Moja ulubiona.... maska emolientowa


Typowo emolientowa maska to zdecydowanie jeden z tak zwanych 'must have' prawie każdej włosomaniaczki, a już na pewno tych z nas, które mają wysokoporowate włosy albo takie, które nie przepadają za proteinami. Dzięki nim włosy przestają się puszyć, stają się bardziej gładkie i lejące, a co za tym idzie i bardziej błyszczące. Pisząc o masce typowo emolientowej mam na myśli taką w której składzie nie ma protein, a humektanty jeśli są to raczej w niewielkiej ilości. Przeważać tu będą alkohole tłuszczowe (Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol itp), oleje, silikony czy estry i kwasy tłuszczowe (Isopropyl Palmitate, Caprylic/Capric Triglyceryde itp). Znalezienie takiego produktu wbrew pozorom wcale nie jest proste, a pytanie o polecane emolientowe kosmetyki wraca jak bumerang. Jakiś czas temu udało mi się znaleźć swojego ulubieńca w tej kategorii i choć ma on jeden spory minus to i tak właśnie o masce Fitcosmetic Organic Oil z oliwą i bergamotką dziś Wam napiszę.

Zacznę może od tego, że od tego, co mi w niej przeszkadza, a mianowicie od opakowania. Producent postanowił zamknąć maskę w trzech 30ml saszetkach zamiast tradycyjnie w słoiku czy tubie. Mogę się domyślać, że być może chodziło o jej trwałość, która zapakowana w ten sposób czyli bez dostępu powietrza jest lepsza. Być może skład to wymusił (musiałby się tu wypowiedzieć jakiś chemik - specjalista od kosmetyków), ale z perspektywy zwykłego użytkownika jest to po prostu cholernie niewygodne. Zużycie na raz 30ml byłoby w przypadku moich, niezbyt gęstych włosów głupotą i marnotrawstwem, a przechowywanie otwartej saszetki i kombinowanie z jej ponownym szczelnym zamknięciem jest zwyczajnie męczące. Mimo to po skończeniu pierwszego opakowania od razu kliknęłam dwa inne rodzaje masek z serii Organic Oil, Fitcosmetic: Arganową i Migdałową, ale niestety choć obydwie były bardzo dobre to żadna z nich nie była już tak genialna jak ta Oliwna

Jej największą zaletą jest to jak działa na moje włosy. Efekt pokazywałam Wam w jednej z Niedzieli dla Włosów i muszę przyznać, że był taki sam za każdym razem, gdy po nią sięgnęłam. Włosy były ujarzmione, gładkie i błyszczały tak jakby nigdy nie były rozjaśniane. Zero puchu, zero obciążenia, a zamiast tego lekkie, sypkie i elastyczne 'włosy jak z reklamy'. Pewnie trochę przesadzam, ale to właśnie po tej masce moje włosy wyglądają zdecydowanie najlepiej. 

Bardzo ciekawy jest też jej skład:

Aqua, Carica Papaya floral water, Organic Olea Europea Oil, Organica Macadamia Integrifolia Seed Oil, Hamamelis Virginiana Leaf Extract, Simmondsia Chinesis Oil, Organic Butyrospermum Parkii, Hibiscus Extract, Glycerin, Behenamidopropyl Dimethylamine (antystatyk), Glyceryl Monostearate (emolient), Glyceryl Stearate SE (emolient), Citrus Grandis Seed oil, Citrus Aurantium Bergamia Fruit Oil, Perfume, Beta-carotene, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

w którym znajdziemy oliwę z oliwek, olej macadamia, jojoba i masło shea, a dodatkowo ekstrakt z oczaru wirginijskiego i hibiskusa. Jest tu też nawilżająca gliceryna, ale na tyle daleko w składzie, że spokojnie można maskę nazwać emolientową.

Jeśli chodzi o cenę to nie jest najgorzej, bo zapłacimy około 13zł za 6-9 użyć w zależności od tego jak długie i gęste są nasze włosy.  Nie jest to może najmniej, ale biorąc pod uwagę działanie tej maski to zdecydowanie warto. Sama zastanawiam się nawet nad zamówieniem kilku opakowań na zapas (chociaż kłóci się to kompletnie z ideą minimalizmu, którą staram się wdrażać), bo boję się, że kolejny raz mój ulubieniec zostanie wycofany ze sprzedaży, a ja będę płakać. Kilka dni temu zorientowałam się, że tak się stało z moim absolutnie ulubionym kremem BB i teraz pluję sobie w brodę, że w porę nie zamówiłam dodatkowego opakowania :(

Nie napiszę Wam niestety nic o zapachu ani o konsystencji maski Fitcosmetic Organic Oil, bo choć wstyd się przyznać to po prostu zupełnie ich nie pamiętam. Nie mogły być więc złe (brzydkie zapachy zawsze zapadają mi w pamięć), ale też pewnie nie jakieś nadzwyczajne. Ot na tyle dobre by nie zepsuć świetnego wrażenia jakie zostawia po sobie ta maska za sprawą nadzwyczajnych efektów na włosach. Ale to w końcu one są tu najważniejsze, prawda? ;)


Jestem bardzo ciekawa Waszych typów, bo choć ulubieńca jak widzicie już znalazłam to nie zaszkodzi by przetestować inne, typowo emolientowe produkty :))


Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen

PS Miejsce na Wasze linki:

NOWE zasady dodawania linków:
1. Można linkować nie tylko do nowych wpisów, które zostały stworzone specjalnie na potrzeby tego cyklu, ale również do starszych o ile są zgodne z tematem.
2. Wpis musi dotyczyć tematu poruszanego w danym odcinku cyklu (czyli w przypadku dzisiejszego wpisu MASEK/ODŻYWEK EMOLIENTOWYCH).

An InLinkz Link-up

NOWE zasady dodawania linków:
1. Można linkować nie tylko do nowych wpisów, które zostały stworzone specjalnie na potrzeby tego cyklu, ale również do starszych o ile są zgodne z tematem.
2. Wpis musi dotyczyć tematu poruszanego w danym odcinku cyklu (czyli w przypadku dzisiejszego wpisu MASEK/ODŻYWEK EMOLIENTOWYCH).
Udostępnij

68 komentarze:

  1. 6-9 użyć? Wow, zazdroszczę. Ja na jedno mycie musiałabym zużyć 2 saszetki (a i tak mogłoby to być nieco za mało, zależy od konsystencji i kondycji włosów danego dnia). Dlatego nigdy się na nią nie skuszę.
    Moimi ulubionymi maskami emolientowymi są Biovax do włosów suchych i zniszczonych oraz Ziaja kakaowa wygładzająca. :) Bardzo je polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam pytanko ! Czy Biovax Caviar jest maską emolientową?

      Usuń
  2. KONIECZNIE muszę ją wypróbować! :) Dla moich wysokoporowatych włosów może okazać się bardzo dobra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehhh... zamówiona x( :D

      Usuń
    2. mam nadzieję, ze Ci się sprawdzi :))

      Usuń
    3. Bardzo proszę o poradę. Mam włosy puszące się,są suche i się elektryzują każdego dnia. Jakie odżywki były by dla nich idealne ? Zależy mi na tym aby zniwelować to puszenie i elektryzowanie.

      Usuń
  3. Moje włosy z pewnością polubiłyby tą maskę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kogo?co? -tę maskę
      Pozdr

      Usuń
  4. Bardzo lubię emolientowe maski, będę musiała spróbować :)
    Przy okazji, zapraszam do mnie na rozdanie :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, jak sie nie do końca załaduje strona i wstawione juz linki to widac drobnya czcionka jakies nowe zasady dodawania linkow ale jak sie strona zaladuje calkiem to to znika. Aniu, to są jakies nowe zasady?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaraz to poprawię :) zmieniłam to, że można teraz dodawać również linki do starych wpisów, byleby na temat

      Usuń
    2. O bardzo dziekuje za odpowiedz, chcialam raz zdazyc przeczytac ale sie nie udalo :)

      Usuń
  6. Maska w 30 ml saszetce niestety nie miałaby u mnie szans nawet na testy pomimo, że moje włosięta są cieniutkie. Ja za to uwielbiam marokańską maskę przeciw wypadaniu Planeta Organica, jest genialna i moje włosy nigdy tak dobrze na żadną maskę nie reagowały jak właśnie na tą marokańską :)

    Dalien

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam marokańską i toskańską i obie są bardzo dobre, ale nie aż tak jak ta :)

      Usuń
    2. MAROKAŃSKA MASKA TO CUD! Dbam o włosy od ośmiu miesiecy a dopiero d tygodnia wyglądają cudnie. Nie wiedziałam, że coś może po jednym użyciu już tak działać.
      Jak zmywałam ją to włosy były tak śliskie, że myślałam, że nie umiem jej domyć ale jak się okazało.. to była już zapowiedź efektu.
      POLECAM, POLECAM, POLECAM!

      Usuń
    3. Wow, przekonałaś mnie i kupię :D oby u mnie też były takie efekty :)

      Usuń
  7. Bardzo ciekawa maska. Będę miała ja na uwadze przy następnych zakupach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę ją wypróbować moje włosy pewnie by ją polubiły ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze gdy mam użyć kosmetyku w saszetkach (łącznie z maseczkami, próbkami kremów itp.) to jestem CHORA. Niewiele rzeczy działa mi na nerwy tak bardzo. I chociaż czytałam o tych maskach sporo dobrych rzeczy także u Kasi na Fali, to ja wolę trzymać się mojego sprawdzonego olejowego Biovaxa :) Uwielbiam tę maskę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo:) dlatego chomikuję słoiczki i pojemniczki i gdy kupię coś w saszetcei nie zużyję, to resztę wyciskam do pojemniczka i zakręcam na następny raz. Staram się też, aby nastąpiło on szybko;)

      Usuń
  10. a ja z troszkę innym pytaniem... :) jak stosować bezbarwną hennę? Na opakowaniu napisali jedynie żeby nałożyć ją na ok 30 min... niestety nie wiem czy na włosy po myciu (suche/mokre/po zastosowaniu odżywki/po samym oczyszczeniu) czy przed myciem a po zmyciu henny umyć szamponem, z czym ją rozmieszać... nie wiem czy ma to znaczenie ale chciałam ją zastosować w celu wizualnego pogrubienia włosów (podobno można uzyskać taki efekt) - włosy mam delikatne, cienkie, zmieniające się z wysokiej porowatości na średnią, puszące się, ze skłonnością do przesuszenia, nigdy niefarbowane, w kolorze ciepłego brązu. Macie jakiś sprawdzony sposób? Czy na takie włosy lepiej nie stosować henny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam ten wpis ;) http://www.urodaiwlosy.pl/2016/03/bezbarwna-henna-cassia-efekty-na-moich.html

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że Angelika Grabowska na swoim kanale na Youtube zrobiła filmik o bezbarwnej hennie :)

      Usuń
    3. Robiłam bezbarwną hennę kilka razy, jeśli chcesz możesz rzucić okiem na bloga, ale napiszę tylko tyle: jeśli zrobisz potem płukankę zakwaszającą albo dodasz do henny soku z cytryny to może obędzie się bez tragedii... Pamiętaj, że henba o zioła, które mogą mocno wysuszać włosy. Ja bym na Twoim miejscu celowała raczej w maskę z ekstraktem henny (np. Wax z apteki) albo w proteiny, ale też trochę czasu minie zanim trafisz w odpowiednie dla swoich włosów. Po hennie możesz mieć jeszcze większy "przesusz" końcówek, no i wiadomo, że ewentualne pogrubienie nie będzie bardzo spektakularne...

      Usuń
    4. Myjesz włosy szamponem oczyszczającym, a jak będą wilgotne to nakładasz hennę. Polecam zrobić "glutka" z siemienia lnianego, przesiać przed sitko, lekko ostudzić i płyn dodać do henny zamiast wody. Rozmieszać razem aż wyjdzie z tego gładka pasta. Nie powinna wtedy tak przesuszyć włosów. :)

      Usuń
  11. Droga Anwen! Wiem, że temat Twojego postu nie dotyczy farbowania, ale czy mogłabyś coś doradzić sfrustrowanej blondynce? :) Otóż jestem nią gdzieś od 4miesięcy, zeszłam kąpielą rozjaśniającą do bardzo jasnego ale kurczakowego blondu. Od tamtej pory kładłam farby alfaparf 11.02 , gdyż po jednym eksperymencie z popielatym odcieniem byłam bardziej siwa jak moja babcia :) Kiedyś już kilka lat temu jak farbowałam się na blond również moje włosy nie tolerowały popielu. Wszystko byłoby ok, gdyby nie odrost który zawsze wychodzi pomarańczowy. Czy sądzisz, że mogłaby coś zaradzić farba 11.20 alfaparf? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojj jeśli chodzi o farbowanie, zwłaszcza na blondy to nie pomogę niestety :( spróbuj zapytać Mysię albo K. : http://mdcb.pl/

      Usuń
  12. NAJ-LEP-SZA emolientowa maska to zdecydowanie tani, ogólnodostępny i popularny Kallos w jakiejś wersji bez protein, do którego dodam ulubionego oleju, np. ze słodkich migdałów, lnianego lub oliwy z oliwek :) Żadna "kupna" maska nie przebije tej prostej mieszanki! Aktualnie planuję zmiksować wersję Color (ta pomarańczowa bez silikonów) z olejem z wiesiołka, ciekawe jak się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez ostatnio tuningowalam ta maske :-D jest świetna bazą pod oleje :-)

      Usuń
  13. Ten nowy zielony biovax (olej avokado i bassau? Jakos tak) jest tez emolientowy?

    OdpowiedzUsuń
  14. Anwen, Ty masz w koncu proste czy kręcone włosy?

    OdpowiedzUsuń
  15. Jaki to krem bb?:d

    OdpowiedzUsuń
  16. Same kallosy, a przecież one słabe są, jakim cudem sie tu znalazły już w takiej liczbie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwidoczniej tym osobom pasują. Sama na co dzień używam praktycznie tylko kallosów i bardzo je lubię.

      Usuń
    2. Ja też bardzo lubie Kallosy ;-)

      Usuń
    3. ja lubie nimi myc wlosy, uzywac ich jako odzywki po umyciu szamponem, ale nie sa jakos ulubionymi, ani tresciwymi zeby moc nazwac je ulubionymi

      Usuń
    4. Ja używam jako odżywkę jak nie mam dużo czasu. Nie żal mi nałożyć nawet większej ilości na chwilę, bo nie kosztuje dużo :) ale ulubieńcem bym na pewno nie nazwała :)

      Usuń
  17. Aniu, wiem, że to blog o włosach, ale po 1. zawsze zachwyca mnie Twoja cera na zdjęciach, po 2. zaintrygował mnie ten Twój ulubiony wycofany krem BB. Co to za jeden? :) I mogłabyś napisać jak pielęgnujesz skórę, czego używasz i jakimi kosmetykami wykonujesz makijaż? :) Zawsze niezmiernie mi się podoba Twój młodzieńczy, naturalny wygląd :)

    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten BB to była Ginvera Green Tea, niestety już niedostępna w normalnych cenach :( Co do pielęgnacji to nic specjalnego nie robię, a o makijażu napiszę na swoim drugim blogu, bo ostatnio trochę się u mnie pod tym względem pozmieniało i planowałam taki wpis i tak :)

      Usuń
    2. O, super, że napiszesz, będę czekać :) Jeśli możesz wspomnij też o pielęgnacji, nawet jeśli nie jest jakaś specjalna, czasem najprostsze rozwiązania sprawdzają się najlepiej :)

      Szkoda, że zabrali Ci ulubieńca :( Wiem jak ciężko jest znaleźć coś, co odpowiada i służy, i jak potem boli, kiedy niebotycznie drożeje, staje się niedostępny albo wycofują z produkcji.

      A propos niedostępności - wiesz może czy produkty Neutral (głównie szampony) zniknęły w ogóle z rynku czy można je gdzieś dostać? Kiedyś były w Rossie, ale dawno już ich nie widziałam. Czyżby też je wycofali?

      B.

      Usuń
    3. A da się dostać z tego bloga na ten drugi? Chodzi mi o wersję na telefon. Bo nie widzę takiej obcji :(

      Usuń
  18. Czy te szampony mają dobre składy? :
    1. : AQUA (WATER), SODIUM COCO-SULFATE,
    COCAMIDOPROPYL BETAINE, BUTYLENE GLYCOL, DISODIUM
    OLEAMIDO MIPA-SULFOSUCCINATE, MELALEUCA ALTERNIFOLIA
    LEAF OIL (TEA TREE), GLYCOL DISTEARATE, GLYCERIN, TRITICUM
    VULGARE GLUTEN (WHEAT), POLYQUATERNIUM 10, CITRIC ACID,
    COCODIMONIUM HYDROXYPROPYL SILK AMINO ACIDS, POTASSIUM
    SORBATE, SODIUM C14-16 OLEFIN SULFONATE, HELIANTHUS
    ANNUUS SEED OIL (SUNFLOWER), PHYTANTRIOL, CITRUS GRANDIS
    SEED EXTRACT (GRAPEFRUIT), DL-PANTHENOL, TOCOPHEROL,
    TOCOPHERYL ACETATE.

    2. AQUA (WATER), PEG-8o SORBITAN LAURATE, SODIUM
    TRIDECETH SULFATE, COCAMIDOPROPYL BETAINE,
    DISODIUM COCOAMPHODIACETATE, PEG-150 DISTEARATE,
    BENZYL ALCOHOL, POLYQUATERNIUM-10, CITRIC ACID,
    TETRASODIUM EDTA, PANTHENOL, BUTYLENE GLYCOL,
    AVENA SATIVA KERNEL EXTRACT (OAT), TOCOPHERYL
    ACETATE, CHAMOMILLA RECUTITA FLOWER EXTRACT
    (MATRICARIA), CAMELLIA OLEIFERIA LEAF EXTRACT,
    PARFUM, AMYLCINNAMAL, BENZYL ALCOHOL, BENZYL
    SALICYLATE, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, HEXYL
    CINNAMAL, LINALOOL.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz dopisać do czego mają być tej szampony (jaką masz skórę głowy) :)

      No ale ogólnie: moim zdaniem tyłka nie urywają ;) Pierwszy zaraz po wodzie ma silny detergent (co z tego, że naturalny), a na pierwszych pięciu miejscach w składzie nie ma nic ciekawego. Potem jest całkiem sporo dobroci, ale przy takim stężeniu i przy takiej ilości czasu którą szampon spędza na głowie to nie wiem ile mogą zdziałać... W każdym razie: ze względu na silny detergent można by używać tego szamponu tak średni raz na dwa tygodnie, żeby dogłębnie doczyścić skórę głowy i włosy. Do codziennego użytku nie polecałabym.

      Drugi szampon ma już łagodniejsze detergenty, ale jakichś fajnych składników nie ma nawet w pierwszej dziesiątce :( Nawet regulator pH załapał się wyżej. Potem jest ich przyzwoity koktajl, ale jak wyżej: mała ilość i krótki czas na głowie raczej nie zwiastują oszałamiających sukcesów. Ale do codziennego użytku; ot, tak by umyć włosy, powinien być OK.

      To taka zgrubna analiza, prawdziwym testem dla kosmetyków i tak jest dopiero użytkowanie w łazience :) Daj znać jak się sprawdziły, jeśli się na nie zdecydujesz!

      Usuń
  19. A ja mam pytanie: czy ta maska jest dostępna gdzieś stacjonarnie? :)

    OdpowiedzUsuń
  20. A dlaczego uwazasz ze kupowanie wiekszej ilosci dobrej maski, klóci sie z zasadą minimalizmu? dla mnie minimalizm to przede wszystkim kupowanie z głową: kupie droższą rzecz, ale wiem ze bedzie mi służyc latami, produkty w małej ilosci to te, które kupuje po raz pierwszy, albo boje się ze polowe będę musiala wyrzucic. Rzeczy sprawdzone i dobre można, moim zdaniem, spokojnie kupowac w wiekszej ilosci, bo to się bardziej oplaca i wiadomo ze nie będą leżały nieużywane. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ANWEN, ZNAWCZYNIE SKŁADÓW..Skoro Cetrymonium Chloride jest dopuszczalny w stężeniu 0,1% a w większości masek jest na 2-3 miejscu (Biovaxy np.) To serio tam tych dobrych składników ejest jeszcze mniej? Jest sens kupowania takiej maski?:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cetrimonium Chloride ma dopuszczalne stężenie 0,1% jeśli jest stosowany jako konserwant. W innej roli (np. substancja antystatyczna) w produktach do spłukiwania stężenie wynosi 2,5%, a w niespłukiwanych do włosów 1% i do twarzy 0,5%. Trzeba też pamiętać, że nawet niewielkie stężenie składników jest w stanie zadziałać (dobrze lub źle - w zależności od preferencji włosów/skóry). Zatem sens kupowania takich kosmetyków jak najbardziej jest, o ile się u nas sprawdza. Jeśli nie widzimy żadnego efektu to nie ma sensu.

      Usuń
    2. Dziękuję:)

      Usuń
  22. O widzisz, a u mnie genialnie spisała się właśnie ta z migdałem, cyprysem i eukaliptusem i do niej właśnie wkleiłam linka :) Ale kusisz tą bergamotkową wersją, kusisz bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  23. u u u u u chcę tą maskę! pytanie tylko czy można ją dostać stacjonarnie w sklepach? bo widzę, że na tej stronie co podałaś Anwen, to z wysyłką wyszłoby 20zł, trochę drogo :(

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie jestem minimalistką, ale (nie znam się, to się wypowiem :P) wydaje mi się, że robienie zapasów czegoś, co i tak się zużyje, nie kłóci się z minimalizmem. Co innego, jeśli kupuje się mnóstwo różnych masek, bo mogą okazać się fajne, a co innego, jeśli kupuje się większą ilość jednej sprawdzonej. Wystrzeganie się robienia takich zapasów to trochę tak, jakby dla zasady kupować papier toaletowy po jednej rolce. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Anno,korzystałaś kiedyś z kosmetyków Alterna lub Kevin Murphy? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Czemu po prostu nie przelejesz zawartości saszetek do pustego opakowania po jakiejś masce? Problem z głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ile Kallosów! Przyznaję, że miałam mały problem - który z nich wstawić w linku, jak większość działa pięknie ;).

    Problemy pierwszego włosomaniaczego świata xD

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja polecam maskę Natural Oils Repair z Biedronki (w zielonym opakowaniu). Świetnie odciąża gdy włosy tego potrzebują, ma sporą pojemność i kosztuje niecałe 10zł :) cudo :)
    Sylvik_

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam kilka razy w saszetce. Nie wiedziała, że jest dostępna także w normalnym opakowaniu. Mnie też przypadła do gustu. Jedynym minusem jest zapach - coś jakby męska woda po goleniu i to niezbyt ładna. No ale zapach nie utrzymuje się długo, więc jest do przeżycia :)

      Usuń
  29. Hah, na stronce aktualnie brak tej maski xD
    A szkoda, bo chciałam ją bardzo przetestować, bo moje włosy potrzebują dociążenia... :(

    OdpowiedzUsuń
  30. A ja mam z tych masek wersję argonową i jojoba. Nie zachwyciły mnie, niestety. Włosy spuszone i takie szorstkie w dotyku... Poza tym zastanawiałam się dlaczego obydwie mają identyczną konsystencję, kolor i zapach? Skoro to dwie różne maski... Wrażenie jest takie, jakby to była jedna i ta sama maseczka tylko zapakowana w różne opakowania. Co do zapachu, mnie się zdecydowanie nie podoba. ;)
    Ciekawa jestem jednak tej oliwkowej, o której piszesz, mimo wszystko. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Na pewno wypróbuję! Dzięki za wpis ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Od dziś jest to i moja ulubiona :)

    OdpowiedzUsuń
  33. A czy to nie jest tak że jest całkiem inaczej niż piszesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jakieś konkrety? O co Ci dokładnie chodzi?

      Usuń
  34. Droga Anwen, dziewczyny! Proszę pomóżcie! Przepraszam, że nie na temat ale już nie wiem co robic. Miesiąc temu miałam dekoloryzację (z czarnych chciałam uzyskać czekoladowy brąz) U fryzjerki. To, co mi zrobiła to po prostu dramat. Mokre włosy są jak guma, suche się kruszą, po farbie wypadają a w dodatku mam plamy! Na gorze ciemny blond, potem prawie czarne a następnie rudo-blond. Wiem, że Ty Anwen też robiłaś dekoloryzację i z tego co wiem rownież miałaś takie ciągnące sie włosy a mimo to chyba pozniej jeszcze farbowałaś. Czy po miesiącu moge pokryć takie włosy np. Biokapem (jakimś brązem) ? Oczywiście staralabym się aby farba nie dotykała skory głowy. Czy ktos też ma takie doświadczenia ? Przez te plamy prawie w ogóle nie wychodzę z domu. Co robić?
    Nel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma innej opcji, jak tylko je pofarbować. Ja po dekoloryzacji z czerni do rudego (góra wyszła w blondzie) farbowałam włosy w ten sam dzień i nie uważam, by to w większym stopniu wpłynęło na ich kondycję. Z resztą - nie ma co popadać w paranoję. Włosy mają być naszą ozdobą. :)

      Usuń
  35. Tylko, że ja od razu po dekoloryzacji miałam u fryzjerki nakładaną farbę, która to wlasnie nie wyrównała koloru. I teraz wszyscy mi odradzają kolejne farbowanie (mogą się dramatycznie kruszyć i bedzie trzeba obciąć) A czy Ty pozniej regularnie farbowałaś włosy po tej dekoloryzacji ?
    Nel

    OdpowiedzUsuń