Patenty pielęgnacyjne cz. IV – Plażowe fale i loki

(mniej więcej takiego efektu możemy się spodziewać)

Wczoraj wieczorem przegladając blogi natknęłam się na wpis, który bardzo mnie zainteresował. Brunette na swoim blogu opisała mgiełkę z solą morską i lawendą z firmy John Masters Organics dzięki której możemy wyczarować na naszych włosach prawdziwie plażową fryzurę ;) 

W skład tej mgiełki wchodzi tylko woda, sól morska i olejek eteryczny z lawendy. Oczywiście jak tylko to przeczytałam stwierdziłam, że muszę zrobić taką w domu (zwłaszcza, że nie mam w tej chwili 70zł na wydanie), żeby sprawdzić czy to rzeczywiście tak cudownie działa. Przyznam Wam się, że już kiedyś natknęłam się na informacje, że sól można wykorzystać do stylizacji włosów, ale jakoś wtedy nie wzięłam tego na poważnie. Teraz stwierdziłam, że skoro firmy kosmetyczne pakują to w butelki i sprzedają za nie małe pieniądze to coś w tym musi być ;)

Oczywiście miałam wszystkie składniki w domu i jedynym problemem było znalezienie przepisu na taką mgiełkę. Przeszukałam cały internet ;) ale w końcu udało mi się znaleźć! Wg znalezionego przeze mnie przepisu (na tej stronie: http://www.buzzle.com/articles/homemade-sea-salt-spray-recipes-for-hair.html) trzeba wziąć szklankę wody i łyżeczkę soli. Ja do tego dołożyłam jeszcze 30 kropli olejku z lawendy (w sumie to kusiło mnie żeby zamiast lawendy użyć werbeny, ale to najwyżej następnym razem).  Zastanawiam się też czy następnym razem nie wzbogacić trochę receptury np. żelem aloesowym, panthenolem czy odrobiną odżywki… jeśli wypróbuję taką wzbogaconą wersję na pewno dam Wam znać!

A jak efekty? Baaardzo pozytywne! Włosy nabrały objętości, delikatnie i naturalnie się pofalowały, pachną lawendą i rzeczywiście wyglądają tak jakby właśnie wróciła z plaży!  Niestety jak zapewne się domyślacie sól morska raczej nie wpływa dobrze na włosy (może nam je nieźle wysuszyć), więc na pewno nie jest to kosmetyk do używania na co dzień. Ale myślę, że jego „niszczycielskie” działanie jest i tak mniejsze niż np. lokówki, więc raz na jakiś czas jak najbardziej możemy sobie pozwolić na taką plażową stylizację ;)
Udostępnij

32 komentarze:

  1. No właśnie ta sól mnie trochę przestraszyła i niestety chyba nie dla moich włosów takie czary, bo końcówki mam trochę przesuszone od farbowania :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny patent i na pewno pięknie pachnie =]

    Ale tak jak Siulka mam włosy przesuszone od farbowania zwłaszcza od połowy do końcówek, więc nie będę tego testować =]

    OdpowiedzUsuń
  3. super że znalazłaś przepis - muszę koniecznie wypróbować, czy na moich włosach to coś da :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny pomysł!:) Musze go wyprobowac na sobie;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja chyba również się skuszę na wypróbowanie :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam do Ciebie takie pytanko co drugi dzień używam prostownicy moje włosy są już na skraju wykończenia używałam już kosmetyków na gładsze włosy i do gorących temperatur ale nic nie pomaga mogłabyś mi coś doradzić jak mam o nie zagbać są już bardzo zniszczone i suche może znasz jakąś marke albo domowe sposoby na ich uratowanie?
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurcze szkoda że sól tam jest... nie będę ryzykować ;)

    A werbena kojarzy mi sie tylko z jednym :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Na ile taka mieszanka trzyma ciężkie włosy? Bo taki jest zawsze problem z moimi, nie chcą się poddać działaniu niczego, bo są ciężkie i wszystko się rozpada momentalnie, jeśli nie ma na nich całego opakowania lakieru. Może proporcje składników coś by z tym zrobiły?

    OdpowiedzUsuń
  10. Siulka – myślisz, ze dodanie żelu aloesowego cokolwiek w tym przypadku pomoże? (Pytam Cię jako specjalistki od składów :)))))

    Natasza – ja w sumie nie przepadam za zapachem lawendy ;) ale na szczęście nie czuć jej już po jakimś czasie.

    Anu, Ewwwa, Kazetka – koniecznie dajcie znać jak efekty :)

    Natol – to może opowiedz nam swoja „włosową historię”? :)))

    Asiu – niestety na uratowanie to chyba za późno. Podetnij przynajmniej końcówki, a prostownicę schowaj głęboko w szafie i zacznij naprawdę intensywnie dbać o włosy. Maski, oleje, zawsze po myciu odżywka itd. Co do konkretnych produktów to może spróbuj zacząć od maski Stapiz Sleek Line. Najlepiej nakładaj ją pod czepek na dłużej, minimum raz w tygodniu, włosów Ci całkowicie nie zregeneruje, ale na pewno będą lepiej wyglądać i po jakimś czasie powinna poprawić się ich kondycja.

    Colour Your Nails – z wampirami? ;)

    Enten – Eller – niestety nie mam pojęcia. Moje włosy dosyć łatwo dają się stylizować. Możesz zawsze dodać więcej soli, ale nie wiem na ile to przy takich włosach pomoże. Popróbuj :)

    OdpowiedzUsuń
  11. gdzie i za ile mogę kupić olejek eteryczny? Miksturę wlałaś do jakiegoś rozpylacza, tak? Czego można użyć zamiast lawendy, czy w ogóle jest to potrzebne?

    Przepraszam, że tak małoskładniowo hehe :)

    Anwen, wstaw zdjęcie przed i po użyciu mgiełki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowy - ze zdjęciami niestety mam problem, nie mam dobrego aparatu i nie umiem sobie sama zrobić ładnych zdjęć :( jak będę w lipcu w domu postaram się coś popstrykać. Wydaje mi się, że zamiast lawendy można dolać dowolny olejek eteryczny albo i nic jeśli nie masz ochoty. Miałam pustą butelkę po starej mgiełce do włosów z Avonu, która rozpyla taką drobna mgiełkę. Olejki możesz kupić w niektórych aptekach, czasem są też w kwiaciarniach. Możesz też po prostu na DOZ.PL zamówić. Kosztują ok. 5-10zł

    OdpowiedzUsuń
  13. Anwen, a coś dobrego na puszenie mogłabyś polecić? Jakieś serum anti-frizz? Błagam! :P

    OdpowiedzUsuń
  14. no właśnie nie znam nic takiego :( sama raczej nie mam z tym problemu (już prędzej z brakiem objętości), więc nie mogę Ci nic polecić. Poszukaj może czegoś na forum dla zakręconych na wizażu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja tez mialam o zdjecie prosic, ale widze, ze takowa prosba juz sie pojawila. No nic, sklad tak prosty, ze nie ma problemu zeby wyprobowac na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. rozumiem, dziękuje, zaraz biore sie za szukanie :)
    pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. z chęcią skorzystam z rady, moje włosy są proste jak druty, a fale mnie urzekły ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam!
    Sledze Twojego bloga od dluzszego czasu i dzieki Tobie zaczelam dbac o wlosy. Efekty widac - wlosy sa ladne, zdrowe i blyszczace, jednak caly czas bardzo mi wypadaja.
    Mgielka - bohaterka dzisiejszego posta niestety nie dla mnie- moje wlosy sa proste i za nic nie chca sie falowac. Pozdrawiam!

    Zapraszam na mojego bloga!

    OdpowiedzUsuń
  19. Z tego wszystkiego skasowałam swój komentarz i wkleiłam jeszcze raz - przepraszam.

    Moja włosowa historia...hmm...zobaczę czy mam odpowiednie zdjęcia i kto wie?

    OdpowiedzUsuń
  20. Ooo jaki fajny blog, czemu go wcześniej nie odkryłam? Zapraszam też do siebie ;)
    Ja też jestem długo włosa, ale ciągle zapuszczam, chcę wrócić do mojej wymarzonej długości, którą bez sensu kiedyś ścięłam - czyli do pasa :P Jeszcze trochę mi brakuje, no ale dzielnie się trzymam. Za to zapuściłam moje naturalne pierwszy raz od początku LO, czyli... od bardzo dawna :P Kusi mnie już jednak nadanie im jakiegoś koloru :P

    OdpowiedzUsuń
  21. a stosujesz to po umyciu na mokr włosy, potem suszarka, czy jak? trzeba je jakoś ugniatać?

    OdpowiedzUsuń
  22. posiadam mgiełkę z firmy tigi ( tigi love peace planet totally beachin - mgiełka nadająca tekstury i kształtu) tez zawiera sól morską :) nie wiem czy czytałaś o tej seri produkowanej przez tigi
    jeśli nie to proszę oto opis serii :

    Firma Tigi nawiązując do hipisowsko – ekologicznych trendów wypuściła na rynek serię kosmetyków do włosów pod nazwą Love Peace Planet.

    Pokój, wolna miłość i kosmetyki wolne od parabenów.

    Firmy kosmetyczne pragną w ten sposób zwrócić uwagę na problemy przyrody i ochrony środowiska. Seria Tigi dedykowana jest zarówno dbającym o piękne włosy, jak i o czystą planetę.

    Gamę naturalnych kosmetyków do włosów Tigi wyróżnia fakt, że zwierają one małą ilość składników syntetycznych, bez straty dla ich profesjonalnego działania. W serii znajdziemy ekologiczne szampony, odżywki oraz równie naturalne środki do stylizacji włosów. Dla niezdecydowanych przedstawiam główne właściwości serii naturalnej Tigi Love Peace Planet:

    kosmetyki nie są testowane na zwierzętach, co ważne dla obrońców praw zwierząt,
    seria nie zawiera sztucznych zapachów i syntetycznych barwników,
    w produktach nie znajdziemy składników pochodzenia zwierzęcego (wyjątek stanowi wosk pszczeli),
    nie zawierają SLS-ów, czyli laurosiarczanów sodu,
    są wolne od szkodliwych parabenów, czyli konserwantów,
    składniki kosmetyków są biodegradowalne,
    opakowania kosmetyków można poddać ponownej przeróbce i przetworzyć je,
    elementy papierowe, jak etykieta, pochodzą z recyklingu.

    mgiełka bardzo fajna i nazwa tez mowi ze tworzy fale plazowe ;) niestety uzylam tylko raz ( mam za duzo kosmetykow do wlosów!) na mokre włosy po myciu - efekt miesiste loki (mam z natury krecone) zapewne na suche wlosy daloby efekt niedbalych lokow plazowych :)
    tak jak w powietrzu i w wodzie nad morzem jest sól i tworzy nam specyficzną fryzurę tak tu tez dodano soli :))

    kropcia007

    OdpowiedzUsuń
  23. dodaję jeszcze skład mgiełki :)

    Tigi Love Peace Planet
    Tigi Totally Beachin Body & Waves Styling Mist

    aloe vera leaf juice, sodium chloride, magnesium sulphate, pvp, glycerin, polysorbate 20, sea salt, coconut water, peg 17 dimethicone, natural fragrance, phenoxyethanol, oleth-20, peg 40 hydrogenated castor oil, polysorbate 20, water, aminomethyl propanol, tetrasodium edta, methylisothiazolinone, sunflower seed oil, orange peel extract, seaweed extract, pineapple fruit extract, coconut fruit extract, melon fruit extract, hibiscus sabdariffa flower extract.

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo lubię twojego bloga, też staram się traktować swoje włosy najlepiej ja się da. Mam prośbę - jeślibyś miała czas i ochotę mogłabyś zrobić kiedyś notkę o farbowaniu włosów "ombre hair" ?

    OdpowiedzUsuń
  25. właśnie wypróbowałam tą miksturkę, ale zamiast soli morskiej dałam sól do kąpieli ;] i dwa olejki eteryczne. efekt? uzyskałam :D i mam bardzo ładne małe fale, ale nie na całych włosach ponieważ nałożyłam to rękoma^^

    bombel

    OdpowiedzUsuń
  26. Hej dziewczyny! Ja proponuje dodać łyżeczkę oleju kokosowego - bardzo korzystnie wpływa na włosy :) a do tego jak pachnie...!

    OdpowiedzUsuń
  27. a czy tą mgiełkę to rozpylać na umytych, mokrych włosach czy już jak wyschną to suche spryskać? :)

    OdpowiedzUsuń
  28. tutaj masz przepis na spray z solą morską z dodatkiem oleju z kokosa (dla zrównoważenia szkodliwych właściwości soli), pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja jeszcze dodaję do morskiego sprayu łyżeczkę oleju kokosowego.
    Pozdrawiam,
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja bym dodała lnianego gluta, który by zneutralizował wysuszającą właściwość soli (w sumie to na dobrą sprawę sól zatrzymuje wodę w organiźmie, więc czy dałoby się wykorzystać tą jej właściwość do zatrzymywania wody, a więc nawilżenia, we włosie?)

    Gabrysia

    OdpowiedzUsuń
  31. moje włosy z natury łatwo się układają. a aby uzyskać plażowy look nalałam wody do zwykłej butelki z atomizerem i wystarczy że popsikam włosy, "ugniotę" i dam im wyschnąć samodzielnie, i już mam takie jakby fale ;) ta sól mnie przeraża, już i tak mam sianko na głowie :p

    OdpowiedzUsuń