonych roślin: liście brzozy, kłącze tataraku, korzeń łopianu, skrzyp, hezop, lawendę, siemię lniane, czarnuszkę i kozieradkę. Całość zmieliłam (polecam to zrobić bardzo dokładnie, bo inaczej będziecie mieć problemy z aplikacją) na w miarę drobny proszek i zalałam gorącą wodą. Parzyłam to około 20 minut pod przykryciem, a potem dołożyłam do tej gęstej, ziołowej paćki około 2 łyżek Bioetiki. Maska pachniała bardzo ziołowo, ale przy tym niezwykle przyjemnie i apetycznie za sprawą czarnuszki, którą uwielbiam, a której zapach wybijał się ponad wszystkie pozostałe.


Włosy najpierw dokładnie rozczesałam i od połowy długości nałożyłam na nie olej Monoi, a ziołową maskę starałam się rozprowadzić na skalpie i na włosach u nasady co niestety nie było proste. Następnym razem będę pamiętać by zioła drobniej zmielić, a najlepiej jeszcze przesiać przed użyciem.

Po około 30 minutach umyłam włosy szamponem Yves Rocher Volume. Byłam bardzo zaskoczona tym, że po pierwsze zioła bez trudu wypłukały mi się z włosów, a po drugie ani trochę ich nie przesuszyły ani nie splątały. Już przy spłukiwaniu włosy były bardzo gładkie i miłe w dotyku. Nie jestem pewna czy to wyłącznie za sprawą maski czy też dodatek siemienia miał w tym swój udział. W każdym razie po umyciu nie musiałam już na nie nakładać żadnej odżywki.

Co do efektów to na razie nic Wam o nich nie napiszę, bo o tym jak po takiej ziołowej kuracji będą wyglądały moje włosy dowiem się dopiero jutro (i nie omieszkam o tym tu napisać). Dziś mogę Wam jedynie zdradzić, że przy myciu nie wypadł mi dosłownie ani jeden! włos. Nawet teraz, w ciąży moje włosy choć zdecydowanie mniej niż zwykle to jednak przy myciu wypadają, więc musiała być to zasługa maski :) Ciekawa jestem jak by to wyglądało przy regularnym stosowaniu, ale można się spodziewać właśnie ograniczenia wypadania włosów, wzmocnienia i zagęszczenia ich, a także przyspieszenia porostu.

Dopisek: Tak jak można się było spodziewać włosy są ładnie odbite od nasady i sprawiają wrażenie gęstszych :) Co ciekawe o wiele mocniej niż zwykle mi się skręciły, ale to już zasługa oleju Monoi - dawniej jak jeszcze używałam kokosa też tak na mnie działał. Włosy są też błyszczące i sypkie, a odrosty (wciąż nie miałam czasu by je pofarbować) minimalnie ściemniały i się ochłodziły. Nie polecam więc takiej ziołowej maski blondynkom. Przypomniała mi się jeszcze jedna, bardzo ważna rzecz o której wczoraj nie napisałam - jeśli nie jesteście pewne jak Wasza skóra reaguje na zioła to koniecznie zróbcie wcześniej próbę uczuleniową. Taka dawka ziół może podrażnić nawet jeśli nie jesteście na żadne z nich uczulone.


Pozdrawiam Was serdecznie,
PS. Miejsce na Wasze linki (dla przypomnienia, nie chodzi o podawanie tu linku do dowolnego ostatniego wpisu, ale tylko do tych z cyklu niedziela dla włosów - pozostałe będą usuwane):
Udostępnij

96 komentarze:

  1. Ciekawy przepis:) jeszcze nie mieszałam żadnej maski bezpośrednio z ziołami, muszę kiedyś wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anwen, czym mielisz zioła? I wiesz może gdzie takie cudo można dostać za przystępną cenę?:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie próbowałam w moim blenderze, ale nie do końca się zmieliły. Przydałby się elektryczny młynek, ale na razie mogę o nim jedynie pomarzyć ;)

      Usuń
    2. Młynek można kupić za 20 zł. Naprawdę cię nie.stać?

      Usuń
    3. naprawdę Cię to obchodzi? ;) są jeszcze inne powody, ale nie muszę się z nich Tobie tłumaczyć

      Usuń
    4. Za poradą w jednym z poprzednich wpisów, zasiadłam do czytania komentarzy z popcornem :D Uwaga, zaczyna się, anonimki znów ruszają do akcji z durnymi komentarzami :D

      Usuń
    5. ja też już mam gotowy popcorn ;)

      Usuń
    6. Anonimowy, każdy ma inne priorytety ;) I wątpię, żeby dla jednej maseczki do spróbowania od razu po młynek trzeba lecieć ;)

      A mnie kusi w końcu wypróbowanie siemienia lnianego, tylko jeszcze nie wiem w jakiej formie ;). Mam bardzo zniszczone końcówki, chyba mam wszystkie typy rozdwojeń i roztrojeń :( Cóż wychodzą lata niedbalstwa, farbowania i katowania prostownicą bez jakiejkolwiek ochrony. Obecnie schodze z farbowanych do swojego koloru i obecnie mam 1/3 swoich a reszta to jakiś rudo-brązowo-czarny koszmar, który podcinam co jakiś czas, a radykalnego podcięcia chce uniknąć. W miarę regularną włosomaniaczką jestem chyba od stycznia tego roku.

      Szukam alternatywy dla pokrzywy w trakcie przerwy w jej piciu. Póki piłam było idealnie, nic a nic nie wypadały a teraz podczas mycia co chwila wyciągam kilka włosów. Wcieram tez w skalp macerat z pokrzywy, który na wypadanie nie działa ledwo ledwo, ale za to pojawia się sporo baby hair i minimalnie szybciej rosną i po umyciu włosy przy skalpie są ładnie odbite.

      Dzięki za tak fajnego bloga :D
      Pozdrawiam

      Usuń
    7. Anonimko w jakim to było poście, bo też coś słyszałam,a nie czytam za często komentarzy?

      Usuń
    8. Przeciez mozna wzwyklym mlynku na pieprz... Musi byc elektryczny? Az tak trudne czasochlonne i meczace nie jest zmielenie garstki ziol

      Usuń
    9. Paciffka- chyba kazdy normalny smiertelnik ma w domu najzwyklejszy maly mlynek do kawy czy pieprzu :D

      Usuń
    10. Myślę, że w moździerzu też by dało radę utrzeć

      Usuń
    11. Ojj jestem nienormalna bo nie mam młynka :( a o dziwo mam w domu mielony pieprz, dziwne co? W ogóle idac tym tropem "naprawdę Cię nie stać? Na ten młynek, na ten krem, na tą sukienkę, na te buty" jutro nie miałabym ani grosza ;) zdecydowanie wolałabym dołożyć i kupić cos potrzebniejszego niż jakiś gówniany młynek którego używałabym tylko do ziół. Serio, głupia jesteś uwierz mi :)

      Usuń
    12. Ah Ci ludzie nie wiem co widzą w dogryzaniu innym jakby miał/a odwagę jeden/a z drugim/ą to by się pod swoim komentarzem podpisał/a, nie warto na takich języka (palców) strzępić bo o to im chodzi. Ciekawa propozycja z ta maseczką :) Gratulacje dla Ciebie i męża dzidzia to prawdziwe szczęście sama mam takie półtoraroczne :)
      Pozdtrawiam Teresa :)

      Usuń
    13. Dobra, skończcie już ten zbiorowy ból dupy -.-

      Usuń
    14. No i coz da podpisanie sie? Moge sie podpisac Genowefa i co wam to da? :D

      Usuń
  3. Witaj Anwen! :)
    Mogłabyś powiedzieć coś więcej o oleju monoi? :)
    Ann.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ann dopiero zaczęłam go używać, więc ciężko cokolwiek więcej napisać, ale podejrzewam, ze w działaniu niczym nie będzie różnił się od zwykłego kokosa, a zapach mnie niestety zawiódł :( liczyłam na wyraźniejszy aromat Tiare

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź :) troszkę poczytałam i podejrzewałam, że działanie jak kokos, a kokos niestety bardzo mi nie służy.. Mam nadzieję, że możemy liczyć na recenzję po jakimś czasie, jednak chyba nie będę ryzykować :) A co do ziółek, ja po zmieleniu w blenderze, rozgniatam je jeszcze moździerzem (w moim odczuciu lepiej wtedy działają na włosy) :) Dużo zdrowia!
      Ann.

      Usuń
  4. Hmm....mam taki do pieprzu na baterie, ciekawe czy by sobie poradził z ziółkami, ha ha:) Będzie trzeba przeprowadzić eksperyment:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam ten przepis! Fight... (Ty wredoto, nie dość, że taki trudny pseudonim, to jeszcze zablokowałaś kopiowanie!) prawdopodobnie podała mi go kiedyś w komentarzu. No i niby mam gdzie zmielić (mój blenderowy młynek do kawy mieli wszystko, nie miałaś takiego w zestawie?), niby zioła mogę kupić, niby maski ziołowe lubię, a jednak nigdy jej nie zrobiłam. Ale zrobię. Ale najpierw chcę spróbować senesu, tylko jak znam życie - w mojej aptece mi go nie sprzedadzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie nie miałam takiego w zestawie :( a nicku F... też nigdy nie mogę zapamiętać :D

      Usuń
    2. A, i bardzo Ci dziękuję za link, teraz wiem skąd taka inwazja na Włosowelove. ;) Ps. przesianie przez sitko rzeczywiście pomaga, nawet po młynku jest co przesiewać.

      Usuń
  6. Będę musiała wypróbować takiego miksu ziół :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziewczyny, chciałam się zapytać, czy wiecie może gdzie mogę kupić taki grzebień z szerokimi ząbkami? :P najlepiej drewniany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. The Body Shop

      Usuń
    2. Plastikowy dostaniesz w Rossmanie za grosze, a drewniany na pewno w The Body Shop (swoją drogą polecany przez wszystkie włosomaniaczki :D) a czy gdzieś jeszcze to nie mam pojęcia. Ja mam ten z Rossmana i się nieźle sprawuje :)

      Usuń
    3. Ja mam oba i to jak niebo a ziemia!! Ten plastikowy strasznie szarpie i wyrywa mi wlosy a drewniany sunie po nich i nie plącze. Sama zastanawiałam sie dluuugo czy 20 zl na grzebień to cos na co sobie pozwoli,ale to był świetny wybór :)

      Usuń
    4. Taki? http://img10.allegroimg.pl/photos/oryginal/41/13/56/38/4113563846 :)

      Usuń
    5. Ja swoj kupilam w auchan

      Usuń
  8. POMOCY ! Anwen i czytelniczki ratujcie !
    Kiedyś miałam o wiele więcej włosów niż teraz... niestety systematyczne choroby, stres, antybiotyki skutecznie zabrały mi ich znaczną ilość :(. Nie są zniszczone, ponieważ dobrze o nie dbam, ale nie potrafię poradzić sobie z ich wypadaniem. Może macie jakieś sprawdzone kosmetyki? Które pobudzą wzrost nowych włosów?
    + dodam że stosuję szampon Seboradin( przeciw wypadaniu włosów( już jakiś miesiąc i średnio widzę jakiś efekt) oraz łykam kapsułki URODA na gęste włosy(od niedawna)
    Bardzo proszę o pomoc, bo boję się że niedługo zostanę łysa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika postaw na wcierki - na moim blogu znajdziesz wieeeeeele przykładowych, a jutro na blogu pojawi się kolejny wpis na ten temat :)

      Usuń
    2. Hej! Mi po dwóch pociażowych "burzach" hormonalnych pomogła odżywka pokrzywowa Anny, do tego maska Waxa.

      Usuń
    3. Po pierwsze to życzę dużo cierpliwości.. Sama się męczyłam w tamtym roku przez 2 miesiące z wypadaniem ok 400 włosów dziennie. Pomogły 2 opakowania Gelacetu do picia, skrzypokrzywa, płukanki ziołowe i kozieradka jako wcierka, i to do tego stopnia, że po myciu to może z 30 wypadało (może to głupie, ale od tamtego czasu liczę włosy po każdym czesaniu po myciu, strasznej schizy się nabawiłam :-P).. Nie wiem jak będzie z Tobą.. Moja dermatolog mówiła mi, że żeby dowiedzieć się czy jakaś kuracja działa trzeba 1,5 miesiąca.. Mieszek włosowy musi trochę odpocząć po wypadnięciu włosa więc z dnia na dzień włosy nie odrosną. Może spróbuj placenty? Jedna dziewczyna odzyskała włosy, a miała prześwity po ŁZS..Po ciężkim wypadaniu włosy odzyskuje się miesiącami, jak nie latami.
      Trzymam kciuki za Ciebie, wiem co to znaczy ciągłe wypadanie..
      Pozdrawiam!

      Usuń
    4. Z czystym sumieniem polecam olejek Khadi :) Troszkę dużo kosztuje, długo zastanawiałam się nad zakupem, ale był to strzał w dziesiątkę :) Mimo młodego wieku troszkę choruję (teraz na szczęście jest dużo lepiej) jednak włosy swoje odczuły. I to właśnie khadi uratował moje gęściaste, choć cienkie kudełki :) Które oczywiście zaczynały wypadać garściami. Teraz używam go już tylko raz w tygodniu plus drugi raz jakiś inny olej. Jakiś czas używałam Jantaru i wody brzozowej (do której często wracam z podkulonym "ogonem") :) Metoda prób i błędów po prostu. Lekki szampon, najlepiej przed każdym myciem olej, po każdym myciu odżywka, z raz w tygodniu jakaś treściwa maska (wax- mimo nie dającego wielkich nadziei składu- u mnie zdziałał cuda) najlepiej z dodatkiem czegoś 'domowego. Zabezpieczanie końcówek. Lekkie peelingi skalpu, nawilżanie i co najważniejsze ograniczenie niszczenia włosów- prostownica, lokówka, suszenie gorącym nawiewem, tarcie włosów ręcznikiem itd. Zabezpieczanie włosów w nocy. Troszkę się rozpisałam, nie masz zniszczonych włosów, ale może ktoś jeszcze przeczyta i się przyda przy okazji :) To wszystko pozwoliło przetrwać moim włosom najgorsze chwile. Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowej, gęstej czuprynki! :)
      Ann.

      Usuń
    5. Bardzo Wam dziękuję, zacznę na nowo (bo już raz próbowałam) z kozieradką ale przez ten zapach straciłam chęci.. jednak tak strasznie mi lecą, że wolę już pachnieć rosołem, ale za to mieć włosy, zacznę również wcierać wcierkę, mam w domu tą z Radicala więc spróbuję, zachęcił mnie również post na temat tabletek Calcium pantothenicum :) i picie skrzypopokrzywy... mam nadzieję, że ta kuracja pomoże, jeśli nie to wybiorę się do lekarza. Anwen czekam z niecierpliwością na kolejny wpis :) ten blog jest świetny!

      Usuń
    6. Oczywiście, co najważniejsze, dbamy o zdrowe odżywianie się. Polecam 'poranne koktajle- np. bardzo popularne jabłko i pietruszka :) Wciągają :) Włosy bardzo się wzmocniły :) Brałam także witaminy i minerały firmy olimp, najlepsze, które do tej pory wypróbowałam.
      Ann.

      Usuń
  9. super pomysl musze sprobowac :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Anwen, wiem że teraz masz inne rzeczy na głowie ale czy mogłabyś w wolnej chwili uaktualnić zakładkę z mwh http://www.anwen.pl/p/moja-wosowa-historia.html bo ostatnia to 77 a fajnie byłoby gdyby wszystkie były w jednym miejscu c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może za jakieś pół roku ;) bo na razie nie ma co liczyć na moją wolną chwilę

      Usuń
    2. No nic rozumiem, dzięki za odpowiedź ;)

      Usuń
    3. Taaaaa za pol roku:) Jesli urodzisz to wtedy dopiero nie bedziesz miala ani minutki :)
      Ola.

      Usuń
  11. Ten post mi przypomniał, że muszę zużyć w końcu parszywą maskę Kalpi Tone. Chętnie pobawiłabym się w zielarkę i pomieszała różne zioła, ale moje włosy ich nienawidzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a próbowałaś właśnie wersji z maską? solo to i moje ziół nie lubią :)

      Usuń
    2. Też polecam wymieszać z jakąś nawilżającą/emolientową maską, działa wtedy fantastycznie - pogrubia i dodaje objętości włosom a nie wysusza.

      Usuń
  12. Moje włosy podczas ciąży były piękne i gęste jak nigdy.Niestety pół roku po porodzie zaczęły wypadac garściami (karmiłam piersią). Czytałam,że to normalne i nic z tym nie robiłam. Jestem jednak ciekawa,czy rzeczywiście tak musiało być. Wiem,że masz jeszcze troche czasu,ale czy myślałaś już o tym problemie? Planuję kolejne dziecko i martwię się że znowu będę musiała pożegnać się z moją czupryną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAK MUSIAŁO BYĆ. To fizjologia, W ciąży na skutek zmian horm. włosy prawie nie wypadają, po ciązy wypadają te zaległe i te na bieżąco, najczęściej po ok. 3 miesiącach od porodu. Karmienie piersią nie ma tu żadnego znaczenia. Ale bez paniki nie wyłysiejecie od tego dziewczyny, ostatecznie po całej tej hecy włosów jest tyle ile było przed ciąza. Ja za każdym razem ( po każdej ciąży), byłam zszokowana iloscią włosów .....wszędzie, codziennie na podłodze dosłownie dywan z włosów (zwłaszcza ze nigdy wcześniej nie miałam problemów z wypadaniem).
      PS. Pani Anwen - świetny blog.

      Usuń
    2. Musiało ;) Po kilku miesiącach od porodu, hormony się regulują, uspokajają. Niestety, żadne wcierki, tabletki, witaminy i odżywki na to nie pomogą. Taka kolej rzeczy ;)

      Marta.

      Usuń
    3. Poporodowe wypadanie włosów jest normalne, ale jeśli utrzymuje się dłużej niż kilka tygodni, warto się za nie zabrać. Mi zaczęły wypadać dopiero po roku, ale za to leciały też równy rok (najpierw tylko hormony, a potem pielęgnacja nieprzystosowana do nowej, superwrażliwej skóry głowy - cała cera zresztą zmieniła mi się w ciąży).

      Poza tym, moim zdaniem nawet jeśli przyczyna wypadania jest nam znana i naturalna, warto zawalczyć o to, aby nowe włosy jak najszybciej odrastały. :)

      Usuń
  13. Ciekawy przepis :) Ale nie mam aż tylu ziółek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to akurat można dowolnie modyfikować :) ja wrzuciłam wszystko co miałam pod ręką, ale nie trzeba aż tak kombinować

      Usuń
    2. A mozna oregano bazylie ziola prowansalskie majeranek lisc laurowy? Bo tylko takie ziola posiadam w domu. Kamila

      Usuń
    3. Dodaj jeszcze chili na pobudzenie krążenia hahha

      Usuń
    4. Hahah ale serio pytalam powaznie nie jestem czarownico-zielarka i mam tylko popularne kuchenne zielska.
      Kamila.

      Usuń
  14. Spokojnie włosy odrastaja! Ja po dwóch ciążach w krótkim czasie ( rożnica 1,5 roku) też miałam obawy, że wyłysieje. Córkę jeszcze karmię, dlatego nie stosuje jakiś inwazyjnych wcierek ot odżywka pokrzywowa Anny, maski Wax, Alterra, półprodukty i mam mnóstwo bejbików. Oczywiście dieta plus ruch, a tego przy dwójce maluchów-nie brakuje. Głowa do góry!! Pozdrawiam;))
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpowiedzi
    1. Były już daaaawno...

      Usuń
    2. to gdzie sa bo ja nic nie widziałam...

      Usuń
    3. http://www.anwen.pl/2014/03/chyba-juz-czas.html

      Usuń
  16. Super pomysł z tymi ziołami, musze wypróbować zwłaszcza, że mam cała szafke ziół :) Leżą i pachną ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. kiedy wyniki konkursu balea?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już były: http://www.anwen.pl/2014/03/chyba-juz-czas.html

      Usuń
  18. Hej. Może ktoś mi coś poradzi. Nawet nie wiem od czego zacząć. Moje włosy są bardzo gęste. Aż zaryzykuję stwierdzenie, że nie obraziłabym się, gdyby było ich trochę mniej, ale nie o tym mowa. W moich gęstych odmętach włosowych pojawił się problem swędzenia. Metodą prób i błędów doszłam do wniosku, że to szampon(a dokładniej detergenty- SLS, SLeS). A że nie lubię jak mnie swędzi kupiłam nowy- dziecięcy. cóż, skalp już nie swędział, ale włosy były zwyczajnie niedomyte. I tu pojawia się pytanie: Czym myć, żeby domyć? A przy okazji pienił się dość znośnie :) Z góry dziękuję za odpowiedź :)
    Avenra

    OdpowiedzUsuń
  19. Każdy się tak zajał informacją o Twojej ciąży, że mało kto zauważył wyniki konkursu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja prawdę mówiąc, nie zauważyłam, ale wydaje mi się, że zostały one dopisane po jakimś czasie od powstania notki :)

      Usuń
    2. Nie wrzucaj mnie do waszego worka, ja nie :]
      Ala.

      Usuń
  20. Chyba muszę ten sposób wypróbować :) Kusisz tym bardzo :) i gratulację :) :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Anwen, ja mysle,ze wlosy Ci nie wypadaja glownie dlatego, ze jestes w ciazy. To cudowne dzialanie hormonow, ktore niestety zaraz po ciazy mija.... Ja przy dwoch ciazach w drugiej polowie mialam super wlosy i nie wypadl mi ani jeden , ani przay czesaniu ani przy myciu. Niestety z miesiac czy dwa po porodzie zaczely wypadac jak szalone...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale przecież napisałam o tym w poście ;)

      Usuń
  22. Musi coś być w Twoich sposobach pielęgnacji, skoro ani jeden włos nie wypadł podczas mycia - a u mnie odpływ prysznica się zatyka. Ale w sumie o włosy bardziej dbam niecały rok, może jeszcze doczekam mycia bez utraty włosa :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mnie rowniez korci przepis Doroty ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Część Anwen, czy to normalne ze od kozieradki dostaje łupieżu...? Włosy mi ostatnio bardzo wypadają, więc nie wiem co mam robić. :( do kozieradki robiłam kilka podejść i zawsze to samo :( a wcierki mogę kupić tylko w rossmannie, bo inne sklepy zostały zamknięte po otwarciu Rossa. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak dla mnie- czarna, niepojęta magia...
    Ty to jesteś spec :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Hej Anwen!
    Podrzucam link do ciekawej odżywki, która ostatnio robi bardzo pozytywne wrażenie na wizażu :)
    http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=62807
    Myślę, że dziewczyny nie tylko o kręconych włosach mogą ją śmiało testować (odżywka jest niezgodna z CG), zwłaszcza, gdy nasze włosy lubią się z gliceryną i niewielką dawką protein.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisałam nawet o niej tutaj: http://www.anwen.pl/2014/02/najlepsze-kosmetyki-dla-kreconowosych.html :)

      Usuń
    2. Dlaczego jest niezgodna z CG?

      Usuń
    3. Wybacz, musiałam przeoczyć.

      Anonimowy, odżywka zawiera Quaternium-87, które może włosy powlekać podobnie jak silikony.

      Usuń
    4. Quaternium-87 może się także nadbudowywać, co przy rzadszym myciu włosów szamponami z mocniejszymi detergentami może doprowadzić chociażby do obciążenia.

      Usuń
  27. Pani nr 19 powinna chyba doczytać Twój PS, bo jej plan pielęgnacji na kwiecień raczej nijak się ma do niedzieli dla włosów...

    OdpowiedzUsuń
  28. Anwen a stosowałaś może naftę kosmetyczną? konkretnie chodzi mi o tę z anny z dodatkiem witaminy a + e? czytałam na wizażu i ma same rewelacyjne opinie, a chciałabym bardzo poznać Twoje zdanie na jej temat. Ja sama stosuje ją od niedawna, więc narazie nie mogę pisać o jakichkolwiek efektach

    OdpowiedzUsuń
  29. KOCHANA A KIEDY BĘDZIE PODSUMOWANIE MIESĄCA OLEJOWANIA WŁOSÓW?
    BYŁAM SYSTEMATYCZNA I JUZ SIE NIE MOGE DOCZEKAC :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież dopiero wczoraj się skończyło :) najpierw na blogu pokaże się ankieta dla tych co brali w akcji udział, a po jakichś 2 tygodniach od niej dopiero podsumowanie.

      Usuń
  30. Anwen dlaczego nie dodajesz postow na drugiego bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo niestety nie mam czasu :( mam w tej chwili na głowie kilka innych dodatkowych rzeczy, którymi muszę się zająć, ale jak się z nimi uporam to pewnie wrócę do pisania i na tamtym blogu :)

      Usuń
  31. Dzieki za odpowiedz.

    OdpowiedzUsuń
  32. Pobawiłabym się tak ziołami. Czy ktoś może polecić jakieś zioła dla blondynek, tak aby bardzo nie wpłynęły na kolor? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rumianek, lipa, chaber bławatek, kwiat głogu, lawenda.

      Usuń
  33. Rzeczywiscie na liscie ziol chyba tylko swierzopa brakuje :) Bardzo mi tu w Irlandii brakuje ziol. Sa tylko w sklepach specjalistycznych a i to nie wszystkie. Ale kupilam kozieradke na ebayu i bede eksperymentowac :)

    Hanna

    OdpowiedzUsuń