Dlaczego i jak wzbogacam sklepowe maski do włosów


Pewnie zdążyłyście już zauważyć jak często zdarza mi się ulepszać kosmetyki do włosów. Jest naprawdę niewiele sklepowych masek, przy których nie kusi mnie by cokolwiek do nich dodawać ;) W większości przypadków „czegoś” mi w nich, a dokładnie w ich składzie brakuje.

Dobra maska to taka, która zachowuje proporcje pomiędzy substancjami nawilżającymi, emolientami (czyli substancjami natłuszczającymi) a proteinami i innymi substancjami aktywnymi. Po takiej masce moje włosy wyglądają dokładnie tak jak lubię :) Są nawilżone, odpowiednio dociążone, ale przy tym nie obciążone, lejące, gładkie i błyszczące. Niestety taki efekt wcale nie jest tak łatwo osiągnąć. Dziś chciałabym się z Wami podzielić tym co ja robię :)

Zapewne wiele z Was pomyśli – „to nie dla mnie... nie mam odpowiedniej wiedzy, ani specjalnych półproduktów by się tak bawić”. Otóż wcale nie :))) Ja swoją zabawę w wiedźmę (z tego miejsca pozdrawiam Czarownicującą ;) od której zapożyczyłam ten zwrot) zaczynałam od tego co możemy znaleźć praktycznie w każdej kuchni.

Od czego zacząć?

Po pierwsze zerknijmy na skład, zobaczmy co w nim siedzi i mniej więcej w jakiej ilości (mam na myśli kolejność w składzie), po drugie wypróbujmy najpierw czysty kosmetyk, bez żadnych ulepszeń i sprawdźmy jak na nas działa. Zastanówmy się czy i czego w nim nam brakuje: czy jest za lekki, za mało odżywczy, a może wręcz odwrotnie – za ciężki i obciąża nam włosy. Wtedy dopiero przestąpmy do mieszania :)

  1. Maska jest za lekka – dorzućmy do niej olej, najlepiej taki, który pasuje naszym włosom (może być nawet oliwa z oliwek czy inny olej, który macie w kuchni). Oczywiście nie wlewamy pół butelki, ale dosłownie kilka kropel do jednorazowej porcji. Ja zwykle takie ulepszone maski nakładam przed myciem, więc mogę pozwolić sobie na mocniejsze obciążenie. Do porcji dodaję około 1 łyżeczki oleju.

  1. Maska jest za ciężka – warto dodać nawilżaczy. Z takich domowych świetny jest miód, sok owocowy (np. marchewkowy) czy aloes (w formie soku, żelu czy nawet roślinki doniczkowej pod warunkiem, że ma co najmniej 3 lata, bo dopiero wtedy aloes ma swoje właściwości). Jeżeli mamy możliwość użyć półproduktów wybierzmy np. glicerynę, aloes, żel hialuronowy, mocznik czy NMF. Znów oczywiście nie przesadzajmy z ilością. Nawet taki nieszkodliwy składnik jak aloes może nam w nadmiarze nieźle zaszkodzić. Ja na porcję maski daję zwykle około 1 łyżeczki substancji nawilżających (w przypadku miodu czy soku), i ok. 10 kropel półproduktów (łącznie). Oczywiście bierzcie pod uwagę to, że jednorazowa porcja, którą ja używam może być nieco większa od Waszej :) Wszystko zależy od długości i gęstości włosów.

  1. Maska nie odżywia – czyli po jej użyciu nie widzimy właściwie żadnego efektu. Warto dodać do niej protein (z półproduktów możemy wybrać keratynę, jedwab, cysteinę, kolagen czy elastynę; z kuchennych rzeczy zostaje nam żółtko, które co prawda posiada proteiny wielkocząsteczkowe, które nie wnikną wgłąb włosa, ale bardzo fajnie go odżywią). Oczywiście z proteinami łatwo przesadzić, a w nadmiernej ilości mocno przesuszają włosy. Ja na porcję maski daję 1 żółtko albo 3-5 kropel protein hydrolizowanych. I zawsze wtedy dodaję też dla równowagi nawilżaczy. Możemy też do maski dołożyć witamin: na początku kupowałam w aptece np. witaminę E i wyciskałam zawartość 2 kapsułek do maski. Teraz najczęściej sięgam po panthenol albo witaminy All-in-one (szczyptę w przypadku proszku lub 3-5 kropelek płynu na porcję). Jeszcze innym pomysłem jest dodanie glinki, spiruliny lub sproszkowanych ziół (np. Maki czy Amli).

Czy każdą maskę możemy w ten sposób ulepszyć?

Właściwie tak :) Jedyne czego bym się nie podjęła to ulepszania produktu, który zawiera praktycznie same silikony ;) Zdecydowanie wolę też bawić się maskami bardzo gęstymi, bo wtedy nawet po dodaniu tych wszystkich składników nadal można je z łatwością na włosy nałożyć.

I polecam jednak nakładanie takich mikstur przed myciem. Najlepiej na zwilżone wcześniej włosy i na minimum pół godziny pod czepek i ręcznik :) Włosy umyjmy potem łagodnym szamponem (lub odżywką) i w razie potrzeby użyjmy jeszcze na chwilę jakiejś odżywki (by nie mieć problemu z rozczesaniem). Dzięki temu nawet jak przesadzimy z ilością oleju czy innego składnika taka maska nas nie obciąży, a i łatwiej będzie nam zmyć  ten sposób chociażby żółtko :)

Pamiętajcie też, że taka zabawa nie od razu i nie za każdym razem nam się uda ;) Mi też nie raz zdarza się osiągnąć efekt odwrotny do zamierzonego. Nie zrażajcie się jednak po pierwszej próbie – trochę potrwa zanim odkryjecie co i w jakich proporcjach sprawdza się u Was najlepiej.

Jeżeli nie wiecie ile danego składnika czy półproduktu możecie dołożyć - poszukajcie informacji w sklepie z półproduktami - tam przy każdym produkcie jest podane zalecane stężenie. Zawsze lepiej dać za mało niż za dużo! Nadmiarem możemy sobie zaszkodzić, a niedomiar jedynie sprawi, że składnik nie podziała tak intensywnie jak byśmy tego chcieli.

A dlaczego w ogóle warto się tak bawić? Bo odkryłam już nie raz, że produkt, który solo sprawdza się u mnie beznadziejnie – odpowiednio ulepszony może działać cuda :)

Pozdrawiam Was serdecznie,


PS. Celowo w całym wpisie ani razu nie użyłam słowa „tuningować” ;) Chociaż sama je bardzo lubię, wiem, że innych może drażnić :)) Staram się dbać o język, ale od razu uprzedzam – słówka „olejowanie” tak łatwo ze mnie nie wyplenicie :P
Udostępnij

102 komentarze:

  1. klika dni temu wysłałam ci moją włosową historie i jak widze jeszce nie ma jej na blogu. Czy dotarł do ciebie mejl od monikajesion@interia.pl ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam pytanie: czy każdą włosową historię zamieszczasz u siebie?

      Usuń
    2. Sylwia na początku zamieszczałam każdą, w tej chwili mam ich na mailu chyba z 10 (niepublikowanych) i pewnie będę musiała zrobić jakaś selekcje :( Chociaż nie wykluczam, ze prędzej czy później pojawią się wszystkie :))

      Usuń
    3. No ja pytam póki co z ciekawości, bo dopiero niedawno zaczęłam zażarty bój o włosy. Ale już widzę efekty i pewnie będę się chciała nimi pochwalić w większym gronie =)

      Usuń
  2. Super :) właśnie zamierzałam kupić jakieś półprodukty i znając życie wlepiłabym z pół buteleczki tego aloesu do maski.. :)
    Pozdrawiam Anmeke :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ciekawe, idę położyć sobie właśnei maseczkę na włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis, nauczyłam się czegoś nowego:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wpis dla mnie :).
    Dzięki za odpowiedź na maila, ja wzbogacam scandic water mask i w końcu coś się dzieje ;), później myję je odżywką i mam miękkie cudne włosy.
    Pozdrawiam!
    B.

    OdpowiedzUsuń
  6. dzieki Ci za ten post, akurat dostalam wczoraj swieza porcje polproduktow i mam zamiar dodac do maski jutro kilka bajerów :) wczesniej juz dodawalam olejki, mocznik, HA, gliceryne i byłm na prawde zadowolona!

    ps. ja do "olejowania" i "tuningowania" nic nie mam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie stosowałam maseczek przed myciem. Od dzisiaj zacznę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz rację, że czasami mniej znaczy więcej i nie ma co przesadzać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Normalnie Anwen czytasz mi w myślach!! Poczyniłam, na razie b. skromne, zakupy na ZSK i teraz zdarza mi się dodawać do masek k. hialuronowego. Ale na przyszłość chcę dokupić do nieco bo mam 1-2 maski, które zbyt dużo nie czynią na moich włosach (np. dabur maska na noc. Więc jak tylko dokupię wrócę na stronę i przeczytam ją jeszcze raz z namaszczeniem. :D

    btw, udało mi się niedawno przejść całego bloga!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiem wam coś, najbardziej służą mi silikony. Pół roku temu przerzuciłam się na szampony ziołowe i wszystko co nie zawiera silikonów (to była pielęgnacja 0% silikonu), no i zniszczyłam sobie włosy, niby nie są rozdwojone, ale zrudziały mi, wypłowiały (może od szamponów ziołowych może od braku silikonów, nie wiem?) .Tydzień temu znowu wróciłam do silikonów i już widzę różnice, mają lepszy kolor, już nie są takie wypłowiałe, są miękkie i nie są już takie "tępe". Silikony są ok, mi naprawdę służą. Chyba moje włosy po prostu nie lubią się z pielęgnacja bezsilikonową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://anwena.blogspot.com/2010/08/silikony.html i http://anwena.blogspot.com/2012/02/o-silikonach-slsach-i-innych-skadnikach.html Polecam przeczytać :)

      Usuń
    2. Anwen, ale ja to wszystko już dawno przeczytałam:) Chyba jednak najbardziej lubię te silikonowe szampony (Elseve, Pantene) i będę ich używać wraz z odżywką, ale co jakiś czas umyję włosy szamponem ziołowym z SLS żeby silikony się nie nadbudowały i myslę, że będzie okey. Anwen , co Ty na to??? I jeszcze mam jedno pytanie, od czego tak naprawdę ciemne włosy rudzieją, płowieją??? Co jest przyczyna i jak sobie z tym radzić??

      Usuń
    3. a Ty masz naturalne czy farbowane włosy?

      Usuń
    4. Naturalne i nie chciałabym ich farbować. Jeszcze niedawno miałam swój naturalny ciemny brąz, ale teraz zrudziały mi i jest taki średni brąz:( Anwen pomóż!:)

      Usuń
    5. Hej! Silikony "polepszają" stan każdych włosów: są lśniące, miękkie i łatwo się rozczesują. Ale nie odżywiają od wewnątrz tylko powlekają ochronną warstwą. Szamponów silikonowych bym nie używała - ziołowych używaj raz na jakiś czas, gdyż mogą przesuszyć, a na co dzień wybierz delikatne (bez SLES) lub nawet odżywkę (moje ostatnie odkrycie: myję BingoSpa maską drożdżową moje przetłuszczające się włosy i są dłużej świeże niż po szamponie dziecięcym BD :P ISANA z babassu z kolei obciążała mi włosy przy myciu). Silikony nakładaj w odżywkach (najlepiej b/s: jedwab na końce po każdym myciu, jakaś maska raz w tyg). Jak regularnie będziesz używać odżywek, masek bez silikonów i nie wysuszać codziennym myciem ziołami to poprawi się stan Twoich włosów ;) Odnośnie koloru włosów: powleczony silikonem włos inaczej odbija światło i może wydać się ciemniejszy,a także silikonowe odżywki często działają jak filtr UV i słońce włosów prawie nie rozjaśnia ;), a jeśli jeszcze Twój szampon ziołowy zawierał rumianek to w ogóle nie dziwi rudość ;) Ja po ograniczeniu silikonów mam przy twarzy jaśniejsze o kilka tonów kosmyki - farbuję henną, więc są jasnorude przy reszcie kasztanowatej :P Najważniejsze to nie popadać ze skrajności w skrajność ;)

      Usuń
  11. ja tuninguje maski praktycznie przed każdym ich użyciem :)

    pomimo, że nie mam zbyt wielu półproduktów: oleje, gliceryna, kapsułki A + E widzę różnicę. Zwłaszcza kiedy taką miksture zostawię na całą noc. Rano włosy są niesamowicie gładkie i wstarczy, że po myciu zabezpiecze same końcówki.

    Póki co zdecydowanie wolę kupić tanią odżywkę, ale za to kilka nowych półproduktów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja póki co dosyć delikatnie ulepszam maski, bo nie chciałabym przesadzić. Takie notki upewniają mnie, że warto eksperymentować dla dobra włosów :)

    PS. Mi "tuningowanie i "olejowanie" nie przeszkadza, choć również staram się dbać o poprawną polszczyznę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakiś czas temu napisałam właśnie o tuningowaniu sklepowych masek i odżywek :-) http://siempre-la-belleza.blogspot.com/2012/04/tuningowanie-maski-i-odzywki-do-wosow.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I czemu unikasz słów "tuning" czy "tuningowanie"? W przeciwieństwie do "olejowania" one występują w Słowniku Języka Polskiego :-)

      Usuń
    2. szczerze mówiąc to potraktowałam to jako zabawę słowną :) ot taką wprawkę ;) a mam nadzieję, że olejowanie kiedyś się jednak w SJP pojawi - tak jak to było z tuningowaniem właśnie :D

      Usuń
    3. A mi się właśnie podoba slowo "olejowanie"- fajnie to brzmi:) Za to nie podoba mi się tuningowanie, zdecydowanie lepiej brzmi ulepszanie. Także olejowaniu mowimy tak, tuningowanie mówimy nie:) hehe

      Usuń
    4. Właśnie to jest takie śmieszne, że "tuningowanie" jest teoretycznie poprawne chociaż są polskie zamienniki dla tego słowa i to ładne - ulepszanie, wzbogacanie, udoskonalanie ;-) A "olejowanie" nie istnieje chociaż nie ma alternatywnego czasownika. Ale "olejowanie" zostało wymyślone właśnie na okazję nakładania oleju na włosy, nie wiem jakie jeszcze inne przeznaczenie miałoby mieć to słowo :D

      Usuń
    5. wiesz ja liczę na to, że kiedyś w Polsce "olejowanie" włosów będzie tak powszechne jak "tuningowanie" aut obecnie :D takie marzenie włosomaniaczki :))))))

      Usuń
    6. olejowanie moze być jeszcze mebli, silników chyba też.:D Nie tylko włosy są olejowane :)

      Usuń
    7. Właśnie :) Ja długo nie mogłam zacząć używać słowa "olejowanie" (chociaż z angielskim "oiling" nie miałam problemu :D ) bo kojarzyło mi się z jakimś procesem przemysłowym... Nakładanie na coś brudnego smaru, łee ;)

      Usuń
  14. Muszę kiedyś spróbować tak ulepszyć jakąś maskę:D
    M.

    OdpowiedzUsuń
  15. No nie, wszystkie mnie kusicie, a to oleje, a to półprodukty, kolorowa mika, własnoręcznie robione perfumy... toć to się nie godzi, litości =D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja dodaję do maski Alterry (granat i aloes) sok z aloesu i spirulinę. Czasem sok Kubusia. ;) Potem 30 min. do godziny to trzymam i mam włosy o jakich zawsze marzyłam. :) Są IDEALNE po tej mojej mieszance. Sama maska Alterry jest super ale z tymi dodatkami REWELACYJNA!!! Spróbujcie Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Anwen, spóźniłaś się o dosłownie kilka dni z tą notką :P Ostatnio tak się załatwiłam starając się ulepszyć Kallosa latte, że nie byłam w stanie wyjśc z domu :P dodałam do około 50 ml z 7,5 ml oleju arganowego i dodatkowo tyle samo ze słodkich migadałów :P Żeby było zabawniej umyłam takim czymś włosy i potrzymałam z 10 minut xD. Chyba nie muszę mówić jak wyglądały włosy po wysuszeniu ;).

    OdpowiedzUsuń
  18. Anwen, mam ogromny problem. Mój naturalny kolor włosów jest tragiczny. To mniej więcej coś takiego (pozwolę sobie wkleić zdjęcie) :

    http://i.pinger.pl/pgr272/d4322daa001346e349f9fb8b/scarlett-johansson-spirit-prem-2.jpg

    Tragedia polega na tym, że do takiego ciemnego blondu mam ciemną karnację, czarne brwi i czarne rzęsy. Wyglądam śmiesznie. Czasem używam Garnier Color and Shine Jasny brąz ( tak, wychodzi na ciemny :)) , bo po tym, nie wypadają mi włosy, ale to efekt kilkutygodniowy, a ich kondycja mocno się pogarsza. Szkoda mi włosów, bo wiem, że jak je teraz zafarbuję to będę musiała podciąć suche końce, a bardzo chcę zapuszczać. Z drugiej strony kiedy widzę w świetle sklepowym siebie w lustrze, to łzy stają mi w oczach. Popielata mysz :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam takie włosy i żałowałam, że pofarbowałam, teraz zapuszczam naturalne :) nie uważam też wcale, że takie włosy są brzydkie :/ ale rozumiem, że nie każdemu pasują, być może tobie nie pasują :) to może spróbuj henny? Mi po castingu też wypadały mocno włosy :(

      Usuń
    2. ja wcale nie uważam, że sam kolor jest brzydki, może źle się wyraziłam :) Uważam, ze ładnie wygląda przy bladej buzi,a moja jest niestety oliwkowa :( I jeszcze te czarne brwi. Próbowałam rozjaśnić buzię, kupiłam nawet krem z filtrem 50 SPF... No nie wiem, chyba mi tylko przyciemnienie włosów zostało. Tylko tak na nie chucham i dmucham i chciałabym jakoś jak najnaturalniej to przeprowadzić. A jak to z tą henną wygląda? :)

      Usuń
    3. Kochana, jeśli masz taki kolor włosów jak na fotce plus oliwkową buzię to powiem Ci że jesteś szczęściarą! Piekna karnacja i pewnie caly rok nie grozi Ci trupia bladość. Często dziewczyny o Twojej karnacji mają ciemne włosy i własnie farbują je na taki jasny odcień. Popatrz na Latynoski - albę, mendez czy wczesniej jaśniejszowłosą Langorię. Wszystkie mają ciemne karnacje i rozjaśniają włosy, ja bardzo chciałabym mieć taką urodę. A naturalnie włosy mam bardzo ciemne a skórę bladą. Taka typowa pani zima, chętnie bym się z Tobą zamieniła.Może poczytaj trochę o takich ciepłych karnacjach, spróbuj poszaleć z kolorami ubrań czy makijażami na które większośc Polek (najczęściej bladych i raczej o mysich włosach) nie może sobie pozwolić bo po prostu wyglądają mdło i kiepsko. Ja jako zima która zawsze pragnęła być jesienią wiem ,że jasnego kolorytu skóry nie zmienię (solarium mówię stanowcze nie) ale mogę szaleć z mocnymi zimnymi kolorami które uwielbiam, nosić intensywnie czerwone usta itp. Warto postarać się karnację przekuć w atut i polubić a nie na siłę ja zmieniać.

      Usuń
  19. Hej Anewna :)
    Nigdy nie pomyslalam, zeby ilepszac maski do wlosow, bo w sumie na mnie wiekszosc robi ;)
    W ktorych sklepach/gdzie kupujesz polprodukty?

    Pozdrawiam,
    Nieprofesjonalna

    OdpowiedzUsuń
  20. Hah, ja od kilku dni codziennie wchodzę na strony sklepów z półproduktami kosmetycznymi i już je wkładam do koszyka, po czym przypomina mi się, że do 10tego zostało jeszcze trochę czasu^^ Baardzo przydatny wpis, bo każdy wie, że fajnie sypnąć keratynką, ale nie każdy wie jak! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. tyle jest mowy o nierezygnowaniu z silikonów ale nikt nigdy nie polecał żadnej odżywki do końcówek, może mi teraz ktoś poleci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja używam jedwabiu CHI, ale na same końce :)

      Usuń
    2. ja tak samo :) na zmianę z olejem arganowym

      Usuń
    3. Ja jedwabiu Biovax l'biotica, na same końce :)

      Usuń
  22. Czytam post, komentarze i dziwi mnie że nie używacie do ulepszania masek żadnych przypraw. Ja do każdej maski dodaje cynamon, imbir lub kurkumę.Z produktów zdrowotny to mogę polecić także mleczko pszczele, ma cudowne właściwości. Ostatnio dodałam także 1/3 kostki drożdży i włosy wyszły cudowne. Pewnego razu rozpędziłam się i dodałam suszone zioła, włosy był fajne ale wypłukanie zielska było strasznie trudno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cynamon potrafi niestety nieźle uczulić, a o imbirze i kurkumie nie słyszałam :) w jakieś postaci imbir dodajesz?? Właściwie zawsze w domu mam świeży bo uwielbiam go pić (zamiast herbaty). Nie podrażnia ani nie uczula?

      Usuń
    2. O drożdżach słyszałam, nie raz, ale boję się, że włosy będą śmierdziały choć chciałabym wypróbować.

      Usuń
    3. Imbiru używam suszonego, świeżego nie próbowałam. O kurkumie przeczytałam kiedyś w jakiejś gazecie ma działanie przeciwbakteryjne, nawilżające i łagodzące podrażnienia, o uczuleniu nie słyszałam ale podejrzewam że pewnie też może wystąpić.
      Jeżeli chodzi o zapach drożdży na włosach to w moim przypadku nie czuć go w ogóle po umyciu.

      Usuń
  23. Ja mam pytanie odnośnie "tuningowania", ale nie masek tylko wcierki :) Ile kofeiny dodajesz do 100ml Jantaru?? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę sobie wypowiedzieć się za Anię :) Zalecane stężenie do twarzy to 2%, więc myślę, że 3% do skóry głowy jest optymalną dawką. Biorąc pod uwagę, że 1 ml waży 0,52 g, a my potrzebujemy 3 (no, nieco ponad - 3,093 ml), łatwo obliczyć, że do 100 ml płynu trzeba dodać około 1,5-1,6 g czystej kofeiny :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. O mamusiu, to post sprzed roku! Nawet nie zauważyłam! Hahaha! No cóż, pewnie MassieDran już dawno się dowiedziała, ile tej kofeiny wsypać hihihi ;)

      Usuń
    3. a gdzie można dostać czystą kofeinę? I jak ona działa? Na porost? Z góry dzięki.
      A.

      Usuń
  24. Ja ostatnio ulepszyłam lotion Seboradin, jakoś przestał mi służyc. Dodałam l-cysteinę i olej rycynowy- widzę po grzywce, że szybciej rosną, a to dopiero 1,5 tygodnia stosowania.:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kurcze a ja nie rozumiem tej całej ,,mody" na ulepszanie odżywek/masek do włosów. To nie można kupić takiej z której będziemy zadowolone. No nie wiem nie jestem jakoś anty ale nie kusi mnie ulepszanie i poprawianie.
    No i denerwuje mnie jak czytam opinie niektórych produktów co mi po takiej recenzji jak ktoś dodaje różne rzeczy do kosmetyku to już wtedy staje się inny kosmetyk i nie ma co go oceniać solo bez dodatków a wiele niestety tak robi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego najpierw powinno się testować bez ulepszaczy. A jeśli nie pasuje to po co wyrzucać, skoro można zużyć z jakimś dodatkiem?

      Usuń
    2. ano po to, że jak już kupiłam (czy dostałam) jakąś maskę, która mi nie pasuje to wolę się nią pobawić i przynajmniej spróbować ulepszyć niż wyrzucić :))

      Usuń
    3. co do tych recenzji się zgadzam :)

      Usuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo bardzo łatwo nimi za mocno obciążyć włosy. Oczywiście możesz spróbować ulepszoną (ale naprawdę minimalnie) maskę nałożyć po myciu, zwłaszcza jeśli twoje włosy nie mają skłonności do przetłuszczania :)

      Usuń
  27. Chyba OLEJENIE powinno być? :P
    Wiedźma odzdrawia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tfu skleroza :P Miły wpisik :)
      Dodawałaś serek homogenizowany? :D Genialnie odświeża :D

      Usuń
    2. nieeeeee Ty mnie chyba nigdy nie przestaniesz zadziwiać :D do maski go dodać? ;) jutro spróbuję sasasassasa

      Usuń
    3. Serek homogenizowany można nałożyć solo jako maska- już tak kiedyś robiłam, czasami też nakładałam na wlosy jogurt naturalny. Zarówno po jogurcie naturalnym jak i po serku homogenizowanym moje włoski były miękkie i się błyszczały:) Polecam:)

      Usuń
    4. U mnie jogurt nie działa, nie chce się domyć ;] A serek robiłam raz co prawda, ale domył się pięknie :D
      Oczywiście nie truskawowy :P
      Ale by tak serek z miodem i sokiem z marchewki? Hm :D cały długi weekend przed nami :P

      Usuń
    5. Świetne! Spróbuję z tym miodem i serem z marchewki:) Oczywiście, że nie truskawkowy;p

      Usuń
    6. *miało być serem z sokiem z marchewki:)

      Usuń
  28. a wlasciwie czego takie ulepszone maski lepiej nakladac "przed" myciem a nie "po"??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli masz tendencję do obciążania lepiej maskę nałożyć przed :)
      tak samo pewnie np ze zmyciem żółtka może być problem albo jak damy za dużo oleju albo coś śmierdzącego (cysteina) :D

      ale można też po myciu, jak wolisz :)


      bardzo przydatny wpis :) sama często wzbogacam maski (proteiny, zwłaszcza keratyna, żel aloesowy, panthenol żel, kilka kropli olejku np. do żelu do układania :))

      @ Anwen
      zaczęłam pić drożdże, do czego to dochodzi :D są obrzydliwe :p

      Usuń
    2. eee tam przyzwyczaisz się :))) ja mniej więcej po tygodniu zaczynam je lubić ;)

      a wiesz, że "oplotkowałyśmy" Cię na spotkaniu z Orchideą :)) następnym razem się nie wywiniesz i spotkamy się we trzy w Zamościu :D

      Usuń
  29. Rewelacyjny post! Nie raz zastanawiałam się co mogę zrobić, żeby maska lepiej działała, a tu proszę! Z przyjemnością pobawię się w "wiedźmę" :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie no ja się po prostu uależniłam!:) zaglądam na Twojego bloga codziennie nawet po kilka razy i czekam na każdy wpis:) to jest nienormalne! ale Ty tak wspaniale wszystko opisujesz no po prostu cudo.:D
    Dzięki że jesteś :*

    JULIA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod tym obiema rękoma :)
      A.

      Usuń
  31. Już uwielbiam ten post, szczególnie klasyfikowanie co do jakich masek powinno się dodawać. Na pewno jeszcze do niego wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetny wpis, będę wprowadzać w życie :D i oczekiwać widocznych na włosach efektów

    OdpowiedzUsuń
  33. bardzo przydatny post, dzięki wielkie

    OdpowiedzUsuń
  34. ja lubię Twoje "tuningowanie", chociaż bardziej pasuje mi pisanie go przez "i" na początku i robię blędy... przez Ciebie:p

    w sumie bardziej logicznie będzie wrzucić olej do maski, a nie kilkoma kropelkami operować na uczesanych włosach przed suszeniem;))

    OdpowiedzUsuń
  35. Na pewno spróbuję Twoich metod, zobaczymy jakie będą efekty:)
    A.

    OdpowiedzUsuń
  36. Dobrze, że dodałaś taki post, na pewno wielu osobom się przyda :)

    Sama na początku wzbogacania masek dodawałam proteiny do masek proteinowych, albo za dużo wszystkiego na jeden raz, a potem się człowiek dziwił że się nastarał, a efekt gorszy niż po odżywce herbal essence.

    Wprawdzie czytalam już o tym dawno temu, ale jednym uchem wleciało a drugim wyleciało, dopiero blog haircare mnie oświecił.

    A poza tym właśnie dzisiaj o tym pomyślałam, że przydał by się tutaj post o tuningowaniu masek- i mówcie, że marzenia się nie spełniają ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. przez przypadek połączyłam miod i odżywkę i stal sie cud- z kiepskiej odzywki zrobiła sie cudowna:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Dziekuje Ci cudowna kobieto za tego bloga, dzieki Tobie zapuscilam wlosy, dbanie o nie sprawia mi wiele radosci i wygladaja cudnie! JESTES BOSKAA

    OdpowiedzUsuń
  39. Jak dobrze, ze jutro przybeda moje nowe polprodukciki :) dziekuje za baaaardzo przydatny wpis!
    mam dwa pytania, co to jest NMF? ;) oraz co sadzisz o trzymaniu masek drogeryjnych cala noc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubie Was blogerek zameczac pytaniami, ale wiedz ze to wynika z tego, ze uwazam Cie za eksperta...albo wyrocznie ;) pozdrawiam!

      Usuń
  40. Anwen, ile mniej więcej kofeiny dodajesz do 100 ml Jantara? Jak myslisz, jakie jeszcze półprodukty mozna dodac nie ryzykując podrażnienia skalpu? I czy półprodukty dodawac mozna takze do wcierek opartych na alkoholu (np Seboradin, Rzepa Joanny) ?
    Dzis doszła do mnie paczka ze ZSK i aż mnie rączki świerzbią żeby pobawic się w małego chemika..a na pierwszy ogien pójdzie własnie wcierkaa, zrobię ją jutro. Dlatego bardzo cię prosze o odpowiedz :)

    OdpowiedzUsuń
  41. A ja dodaje kolagenu 100% z BingoSpa do Henna Treatment Wax Beauty Formulas. Bałam się trochę zaryzykować, bo nigdzie nie mogłam znaleźć informacji czy to nie zaszkodzi:) Na godzinkę czepek (czasem suszarka) i włosy są super:) (jak na moje)

    Ps. Świetny wpis, bardzo przydatny:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  42. Świetne porady! Mam w domu żel hialuronowy i kapsułki vit E - będę dodawać do mojej ulubionej maseczki :) Że też sama na to nie wpadłam :D

    OdpowiedzUsuń
  43. zainspirowałaś mnie i zrobiłam wczoraj super maskę :D zmieszałam isanę z olejkiem babasu, alterrę morelową i glorię, dodałam miód, kwas hialuronowy, d-patenol, 5 kropel keratyny, szczyptę all-in-one, nałożyłam na wilgotne włosy, nałożyłam czepek, podgrzałam całość i założyłam ręcznik, zmyłam po ponad godzinie, umyłam włosy alterrą morelową... i stał się cud :D daaawno nie miałam takich włosów. A już od dwóch tygodni kombinowałam, czego im brakuje. I mam odpowiedź ;) wcześniej nie używałam masek przed myciem bo jakoś tak miałam opory żeby zmywać szamponem te cenne składniki... a okazało się, że to strzał w 10 :) DZIĘKUJĘ!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ahh i jeszcze kilka kropel olejku alverde migdał argan :) gwoli ścisłości.

      Usuń
  44. ja właśnie do masek zaczełam dodawać miód:P oraz olejek z alterry który wydaje mi się, że na moje włosy przy olejowaniu działa kiepsko - w maskach o wiele lepiej;) oraz zaraziłam sie sokiem z aloesu właśnie od Ciebie - do silnie działających szamponów do mycia włosów:)

    OdpowiedzUsuń
  45. A mnie dopadł kryzys :(( Po kilku miesiącach ostrej pielęgnacji, teraz po myciu nie widzę żadnej różnicy- niezależnie od oleju, psikacza pod olej i maski po.włosy ani kręcone, ani proste, zbite w kolonie... Tyle tylko że się ładnie błyszczą i są miękkie. Muszę to jakoś przetrwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w tej samej sytuacji... Od kilku miesięcy, dzięki Anwen, zeszłam na dobrą drogę i staram się z głową pielęgnować moje włosy, ale efekt jest dość marny - włosy zyskały jedynie na miękkości, ciągle układają się w pokraczne spuszone fale, zbijają się w kolonie i rozpuszczone wyglądają po prostu brzydko... Mam też dość gęstą czuprynę, która na mojej głowie tworzy po prostu wielką szopę :( Ale nie załamuję się, trzeba to przetrwać, może z czasem będzie lepiej :) życzę nam w takim razie wytrwałości :)
      Pozdrawiam, Ala

      Usuń
  46. I nagle wiem, co mogę zrobić ze swoją nielubianą odżywką. Dzięki bardzo !

    OdpowiedzUsuń
  47. anwena moja droga masz piękny kolor oczu i śliczne włosy ! zazdroszczę
    Czy uważasz że da się odbudować włosy do dekolaryzacji ?

    OdpowiedzUsuń
  48. Też ulepszam maski półproduktami, nie tylko domowymi, mam panthenol i keratynę hydrolizowaną i do płukanek l-cysteinę. Jeszcze nie próbowałam dodawać oleju, bo bałam się, że za bardzo mi obciąży włosy, ale chyba w końcu się skuszę. Jestem początkującą włosomaniaczką, dopiero 3 miesiące takiej zdecydowanej walki, ale jestem wytrwała. Boję się tylko wakacji, bo nie znam żadnej odżywki czy maski bez silikonów z filtrami UV, aż drżę o te moje biedne włosiska :( A może droga Anwen ty jakieś znasz? Najlepiej takie łatwo dostępne w drogeriach :) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  49. A ja zawsze dodawałam do swojej porcji maski ze 3 krople panthenolu i było okej. Dzisiaj spróbowałam ze szczyptą mocznika wymieszanego z połową łyżeczki żelu aloesowego i poprawiłam dwoma kroplami kwasu hialuronowego. Włosy po tym sa takie se - myślisz, ze przedobrzyłam?
    I jeszcze mam jedno pytanie - czy skoro zrezygnowałam z silikonów (znaczy sie tych mocnych, jedyne silikony są w odzywce Joanny b/s - zmywalne są wodą) to czy jest sens co jakiś czas myć ziolowym szamponem? Bo teraz spróbowałam na dwóch pasmach i mam doslownie siano. A włosy (falowane) norlanie myję odzywką, a skorę glowy babydreamem.

    W sumie tak się zastanawiam, mam b. zniszczone włosy, dlatego dbam o nie, jak o nic innego - odrostu swojego juz mam 8-10 cm, a te nowe włosy mimo pielęgnacji (te odrosty juz sa na wzmożonej pielegnacji) - wciąż są suche i puszące się. Juz nie wiem co robić. Natura dala mi grube, porowate włosy i serio - nic im nie pomaga, a mi się marzą takie gładkie, lsniące wlosy... Może masz pomysl dlaczego tak się dzieje?

    OdpowiedzUsuń
  50. Porady są pomocne. Super, że można samodzielnie wzbogacić maseczkę.

    OdpowiedzUsuń
  51. A ja używam dwóch masek- KALLOSA LATTE i GLORII (z Twojego polecenia)

    Gloria jest super, a Kallos, gdy za długo go trzymam, to mi chyba przesusza włosy..

    Jak można Twoim zdaniem ulepszyć obie maski?

    Pozdrawiam- Twoja wierna fanka, co nawraca swoje koleżanki na "anwenowską religię włosową"
    :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Ja rzadko ulepszam odżywki/maski, a jak już to dodaje do nich zazwyczaj skrobię ziemniaczaną albo glicerynę jeśli nie posiadają jej w składzie :) Wielkiego szału nie ma, ale efekty zazwyczaj są chociaż ciut lepsze niż bez tych półproduktów :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Na pewno zacznę wzmacniać swoje maski ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. Ja mam wypróbowany tuning masek czyli:

    Maska DOLCE ANTI AGE + BIOETIKA MASKA NAWILŻAJĄCA + CHANTAL ODŻYWKA NAWILŻAJĄCA + DIPLONA BIEDRONKOWA REPAIR .

    Włosy sa mega nawilżaone , śliskie , gładkie - Spróbujcie !! Myje codziennie lub co 2 dzien.

    OdpowiedzUsuń