Pianki do mycia włosów

Dziś kilka słów o moim najnowszym odkryciu czyli myjadłach w formie pianki. Jak na razie żaden producent nie wpadł na to by sprzedawać szampony w piance, ale mamy na rynku inne produkty w tej niezwykle wygodnej formie, które doskonale nadają się do mycia włosów :)

Moja koncepcja by wykorzystać piankę do higieny intymnej czy tę do twarzy w pielęgnacji włosów wzięła się z TEGO pomysłu, czyli ulepszonej metody kubeczkowej. O metodzie kubeczkowej wspominałam na blogu TUTAJ, dla przypomnienia powiem Wam tylko, że chodzi w niej o to, by nie nakładać nierozcieńczonego szamponu bezpośrednio na głowę. Jak wiadomo szampon jest bardzo skoncentrowanym produktem i detergenty w takim stężeniu jak w butelce mogą podrażniać i to nie tylko posiadaczy wrażliwych skalpów, a dodatkowo jeszcze wysuszać nam włosy.

Pianek do mycia włosów używam już od ponad miesiąca, więc myślę, że pora na małą recenzję ;)

Zacznijmy od tej z Green Pharmacy, która prawie dobiła już dna. Jest to pianka przeznaczona do higieny intymnej o dosyć ciekawym składzie (niestety z SLES). Dobrze oczyszcza, ale nie podrażnia przy tym mojej skóry głowy. Ma przyjemny ziołowy zapach, wodnistą konsystencję, która dzięki specjalnej butelce zamienia się w puszystą piankę. 

Największym plusem tego produktu jest na pewno to, że możemy nim bardzo szybko i dokładnie umyć skórę głowy nie plącząc przy tym zupełnie włosów. Jest to naprawdę najwygodniejszy jak dla mnie sposób na mycie głowy i prędko z niego nie zrezygnuję ;)

Wracając do składu znajdziemy tu kilka różnych detergentów (podejrzewam, że w nieco mniejszych stężeniach niż zwykle), wspomniane w nazwie ekstrakty z szałwii i lawendy, oraz inne dobre dla włosów składniki: pantenol czy alantoinę. Nie mamy za to soli (sodium chloride) ani innych sztucznych zagęszczaczy :)

Skład: Aqua, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Sodium Laureth Sulfate, Allantoin, Panthenol, Salvia Officinalis Leaf Extract, Lavebdula Angustifolia Flower Extract, Polysorbate 20, Glycereth-2 Cocoate, Cocamidopropyl Betaine, Cocamide DEA, Parfum, Benzyl Alkohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Hexyl Cinnamal, Linalool, Buthylphenyl Methylpropional, Limonene.

Pianka GP kosztuje około 6zł za 150ml, a możemy ją znaleźć przede wszystkim w aptekach.


Drugim produktem, który stosuję do mycia włosów jest Pianka głęboko oczyszczająca do twarzy PURI-SEBOSTATIC z Pharmaceris. Tej używam dopiero od kilku dni, ale sprawdza się równie dobrze jak ta z GP.

Tym razem producent użył łagodniejszych detergentów (jak Cocamidopropyl betaine) i dołożył do tego substancje, które poza działaniem anty trądzikowym idealnie nadają się na mocno przetłuszczającą skórę głowy - taką jak moja :) Znajdziemy tu ekstrakt z łopianu i cynk, które normalizują wydzielanie łoju i działają antybakteryjne. I rzeczywiście muszę przyznać, że moje włosy są po tej piance minimalnie dłużej świeże :))

Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Betaine, Disodium Ricinoleamido MEA-Sulfosuccinate, Methyl Gluceth-20, Propylene Glycol, Hydroxyethylcellulose, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Disodium EDTA, Tamarind (Tamarindus Indica) Extract, Burdock (Arctium Majus) Extract, Zinc PCA, Benzyl Alcohol, Biotin, Methylparaben, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum

Piankę Pharmaceris kupimy za około 20zł/150ml w aptekach

Jest jeden minus tych produktów, o którym na pewno warto wspomnieć :) Niestety są one niewydajne. Taka butelka wystarcza mi na około 20 użyć, co przy cenie GP jest i tak bardzo dobrym wynikiem, ale już nad kupnem następnej butelki Pharmaceris mocno się będę zastanawiać. 

Oczywiście możemy wykorzystać również opakowanie po takiej piance i wlać do niej mocno rozcieńczony ulubiony szampon. Piana, która będzie się tworzyła będzie łagodniejsza dla skóry i włosów niż sam szampon, a mycie będzie o wiele wygodniejsze :) Dodatkowo zużyjemy o wiele mniej szamponu niż przy tradycyjnym myciu.


Lubicie kosmetyki w piankach? Używałyście już tych produktów? A może znacie inne ciekawe pianki, które można by zastosować na włosy?


Pozdrawiam Was serdecznie,

Udostępnij

98 komentarze:

  1. Zaraz znowu pojawi się ktoś, kto napisze, jak to włosomaniaczki wydziwiają :D Ale to świetny pomysł według mnie i na pewno sprawdzę, jak tylko zużyję wszystko, co mam na stanie, czyli nieprędko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie masz rację ;)))

      Usuń
    2. missfashionistka20 lutego 2013 17:54

      o tym samym pomyślałam, ale również mi się podoba ten pomysł :-)
      Bardzo fajny wpis, Anwen, zresztą jak i cały blog :) :-*

      Usuń
  2. O tym jeszcze nie słyszałam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja znam piankę z Rival de loop
    Skład: Aqua, Sodium Coco Sulfate, Sorbitol, Betaine, Caprylyl/Capryl Glucoside, Cucumis Sativus (cucumber) Fruit Extract, Gingko Biloba Leaft Extract, Coco Glucoside, Glyceryl Oleate, Glycerin, Coco Alkohol, Sodium Sulfate, Sodium Chloride, Citric Acid, Sodium Benzoate, Methylparaben, Potasium Sorbate, Parfum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wypróbuję jako następną :)

      Usuń
    2. Ja też wypróbuję! Mam ją nawet w domu, ale jakoś nigdy nie wpadłam na takie zastosowanie - a może byc niezłe! :)

      Usuń
  4. Stosuje ten sposób od dawna, po farbie w piance został mi właśnie taki pojemnik z pompką - pieniący. Wlewam trochę szamponu, wody i już! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak robiłam ;) miałam pojemnik po farbie wellaton, ale był strasznie upierdliwy i aż mnie ręka bolała po myciu tak mocno trzeba go było ściskać. Te są o wiele wygodniejsze :))

      Usuń
    2. ja używam pojemnika po schwarzkopf perfect mousse, wygląda jak te z posta (z pompką) tylko ma mniejszą pojemność, sprawdza się idealnie :D

      Usuń
  5. Ta z Pharmaceris byłaby dla mnie idealna, tylko jak na taki szampon to drożyzna :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie zamiast pianki wystarcza użycie odżywki przed myciem (w ramach OMO), sprawdza się również bardzo dobrze przy zmywaniu olejów :) i produkty bez SLSowe się bardzo ładnie wtedy pienią :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny pomysł, zacznę na pewno tak przygotowywać szampon do mycia włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Są odżywki w piance to może i niedługo powstaną szampony ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a które to te odżywki w piance? podaj przykłady.

      Usuń
    2. ja mam schwarzkopf, gliss kur do włosów zniszczonych i jest super:). polecam, M

      Usuń
    3. Skład tej odżywki z Gliss Kur w piance (Ultimate Repair) Aqua, Cetrimonium Chloride, Stearamidopropyl Dimethylamine, Dipalmitoylethyl, Dimonium Chloride, Silicone Quaternium-22, Polyquaternium-69, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Ceteareth-25, Phenoxyethanol, PEG-12 Dimethicone, Lactic Acid, Sodium Methylparaben, VP/VA Copolymer, PPG-3 Myristyl Ether, Parfum, Coco-Betaine, Glycerin, Propylene Glycol, Polyquaternium-10, Styrene/VP Copolymer, Alcohol denat., Citric Acid, Sodium Chloride, PEG-14M, Sodium Sulfate, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene.

      Więc lepiej omijać szerokim łukiem. Gliss Kur produkuje kosmetyki do włosów z największą ilością silikonów na rynku. Nawet szampony mają 2 czy 3 silikony w składzie (oprócz linii Ultimate Volume).

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. ja tam lubię odżywki gliss kura szczególnie na tą porę roku gdy nie warto żałować sobie silikonów, bo mroz,szaliki, plaszcze, mogą przyczynić się do uszkodzeń ;) nie mialam jeszcze tych w piance, za to uzywam odżywkę Oil Nutritive i jest świetna :)

      Usuń
    6. Ja używałam przez kilka lat produktów Gliss Kur, bo tylko po tych odżywkach mogłam rozczesać włosy. Jak odkryłam olejowanie to wszystkie Gliss Kury poszły w kąt i widzę radykalną różnicę. Po prostu nie poznaję swoich włosów. Zrobiły się gęste, puszyste i zaczęły się kręcić a zawsze miałam je rzadkie, przyklapnięte i proste jak druty. Zdecydowanie ta lipa naszpikowana silikonami mi nie służyła.

      Usuń
  9. Ty to masz pomysły :D Nie wpadłabym na to :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pianek jeszcze nie próbowałam, ale mam zamiar - czekam tylko aż skończy mi się myjadło do buzi z dozownikiem tworzącym piankę ;) Chyba, że przetestuję samo myjadło, które ponoć jest do cery wrażliwej, więc powinno być łagodne ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. jeszcze są dwie pianki z Mariona

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie słyszałam o tym, ale muszę wypróbować, albo popatrzeć co w ogóle mam w domu czego nie używam do ciała/twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A co z trwałością samodzielnie rozcieńczonego szamponu, który zamierzamy wykorzystywać potem w formie pianki? Rozcieńczenie chyba znacznie wpływa na skrócenie przydatności do użycia. Więc chyba lepiej byłoby rozcieńczać na niewielką ilość użyć. Pytanie tylko - na ile tych użyć;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja miałam do czynienia z tego typu mydłami :) Z braku zainteresowania pielęgnacji twarzy drogeryjnymi sposobami, nie widziałam u siebie nigdzie takich o :)
    Ale zobaczę, może uda mi się dorwać GP i wtedy na pewno spróbuję.
    I przekonałaś mnie do metody kubeczkowej :P Zobaczymy, jak po niej moje włosy będą się zachowywać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadzam się pianki to świetna alternatywa dla zwykłego szamponu. Ja myślę teraz nad zakupem tej z Himalaya :) Ciekawe czy się sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
  16. też nie słyszałam jeszcze o piankach ale jestem bardzo ciekawa jak się nimi myje:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kupię gp, żeby potem wykorzystać tąbutelkę! Metoda wydaje mi się rewelacyjna :-D i zdecydowanie ułatwi i przyspieszy metodę rozcieńczania szamponu :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam opakowanie po piance do twarzy Rival de Loop (kupionej zresztą tylko dla opakowania, właśnie z myślą o ulepszonej metodzie kubeczkowej :)). Wlałam do niego wczoraj łyżkę stołową szamponu Babydream i rozcieńczyłam do połowy (ok. 80 ml) wodą. Po wstrząśnięciu miałam całe opakowanie pianki, ale że wczoraj był akurat dzień olejowania, to zeszła mi go połowa :D Jak pomyślę ile szamponu do tej pory schodziło mi na zmywanie olejów, to aż włos się na głowie jeży! Jutro mam dzień maskowy, zobaczymy ile "psiknięć" zejdzie mi na normalne mycie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pierwsze słyszę o piankach do mycia włosów :D

    OdpowiedzUsuń
  20. muszę kupić sobie jakiś spieniacz :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Czyli dobrze czułam, że przyda mi się buteleczka po farbie w piance! Trzeba tylko dokładnie wyczyścić każdy zakamarek z resztek farby i spieniacz jak znalazł. Spadłaś mi z nieba z tym postem, bo obecny szampon strasznie słabo się pieni, a tak mam rozwiązanie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Niestety u mnie pianka GP jest strasznie niewydajna w procederze mycia, ale może spróbuję jakiejś innej ;)

    Chociaż i tak wszystko u mnie dąży do przejścia na mycie rypaczami :P

    OdpowiedzUsuń
  23. tresemme ma jakaś taką piankę do mycia włosów, chyba na sucho nawet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, takie coś: http://reviews.tresemme.com/9038/65/reviews.htm

      Usuń
  24. Hmm ja mam szampon na ktorym pisze, ze jest pianka do mycia wlosow. Prawde mowiac jeszcze go nie uzywalam i nie wiem czy faktycznie ma taka konsystencje i czy mi to odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
  25. Szampony w piance też są, dziecku myłam takim: na ciemieniuchę Musteli :) Acz niewygodne (czyt. mało wydajne, kilka psiknięć na mycie szło) dla mnie to było, nawet na niezbyt długich włoskach. Nie wyobrażam sobie ile by mi szło na jedno moje mycie. Zresztą z metodą kubeczkową też się polubić nie mogę, stosuję rozcieńczanie ale bez spieniania.

    OdpowiedzUsuń
  26. nie słyszałam o tym jeszcze ale brzmi ciekawie, pewnie niedługo zrobi szum na blogach :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Firma A-DERMA od dawna posiada w swej ofercie delikatny szampon w piance http://www.aderma.com.pl/exomega_szampon_w_piance.html
    Jest świetny i bardzo delikatny polecam spróbować.. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. nie próbowałam jeszcze pianek

    OdpowiedzUsuń
  29. A myślałam, że tylko ja na to wpadłam ;) Świetny pomysł na gęstą pianę do mycia :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Wow,świetnie,przekonałam się już kiedyś,że mycie włosów np Facelle jest dla mnie idealne,może i do tej pianki się przekonam :D Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  31. Pianki nie bardzo mi pasują. Za to właśnie znalazłam sposób na przetłuszczanie się skóry głowy :) wcierka kozieradka + zmiażdżona czarnuszka + majeranek. Przypuszczam, że to majeranek tak wpłynął pozytywnie, a może cały ten mix, myję włosy co 2 dni, a teraz wytrzymują do mycia prawie jak świeże, niezlepione sebum, puszyste i mocne. Mocne, bo podczas suszenia i w ciągu dnia wypadnie ich najwyżej kilka sztuk.

    ~ czarnuszka

    OdpowiedzUsuń
  32. ZABEZPIECZANIE KOŃCÓWEK

    Anwen, Dziewczyny, mam pytanie nie związane z tematem. "Nakladanie serum (oleju, kremu, itp.) na końcówki", to u was ile cm od końca włosow? Bo nie wiem, czy mam nakładać po same ucho po długosci wlosa (dł. za łopatki), czy tylko kilka cm samych końców ?

    Jak wy to robicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koncowki czyli koncowki:) czyli 2-3 cm max inaczej wlosy beda wygladac tlusto

      Usuń
  33. ja tak robię - kupiłam na ZSK opakowanie piankotwórcze oraz solubilizator p4-c, który tworzy piękną piankę (50:50 szampon/woda bądź hydrolat i kilkanascie kropli solubilizatora ) - o wiele ładniej się pieni i mam wrażenie, że lepiej myje taki miks. polecam, zwłaszcza mało pieniące się szampony typu Eva Naturia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wdziałam tą butelkę na ZSK i muszę ją kupić przy najbliższych zakupach.

      Usuń
  34. Chętnie wypróbuję tą pierwszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Mam akurat pharmacieris i dobrze się sprawdza u mnie do mycia twarzy. Nie wpadłam na to, aby stosować ją jako szampon, ale chyba spróbuję :)
    I butelki nie będę wyrzucać, przeleję jakiś płyn, bardzo odpowiada mi taka forma pianki.

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie wiem czy była już o tym mowa, ale co sądzisz o suchych szamponach.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mowa była niejednokrotnie, skorzystaj z blogowej wyszukiwarki.

      Usuń
  37. Ale...PO CO? :P Rozumiem taką potrzebę kombinowania, gdyby wszystkie tradycyjne szampony zawiodły i nie dało się nimi myć włosów, ale skoro jak sama pisałaś w recenzjach, znalazłaś już tyle dobrych produktów do mycia włosów, to po co aż tak eksperymentować? No chyba, że dla samego eksperymentowania...Mnie nie przekonuje taki pomysł, choć oczywiście - co komu pasuje :) I podziwiam kreatywność! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pianka to lżejsza postać tradycyjnego szamponu, który trzeba sobie rozcieńczać, masować w rękach albo na włosach do wytworzenia piany, a tu jest od razu piana.

      J.

      Usuń
  38. Nigdy nie próbowałam pianek do mycia włosów;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Też o tym myślałam, akurat mam piankę Iwostinu w domu (tylko, że wersję dla skóry wrażliwej. Koniecznie muszę wypróbować, jak skończy się mój ręcznie zrobiony szampon (który i tak przewyższa wszystkie sklepowe), warto poeksperymentować : )

    OdpowiedzUsuń
  40. Trzeba przyznać, że pomysłów Ci nie brak :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Nie, dziękuję. Wolę tradycyjne szampony.

    OdpowiedzUsuń
  42. Muszę wypróbować.. Chociaż moje włosomaniactwo trwa mniej więcej od września lub października (wtedy zaczęłam czytać Twojego bloga), to powiem Ci, że dużo rzeczy już zdążyłam wypróbować :D. A tak w ogóle to zaczęłaś pisać bloga w moje urodziny, ahah :D

    OdpowiedzUsuń
  43. niekonwencjonalna metoda, ale płyn już zapisany na liście zakupów, czas na eksperymentowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Ciekawy pomysł, ale ze względu na wydajność raczej się nie skuszę. Chociaż przelanie rozcieńczonego szamponu do takie "spieniającej" buteleczki bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Muszę wypróbować GP, widziałam go juz u mnie w jednym sklepie :)

    OdpowiedzUsuń
  46. TRESemme ma szampon w piance :) Dostępny w UK, kupiłam swój w supermarkecie. Ale prawdę mówiąc wolę suche (batiste). Ania

    OdpowiedzUsuń
  47. witam przepadając na KWC -wizaz kilka płynów, pianek itp do higieny intymnej zauwazyłam SLS wystepuje wysoko w składzie lub jego lżejsze odpowiedniki miałam kiedys rossmanowski facelle niestety nie sprawdził sie :(

    robiąc dziś demakijaż żelem micelarnym z biedronki z tej samej firmy co cudowny płyn micelarny musiałam umyc nim pasemko moich włosów :)jakos tak z ciekawości włosy zrobiły sie sztywniejsze lekko tępe ale nie popłatane... nałozyłam odzywke garnier avokado(zółta) i zrobiły sie miekkie i delikatne :) skład zelu jest moim zdaniem bardzo przyjazny:)

    Od producenta: Hipoalergiczny preparat w postaci żelu micelarnego delikatnie oczyszcza wrażliwą skórę twarzy i oczu. Struktury micelarne zapewniają niezwykle wysoką skuteczność oczyszczania, dokładnie usuwają makijaż i zanieczyszczenia nie naruszając bariery hydrolipidowej naskórka. Zawarty w preparacie d-panthenol zapewnia naturalny poziom nawilżenia, łagodzi podrażnienia oraz przynosi uczucie natychmiastowego ukojenia. Skóra staje się gładka i czysta. Odzyskuje uczucie świeżości i komfortu

    po wyschnięciu włoski miękkie, lekkie silikony z końcówek zmyte idealnie :)

    Co myślicie o zastosowaniu do mycia włosów? skóry głowy ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Detergenty faktycznie bezpieczne, ale kiedy dotarłam do parabenów "bańka mydlana pękla". Te wszystkie żele i inne preparaty myjące do twarzy i tak niszczą cerę, gdy są długotrwale stosowane, jednak kto wie, może sprawdzi się do włosów. Wersja nawilżająca z coco-betaine, więc gorsza dla wrażliwego skalpu, ewentualnie można nim myć same włosy, a skalp "czymś innym" :)

      J.

      Usuń
  48. O kurcze, nie wpadłabym na to! Muszę wypróbować tę metodę :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Heh może jakaś firma podchwyci pomysł i niebawem wprowadzi pianki do mycia włosów na rynek;) Mam piankę do twarzy Iwostin Purritin, o takim składzie: Aqua, Iwonicz Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Poloxamer 184, Xylitylpolyglucosides, Xylitan, Xylitol, Sodium PCA, Magnesium PCA, Zinc PCA, Manganese PCA, PEG-12 Dimethicone, Tea Tree (Melaleuca Alternifolia) Oil, Allantoin, Triclosan, Disodium EDTA, Sodium Benzoate, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Lactic Acid, Parfum ale na razie nie mam odwagi użyć jej do skóry głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wy też się zastanawiacie po co w leczniczym Iwostinie SLES i CB i silikon w trójkącie? Sam Lauryl Glucoside wystarczyłby, też myje.

      J.

      Usuń
  50. No patrz ja właśnie wczoraj kupiłam tą piankę z GP ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Ciekawa metoda, ale bardziej do mnie przemawia kupno pianki i po jej zużyciu używanie rozcieńczonego szamponu w tym opakowaniu ;) Pianki bez SLES wyjdą za drogo.

    OdpowiedzUsuń
  52. Droga Anwen. Chciałabym zapytać, którą maskę, z serii Biovax, poleciłabyś do włosów kręconych/falowanych? Nie miałam do tej pory do czynienia z tymi maskami, a teraz strasznie kuszą. :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Wyłamię się - nie lubię pianek. Szampon spieniony mi nie myje! Zdarza mi się myć głowę całkiem bez pienienia :) Jeśli korzystam z ziół, tzn orzechów piorących, mydlnicy - też nie spieniam ;]

    OdpowiedzUsuń
  54. A ja pamiętam wiele, wiele lat temu, jak jeszcze chodziłam do podstawówki, balsamy do ciała w piance! Firmy Cztery Pory Roku (nie wiem, czy jeszcze istnieje) - były idealne, super się nakładały, stosowała moja mama, a ja jej czasem podkradałam :) Może pora wypróbować też szampony :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Miałam kiedyś piankę do mycia twarzy i chciałam wykorzystać opakowanie do spieniania szamponu, ale najwyraźniej wyrzuciłam je do kosza. Jak to człowiek czasem nie myśli -.-

    OdpowiedzUsuń
  56. super pomysł z tymi piankami, koniecznie wypróbuję.
    A tak z innej beczki, jako totalny ekspert włosowy i składnikowy chciałam zapytać co myślisz o tym odżywkach, np przeznaczenie do mycia włosów?
    http://kanu.com.pl/prezentacja-produktu/odzywki-do-wlosow

    pozdrawiam
    Martyna

    OdpowiedzUsuń
  57. Anwen pomóż !!
    Już nie mam siły do moich wlosów. cały czas sie przetłuszczają co dziennie muszę myć, ale już wczesniej są tłuste. Używam szamponu i odżywek przeciw przetłuszczających z ziaji ale one nic nie pomagają.. Może ty masz jakieś sposoby albo wypróbowane produkty ? jak masz to bardzo cię podziel się nimi.
    NATALIA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DODAM jeszcze ze jestem posiadaczką włosów za łopatki ( więc krótkich ) jednak , chodzę do szkoły i wstyd mi z takimi włosami więc zazwyczaj muszę rano wstawać i na wieczór myć albo tym podobne.. mam nadzieję ze pomoższ mi możd w jakimś minimalnym stopniu . Lub inne dziewczyny które odwiedzaja
      twojego bloga.

      Usuń
    2. Za łopatki to już długie - długie liczą się poniżej ramion :) Przyszła mi myśl, że może za bardzo przesuszasz skalp środkami przeciw przetłuszczaniu... w efekcie czego skóra produkuje, a właściwie musi nadprodukować to, czego została pozbawiona, tłuszcz. Pewna ilośc po prostu dla równowagi musi być na skórze. Podobnie jest z twarzą, gdy posiadaczka bardzo tłustej cery konsekwentnie stosuje środki odtłuszczające, matujące, ściera naturalną warstwę lipidową i skóra reaguje wstrząsem, musi podwoić pracę gruczołów łojowych. A próbowałaś wcierki ziołowe na skalp? + koniecznie nawilżanie skóry. Niektóre mogą znacznie ograniczyć przetłuszczanie. Pisałam już o zestawie kozieradka + czarnuszka + majeranek. I gotowany żel lniany lagodząco-nawilżający (dla wrażliwej skóry), bo przyczyną nadmiernego wydzielania sebum mogą być też reakcje alergiczne na środki myjące.
      Przyczyn jest dużo - u góry w menu jest plan pielęgnacji dla włosów przetłuszczających, bez jakiejś zmiany nawyków się nie obejdzie.

      ~ czarnuszka

      Usuń
    3. Odstaw szampony do włosów przetłuszczających. Oprócz ziół wymienionych przez czarnuszkę, możesz jeszcze używać olejków eterycznych: rozmarynowego, tymiankowego, pichtowego (te wypróbowałam) i pewnie jeszcze sosnowego i lawendowego. Aplikacja: dowolny olej + kilka kropli olejku, potrzymać na włosach z pół godziny, najlepiej pod folią i ręcznikiem. Działanie "antyprzetłuszczające" odkryłam przypadkiem, stosowałam je na porost i przeciwłupieżowo - i zauważyłam, że nie muszę myć włosów co 3 dni, tylko co 4, czasem 5.

      Usuń
  58. Możesz wlać do zużytego opakowania po piance ulubiony szampon do połowy i dolać wodę źródlaną bądź inną wedle uznania. Nie trzeba kupowac gotowych produktów można wykorzystac opakowanie, bo piankę robi specjalny atomizer a nie sam płyn. Sama tak robię z pianką do twarzy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisałam o tym w poście ;) a co do proporcji to wystarczy duuuuuuzo mniej szamponu: mniej więcej łyżka na 50ml wody.

      Usuń
    2. A faktycznie! Przepraszam Anwen, szybko przeczytałam Post i nie zauważyłam ;-) A na dodatek jestem w pracy i mam oko wielkiego brata na karku ;-)

      Usuń
    3. Nic się przecież nie stało :)) Pozdrawiam :)

      Usuń
  59. Świetnie się składa bo akurat zaczęłam myć twarz mydłem Aleppo i mam na wykończeniu tą piankę z Pharmaceris :P Wypróbuję ten sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Nigdy bym nie wpadła na to by pianką przeznaczoną do higieny intymnej umyć włosy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pianki do higieny intymnej mają takie same detergenty jak szampony ;] więc różnica praktycznie żadna

      J.

      Usuń
  61. Ha, Anwen, mylisz się. Szampony w piance już były i to w Polsce. W latach 90. były, nie zapomnę w życiu ich KOKOSOWEGO zapachu :)) pachniały tak wspaniale, że trudno było uwierzyć, że ta pianka nie jest jadalna ;) Nie wiem, czy to nie był jakiś vidal sassoon, czy coś takiego.
    MG

    OdpowiedzUsuń
  62. Ciekawy sposób;) Samo stosowanie musi być przyjemne;)

    OdpowiedzUsuń
  63. A tego to jeszcze nie słyszałam :D Muszę koniecznie kiedyś wypróbować, bardzo ciekawy sposób :) Ogólnie lubię pianki jako kosmetyki, więc tym lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  64. Jakoś do niedawna nie lubiłam pianek, ale myślę, że to się powoli zmienia :) Uwielbiam czarne frugo :)

    OdpowiedzUsuń
  65. Hej , myślisz ,że można używać innych pianek do higieny z tej samej serii jest jeszcze z białą akacją / zieloną herbatą i rumiankiem lekarskim/alantoiną (na włosy rzecz jasna ;) :)
    Nie umiem czytać składów stąd to pytanie ,pozdrawiam
    Celina

    OdpowiedzUsuń
  66. Przyznam szczerze, ze to naprawde fajny pomysl i sama na niego bym nie wpadla :)
    Musze tylko przyznac, iz dziwie sie, ze producenci dodaja SLS do pianek/plynow do higieny intymnej. To tylko pokazuje, ze plyny intymne nie zawsze sa tak delikatne i swietne jak sie mysli. Daje do myslenia

    OdpowiedzUsuń
  67. Oooo, kupię tę GP na pewno, bo bardzo lubię wszelkie pianki a do tego to tani i dość naturalny kosmetyk. Bardzo lubię kosmetyki, które mają funkcjonalne i nie za duże opakowania i do tego dają się wykorzystać ponownie (pompka i urządzenie do pianki :)).

    OdpowiedzUsuń
  68. Fajny pomysł, wykorzystałam właśnie pojemnik z pompką po piance ivostinu tylko irytuje mnie, że muszę strasznie dużo razy nacisnąć pompkę, żeby uzyskać odpowiednią ilość piany.

    OdpowiedzUsuń