Włosowa dieta: Gomasio


Postanowiłam co jakiś czas wrzucać Wam na bloga zdrowe, kulinarne ciekawostki. Nie obiecuję, ze będę robić to regularnie, ale jeśli tylko natrafię na coś czym warto się z Wami podzielić nie omieszkam tego zrobić właśnie tu :)

Dziś o pewnej przepysznej, własnoręcznie robionej przyprawie, która oprócz doskonałego smaku jest też bardzo zdrowa i na pewno będzie służyła naszym włosom! Mi powiedziała o niej Paula - moja znajoma i jak tylko spróbowałam u niej tej tajemniczej mieszanki postanowiłam, że też ją sobie zrobię :)

Gomasio, bo o nim mowa to nic innego jak mieszanka siemienia lnianego i soli. W oryginale zamiast siemienia używa się sezamu, a to które ja zrobiłam można by nazwać naszą, polską wersją.

Robi się je niezwykle prosto! Wystarczy uprażyć 8 łyżek siemienia na suchej patelni, następnie dosypać do tego 1 łyżkę soli (najlepiej morskiej), poczekać aż ostygną i całość zmiksować. Ja na początku próbowałam zrobić to ręcznym młynkiem, ale po godzinie kręcenia udało mi się zrobić jedynie niecałą łyżkę Gomasio ;) w tym tempie pewnie robiłabym je przez tydzień :D Na szczęście okazało się, że mój blender idealnie sobie poradził z miksowaniem nasion i po kilku sekundach Gomasio było gotowe.

Należy pamiętać by przechowywać je w szczelnym pojemniku i w lodówce. Najlepiej robić mniejsze ilości (tak by zużyć je w ciągu 10 dni) i przechowywać w zacienionym miejscu. Gomasio możemy używać do kanapek, sałatek, zup, sosów, właściwie do wszystkich dań, które potrzebują soli, bo ono jest straaasznie słone (następnym razem dosypię mniej soli). Tak naprawdę spokojnie można nim właśnie zastąpić sól :) Jest to zdecydowanie zdrowsza opcja!


Co nam daje Gomasio?

Po pierwsze dzięki niemu możemy ograniczyć spożywanie soli, która jak wiemy najzdrowsza nie jest... Po drugie ma wszystkie właściwości siemienia lnianego, które wbrew pozorom nie znikną całkowicie po uprażeniu ziaren. Prażenie nie trwa na tyle długo by 'zabić' wszystkie znajdujące się w siemieniu cenne witaminy i minerały. Za to dzięki niemu będzie łatwiej strawne i smaczniejsze. A co dokładnie znajduje się w siemieniu (w 100g):
"42 g tłuszczów w tym 29 g wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, 7,5 g jednonienasyconych;
27 g błonnika;
18 g białek o bardzo korzystnym zestawie aminokwasów;
1,6 mg witaminy B1 (126% dziennego rekomendowanego spożycia);
0,473 mg witaminy B6 (36% dziennego rekomendowanego spożycia);
392 mg magnezu (106% dziennego rekomendowanego spożycia);
255 mg wapnia;
5,73 mg żelaza (46% dziennego rekomendowanego spożycia);
4,34 mg cynku (43% dziennego rekomendowanego spożycia)."

O tym, że warto regularnie spożywać siemię lniane próbowałam Was przekonać chociażby TU czy TU ;) Jeśli nie przemawia do Was wizja picia "lnianego glutka" (który w sumie glutkiem wcale nie jest...) to może prędzej skusicie się na Gomasio? :) Oczywiście nie spodziewajmy się cudów, nie przyspieszy nam ono porostu, ale w dłuższej perspektywie czasu nasze włosy, skóra, paznokcie, odporność organizmu i układ trawienny mają szansę ulec poprawie :)


Pozdrawiam Was serdecznie,

Udostępnij

91 komentarze:

  1. Ciekawe! Nigdy nie słyszałam o tej przyprawie (oryginalnej). Siemię lniane uwielbiam, choć nie próbowałam go "pić" - dodaję do serków, sałatek, itp.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przyrządzam taką 'przyprawę' w moździerzu, zazwyczaj posypuje nią kanapki. Jest pyszna :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawe! Nie pomyślałabym, że mozna siemię tak zastosować! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja po prostu uwielbiam prażone siemię lniane! Mogłabym je jeść łyżkami. Zawsze kiedy piekę sobie razowe bułki do pracy to solidnie obsypuję je właśnie siemieniem.

    Przyprawa ciekawa. Kojarzy mi się z preclami, które czasem kupuję w drodze do pracy - są całe w ziarnowej posypce właśnie z siemieniem i są lekko słone.

    Zastanawiam się jednak czy faktycznie dzięki tej przyprawie ograniczymy ilość soli w diecie.
    Bo w zasadzie samo siemię słone nie jest. I jeśli będziemy chcieli osiągnąć jakiś tam poziom słoności potrawy to i tak używając gomasio dodamy tyle soli ile normalnie tyle, że dodatkowo mamy mielone siemię lniane.

    Ja w zasadzie soli używam mało i rzadko więc problemu nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie samo siemię lniane słone nie jest, ale niesamowicie podbija słony smak. Ta mieszanka jest praktycznie tak samo słona jak sama sól (tylko smaczniejsza), więc nie używa jej się więcej niż normalnie.

      Usuń
    2. Teraz mnie przekonałaś :)
      Chyba wypróbuję przepis.
      Dobrze, że przyprawa jest mocno słona, bo inaczej pewnie wszystko bym wyjadła heh.

      Usuń
    3. Przeczytałam, że kojarzy Ci się z prąciami. Głodnemu chyba chleb na myśli :) A przyprawa super, na pewno wypróbuję!

      Usuń
  5. Hmmm.. ciekawa sprawa. Jak znajdę chwilę czasu to może i nawet spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Robiłam wersję pół na pół z sezamem. Niestety, zestarzała mi się. Nie mogę nią zastąpić soli, ponieważ nie używam soli... Ale samo siemię i jem i piję, w dodatku bez obróbki termicznej - czyli zdrowsze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak może to zmniejszyć spożywanie soli, skoro to jest sól zmieszana jedynie z czymś innym? Poza tym solenie siemieniową mieszanką nie wszędzie pasuje, więc samej soli i tak trzeba używać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo ta mieszanka jest wciąż prawie tak samo słona jak sama sól :)

      Usuń
  8. ciekawe :-) ja często prażę siemię lniane, posypuję nim kanapki i sałatki, a nawet samo jest przepyszne. zainteresowałaś mnie tą przyprawą, może spróbuję :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze słówko o cookies. w kodzie html jest "read more" i tam trzeba wstawić link do polityki cookies. Świetnie na blogu opisala to jamapi, pod koniec posta http://wchwililuzu.blogspot.com/2013/04/skrypt-cookies.html Miłego dnia!

      Usuń
    2. dziękuję pięknie :)) już poprawiłam!

      Usuń
    3. nie ma za co, sama nie wiedziałabym gdyby nie jamapi :-)

      Usuń
  9. A co sadzicie o mlynku elektrycznym? Az chyba dzis zrobie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. \w młynku jak najbardziej OK, praktykuję i póki co młynek daje radę ;)

      czarnuszka

      Usuń
  10. Ciekawe, ale czytałam, że zmielone siemię lniane najlepiej spożywać zaraz po zmiksowaniu, bo gdy stoi przez jakis czas, to traci swoje wartosci. Czy w tym wypadku prażenie lnu, lub dodanie do niego soli, konserwuje go jakos i pozwala zatrzymac wszelkie witaminki na dłuzej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli jest odpowiednio i niezbyt długo przechowywane to nie traci :)

      Usuń
    2. nasiona traca swoje wartosci juz po pol godzinie po zmieleniu .... szczegolnie blonnik ... wiec najlepiej mielic ziarna zaraz przed spozyciem ...
      ale przepis fajny i napewno smaczny ...

      Usuń
  11. ciekawa jestem czy moze lezec normalnie, dluzej niz 10 dni.. w koncu prazone siemie lnaine jest suche i chyba nie straci szybko "waznosci", no a sol jak sol.. moze leeezec i leezec.. bo nie chcialoby mi sie ciagle nowego Gomasio robic.. XD

    OdpowiedzUsuń
  12. U mojej córki w przedszkolu podają gomasio prawie do każdego posiłku :) Zawsze zastanawiałam się co to jest, a tu proszę mam odpowiedź ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać jakieś postępowe przedszkole :)

      Usuń
  13. Po raz pierwszy słyszę o tej przyprawie ale na pewno wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. polecam dodawanie ziarenek siemienia lnianego przed zblendowaniem do owocowych shake-ów

    OdpowiedzUsuń
  15. od siebie dodam tylko, że prażone na patelni siemię zachowuje się jak popcorn, więc warto przykryć patelnię pokrywką albo deską

    OdpowiedzUsuń
  16. Gomasio - jaka wdzięczna nazwa :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajna alternatywa dla "lnianego glutka" :)co jestem w sklepie to zapominam kupić siemię lniane :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Gomasio to smak mojego przedszkola, a więc i dzieciństwa! Uwielbiam je - najbardziej na kanapce z ciemnego pieczywa z serkiem topionym. Mogę jeść na okrągło!
    Nie chce mi się przeważnie tego mielić więc prażę całe ziarna i czasem nawet daje bez soli jak o niej zapomnę ale i tak jest przepysznie!

    OdpowiedzUsuń
  19. rzeczywiście wspaniała, ja młynek i mielenie ziaren różnych stosuję bardzo często, ale uprażone i z solą, przepyszne. Zrobiłam przystawkę: plaster twarogu, na to gomasio, pomidor i świeża bazylia :) Wspaniałe
    !! a i faktycznie soli potrzeba niewiele! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ mi zrobiłaś smaka :)) dziś lecę po twaróg!

      Usuń
    2. To już wiem z czym jutro zjem bułeczki na śniadanie :)
      Genialny przepis w swojej prostocie.

      Usuń
  20. Droga Anwen,badz czytelniczki, ktore maja doswiadczenie z henna khadi-ciemny braz. Mam naturalne wlosy w kolorze jasny braz i odrost ma juz z 10cm.. Za kazdym razem jak hennuje wlosy khadi ciemny braz,to te odrosty wychodza....rude!! I nie pomaga 48h bez ponownego mycia, odrosty nie ciemnieja :( mozecie pomoc? Co dodac do mieszanki,zeby otrzymac rownomierne pokrycie wlosow w kolorze ciemnego brazu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno czarna herbata jest dobra

      Usuń
    2. czyli zamiast wody użyć po prostu czarnej herbaty, a nie będzie tych rudości? ;)
      dziękuję! ;)

      Usuń
  21. Ciekawy przepis. Chyba warto zadbać trochę o zdrowie i spróbować czegoś nowego. Dzięki Anwen!;-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Wow, ja już czuję jak to pachnie :) Zrobię, bo bardzo lubię wszystko co związane z lnem (krem lniany do rąk Anida, lniane ubrania, sznurek, olej, siemię i kolor kwiatów roślin lnu :))

    OdpowiedzUsuń
  23. jaka szkoda, że mam uczulenie na siemię lniane.. :( nie mogę zrobić sb żadnego żelu, maski czy czegokolwiek z siemienia :(( a tymbardziej jeść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mogłabyś napisać jak się objawia uczulenie na len?

      czarnuszka

      Usuń
    2. tak. u mnie przejawia się to w takim sposób, że np kiedyś nawet nie pamiętam juz co robiłam z tego lnu; chyba żel i po wtraciu we włosy, po prostu jak zawsze u mnie w przypadku alergii dostałam kataru, wysypki na twarzy, taki dziwny ucisk w gardle oraz skóra głowy mnie swędziała :/ takie same objawy mam np jeśli mam jakiś kontakt z orzechami, tyle że nie wiedziałam że na len tez mam alergię..
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  24. O w końcu wiem jak spożytkuję moje siemię :D na włosy mi nie spasowało, picie gluta też jakoś nie mogło przejść przez myśl (nie mówiąc o gardle:P)!
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam jeszcze trochę tego, ale z prażonym sezamem. Świetnie smakuje jako sam w sobie dodatek do kapusty pekińskiej. Godne polecenia, a i chętnie spróbuje wersje z lnem.

    OdpowiedzUsuń
  26. Siemię lniane można też przyrządzić jak tahini (w oryginalnej wersji to pasta sezamowa do smarowania pieczywa jak maslo) podprażone i zmielone z dodatkiem oleju (ewent. + przyprawy jak do tahini - sproszkowana papryka, kurkuma, czosnek lub inne) proporcje wlasne wedle uznania, ale takie, aby powstala pasta o konsystencji średnio gęstej śmietany. Len oczywiście można lączyć z innymi ziarnami, nasionami udoskonalając pastę smakowo i odżywczo. Przechowywanie też raczej niezbyt dlugo, jak gomasio do 10 dni w lodówce.

    czarnuszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam paste ale jadlam tylko w ciescie sezamowcu :-)

      Usuń
  27. Pomysłowe! Fajny sposób na przemycenie siemienia :)

    OdpowiedzUsuń
  28. łoo ciekawa nowość i w dodatku prosta do przygotowania

    OdpowiedzUsuń
  29. Niedawno odkrytą przeze mnie (genialną!) alternatywą dla siemienia lnianego są płatki z owego siemienia. Są to po prostu zmielone nasionka lnu - w całości, bez naruszania czegokolwiek. Dzięki temu, że są rozdrobnione wszystko wchłania się w naszym org. (NNKT, błonnik, witaminy itd.) tak samo dobrze jak po zalaniu i zmieleniu, tylko że nie ma tego "glutka", za którym nie przepadam ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmielone? Czy masz na myśli sprasowane, tak jak się zgniata ziarno na platki. Są takie gotowe czy można domową metodą?

      czarnuszka

      Usuń
  30. Jej nie słyszałam o tym, w maju zamierzam wprowadzić parę produktów które pomogą mi z kondycją włosów i paznokci, na razie niestety nie mam czasu nawet wybrać sie na włosowe zakupy :(

    OdpowiedzUsuń
  31. A ostatnio chciałam uprażyć sobie siemię. Super przepis na pewno z niego korzystam. PS. Śliczny ten słoik;)
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)) kupiłam go już dawno temu i ciągle nie wiedziałam co w nim trzymać :D teraz okazał się idealny do gomasio!

      Usuń
  32. W sumie można spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ciekawy pomysł. Pierwszy raz o tym słyszę :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Błogosławieństwo Pana nad tym blogiem!

    OdpowiedzUsuń
  35. Robiłam Gomasio z sezamem właśnie, ale opcja z semieniem lnianym po prostu świetna :) Zwłaszcza, że rozpoczynam moją prywatną kurację tymi ziarenkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Każda sól jest solą morską!!! Po prostu producenci wpadli na "szałowy" pomysł sprzedawania nam normalnej soli po cenie mocno zawyżonej. Sól, która wydobywana jest z kopalni czy innych miejsc, też kiedyś była w morzu.

    Pozdrawiam, A.

    OdpowiedzUsuń
  37. Gomasio jedliśmy często w dzieciństwie ^^ Teraz jem o wiele mniej chleba, a do sałatek nie lubię, więc wolę sobie dosypać siemię do koktajlu :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Jeszcze jedno, skoro już mam glos... (nie wiem może kiedyś anonimowi znikną i z tego bloga jak u czarownicującej albo zostanę zablokowana, trzeba skorzystać z chwili ;p) strasznie, ale to strasznie nie podoba mi się moderacja "in post" czyli zatwierdzanie postów na blogach, wolę od razu widzieć co napisalam, niż czekać aż zapomnę, że cokolwiek pisalam (na niektórych blogach liczy się w godzinach, a nawet czasami dniach - bez sensu) wręcz odrzuca mnie to od komentowania (nie tylko mnie, jest nas więcej) dyskusja traci sens, gdy trzeba czekac na zatwierdzenie. A w regulaminie stoi: Dyskutuj, komentuj, zglaszaj wszelkie uwagi. No cóż ;) no to zglaszam. Stracilaś zaufanie do komentujących? Dużo spamerów? Nawet linki masz niaeaktywne. Czemże ci się naraziliśmy ;D
    Anonimka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.anwen.pl/2013/04/podsumowanie-ankiety-dla-czytelnikow.html

      Usuń
    2. Popieram Twoją wypowiedź. Blog ewoluuje w złą stronę ...
      Takie mam wrażenie, a jestem jego fanką już od bardzo długiego czasu.

      Usuń
  39. ja kompletnie nie w temacie ! w ramach manii oglądania włosów innych ludzi, widziałaś włosy Hanny Lis w panoramie !?!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie widziałam ;) nie mam TV, a czemu pytasz?

      Usuń
  40. hej Anwen, ja mam do Ciebie pytanie niezwiazane bezposrednio z dzisiejszym postem. mianowicie chodzi o wypadanie wlosow.. wiem ze duzo jest o tym wpisow, ale moje wypadanie jest chyba jakies szczegolne. w ciagu dnia jest ok, podczas czesania tez nie zauwazam jakichs ogromnych ilosci wlosow na szczotce (doslownie kilka wlosow, 2 do 5), za to podczas mycia jest masakra... kiedy splukuje je prysznicem na mojej dloni jest po prostu jedna ciemna wlosowa siatka.. caly odplyw jest zatkany, wyciagam je po prostu garsciami, ile bede wyciagac tyle beda wychodzic.. na szczescie nie zauwazylam jeszcze jakichs przeswitow ale nie wiem do bedzie dalej.. masz moze jakas rade dotyczaca pielegnacji? moze powinnam siegnac po jakies wcierki czy suplementy? Moja obecna pielegnacja to :szampon Babydream codziennie+ po myciu odzywka na silikonach (akurat taka jest pod reka), raz w tygodniu alterra z granatem, raz w tygodniu maska z tej samej serii i co 3-4 dni olejek babydream (zapomnialam dodac ze tak samo wlosy wypadaja podczas olejowania). aha i przeszlam juz miesieczna kuracje z tabletkami biotebal i plynem loxon 5%. Blagam odpisz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moze kozieradka? Albo zaczelo sie u ciebie wiosenne wypadanie. Poza tym przy myciu bardzo duzo ruszamy nasze wloski przez. Czesc mimo ze wypadla to nadal dzielnie trzyma sie na glowie zaczepiona o inne wlosy a przy myciu gdy wlaski sa sliskie (woda odzywki i maski) po prostu luzno splywaja wraz ze strumieniem. No i jesli masz dlugie wlosy to ta "włosowa kupka" tylko tak strasznie wyglada - mozliwe ze tam jest 2 razy mniej wlosow niz myslisz jesli bys policzyla.

      Usuń
  41. Nigdy nie słyszałam, o czymś takim, ale jest to bardzo interesujące :) Jestem ciekawa, czy rzeczywiście tak dobrze wpływa to na kondycje włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. wiem, że nie w temacie ale może któraś z was dziewczyny mogłaby mi polecić jakieś lekkie serum do końcówek podobne do serum biovaxu. To biovaxowe cudownie wygładza moje włosy ale niestety jest dla mnie zbyt drogie, za to np. jedwab biosilku strasznie mi skleja włosy;/ jakieś propozycje?
    pama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marion? no i CHI - podobna cena do biosilku tyle ze bez Alk Denat

      Usuń
    2. Ze swojej strony mogę polecić jedwab marion. Ma wygodny dozownik, nie jest taki lejący jak biosilk. Ma świetny skład i bardzo fajnie działa na włosy.

      Usuń
    3. dzięki dziewczyny na pewne wypróbuję!;) pzdr pama

      Usuń
  43. Łaa, super! Do tej pory do kanapek/sałatek dodawałam same ziarenka, ale w tej postaci na pewno jest lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  44. ja się zażeram siemieniem z wodą, nie wiem dlaczego, ale smakuje mi takie niesamowicie :D

    OdpowiedzUsuń
  45. Droga Anwen, jakie mogłabyś polecić spraye do włosów, z jakimiś lekkimi silikonami, zmywalnymi np szamponami alterry, bez składników wysuszających włosy? Poszukuję czegoś z lekkimi silikonami, w ramach zabezpieczenia włosów, są cienkie, świadomą pielęgnację bezsilikonową rozpoczęłam we wrześniu, przed nią włosy obcinałam raz w roku, a teraz po jakiś 3 miesiącach końcówki wyglądają podobnie jak wcześniej po roku. Pomyślałam o sprayu, gdyż wydaje mi się lepsze niż silikony w odżywce w d/s?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najlepsze są w silinowych serach typu 'jedwab' do zabezpieczania końcówek właśnie je polecam

      Usuń
  46. ja polecam serum biovaxu, co prawda nie jest to spray ale też mam cieniutkie włosy a to serum ładnie wygładza i w ogóle nie obciąża (w przeciwieństwie np do waxu), fajnie chroni ale czym się go zmywa to nie wiem ;( pzdr pama

    OdpowiedzUsuń
  47. Nazwa jest przezabawna :D Jest jakaś etymologia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie się zastanawiam, kto to wymyślił, bo ma się nijak do polskiego brzmienia siemienia i soli:P

      Usuń
    2. Też byłam ciekawa i znalazłam, że to od japońskiego "gomashio": "goma" czyli sezam (tu zastąpiony siemieniem) i "shio" - sól. Źródło: angielska wiki

      Usuń
  48. Anwen, ja trochę z innej beczki. Co sądzisz o wodzie pokrzywowej w której składzie na pierwszym miejscu jest woda, potem alkoh.denat. a dopiero potem ekstrakt z pokrzywy? Na opakowaniu pisze, że wciera się ją w skalp, ale ja się boję że strasznie mi go wysuszy.. help!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli masz wrażliwy skal to lepiej sobie ją odpuść, bo rzeczywiście może przesuszyć :(

      Usuń
  49. Czesc:)

    Siemie zaczyna tracic swoje wlasciwosci odzywcze juz 5 min po zmieleniu, a pod dluzszym czasie po prostu jelczeje ( chyba ze jest odtluszczone, wtedy w stanie zmielonym moze byc przechowywane dluzej). Czy prazenie wydluza przydatnosc do spozycia?

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  50. Hej, bardzo się ucieszyłam tym postem! Bo tak, siemię mielone powinno się odradzać, chyba właśnie, że jest prażone! Surowe w kontakcie z wodą (gdy łupinka jest uszkodzona) uwalnia szkodliwe związki cyjankowe. Z przerażeniem obserwuję popularność nie prażonego mielonego siemienia i zużyłam swoje, zalegające w kuchni, do kąpieli stóp. Reasumując: nie spożywajmy mielonego siemienia, chyba że jest uprażone

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, jezeli jest spozywane w odpowiednim towarzystwie.

      Usuń
    2. hej, jesteście pewne, że prażenie wystarczy aby nie zachodziła cyjanogeneza? przyprawa super, ale czy na pewno jest bezpieczna?

      Usuń
  51. Fajna alternatywa dla tych co nie lubią siemienia lnianego:)

    OdpowiedzUsuń
  52. A jak długo je prażyć? 2 minuty, aż zmieni kolor? I poza tym że jest słone, to ma jakiś własny, specyficzny smak, czy po prostu jak sól?

    OdpowiedzUsuń