Konkurs z Green Pharmacy


Na wysyłanie prac na konkurs urodzinowy (szczegóły znajdziecie TU) macie jeszcze tylko 10 dni. W między czasie mam dla Was szybki konkurs zorganizowany wraz z Green Pharmacy.



W ramach współpracy z nimi dostałam do przetestowania kilka wybranych przeze mnie produktów. Drugi identyczny zestaw będzie miała okazję przetestować jedna z Was :)

Co trzeba zrobić?

W komentarzu pod tym postem napiszcie mi jaki naturalny produkt (nie kosmetyk) najbardziej lubicie wykorzystywać w pielęgnacji włosów. Możecie napisać też w jaki sposób go używacie. Oczywiście pamiętajcie o podaniu maila kontaktowego :) Autorka jednego, najciekawszego wg mnie komentarza dostanie zestaw kosmetyków widoczny na zdjęciu powyżej.

Kto może wziąć udział w konkursie?

Tradycyjnie już absolutnie każdy z Was. Nie trzeba być zalogowanym, ani posiadać bloga. Nie musicie też obserwować mojego bloga ani nic w tym stylu. Wystarczy, że odpowiecie na pytanie powyżej.

Do kiedy można się zgłaszać?

Na zgłoszenie macie czas do soboty (21.07.2012) do 23:59. W niedzielę następnego dnia ogłoszę zwycięzcę.

A co można wygrać?

Dwa ziołowe eliksiry wzmacniające włosy: jeden do włosów łamliwych i zniszczonych i drugi przeciw wypadaniu. Do tego aloesowy balsam do włosów i olejek do kąpieli (lub pod prysznic) o przecudnym zapachu mandarynki i cynamonu.

Pozdrawiam Was serdecznie,

Udostępnij

233 komentarze:

  1. Zgłosiłabym się :D hahha :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim absolutnym ulubiencem w pielegnacji włosów jest mieszkaniec lodówki czyli jogurt naturalny :) Wzbogacam go roznymi polproduktami, ale nawet stosowany solo wspaniale nawilża i zmiękcza moje włosy. Mam wrażenie, że kwas mlekowy równiez robi swoje, poniewaz skóra głowy po takim okładzie tez jest w znakomitej formie. Polecam każdemu. Reszte jogurtu można oczywiście zjeść :)

    lavieselonmarie@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Sok z czarnej rzepy, który wyciskam sama. Wcieram go w skórę głowy, szczypie i śmierdzi, że oczy łzawią a metal sam się wygina ale za to jego działanie na włosy jest nie zastąpione. Pobudza do wzrostu, odżywia i powoduje wysyp " bejbików ";p
    Pozdrawiam & super konkurs :>
    (magda.pregiel@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim ulubionym produktem,który świetnie nawilża moje włosy jest jajko a dokładnie żółtko.Jajko najlepiej prosto od sasiadki,która posiada kurki :) Nakładam co tydzien na włosy pozostawiając pod ciepłym ręcznikiem na godzinke potem włoski sa niesamowicie odżywione,geste i wygladaja na o wiele zdrowsze. Polecam :)

    Mój e-mail:
    solhate@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. To ja się zgłoszę do konkursiku :)

    A najlepszy naturalny produkt który doskonale służy moim włosom, a właściwie skalpowi to hydrolat neroli!!
    W moim przypadku łagodzi podrażnienia skóry głowy, zmniejsza przetłuszczanie, a nawet lekko unosi włosy u nasady... z racji tego iż nie korzystam z suszarek czy prostownic a włosy schną same efekt po spryskaniu skalpu i włosów hydrolatem neroli jest naprawdę oszałamiający!!
    Taka prosta i oczywista rzecz a tyle przyjemnych efektów daje :)
    A odkryłam to przez przypadek, gdyż hydrolat neroli używałam do twarzy i pomyliłam buteleczki zamiast popsikać skalp i włosy mieszanką wcierek popsikałam właśnie hydrolatem neroli :)

    osobiście polecam wszystkim z wrażliwym i przetłuszczającym się skalpem/skórą głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ulubiona odżywka: 1łyżka oliwy z oliwek, 1 żółtko,łyżka wody z aloesu lub aloesu w żelu i 2 łyżki śmietany, super nawilżenie dla suchych włosów :)
    Mój e-mail buziaczek0087@buziaczek.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mleko kokosowe - wprawdzie to dostępne w sklepach jest mało naturalne, ale powiedzmy, że się stara takowe udawać ;> Świetnie nawilża, wygładza, nabłyszcza i wyglądam po nim jak z reklamy L'Oreala. Najczęściej dolewam go trochę do olejowania miską (na zmianę z sokiem z aloesu, mlekiem z miodem i sokiem marchwiowym) razem z odrobiną nadmanganianu potasu jako płukanki ochładzającej kolor.
    Pozdrawiam!
    vns@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. A moim ulubionym produktem są zdeecydowanie drożdże! Posiadające wszechstronne zastosowanie śmierdziuchy są dla mnie zbawienne, wewnętrznie przyspieszają porost włosów i ich wygląd jak żadne suplementy, które do tej pory łykałam! Zewnętrznie też są świetne można zrobić z nich maskę do włosów dodając do nich co chcemy np. ja zalewam je trochę gorącym mlekiem co również jest dla włosów korzystne, oczywiście do twarzy też są świetne, cera po nich się znacznie poprawia. Nigdy z nich nie zrezygnuję :)
    Looovedesire@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie będzie to skrzypokrzywa, hmm miał być jeden produkt więc chyba jest! :D
    Zdecydowanie wzmacnia włosy i działa świetnie na cerę, dzięki tej mieszance skończyły się moje problemy z pęcherzem, stosuję tę mieszankę także do płukania włosów. Zdecydowanie numer 1 =))

    OdpowiedzUsuń
  11. Moim ulubionym kosmetykiem naturalnym jest aloes. Hoduję w swoim domku dość długo tą roślinkę i służy mi wyśmienicie w pielęgnacji włosów. Zwykle wyciskam sok razem z miąższem i dodaje do masek i odżywek. Nic tak pięknie nie nawilża mi włosów , nadaje ładnego kształtu i przynosi ukojenia podrażnionej skórze głowy jak on. Uwielbiam go i nie wyobrażam sobie bez niego mojej pielęgnacji włosów.

    mail : karolinapolkoszek@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja stawiam na oliwę z oliwek :) Tradycyjnie do olejowania włosów, do dodania do masek. Ale generalnie lubię za szerokie zastosowanie - OCM i dobry nawilżacz do ciała :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ze względu na to, że wg. mnie podstawą do uzyskanią pięknych włosów jest zdrowa skóra głowy to w pierwszej kolejności dbam właśnie o nią. Mianowicie stosuje odżywczą płukankę z mięty, o której dowiedziałam się od mojej babci kilka lat temu. Mięta jest w większości niedoceniania w pielęganacji włosów i skóry głowy a przecież jej działanie jest rewelacyjne. Ale do rzeczy: okolo 2 duże garście świeżej mięty prosto z mojego ogródka zalewam około litrem winnego octu ( ten normalny jest za mocny) i zakręcam słoik z taką mieszanką i kładę na parapet w pokoju, do którego wiem, że w ciągu dnia wpada najwięcej słońca, na niecałe 1- 2 tygodni ( zależy to od tego czy jest słońce czy np. pada deszcz). Końcowa czynność to odcedzenie octu- mocno wyciskamy zioła i filtrujemy płyn przez gazę do butelki. Tak przygotowaną mieszkanką miętową płucze włosy i skórę głowy. Dodam tylko, że jeśli ktoś ma problem z przetluszczaniem się włosów to także może ją stosować bo stosując ją można łatwo zminimalizować problemy z tym związane. Ot cały mój sekret pięknych włosów, który przekazała mi babcia :).

    Pozdrawiam serdecznie

    e-mail: ktprz@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. moim absolutnym guru jest aloes,kiedys nie mialam pojęcia o tym,ze mozna go stosowac zewnętrznie,kupilam go z powodu problemów żołądkowych i mi pomógl więc go potem juz nie używałam,aż tu kiedys trafiam na blogi wlosomaniaczek i wpadłam ;D.aloes do włosów,aloes do twarzy,równiez do ciala sprawuje sie doskonale;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej nazywam się Iza do pielegnacji włosów też używam Green Pharmacy kupiłam go z ciekawości czy pomoże mi przy włosach osłabionych i zniszczonach z rumianku lekarskiego i jest super nie żałuje tego zakupu. A do pielęgnacji włosów używam naturalnych składników (nie kosmetycznych). Do płukania pod koniec mycia włosów używam wody z octem i soku z cytryny,włosy są gładnie nie przetłuszczaja się szybko a dzięki cytrynie włosy są błyszczące. Jeszcze używam olejku na przeczyszczenie rycynowego :P... tak na przeczyszczenie...i wcieram w skóre głowy okrężnymi ruchami przy okazji robie masarz głowy i delikatnie nakładam na całe włosy a to pomaga gdy wypadają włosy. Olejek zatrzymuje wypadanie przyspiesza wzrost włosa i zamyka łuski. Robie tak raz w tygodniu w sobote zawsze rano nakładam przed myciem włosow.Pokrzywa jest świetna pomaga na wypadanie włosów i regenerujeGdy męczy nas wypadanie włosów, stosujemy następującą kurację: Garść pokrzyw zalewamy 1/4 l zagotowanego octu owocowego. Pokrzywy pozostawiamy w occie na 15 min., potem odcedzamy płyn przez sitko. Oziębionym wywarem przemywamy włosy co dwa dni. Będą silniejsze.
    Mięta odżywia skórę głowy.Gdy skóra głowy jest mocno przesuszona, a włosy kruche , słabe i mało elastyczne, możemy zastosować płukankę z mięty (stosujemy ją dla włosów ciemnych lub rudych, jasne mogą się lekko zabarwić). Jednym litrem octu owocowego lub winnego zalewamy garść mięty. Mieszankę tę zamykamy w szczelnym naczyniu i stawiamy w ciepłym miejscu (lub na słońcu) na 14 dni. Potem odcedzamy ocet, mocno wyciskamy zioła i filtrujemy płyn przez gazę do butelki. Po każdym myciu płuczemy włosy i skórę głowy. Nadaje się zwłaszcza do tłustych włosów. Nabłyszczająca maska do włosó. Łyżkę olejku kokosowego ( można kupić w sklepie ze zdrową żywnością ) połączyć z 3 łyżkami śmietany. Miksturę wetrzeć w pasma. Owinąć głowę ręcznikiem. Po ok.30 minutach umyć głowę łagodnym szamponem.Dobra nie będe się już rozpisywać bo mam tego za dużo a zostawie szanse innym:P
    A to mój e-mail izamichalska_21@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domowy szampon
      Łyżkę posiekanego korzenia mydlnicy wymieszać z łyżką liści pokrzywy. Zalać szklanką wrzącej wody. Przykryć i zostawić pod przykryciem do naciągnięcia. Przecedzić. Odrobiną takiego szamponu umyć włosy. Kosmetyk ten wspaniale oczyszcza i odświeża włosy i skórę głowy, choć nie daje piany.
      Płukanka rozjaśniająca włosy
      Dwie garście suszonych kwiatów rumianku zalać 2 litrami wrzącej wody. Przykryć, a gdy wystygnie wypłukać w tym naparze umyte włosy.
      Nalewka ziołowa na wzmocnienie włosów
      Zmieszać po łyżce stołowej ziela skrzypu, korzenia łopianu, szyszek chmielu i liści pokrzywy. Przesypać zioła do słoika i zalać czystym spirytusem. Po 2 tygodniach odcedzić przez gazę, a otrzymanym płynem nawilżać skórę głowy co drugi dzień.

      Usuń
    2. szkoda, że prawie wszystko zerżnięte ze stronki http://www.naturalne-kosmetyki.net/pielegnacja-wlosow.html

      Usuń
  16. moim ukochanym jest miód - wsmarowuję go w skalp, nie częściej niż raz w tygodniu. nabieram ze słoika łyżkę miodu, zanurzam w nim opuszki palców, które następnie zwilżam i staram się delikatnie rozprowadzić po całej skórze głowy. chwilę trzymam i myję włosy:)

    o tym sposobie dowiedziałam się stąd: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11485891 i bardzo mi pomógł w mojej walce ze swędzącym, łuszczącym się, zaczerwienionym skalpem, który męczył mnie trochę ponad pół roku...

    polecam spróbować:)

    almondova@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Moją przygodę z naturalnym dbaniem o włosy zaczęłam dosyć niedawno, alee już teraz mogę powiedzieć, że moim ulubionym naturalnym kosmetykiem jest maseczka - 1 jajko, miód, oliwa z oliwek, olejek rycynowy i czasem dodaję trochę jogurtu naturalnego ;) włoski zawijam, nakładam czepek ochronny, owijam ręcznikiem i siedzę godzinkę z turbanem ;p włosy są świetne nawilżone i miękkie ;)
    Dodam, że oprócz tego pokochałam olejki! Z wielką przyjemnością nakładam na przemian, co drugi dzień i włosy są w coraz lepszym stanie :) na moich włosach działają po prostu cuda ;p

    mail : julitaes2@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Moim ulubionym naturalnym kosmetykiem jest moja maseczka:
    po jednej łyżeczce deserowej oleju z pestek winogron, orzechów laskowych i rycynowego, jedno żółtko, trochę mleka lub jogurtu ( albo tego i tego ) i parę łyżek soku z aloesu. Można też dodać trochę jakieś odżywki, ale jeśli to ma być naturalny kosmetyk wystarczy tylko to:) Potem zmywamy szamponem z SLS (można spróbować bez, ale ja osobiście trochę się boję, że nie domyję) i nakładamy nawilżającą maskę na przynajmniej 30min. Dla moich włosów raczej wysokoporowych (chociaż dalej mam problem z ocenieniem tego:D) jest to prawdziwa proteinowa bomba:) Raz na tydzień sprawdza się wyśmienicie- włosy po jej użyciu są miękkie i błyszczące.
    Jeśli chodzi o jakiś jeden ulubiony to będzie to zdecydowanie sok z aloesu:) Zrobiłam już z niego płukanke 1:1 z wodą i płukankę z dodatkiem octu i wody no i dodaję do w/w maseczki.
    mail : twojatequila@o2.pl Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Moim ulubionym naturalnym produktem do pielęgnacji włosów jest lawenda. Zawsze uwielbiałam stosować różne płukanki ziołowe, ale ta lawendowa stała się moim absolutnym hitem. Pierwszy raz natknęłam się na nią u mojej babci, która opowiedziała mi o różnych sposobach, które ona w młodości wykorzystywała do pielęgnacji włosów. Pokazała mi jak przyrządzić płukankę lawendową oraz wspominała olejki z tej rośliny.
    Zachęcona opowieścią babci, wypróbowałam jej sposoby. Kupiłam suszoną lawendę (w sklepie zielarskim) i zalałam ją wrzątkiem. Umyłam włosy i ostudzoną płukanką polewałam włosy. Po wysuszeniu pięknie błyszczały. Później do płukanki dodawałam soku z cytryny oraz olejek lawendowy. Włosy przestały wypadać, dłużej zachowywały świeżość, błyszczały i miały przepiękny zapach, utrzymujący się do następnego mycia. Wykorzystałam też przepis babci na wcierkę lawendową (50g lawendy z odrobiną mięty i rozmarynu zalewamy białym octem i odstawiamy na czas od 2 tyg.-1 mies. w chłodne miejsce. Odcedzamy zioła i uzyskujemy wcierkę), którą wcierałam w skórę głowy i włosy. Spłukiwałam ją rano i myłam głowę delikatnym szamponem. Włosy były gładkie, lśniące i nabrały zdrowego wyglądu.
    Zachęcona sięgnęłam po więcej. Szukałam przepisów na forach, stronach i blogach poświęconym włosom. Zainteresował mnie wpis na wizażu dotyczący Hydrolatu lawendowego (http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=48790) i dowiedziałam się, że po spryskaniu skóry głowy odżywia skalp. Był to następny sprawdzony produkt.
    Zakochałam się w lawendzie i stosują ją już pół roku. Płukanek używam co 2, czasem 3 mycie, a wcierki raz na 2 tygodnie. Na razie jest dla mnie niezastąpiona i myślę, że długo jeszcze nie będzie. Nadal szukam nowych przepisów i porad. Lawendę polecam wszystkim, którzy mają problemy z wypadaniem włosów, brakiem połysku lub po prostu ich zniszczeniem :)
    Leveret

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeszcze podaje e-mail zajac99@interia.eu

      Usuń
  20. A ja uwielbiam kawę- pod każdą postacią!
    Raz w tygodniu robię sobie istne kawowe spa- zaparzam 2-3 łyżeczki mielonej kawy, czekam aż ostygnie i lecę do łazienki :) odrobinę fusów dodaję do szamponu i robię delikatny peeling który pobudza włoski do wzrostu :) resztę fusów mieszam z oliwą z oliwek i robię peeling ciała po którym ciało jest aksamitnie gładkie :) a na koniec robię płukankę z naparu z kawy- włosy są wtedy mięciutkie, błyszczące i pięknie pachną :)
    magda4251@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Moim ulubieńcem jest miód! Moje biedne włosy wiele przeszły z czarnych do blond rozjaśniane milion razy. Można sobie wyobrazić co miałam na głowie...wykruszone, połamane siano. Ścięłam tyle ile się dało a o resztę zaczęłam dbać i uwierzcie nic mi tak nie pomogło jak miód, a mam naprawdę całą szafkę półproduktów, olei, ziół, odżywek, masek tych tańszych i sporo droższych itp. Najlepsza wygładzająco-nawilżająca maseczka to duża łyżka miodu, mała łyżka mleka ukręcone i na włosy. Można jeszcze wzbogacić żółtkiem lub łyżką prostej odżywki. A płukanka miodowa to już wypas po przeczasy dla moich włosów :D
    ktcbmnz@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Zapomniałam napisać jeszcze o wielu odżywkach i szamponach lawendowych, które testuje i mam wśród nich swoich ulubieńców z pośród wszystkich innych kosmetyków do włosów.
    Poza tym lawenda doskonale odżywia skórę twarzy i reszty ciała
    Leveret

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam naturalną pielęgnację, a jedną z rzeczy, które lubię najbardziej jest woda pozostała po gotowaniu brązowego ryżu lub kaszy gryczanej. Używam jako płukanki-zmieszaną z ekstraktem z aloesu lub przygotowuję na takiej wodzie płukankę ziołową. Efektem "zabiegu" jest usztywnienie włosów (na początku bardzo mocne, ale po wyschnięciu i ugniataniu włosów daje raczej przyjemny efekt) oraz dużo, dużo lepszy skręt moich loków czy raczej fal, które po tej płukance robią się lokami.

    mój mail: emila198@poczta.onet.pl

    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  24. - Piwa...piwa..., komu piwa???
    - Poproszę, i jeszcze jajeczko, bo piwko i żółteczka to świetna maseczka!!!
    - A co to to, a na co to?
    - Na włoski cienkie i słabe, co by mocniejsze były...i sprężyste...to przecież oczywiste!!!
    - Czegoż to te kobiety nie wymyślą...
    :)
    martita117@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja uwielbiam olej kokosowy :) najpierw rozgrzewam odrobinę w dłoniach żeby miał ciekłą konsystencję, a potem wcieram go od skalpu aż po same końce i (zależy od tego ile mam czasu) trzymam go całą noc i rano myję włosy, lub suszę go suszarką nakładam czepek i ręcznik i trzymam parę godzin ;)aha i jest jeszcze jedna alternatywa mianowicie daję go do miseczki i suszę suszarką aż będzie ciekły, wlewam całość do buteleczki z atomizerem (psikaczem chyba tak to się nazywa :D) i mieszam z oliwą z oliwek, ciepłą wodą i rozpylam na głowie, włosach i końcówkach. i koniecznie trzeba pamiętać o MASOWANIU skóry głowy wiem, że tego wcześniej nie napisałam, ale w każdym przypadku wykonuję około 6 minutowy masaż :) włoski po takim zabiegu są nawilżone, błyszczące, lepiej się kręcą i szybciej rosną :D

    OdpowiedzUsuń
  26. aha i mój email to curlyblondie@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  27. Moim ulubionym produktem jest gliceryna,
    Tuningowanie masek od niej się zaczynam,
    Włosy przesuszone jej potrzebują,
    Po jej zastosowaniu świetnie się sprawują,
    Koszt gliceryny jest nieduży,
    A i włosom bardzo służy,
    Jeśli tylko na głowie suche strąki zastanę,
    Na pewno nigdy się z nią nie rozstanę!

    majtynka22@wp.pl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak zawsze fail :D miało być tuningowanie masek od niej zaczynam* pozdrawiam ;)

      Usuń
  28. Z naturalnych produktów najbardziej lubię brązowy cukier do domowego pilingu. Skóra głowy jest orzeźwiona, dotleniona i gotowa na cokolwiek na nią położę. :) Jednocześnie piling nie jest zbyt problematyczny, ponieważ wypłukuje się z wodą, więc nie ma ryzyka, że przez kolejny tydzień będę łuskać jakieś prezenty-niespodzianki z włosów.
    Pozdrawiam! melodia@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  29. Wyobraźmy sobie taką sytuację...
    Jest upał.
    Wstajemy rano, ospałe, zmęczone, wątpliwym krokiem udajemy się w kierunku lodówki. Czegoś trzeba się napić, jakoś się ochłodzić.
    Powoli, powoli, stajemy, myślimy jeszcze, bo przecież znowu jesteśmy na diecie i co to będzie, jak znowu nam coś wpadnie? :D Ale nie, trzeba się przemóc.
    Otwieramy lodówkę. Tu to, tu tamto. Hmmm, co można wziąć? Ale zaraz, coś jest, coś jest! Sięgamy po mleko. Już biegniemy po szklankę, już uśmiech na twarzy, ale zaraz! Przenosimy się kilka lat wstecz, na chemię.
    Mleko, tak? Niby zwykła rzecz, a mamy o tym mówić. Kwasy tłuszczowe, tak? Że płaszcz lipidowy, że podrażnienia? W to jeszcze uwierzę, ale że poprawia kondycję i zapobiega rozdwajaniu się końcówek?
    Trudno mi uwierzyć, no ale cóż. Dzisiaj chyba napiję się wody.
    I odchodzimy ze szklanką mleka w jednej ręce, z wodą w drugiej, zarzucając za siebie włosy, które wkrótce już będą jeszcze piękniejsze.

    madlyinsane@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja lubię stosować aloes na włosy. Rośnie sobie na parapecie. Stosowanie: odkrajam nożem jedną gałązkę ( nie wiem czy można tak to nazwać, bo to kaktus) i wyciskam ze środka miąższ. Kładę na noc na włosy, a rano je myję :) Można pewnie stosować też po umyciu, ale tego nie robiłam. Zatem warto czasem spojrzeć, co rośnie u nas na parapecie :)
    Mój email: monisiap@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  31. Witam. Opiszę naturalny produkt, który zapewne wiele z dziewczyn wykorzystuje w pielęgnacji fal i loków. Jest to żel lniany. Idealnie nadaje się do każdego typu włosów, świetnie wygładza, nawilża, nablyszcza i co najważniejsze - to istny pogromca puchu!
    Zapewnie puch stulecia przeżyła każda osoba mająca z tym problem. Dobrze przespana noc, człowiek się pięknie przeciąga, słoneczko świeci - po prostu BAJKA... dobry humor mija po zapoznaniu się z pieszczochem na głowie podczas porannej toalety! Kiedyś w takich wypadkach myłam kolejny raz głowę, co było bezsensu, gdyż mojemu skalpowi wystarczy mycie dwa razy w tygodniu, a teraz? 2 garści żelu lnianego i wyglądam jakbym opuściła salon fryzjerski. Dla mnie nie ma lepszego naturalnego składnika do włosów i całego ciała. Szkoda tylko, że glutek lniany jest tak mało popularny w kosmetykach do włosów, jak i reszty ciała. Pozdrawiam Kasia narvana64@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja niestety dużego doświadczenia z naturalnymi półproduktami nie mam, bo jedynym moim 'wzmacniaczem' jest gliceryna:) a to ze względu na jej dostępność w każdej aptece, i cenę, która jest śmiesznie niska:) więc każdy może sobie na nią pozwolić :) Już kilka koleżanek namówiłam na jej zakup :) A jej działanie jest naprawdę wspaniałe, bo włosy wyglądają zdecydowanie lepiej, są nawilżone, bardziej błyszczące i śliskie:) Lubię to!

    PS Nie mogę zapomnieć także o jajku czy miodzie, bo chyba też się zaliczają do tej kategorii? A mają także świetne działanie dla naszych włosów:) Szczególnie jajko - czytając o jego dobroczynnych właściwościach odnalazłam w nim wiekszość witamin, mikroelementów i tym podobnych składników, które działają bardzo dobrze nie tylko na włosy:)

    szans na wygraną nie mam bo nie rymuję i wierszy nie układam, ale maila zostawię "a nóż widelec" :P kazetka.pl@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a no i ocet! to między innymi dzięki niemu odzyskałam blask we włosach, a myślałam, ze moje naturalne brązowe włosy nigdy nie będą tak lśniły jak czarne czy farbowane. Teraz świecą jak szalone:)

      Usuń
  33. Moim faworytem jest...siemię lniane. Jak tylko mam luźniejszy dzień mój dom zamienia się w prawdzie SPA...lniane SPA :) Gotowany żel stosuje nie tylko jako maseczkę na twarz oraz dodatek do kąpieli, ale przede wszystkim ma zbawienne działanie na włosy. W ten właśnie sposób to gotowane cudo zamienia się w szampon, maseczkę lub odżywkę. W jaki sposób bym jej nie użyła czupryna zyskuje na objętości, włosy są błyszczące i sypkie, a mi to dodaje pewności siebie. Nic tak nie dodaje uroku kobiecie jak piękne, lśniące, zadbane włosy :) Pozdrawiam & dziękuje za skarbnicę wiedzy o włosach :*


    aniaind@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  34. Dla mnie absolutnym faworytem w pielęgnacji włosów jest masło Shea. Nic nie daje im tak fantastycznej miękkości, połysku i nawilżenia. Zazwyczaj nakładam je na noc, włosy związuję w warkocz i idę spać, a rano myję włosy 2 razy - raz szamponem, raz odżywką, po czym nakładam nawilżającą maskę.
    mój e-mail: facehairbodycare@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Moim ulubionym naturalnym produktem do pielęgnacji włosów jest miód. Kiedy potrzebuję większego nawilżenia dodaje go do kupnej maski lub robionej przeze mnie. Sprawia, że włosy są nawilżone, wygładzone i pięknie błyszczą jak w reklamie. Nawet aloes nie działa tak dobrze na moje włosy. Długo się z nim nie rozstanę. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Do swoich włosów najbardziej z naturalnych składników uwielbiam używać liści z orzecha włoskiego jako płukanki. :) W lato często sama zbieram i suszę, natomiast w inne miesiące wybieram się do zielarskiego sklepiku. :) Mam z reguły włosy tłuste, dlatego płukanie ich w wywarze z tych liści delikatnie wysusza mi skalp i normuje. Poza tym lekko przyciemnia po dłuższym stosowaniu, a że mam włosy ciemne to jestem z tego małego efektu bardzo zadowolona. Dodaję również blasku i co najważniejsze nie szkodzi. :)
    Pozdrawiam serdecznie :*
    saga91@ymail.com

    OdpowiedzUsuń
  37. zapomniałam o mailu ;) boruc.agnieszka@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  38. Moim ulubionym produktem do pielęgnacji włosów jest zdecydowanie rycyna. Nałożona na skalp nie dość że przyspiesza porost włosów, to jeszcze wzmacnia je od samych cebulek, nałożona po długości daje efekt miękkich i zadbanych nawilżonych włosów. Ma zastosowanie nie tylko do włosów i za to go również lubię:)
    a05@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  39. mydestination199115 lipca 2012 17:50

    Moje włosy uwielbiają aloes i wyhodowałam go w doniczce i dodaje do wszystkiego. Szczególnie do maseczki wax czy do mieszanki oleju kokosowego z rycynowym. Włosy po tym są pięknie nawilżone i miłe w dotyku. Aloes stosuje również na noc na twarz kiedy chcę pozbyć się jakichś nieproszonych gości na mojej twarzy i w tej roli również świetnie się sprawdza ;)

    Pozdrawiam :)

    martynka2710@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  40. Przyuczam się do zawodu wiedźmy-zielarki (studiuję ogrodnictwo :D), w związku z czym umiłowałam sobie zioła wszelakie, zarówno w kuchni jak i w łazience. Mięta, kwiat lipy, nagietek, pokrzywa, szałwia, lawenda, rozmaryn, rumianek, skrzyp, wszystko to mam w ogródku. Dbam o nie, podlewam, pielę, nawet zdarza mi się z nimi rozmawiać i im śpiewać :) Później mogę cieszyć się zdrowymi, dorodnymi roślinkami, własnoręcznie zebranymi i ususzonymi pod czujnym okiem burego kocura. Zioła służą mi przede wszystkim do płukanek, ale również do produkcji własnych olejów i octów ziołowych, które świetnie spisują się na włosach, a także do herbatek, wzmacniających czuprynę od wewnątrz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, jeszcze adres: amfiploid@gmail.com

      Usuń
  41. W ubiegłym roku miałam problemy ze skórą głowy i włosy były mocno zaniedbane, więc pewnego razu po dyskusji z babcią wzięłam od niej przepis na ocet jabłkowy, którego zapasy są już na wyczerpaniu, ale wkrótce sezon na jabłka się zacznie to i produkcja ruszy ;) Robiłam płukanki z octu z dodatkiem ziół (skrzyp, pokrzywa, rumianek), ale najlepszy rezultat uzyskałam po płukance octem jabłkowym z dodatkiem owoców i liści czarnej porzeczki :) Działanie jest po prostu rewelacyjne i zapach super. Włosy błyszczą i się dobrze układaja a na skórze głowy w końcu przestały pojawiać się krosty i łupież zniknął. Próbowałam różnych metod, ale ta zwyciężyła i obecnie stosuję taką płukankę raz w tygodniu. Skuteczna i darmowa :) Nie wiem czym spowodowane jest to działanie, bo doszłam metodą prób i błędów, ale skład czarnej porzeczki przedstawia się następująco:

    "Liście zawierają olejek eteryczny, flawonoidy, sole mineralne, garbniki, w owocach znajdują się cukry, kwasy organiczne (jabłkowy, cytrynowy, winowy), witamina C (duże ilości)."

    weganka84@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  42. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  43. Jest sporo naturalnych produktów, których lubię używać w pielęgnacji włosów i ciężko mi się zdecydować, który lubię najbardziej, ale zdecyduję się na oliwę z oliwek :) Bardzo lubię nakładać ją na włosy noc i zmywać rano albo na 2 godziny przed wieczornym myciem. Włosy są dużo bardziej gładkie i miękkie i lśniące. Często robię z nią domowe maski dodając np. żółtko i sok z cytryny. Żaden inny olej nie działa tak dobrze na moją farbowaną blond czuprynę ;)

    ewaneska@autograf.pl

    OdpowiedzUsuń
  44. ja uwielbiam miód oraz żółtko. robię czasem wszystkim znaną maseczkę z miodu, żółtka, oleju roślinnego i cytryny, nakładam na wilgotne włosy, chodzę z tą maseczką na głowie od 30 minut do 2 godzin i spłukuję, następnie normalnie myję głowę szamponem i nakładam odżywkę. włosy są po niej nawilżone i gładkie ;) email : paulina2908x@buziaczek.pl

    OdpowiedzUsuń
  45. Ciężko wybrać jeden produkt naturalny. Tak wiele znajduje zastosowanie w mojej łazience ;) Ostatnio wiodą prym u mnie zioła. Uprawiam je w glinianych doniczkach na balkonie. Poza tym w sezonie letnim od kilku lat zastosowanie znalazła najzwyklejsza w świecie pokrzywa. Zbieram jej młode liście chodząc na spacer. Potem dokładnie je płuczę w ciepłej wodzie i następnie zalewam gorącą ale nie wrzącą wodą. Jak napar ostygnie to płuczę nim włosy. Dzięki niemu włosy stają się niesamowicie błyszczące. Poza tym wcieram w skórę głowy sok wyciśnięty z łodygi pokrzywy. Po wtarciu "eliksiru" nakładam na włosy na ok. 30 minut czepek kąpielowy. Ponad to piję napar z pokrzywy. Zauważyłam, że dzięki tym zabiegom włosy wzmocniły się i szybciej rosną :) Jeśli chcę nawilżyć i odżywić włosy to do szklanki oliwy z oliwek dodaję garść posiekanego rozmarynu i garść młodych liści pokrzywy. Miksturę lekko podgrzewam, odstawiam do ostygnięcia i tak przygotowany preparat wmasowuję w skórę głowy. Następnie tradycyjnie nakładam czepek i po 40 minutach spłukuję wszystko zwykłym szamponem bez silikonów. Polecam pokrzywę, bo bardziej naturalnego i łatwo dostępnego kosmetyku nie znajdziecie ;)

    Mój e-mail: wiedzmowa@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  46. Co prawda jestem raczej nowicjuszem, jeśli chodzi o naturalną pielęgnację, ale zdążyłam już odkryć, że moim włosom dobrze służy olej lniany. Aktualnie stosuję mieszankę oleju lnianego z rycynowym :)

    Mój e-mail: mopsomanka@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  47. Moim ulubieńcem jest olej rycynowy - ponieważ świetnie komponuje się z wieloma innymi produktami i zastosować można go również na wiele sposobów . Ja mieszam go z innymi olejami i najczęściej wcieram go skórę głowy , czasem dodaję żółtko i stosuję jako maskę . Olej rycynowy wykorzystuję także do pielęgnacji rzęs , swoje zastosowanie znalazł i przy OCM .

    eelcia1986@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  48. Mój naturalny produkt:
    Moim ukochanym produktem jest aloes. naturalnie ten z doniczki na moim parapecie. Od wielu lat nie mogę rozstać się z tą roślinką, chociaż nie przepadam za "niekwitnącymi" roślinami na oknie. Aloes to moja hodowala dla urody, poza tym nie muszę przejmować sie porą roku, bo w ogródku raczej tylko sezonowo mozna mieć roślinki.
    W jaki sposób stosuję:
    przede wszystkim jako wcierka. Na początku byłam sceptyczna, co do wcierania soku i miąższu w skórę głowy. Raczej dodawałam do domowych masek na włosy. Ale kiedy zobaczyłam nie na swojej głowie- lecz mojej mamy efekty, aż mnie zatkało. Mam zachorowała i musiała leżeć w szpitalu. Przyjmowała duże ilości antybiotyków, co spowodowało wypadanie włosów. Żadne "super szampony" nie pomagały. Aloes w ciągu dwóch tygodni poprawił kondycję skóry głowy. Włosy przestały wypadać a po miesiącu pojawiły się nowe- baby hair! Odkąd stosuję wcieranie aloesu na noc w skórę głowy nie tylko zauważyłam mniejsze wypadanie włosów ale moje cienkie włosy stały się gęstsze.

    Stosowanie: Wcieranie wprost z listka miąższu i soku świeżego aloesu w skórę głowy. Zostawienie na noc. Rano myje głowę wybranym szamponem:) Często na noc dodaję również różne oleje, ale aloes jest moim numerem jeden!

    nestii@gmail.com

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  49. To i ja się zgłaszam :))
    Ja stosuję maskę z kawy i oliwy z oliwek. Na pierwszy rzut oka - trochę dziwnie to wygląda, ale już tłumaczę o co cho :)
    Przeczytałam kiedyś tu u Ciebie o ściemniających właściwościach płukanki z kawy. Ja mam naturalne włosy na pograniczu ciemnego blondu i brązu, z (wkurzającymi) mysio-rudymi refleksami. Szukałam sposobu, aby pogłębić kolor w stronę brązu z ładnym połyskiem i ta kawa po kilku razach pomogła osiągnąć mi ten efekt. Niestety miałam po niej włosy przesuszone - nie wiem, od czego to zależy.
    Postanowiłam więc poeksperymentować i zaparzyłam miarkę kawy w 100ml wody, przefiltrowałam, dodałam łyżkę oliwy, naniosłam mieszankę na suche włosy (na zasadzie olejowania) i po godzinie umyłam jak zwykle.
    Znalazłam swój złoty środek, bo włosy subtelnie ściemniały, a raczej znikły te refleksy i są ładnie nawilżone.

    elagrc92(małpa)gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  50. Uwielbiam stawiać na zioła. Są one w moich daniach, filiżankach, "na twarzy" i "na włosach". Przez długi czas płukałam włosy naparem z pokrzywy, lecz z okazji mojej zachcianki, wystrzegam się wszystkiego co je przyciemnia. Teraz w ruch idą rumianek, mięta i otóż nie zioło, ale fajne ;) cebula. Płukanka z cebuli i mięty polecam! Zapach mięty, kolor cebuli, więc dla miłośniczek rudości w sam raz. Jak na razie moja miedź jest ożywiona, lśniąca i z podomykanymi ( w miarę możliwości) łuskami. No i pachnie mięto.

    Drugi produkt godny polecenia to henna! To dzięki niej me ciemno brązowe loki zmieniły kolor. Używam Khandi z Amlą i Jatrophą, ale, że jest to tylko mieszanka ziół bez konserwantów to zaliczyłam to do naturalnych produktów. Zajmuję dużo czasu, lecz włosy mają większą objętość, są ładniejsze i mniej wypadają.

    Ostatnie to miód. Dodaje do masek na włosy, peelingów, henny, maseczek do twarzy, smaruje usta,słodzę herbatę i powiem tylko, że to naprawdę wspaniały nawilżacz. Jeśli chodzi o rodzaj to uwielbiam akacjowy i lipowy, są to jedne z najlżejszych i miło pachną (bynajmniej jak dla mnie). Oczywiście naturalny z pasieki. Można też stosować jako "oliwka" do paznokci.

    Nie mogłam się ograniczyć do jednego xd

    OdpowiedzUsuń
  51. Naturalne na wlosy?
    Nie mam jednego!
    Chociaz prawdziwa miloscia darze jadalny i naturalny olej kokosowy!
    Moja przygoda zaczela sie od oliwy z oliwek.
    Cuda daje olej migdalowy.
    Ocet jablkowy nablyszcza mi klaki :)

    ale kokos ulubiony. zadna eureka :) i zadne odkrycie, ale kocham

    nieprofesjonalna@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  52. Moim absolutnym ulubieńcem jeśli chodzi o naturalne produkty do włosów jest LEN :) ktoś powie, przecież to zwykły zwyklak.. a właśnie że nie! w tych małych i niepozornych ziarenkach kryje się nie lada potencjał :) wystarczy zagotować je w wodzie a naszym oczom ukaże się gęsta, niezbyt zachęcająca maź zwana również glutkiem :D nie należy się jednak zrażać :) trzeba dziarsko przystąpić do działania. A mianowicie odcedzić ziarenka od powstałej "mazi" i już mamy gotowe CUDEŃSKO, które może nam służyć na wiele sposobów:)
    - "magiczny glucik" rozcieńczony z wodą jako płukanka, wygładzi i zdefiniuje nasze niesforne kosmyki,
    - w czystej postaci nakładany na dłużej nawilża, nadaje włosom miękkość i sprężystość (można mieszać z maskami wtedy efekt jest ZABÓJCZY:)
    - i moje ulubione zastosowanie: jako żel do włosów który wydobywa z mojej czuprynki skręt, blask, elastyczność - czyli to co kręconowłose lubią najbardziej :)
    jednym słowem len to naturalny brylant po który wystarczy sięgnąć, włożyć odrobinę pracy w jego przygotowanie a później cieszyć się pięknymi zdrowymi włosami z których każda z nas może być dumna :) ostatnią zaletą lnu jest jego cena bo jest sprawą groszową dzięki której możemy bez bólu serca cieszyć się włosomaniaczymi eksperymentami i zamykać buzię tym, którzy wciąż powtarzają że pielęgnacja włosów wymaga ogromnych nakładów pieniężnych :P

    Pozdrawiam : Dominika

    doma177@poczta.fm

    OdpowiedzUsuń
  53. Zawsze miałam cienkie, łamliwe włosy, które bardzo się kręciły ( a raczej puszyły). Używałam mnóstwo pianek do włosów kręconych i testowałam wiele żeli do włosów kręconych i nigdy nic mnie nie zaspokajało, gdyż sklejały loki, alkohol je wysuszał i zamiast pomagać swojej urodzie ja ją jeszcze bardziej szpeciłam, aż w końcu trafiłam na najlepszą piankę do włosów jaką miałam i był to różowy sunsilk do włosów kręconych! Cudo. Oczywiście naszpikowane chemią, ale w gimnazjum nie miałam pojęcia o składnikach kosmetycznych i nie zwracałam na nie uwagi. Jaką wielką porażkę przeżyłam, kiedy idąc do sklepu po moją ulubioną piankę okazało się, że jej nie ma, a ja nie wyobrażałam sobie bez niej życia wtedy. Producent wycofał ją z produkcji. Od tej pory nie nakładałam nic na włosy bo nic mnie nie zadowalało i musiałam żyć z sianem na głowie. Odkąd trafiłam na Twój i BlonHairCare blog to jeszcze tego samego dnia wyrzuciłam wszystkie produkty do włosów jakie miałam;D i natknęłam się na artykuł o właściwościach żelu z nasion lnu. Ponoć miał podkreślać pięknie skręt włosów a do tego je odżywiać i nadawać pięknego połysku. Postanowiłam, że spróbuję. Kupiłam nasiona lnu w aptece i przygotowałam z nich żel. Na szklankę wody dwie łyżki stołowe nasion lnu i gotować, aż wyrobi się żelowa konsystencja. Odstawiłam do lodówki i na następny dzień użyłam na wilgotne włosy. Gdy wyschnęły prawie się popłakałam ze szczęścia jak pięknie wyglądały moje loki! Dokładnie tak jak za czasów tej pianki różowej z tą różnicą, że o wiele zdrowiej dla włosów. Do tej pory to mój ulubieniec bez którego nie wyobrażam sobie życia i pielęgnacji włosów. Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale chciałam opowiedzieć moją historię. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dopisać mój e-mail: angmat1990@gmail.com

      Usuń
  54. Drożdże są moim produktem ulubionym
    które pomagają włosom utraconym
    Aby włosy szybciej rosły
    i baby hair narosły
    pije z nich wywar miesiąc
    efektami się ciesząc
    włosy długie, mocne, w lepszym stanie
    którymi zachwycają się każde panie
    koszt też wcale jest nieduży
    lecz smak wcale nie służy

    cicha101@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
  55. Aby nabłyszczyć swoje włosy gotuję specjalny wywar. Oto przepis:
    1 łyżeczka cynamonu
    5 goździków
    2 listki świeżej mięty
    0,5 łyżeczki lukrecji
    1/3 łyżeczki tymianku
    Każdy składnik wrzucam osobno na gotującą się wodę, gotuję po 3 minuty. Po wystudzenia moczę w miksturze włosy przez 5 minut. Uwierzcie, że naprawdę włosy są nabłyszczone i wyglądają na zdrowe! Co lepsze - herbatka ma niesamowity smak! Polecam!

    evela123@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  56. dawno, dawno temu w odległej przeszłości najlepszym, naturalnym środkiem na wszelkie dolegliwości włosowe, skórowe czy paznokciowe był... mocz stosowany zarówno zewnętrznie i wewnętrznie;p Oczyszczał włosy z łoju i zanieczyszczeń dnia co dziennego, a skórze nadawał naturalną barierę ochronną (swoją drogą dziwne, że nikt nie narzekał wtedy na drogę pochodzenia tegoż specyfiku xd). Dlaczego wybrałam temat o moczu? Ano dlatego że naoglądałam się dokumentów o naturalnych sposobach pielęgnacji w, których to prezentowane były właśnie osoby, które praktykują powyższe medykamentum starożytnych ludów: choćby kobiety na dalekiej północy oraz mieszkające w Afryce. Dlaczego ich włosy są bujne, gęste i po prostu cudne? A właśnie dlatego że stosują kurację moczową. Nam europejkom sama wieść o tym, że można spożywać własny mocz wywraca kiszki do góry brzuchem, nie mniej jednak gdyby stworzono specyfik drogeryjny o zapachu nieco bardziej atrakcyjnym, ale składzie podobnym do moczu ludzkiego, z pewnością bym go wypróbowała :D leonia88@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  57. Ja ostatnio jestem zachwycona olejem ryżowym. Pięknie nabłyszcza włosy, łatwo się zmywa i co najważniejsze zawiera sporo witaminy E, naturalne przeciwutleniacze oraz kwas oleinowy i linolowy.
    Ps. Można go również używać latem do ciała ponieważ jest silnym filtrem UV :-)

    ssstrzalka@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  58. Uwielbiam orzechowe plukanki do wlosow, za ich piekny zapach i wspaniale wlasciwosci. Po takiej plukance wlosy zyskuja wspanialy polysk, a po jakims czasie ich kolor nabiera glebi, pojawiaja sie naturalne refleksy, ktorych nie zyskamy dzieki farbowaniu. Te plukanki dzialaja takze na skalp. Wlosy po czasie takze mniej wypadaja, sa delikatnie uniesione u nasady.
    Liscie orzecha wloskiego gotuje godzine w zwyklej wodzie i czekam az troche przestygnie - nic skomplikowanego, a jaki efekt:)
    (edyta094@o2.pl)

    OdpowiedzUsuń
  59. Długo szukałam. Szperałam na wizażu, Twoim blogu i wielu innych. Stosowalam mnostwo masek, odzywek, balsamow i jedno wielkie NIC. W koncu odwazylam sie zamowic polprodukty ze ZSK. W sklepie zaopatrzylam sie w olej z pestek winogron. Zawitalam tez do apteki po olejek rycynowy (aptekarz popatrzyl sie z usmiechem i spytal czy zamierzam to stosowac na wlosy, rzesy czy twarz? bo na pewno nie na zaparcia xD)

    I tak oto powstalo cudowne polaczenie: olejku rycynowego, oleju z pestek winogron, keratyny i aloesu 10krotnie zatezonego. :)

    Godzina pod turbanem. Mycie szamponem z alterry... Wysuszylam wlosy pelna nadzieji. I nie zawiodlam sie. Na moich biednych przesuszonych wlosach zagoscila szczypta blasku. Powrocila nadzieja że jednak jest mozliwa zmiana moich wlosow w piekne, nawilzone, pelne blasku loki:)

    Tą swietna mieszanke daje aktualnie do wielu odzywek badz masek. To moja PODSTAWA. Musi byc chociaz kilka kropli. :)


    MarzenQa92@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  60. Najważniejsze, żeby w lodówce była oliwa z oliwek! Dlaczego?
    1. Można nałożyć na włosy. To zdecydowanie ukochany olej moich włosów, które po takim zabiegu są mięciutkie, gładkie, lśniące i bardzo nawilżone. Przy regularnym stosowaniu wydobywa z moich włosów ich nietypowy odcień - mój zgaszony blond ze złotym połyskiem robi się bardziej zgaszony i lśni o wiele intensywniej. Wygląda to prawie jak ombre!
    2. Można nałożyć na twarz. Zamiast katować swoją buzię kremami prosto z drogerii, które w moim przypadku nie powodują niczego poza zapychaniem porów, wolę po umyciu posmarować ją cienką warstewką oleju. Jeśli zrobię to na noc, rano mam cerę jak aktorka z serialu (one zawsze wyglądają nienagannie, gdy budzą się rano). Jeśli zastosuję to na dzień mam promienną, nawilżoną skórę o idealnie równym kolorycie, co przy mojej naczynkowej cerze zdarza się rzadko. Żaden inny olej nie daje na mojej twarzy tego efektu promiennej, zdrowej, lśniącej własnym blaskiem skóry, który starają się uzyskać wszystkie Azjatki.
    3. Można użyć do wykonania peelingu kawowego. Moja pomarańczowa skóra po prostu musi ustąpić, gdy do oliwy dołączą kawa, imbir i cynamon. W dodatku ten cudowny, delikatny zapach oliwy wraz z mocniejszym aromatem korzennych przypraw... bajka!
    4. Mogę stosować ją zamiast oliwki do ciała. W tej postaci służy mi zarówno do masażu - przy użyciu dłoni, kiedy po ciężkim dniu chcę rozmasować plecy Ukochanego, jak i w duecie z chińską bańką, co stanowi kolejną broń w walce z cellullitem. Nałożona na mokre ciało wchłania się w skórę razem z cząsteczkami wody, pozostawiając ją cudownie miękką i gładką.
    5. Można ją zjeść. Jeżeli ktoś uważa, że nie należy to do kosmetyki, jest w błędzie. Zawiera wiele cennych witamin, substancji, które wpływają na prawidłowe funkcjonowanie organizmu, dbają o jego nawilżenie także od wewnątrz oraz zapobiegają starzeniu. Nasz organizm poczuje się dopieszczony nie tylko wtedy, kiedy dodamy jej do sałatki - wbrew powszechnej opinii oliwa z oliwek ze względu na specyficzne proporcje nasyconych do nienasyconych kwasów tłuszczowych doskonale nadaje się także do smażenia!

    Oliwa z oliwek to zdecydowanie najcenniejsza z naturalnych substancji - tym bardziej, że nie jest droga i każda z nas ma do niej dostęp. Nie wyobrażam sobie bez niej mojej pielęgnacji. Pozwala mi się poczuć niczym grecka bogini - jestem przekonana, że one także jej używały, więc dlaczego nie ja? W końcu każda kobieta, tak jak bogini, zasługuje na wszystko, co najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam o e-mailu: lady-myrkur@wp.pl :)

      Usuń
  61. Iza/everything fun in life zdarła słowo w słowo ze stronki :\ żal

    OdpowiedzUsuń
  62. Może to brzmi śmiesznie, ale moim ukochanym naturalnym produktem jest korzeń łopianu. Niby zwykły chwast, a takie działanie ! Z ususzonego korzenia produkuję olej będący niezastąpionym zabezpieczeniem końcówek włosów. Po kilkukrotnym użyciu włosy miękną, a końce przestają się rozdwajać. To jest cacko! :D

    tofciavip@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak produkujesz ten olej? Zdradź proszę przepis ^^

      Usuń
    2. korzeń łopianu zalewasz gorącym olejem (wybranym np. winogronowy, słonecznikowy, migdałowy), zakręcasz wystawiasz na słońce na 24 godziny a potem w ciemne miejsce i tak naciąga się przez dwa tygodnie, następnie po 2 tygodniach przesączasz przez gazę i masz piękny olej! :D możesz na początku skropić też spirytusem jeśli chcesz mieć z alkoholem. Ale to jak kto lubi :)

      Usuń
    3. Ja robiłam według przepisu z mojej książeczki:
      10 g (ok.4 czubate łyżki stołowe) suszonego ziela wsypać do zakręcanego słoika lub butelki, zalać 200 ml oleju roślinnego.
      Dobrze zakręcone naczynie odstawić w ciemne i ciepłe miejsce na 3-6 tygodni.
      Zanim zaczęłam używać oleju podcięłam końcówki. Po 6-stym zastosowaniu zauważyłam znacznie mniej rozdwojonych końcówek.
      Tofciavip

      Usuń
  63. Najlepszy naturalny kosmetyk? Oczywiście wszelakie oleje! Największe dobrodziejstwo dla moich włosów i cery. Odkąd zaczęłam być włosomaniaczką i czytać blogi, dowiedziałam się mnóstwo rzeczy na ich temat i teraz tę więdzę wykorzystuję.
    Standardowo stosuję oleje na włosy, najbardziej służy mi metoda olejowania na odżywkę: zwilżam włosy, nakładam isanę babassu (najlepsza baza pod olej) i na to dobroczynny olej. Efekt jest zawsze powalający! nigdy nie miałam tak zdrowych włosów, jak teraz.
    Również moja cera kocha oleje, dlatego od pewnego czasu stosuję metodę OCM. Dzięki niej pozbyłam się zaskórników, a pory zwęziły się.Cera ma jednolity kolor i jest w końcu rozluźniona.
    Żałuję, że wcześniej się nie interesowałam takimi rzeczami i dopiero kilka miesięcy temu odkryłam zbawienne działanie olejów ;(

    OdpowiedzUsuń
  64. Ja najczęściej z naturalnych rzeczy do włosów używam skrzypu. Jak go wykorzystuje to zależy jeśli mam go sporo to robię płukanki, a jeśli zostaje mi reszta i nie chce mi się iść go nazbierać to piję. Smak nie jest taki zły, a kondycja moich włosów się poprawiła ;) Wiem po co go zbierać skoro można za grosze kupić w aptece, kupować też kupuję ale to tylko do picia. Na płukanki jednak jest najlepszy taki zebrany i ususzony ;)

    mail: ewka501@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  65. Pewnego dnia weszłam na bloga Anwen
    Która ma włosy niczym piękny sen
    Postanowiłam wtedy o swoje dbać
    Gdyż zaczęłam się o nie poważnie bać
    Wypadały wówczas niesamowicie
    I wyglądały bardzo pospolicie
    Nie marnowałam więcej mego czasu
    i poszłam zerwać pokrzywę z lasu
    Nie przejmowałam się tym, iż ona kuje
    Czekałam tylko, aż ją zastosuję.
    Obliczyłam również matematycznie,
    Że trzeba ją stosować systematycznie
    O długich włosach marzyłam skrycie,
    Więc pokrzywę stosowałam co każde mycie
    płukałam w niej włosy i mgiełki robiłam
    I juz po miesiącu się zdziwiłam
    O trzy centymetry urosły me włosy!
    I mogłam zaplatać z nich piękne kłosy.
    Zaczęłam stosować również maseczki
    Wszytskie składniki wrzucam do miseczki
    Są to: oliwa, żółtko i śmietanka
    Mieszankę nakładam z samego ranka
    Po dwóch godzinach obficie spłukuje
    Efekt mnie zawsze pozytywnie szokuję :)





    Kawo moja ukochana!
    Uwielbiam Cię pić z samego rana
    Ta chwila jest dla mnie prawdziwą rozkoszą
    Me włosy również o Ciebie proszą
    Uwielbiają być kawą płukane wieczora każdego
    Odwdzięczają się dnia następnego
    A ich tan jest darem dla serca mego
    Lśnią wtedy niesamowicie,
    a ja się z tym czuję wyśmienicie!!! :) :)

    Mój e-mail: kas_kasia@wp.pl

    POZDRAWIAM!

    OdpowiedzUsuń
  66. miód;) oczywiście jako dodatek do domowych maseczek.
    a_gadga@vp.p

    OdpowiedzUsuń
  67. Moim ostatnio ulubiony naturalnym produktem do stosowania na włosy jest miód. Wyczytałam w czeluściach internetu, że miód rozjaśnia włosy, a ja jestem przyszarzałą blondynką, to postanowiłam spróbować. Mieszam miód z odżywką w proporcjach 1:2, nakładam na włosy i chowam pod czepek na jakieś 30 - 60 minut. Następnie zmywam tą mieszankę z włosów jakimś szamponem, dwa razy i nakładam odżywkę. Miód bardzo ładnie rozpuszcza si pod wpływem ciepłej wody. Na razie bawiłam się tak trzy razy i widzę pierwsze efekty. Włosy nabrały takich delikatnych refleksów, odrobinkę zjaśniały, ale efekt jest niezwykle naturalny, poza tym są dużo bardziej błyszczące i miękkie w dotyku. Teraz myślę nad tym, czym tą mieszankę jeszcze wzbogacić.
    Niestety ten patent chyba nie za bardzo jest do wypróbowania na Twoich pięknych (<3) ciemnych włosach...

    mail: ana1661@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  68. Hmmm... chyba jeszcze nie padł tu mój ulubiony produkt, czyli... mąka :D Nie tylko jestem mąkoholikiem, który uwielbia świeże bułeczki, bagietki, pizze, makarony, ale też docenia jej walory kosmetyczne. Najczęściej używam najzwyklejszej mąki ziemniaczanej (skrobi), bo zawsze jest w kuchennej szafce.
    Nim odkryłam Twój blog stosowałam mąkę na dwa, proste sposoby.

    Wizażowy - czyli 'mąka na twarz i na słonku się praż', bo szczególnie w lecie to nieoceniony puder zapobiegający świeceniu się buzi. W wersji, z perspektywy czasu, ekscentrycznej używałam go także na pomazianą Dermacolem buzię, bo świetnie matowił tę tłustą maź, no i co tu dużo mówić - kiedyś podobał mi się taki photoshop na twarzy.

    Mój - czyli w razie braku zasypki dla dzieci lub Alantanu stosowałam mąkę na odparzenia czy otarcia skóry. Efekty dla mnie te same, a jaka różnica w cenie!

    Kiedy zaś poznałam Twój blog i przeczytałam notkę o możliwości dodawania skrobi do maseczek prawie wyskoczyłam z butów. W dodatku napisałaś (pamiętam!), że owa mąka jest w składzie kosmetyków Kerastase - dla mnie firmy w pułapie cenowym nieosiągalnej.
    Ale tak jak nie od razu Kraków zbudowano, tak i nie od razu wypróbowałam Twoją radę. Czemu? Otóż przypomniałam sobie, że jako dziecko dokonałam już podobnego eksperymentu. Zachciało mi się wówczas zabawy w salon kosmetyczny i nałożenia mojej ukochanej Barbie 'maseczki z wody i mąki'. Efekt był opłakany, a laleczka, o ile jeszcze gdzieś jest, maseczkę nosi do tej pory ;)
    Jednak przełamałam swój strach i uznałam - trudno, najwyżej będę miała ciasto na głowie. Koniec końców okazało się jednak, że był to świetny trik i stosuje go zawsze wtedy kiedy chcę mieć gładsze i prostsze włosy lub... wtedy kiedy przesadzę z dodawaniem płynnych substancji do masek i wychodzi mi breja :D

    Dlatego dziękuje niebiosom za Anwen i skrobię! (kolejność nieprzypadkowa :)

    Gabrysia

    gabriellanutella@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  69. Moim ulubionym naturalnym produktem nie kosmetykiem do pielęgnacji włosów i nie tylko jest miód. A dlaczego? Ma niesamowite właści wygładzające, nawilżające, ale również rozjaśniające włosy. Używam w proporcjach 2:1, czyli 2 łyżki odżywki do włosów do tego 1 łyżkę miodu, wymieszać, zaaplikować na umyte wilgotne włosy i trzymać jaknajdłużej. Miód będzie działał tak długo aż włosy będą mokre, nawet do 8h. Po kilku takich aplikacjach włosy są widocznie rozjaśnione, niczym słoneczne refleksy. Taka mikstura stosowana krócej - napewno wygładzi i nada blasku włosą. Wszystkim blondyką i rudowłosym gorąco polecam!

    boskejsza@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  70. Ja natomiast uwielbiam żółtko kurze ;)

    Często dodaje je do maseczki z odżywką proteinową ,oliwą z oliwek i olejem rycynowym.

    Maseczka znana chyba wszystkim ;) uwielbiam ją ,gdy ją zmyję nakładam na włosy daną odżywkę nawilżającą i czuje ,że moje włosy są szczęśliwe ;D


    aniaania1313@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
  71. Wszystko zaczęło się dawno, dawno temu, kiedy właśnie przeobrażałam się z pokrytego trądzikiem stworzenia ze zniszczonymi włosami w przyjemnie wyglądającą dziewczynę, którą jestem teraz.
    Żałuję, że tak późno odkryłam naturalną pielęgnację. Dopiero w wieku 25 lat znalazłam sposób na rozwiązanie moich problemów związanych z urodą. Dlatego mam nadzieję, że obecnie, kiedy naturalne produkty stają się coraz bardziej dostępne, więcej nastolatek, które zmagają się ze zniszczonymi włosami i problemami z cerą, będą wyglądać lepiej, jednocześnie mniej na to wydając.
    Naturalna pielęgnacja działa i to właściwie jest jedyna rzecz, którą warto napisać na ten temat. Kosmetyki drogeryjne pomimo zachęcających kampanii reklamowych po prostu nie działają. Nie poprawicie nimi cery i włosów. Sama odkryłam to bardzo późno. Chciałabym, żeby młodsze dziewczyny nie przechodziły tak długiej i kosztownej pielęgnacyjnej drogi, jak ja.
    Jeśli chodzi o naturalne produkty: aloes, zioła, olejek rycynowy, miód i jogurt w moim wypadku czynią największe cuda. Olejek rycynowy nakładam na włosy, co przyspiesza ich porost i sprawia, że pięknie lśnią. Używam go także na twarz, zwłaszcza pod oczy, przemieszanego z aloesem - wierzcie lub nie, ale to najlepszy sposób na zmarszczki pod oczami. Drobne zmarszczki pod oczami po kilku dniach stosowania olejku i aloesu - wierzcie lub nie - znikają. Ponadto olejek rycynowy oczyszcza twarz i zmniejsza pory. Dotychczas jest to najlepszy naturalny produkt, jakiego miałam okazję używać i polecam to wszystkim dziewczynom. Ważne, żeby na twarz stosować go z czymś nawilżającym.
    Obecnie dzięki naturalnej pielęgnacji wyglądam dużo lepiej niż nawet 5 lat temu. Polecam wszystkim,
    Zuzanna (boloni.pl@gmail.com)

    OdpowiedzUsuń
  72. A ja uwielbiam zwykły ocet. Octu używałam po farbowaniu włosów do ich zakwaszenia i przez to kolor utrzymywał się dłużej a włosy błyszczały. Raz na jakiś czas lubię na ostatnie płukanie po myciu włosów polać się kubkiem octu zmieszanym z zimną wodą. Z "miłości" do octu wkrótce będę testować ocet jabłkowy z olejkiem rozmarynowym. Ileż to dobroci dla zdrowych włosów można wynieść z... kuchni!

    OdpowiedzUsuń
  73. Jako kręconowłosa cały czas staram się, by moja czupryna nie szeleściła jak jesienne liście. Jest lato! (... i kolejny potencjalny wróg nawilżonych włosów - promienie UV + wysokie temperatury..)

    ... ale posłuchajcie jak to było ;)

    Za górami, za lasami, żyła sobie Kręconowłosa. Była bardzo smutna, bo na głowie miast krasnych pukli widniało siano niczym ze stodoły zaiste. Pewnego słonecznego dnia, gdy jak co tydzień wykradała się z komnaty swej, by incognito po mieście poharcować, stopy jej zacne zawiodły ją do maga zamieszkującego aptekę. Oczarowana zbiorami niemrawymi Kręconowołosa była i nim zdążyła obrachować poczynania swe, była w drodze do domostwa swego, dzierżąc dzielnie pod pachą wielką, tajemniczą, szklaną butlę soku aloesowego. Zmiarkować nie mogła, jak używać specyfiku, zaiste. Po łyku pierwszym ochota Kręconowłosą naszła powiedzieć magowi z apteki, by w rzyć wsadził sobie ten specyfik, jednakowoż do niego daleko było. Po jutrzenkach paru kierować swych ocząt zaiste na włosy swe nie mogła, gdyż coraz obrzydliwsze były. W desperacji akcie domieszała aloesowego wywaru do zwyczajowych kosmetyków, które po zabiegu tym zyskały konsystencję niemrawą, a działanie ich przeboskie się stało! Zaiste, po tuzinie aloesowych masek, mendlu aloesowych myć aloesowymi odżywkami i po niezliczonych aktach spryskiwania grzywy mgiełką aloesową, włosy Kręconowłosej nawilżone stały się i w dotyku krasne, a blask od nich bijący sięgał dalej, niźli strzała gorejąca!

    Azaliż Kręcconowłosa zapuścić swe loki postanowiła, gdyż do tej pory krótkie dość nosiła, by w uszach nie słyszeć szelestu jesiennych liści.

    Pozdrawiam! (karolinaewap@o2.pl)

    OdpowiedzUsuń
  74. Ja lubię napar z lipy. Stosuję go po myciu włosów. Są po nim cudownie nawilżone i miękkie. Lipa otacza włosy niewidzialną powłoką i są bardziej lśniące. :)

    madzia.dawidowicz@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  75. moje włosy potrzebuja stałego nawilżenia szczególnie latem u mnie zawsze sprawdza się sok z aloesu jako wcierka oraz jako nawilżacz spray do włosów gdy przelewam go do buteleczki z atomizerem, to samo robię z soku Noni - czyli to jest tzw morwa indyjska można ten sok kupić w aptece i jest swietny do pica oraz na włosy i paznokcie, oprócz tego no to olejowanie moim ulubionym na włosy jest olej migdałowy, jako maskę czasem stosuję mleko kokosowe z puszki które ma gęsta konsystencje i swietnie sie sprawdza jako maska do włosów no i jeszcze moim ukochanym składnikiem jest miód który nawilża i wygładza wlosy czesto dodaje go do różnych masek drogeryjnych.
    karolciao@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  76. Z naturalnych produktów uwielbiam robić maski, czyli mieszam żółtko jajka, dodaję do tego naftę kosmetyczną z Anny(cudowna), olejek rycynowy, miód, cytrynę i taką mieszankę wcieram w skórę głowy i włosy:)

    OdpowiedzUsuń
  77. Jestem posiadaczką kręconych włosów. Czasami jednak ciężko jest uzyskać efekt loków, dlatego zaczęłam używać żelu z siemienia lnianego. Do tego magicznego żelu potrzebujemy jedynie wody oraz siemienia, a efekt jest naprawdę niesamowity ! Nie musimy używać drogeryjnych spray'ów ani mgiełek bo wystarczą nam jedynie ręce i dobre chęci, a skręt gwarantowany ;). Ale najważniejsze jest to, że same panujemy nad składem i nie ma żadnej chemii
    Magda z http://laplusmignonnevie.blogspot.com/
    magdaa135@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  78. PIWO- nie wiem czy to produkt naturalny ale nie jest to kosmetyk.
    Ja używam piwa jako płukanki- wlewam pół szklanki wody i pół szklanki piwa i polewam włosy po umyciu. Piwo wzmacnia włosy,są po nim miękkie i lśniące. Piwo robi się m.in. z chmielu, który pomaga przy wypadaniu włosów i przy łupieżu.

    magda_g_1997@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  79. Anewno moja kochana,
    Na moje włosy najlepsza jest śmietana!
    ona me włosy nawilża niesamowicie,
    a wraz z żółtkami łączona ratuje mym kłaczkom życie.
    Wielokrotnie stosuję też naturalne oleje,
    a ulubionym mym tłuściochem jest lniany płyn bogaty,
    który wygładza me włosy i sprawia że uśmiech nie schodzi z mej facjaty:)
    Płukanek na mych włosach gości wciąż bez liku
    najbardziej lubię te z pokrzywy i skrzypu,
    które nieopodal na łące zbierane
    okazują się w walce o piękne włosy niepokonane.
    Lnianego żelu również znane są mej głowie właściwości
    Bo moje kręciołki pragną jego ciągłej miłości,
    która wciąż na mej głowie czaruje i puch z mojego heda szybko odlatuje :)
    Moje włoski dzięki Twemu blogowi stały się pięknie dopieszczone
    I nie przeszkadzają im wcale moje eksperymenty szalone.
    Moje włosy choć trudne do ułożenia i pokręcone
    Są dzięki Tobie coraz lepiej odżywione.
    Choć długa jeszcze ma droga do ideału
    to i tak wiem że dojdę kiedyś do piedestału
    na którym powiem sobie : o włosy me wymarzone,
    dziś jesteście boskimi,boście przez naturalnych produktów działanie
    zyskały piękno i mojego ducha w was całkowite rozkochanie :D

    Karolina :)

    karola944@poczta.fm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Anweno" miało być oczywiście :)
      Karolina

      Usuń
  80. Włosy mi zaczęły wypadać
    Kilka lat temu
    Nie potrafiłam sobie skóry głowy badać
    Nie wiem czemu
    Wtedy eksperymentowałam
    Czasu było mało
    Wszystkiego używałam
    Nic nic pomagało
    W końcu znalazłam
    Cudowny, niebanalny
    Jego się nie bałam
    Bo był naturalny
    Aloesem wady wyleczyłam
    Decyzji nie żałuję
    W skórę głowy wcierałam
    Już takich marzeń nie snuję


    alex45067@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  81. Najbardziej lubię wykorzystywać siemię lniane, które ma wiele zastosowań. Jednym z nich jest właśnie żel do fal i loków, pięknie utrwala, a przy tym nie skleja włosów. Nie jest to jednak jego jedyne zastosowanie. Zostając przy włosach, raz na jakiś czas stosuję go do mycia głowy. Po takim zabiegu włosy są oczyszczone, nawilżone i przede wszystkim znikają wszelkie podrażnienia. Tak samo jak do mycia głowy, stosuję go również do mycia ciała. Lniany 'glutek' łagodzi wszystkie zadrapania, podrażnienia, itp. Moja babcia, która w niefortunnym wypadku nabawiła się krwiaka na łuku brwiowym robiła z żelu lnianego okłady, co przyśpieszyło jego gojenie. Lniany 'glutek' ma wiele zastosowań, warto wspomnieć o tym, że jest tani, dla mnie jednak ma jeszcze jedną ważną cechę, ugotowane ziarenka lnu są bardzo smaczne, więc przy okazji dostajemy też zdrowy posiłek :).
    Quitty13@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  82. Hej. Ja najczęściej sięgam po żółtko - wersji z lecytyną i olejem. Czasem wzbogacam miodem.

    das-ist@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  83. Ja najbardziej lubię używać miodu. Cudownie nawilża i sprawia, że moje włosy są niesamowicie miękkie i pełne refleksów. Stosuję go następująco: do żółtka dodaję łyżkę miodu, łyżkę oleju i łyżkę śmietany, nakładam mieszankę na włosy i trzymam co najmniej godzinę.
    justynapytlas@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  84. Moją miłością jest aloes.
    I czy to naturalny,czy sok, czy ekstrakt zatężony 10x czy nawet ostatnio 200x. Stosuję naprawdę do wszystkiego: wcieram w skórę głowy, wzbogacam nim maski, robię z niego hudrolat, tonik, dodaję do kremów, płuczę nim jamę ustną, dodaję do balsamów, zwłaszcza latem po opalaniu, gdy się skaleczę, wejdzie mi jakaś zadra, ugryzie komar, wtedy od razu biegnę po aloes, a i uwielbiam wodę mineralną z dodatkiem soku z aloesu, rewelacyjnie gasi pragnienie, po prostu KOCHAM ALOES!

    pozdrawiam :)
    kosodrzewina79@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  85. Moim nr 1 od kilku miesięcy jest lecytyna sojowa :) taka z kapsułki na pamięć i koncentrację, do kupienia w każdej aptece.
    Sama lecytyna jest bogata w witaminy i CERAMIDY - małe cegiełki, które wspomagają nadwyrężoną warstwę lipidową naskórka i włosów. Jest też moim ukochanym emulgatorem :)
    Fantastyczny wpływ na moje suche włosy ma lecytyna w maseczce z miodem, olejem lnianym i sokiem z aloesu - ale to dzięki lecytynie produkt ma zwartą, gładką, budyniową konsystencję, mieszanka łatwo się nakłada i dobrze spłukuje a nawilżenie włosów jest trwalsze. Skalp też jest nawilżony i ukojony, a zadowolony skalp to szczęśliwe włosy!
    Pozdrawiam :)

    czarownicujaca.m@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  86. W moim ogródku rośnie kulisty krzaczek.

    Nazywa się bukszpan.

    Dumnie się pręży na środku ogródka.

    Dziś go przycięłam, z liści sporządziłam wywar.

    4 łyżki suchych liści bukszpanu gotowane przez 20 min. w 2 litrach wody – od paru miesięcy jest to moja niezawodna mieszanka na porost włosów. Codziennie wcieram ją w skórę głowy przed spaniem i patrzę, jak moje włosy w błyskawicznym tempie nabierają długości.

    Ot tak nietypowo – polecam.

    Magdalena
    Mój mail: peut-etre_91@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  87. Tak myślę i myślę jaki by tu ulubiony kosmetyk do włosów dodać (i oczywiście wygrać ;)) i nagle wpadła mi do głowy rzecz, w której się zakochałam ale od baaardzo dawna nie stosowałam ze względu na dostępność. Włosy mam czarne naturalnie, ale też "od zawsze" na taki je farbuję. Dodatkowo dużo jeżdżę we wschodni-południowe regiony Europy. I tam na bazarze wśród bel kolorowych i błyszczących materiałów, stosów usypanych z naturalnej henny (stosowanej na henna-night czyli wieczór panieński a nie do farbowania włosów) i ogłuszona dźwiękami bałkańskiej muzyki wydobywającej się z okolicznych magnetofonów znalazłam TO. Czyli kamień. Przezroczysty niewielki kryształek. Pytam się sprzedawcy - co to? On: do włosów. Do farbowania włosów. Na czarno. Niewiele myśląc biorę! jeszcze tylko pytam jak się używa? Kryształek się tłucze w drobny mak, zalewa odrobiną ciepłej wody i rozsmarowuje na włosach. No to próbujemy!
    Z doświadczenia już wiem - uważać z tym kryształkiem trzeba okropnie, bo mimo iż sam przezroczysty - barwi na czarno wszystko wokół! TRWALE BARWI! I to był chyba jego największy plus. Nie wysusza, nie podrażnia, nie wypłukuje się. I absolutnie nie wiem co to mogło być... Naturalne - na pewno, śmiesznie tanie (około 3zł) i dodatkowo nigdy nie miałam tak naturalnych, lśniących i czarnych włosów po farbowaniu! Muszę pamiętać by teraz zrobić sobie zapasik :) Jak nie zapomnę to się odrobiną do potestowania podzielę ;)

    mechaniczna@hotmail.com

    OdpowiedzUsuń
  88. Ciekawe jak bardzo znudzona już jesteś czytaniem tych komentarzy :P Jakkolwiek. Jestem posiadaczką ciemnych, kręconych włosów. O ich zakręceniu dowiedziałam się stosunkowo niedawno, bo dopiero jakieś 5 lat temu, a biorąc pod uwagę to, że lat mam 19 to długi czas żyłam w błogiej nieświadomości. Początkowo ich serdecznie nienawidziłam, bo były suche, łamliwe, napuszone i przytłaczała mnie ich ilość. Czułam się okropnie i miałam na tym tle kompleksy. Postanowiłam zainteresować się tematem, bo idąc ulicą widziałam wszędzie ładne (lub w miarę ładne) i zadbane (lub w miarę zadbane) włosy. Pomyślałam sobie - no chyba sobie ktoś ze mnie żartuje, dlaczego ja nie mam takich kudełków? No i się zaczęło, a zaczęło się w sumie od Twojego bloga i teraz przez Ciebie małpo stałam się psychiczna na punkcie włosów i o swoje loki dbam jak o nic innego a większość kosmetyków, które stoją w łazience należy do mnie i można się spodziewać do pielęgnacji czego mi służą. Idąc tropem "niewłaściwej pielęgnacji" i tego jakie błędy popełniałam, natknęłam się w końcu na posty o proteinowaniu włosów. Żadne oleje, żadne zioła, a właśnie białka sprawiły, że moje loki rozpoczęły nowe życie! Pewnego dnia w pełni natchniona i podekscytowana pobiegłam do kuchni, wzięłam żółtko, jogurt naturalny i miód i pełna nadziei (chociaż może powinnam pisać nadzieji) nałożyłam tą papkę na włosy. Jeszcze bardziej pełna (tak, wiem, że to technicznie niemożliwe :P ) nadziei zmyłam miksturę piętnaście minut później, a już najbardziej pełna nadziei spojrzałam w lustro dnia następnego. Boże drogi, gdybyś widziała to co ja... Moja kupa siana nareszcie nabrała odpowiedniego wyglądu! Moje loki, które zazwyczaj są pokręconym czymś, stały się mięsiste, gęste, ujarzmione. Coś pięknego :) Jednym słowem: proteiny uratowały moje włosy! I moją samoocenę :P ruffcia2@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  89. Moim naturalnym produktem, którym dbam o włosy jest HERBATA ROOIBOOS. Przeglądając artykuły o urodzie natknęłam sie na jeden, w którym opisywano że afrykanki by mieć piękną skórę piją tę waśnie herbatę. Postanowiłam dowiedzieć się o niej czegoś więcej, otóż tak ma bardzo wysoką zawartość witaminy C, A i E oraz wielu substancji mineralnych i mikroelementów, jak wapń, żelazo, cynk, miedź, potas, magnez, mangan, fluor czy sód oraz wiele innyc. Postanowilam ją pic, od tego czasu nie tylko moja odporność się poprawiła, a także kondycja włosów. Piję ja rano i wieczorem codziennie ( od ok. 3 miesiecy), nie muszę robic przerw gdyż można ja pić w dowolnych ilościach (nie zawiera kofeiny). Po kazdym myciu spłukuję nią włosy ( parzę ja tak jak do picia i dodaję 3 łyzi soku z cytryny, czasem rozpuszczam łyżkę miodu). Do pustej buteleczki ze spryskiwaczem wlewam kubek herbaty rooibos i kubek herbaty ze skrzypu, dodając 2łyżki świeżo wyciśniętego w sokowirówce soku z korzenia pokrzywy. Tym spryskuję włosy, w ciągu dnia dla odświeżenia fryzury lub spryskuję na noc aż włosy będą mokre owijam do ręcznika, śpię tak i rano myję moje włoski. Herbata rooiboos wpływa świetnie na skórę i kiedy miałam łupież regularne stosowane masaże torebkami tej herbaty i wciranie jej w skalp pomogło mi go zwalczyć. Także jest to mój prawdziwy skarb w pielęgnacji włosów do stosowania zewnętrznie i wewnętrznie, świetnie wzmacnia i pomaga w ich regeneracji.

    Mój e-mail: adka367@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  90. Moje podniebienie kocha miód-jem łyżeczkami. Moje ciało kocha miód-dolewam do kąpieli. Moje włosy kochają miód: do maseczki (cudownie nawilża) lub jako rozjaśniacz dla moich naturalnie ciemnoblond. To miód sprawił, że nie widać wyraźnie granicy pomiędzy odrostami a pomalowanym ostatni raz 2 lata temu, już mocno wypłukanym kolorem. Kocham miód! Ostatni zaczęłam dodawać go do odżywki myjącej (aloesowy balsam Mrs. Potter dokładnie) i jest jeszcze lepiej-bardziej nawilżone dzięki czemu skręt jest lepiej zdefiniowany. Wcierałam też miód w skalp gdy był podrażniony kuracją Joanny i sprowadził ulgę na skórę mojej głowy. Słyszałam też o płukankach z miodem i choć sama jeszcze nie próbowałam to sądzę, że w tej roli sprawdzi się tak samo zniewalająco jak w wcześniej wspomnianych ;).
    email: weronika.zmyslowska@yahoo.pl

    OdpowiedzUsuń
  91. Hej :) Ja wychodzę z założenia, że najważniejszą rzeczą w pielęgnacji włosów jest odżywianie od środka, dlatego regularnie jem rzodkiewkę i piję skrzypo-pokrzywę. Wiem, że może nie jest to najciekawszy sposób, ale z pewnością bardzo skuteczny :) ada.kepka@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  92. Zaparz szklankę herbaty ekspresowej w torebce dalej dodaj do tego 2 łyżki stołowe wysuszonych liści rozmarynu. Po 30 minutach, gdy napar ostygnie, wylej odcedzony przez sitko płyn na świeżo umytą głowę. Odczekaj około minutę,dalej wcieraj ten płyn w skórę głowy 3 minuty. Na koniec spłucz głowę ciepłą wodą. Dzięki temu zabiegowi ciemne włosy będą bardziej lśniące i połyskliwe

    rossnett2@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  93. Ciężko zdecydować się na jeden naturalny produkt, bo używam ich kilku. Moim ulubieńcem jest chyba olej rycynowy (używam go co trzeci dzień), który jest w 100% naturalny bo przecież tłoczony z nasion rącznika pospolitego. Wcieram go w skórę głowy, wykonując przy tym delikatny masaż jak i używam go na całą długość włosów. Głowę owijam ręcznikiem i zmywam po dłuższym czasie. Moja czuprynka jest po tym pięknie nawilżona, kosmyki stają się pełne życia i blasku.
    Od czasu do czasu robię też maseczki z użyciem wspomnianego oleju, żółtka z 1 jajka i cytryny. Taki domowy kosmetyk od czasu do czasu nałożony na włosy też świetnie poprawia ich kondycję. Cytryna dodaje pięknego blasku a żółtko odżywia.
    Nie zapominam też o dbaniu o włosy od wewnątrz. Picie herbaty z pokrzywy to idealny element zdrowej diety, który wzmacnia moje cebulki od wewnątrz. Regularne picie herbaty pokrzywowej to w moim przypadku strzał w dziesiątkę. Zauważyłam znaczną poprawę od kiedy piję taki napar- włosy są mocniejsze i chyba szybciej rosną.
    Żaden najdroższy kosmetyk nie daje takich rezultatów co moc natury. Babcine sposoby na dbanie o włosy są najlepsze.
    Pozdrawiam. ;))
    polcia94@poczta.onet.eu

    OdpowiedzUsuń
  94. Moim ulubionym produktem naturalnym są pomarańcze, miód oraz marchewka!!!!
    Każdego z tych produktów używam raz w tygodniu, osobno lub połączone razem. Dzięki pomarańczą włosy są błyszczące, pełne blasku, miękkie i cudownie pachną. Poza tym nie są oklapnięte, zwiewnie unoszą się. Miód stosuję z sokiem z pomarańczy lub sam. Rozrabiam z odrobiną wody i nakładam maskę na włosy. Efekt jest powalający, kolor moich włosów jest wyrazisty, włosy miękkie i odżywione. Rewelacja. Marchewkę używam rzadziej, staram się raz w tygodniu,nie wiem czy to prawda,ale włosy zaczęły szybciej rosnąć, końcówki odżyły! Marchewkę ścieram na drobno, razem z sokiem wcieram we włosy, u nasady najwięcej i trzymam pół godziny. Kocham eksperymentować i szukam wielu domowych sposobów na zdrowe włosy.
    Pozdrawiam.
    beacia199205@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  95. Złotego środka dziś każda z nas szuka,
    Rozglądam się wokół – a tu posucha,
    Byłby bolączek on naszym kresem,
    Kto więcej porażek jeszcze uniesie?

    Złe miejsce wybrałam – sklep pełen półek,
    Teraz już widzę to ślepy zaułek,
    Lecz Babcia mawiała mi po raz wtóry,
    Prawdziwe cuda pochodzą z natury!

    Zmierzając do sedna – co jest panaceum,
    Miód, gliceryna, domowe serum?
    Łopian, pokrzywa, i inne zioła,
    Tym recepturom każda podoła.

    Znalazłam w końcu pewnego szamana,
    Powiedział do mnie: moja Kochana!

    O rozmarynie słyszałaś choć raz?
    Cebulki wzmacnia, nie jest to chwast.
    Warto stosować go jako płukankę,
    W litrowym garnku rób tą mieszankę.
    Dwadzieścia pięć gram wystarczy na razie,
    I trzymaj piętnaście minut na gazie.
    Kiedy ostygnie, będzie gotowy,
    Twój nowy wywar rozmarynowy.

    Sposobów jest tyle, co w polu kłosów,
    Też inną płukankę polecę do włosów.
    O ciemnych kosmykach marzenie się ziści,
    Trzydzieści gram szałwii i malin wrzuć liści.
    Dwadzieścia pięć minut powinny w garnku,
    Bulgotać leniwie tuż o poranku.
    Stosuj płukankę według uznania,
    Prowadzić możesz tu własne badania.

    Receptur jest wiele, nie wszystkie dobre,
    Więc bądźmy wspólnie dla siebie szczodre.
    Dzielmy się proszę nowymi odkryciami,
    A wszystkie będziemy urody znawcami!

    Pozdrawiam
    Magdalena, miranda07@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  96. Po różnych próbach z produktami "kuchenno-spożywczymi" moim faworytem zostaje LIPA. Używam jej do wykonania płukanki po myciu włosów, ponieważ mam włosy suche, które wymagają nawilżenia. Torebką z lipą zalewam 250 ml wrzątku, przykrywam, czekam aż się zaparzy, a potem aż wystygnie. Taki napar można stosować sam, ja jednak często dodaje do niego d-panthenol, albo trochę soku z cytryny. Jestem bardzo zadowolona z efektów żaden inny naturalny, samorobiony kosmetyk nie spisuje się tak dobrze na moich włosach.
    Pozdrawiam,
    himawari@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  97. U mnie chyba najlepiej sprawdza się siemię lniane, a właściwie żel z niego. Włosy się pięknie skręcają i efekt trzyma się cały dzień :) Dzięki niemu także się nie puszą :)

    anula181@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  98. Ja najbardziej lubię używać soku z aloesu ;) łagodzi mi podrażnienia na głowie (a ostatnio mocno spiekłam się na słońcu, przez co głowa i włosy ucierpiały ;(), nawilża skalp i włosy. Nic nie zastąpi wcierki z aloesu :).
    Mimo, że zapach mi niezbyt odpowiada, to uważam, że ten produkt POTRAFI CZYNIĆ CUDA :)

    martyna.wencel@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
  99. W ostatnim czasie moim ulubionym produktem naturalnym jest piołun. Zalewam wrzątkiem kilka "badylków" suszonego piołunu. Trudno jest mi powiedzieć ile czasu to parzyć, bo zawsze robię to na oko, ale tak ok. 10 min. Odcedzam i polewam miksturą włosy. Są super miękkie, sypkie, dobrze się rozczesują. Słyszałam też, że piołun ma właściwości przeciwzapalne, łagodzące.

    ailatan1989@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  100. moim ulubionym produktem do pielęgnacji włosów jest olejek arganowy. stosuję go od dawna, zanim jeszcze zaczęłam interesować się odpowiednią pielęgnacją włosów. zastępuje mi on jedwab silikonowy, cudownie pachnie i nawilża. używałam go również pod prostowanie. przez jego gęstą konsystencję jest bardzo wydajany i zaledwie dwie krople wystarczają na rozprowadzenie go na całe włosy. co lepsze - jest idealny do stosowania na twarz, ciało i paznokcie. wzmacnia, nawilża i pielęgnuje.
    gorąco polecam każdemu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  101. Dla niektórych z nas olejowanie włosów zajmuje za dużo czasu, staje się uciążliwe i zaczynamy podchodzić do tego jak do przykrego obowiązku...Jak wiadomo, najlepiej nakładać na włosy podgrzany olej, ale komu się chce jeszcze i tak kombinować? I marnować czas, którego każdy ma teraz jak na lekarstwo?
    Myślę, że znalazłam choć trochę lepsza i o wiele przyjemniejsza wersje tego rytuału ;)
    Ja do kominka na świece nalewam troszkę wybranego oleju i kilka kropel olejku eterycznego (ja aktualnie używam oleju łopianowego + zapach piżmo <3 ) Myślę, że świetnym zamiennikiem dla olejku będzie świeczka w ulubionym zapachu. Odpalam świeczkę, czekam chwilkę i gotowe ;) Olej delikatnie podgrzany, bez większego wysiłku, nakładamy na włosy, nasz ulubiony zapach unosi się w powietrzu, ukochana muzyka w tle... wieczorny relaks po pracy, moim zdaniem na 5+ :)
    P.S. Oleju polecam nalewać po troszeczku ponieważ, za bardzo podgrzanym można się zwyczajnie poparzyć, ale wszystko jest do opanowania :)
    Pozdrawiam, Tuśka

    tusia.ot@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  102. Ja uwielbiam miód, który używam jako składnik maseczek. Po nim moje włosy są bardzo mięciutkie i miłe w dotyku. Miód używam też do peelingów do ciała i twarzy
    marlenka171@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  103. Mimo używania wielu, wielu naturalnych produktów do włosów i nie tylko moim numerem 1 jest... MARCHEWKA!

    Stosuję na wiele sposobów:

    1. Wewnętrznie: przez okres ok 2 miesięcy, kiedy jadłam 1-2 marchewki dziennie (czasem więcej, bo uwielbiam to warzywko) przyrost miesięczy moich włosów wyniósł nieco ponad 3,5 cm, podczas gdy niewspomagany to marne 1,9-2 cm. Poza tym włosy rosły mocniejsze, pojawiło się dużo babyhair, które do tej pory są nieco grubsze niż pozostałe. Oprócz przyspieszenia wzrostu i poprawienia jakości włosów marchew nadała mojej skórze ciemniejszy, bardziej opalony i złocisty odcień, a co za tym idzie moja karnacja trochę pociemniała i jest bardziej odporna na promienie słoneczne, szybciej się regeneruje, szybciej się opala i opalenizna jest mocniejsza i trwalsza, skóra jest widocznie odżywiona a na twarzy pojawia się mniej niespodzianek. Oczywiście w marchewkowej kuracji wewnętrznej trzeba robić sobie przerwy, bo można zostać "pomarańczkiem". Nie spotkałam się z takim czymś, ale grzecznie odpoczywam od spożywania marchewek w ilościach hurtowych przez miesiąc :)

    2. Zewnętrznie- świeży korzeń, sok jednodniowy marchwiowy, macerat z marchwi- starty korzeń razem z sokiem stosuję na skalp i włosy jako maseczkę (na 20-30 minut) solo (wspaniale łagodzi, odżywia, nawilża) lub wzbogacam nim maski i odżywki domowej roboty lub sklepowe. Sok jednodniowy z marchwi używam rozcieńczony na dwa sposoby. Razem z wodą w stosunku sok:woda 1:4 jako psikadło lub wcierkę, która odświeża i wzmacnia włosy, pomaga uporać się z ich wypadaniem. Drugi sposób to płukanka, w stężeniu mniej więcej 1:2, która nabłyszcza włosy, nadaje im miękkość i sprężystość i świetnie ujawnia skręt na moich niesfornych kosmykach. Maceratem z marchwi (ostrożnie! I w niewielkich ilościach) wzbogacam maski, oprócz oczywistych efektów daje to też lekkie przyciemnienie i wydobycie rudawych refleksów z moich naturalnie brązowych włosów. Czasem tworzę też maski, np. Z marchewki zmiksowanej z jogurtem naturalnym, miodem, olejem kokosowym i żółtkiem, używam takiej maski raz na dwa tygodnie trzymając w cieple, pod folią i ręcznikiem na włosach co najmniej godzinę. Taka maska czyni cuda na suchych i kręconych włosach :) sok z marchwi świetnie nadaje się do spryskania włosów pod olej. Poza włosowym wykorzystaniem marchwi, świetna jest też maseczka do twarzy z płatków owsianych (zaparzonych) wymieszanych z drobno startą marchewką. Kosmetyk ten oczyszcza, a jednocześnie wygładza, nawilża, odżywia. No i chyba największym atutem marchwi jest to, że jest ogólnodostępna, niedroga i łatwa do wychodowania samemu.
    Pozdrawiam, Majka :) emajek7@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  104. Moja pielęgnacja słabych, wypadających, zniszczonych włosów.
    Tonik przeciwko wypadaniu oraz wzmocnienie włosów:
    - gotuję takie zioła jak skrzyp polny, kłącze tataraku, korzeń łopianu, rozmaryn, pokrzywa, kwiat lipy bądź prawoślaz.
    Na początek zalewam wrzątkiem(małą ilością) skrzyp polny i gotuję 15 minut na wolnym ogniu. Następnie wrzucam pozostałe składniki i gotuję następne 15 minut. W trakcie, jeżeli jest taka potrzeba dolewam odrobinę wody która odparowała. Jeśli mam z któryś ziół w torebkach dorzucam na samym końcu tak jak zaparzamy herbatę. Po ostygnięciu przecedzam i wlewam do buteleczki z atomizerem. Wychodzi około 50ml. Czasami wzbogacam o dodanie witaminy B5 parę kropel, kwasu hialuronowego oraz kropelkę olejku lawendowego.
    Całość wcieram 2 razy dziennie przy silnym wypadaniu włosów.
    Dodam, że wzmocniły mi się paznokcie.
    Drugim sposobem, którym wzmacniam włosy jest sok z cebuli.Używam na 30 minut przed każdym myciem. Efekt jest taki włosy błyszczące, sprężyste, miękkie, cebulki wzmocnione.
    Aby zniwelować zapach stosuję mocną płukankę z kawy, polewam nią włosy przynajmniej 2 minuty. I na sam koniec siemię lniane jako płukanka oraz serum łagodzące na skalp. Zawsze pomaga.
    Z odżywek wzmacniających to drożdże zalane ciepłym mlekiem plus żółtko, olej rycynowy, miód, oliwa z oliwek na 30 minut przed myciem.
    Jeżeli chodzi o olejowanie to uwielbiam olejek arganowy, makadamia, ze słodkich migdałów.
    Od 2 miesięcy stosuję ową kurację włosy są błyszczące, sprężyste i dwa razy grubsze.
    Mój email skrzacik1979@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  105. Miód. Bo mam go zawsze pod ręką, bo niezbyt mocno ale ślicznie pachnie, bo włosy są po nim takie... miodowe, bo nadaje się nie tylko do włosów. No i jak przygotowują sobie jakieś mazidło to mogę go trochę podjeść :)
    mail: magda.drechsler@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  106. Ja stosuję aloes, miód i żel z siemienia lnianego.
    Wszystkie te składniki genialnie wpływają na moje włosy.
    Do tego jeszcze piję drożdże, a jeśli nie to skrzypokrzywę, żeby dbać o moje włosy od środka.
    magda.rkawek@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  107. KĄPIEL KLEOPATRY ;) - MIÓD i MLEKO

    Dotąd nie znalazłam bardziej przyjemnego, sposobu dbania o włosy.

    Przez całe stulecia legendarne piękne kobiety dla podtrzymania młodości, pięknej skóry, pięknych włosów stosowały kosmetyki zawierające miód. Kleopatra stosowała kąpiele w oślim mleku i miodzie. Poppea, żona cesarza Nero używała mieszaniny mleka i miodu w formie okładów podtrzymujących piękny, młody wygląd jej twarzy.

    Cała tajemnica tkwi w kozim mleku, lub mleku prosto od krówki, do niego dodajemy prawdziwy miód i oliwę z oliwek. Parę świeczek, kadzidełko- zyskują nie tylko nasze włosy, ale także umysł.

    Kapiel Kleopatry stosować możemy wyłącznie na włosy, jak i na cale ciało, wlewając składniki do wanny, posypując całość płatkami róż ;) Regularne stosowanie działa cuda !

    email : lilyanne1992@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  108. moją zmorą są postrzępione, suche, rozdwojone końcówki (można je podcinać nawet co 2 miesiące i tak farbowanie je niszczy)...brrr więc ok. 2 razy w tygodniu nakładam na nie kilka kropli olejku rycynowego. Oczywiście po ok 30 minutach trzeba normalnie umyć włosy ale naprawdę włosy są bardziej "scalone", nie tak postrzępione no i olejek można kupić za parę groszy w aptece:)

    OdpowiedzUsuń
  109. Mam kręcone włosy i pielęgnacja ich zajmuje mi strasznie dużo czasu, ale nie jestem jakoś zdenerwowana z tego powodu. Włosy są moim skarbem i dobrem narodowym i ile by czasu nie zajmowało ich pielęgnowanie, tyle poświęcę, aby wyglądały zniewalająco. Wiele lat zajęło mi dobranie takich składników, aby w stu procentach im dogodzić i doprowadzić to formy. Moimi faworytami w tej konkurencji są zdecydowanie olejek rycynowy, piwo niesłodzone i olej z kokosa (ten drugi dostałam w prezencie od koleżanki z Belgii).
    Oczywiście z olejku rycynowego robię maseczkę (żółtko, olejek, sok z cytryny, nafta kosmetyczna). To własnie ta mieszanka uratowała je w momencie, gdy były łamliwe, pozbawione blasku i przestawały się kręcić. Olej z kokosa natomiast nakładam po myciu, bez spłukania. Małą ilość na długość, większą na końcówki, co sprawia, że nie są suche i łamliwe. Efekty zresztą widać na zdjęciu z awatara.
    Jeżeli chodzi o piwo, to stosuje je jako płukankę do włosów, i w momencie, gdy po myciu zawijam włosy w dwa koczki (aby były sprężyste na rano i się nie łamały) gąbeczką oba koczki nasączam jeszcze lekko piwem. Efekt piorunujący - loki są sprężyste i błyszczące ;] Polecam!!! Pokrzywdzony jest tylko tatuś, któremu niestety ubywa tegoż jakże szlachetnego trunku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mail: monika.k.kosinska@gmail.com

      Pozdrawiam
      Monique

      Usuń
  110. Moim ulubionym produktem naturalnym jest królowa olei - OLIWA Z OLIWEK. Stosuję wewnętrznie, bowiem uwielbiam kuchnię śródziemnomorską :) i zewnętrznie: na włosy, twarz, ciało, paznokcie.
    "Naprawiłam" nią moje okropnie przesuszone i zniszczone włosy (po dekoloryzacji) i teraz nareszcie jestem z nich zadowolona!

    Jestem zdania, że to co naturalne i do jedzenia zdziała też cuda zewnętrznie!

    milka.1989@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  111. Mięta - bez niej nie wyobrażam sobie naturalnej pielęgnacji moich włosów. Za co ją kocham? Za niesamowity,świeży zapach, za uczucie przyjemnego ochłodzenia skóry głowy, za przepiękny blask, miękość jakie nadaje moim włosom... Jak ja wykorzystuję miętę?
    - jako płukankę do włosów (często dodaję stężonego aloesu)
    - do rozcieńczania szamponu metodą kubeczkową
    - jako bazę do mgiełki do włosów
    - dodaję do własnoręcznie robionej wcierki (pokrzywa,skrzyp,ostrożeń,mięta)

    Co do "niewłosowych" zastosowań, to oczywiście do picia, kalo tonik do twarzy, do kąpieli...

    Polecam miętę wszystkim włosomaniaczkom;)

    visdom1@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  112. Ja najbardziej lubię olej rycynowy :) ma multum zastosowań. Używam go na końcówki włosów (nie na całe bo jestem blondynką). Ponadto dodaje go zawsze do masek do włosów domowej roboty :) Świetnie pielęgnuje rzęsy:) Wzmacnia paznokcie. Wysusza nieprzyjaciół na twarzy. :) Innymi słowy cudo-olej :)

    mmyrcella@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  113. Moim ulubionym naturalnym produktem są TRUSKAWKI ;)Niestety sezon na słodkie i soczyste truskawki już powoli dobiega końca. Ze względu na ich niepowtarzalne właściwości, nasycam nimi swoje włosy, gdy tylko zaczynają się pojawiać w moim działkowym ogrodzie lub sklepach.
    Uwielbiam je gdyż:
    1.Truskawki mają bardzo dużo witaminy C! Właśnie dzięki truskawkom kwasy owocowe, które są w nich zawarte oczyszczają naszą skórę głowy i regulują pracę gruczołów łojowych. ( Może warto spróbować na Twoją przetłuszczającą się skórę głowy?)
    2.Zawierają szereg witamin z grupy B, są bogate w składniki mineralne m.in. potas, wapń, magnez i żelazo.
    3. Doskonale spisują się przy włosach suchych i łamliwych.
    Wystarczy do około 5 truskawek dodać dwie łyżki miodu i jedno jajko. Miksujemy i tak zrobioną maseczkę nakładamy na wilgotne włosy na około 20minut pod czepkiem i ciepłym ręcznikiem. Możemy ją również położyć na twarz i dekolt (maseczka ma działanie lekko ściągające).
    4. Można je stosować dosłownie na każdą cześć ciała <3 z przeróżnymi składnikami. W Internecie roi się od pomysłów na maski, odżywki, płukanki, peelingi.... magia <3
    5 Zapach!

    Mój przepis na maseczkę na włosy z truskawek:
    Składniki: około 10 truskawek, jogurt naturalny( czasami zamiast niego stosuje majonez) i 2 łyżki miodu oraz łyżkę soku z cytryny. Miksuje i na 20 minut zostawiam pod czepkiem i ręcznikiem na włosach.
    Uwielbiam również płukankę z truskawek i octem. Potrzebna nam będzie szklanka podgrzanego octu i około 25dag soku z truskawek.

    Na koniec jako ciekawostkę dodam, że zostawiając na włosach maseczkę na dłużej (np. na 30 minut) nie musimy już myć włosów szamponem - kwasy z truskawek już dokładnie je oczyszczą.

    Pozdrawiam owocowo

    ps. wypróbuj płukanki ze uczep ziele na przetłuszczającą się skórę głowy. podobno jest polecany do przemywania tłustej cery trądzikowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa i kontakt: justek1989@yahoo.com

      Usuń
  114. a ja do włosów stosuje, uwaga, CZEKOLADĘ! wiem, że nie posiada ona zbyt wielu cennych składników odżywczych, ale roztopiona i wsmarowana w włosy (gdzieś od długości linii uszu w dół)działa cudownie ;) zostawiam ją tak na 15-30minut, a następnie spłukuje. wiem, że to dość dziwne, ale jestem wielką czekoladomaniaczką i postanowiłam zafundować moim włosom taką samą rozkosz jak podniebieniu podczas jedzenia tego "daru bogów". włosy po czekoladzie są błyszczące, pachną nieziemsko, działają na facetów jak lep na muchy (dosłownie- po takim zabiegu, na jakiejś imprezie, nie mogę się od nich odgonić!). oprócz tego nie puszczą się tak bardzo, są wygładzone, a nawet wyglądają na nawilżone! także serdecznie polecam ;)

    kontakt: byczek.fernando@buziaczek.pl

    OdpowiedzUsuń
  115. Ostatnio nie miałam tyle czasu by ją stosować, ale przy okazji robienia pizzy wycisnęłam przez gazę wszystkie soki z pomidora i wsmarowałam w skórę głowy, należy robić tak przez ok. 2 tyg. Włosy staną się mocniejsze, może nawet przyrost będzie zwiększony. Wszystko za sprawą witamin zawartych w pomidorze.

    Kiedyś gdy moja skóra głowy była przetłuszczająca się stosowałam mieszankę sok z zielonego ogórka (sporo soku którego uda nam się wycinać tak z 1/4 ogóra) + ok 30 ml skrzypu zaparzonego. To wszystko przelewałam do buteleczki z atomizerem i na noc pryskałam skórę głowy.

    cin99164@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  116. hm... zadalas trudne pytanie ponieważ produktów ulubionych mam wiele począwszy od aloesu, olejku rycynowego itp. Moja wlosowa historia zaczela sie od uzycia Seboradinu do wlosow zniszczonych mialam strasznie zniszczone wlosy ale to straszne. Jednak to wlasnie zawarty w nim zen-szen pomogl. Zaczelly szybko rosnac i byly mniej zniszczone. Uwielbiam aloes poniewaz swietnie nawilza wlosy nie wyobrazam sobie uzywac samych silikonow poniewaz moje wlosy uwielbiaja nature !!! dziekuje Ci bardzo za pomoc w odnalezieniu sensu moich wlosow twoje porady sa genialne !!

    aleczka_@buziaczek.pl

    OdpowiedzUsuń
  117. Witam,

    Mój spośob na piękne włosy to kawa a dokładnie to kofeina
    w niej zawarta. Niestety aby efekty były widoczne należy
    być regularnym i uzbroić się w cierpliwość. Należy także
    wykonywać masaże głowy, które pobudzą cebulki do wzrostu
    i spowoduje wysiew tzw. "baby hair".

    Oto mój PRZEPIS:

    - 2 łyżeczki mielonej kawy zalać wrzątkiem (około 0,5 szkl)
    - całość przelewam przez papierowy filtr, następnie dolewam
    litr ciepłej wody;

    ZASTOSOWANIE:

    Włosy należy płukać mieszanką po wcześniejszym umyciu włosów
    szaponem, nie spłukiwać!

    * Innym sposobem może być mieszanie ekstraktu z kawy i dodawać
    o do mgiełek, czy też wcierek (te szczególnie polecam, gdyż
    efekty są spektakularne nawet po chemioterapii).
    Z kolei okłady skóry głowy kawą dosłownie "popędzają" włosy
    do wzrostu.


    Polecam tę metodę wszystkim Włosomaniaczkom :)



    Pozdrawiam serdecznie,
    kachaa16@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  118. Zdecydowanie mgiełki :)w zależności od tego czego potrzebują moje włosy kręce sama lub uzywam jakiejś sprawdzonej kupionej. Są wielofunkcyjne odżywiają, regenerują, chronią moje włosy lub sprawiają, że pachną nieziemskoo:) i to boskie uczucie zaraz po użyciu: ) Jeśli chodzi o twarz to też są przydatne; można się odświeżyć w upały, nawilżyć twarz. Dla każdego i na wszystko.Pozdrawiam,. vintiqo@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  119. Moim ulubieńcem jest EKSTRAKT Z SOKU BANANA. Wystarczy,że użyję niewielką ilość 1-2 razy w tygodniu. Najczęściej dodaje go maski kallos pachnie wtedy tak petycznie...:) Ekstrakt z soku banana stosuje od 2 miesięcy i naprawdę widać efekty. Włosy są gładkie i pożądnie odżywione. W końcu POKOCHAŁAM MOJE WŁOSY!!!


    karolka18013@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  120. ja stosuje płukankę z pokrzyw moje włosy strasznie się przetłuszczały płukanka naprawdę pomaga.zasuszone pokrzywy ( ok garstki) zalewamy wrząca woda czekamy aż ostgnie i pluczemy. zabieg wykonuje 2 -3 razy w miesiącu.

    OdpowiedzUsuń
  121. czesc:)
    ja robię pewną mieszankę..:)
    olej lniany plus kilka kropli kofeiny (dostępna w aptece) daję na skórę głowy oraz na całą długość a na to czepek i trzymam z godzinkę ewentualnie całą noc (wtedy bez czepka). Mieszanka ta wzmacnia włosy i pobudza cebulki żeby włoski mogły ładnie rosnąć;)
    pozdrawiam, elwira-k@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  122. Chętnie stosuję płukankę z piwa dzięki której włosy są mocno nabłyszczone.

    annasinger92@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  123. Nie może u mnie zabraknąć dwóch naturalnych produktów do pielęgnacji (nie tylko włosów).Po pierwsze: olej rycynowy do włosów, rzęs, nawet demakijażu:) Po drugie: ocet jabłokowy: jako płukanaka do włosów i tonik przeciwtrądzikowy (w proporcjach 1:3 z wodą)

    OdpowiedzUsuń
  124. Ocet, to mój faworyt jeśli chodzi i pielęgnację włosów. Od dłuższego czasu farbuję włosy na rudy kolor. Przez pierwsze dwa tygodnie kolor jest ładny, błyszczący, włosy pięknie mienią się w słońcu odcienami rudości. A potem... Potem jest już tylko gorzej. Kolor się wypłukuje i włosy nie dość, że blakną, to jeszcze nabierają żółto-blond koloru. Wpędzało mnie to w nie lada frustrację. Bo przecież nie będę farbowała włosów co 2 tygodnie, bo mi wszystkie wypadną. Chodziłam więc zła, z tym dziwnym kolorem na głowie. Ale do czasu. Fryzjerka podpowiedziała mi, żebym podczas pierwszego mycia włosów, po wizycie w salonie, wypłukała je w roztworze z octu. Tak ok. jedną czwartą szklanki octu należy zmieszać z litrem wody. Włosy należy w tym moczyć ok. 5 min. Później je umyć, by nie miały nieprzyjemnego zapachu. Zabieg należy powtarzać średnio raz na tydzień. Zrobiłam tak, jak radziła fryzjerka. No i bingo! Pyszna rada :) Włosy przez długi czas utrzymują swój kolor, a oprócz tego są mięciutkie, puszyste, pełne blasku i nie przetłuszczają się zbyt szybko. Od tamtej pory dumnie pokazuję światu swój trwały, rudy kolor na włosach.

    jola834@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  125. MIÓD !! Uzywam go jako lakieru do włosów :) Łyzeczke miodu mieszam z odrobina wody i psikam nim włosy :) Fryzura trzyma sie dobrych pare godzin :) Przy okazji zaoszczedze na markowych lakierach a włosom nic sie nie dzieje :)

    agusiaa2011@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  126. (chyba księżniczki do tej pory się tak witają ;) )
    Zza siedmiu gór po raz pierwszy odzywa się pewna osóbka - nikt wielce ważny... Wprost zwariowałam na punkcie moich włosów wraz ze znalezieniem właśnie tego bloga. Czasem mam wrażenie, że zwariowałam na punkcie Twoich włosów Anwen:) i spoglądam codziennie na moje z nadzieją, że pewnego ranka będę posiadaczką włosów na kształt Twoich;)Co miesięczne zdjęcie mojej czuprynki rysuje historię którą na pewno podzielę się z Wami na tym blogu.
    Aj co za gaduła... DO RZECZY!!!
    Najwspanialszą roślinką, której życie sama uratowałam (mama chciała ją usunąć bo wg niej: liści nie ma, takie szkarłactwo, że niby żadna ozdoba) jest ALOES. Stosuję go, jak by to ująć: JAK TYLKO MOGĘ :D
    Przede wszystkim dodaję go do masek (jak wiadomo ma on bogate wnętrze - aminokwasy, biotyna, witaminy). Doskonale nawilża. Wspaniałe rezultaty daje moim włosom gdy lekko rozcieńczam go z wodą i stosuje jako mgiełkę. Ale to nie wszystko. Lubię także wcierać go w skalp, ale nie moje gusta są tu oceniane lecz moich włosów a one swoim wyglądem pokazują, że to im po prostu pasuje :) Daje skórze głowy ukojenie i razem z masażem jaki jej serwuje, poprawia krążenie. Mam wrażenie, że ograniczył przetłuszczanie się moich włosów ale może to efekt placebo;) Polecam wszystkim włosomaniaczkom które jeszcze "aloesowaniactwem" nie są zarażone na wypróbowanie tego co to szkarłactwo (=moja babcia posługuje się terminem "nieudata") potrafi ;)
    Pozdrawiam
    mw-borowie@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  127. Na początek dygnięcie ;)
    (chyba księżniczki do tej pory się tak witają)

    (to powinien być początek mojego wpisu lecz pierwsza linijka zanikła gdzieś w cyberprzestrzeni) :D

    OdpowiedzUsuń
  128. Ulubiony naturalny produkt... no jeśli mogę nazwać to produktem ^^. Maski na noc. Olejek rycynowy, jajko, sok z cytryny, wyciśnięta zawartość kapsułki witaminy A+E. Okropna ciapka ale daje niesamowite efekty. Do tego zawsze używam ją w połączeniu z płukanką następnego dnia. Mam naturalne długie średniego blondu włosy. Jeśli chce je rozjaśnić troszkę to stosuję płukanki z rumianku i pokrzywy, jeśli chce złoty brąz to z kory dębowej + pokrzywa. Na prawdę warto poświęcić się troszkę i nazrywać pokrzywy, dzięki niej włosy się nie łamią i są bardzo miękkie. Pokrzywa wpływa także na łojotok. Pozdrawiam ;) justynaw11@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
  129. Do pielęgnacji włosów absolutnie uwielbiam używać malin! Dlaczego? Bo pięknie pachną i kocham je jeść. Ich dobroczynną moc odkryłam przez przypadek kiedy to kupiłam ich zbyt dużo na targu, a objadłam się nimi tak, że głowa mała. Nie chciałam by się popsuły więc zaczęłam coś sama tworzyć. jako, że słyszałam, że nieźle nawilżają i dodają połysku włosom zaryzykowałam. Połączyłam 2 garście rozgniecionych malin, kefir i kilka kropel olejku rycynowego- tak powstałą maskę nałożyłam na włosy na 30 minut , zawinęłam folią i wiecie co? nigdy nie miałam tak pięknych i mocnych włosów. Maskę tę stosuję do dziś i żadna drogeryjna się do niej nie równa.

    Pozdrawiam ciepło, trycja13@interia.pl

    Diana.

    OdpowiedzUsuń
  130. nie lubie green farmacy. mialam odzywke (a wlasciwie mam ja do tej pory prawie pelna) i chyba w zyciu moje wlosy nie wygladaly tak fatalnie. jedno wielkie sztywne siano, nie do rozczesania.

    OdpowiedzUsuń
  131. Jednym z moich ulubionych produktów jest cytryna.
    Sok z cytryny potrafi zdziałać cuda z włosami. Zaraz po umyciu włosy potrzebują zmiany odczynu pH na kwaśny,dlatego też tak bardzo pożądany i pomocny jest sok wyciśnięty z cytryny. Na koniec mycia po dokładnym spłukaniu szamponu,płuczę włosy w zimnej wodzie z dodatkiem dużej ilości soku z cytryny. Sprawia to,że łuski włosów zamkną się, a przez to włosy nabiorą olśniewającego połysku,miękkość i łatwiej będą się rozczesywać i układać. Na koniec należy spłukać włosy.

    joannasulej1@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  132. Jednym z moich ulubionych produktów jest cytryna.
    Sok z cytryny potrafi zdziałać cuda z włosami. Zaraz po umyciu włosy potrzebują zmiany odczynu pH na kwaśny,dlatego też tak bardzo pożądany i pomocny jest sok wyciśnięty z cytryny. Na koniec mycia po dokładnym spłukaniu szamponu,płuczę włosy w zimnej wodzie z dodatkiem dużej ilości soku z cytryny. Sprawia to,że łuski włosów zamkną się, a przez to włosy nabiorą olśniewającego połysku,miękkość i łatwiej będą się rozczesywać i układać. Na koniec należy spłukać włosy.

    joannasulej1@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  133. ja najchętniej - pewnie nie będę oryginalna - używam oleju z pestek winogron. Moja mama zawsze kupuje sobie, aby na nim smażyć, a ja jej raz na jakiś czas podbieram trochę i wcieram w mokre włosy :)))

    OdpowiedzUsuń
  134. Przedstawiam Wam LEN drogie Dziewczyny,
    nazywany skarbnicą E witaminy!
    Bez niego włosowe rytuały marne,
    bo coz ma tyle dobrodziejstw?
    i te sole mineralne!!
    Cynk żelazo, miedź i chrom -
    niech stosuje cały dom!
    Jako wcierka, dodatek do serka
    w sklepie ziolowym już na niego zerkam:D
    Lniany masaż skalpu hamuje wypadanie,
    polecam spróbujecie szanowne Panie:D
    Po naoliwieniu włosy są miękkie mega!
    To za sprawą kwasów 3 i 6 omega:D
    U mnie to już chyba jest lniana mania!!
    Bo jem go nawet w owsiance do śniadania!!:)
    lexy86@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  135. najlepszy sposób to picie naparu z pokrzywy codziennie rano. Pokrzywe mozna kupić w sklepie zielarskim albo samemu nazbierac i ususzyć jeśli mamy jakąś łąkę w pobliżu. Uzupełnia niedobory krzemu wiec genialnie poprawia kondycje włosów i przyśpiesza ich wzrost (coś o tym wiem, moje włosy sięgają do wysokości tyłka :D)
    mail: internet33@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  136. Szczerze powiedziawszy raczej nie korzystałam dotąd ze sposobów domowych czy babcinych. Raczej opieram się na pielęgnacji kosmetykami. Jedyne co kiedyś zastosowałam to oliwa na końcówki włosów. Miałam je po zabiegach chemicznych bardzo wysuszone, niemal kruszyły się w palcach i wtedy oliwa pomogła. Ale to były bardzo długotrwałe zabiegi ;)


    a.filipowska@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  137. Uwielbiam miód, bo nie dość, że zbawienny dla włosów (dodaję do masek lub podgrzewam troszkę i do olei + eliksir dla ust :D), to kojarzy mi się z dzieciństwem, kiedy to mój Dziadek razem ze swoim sąsiadem szli w dziwnych ubraniach do pszczółek po ten cudowny produkt (przy tym obrazu widzę również swoje cudowne włosy kilkanaście lat temu, które były tak lśniące i piękne, myte może ze 2 razy w tygodniu, ahh co to były za czasy :))

    iwona_s_991@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  138. najlepszą przyjaciółką moich włosów jest pokrzywa. Używam jej pod wszelakimi postaciami. Naparu z pokrzywy używam do płukania włosów po umyciu - odżywia to włosy i zapobiega nadmiernemu przetłuszczaniu się. Napar z pokrzywy stosuję także od wewnątrz - pijąc go jako mieszankę z innymi ziołami, np. skrzypem, dziurawcem czy bratkiem polnym. Ważne jest to, aby stosowana przez nas pokrzywa nie była kupowaną w sklepie saszetka herbaty czy suszonym proszkiem. Najlepiej, by pokrzywa była niedawno urwana, świeża, młoda i - co ważne - nienawożona, naturalna. Wszystkim mającym problemy z włosami polecam właśnie pokrzywę.
    emszufnarowska@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  139. Zsiadłe mleko! Piłyście je kiedyś ? Już jako malutka dziewczynka biegałam do sąsiadki na zsiadłe mleko z cukrem :). Jak trafiło na moje włosy ? Latem skóra mojej głowy jest w opłakanym stanie. Na przesuszenie pomaga zwykle mycie odżywką ale i to zawodzi przy największych upałach. Skóra jest wtedy czerwona, swędząca i psuje mi samopoczucie. Szukałam w aptekach szamponów, maści, stosowałam olejki. Nic nie pomagało. Prawie się pogodziłam już z tym. Gdy nagle coś mnie tknęło i sięgnęłam po zsiadłe mleko. Zmieszalam "fazy" i nakładałam na głowę na 20 minut przed myciem. Uff jaką wtedy ulgę poczułam! Gdy poszperałam w necie jakie jest fenomen tego zsiadłego mleka dowiedziałam się w koncu. Te mleko ma kwaśne pH a ja z moimi szamponami podwyższałam je. A zsiadłe mleko już na zawsze zagości na mojej głowie :)
    ketolada@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  140. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  141. Jajko i miód --to na włosy CUD !!!!!!!!!!!ebielska@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  142. Dziewczyny, kto rozsądny podaje swój e-mail publicznie? Tak bardzo kochacie spam?

    OdpowiedzUsuń
  143. Moim ulubieńcem jest zdecydowanie skrzyp polny, robię sobie z niego płukankę do włosów i spłukuję nią włosy w ostatniej fazie mycia lub robię tonik do włosów - 3 łyżki stołowe skrzypu zalewam szklanką spirytusu i odstawiam na 10 dni później wcieram to w skórę głowy. Włosy szybciej rosną i są zdrowsze

    OdpowiedzUsuń
  144. Poranek zawsze składa się z prysznica i kawy. Kawa ze spienionym mlekiem - aromat świeżo mielonej kawy w ekspresie, który dostali w prezencie ślubnym moi rodzice.... wolniutko na ogniu pykająca kawa i aromat w całym domu - poezja.

    Zostają mi po tym fusy więc je wykorzystuje od czasu do czasu. Na włosy ok. raz w tygodniu. Dodaję odżywkę (Isanę najczęściej) i robię dokładny peeling.Cudowny masaż, skóra czyściutka, cała moja pielęgnacja przyrostowo-babykowa (walczę o każdy dodatkowy włos) ma większy sens!! Do wcierki też dodaje kofeinę.

    u.stroinska@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  145. hej! moim ulubionym naturalnym kosmetykiem do pielęgnacji włosów jest stale i niezmiennie olej kokosowy (jeszcze nie znalazłam nic co by aż tak je nawilżało). Moje włosy są długie, koloru blond farbowane oczywiście, dlatego dość trudno by wyglądały zdrowo, jednak po oleju kokosowym właśnie tak jest. Jak go stosuję? Raz na tydzień nakładam od połowy włosów po końce, zakładam turban i idę spać a następnego dnia rano myję włosy. Dodatkowo przed każdym myciem nakładam go około godzinę wcześniej w ten sam sposób co wyżej Naprawdę polecam ten sposób wszystkim moim koleżankom i one też są zachwycone. Za tak małę pieniądze mam tak świetny wygląd włosów jak po żadnym drogim czy tańszym kosmetyku jaki używałam. POLECAM WSZYSTKIM :) katarzyna.adamska2@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  146. Ja postawie na wode brzozowa, ktora poki co jest ze sklepu ale mieszkam na ul. Brzozowej, wiec predzej czy pozniej mysle, ze to wykorzystam :)
    Wybralam ten produkt, poniewaz swietnie odswieza wlosy jak i tez przedluza ich swiezosc zastosowany zaraz po umyciu. Pojawilo mi sie tez baaardzo duzo nowych wlosow, co jakis czas odkrywam nowy kawalek grzywki, ktora w sumie zapuscilam, a mi ciagle cos majta przed oczami.
    Woda brzozowa jest moim ulubionym 'kosmetykiem' jednak z innego powodu..
    Po niej wlosy pachna tak ladnie, ze mój P. spi z nosem w moich wlosach, a ze ja zmarzluch to korzystam z darmowego ogrzewania :D

    OdpowiedzUsuń
  147. Płukanka z PIWA :).
    Pomimo iż nie lubię smaku piwa, to na włosy nakładam je bardzo chętnie.
    Uwielbiam efekt uniesienia u nasady oraz dodawania objętości fryzurze, ale nie chce męczyć włosów piankami. Dlatego regularnie kupuję piwo (najlepiej te wysokiej jakości, ale zdarza mi się też użyć "zwykłego") i używam go do ostatniego płukania (po wcześniejszym otwarciu, tak żeby ulotnił się alkohol).
    Zazwyczaj mieszam je z wodą w proporcji 1:1, ale czasami używam samego -taka metoda świetnie utrwala loki trzymane na wałkach ;)
    pozdrawiam ciepło,
    katarzynaiga (at) yahoo (dot) com

    OdpowiedzUsuń
  148. Hej hej:) Moją naturalną i dość niekonwekcjonalną metodą na piękne włosy jest (uwaga) pomidor zmiksowany w blenderze z dodatkiem oliwy z oliwek oraz żelatyna. Jak to stosuje: pomidorka wyparzam, obieram ze skórki, rozdrabniam w blenderze i dodaje oliwy z oliwek, nakładam do na suche włosy zakładam czepek foiowy bądz torebke, owijam recznikiem i gototwe:) czekam conajmniej pol godziny a nastepnie zmywam ciepla woda. Pomidor zawiera potas,magnez, wapn, mangam, kabalt, miedz i witaminy: duuuuzo witaminy A niezbednej do zachowania wlosow w dobrej kondycji, witamine C, E, PP, K oraz witaminy z grupy B, czyli jak widac skład jest bogaty i karmi moje włoski niezbednymi składnikami. Po stosowaniu takiej kuracji (zazwyczaj robie ją 2 razy w tygodniu) zauważyłam, że moje włosy są bardzo lśniące ( a z tym miałam problem gdyż były ohydnie matowe), świeże, zaczeły się pojawiać włosowe dzidziusie, a skóra głowy jest bardzo "zrelaksowana". Odkryłam ten sposób zupełnie na ślepo, jestem włosomaniaczką i ciągle musze robić coś włosami, uwielbiam o nie dbać. Pewnwgo dnia gdy moje odżywki były na wykonczeniu a ja nie mialam pienedzy by zakupic nowe stwierdzialm, że spróbuje coś zdziałac z naturalnych produktów, zaryzykowałam pomidora i jestem zachwycona:) Co do żelatyny, to dowiedziałam si od niej od mojej pani dermatolog. Powiedziała żebym codziennie jadla jogurt z dodatkiem 2 łyzeczek żelatyny, a moje włosy będą miały maximum swietnego budulca kolagenu (85 % jej składu)i przy okaji wzmocnię paznokcie oraz poprawi mi się cera. okazało się to strzałem w dziesiątke, wszystkie wyzej wspomniane przydatki skóry się poprawiły i to bardzo:) Po kuracji żelatynowej (miesiac) zmniejszylam dawke na jedna lyzeczke w jogurcie. Mam nadzieje, że tym komentarzem zainspiruje inne włosomaniaczki do wyprobowania moich sposobów na piekne włosy, mam tez nadzieje, że u innych okaza się one równie skuteczne co u mnie:)

    daymon0666@interia.pl <--- kontakt do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  149. Ja uwielbiam siemie lniane. Stosuje je na wszystkie mozliwe sposoby. Ostatnio zrobilam sobie maseczke: siemie lniane, z zmiksowanymi morelami. Miałam maly problem z wypłukaniem, ale warto bylo:)

    OdpowiedzUsuń
  150. Ja uwielbiam siemie lniane. Stosuje je na wszystkie mozliwe sposoby. Ostatnio zrobilam sobie maseczke: siemie lniane, z zmiksowanymi morelami. Miałam maly problem z wypłukaniem, ale warto bylo:)

    OdpowiedzUsuń
  151. Mam ten eliksir do zniszczonych, farbowanych, zapach naprawdę fajny, miły, używam go od 7lipca,włosy mi ładnie pachną przez cały dzień, do tego mam szampon do przetłuszczających...

    Ja lubię rumianek, bo dodaję blasku i delikatnie rozjaśnia moje ciemno blond włosy.
    Lubię olej kokosowy, do włosów przed myciem, po myciu na końcówki, do masażu, na twarz szyję i dekolt na noc zamiast kremu, do rąk, wcierany w skórki koło paznokci i czasem na "kromala" -pysio
    aniolek_30@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  152. A-aminokwasy (aloes zawiera w swoim soku 20 z 22 niezbędnych aminokwasów i 7 z 8 podstawowych)
    L- leczy (stany zapalne skóry głowy i nie tylko :))

    O- odżywka (dodawany do masek i odżywek świetnie nawilża i odżywia włosy, możliwe również samodzielne stosowanie)

    E- elastyczność

    S- skręt (poprawia skręt falowanych włosów)

    Moim faworytem w naturalnej pielęgnacji włosów jest aloes, który mieszka w mojej kuchni na oknie ;).
    Miąższ z liści aloesu łagodzi podrażnienia skóry głowy, nawilża suche włosy, reguluje wydzielanie sebum, zapobiegając przetłuszczaniu się skóry głowy, poprawia krążenie krwi, dzięki czemu skutecznie wspomaga leczenie łysienia, posiada również działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne wykorzystywane przy leczeniu łupieżu.
    Można stosować samodzielnie jako maseczkę do włosów, łączyć z gotowymi maskami i odżywkami, robić z niego płukankę, może być podstawą maseczki (np. z miodem, z żółtkiem)

    OdpowiedzUsuń
  153. Jeżeli chcę poprawic wygląd moich włosów np. przed randka po umyciu szamponem polewam je puszka piwa-potem jeszcze raz myje i susze suszarką-efekt? włosy sa plsniące, wrecz błyszczące, gładkiei miękkie jak po zastosowaniu drogiej maseczki. Naprawde polecam!!!

    kefas9@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
  154. Od dziecka uwielbiałam mleko. Właściwie w każdej postaci. Smakowe, kakao, płatki na mleku. Dzisiaj dodaję je również do kawy.
    Około rok temu zauważyłam, że mleko to nie tylko właściwości odżywcze i wapń dla naszych kości, ale znakomita płukanka do włosów. Tłuste mleko nakładam raz w tygodniu na włosy,rozprowadając je po całej długości. Po 15 minutach spłukuję letnią wodą. Efekt? Po 3 użyciach moje włosy nie były już takie suche. Były miękkie, sypkie i łatwe do ułożenia. Polecam


    agatka05050@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  155. Od jakiegoś czasu regularnie, raz w tygodniu, kładę na włosy i skalp papkę z nasion kozieradki. Śmierdzi to to i jest upierdliwe w stosowaniu, ale w dużej mierze pomogło moim włosom dojść do siebie po trwałej.
    Sproszkowane nasiona kozieradki kupuję w aptece za grosze. Źródła internetowe podają, że na każdą łyżkę surowca trzeba dodać 50 ml wody, podgotować i odstawić na jakiś czas. Ja dodaję więcej wody (na oko), bo papka niemożebnie gęstnieje i ciężko ją potem nałożyć. Jak już ciepła papka wyląduje na głowie, zabezpieczam całość foliowym czepkiem, zawijam ręcznikiem dla podtrzymania temperatury i trzymam godzinę, dwie. Spłukuję wszystko silnym strumieniem chłodnej wody (tutaj się trzeba troszkę namęczyć) i pozostawiam włosy do wyschnięcia.

    Na włosy do ramion zużywam ok. 3 łyżek nasion.
    Kompres z kozieradki znakomicie sprawdza się również na twarzy, jednak na czas zabiegu radzę nie pokazywać się osobom postronnym, bo widok jest godny politowania. ;)No i pachnie się jak rosołek (zapach kojarzy mi się z maggi, lubczykiem).
    Mimo wszystko naprawdę warto wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  156. Mimo okropnego zapachu moim włosowym faworytem jest... ocet! Nie spotkałam jeszcze produktu, który nadawałby moim włosom taki blask ;) Więc zatykam nos, rozcieńczam z wodą i do dzieła! Wystarczy szklanka octu z wodą w proporcji 1:1 żeby moje włosy lśniły.

    marta.boguslawska@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  157. Trudno mi się zdecydować na jeden taki produkt, bo generalnie w mojej pielęgnacji królują właśnie składniki naturalne, które uwielbiam mieszać, bądź to z innymi naturalnymi, bądź gotowymi produktami.
    Jednakże takim KWC, takim uniwersalnym produktem, który w zasadzie dodaje do wszystkiego (oprócz jedzenia:P) jest olejek rycynowy. Dodaje go do odżywek (i tutaj jest baardzo chojna :)), czasami nawet do szamponu, mieszam z oliwą z oliwek i zmywam nim makijaż oczu (zmyje wszystko), po umyciu twarzy smaruje nim cere i zmywam po chwili, oczywiście jest niezastąpiony na końcówki, no i na rzęsy i brwii. Bardzo dobrze sprawdza się jako "balsam" do usta - świetnie nawilża i natluszcza, a także zmiękcza skórki wokół paznokci.
    Generalnie jestem rycynową maniaczką :)

    Pozdrawiam


    kasiaela1988@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  158. Moim numerem jeden wśród naturalnych kosmetyków jest zdecydowanie olej lniany. Kocham go nie tylko za wszechstronność oraz uniwersalność, ale także za efekty, które daje. Dodaję go praktycznie do każdej maseczki i odżywki w pierwszym 0, ale także solo sprawdza się rewelacyjnie, i co więcej nie trzeba go trzymać długo na włosach, wystarczy nawet kilka minut i efekt jest oszałamiający - miękkość, puszystość, blask. Niweluje również problem z wypadaniem włosków. Używam go również do oczyszczania twarzy i tutaj także mnie nie zawodzi. Mam cerę suchą, a olej ten wpływa rewelacyjnie na regulowanie wytwarzania sebum, nawilża, redukuje zaskórniki. Nie wspominając już o zastosowaniu w kuchni jako bardzo, bardzo zdrowy olej, wspomagający utratę tłuszczyku:)),ale również pity wewnętrznie poprawia stan włosków, skóry i paznokci oraz ma wpływ na krążenie;)
    I jak tu go nie pokochać?:)
    Kto nie spróbował serdecznie go polecam, zdecydowanie mój ulubieniec;))

    dobiezka@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  159. Szmaragdowy, pełen witamin, białka i lecytyny OLEJ Z AWOKADO znalazłam w sklepie ze zdrową żywnością. Okład z nierafinowanego oleju z awokado zapewnia moim włosom blask, bardzo silne nawilżenie i elastyczność. Wcieram go we włosy pomijając samą skórę głowy. W ciągu kilku godzin zregeneruje pasma. Potem myję głowę i nie nakładam już żadnej odżywki. Można go też stosować na przetłuszczające się włosy, ale tylko na same końcówki!

    karolina2701@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
  160. Moje sposoby na regenerację włosów po zimie 
    Pięknie lśniące włosy to marzenie każdej kobiety. Zimą moje włosy straciły gładkość, zaczęły się plątać i rozdwajać. Do każdego mycia używam szamponu do włosów suchych i zniszczonych, później nakładam taką samą odżywkę. Świetne efekty daje maska - z banana i olejku migdałowego. Dobry wpływ na wygląd moich włosów ma dieta bogatsza w witaminy i minerały. Będę jadła więcej warzyw, owoców, ryb, nabiału i zbóż pełnoziarnistych. Pocztą pantoflową dowiedziałam się, że dobrym zabiegiem regenerującym włosy jest sauna, która odżywia i nawilża włosy. Namówię swoją przyjaciółkę i pójdziemy spróbować to na własnych włosach. Warto poświęcić po zimie naszym włosom nieco więcej uwagi. Zachęcam siebie i Was drogie Panie do stosowania profesjonalnych preparatów wzbogaconych aktywnymi i naturalnymi składnikami, dzięki temu nasze włosy będą dokładnie umyte, oczyszczone, nabłyszczone. Nasze włosy – nasz atrybut, będą wabić swoją sprężystością, objętością, będą emanowały blaskiem. Zadbane włosy mają ogromny wpływ na tzw. „odbiór całościowy”. Są klamrą zapinającą i wyznacznikiem w pozytywnym postrzeganiu naszej osoby.
    k.urbaniak@duw.pl

    OdpowiedzUsuń
  161. Moim numerem jeden w naturalnej pielęgnacji włosów jest zdecydowanie żółtko.To w nim jest mnóstwo witaminy A oraz witamin z grupy B i kwasu foliowego, a także przeciwutleniaczy: witamina E i beta-karoten. W żółtku znajdują się również jednonienasycone i nasycone kwasy tłuszczowe oraz niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, a także potrzebne włosom żelazo i fosfor. Moje włosy po codziennym prostowaniu zwykłą,starą prostownicą (z 18 lat miała;d) zniszczyła mi włosy doszczętnie,na dodatek prostowałam je kilka razy dziennie,gorącą prostownicą,bez jakichkolwiek zabezpieczeń.Po ścięciu ich zostałam totalną włosomaniaczką;D!zaczekałam o nie dbać ciągle,ciągle i ciągle.Oczywiście nie stosuje samego żółtka,dodaje do niego maskę z Mili(która jest totalnym bublem,bo poza tym że obłędnie pachnie kokosem to nic z nimi nie robi,a szkoda bo pokładałam w niej nadzieje bo polecił ją mojej mamie fryzjer),olejek rycynowy i oliwę.Rozbełtuje(?) to widelcem i tak na oczyszczone włosy szamponem ziołowym nakładam tą o to maskę,zawijam w woreczek i ciepły ręcznik(wcześniej nagrzany w mikrofalówce;p)i chodzę w tym nawet 4 godziny.;D.Maskę to stosuje od 2 miesięcy,włosy były raz podcinanie i nie mają ani jednej rozdwojonej końcówki;D!(sprawdzał fryzjer). Jestem meega zadowolone i na pewno ta maseczka zostanie moim numerem jeden,kiedy w portfelu są grosze.!

    paaaulla@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  162. Ulubionym produktem do pielęgnacji włosów dla mnie są wszelkiego rodzaju olejki naturalne - nakładam je na noc i rano myję włosy lub dodaję je do odżywki. Włosy są gładkie i lśniące, a także odżywione

    OdpowiedzUsuń
  163. Jak by to powiedział/napisał Kubuś: mjut :) Miód jest ze mną chyba od zawsze... :) Wychowywała mnie babcia i ona 'wpoiła' we mnie miłość do miodu :) Pasieka była obok, więc pszczoły i u nas w ogrodzie zbierały nektar. Robię z niego płukanki, dodaje do odzywek, albo nakładam z odzywka na noc, za co moje blond włosy są mi bardzo wdzięczne. Może to dziwne, mam 21 lat a jeszcze nigdy w życiu ich nie farbowałam :) I dzięki miodkowi nie muszę tego robić, włosy zyskały ciepły i 'miękki' odcień, błyszczą, ciągle mam ochotę je dotykać :)
    Dzięki pszczółki, że jesteście, odwalacie kawał dobrej roboty!!(no może prócz dziabania:D) ;)

    kamtyszkowska@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  164. Ja do wlosow uzywam piwo , po ludzku leje z butelki na glowe piwo i czekam ok . 30 minut , ale najlepsze jest kiedy z kapiacej z piwa grzywki mozna ugasic pragnienie i idealnie sie orzezwic . :D
    Moj email : Danielaa786@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  165. Od czasu do czasu lubię odżywić włosy piwem miodowym. Dzięki temu napojowi moje włosy nie są oklapnięte jak to się zdarza codziennie. Piwo nadaje moim włosom objętości oraz sprawia, że wyglądają na bardzo zdrowe i błyszczące.



    juki5@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  166. 1.Nakładam na włosy OJEJ, który składa się z: olejku rycynowego,oliwy z oliwek
    2.Raz w tygodniu robię MASECZKĘ z: żółtka jaj,z wyciśniętych liści aloesu,miodu i oliwy i skrobi ziemniaczanej.
    3.Robię PŁUKANKI z POKRZYWY i SKRZYPU POLNEGO. Także pije te zioła dwa razy dziennie.
    5.Pilinguje skórę głowy cukrem, a nie raz dodaje trochę fusów z kawy i delikatnie masuje aby nie podrażnić skalpu.
    6.Oczywiście od 3 tygodni stosuje kuracje DROŻDŻOWĄ.Widzę już duże rezultaty,włosy mnie wypadaja,są mocniejsze i grubsze, odrost jest większy niż przed kuracją(farbuje włosy na blond co sprawia ze mam naturalna miarkę:)).
    7.Jadam produkty bogate w źródło witaminy,A,E,B,C,równiez bogate w cynk, krzem i żelaza.
    Pozdrawiam serdecznie Magda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim najlepszym naturalnym produktem jest zdecydowanie OLEJ w rożnej postaci :)

      Usuń
  167. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  168. Najlepiej jeść dużo kalafiora!!! Może śmiesznie to brzmi, ale nic tak nie pobudza włosów do wzrostu i pięknego wyglądu!
    wachowska.ada@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  169. Rytuał celtyckiej królowej Medbh

    W czasach tak dawnych, że najstarsi Celtowie ich nie pamiętają, Connachtem rządziła piękna i niebezpieczna królowa Medbh. Gdy ktoś uraził jej ambicję, wojna wisiała na włosku. Niestety w sąsiednim Ulsterze żył wojownik tak silny, że sam jeden stawił czoła wszystkim wojskom Medbh- Cuchulainn. Tylko jeden człowiek mógł go pokonać – jego mleczny brat Ferdia, który nie chciał skrzywdzić przyjaciela z dzieciństwa. Medbh postanowiła go przekonać…

    - Czekam i czekam, a ty znów się włóczysz nie wiadomo gdzie!- przywitała ją w progu królowa. Po kąpieli siedziała przed skrzyneczką z barwnikami, trzymając zwierciadło z polerowanego brązu w dłoni.
    Mairead z pośpiechem odłożyła koszyk ze świeżo zebranymi ziołami i podeszła do władczyni. Kiedy Medbh chciała szczególnie dobrze wyglądać, trzeba było prędko się uwijać.
    - Nie obawiaj się, pani, wszystko przygotowałam już wcześniej. Brakowało mi tylko jednego składnika…
    -Więc rusz się dziewczyno, bo wojna na ciebie nie poczeka – burknęła władczyni.
    Mairead czym prędzej zwilżyła jej włosy chłodnym naparem z korzenia mydlnicy. Dobrze wstrząśnięty mocno się pienił i usuwał wszędobylski zapach dymu z domowego ogniska. Medbh odchyliła głowę do tyłu i spokojnie już poddawała się cierpliwym palcom niewolnicy, która lekko masowała jej skórę głowy. Służąca przecedzała teraz napar z ziół, którym zamierzała spłukać mydlnicę. Siemię lniane jak zwykle wydzielało jeszcze sporo śluzu, raz jeszcze dolała naparu.
    - Co tym razem dodałaś? – Medbh zajrzała do naczynia
    - Nieco rumianku pani, aby włosy były gładsze, kwiatu lipy, melisy , kwiat czarnego bzu i nieco suchych łusek z cebuli. Pogłębią kolor- dodała szybko widząc pytająco uniesioną brew.
    Rude włosy królowej schły powoli, a Mairead krzątała się, przyrządzając kolejne kosmetyki. Krem do twarzy, szminka- wszystko musiało być świeżo ukręcone. Medbh mawiała, że po to trzyma niewolnicę, aby nie musiała się przejmować takimi drobiazgami.
    Bujne loki władczyni pozwalały na stworzenie kunsztownej fryzury z warkoczy, które upięte szpilami dodawała jej uroku i dostojeństwa zarazem. Czas na odpowiednie wykończenie, pomyślała Mairead. Pochyliła się nad rozgrzanym kamieniem przy ognisku, na którym postawiła już małe naczynko. Sięgnęła po koszyk, który przyniosła rano. Pszczoły były dziś spokojne-uśmiechnęła się. Wyciągnęła plaster z miodem i pozwoliła, aby płynne złoto wyciekło do kubka. Kawałek wosku wrzuciła do naczynka, dodając tyle samo wytłoczonego oleju z nasion lnu. W cieple ogniska szybko się połączyły. Wlała do mieszaniny nieco miodu i zamieszała. Gdy ostygnie, balsam będzie gotowy. Znakomicie podkreśli końce loków królowej.
    Medbh przejrzała się zadowolona w lustrze.
    - Pięknie. Ferdia mi się nie oprze, a Cuchulainn zginie od jego miecza. I ty też będziesz mieć w tym swój udział dziewczyno. Dobra robota, Mairead.


    mairead@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  170. Odpowiedzcie mi proszę! gdzie mogę znaleźć te szampony? w moim mieście nie ma w żadnej drogerii, nawet w Rossmanie. ;/

    OdpowiedzUsuń
  171. Moimi ulubionymi produktami, które używam do moich włosków są: kwas hialuronowy, lecytynka oraz........ banan. Tak poczciwy bananek, który rozgniatam sobie widelcem i mieszam razem z maseczką i to daje świetne rezultaty. Czasami zamiast banana używam awokado jednak do tego owoca mam nieco trudniejszy dostęp - choć muszę powiedzieć, że maska z awokado swego czasu uratowała moje spalone blondem włoski - żadna maska mi tak nie pomogła jak awokado zmieszane z jogurtem naturalnym:)

    Moj email: specialneed89@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  172. A ja kocham maskę z awokado i żółtka, włosy są dociążone i gładkie :)
    aniiuszka @gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  173. Uwielbiam drożdże, nigdy nie miałam takiego przyrostu włosów, rosną one jak szalone. A do tego pojawia się pełno nowych włosków. Kusi mnie również zrobienie maski, drożdże+mleko+miód :)
    ZającKicak@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  174. Piwo, którym płuczę włosy. Zapach może nie za ciekawy, ale efekt fantastyczny. Mój mężczyzna się wścieka, bo korzystam z jego zapasów. Mówi, że gdy słyszy charakterystyczne ,,pssss,, ( dźwięk otwieranej puszki ) w łazience dostaje delirki. Kto by się tym przejmował, kiedy włosy pięknie lśnią i są takie nieziemsko puszyste....? ;p

    apoccalipsa@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  175. Mocznik! Mocznik zawsze wywołuje wesołe reakcje wśród ludzi i jak jestem w nieco frywolnym nastroju to ze szczegółami opowiadam (zainteresowanym!) co wyprawiam z włosami. Oleje zazwyczaj zostawiają ludzi ledwie zaskoczonych, maski i zestaw półproduktów już budzi we wzroku strach "o rany boskie, wariatka" ale operowanie poszczególnymi nazwami półproduktów to mój hit. Mocznik zawsze wywołuje jedną i tę samą reakcję typu "bleh" co jest zabawne i często nie mogę się powstrzymać przed fundowaniem ludziom tego typu zaskoczenia. Oczywiście wyjaśniam zwykle co to jest i co to daje i po co to w ogóle. Ludzie nieobeznani z biologią w ogóle nie mają pojęcia o tym co ich otacza i sugerują się jedynie nazwą. Moje włosy potrzebują wszelkich zakwaszaczy, są wtedy w dużo lepszym stanie po umyciu.

    A tak btw, pochwalę się. A co. Ostatnio zauważyłam trwale poprawę stanu własnych włosów. Pielęgnuję je i testuję różne dziwności od stycznia, i miesiąc temu miałam mały dołek i regres i byłam kontra świat. Bo praktycznie nic mi nie pasowało i generalnie te włosy była meh. Tymczasem od jakiegoś czasu jest lepiej. Muszę tylko okiełznać zbijanie się w kolonie włosów. Mam tendencję do skrętu i jakby mi się chciało w to bawić włosy pewnie by się ładnie kręciły, ale ja wolę na sobie proste, przynajmniej teraz dopóki są do ramion. Generalnie też doszłam do wniosku, że zetnę część tę najstarszą i będę mocno dbać o te nowe włosięta. Ostatecznie mnie to rybka jakiej długości mam włosy bo umiem znaleźć plusy każdej długości, a mniej oleju i z lepszymi efektami zużyję na krótsze, zdrowsze niż na ratowanie starych dziabągów, które się do niczego nie nadają.

    OdpowiedzUsuń
  176. Aloes Aloes i jeszcze raz Aloes :) Pamietam jak mialam ok 15-16 lat i moja Babcia sprowadzila do domu w olbrzymiej donicy piekny posągowy Aloes :) To byly lata '90 i zrobił on na mnie kolosalne wrazenie :) Babcia powiedziala ze to bedzie nasz domowy kosmetyk w donicy :) zdziwilo mnie to i zaskoczylo jak zielone lodygi moga byc kosmetykiem- pomyslalam ;) Pewnego sobotniego poranka babcia odkroila 2 liscie aloesu, obrala go i zaczela przyzadzac swoja mixture :) posiekjala go na drobne kawalki, wszystko wycisnela w sokowirowce i dodala do tego kilka kropel cytryny ( powiedziala ze to specjalnie dla blondynek) .. Po krotkiej chwili siedzialam na kanapie Ja, moja Mama, i moja babcia .. Wszystkie z mixtura i turbanach na glowie :) Te nasze babskie rodzinne rytualy trwaly lata.. Dopoki nie przeprowadzilam sie do Warszawy.. A teraz wlasnie pisze ten komentarz w turbanem na glowie a pod nim aloesowa mixtura mojej babci :)Pozdrawiam i polecam wszystkim goraco aloes,, jesli nie swiezy to chociaz wyciag czy sok aloesowy :) jutuberka1982@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  177. Krótko, zwięźle i na temat: SPIRULINA
    Nieoceniona w dbaniu o włosy i cerę oraz niezastąpiona przy uzupełnianiu białka w diecie wegańskiej.

    wkrainieczarowalicja@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  178. Witaj Anwen :))

    Od zawsze mialam dlugie i proste włosy... w czasach dzieciecych były zdrowiutkie... jednak nie doceniłam tego i w gimnazjum zaczęłam je nagminnie męczyć gorącym powietrzem suszarki i "żarem" prostowicy - hm brzydko mowiąc: ubzdurałam sobie, że po tych "zabiegach" wyglądają o niebo lepiej (zapewne jak większość z nas w pewnym okresie) :). Trwało to do lutego tego roku... od tej pory mowię stop paleniu włosów (tak...paleniu...) hmm stosuje naturalne produkty i moge spokojnie powiedziec - czuje ze moje włosy są mi dosłownie wdzięczne, iż pozwolilam im poczuć co to jest natura i jak możną kwitnąc w zgodzie z nią :)) Moimi ukochanymi wręcz produktami naturalnymi są przeróżne oleje... a mistrzem w swym fachu jest OLEJ KOKOSOOOWY ! :) ... ma tak wszechstronne zastosowanie... moje włosy go wprost uwielbiają :) Stosuje go na wiele sposobów... m. in. codziennie nakladam go na koncowki włosów a 2 razy w tygodniu na caluuutkie włosy wraz ze skalpem i zasypiam czując, że robie dla siebie coś dobrego :) Po takim zastosowaniu moje włosy są lśniące, mięciutkie i puszyste, czyli takie jakie Evelyn (coś mi tu podpowiada, ze nie tylko ja) lubi najbardziej ! :) W weekend robię różne domowe maski a moją ulubioną jest wlasnie ta z dodatkiem coco oleju ( nie mam ustalonego przepisu na maski, po prostu korzystam z tego co mam aktualnie w kuchni... i to spontaniczne dobieranie składników jest bardzo przyjemne :) ) Olejem zaraziłam juz swoją Mamcię i przyjaciółki nie wspominając już o piesku... wprost uwielbia jego zapach i cos czuję, że też smak :D
    Stosuję go również z wielkim powodzeniem w metodzie OCM ( razem z olejem rycynowym ) oraz na ciało... Gdy jestem po prysznicu moja skróra wprost upomina się o nawilżenie... a że uwielbiam pachnące kosmetyki to nie robię nic innego jak otwieram słoiczek pachnącego wakacjami Coco oil (mmm plaża, palmy, lazurowe morze... hamaki :))) ), nabieram go na dłonie i nakladam na caaaaałe ucieszone ciało !
    Mogę z czystym serduszkiem polecić ten KOSMETYK ( bo tak śmiało możemy go nazwac :) ) każdemu kto chce zadbać nie tylko o swoje włosy ale o całe ciało i twarz :) U mnie w odstawkę poszły kremy i balsamy drogeryjne do twarzy i ciała a ich miejsce zastąpił Coco oil, który na toaletce w swoim egzotycznym słoiczku wygląda niesamowicie i budzi ciekawość każdego gościa :)

    Mój e-mail: ewelina_06@vp.pl
    Pozdrawiam cieplutko !

    OdpowiedzUsuń
  179. Używam mnóstwo naturalnych produktów do włosów, wiele z wcześniej tu wymienionych. Jednak chyba nikt nie wspomniał o jednym ze znanych w mojej rodzinie od pokoleń: KORA DĘBU. Kiedyś zbierana własnoręcznie przez nasze babcie w lesie, teraz dostępna, w każdym sklepie zielarskim... Płukanki z tej kory przede wszystkim ożywiają kolor ciemnych, kasztanowych włosów - nie trzeba maltretować ich żadnymi farbami ;-) Po drugie wzmacniają włosy. Po trzecie mają dodatkowy "efekt uboczny" w postaci działania ściagającego na skórę głowy, dzięki takiej płukance spocona głowa nie będzie naszym problemem :-)


    Pozdrawiam,
    ma_niusia@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń