Małe ostrzeżenie – guma ksantanowa


Dzisiejszy wpis jest tylko dla dziewczyn, które same tworzą mikstury do włosów. I to raczej tylko dla tych mocno początkujących – jak ja ;)

Wczoraj miałam małą powtórkę z rozrywki podobną do mojej przygody z bananem ;) Użyłam zbyt dużej ilość gumy ksantanowej do zagęszczenia własnoręcznie robionej odżywki i chyba nie rozmieszałam tego za dobrze :/ Przy zmywaniu zauważyłam na włosach mnóstwo białych, „glutowatych” strzępków :(( Na szczęście trochę łatwiej było je wypłukać z włosów przy pomocy odżywki niż banana, ale i tak przy suszeniu miałam ich jeszcze na włosach mnóstwo! Z całkiem suchych włosów udało się je w końcu wyczesać szczotką TT, ale i tak cała ta przygoda do najprzyjemniejszych nie należała.

Doszłam do wniosku, że do czasu aż nie kupie sobie w końcu spieniacza do mleka nie biorę się więcej za tworzenie własnych mikstur i Wam też to odradzam ;)

A Wy miałyście kiedyś takie nieprzyjemne przejścia? Przed czym jeszcze możecie mnie (i inne czytelniczki) przestrzec? ;)

Pozdrawiam Was serdecznie, 

Udostępnij

55 komentarze:

  1. u mnie guma ksantanowa w ogóle się nie przydaje :( ciężko było mi ją rozmieszać, choć spieniacz do mleka mam, ale nie wiedziałam, że ma takie zastosowanie

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mogę przestrzec tylko przed maseczkami własnej roboty w których skład wchodzi żółtko.. które po pierwsze należy porządnie oddzielić od białka i nie spłukiwać ciepła wodą bo się ścina we włosach - przeżyłam to 2 razy ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej to mi się nigdy nie zdarzyło :( ale dobrze, że napisałaś! musiałaś użyć bardzo gorącej wody (białko ścina się przy ok. 60 stopniach)

      Usuń
    2. ja wczoraj użyłam żółtka z naftą pierwszy raz i natychmiast po nałożeniu tego na włosy myślałam, że się wścieknę, bo zrobiły się mega sztywne. ciężko było to spłukać, a po umyciu mokre włosy też do przyjemnych nie należały.. do tego na włosach zostały mi kłaczki ściętego jaja. stwierdziłam, że nigdy więcej żółtek. ale jak włosy wyschły to zmieniłam zdanie, bo są cudownie mięciutkie :)

      wam też żółtko twardnieje po nałożeniu na włosy czy znów coś mi się nie udało?

      Usuń
    3. U mnie nie twardnieje aż tak żeby był z tym problem... W sumie włosy nie twardnieją, tylko powoli schną w stronkach. No i ze zmywaniem nie miałam dotąd problemu(ciepła, nie gorąca woda)

      Usuń
    4. trochę mniej zasycha jeśli nałożymy na to foliowy czepek, ale tak czy inaczej ja nigdy problemu ze zmywaniem nie miałam :) a po myciu koniecznie odżywka nawilżająca, bo włosy rzeczywiście robią się nieco sztywne, ale tylko do wyschnięcia. Później już jest idealnie :D

      Usuń
    5. Mnie się żółtko nigdy nie ścięło, zawsze schodzi z włosów prawie całe samą wodą... ale za to żaden szampon nie jest w stanie u mnie wymyć tego zapachu! Nie znoszę zapachu surowego żółtka, a jak zrobię sobie taką maską, to chodzi ze mną na głowie cały dzień, fuj ;(

      Usuń
    6. Ja gdy oddzielam żółtko od białka to wylewam zawartość skorupki na dłoń, i rękę wkładam pod letnią wode, białko sie wypłukuje żółtko zostaje na dłoni i wtedy nie ma żadnych problemów ze ściętym białkiem we włosach ;D

      Usuń
    7. Nawet nie wiedziałam przy ilu stopniach ale może tak być bo czasem używam gorącej po spłukaniu maseczki, ponieważ próbuje w ten sposób wypłukać resztki ciemniej farby z włosów (za radą ulubionej fryzjerki wcześniej czegoś takiego nie robiłam) być może coś tam mi zawsze żółtka zostanie. Jeśli chodzi o czepek to potwierdzam osobiście owijam maski folią do żywności i to też sprawia że żółtko nie zasycha we włosach. Tak czy inaczej mimo tych incydentów dalej robię maseczki w których skład dodaje żółtko ponieważ dżemie w nim naturalna siła. Pozdrawiam dziewczyny ;)

      Usuń
    8. Tez to kiedyś przeżylam, a woda nie byla wcale az tak goraca:D

      Usuń
  3. heej :)
    miałam taką niespodziankę ;]
    źle rozmieszałam gumę ksantanową i alantoinę, w glucie została biała grudka
    jako że to była płukanka - poszło na łeb bez patrzenia ;] dzień później znalazłam coś na głowie i myślałam że to strupek, nieźle się wystraszyłam ;] w dwie osoby dało się to wykruszyć
    nie mam spieniacza a zazwyczaj udaje mi się rozmieszać bez grudek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurcze to chyba ze mnie taka niezdara, że nic dobrze nie mogę wymieszać... kremy też mi nie wychodzą :/ tylko jak kupić ten spieniacz skoro w Ikei zawsze jestem z moim TŻ, a jemu przecież się nie przyznam po co mi to :D stwierdziłby, że już do reszty zwariowałam...

      Usuń
    2. mój mąż tez sie na mnie dziwnie patrzy jak leje olej kokosowy na włosy, albo myje włosy motoda OMO. dopiero zaczynam, mam na razie jeden olej i 3 odrzywki :)bardziej dbam o włosy od miesiąca a juz sa taaaakie efekty ze szok! jak troche zapuszcze to przesle włosową historie :)

      Usuń
    3. no właśnie problem w tym, że on wie, że ja nie lubię spienionego mleka w kawie :D

      Usuń
    4. tez nakladam rozne cuda na wlosy i moj maz sie juz przyzwyczail do tego :D

      Usuń
    5. Ja mojego TŻ przekonałam do delikatniejszego mycia i wycierania włosów (bo bardzo je przy tym szarpał i mnóstwo zostawało w spływie i jak mu zwróciłam uwagę, to sam zaczął się martwić) i do używania odżywki, więc już nie patrzy na mnie jak na wariatkę, kiedy kładę olej na włosy :) Wystarczy dać dotknąć włosy na następny dzień i pokazać, jakie są mięciutkie, a od razu zrozumie... :)

      Usuń
  4. Biorąc się za gumę ksantanową trzeba mieć minimikser, inaczej nie ma opcji dobrego wymieszania. Sam składnik jest okej, trzeba tylko dobrze zmiksować kosmetyk i nie używać dużych stężeń bo się będzie rolować.

    OdpowiedzUsuń
  5. oj ja tak zaawansowana nie jestem, nie posiadam takiego skladnika nawet ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. odnośnie jajek to trzeba jeszcze uważać na tzw skrętki w białku, takie białe glutki... mojej koleżance kiedyś nie wypłukała się z włosów i po wyschnięciu wyglądała niewybrednie, same możecie sobie wyobrazić co to przypominało... :D

    w banana też dałam się wkręcić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej znalazłas moze ten adres tego sklepu w Galway ? bo wlasnie bede sie wybierac w weekend i bardzo mi na nim zależy !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej zapomniałam :((( Mogłabyś mi wieczorem wysłać maila z przypomnieniem?? żebym już na pewno nie zapomniała...

      Usuń
    2. ok wieczorem wyśle tak okolo 21 bo w tedy bede juz w domu :)

      Usuń
    3. jeszcze raz przepraszam :* postaram się sama o tym pamietać, ale mail będzie pewniejszy - cóż... starość nie radość :D

      Usuń
    4. Sklep "AROMA FOOD"
      Unit 7-8
      West City Centre
      Seamus Quirke Rd
      Galway

      przynajmniej taki adres mam na paragonie :))

      Usuń
    5. wielkie dzieki :) mam nadzieje ze bedzie jeszcze on :) a kiedy ostatnio tam kupowałas? jeszcze raz dziekuje !

      Usuń
    6. W Irlandii byłam w lipcu zeszłego roku ;)

      Usuń
    7. aha no to powienien byc tam jeszcze bop tutaj sklepy maja fajna tendecje do znikania :) jest jest a pozniej jak sie jedzie to go juz nie ma:)

      Usuń
  8. Na spieniacz to ja od dawna mam ochotę, ale po to by spieniać mleko. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. właśnie dlatego nie biorę się za te sprawy :) jeśli Tobie zdarzają się problemy to co ma powiedzieć taki rookie jak ja :)

    p.s. niedługo wybieram się do fryzjera i mam dylemat - bo zawsze oprócz standardowego cieniowania moja p. fryzjer leci mi takim nożykiem szarpiącym końcówki... nie wiem po co to i w związku z moją fascynacją pielęgnacyjną zastanawiam się czy to aby nie wzmaga rozdwajania?
    Wiesz coś może na ten temat? Będę musiała dość sporo uciąć przez końcówki i nie chciałabym powtórki z rozrywki...
    Będę niezmiernie wdzięczna na odp :)*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się trzymam z daleka od home-made maseczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zupełnie niepotrzebnie :)) większość z nich działa lepiej niż sklepowe i takie przeboje jak z gumą czy bananem to naprawdę rzadkość ;)

      Usuń
  11. Ja miałam tak samo z bananem :)
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, z gumą ksantanową to ostrożnie, faktycznie... Prawdziwy problem to jest jednak jak się w produktach do twarzy przesadzi, wtedy się roluje na twarzy, fe. ;)
    Też robiłam kiedyś odżywkę do włosów z gumą właśnie, stosowałam metodą "wstrząsającą" - dosypałam już do gotowego pudełka i nim potrząsałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej mam pytanie troszkę niezwiązane z tematem :)
    Czy stosowanie maski pod czepkiem i ręcznikiem tylko przed myciem ma sens? Bo mam mało prostych włosów (które rozpaczliwie próbuje zagęścić) i po masce po myciu są obciążone. (niezależnie jakiej maski używam) Odżywkę stosuje tylko od ucha w dół, a maskę chcę używać na całe włosy, żeby te na górze się trochę odżywiły... No ale jeśli maska umyta szamponem nie ma sensu to zacznę jej używać tak jak odżywkę...
    Co o tym sądzisz?
    Pozdrawiam i czekam na opinię :) Marzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak robię i jest okej :) tylko wcześniej zwilżam włosy :)

      Usuń
    2. ja też właśnie w ten sposób najczęściej używam maski. Sens oczywiście ma jeśli potrzymasz ją min pół godz, najlepiej pod czepkiem i ręcznikiem, a szamponu użyjesz tylko na skórę głowy a nie na włosy na całości :) i tak jak pisze SpiritusMovens - warto wcześniej zwilżyć włosy :)

      Usuń
    3. Super dzięki za odpowiedź :D a trzymam to nawet czasem godzinę ;D to nic że wyglądam jak kosmita z siatką i ręcznikiem :DD

      Usuń
    4. ja najczęściej chodzę z siatką i zimową czapką, więc też nie lepiej :D

      Usuń
  14. a ja mam pytanie z nieco innej beczki. czy balsam do kąpieli babydream fur mama będzie odpowiedni przy metodzie OMO jako pierwsze O?
    pozdrawiam :)
    Adrianna

    OdpowiedzUsuń
  15. Anwen, czy mogłabyś polecić jakieś maski/odżywki do włosów mocno zniszczonych? Chodzi mi o nawilżacze, w sensie bez protein, bo do proteinowania służy mi Bingo , natomiast wszystkie testowane nawilżacze wydają mi się za słabe, jedynie balsam Seboradin z żeń szeniem bardzo mi pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy nie próbowałam, ale dziękuję za ostrzeżenie na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  17. hej:) właśnie jestem po myciu włosów szamponem własnej roboty z dodatkiem gumy ksantanowej właśnie i wszystko jest ok;)

    mieszadełko kupiłam na www.zrobsobiekrem.pl - wcale nie trzeba po nie jechać do ikei;) na razie działa bez zarzutu, tylko należy pamiętać, że przed użyciem należy usunąć tę śmieszną spiralkę...

    szampon robię wg własnego pomysłu, jednak przed pierwszym razem wolałam zaczerpnąć porady u kogoś doświadczonego i padło na wiwerkę z kosmetyki-naturalne.blogspot.com (pozdrawiam serdecznie!). doradziła mi ona, żeby przy szamponie dodawać ok. 2g na jedną szklankę (dla mnie konsystencja jest wtedy ok) oraz że gumę ksantanową najlepiej dodawać do wywaru w temperaturze ok. 50 stopni Celsjusza, bo 'wtedy najłatwiej się
    rozprowadza i nie powstają na początku <>'. robiłam już tak kilka razy i nigdy nie było żadnego problemu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super - dziękuję za wskazówki :))

      Usuń
  18. ja ostatnio zastanawiałam czy nie zacząć pielęgnować swojej buzi w sposób naturalny tzn własnoręcznie robionymi, kremami, peelingami, serum etc.
    zwłaszcza po oglądnięciu kilku filmików Megilounge na YT (część na pewno ją zna, a jeśli nie to serdecznie polecam :)

    a może Wy macie jakieś doświadczenie z kosmetykami do twarzy, które można dostać na zsk, biochemii urody etc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam Megilounge! jest niesamowicie piękna :)) ja mam taką pół na pół naturalną pielęgnację. Z ZSK używam hydrolatów, serum z kwasem hialuronowym, olejków, ale na dzień wolę zwykły krem (szybciej się wchłania).

      Usuń
  19. Ja miałam podobny problem ze spłukaniem soku z rabarbaru z włosów, dopiero po 3 myciu włosy przestały wyglądać jak posklejane strąki

    Przy okazji zapraszam na mojego opiero raczkującego bloga również poświęconego włosom :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kochana mam problem ze skórą głowy, wiem, że masz wiele pytań od innych czytelniczek, ale nie szkodzi dla mnie zapytać, a nóż widelec będziesz wiedzieć gdzie leży problem..
    Od prawie roku jestem włosomaniczką :) Włosy mi się bardzo poprawiły, ale od kilku dobrych miesięcy mam podrażnioną skórę głowy, czasem mnie swędzi, wtedy drapię i mam białe okruszki na rekach, gdy zaglądam tam między włosy nie widać łupieżu dopiero jak podrapię.. no i takim o to sposobem dorobiłam się już wielu strupków na głowie, które cały czaqs zdrapuje, czasem leci mi z nich krew.. :( Może masz jakiś pomysł czym to jest spowodowane ??:(
    Nie chcę iść do dermatologa bo byłam już u kilku-co prawda nie z tym problemem, ale żaden mi nie pomógł.
    Staram się nie kłaść masek na skalp, używam jantaru. Ostatnio kupiłam lek ACNOSAN bo poleciła mi go Pani w aptece, ale dopiero w domu przeczytałam skład i trochę się boje klasc go na moją podrażnioną skórę głowy.. (Denaturated Alcohol, Aqua,tioxolone, citric acid)

    Będe wdzięczna gdybyś postarała się mi odpowiedzieć.
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika masz najprawdopodobniej przesuszoną i podrażnioną skórę głowy. Spróbuj odstawić jantar (on tez może podrażniać) a tego leku Acnosan też bym raczej nie nakładała. Lepszy byłby żel aloesowy i naprawdę delikatny szampon? Nie wiem czego używasz, ale może spróbuj czegoś z tej listy Czarownicującej: http://wizaz.pl/forum/blog.php?b=8523 i http://wizaz.pl/forum/blog.php?b=10365

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo :) Myje włosy odżywką bądź szamponem babydream

      Usuń
  21. A mnie zastanawia czy jak sie zaleje drożdże gorącą wodą (wrzatkiem) to czy te wszystkie witaminy się nie niszczą ??
    co o tym myslisz ?:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety część z nich na pewno tak :(

      Usuń
  22. Anwen, chcialabym Cię uprzejmie poprosić o wyjaśnienie kwestii dotyczącej podcinania włosów.

    Czytałam ostatnio, ze nie polecasz tzw. gorących nożyczek, ale może słyszałas o podcinaniu włosów maszynką? takie podcinanie zafundowala sobie Kasia Tusk, na jej blogu można to zobaczyc:

    http://www.makelifeeasier.pl/inne/haircut/#comments

    Czy uwazasz, że to jest lepsze dla koncówek żeby się nie rozdwajały niż po prostu ostre nożyczki? Z góry baaardzo dziękuje za odpowiedz:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do gorących nożyczek to nie tak, że ja ich nie polecam. Po prostu nie używałam i nie kusi mnie by spróbować ;)

      a maszynką ścinają chociażby w JLD - za czasów jak jeszcze chodziłam do fryzjerów to właśnie tylko tam i zwykle byłam zadowolona - włosy dobrze się układały i nie rozdwajały, więc takie ścinanie powinno być ok. A czy lepsze od zwykłych nożyczek... nie wiem :/

      Usuń
  23. jeżeli chodzi o gumę ksantan to polecam blender i gorącą wodę... ;-)

    OdpowiedzUsuń