Kasza jęczmienna – zdrowa i... dobra na włosy :D



Ostatnio "przyklejono mi etykietkę" osoby, która lubi eksperymentować i nie boi się wszystkiego testować na sobie. Pewnie, jeśli czytacie mojego bloga dobrze wiecie, że jest w tym stwierdzeniu sporo prawdy, ale wierzcie mi są pewne rzeczy, których nawet ja na włosy bym nie nałożyła ;) Kasza na szczęście do nich nie należy!

Jakiś czas temu stojąc w kuchni i gotując obiad wpadłam na pomysł, który okazał się strzałem w 10tkę! O tym jak wykorzystać wodę z makaronu pisała już u siebie Wiedźma, o wodzie z ryżu Narvika, a ja chciałam Wam napisać o wodzie z kaszy :)

Kasze to świetny substytut naszych typowo polskich ziemniaków. Są bardzo zdrowe, pełne witamin i minerałów i mają genialne właściwości, jeśli regularnie je spożywamy, ale o tym możecie poczytać na wielu innych stronach w Internecie ;) Ja chciałam tylko wspomnieć o tym jak działają na włosy.

Moją ulubioną i najczęściej przeze mnie spożywaną jest kasza jęczmienna. Ostatnio wypróbowałam wodę, która została mi po jej ugotowaniu (oczywiście bez soli) nałożyć na włosy. Przetestowałam ją jak na razie na dwa sposoby i w każdym z nich sprawdziła się świetnie :)

Po pierwsze pod olej

Ten sposób wypróbowałam właśnie jako pierwszy. Już od bardzo dawna nie olejuję suchych włosów i zwykle pod nie nakładałam jakąś własnoręcznie robioną mgiełkę. Woda z kaszy to chyba prostszy, tańszy i jeszcze lepiej nawilżający sposób. Włosy po takim olejowaniu są bardziej gładkie niż zwykle, bardzo błyszczące i mocno nawilżone.

Po drugie jako płukanka

Po umyciu, nałożeniu i zmyciu odżywki czy maski płuczemy włosy dokładnie w takiej wodzie. Zostawiamy to na kilka minut, a potem spłukujemy jeszcze raz samą wodą. Mokre włosy są po tym nieco sztywne, ale po wysuszeniu (w moim przypadku suszarką) zrobiły się miękkie, błyszczące i przede wszystkim mocno zyskały na objętości! Po takiej płukance mój kucyk miał 10cm w obwodzie, gdzie normalnie ma ok. 9! Rożnica jest widoczna gołym okiem i pomimo tego, że włosy nie są tak wygładzone jak zwykle to mi się taki efekt podoba :)

A do czego jeszcze można by użyć takiej wody?

Na pewno do kąpieli. Taka woda z gotowania kaszy ma podobną śluzowatą konsystencję do tej którą uzyskujemy przy gotowaniu siemienia lnianego tylko mniej „glutowatą”. Kąpiel w takiej wodzie powinna świetnie nawilżyć i wygładzić skórę. Podobnie jak Narvika mam też zamiar wypróbować wodę z kaszy jako tonik/maseczkę nawilżającą na twarz, ale to dopiero wtedy jak moja cera się uspokoi. Na razie nie chcę z nią za bardzo kombinować. Taka woda zapewne dobrze sprawdzi się również w pielęgnacji dłoni i stóp. Podejrzewam, że możliwości jest bardzo wiele (tak jak i w przypadku siemienia lnianego, o którym pisałam Wam TU).


Nie wiem czy podobnie będą działały inne kasze i niestety pewnie prędko nie będę miała okazji tego sprawdzić, bo nie przepadam za nimi i raczej rzadko gotuję.
Oczywiście nie namawiam Was byście specjalnie gotowały kaszę jęczmienną tylko po to by uzyskać tę świetną dla włosów wodę, ale może uda mi się Was przekonać byście częściej sięgały po kasze na obiad, a przy okazji korzystały z pełni jej możliwości :D

Spróbujecie? A może już próbowałyście takich wód?

Pozdrawiam Was serdecznie,

Udostępnij

78 komentarze:

  1. Nie próbowałam ale po twoim wpisie mam zamiar ;)
    A i Anwen mam do Ciebie pytanie (już by mi z głowy wyleciało ;p) czy taki sok z aloesu z apteki można stosować do płukanek i jako dodatek do np. masek ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie o takim mowa w tych wszystkich wpisach czasem?

      Usuń
    2. dokładnie o taki chodzi. Jest już wpis na ten temat: http://anwena.blogspot.com/2012/02/sok-z-aloesu.html

      Usuń
  2. chyba nie spróbuje... troche mnie odstrasza:P

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja spróbuje, do odważnych świat należy ( we włosomaniactwie )

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam stawiać sobie coraz to nowsze wyzwania, dlatego z chęcią spróbuję ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja przechodzę obecnie kryzys włosomaniaczy. Nie ma coś ostatnio ochoty na ich pielęgnacje :( A jak czytam każdy kolejny wpis u Ciebie na blogu, to przykro mi się robi, że przeminęło mi z wiatrem samozaparcie. :( i kaszy za pewne też nie wypróbuję przez to co mnie teraz dopadło!! XD

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm...kusi mnie, żeby spróbować, ale strasznie wypadają mi włosy i nie wiem czy tym zabiegiem nie pogorszę sobie ich stanu...:/

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze zastosuję chyba tą wodę z kaszy pod olej, bo jeśli chodzi o płukankę to nie chce większej objętości bo moje włosy lubią się puszyć :D A nie chce dobić do 11 cm w kucyku, bo moje 10 mi szczerze mówiąc trochę przeszkadza.. wolałabym tak z góra 9 :D Muszę dorwać też w końcu sok z aloesu może on w końcu porządnie nawilży moje suche kłaczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam się zapytać (ciągle o tym zapominam!) mam takie dość głupie pytanie chyba.. :D Jedwab do włosów jako ochronę na końce włosów można stosować codziennie czy najlepiej tylko po ich umyciu? Bo zamierzam kupić sobie jedwab z Green Pharmacy i czytałam, że posiada on silikony lotne i teraz tak się zastanawiam z jaką częstotliwością go stosować. Z góry dziękuję za odp!

      Usuń
  8. No patrz a ja jutro mam obiad z udziałem kaszy! Ii na pewno wypróbuję, bo wodę z ryżu już przetestowałam:) lubię takie akcje:D

    OdpowiedzUsuń
  9. I jestem ciekawa efektu, na pewno napiszę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie potrzebuje objętości włosów ale muszę przyznać sposób ciekawy i na pewno mało popularny może wypróbuje tego jako tonik ? na razie zaczynam kurację z siemienia lnianego i zobaczę jak to zadziała ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm, brzmi ciekawie, ale ja gotuję kaszę tak, że wchłania całą wodę, więc raczej nie mam szans wykorzystać tego patentu ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. myłam włosy i ciało w wodzie po płatkach owsianych... efekt nawilżenia i wygładzenia był niesamowity. Co więcej takie owsiankowe kąpiele zalecała mi pani doktor przy atopowym zapaleniu skóry jako jeden z lepszych sposobów na złagodzenie objawów... dlaczego nie spróbować z kaszą?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo płatki owsiane pewnie jeszcze lepiej by się sprawdziły niż kasza :)) to ja spróbuję z płatkami

      Usuń
  13. A ja oślica wylewałam wodę z kaszy...

    OdpowiedzUsuń
  14. Pomysł zaskakujący :D I bardzo ciekawy. Może wypróbuję kiedyś przy okazji obiadu z kaszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę wypróbować, póki co przeczytam co zrobic z woda po makaronie i ryzu ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Super wpis, jeden z tych, jakie lubię najbardziej :D W ogóle lubię, kiedy tak często pojawia się u Ciebie coś nowego.
    A kaszę wypróbuję na pewno, mam nadzieję, że okaże się lepsza niż woda ryżowa, której używam od dawna, ale jakoś bez większych efektów. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy bym o czymś takim nie pomyślała. Jak będę gotować, to może przy okazji wypróbuję (o ile nie zapomnę). :)

    OdpowiedzUsuń
  18. chyba się nie przekonam do tego pomysłu, chociaż o Facelle mówiłam tak samo, a teraz myje nim włosy :P

    OdpowiedzUsuń
  19. A możecie mi powiedzieć czy gdy zmywacie oleje z włosów wypada wam przy tym ich troche czy to jakiś moze efekt uboczny ?
    od jakiegoś już czasu stosuje olejek rycynowy na skalp i oliwke na rezte włosów ;) choć wydaje mi się że coraz mniej mi wypada ich odczas zmywania to i tak jest ich sporo w wannie;/ boje się że to nie jest normalne;/ i nie wiem czy mam się czego obawiać czy tez nie i to jest normalne????

    OdpowiedzUsuń
  20. Za każdym razem , kiedy tutaj wchodzę pojawia się coś na co w życiu bym nie wpadłam - tym razem woda z kaszy. Bardzo ciekawe.
    Ostatnio nieudało mi się napisac komentarza, cos nie pykło, a leniwej mnie nie chcialo się pisać 2 raz:
    To wspaniałe co robisz, całe to opisywanie dla nas, wymyślanie akcji drożdzowych i tych z żelatyną, MWS... Naprawdę. Wiele z nas duuuzo zyskało czytając twojego bloga. TO tutaj dowiedziałam się o SLS, spróbowałam laminowania- ktore niestety najwyraźniej mi nie wyszło, nie mam pojecia czemu, bo bylam przekonana,ze coś z tego będzie.
    Motywyjesz swoją osobą do dbania o włosy i o całość, do tego ta akcja z psiakami pokazuje, że masz dobre serce.
    Nie jest to jakieś tam ladnie wody czy cos, po prostu uwazam,ze powinnyśmy ci za wszystko podziękować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malwa dziękuję za miłe słowa :* ale prawda jest taka, że gdybym nie miała tak wspaniałych czytelników to nie byłoby mojego bloga :))

      Usuń
  21. O jaką masz wspaniałą grubość! Mi strasznie wypadają włosy i są cienkie i mam mniej niż 7 cm :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Nigdy o tym nie słyszałam!
    Zapraszam do dołączenia się do małej zabawy na moim blogu: http://keepsmilingmakeupblog.blogspot.com/ ;))

    OdpowiedzUsuń
  23. Anwen, to kasza jest naszym rdzennym pożywieniem, a ziemniaczki przybyły na polski stół znacznie później ;)
    Dzięki za ciekawy wpis o kolejnym naturalnym produkcie do wypróbowania na włosach!

    P.S. Czy któraś z Was miała do czynienia z odżywką d/s marki Natur Vital z szałwią? U mnie nałożona po myciu włosów bardzo je obciąża, ale zastosowana przed myciem nie daje na szczęście takich efektów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się to rzuciło w oczy od razu:) mało kto chyba obecnie pamięta, że kasza jest typowo polskim 'obiadowym zapychaczem' i chyba na dzień dzisiejszy najmniej popularnym (ziemniaki, ryż, makaron), a w sumie szkoda.

      Usuń
  24. Czemu nie nakładasz olei na sucho?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo nie działają wtedy tak dobrze :)

      Usuń
  25. Czego to kobieta na siebie nie nałoży, żeby wyglądać piękniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja uwielbiam kasze, ale raczej nie spróbuję:) a to dlatego tylko, że nie gotuję kasz w torebkach. Gotuję je tak, aby nie zostawała woda, przez co zachowują więcej wartości odżywczych. Polecam jeść kaszę jaglaną w taki sposób gotowaną, np. z mlekiem. Po niej bardzo poprawiła się kondycja moich włosów, paznokci i skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam wpisy tego typu! Muszę spróbować,to takie proste a może być skuteczne...dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. ulala, nie miałam pojęcia o takim zastosowaniu kaszy jęczmiennej! fajnie że domowe i spożywcze produkty tak dobrze działają na włosy i skórę... :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja tylko nabrałam ochoty przez tego posta, żeby kaszę.. zjeść!

    OdpowiedzUsuń
  30. Zaskakujesz mnie coraz bardziej- najpierw żelatyna, teraz woda z kaszy xD Ale cóż, skoro ma to wspomóc moje włosy, to czemu nie? ;) Bardziej chyba będę wzbraniać się przed nałożeniem na włosy maski z siemienia lnianego, o której pisała niedawno Alina - mam złe skojarzenia z siemieniem :P (to nie moja wina, że żel z siemienia wygląda i ciągnie się jak smarki...)

    OdpowiedzUsuń
  31. Brzmi dobrze, więc czemu nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. uwielbiam kaszę! teraz nawet wodę wykorzystam:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Wody z kaszy nie używałam ale kasza góruje u mnie w kuchni ! Jest zdrowsza niż tuczące pszenne makarony :)

    OdpowiedzUsuń
  34. muszę zacząc jeść kasze:)

    OdpowiedzUsuń
  35. żeby mieć wodę do płukanek

    OdpowiedzUsuń
  36. kasza tak w zasadzie jest jeszcze bardziej typowo polska niż ziemniaki ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  37. Jak tylko będę znowu we własnej kuchni pewnie wypróbuję wodę z kaszy, ryżu i makaronu... Przy okazji może odzwyczaję się od używania zbyt dużej ilości soli;) Bardzo zaciekawiło mnie, jakich rzeczy nie nałożyłabyś na włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ciekawe :) Muszę wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  39. Mam pytanie, czy to możliwe że włosy po rozpoczęciu stosowania metody CG mniej się falują? Czy muszą się przyzwyczaić poprostu do innej pielęgnacji włosów??

    OdpowiedzUsuń
  40. O wykorzystywaniu wody z kaszy i ryżu nie słyszałam, ale teraz też zacznę odżywiać nią włosy. Codziennie gotuję ryż/kaszę/makaron, po czym wylewam wodę, a przecież mogę z niej skorzystać:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Myślę,że sprawcą tych dobroci jest skrobia. Dlatego,jak nie gotuję ani kaszy,ani ziemniaków, ani ryżu, to robię sobie cieniutki krochmal:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Zaciekawiłaś mnie tą wodą :) z pewnością wypróbuję tę metodę. A możesz powiedzieć jak często używasz tej wody do olejowania? Jestem ciekawa, czy po jakimś czasie włosy się nie przyzwyczajają i nie ma już aż tak spektakularnego efektu po zmyciu oleju

    OdpowiedzUsuń
  43. U mnie nigdy nie zostaje woda po kaszy czy ryżu. Nie umiem "przelać" na tyle, żeby coś zostało, zawsze ryż/kasza wszystko wypija. I tak chyba właśnie powinno się to gotować :P Co prawda kaszy w domu nie mam, bo kraj, w którym mieszkam, nie obfituje w tego typu specjały, ale w końcu skoro i tak chodzi o skrobię, to spróbuję z ziemniaczaną :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Niestety pomysł nie dla mnie, bo ja gotuję z taką ilością wody, że wszystko nasiąka. Dzięki temu wartości które ty dajesz swoim włosom - ja zjadam ;)

    no może jedynie makaron wypróbuję, bo go odcedzam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak robicie ten cieniutki krochmal - może ktoś podac jakieś proporcje?

      Usuń
    2. U mnie też wody nie zostajeani kropla. Będę raz musiała dolać więcej i spróbować użyć jako płukankę.

      Usuń
  45. Nigdy nie słyszała o takim zastosowaniu tych wód, ale chętnie wypróbuje :)

    OdpowiedzUsuń
  46. czy eliksir przeciw wypadaniu z Green Pharmacy jest dobry pod olej??bardzo proszę o radę!

    OdpowiedzUsuń
  47. Wczoraj zaraz po przeczytaniu pobiegłam robić kaszę. Chciałam pomysł wykorzystać natychmiast jako że włosy olejuję codziennie (chociaż chyba nie znalazłam jeszcze dobrego oleju bo nie daje to jakichś dużych efektów. Moje włosy chyba są za bardzo problematyczne by poszło tak łatwo). Wczoraj wykorzystałam wodę pod olej, a dziś w pozostałej reszcie wypłukałam włosy po myciu. Nie zauważyłam jakichś większych efektów w połączeniu z olejem, ale włosy po myciu i wypłukaniu w wodzie z kaszy stały się hm... takie sztywne. I sprawiają wrażenie odrobinę suchych. Zyskały na objętości, co prawda niewiele ale jednak. W najbliższych dniach wypróbuję chyba znowu by przekonać się czy coś innego nie wywołało przypadkiem tego efektu : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i po wysuszeniu tez były takie sztywne? :( U mnie ten efekt minął jak je wysuszyłam.

      Usuń
  48. Kasza jęczmienna jest pyszna i bardzo bardzo zdrowa bo zawiera dużo krzemionki która pozwala naszym włosom szybciej rosnąć.
    Jest dużo smaczniejsza od gryczanej. Poza tym świetna dla naszej figury:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry chodziło mi o kaszę JAGLANĄ:);):)

      Usuń
  49. Jeszcze świetna do kąpieli - pewnie do włosów tez - jest woda "spod" płatków owsianych. :)
    Co prawdę kaszę zawsze gotuję tak, że cała woda wchodzi w ziarna i nic nie zostaje, ale przetestuję chętnie pomysły z kaszą :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Nie mogę odpowiedzieć wyżej więc piszę jako nowy komentarz:
    Po wysuszeniu minęła tylko część. Nie są upierdliwie sztywne, raczej tak dziwnie. Nie przeszkadza mi to jednak w niczym. Natomiast ta dziwna suchość została. Moje włosy normalnie są bardzo suche i dopiero zaczęłam je reanimować, jednak dziś czuję jak bym zrobiła krok w tył z nawilżeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm... moje są wiecznie przenawilżone, więc może dlatego nie zauważyłam różnicy w suchości :( Może następnym razem spróbuj z ryżem albo płatkami owsianymi? myślę, że po nich nie powinno być tej suchości.

      Usuń
    2. Zwykły, biały ryż by się nadawał? Bo nie wiem czy mam płatki owsiane - musiałabym poszukać w odmętach kuchennych szafek. A nie chcę tak łatwo odpuszczać i chętnie spróbuję, bo szukam idealnej kuracji dla włosów :)

      Usuń
    3. Tak, tak zwykły biały ryż :) Dokładny przepis znajdziesz u Narviki (podlinkowałam ją we wpisie) :))

      Usuń
    4. Ok, dziękuję :)

      Usuń
  51. Anwen! Jesteś wielka, to po pierwsze :) A po drugie - uzależniłam się od skrzypokrzywy! :) Od około miesiąca piję codziennie po dwa, czasem nawet trzy kubki. Z odrobiną miodu jest PYSZNA! Powiedz, jak często i na jak długo powinnam ją odstawiać? I czy masz coś fajnego w zamian? Bo nie wyobrażam już sobie wieczornego lenistwa bez wielgachnego kubka ziółek... :)
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co 3 miesiące zrób miesiąc przerwy i uważaj na magnez i witaminy B bo te ziołka lubią je wypłukiwać. A co w zamian? Ja uwielbiam jeszcze lipę, miętę i rumianek :) Ty na pewno też znajdziesz jakieś ulubione zioła :)) Spróbuj koniecznie lipę jeśli jej jeszcze nie znasz jest świetna na okres jesienno-zimowy. Wzmacnia odporność i pomaga przy lekkim zapaleniu gardła.

      Usuń
  52. Ja też często jadam kaszę jęczmienną i następnym razem wypróbuję tą wodę :]

    OdpowiedzUsuń
  53. Uwielbiam kasze! Wszystkie. Ale zdecydowanie wolę stosować je wewnętrznie. Szczególnie, że gdy gotuję kaszę nie zostaje mi żadna woda.

    OdpowiedzUsuń
  54. Wypróbowałam wodę z kaszy zaraz po przeczytaniu posta, przypomniał mi się ten obiecujący śluz z wodą, który zostaje po gotowaniu kaszy i od razu skojarzyłam go z siemieniem lnianym. Zmieszałam tę wodę z naparem z rumianku, rozmarynu i lipy, użyłam jako mgiełkę pod olej.
    Jak do tej pory, był to najlepszy dla moich włosów sposób. Nie odczułam absolutnie żadnej sztywności, chociaż włosy mam bardzo suche i dopiero zaczynam eksperymentować w celu ich nawilżenia i odnowy.
    Włosie miałam sprężyste, puszyste i odżywione najintensywniej właśnie po mgiełce z kaszy.

    OdpowiedzUsuń
  55. To prawda, kasza jest ważnym produktem odżywczym dla naszych polskich organizmów. Niezastąpiony ryżem. A na włosy wypróbuję płyn z moczonej kaczy jak i gotowanej.
    Gofia

    OdpowiedzUsuń
  56. a ja mam dosc cienkie wlosy czy tez mi pomoze taka woda

    OdpowiedzUsuń