Wróżenie z fusów tj. ze składu ;)

źródło

Zastanawiałam się ostatnio nad tym czy umiejętność czytania składów jest tak naprawdę koniecznie potrzebna do bycia włosomaniaczką. Zastanawiałam się też nad tym ile jesteśmy tak naprawdę w stanie wyczytać ze składu zamieszczonego na etykiecie. Ten tekst nie ma jednak na celu zniechęcenia Was do zaglądania w INCI, wręcz przeciwnie :) Chciałabym tylko pokazać Wam jak to robić i nie zwariować :D


Zacznę może od wyjaśnienia tytułu posta. Bardzo często dostaję od Was maile (zastanawiam się właśnie ile razy już na blogu zaczęłam zdanie od tych słów :P) ze składem jakiegoś kosmetyku (często nawet nie piszecie mi co to za kosmetyk) i pytaniem co o nim sądzę i czy będzie dla Was dobry. W takich sytuacjach czuję się właśnie tak, jakbym miała czytać z fusów, a niestety mimo pochodzenia (prababcia zielarka i wiele kobiet w rodzinie zainteresowanych wróżbiarstwem) i mojego dawnego zainteresowania wróżeniem z kart, nie jestem w stanie określić jedynie na podstawie składu czy dany kosmetyk się u Was sprawdzi.

Po co w takim razie w ogóle czytać składy?

Skoro na ich podstawie nie jesteśmy w stanie określić jak będą działać na nasze włosy konkretne produkty? Ano po to, by po pierwsze określić czy kosmetyk wart jest swojej ceny :) i czy składniki, o których pisze nam na opakowaniu producent, nie występują w nim jedynie w śladowych ilościach (albo i wcale, bo i takie przypadki znam ;) ). Po drugie by przekonać się czy nie ma w nim nic czego nie chcemy i po trzecie jak już poznamy trochę swoje włosy to po to, by sprawdzić czy w składzie jest to co akurat nam służy.

Pierwsza zasada:

Jeśli coś ma dobry skład, wcale nie musi dobrze działać i odwrotnie, jest mnóstwo niby słabych składowo kosmetyków, które działają cudownie :)

Trochę czasu mi zajęło, żeby do tego dojść, bo w pewnym momencie tak jak pewnie wiele z Was zachłysnęłam się analizowaniem składów i wierzyłam, że możemy na ich podstawie dokonywać jedynie trafnych zakupów. Teraz już wiem, że nie jest to takie proste ;) i że czasami warto dać szansę niby słabemu kosmetykowi. 

Jak ja kupuję?

Szampony - patrzę tak naprawdę na trzy rzeczy. Po pierwsze detergenty. Przy czym jak wiecie wcale nie unikam tych mocniejszych (jak ALS) ale patrzę na to, na którym miejscu w składzie są i czy występują oprócz nich te łagodniejsze (jak Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco Glucoside, Sodium Cocoyl Glutamate). Druga rzecz na jaką patrzę to czy szampon ma silikony, oleje i inne substancje, które mogłyby nadmiernie obciążyć mi włosy. Zauważyłam jednak, że niewielka ilość np. Polyquaternium się u mnie dobrze sprawdza. I ostatnie czym na pewno nikogo nie zaskoczę ;) aloes :D który kocham w szamponach miłością wielką, ale musi go tam być naprawdę dużo (ma być na 1 lub 2 miejscu w składzie). Nie patrzę za to jakoś specjalnie na ekstrakty i inne substancje czynne, bo szampon i tak jest moim zdaniem na włosach za krótko, żeby coś podziałać. Dlatego nie widzę sensu kupowania naprawdę drogich szamponów. Moja maksymalna cena to ok. 15zł (wyjątkiem jest TEN - ale to z zupełnie innych powodów :D).

Odżywki, maski - tutaj akurat lubię na bogato :D Wypatruję olei, ekstraktów i innych substancji czynnych, które służą naszym włosom. O tym jakich konkretnie pisałam np. TUTAJ czy TUTAJ.

Wcierki - w ich przypadku zdecydowanie bardziej przywiązuję wagę do składu, bo mają najdłuższy kontakt ze skórą i mogą sprawić najwięcej przykrych niespodzianek. Zawsze dziwię się osobom, które tak bardzo zwracają uwagę na skład kosmetyków do włosów, a nie patrzą na to co kładą na twarz. Skóra jest o wiele bardziej wrażliwa niż włosy. I to jej możemy zrobić krzywdę kosmetykiem, a nie włosom. Nigdy nie boję się nakładać produktu przeznaczonego do twarzy czy ciała na włosy, ale zdecydowanie wahałabym się by zrobić odwrotnie. W przypadku wcierek patrzę właściwie na wszystko: na użyte konserwanty, na alkohol (który w nadmiarze mi nie służy), na ilość i rodzaj ekstraktów. Za taki produkt jestem w stanie zapłacić więcej, bo wiem, że jakość (o ile idzie w parze z ceną) przełoży się na efekty.

Produkty do stylizacji - jeśli już po nie sięgam to chciałabym, żeby mi jak najmniej szkodziły. Szukam tych bez alkoholu (wyjątkiem są lakiery i suche szampony, ale ich nie nakładam na włosy na długości tylko u nasady, gdzie włosy są bardziej odporne na wysuszającą moc alkoholu). Na resztę składników właściwie nie patrzę, nie ma większego znaczenia dla mnie jaki konserwant czy substancję zapachową użyto w takim produkcie.

Jak czytam składy?

Zanim kupię coś, zwłaszcza on-line mimo wszystko zwykle analizuję cały skład :) Robię to przy pomocy kilku stron internetowych:

1. http://www.cosdna.com/eng/ingredients.php/ gdzie możemy wkleić cały skład i zobaczyć jego analizę
2. http://www.kosmopedia.org/encyklopedia/ tutaj sprawdzam poszczególne składniki, których nie znam. Jak czegoś nie znajdę tu to najczęściej szukam jeszcze tu: http://www.zdrowe-kosmetyki.pl/skladniki_az.php lub http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=255608 a jak i tam nie ma to w google ;)
3. Sprawdzam czy kosmetyk nie został już przeanalizowany na wizażu: http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=447103 i http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=250024
4. Dla ciekawych polecam jeszcze przeczytanie tego: http://forum.28dni.pl/discussion/798/jak-rozszfrowac-sklady-kosmetykow/

A jak 'czytam' je w sklepie, bez dostępu do Internetu?

Skłamałabym gdybym napisała, że potrafię rozpoznać wszystkie składniki występujące najczęściej w kosmetykach, skłamałabym też, gdybym napisała, że rozpoznaję większość z nich ;) ale moim zdaniem wcale nie jest to nam potrzebne. Na początku wystarczyło, że nauczyłam się tylko kilku słów-kluczy:

Oil - czyli olej ;)
Extract - czyli ekstrakt
Butter - czyli masła
Protein - proteiny
Alcohol - przy czym odróżniałam te 'szkodliwe' (czyli denat i isopropyl) i te dobre czyli tłuszczowe (prawie wszystkie pozostałe)
Silicony -  te z końcówką -cone i -siloxane

Dopiero potem z czasem oswoiłam się i z innymi składnikami. Bardzo pomogły mi w tym moje własne próby analizowania składów, czytanie analiz dziewczyn na wizażu i zakupy w sklepach z półproduktami ;)


A jak jest u Was z czytaniem składów? Robicie to? Jeśli tak to czym jeszcze się kierujecie? :)


Pozdrawiam Was serdecznie,

Udostępnij

90 komentarze:

  1. Zerkam na składy ale rozpoznaję tylko te podstawowe składniki. Czasem rzeczywiście dostrzegam, że obiecane przez producenta dobroczynne składniki są na szarym końcu składu i wtedy zastanawiam się dwa razy przed zakupem. Ale najbezpieczniej czuję się wybierając kosmetyki po opiniach na wizażu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio na innym forum zostałam objechana przez jakąś specjalistkę, która zwróciła mi uwagę na to, że zgodnie z dyrektywami itp te składniki, których jest mniej niż 1% mogą być podane w dowolnej kolejności - a do nich należy w szamponach wszystko poza wodą i detergentem a w odżywce - wszystko poza kilkoma podstawowymi nawilżaczami. Więc sprawdzanie, czy olej arganowy jest na 6. czy 26. miejscu w składzie drogeryjnej odżywki nie ma sensu :(

      Zabiła mi ćwieka... Sprawdziłam dyrektywę, miała rację. Nie wiem tylko, czy rzeczywiście wszystkiego co dobre jest w składzie mniej niż 1%, czy te jednoprocentowe składniki to to, co określamy jako "nieistotne, bo po zapachu"?...

      Usuń
  2. Czytam składy :) Głównie po to, by nauczyć się, co lubię w kosmetykach, a co mi szkodzi. Potem przy wybieraniu produktów jest mi łatwiej ;) Najczęściej sprawdzam, czy dany kosmetyk zawiera parafinę (nie cierpię), glicerynę (uwielbiam), silikony (zapamiętałam te lotne i zmywalne łagodnym detergentem - jeśli potrzebuję silikonów, to wybieram właśnie te), przy szamponach zwracam uwagę na detergenty (niektóre sieją spustoszenie na mojej głowie). W ten sposób nauczyłam się też, czego potrzebują moje włosy, cera, skóra :) Nieważne, że ludzie patrzą na mnie jak na wariatkę, gdy stoję w sklepie i studiuję uważnie te małe literki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze czytam skład i patrzę, czy nie ma tam rzeczy szkodliwych. Bo co do tych dobroczynnych substancji, to już zależy od włosów i skóry, co na kogo działa i nie wiem tego, póki nie przetestuję. Unikam SLS, z SLES mam jeden szampon (też mam próg 15 zł ;)). Swego czasu też podchodziłam bardzo restrykcyjnie do składów, wywaliłam wtedy połowę swoich kosmetyków pielęgnacyjnych ;) Ale zluzowałam, bo skład nie zawsze równa się jakości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem, ze nie na temat, ale bardzo Cie prosze o pomoc!!! Bardzo duzo nauczylam sie dzieki Twojemu blogowi, ktore sledze juz od pol roku. Moje wlosy sa bardzo cienkie. Tak cienkie, ze prawie nie moge nosic ich rozpuszczonych. Bardzo sie pusza. Do tej pory mylam metoda omo i efekt byl dobry. Czekalan az same wyschna ok 15 minut i gdy byly prawie calkowicie suche podsuszalam suszarka z okragla szczotka( niestety sczotka miala metalowy element, ktory sie nagrzewal i musialam z niej zrezygnowac). Pol roku temu zrezygnowqlam tez z prostownicy i od tej pory ciezko mi je doprowadzic do ladu. Prawdziwy problem- dwa dni temu sprobowalam laminowania na zelatyne. Katastrofa!!! Wlosy sa mega suche, jest wizualnie ich mniej i nie moge ich rozczesac. Siegnelam po silikony ale tak okropnych wlosow jeszcze nie mialam. Jak moge uratowac wlosy po zelatynie?? Czy to znaczy ze moje wlosy nie lubia protein?? Probowalam tez oliwy z oliwek i siemienia ale na moje wlosy nie dziala:( pije drozdze od 6 miesiecy z krotkimi przerwami i bardzo zdrowo sie odzywiam. Jak moge jeszcze im pomoc. Dziewczyny prosze pomozcie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.anwen.pl/2013/04/przeproteinowanie-jak-sobie-z-nim.html :)

      Usuń
    2. Najwyraźniej masz mocno porowate włosy lub nie dopłukałaś żelatyny.. Pamiętaj, żeby nie rozczesywać włosów na siłę.. Powinnaś oczyścić je szamponem z sles raz lub 2 razy, spłukać go ciepłą wodą, a następnie nałożyć dobrą maskę nawilżającą (na mnie najlepiej działa biovax do suchych i zniszczonych włosów i odżywka garnier z żurawiną i olejkiem arganowym), przy porowatych włosach nie ma potrzeby nakładać masek pod czepek bo i tak wszystko bardzo dobrze chłoną, a odżywka ma domknąć łuski włosa. Spłucz ją później chłodną wodą i powinny się wygładzić. Jeśli silikony za bardzo obciążyły Ci włosy to stosuj je rzadziej lub pomieszaj tą odżywkę z inną (też powinno pomóc wygładzić włosy).. najwyraźniej Twoje włosy są zbyt delikatne, żeby stosować na nich tak mocną dawkę protein.. musisz je mocno nawilżać, trzymam kciuki żeby się udało :*

      Usuń
    3. Bardzo dziekuje za odpowiedz! Pomoglo doraznie, dzisiaj wlosy sa troche lepsze, ale nadal wygladaja na znacznie ciensze niz sa w rzeczywistosci. Bardzo chetnie przeczytalabym o pielegnacji wlosow bardzo cienkich i wysokoporowatych. Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Ja przede wszystkim patrze, czy ekstrakty, oleje i inne interesujace mnie dobroczyne skladniki sa wysoko w skladzie - w ten sposob uchronilam sie wielokrotnie przed zakupem bardzo drogich kosmetykow ze sladowa iloscia reklamowanych hucznie na opakowaniu skladnikow.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na szczęście mam pewne wykształcenie chemiczne i ogarniam, o co chodzi w składach :>

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zwykle patrzę, za tym czego chcę unikać i czy producent nie robi mnie w konia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co do składów to oglądałam wczoraj jakiś program na TVN style. Sprawa dotyczyła szamponów, więc oczywiście nie przełączyłam i panie analizują działanie kosmetyków drogich, profesjonalnych, zachwycają się i nagle pojawia się szampon Alterry! Na opakowaniu informacja o jakimś składniku i tu reakcja pani 'Ale sprawdzając skład niestety dowiadujemy się, że nie jest on wysoko i to jedynie ekstrakt, więc trochę oszukane'. Jakie to dziwne, że do składu tych profesjonalnych, silikonowych szamponów nie zerknęły :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykry jest fakt, jak szeroka jest nieświadomość konsumentów :) pewnie Alterra nie zapłaciła po prostu :)

      Usuń
    2. A jestem ciekawa, co miałoby się znaleźć w szamponie, jeśli nie ekstrakt - cały owoc granatu, czy krzaczek aloesu? :P

      Usuń
    3. haha nie ma to jak dobry marketing ;)

      Usuń
    4. A co w profesjonalnym szamponie Panie mogły znaleźć jeśli znają tylko podstawowe składniki czyli olej, ekstrakt i poznały napis ALOE w składzie (na przykład aloe). W profesjonalnym nie występuje słowo extract, oil, tylko: -cone, -siloxane. Myślicie że tak łatwo rozpoznać który silikon to który? :P I co powiedzą widzom: to super szampon z silikonem takim, silikonem owakim, które są bardzo wartościowe. A tak przynajmniej u Alterry znalazły słowo extract i zaczęła się dyskusja ;)

      Usuń
  9. Czytam składy maniakalnie :) Chociaż też oczywiście nie znam wszystkiego, czasem w sklepie głupio mi tak stać i rozszyfrowywać, poza tym nie lubię kupować kosmetyków w ciemno, więc często najpierw szukam składu w na kwc a potem wybieram się na zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Staram się czytać i analizować składy przed zakupem kosmetyku (także dlatego, że składy są drukowane tak małym drukiem, ze trudno je odczytać bez szkła powiększającego. Unikam w ten sposób wydawania pieniędzy na coś o czym wiem, ze mi nie posłuży. Nie kupię np. niczego co zawiera aloes, który owszem nawilża,
    ale i powoduje na moich włosach niemiłosierny puch. Co do szamponów sądzę bardzo podobnie. Co do masek i odżywek, to warto wiedzieć co służy albo szkodzi naszym włosom i pod tym kątem analizować składy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo przydatne linki podałaś :D Dzięki;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mega przydatna notka ;D musze w koncu sie poduczyc w tych skladach bo nie ohgarniam ich w ogole ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. kiedyś przykładałam większą wagę do czytania składów. każdy kosmetyk przed zakupem analizowałam w domu przeglądając strony ze spisami składników :) teraz już nie mam takiego "bzika", po prostu przeglądam skład i oceniam, czy warto wydać pieniądze, czy nie.
    jedynie produkty do twarzy w dalszym ciągu skrupulatnie sprawdzam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też czytam składy, jednak ostatnio, głównie ze względu na problemy z wypadaniem kupuję szampony w aptece. Trzymam na głowie taki szampon ok 5-8 minut i spłukuję. Wcierek nie mogę obecnie stosować, bo wszystkie, które testowałam przetłuszczały mi włosy (również Jantar), a po kozieradce wzmogło się wypadanie włosów. Ale składy czytam głównie teraz w odżywkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A woda brzozowa? Ona wręcz przedłuża świeżość ;>

      Usuń
  15. zal mi tego ze ty masz fanpage wlosomaniczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak to czemu? Przecież Anonim z pewnością uważa, że masz brzydkie włosy, bloga czy fanpage prowadzisz niekompetentnie, a co najważniejsze - uważa, że jego zdanie jest najważniejsze i W TEJ CHWILI powinnaś oddać ten fanpage komuś innemu, pewnie najlepiej właśnie Anonimowi :D

      Usuń
    2. Mnie to nie dziwi, kto inny miałby prowadzić fanpage jak nie lider wszystkich włosomaniaczek którym niezaprzeczalnie jest Anwen?

      Usuń
    3. Żal - to niech sobie anonim założy drugi taki fanpage. Jeśli chodzi o fejsa to nazwy mogą się dublować :D

      Usuń
  16. Staram się czytać ale nie zawsze jestem w stanie zrozumieć :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Co z tego, że jakiś kosmetyk ma fantastyczny skład, skoro nasze włosy mają po nim permanentny bad hair days. Moje od kwietnia przeżywały taki czas. Ostatnio, po wielu nieudanych zakupach włosowych i wydaniu konkretnej sumki (nie chcę nawet liczyć) wróciłam do różowego Gliss Kura. Wydaję mi się, że skład nie jest taki najgorszy (m. in. panthenol dość wysoko w składzie, choć są też i silikony, nie wiem czy te "zdrowe"), a moje włosy naprawdę się ucieszyły. Może zeszłam ze ścieżki prawdziwego włosomaniactwa, ale kiedy ortodoksja bywa szkodliwa, trzeba ją porzucić. Nadal będe dbała o włosy (olejowaniu mówię wielkie tak!), ale dam sobie spokój z kolejnymi biovaxami i bingo spa, bo mi nie absolutnie nie służą.
    A propos Gliss kurów (odżywek ds i masek), co w nich jest szkodliwego? I jeszcze żółta maska/odżywka w takiej małej tubce do kupienia w ross. za 3,99 możne być fajną opcją dla tych, które nie lubią olejowania olejami. Ma w składzie dużo różnych olejków. Czytałam, ze sama w sobie (jako odżywka ds) może obciażać, ale mozną ją nakładać przed myciem, pod folię i ręcznik.
    Droga redakcjo, kiedy przestajemy być włosomaniaczkami? Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ideą włosomaniactwa nie jest używanie tylko kosmetyków z pięknymi składami, szeroko wychwalanymi i spędzanie kilka godzin dziennie nad włosami, a obserwacja swoich włosów i zaspokajanie ich potrzeb :)

      Usuń
    2. Jest wlosomaniactwo i jest puryzm. Jedno nie wyklucza drugiego, ale nie musza pozostawac w scislym zwiazku. We wlosomaniactwie, (i nie tylko), chodzi o swiadomosc tego co nam sluzy i tego co szkodzi, chociaz to sie moze akurat zmieniac w zaleznosci od stopnia wypielegnowania naszych wlosow.
      Dla mnie szmpon moze miec SL(A)S, ale nie powinien miec silikonow. Odwrotnie niz odzywka :)
      Mysle, ze Gliss Kur nie dyskwalifikuje Cie jako Wlosomaniaczki ;)

      Usuń
    3. czemu istnieje przekonanie, że uzywanie drogeryjnych kosmetyków to już brak poszanowania dla włosów? odżywka to odżywka, ma działać i tyle :P

      Usuń
    4. Też popełniałam podobne błędy... Co gorsza - nie na sobie, a na mamie :( Ja mam włosy nisko-, ona - wysokoporowate, ja proste, ona kręcone. Niby "typy idealne", dla których łatwo dobrać pielęgnację. Ale mama nie toleruje nawet odrobiny alkoholu, więc kultowa maska Alterra granat i aloes spowodowała totalne siano (podobnie jak szampony z tej serii), a u mnie 3/4 polecanych odżywek oraz delikatne myjadła powodują totalny przyklap.

      Najgorsze, co można zrobić to kurczowo trzymać się polecanych kosmetyków nawet gdy widzi się, że coś jest z włosami nie tak.

      Usuń
  18. Tocopheryl acetate- czyli swojska wit. E.- to bym dodala do tych podstawowych skladnikow.
    ja mam problem ze skladami kremow do opalania - nie znam sie na filtrach zupelnie.
    Co do innych kosmetykow - to jak widze krem czy odzywke za 50zl ktora w skladzie to co krem Nivea albo jakis zwykly szampon to sie usmiecham pod nosem ;) ja staram sie wybierac jak najbardziej naturalne skladniki i malo chemi - kosmetyki, jedzenie, zawsze sobie mysle ze skoro tak dbam o to co nakldam NA twarz to tym bardziej powinnam dbac o to co od srodka wrzucam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytam, a jakże! Nawyk czytania składów to najfajniejsza rzecz, jaką mi dało włosomaniactwo. :) Pewnie, że nie zostałam od razu ekspertem i nadal nie umiem rozszyfrować wielu substancji, nie zawsze też, jak piszesz, skład przekłada się na działanie - ale powoli zapamiętuję, co moje włosy i skóra lubią, a czego nie, i nie czuję się już taka zagubiona stojąc przed uginającymi się od kosmetyków półkami drogeryjnymi. No i przestałam czytać opisy producenta - ileż mi to oszczędza rozczarowań i nerwów! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mi wystarczają te Twoje podane wyżej końcówki ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Staram się jak mogę, ale wcale nie jest o takie proste i zdarza mi się po prostu czasem zaufać etykiecie producenta i kupić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja się nauczyłam czytać przeróżnych składów,ale niestety jak na szybko robi się zakupy, to nieraz bierze się co popadnie :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Prawie zawsze czytam składy w domu, bo rzadko kupuję kosmetyki spontanicznie, bez obczajenia recenzji na blogach czy Wizażu itd. :P Ale jestem w tym coraz lepsza! Problem sprawiają mi jeszcze czysto chemiczne nazwy (typu Stearamidopropyl Dimethylamine), z których ciężko wywnioskować czy to emulgator, konserwant, emolient czy antystatyk. Ale najważniejsze dla mnie rzeczy - detergenty, wyciągi czy silikony rozpoznaję bezbłędnie :)

    Do tego posta dodałabym tylko adnotację albo wręcz link do posta u Siempre La Belleza, żeby nie panikować na widok alkoholu, bo różnica między Denatem a Cetearylem jest kolosalna, a widzę w komentarzach, że dziewczyny na widok słowa "alcohol" włączają odruchowo wsteczny bieg - często niesłusznie!

    OdpowiedzUsuń
  24. ja nie potrafię czytać skladów ale bardzo chce sie nauczyc :) dzis sie wlasnie zastanawialam czy alkohol w skladnie balsamu do wlosów to zle czy dobrze ale widze że dobrze bo ten alkogol to zaden z tych 2 co podalaś :) "
    Bardzo ciekawy i przydatny post :)

    OdpowiedzUsuń
  25. cześć Anwen! Mam do Ciebie pytanie. Niezwiązane ze składami - wybacz :) Otóż mam taki problem włosowy i nie wiem zupełnie, co może być jego przyczyną ;) Gdy myję włosy, zawsze robi mi się mega kołtun w jednym i tym samym miejscu. Robi się zawsze, niezależnie od tego jakim szamponem myję i czy użyję odżywki (i jakiej). Jeśli użyję odżywki, to łatwiej mi go rozczesać, ale i tak powoduje on, że rozczesywanie na sucho jest dla mnie całkowicie niesprawdzającą się opcją - próbowałam i niestety rozczesanie tego kołtuna na sucho (nawet z użyciem odżywki w sprayu) skutkuje totalnym sianem w tym miejscu przez cały dzień. Nie wiem, czym jest to spowodowane, bo nie szoruję włosów jakoś bardziej w tym miejscu w czasie mycia, nie trę ich też ręcznikiem w celu wysuszenia, a rezultat za każdym razem jest ten sam... Masz może jakiś pomysł, skąd to może się brać i jak z tym walczyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem anwen, ale się wypowiem, bo kuzynka miała podobny problem i to co jej zaproponowałam pomogło. Zawsze przed myciem dobrze rozczesz włosy i nałóż na nie np. olej (po nałożeniu również rozczesz)zepnij włosy np. w koczek ślimak i chodź tak sobie ile ci pasuje. Przed myciem znów rozczeszesz włosy, a mycie wykonasz głową do dołu (chyba wiesz o co chodzi). Szampon nakładaj tylko na skalp wykonując delikatny masaż opuszkami (włosy na długości umyje piana podczas spłukiwania). Na długości nakładamy odżywkę d/s i spłukujemy. Nie trzyj ręcznikiem tylko "dociskaj?" lub zawiń w chłonny ręcznik. Po wyjściu nakładasz odżywkę b/s i rozczesujesz używając suszarki. Tak, tak suszarki położenie się z mokrymi włosami to najgorszy pomysł jeśli masz takie problemy. Powinno pomóc, taka różnorodność olei, odżywek d/s i b/s sprawi, że włosy staną się bardziej śliskie i nie będą się plątać. W tym wypadku wybierz silikony. Jeżeli sytuacja się poprawi to po prostu stopniowo rezygnuj z poszczególnych produktów lub kupuj z mniejszą ilością silikonów itd. Efekt może nie pojawić się natychmiast ale systematyczność źródłem sukcesu! :) Powodzenia!

      Usuń
    2. Zawsze rozczesuję przed myciem, olei też używam, a z mokrymi nigdy nie kładę się spać, bo włosy zawsze myję rano - gdy myję wieczorem, to już rano są przetłuszczone. Nie trę ręcznikiem. I, tak jak napisałam, używam systematycznie odżywek... Także w sumie robię wszystko co piszesz - oprócz mycia głową w dół, wtedy nie jestem w stanie rozczesać włosów, poza tym mam wrażenie, że są jakieś niedomyte wtedy. Także nie wiem, co jeszcze może zadziałać... :/ ale dzięki za rady :)

      Usuń
  26. Mnie sie wydaje ze nawet jeżeli jakiś wartościowy składnik jest na szarym końcu składu to nie należy odkładać kosmetyku na półkę, gdyż niektóre rzeczy działają najlepiej w konkretnych stęzeniach, a przecież tego nie wyczytamy ze składu na opakowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja właśnie się uczę tej umiejętności!
    Dziękuję za wpis :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Cześć, a słyszałaś może kiedyś o spinkach do włosów Ficcare? Może miałaś kiedyś coś takiego? http://www.ficcare.com/Products.aspx?collId=107 Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  29. Czytam składy. Ale w zasadzie po zużyciu kosmetyku. Chcę wiedzieć co mi zaszkodziło lub pomogło. Nie boję się silikonów ani parabenów. Strachem napawa mnie raczej lokówka, prostownica i suszarka :)
    Aloes kocham w każdej postaci. Ostatnio zaczęłam go pić i zamierzam kupić olejek aloesowy, bo słyszałam, że wspaniale działa na włosy - używałaś może?
    Może taka mała reklama - http://www.poradyherrbaty.blogspot.com/2013/07/miazsz-aloesowy-badz-piekna-dziaajac-od.html
    Ale jak pokochałaś aloes w szamponie, może zaczniesz go spożywać? Poczytaj sobie jakie cuda może uczynić w naszym organizmie. A Ty daj znać o tym olejku czy stosowałaś, bo ja dopiero odkrywam zbawienne działanie aloesu ;p

    OdpowiedzUsuń
  30. Cześć Anwen! Mam do Ciebie pytanie, choć miło będzie usłyszeć także opinie innych włosomaniaczek. Jakiś czas temu postanowiłam w końcu określić porowatość moich włosów. Czy to możliwe żeby włosy o niskiej porowatości nie błyszczały? Odnoszę wrażenie ze moje włosy są wybitnie matowe, ale oprócz tego zachowują się raczej jak niskoporowate. A może są średnioporowate? Bo czas schnięcia określiłabym jako średni- może dlatego że jest ich niedużo. Z góry dziękuję za każdą odpowiedź;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę nie błyszczeć, jeśli łuski włosa są nie domknięte, jeśli są zniszczone... lub ciemne... Ciemny kolor kiepsko odbija światło - raczej je pochłania i czasem ciężko wydobyć z nich blask

      Usuń
    2. Zawsze byłam przekonana, że to właśnie z ciemnych włosów najłatwiej wydobyć blask :P

      Usuń
  31. ja prubuje się nauczyć już prawie pół roku i nic z tego nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
  32. Przydatny post :D
    Ja właśnie najczęściej patrzę na alkohol i na te słowa-klucze co Ty ^^

    OdpowiedzUsuń
  33. taaaaaaaaaaak, ja zakupiłam całą serię z Alterry i z Alverde i się przejechałam, niby mega super składy a na mnie się nie sprawdziły.
    ja też zwracam uwagę głownie na Sls, oleje i parabeny.

    OdpowiedzUsuń
  34. Anwen sądzę, że ...
    "Zacznę może od wyjaśnienia tytułu posta. Bardzo często dostaję od Was maile (zastanawiam się właśnie ile razy już na blogu zaczęłam zdanie od tych słów :P) ze składem jakiegoś kosmetyku (często nawet nie piszecie mi co to za kosmetyk) i pytaniem co o nim sądzę i czy będzie dla Was dobry. W takich sytuacjach czuję się właśnie tak, jakbym miała czytać z fusów, a niestety mimo pochodzenia..."
    ... to wynika właśnie z tego że niektóre dziewczyny chcą zasięgnąć Twojej opinii na temat jakiegoś specyfiku
    czy jest on dobry czy szkodliwy bez wiedzy co to za specyfik i do czego ma służyć...

    OdpowiedzUsuń
  35. Kiedyś zerkałam tylko na obietnice producenta, teraz mój wzrok ląduje od razu na skład kosmetyku ;)
    na początku sprawdzam czy są jakieś składniki naturalne w danym kosmetyku i czy znajdują się na początku, czy przy końcu składu, potem analizuję czy nie ma silikonów, jeśli są to odstawiam taki specyfik i ewentualnie w domu rozszyfrowuje czy są to lekkie silikony zmywalne wodą albo łagodnym szamponem czy może te cięższe. Nie lubię też DMDM hydantoin w kosmetykach bo mam wrażenie, że mnie podrażnia, więc zawsze sprawdzam czy w danym produkcie nie ma tego konserwantu, a jeśli już jest jak na przykład w odżywce bs Joanny to też nie panikuje, ale nie nakładam jej na skórę głowy. Ostatnio już zaczęłam nawet odróżniać dobre i złe alkohole oraz, które substancje to emolienty, a które humektanty, więc jest ze mną coraz lepiej jeśli o analizowanie składów chodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Świetny post, naprawdę przydatny - szczególnie tym nowym włosomaniaczkom, które często są zagubione w świecie składów ;) Jak mam czas, to w sklepie patrze na kosmetyki włosowe (nawet jeśli nie planuję kosmetycznych zakupów) i czytam składy, starając odróżnić się 'złe' składniki od 'dobrych'. Jeśli któregoś nie znam to zapisuję i w domu sprawdzam - to naprawdę dobry trening! Uważam, że czytanie składów to podstawowa umiejętność - czyli nasze opinie się zbytnio nie różnią :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Anwen, Tobie oraz pozostałym włosomaniaczkom w rozszyfrowywaniu składów może pomóc również ta strona => http://www.ewg.org/skindeep/ . Pozdrowionka :)!

    OdpowiedzUsuń
  38. Analiza składu bardzomi pomaga przed unikaniem kiepskich dla mnie substancji. Co z tego ze jeden olejek jst swietny skoro jest na bazie kokosowej. Wyjdzie efekt odwrotny do zamierzonego. Troszke poznalam juz swoje wlosy i czytanie jest bardzo pomocne :)

    OdpowiedzUsuń
  39. te ostatnie silikony są dobre czy nie

    OdpowiedzUsuń
  40. Dziewczyny czy któraś z Was ma taki problem jak ja ? A mianowicie chodzi o to że moje włosy są zbyt LEKKIE - doprowadziłam je przez miniony rok do porządku, końce i włosy na całości nie są zniszczone ale ciągle takie lekkie piórka co sprawia że niezbyt ładnie wyglądają rozpuszczone :(
    Macie na to jakiś patent ? :)
    - Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może są lekkie bo są zbyt miękkie? Możliwe, że po usztywnieniu układały by się lepiej. Polecam w tym celu proteiny i miód.

      Usuń
    2. moje włosy są takie z natury - lekkie i mają skłonności do puszenia.. kwestia genów :) zrobiły się cięższe dopiero gdy zaczęłam nakładać olej makadamia przed myciem na mokro i po jednorazowej aplikacji odżywki fructisa goodbye damage (innych z tej serii nie próbowałam), były ciężkie i całkiem konkretne, tylko niestety po dwóch godzinach były suche jak nigdy dlatego więcej do tej odżywki nie wrócę.. z moich obserwacji to kwestia porządnego zatrzymania wody we włosie :)

      Usuń
    3. Mi też się zrobiły za lekkie pod wpływem świadomej pielęgnacji... po pół roku mniej więcej zauważyłam coś takiego. I też nie wiem, w czym rzecz...:(

      Ale podejrzewam, że może to przenawilżenie - bo miałam detoks proteinowy i dużo dużo humektantów ostatnio. Może też dużo nawilżaczy, Moniko?

      Usuń
  41. Dziewczyny, jestem załamana! Rok temu ostatni raz użyłam farby do włosów, które namiętnie stosowałam przed 6 poprzednich - zamarzyły mi się naturalne. Dzisiejszy odrost sięgał mi za ucho i był bardzo widoczny (naturalny jasny brąz, farbowany na jasny blond). Poszłam do fryzjera polecanego przez wszystkich znajomych w celu podcięcia 4cm i wytonowania włosów (blond przefarbować na brąz, swoje naturalki zostawić) A ON MI CAŁE WŁOSY POFARBOWAŁ mówiąc "to najłatwiejsza droga do zapuszczenia naturalnych kosmyków". Odwrotu nie było, cały rok na nic.. potrzebuję pocieszenia.. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej! ja dwa lata temu wracałam tak do naturalnego koloru. wtedy fryzjer też mi zafarbował całość włosów, ale wcześniej wypytał dokładnie, jakie kolory są pod spodem (wymieniłam wszystkie, a były czerwienie, rudości i ciemne brązy) i jakich kosmetyków używam. pamiętam, że wtedy myłam włosy jakimś szamponem przeciwłupieżowym (nie wiem, czemu - był w domu, a ja jeszcze nie miałam hopla na punkcie włosów) i usłyszałam, że w takim razie mam go używać dalej normalnie, ale położy ciemniejszą farbę, która się lekko wypłucze przy tym przeciwłupieżowym. po przefarbowaniu byłam zła, bo naturalne włosy mam jasno brązowe, a wyszłam z zakładu prawie czarna. po dwóch miesiącach kolor rzeczywiście się ujednolicił i nie było widać odrostów. po tamtej wizycie ani razu nie musiałam już dobierać farby, żeby wrócić do naturalnego i zostałam wierną klientką tego zakładu :)

      Usuń
    2. Z nigdy nie farbowanych naturalek farba powinna szybko się wypłukać (zawsze możesz jej pomóc np. szamponem przeciwłupieżowym), głowa do góry! :)

      Usuń
    3. Współczuję... na pocieszenie mogę powiedzieć, że jak ja wracałam do naturalek, też nie było łatwo. Fryzjer zasugerował ściąganie farby, a ja, nie wiedząc co to dokładnie oznacza, zgodziłam się. Nie dość, że miałam potem totalne siano, włosy aż się wykruszały od przesuszenia, to kolor po dekoloryzacji był sraczkowato-pomarańczowy. Pan do tego podciął mi włosy zamiast 5cm, około 15. Od tego czasu do fryzjerów nie chadzam... A powrót do naturalek chyba zawsze jest trudny. Ale warto!

      A w Twoim przypadku, włosy pewnie szybko się wypłuczą z farby, poza tym, może rzeczywiście dzięki jednolitemu kolorowi łatwiej będzie teraz już nigdy po farbe nie sięgnąć. Pozdrawiam i powodzenia:)

      Usuń
    4. Żałuję, bo jeszcze pół roku/rok i miałabym swoje za brodę.. a potem już z górki. Teraz niestety walka z początkowymi odrostami zaczęła się od początku. Byłam strasznie dumna z siebie codziennie rano widząc swoje odrosty, z tego, że tyle wytrzymałam - błyszczały, były zdrowe, miłe w dotyku, a teraz aż nie mam ochoty ich dotykać :(

      Usuń
  42. Anwen, chciałabym Ci podziękować za "odkrycie" dla mnie farby Color&Soin :) Jeśli będzie tak trwała, jak u Ciebie, to też się całkowicie na nią przerzucę (z moich włosów się szybko wypłukują wszystkie farby). Jestem zachwycona miękkością i blaskiem włosów po niej i bardzo Ci dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  43. moje czytanie składów jest bardzo słabe i dalej się go uczę ;-) ale za to do włosomaniactwa wciągnęła mnie siostra, a z nią mamy bardzo podobny typ włosów z delikatnymi odstępstwami w niektórych sprawach, więc regularnie ktoś ode mnie bardziej obeznany w temacie mi doradza ;-) i to wymienianie się kosmetykami - bezcenne :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja czytam składy wszystkiego :-) Nie tylko kosmetyków. Zwykle jednak staram się poczytać w domu (jeśli to możliwe), żeby później nie robić pogłębionych badań statystycznych przed półką w drogerii czy nie pisać doktoratu nad serkiem w sklepie :-)

    Tak jak Ty, nauczyłam się, które substancje są ok i których unikać (na przykład mam uczulenie na aloes, olejek różany), a które mi służą. No i zwracam też dużą uwagę na to, co jem. Nie kupiłabym ściemnianego "jogurtu", który składa się z wody, mleka w proszku, skrobi i żelatyny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak szczerze mówiąc to etykiety jedzenia studiuję o wiele bardziej wnikliwie niż kosmetyków ;)

      Usuń
  45. Ja również czytam składy wszystkiego, kosmetyków, jedzenia, ubrań też;) I przy okazji pochwale sie, że dziś po raz pierwszy wypiłam drożdże, trzymajcie kciuki!:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Witaj Anwen. Mam pytanie w związku z ekstraktem z żeń-szenia. Czy miałaś kiedyś z nim styczność ? Gdyż robiłam na ZSK zakupy i kliknęłam przy okazji ten właśnie ekstrakt, bo w którymś z tematów na wizażu wyczytałam, że jednej z dziewczyn polepsza on skręt. Niestety, temat gdzieś mi się zagubił a nie wiem nawet w jakiej formie i ilości ten żeń-szeń wykorzystywać. Stąd moja prośba o przybliżenie tematu, albo chociaż jakąś małą wskazówkę bądź link :))
    pozdrawiam :>>

    OdpowiedzUsuń
  47. Fajne strony podałaś, na pewno będę je sprawdzać! Sama uczę się czytania składów i sprawdzania co i jak działa na moje włosy ;) wszystko w fazie początkowej.

    OdpowiedzUsuń
  48. http://sceptycy.org/?page_id=260 hmmm?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest cała prawda i przekreślenie sensu kosmetyków

      Usuń
  49. Cześć, czy mogłabym liczyć na waszą pomoc?

    Moje włosy są cienkie, naturalny jasny blond, brak im objętości, końce mają skłonności do rozdwajania się i przesuszenia. Ponadto są sianowate i muszę je często czesać, przez co przetłuszczają się i myję je codziennie.

    Bloga Anwen czytam od niecałego roku. Na początku zaczęłam od wyeliminowania SLS- kupiłam odżywkę i szampon Alterra z granatem. Poźniej stosowałam Alterrę Papaja i babus (szampon) z odżywką Isana z olejkiem arganowym. Aktulanie muję włosy rumiankowym szamponem z Green Pharmacy i stosuję malinową odżywkę Alberto Balsam Tesco ( polecam zapach dla miłośniczek malinowej mamby). Ponadto na włosy stosowałam maski (Gloria, Alterra), laminowałam parę razy i używałam wcierki z wody brzozowej oraz Jantar.
    Niestety pomimo zmiany pielęgnacji, nie widze poprawy.
    Jeszcze nie stosowałam olei, ponieważ w dalszym ciągu waham się nad ich wyborem. Mam nadzieję, że udzielicie mi jakieś porady w sprawie pielęgnacji wlosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuj zbadać porowatość włosów i znaleźć olej odpowiedni dla siebie, olejki to najlepsze co istnieje dla puszących się i rozdwajających się włosów :)
      nie polecam alterry - ma alkohol który może wysuszać tak cienkie i delikatne włosy, a przy tym podrażniać skórę głowy przez co będzie się bardziej przetłuszczać.. mogę Ci polecić odżywkę garnier ultra doux z białą glinką i cytryną, powinna się sprawdzić (nie jestem pewna bo nie znam porowatości), Awokado i karite też jest fajna, wiele dziewczyn zachwala, chociaż jeśli zależy Ci na wygładzeniu to najlepsza będzie z żurawiną i olejkiem arganowym (a to dlatego, że jest do farbowanych, więc porządnie zamyka łuski włosa), fajna jest też odżywko-maska tołpa - ślicznie pachnie i moim włosom dodawała fajnej objętości :) no i może maska biovax do cienkich włosów mogłaby się u Ciebie sprawdzić? Ja największą poprawę na swoich włosach zauważyłam po olejowaniu olejkiem makadamia na mokro i zmianie szamponu na biovax do cienkich i wypadających włosów (mniej się przetłuszczają i łatwo mi je wygładzić :))

      Usuń
  50. ja już w sumie doszłam do wprawy w czytaniu składu i uważam to za bardzo przydatną umiejętność, przede wszystkim dlatego, że nie przepłacam za coś, co wg producenta działa, a na moich włosach okazuje się kompletną klapą. Wiem już jakie składniki lubią a jakich mam unikać :) w większości moje poszukiwania odżywki wyglądają tak, że przeglądam 4 pierwsze substancje i jeśli napotkam behentrimonium chloride przed olejem to wiem, że odżywka będzie dla mnie za lekka i ląduje ona na pułce.. takim spobem oglądam ich mnóstwo aż w końcu trafię na tę jedną jedyną. A wszystko przez stężenie tego składnika, bo wszystko co znajduje się po nim jest w ilości mniejszej niż 0,1% :P piszę o tym bo dopiero gdy się dowiedziałam o tym zaczęłam częściej trafiać na perełki i właściwie nie zdarza mi się już kupić czegoś co spowoduje puch na moich kręconych włosach :P

    OdpowiedzUsuń
  51. Czyli, jeśli nie mam problemów z SLS w szamponie, to spokojnie mogę myć włosy zwykłym żelem pod prysznic? Nawet nie takim 3w1?

    OdpowiedzUsuń
  52. Ja jestem początkująca jeśli chodzi o składy ale to bardzo przydatny wpis Anwen.
    A może ktoś mi podpowie jakim szamponem najlepiej zmywać oleje i maski np z żółtka?
    Czy może zawierać SLSy?

    anusss

    OdpowiedzUsuń
  53. u mnie w zmywaniu olejów bardzo dobrze sprawdził się Fitomed z mydlnica lekarska :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Witaj,
    Bardzo dobry i wartościowy post. Jestem farmaceutką więc zna się "trochę" na chemii.
    Z tą chemią w kosmetykach bywa różnie, generalnie nie przepadam za chemiczną pielęgnacją, ale wiem, że czasem jest ona niezbędna. Sławetne INCI nie jest tak proste do czytania jak się wydaje, ponieważ niektóre składniki samodzielnie są be ale już w zestawieniu z innym może być ok; podobnie z innymi mogą wzmacniać działanie ( synergizm) lub neutralizować negatywny wpływ jakiegoś konserwantu itp.Czasami producenci nas po prostu oszukują - większość związków chemicznych ma różne nazwy, lub można je "rozbić na atomy" i czytając skład nawet nie wiemy z czym tak na prawdę mamy do czynienia. Ale czytam Twojego bloga od dawna i nawet jeśli nie masz wykształcenia chemicznego to masz ogromne doświadczenie i chyba takie intuicyjne zrozumienie tematu, bo z Twoich porad często korzystam i są na prawdę skuteczne
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  55. Ja znalazłam bardzo fajną stronkę do analizowania składów:) http://kosmetologia.com.pl/analizator-kosmetykow.html

    OdpowiedzUsuń
  56. Zawsze sprawdzam w sieci kosmetyk przed kupieniem, a jeżeli ma on dużo składników mi nieznanych wchodzę na encyklopedie składników.

    OdpowiedzUsuń