Vichy Dercos Neogenic - moja opinia po 3 miesiącach


Moja kuracja Vichy Dercos Neogenic jakiś czas temu dobiegła końca, więc pora na kilka słów podsumowania. Od ponad trzech miesięcy praktycznie przed każdym myciem wcierałam ampułkę Vichy i robiłam krótki masaż, efekty nie pojawiły się od razu, ale po trzech miesiącach są już na tyle widoczne, że mogę Wam o nich opowiedzieć.

Vichy zaczęłam stosować na początku grudnia, po tym jak moje włosy zaczęły masowo wypadać. Byłam przygotowana na to, bo jest to standardowa reakcja organizmu na spadek pociążowych hormonów, ale nie spodziewałam się wypadania w tak ekstremalnych ilościach. Włosów leciało dziennie około 500, a może nawet i więcej. Były dosłownie wszędzie, a przy każdym czesaniu ze szczotki zdejmowałam wielki ich kłąb. Nie zliczę ile razy zapchały mi odpływ prysznica i nie chcę nawet wspominać tego jak wyglądała łazienka po suszeniu włosów suszarką.


Każda ampułka Vichy to aż 6 ml płynu, który spokojnie wystarcza nam na pokrycie całej skóry głowy. U mnie taka ilość była nawet za duża i na początku wcierałam w skórę głowy 4ml, a resztę zostawiałam na następny dzień w zamkniętej ampułce (miałam jedną zatyczkę całą, bo pierwszego dnia źle użyłam aplikatora i zamiast przebić, zdjęłam ją – chyba nie muszę Wam pisać jak bardzo się z siebie potem śmiałam. Tak to jest jak nie czyta się instrukcji :P). W ten sposób zużywałam 2 ampułki na 3 dni, ale po jakimś czasie nie chciało mi się już kombinować i wcierałam na siłę całą ampułkę na raz. Niestety po takiej aplikacji moje włosy nie nadawały się już do wyjścia - u nasady wyglądały na nieświeże. Rozwiązaniem było nakładanie Vichy na włosy przed myciem (zwykle robiłam to na minimum godzinę lub i dłużej), ale problem pojawiał się w dni kiedy włosów nie myłam. Oczywiście siedząc w domu z dzieckiem mogłam sobie pozwolić na to by włosy tak wyglądały, bo wychodząc z Zuzią na spacer i tak na głowie miałam czapkę lub kaptur, ale były dni kiedy Vichy nie nakładałam, bo wiedziałam, że nie będę ich miała potem czasu umyć. Na szczęście było ich niewiele :) Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że osoba normalnie pracująca byłaby zmuszona myć włosy codziennie i to uważam za spory minus tych ampułek.


Plusem za to jest na pewno sam aplikator. To zdecydowanie najlepsze rozwiązanie jakie dotychczas miałam okazję stosować. Zakończony metalową kulką pozwala bardzo szybko, precyzyjnie i równomiernie rozprowadzić preparat na całej skórze. Nie trzeba bawić się w robienie przedziałków, bo on robi to za nas. Wg producenta najlepiej robić takie zygzakowate przedziałki, miejsce przy miejscu na całej głowie. Ja ‘rysowałam’ aplikatorem sprężynki, bo miałam wrażenie, że w ten sposób robię to jeszcze dokładniej. Pokrycie całej głowy zajmowało mi może ze 2 minuty, a potem robiłam jeszcze kilkuminutowy masaż szczotką Tangle Teezer. Skóra głowy delikatnie potem mrowiła, więc cieszyłam się, że Vichy działa.

Kolejnym pozytywnym aspektem tego preparatu jest jego skład. Prosty, krótki, ale zawierający to co najważniejsze czyli 5% roztwór Stemoxydine, unikatowej cząsteczki, która stymuluje wzrost włosów. Jej działanie opiera się na skracaniu fazy uśpienia włosów i utrzymywaniu komórek macierzystych w optymalnych do wzrostu warunkach, co w dłuższej perspektywie czasu sprawia, że włosy odzyskują gęstość.

Cały skład wygląda tak: Alcohol Denat., Aqua, Diethyllutidine, Citric Acid, Safflower Glucoside, Parfum. 

Oczywiście są osoby, którym alkohol (pełniący tu funkcję promotora przejścia czyli ułatwiający wnikanie substancji aktywnej w głąb skóry) może przesuszyć wrażliwą skórę głowy, ale u mnie na szczęście, nawet po trzech miesiącach nic takiego się nie stało. Oprócz alkoholu w składzie mamy jeszcze Diethyllutidine  czyli wspomnianą wcześniej, opatentowaną przez Vichy Stemoxydine, kondycjonującą - Safflower Glucoside, która chroni skórę głowy przed przesuszeniem, kwas cytrynowy – regulujący pH i konserwujący preparat oraz zapach.

Jak już jesteśmy przy zapachu to muszę przyznać, że ten zdecydowanie przypadł mi do gustu. Co prawda w pierwszej chwili czuć bardzo intensywnie alkohol, ale gdy on się ulotni zostaje przyjemna, odświeżająca,  męska nuta. Oczywiście nie każdemu musi się spodobać taki męski aromat, ale jest on wyczuwalny o wiele mniej niż np. kozieradka, więc nie powinien nikomu przeszkadzać w stosowaniu ampułek.


Na koniec to co najważniejsze czyli efekty. Po pierwszym miesiącu wcierania u mnie niestety nie było żadnych. Włosy wciąż wypadały w takich samych ilościach, nowych włosów nie widziałam, a i tempo ich wzrostu się jakoś specjalnie nie zmieniało.

Po drugim miesiącu straciłam już nadzieję na to, że uda mi się zahamować wypadanie włosów. Pocieszałam się jednak tym, że zwykle to pociążowe trwa około 3 miesięcy i przede wszystkim tym, że dzięki Vichy włosy zaczęły szybciej rosnąć! Po dwóch miesiącach wcierania przybyło mi ponad 3cm włosów na długości :) Jak wiecie standardowo moje włosy rosną w tempie około 1 cm na miesiąc, więc jestem pewna, że była to zasługa Vichy. Niestety na skutek tak długiego wypadania na głowie zaczęły pojawiać się łyse placki. Najgorzej wyglądało jedno zakole, które miejscami było całkowicie pozbawione włosów.

Na szczęście po niecałych trzech miesiącach regularnego wcierania ampułek Vichy pojawiła się u mnie  olbrzymia ilość baby hair. Zakola, które wyglądały najgorzej zdecydowanie się zmniejszyły, a cała głowa pokryta jest jeżykiem króciutkich włosków! Najbardziej widoczne są oczywiście te nad czołem, na linii włosów:


Nie wiem czy jest ich dokładnie 1700 - tak jak obiecuje producent, ale na pewno jest ich tak dużo, że za kilka miesięcy włosy u nasady powinny wrócić do swojego najlepszego czasu, a kucyk odzyskać utracone 3cm grubości. Liczę wręcz na to, że włosy będą gęstsze niż kiedykolwiek dotychczas, bo mam wrażenie, że Vichy obudził wszystkie uśpione cebulki na raz. Tylu nowych włosków nie miałam nigdy, ani przed ciążą ani pod koniec ciąży i po porodzie, gdy wydawało mi się, że włosy są tak gęste jak nigdy dotąd.

Podsumowując mogę te ampułki z pewnością polecić. Jeśli macie włosy przerzedzone na skutek mocnego wypadania, po ciąży, chorobie albo z innych powodów to Vichy na pewno pozwoli Wam odzyskać w szybkim czasie dawną gęstość. Pamiętajcie jednak, że jest to kuracja stymulująca wzrost nowych włosów, a nie przeznaczona do tych, które nadmiernie wypadają (do tego Vichy ma inne produkty).

Pozdrawiam Was serdecznie,

PS Zdjęcia 1 i 3 zrobiła dla mnie Paulina przy okazji naszego ostatniego spotkania :))
Udostępnij

96 komentarze:

  1. Wow, świetny rezultat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosowala ktoras olejki z biedronki? Sa trzy rodzaje kokos makadamia i argan. Wachalam kokos bo tylko on mnie interesuje i pieknie pachnie kokosem mmmm. 14,99 125ml w skladzie olejek przewodni na pPierwszym miejscu potem chyba slonecznik i pare skladnikow dwa czy trzy io koniec. Szkoda tylko ze silikonow brak ale mysle zeby dodawac po kropli do maski czy po kropli do innego serum ktore ma sikikony

      Usuń
    2. Używam olejku macadamia do olejowania włosów i mogę polecić :)

      Usuń
    3. Nie rozjasnia ci wlosow? Przez slonecznik? Tego sie boje najbardziej ze wyolucze mi farbe i moj odcien stanie sie cieply... najwyzej bede stosowac tylko do masek jako dodatek

      Usuń
    4. od kiedy są te olejki? i tylko chwilowo czy na stałe w ofercie? ;)

      Usuń
    5. Nie farbuję włosów,więc nie umiem ci powiedzieć jak zadaziala na farbowane. Na moich blond kłaczkach nie zauważyłam rozjaśnienia :)

      Usuń
    6. Olejki weszły chyba w stała ofertę :)
      Można je również spotkać w większości drogerii np. rossman, natura, daily ;)

      Usuń
  2. A jak z dostępnością i ceną? Bo póki co to brzmi jak produkt dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena jest kosmiczna. Mozna kupic przez internet.

      Usuń
  3. Niezle wyniki ! ;) Mi rosną 0,5cm na mies. widzę po odrostach wiec wiem jak można sie cieszyć z przynajmniej 0,5 więcej przyrostu! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kupiłam zabieg laminowania z mariona i tam pisze, żeby stosować co 3-4 mycia. Więc 2 saszetki starczą mi gdzieś na 2 tygodnie :) Lecz pomyślałam, żeby zrobić to według Twojego przepisu domowego. I mam pytanie..czy konieczne jest dodawanie potem do tego maski? I czy może być to maska np. z ziaji mocno odbudowująca lub np. kallos banana?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest napisane...

      Usuń
    2. Anonimku "jest napisane" ;) a co do laminowania to chodzi Ci o to czy konieczne jest dodawanie maski do żelatyny? Noooo raczej tak bo jak inaczej to rozprowadzić i zmyć ;) A co do jej wyboru to chyba nie ma aż tak dużego znaczenia, ja używałam jakiejś nawilżającej, żeby nie przeproteinować włosów.

      Usuń
    3. "Pisze" jest już od dawna dopuszczalną formą, więc można tak mówić. Wystarczy poszukać w słowniku...
      Wyluzujcie.

      Usuń
    4. Nikt tu nie jest spięty. Akurat wg mnie takie poprawianie uczy dobrych nawyków językowych. Ale skoro jestes przekonana, że obie formy są dopuszczalne to dobrze.

      Usuń
    5. ale się czepiasz, pan Miodek powiedział że dwie formy "jest napisane" i "pisze" są PRAWIDŁOWE, także pozdrawiam mędrka

      Usuń
  5. czy kallosem banana mozna przeproteinowac wlosy? bo keratinem tak..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kalos jest emolientowy, więc nie :)

      Usuń
    2. Używałam bananowego Kallosa nawet 3 razy w tygodniu i nie zdarzyło mi się nigdy przeproteinowanie :) Dla porównania, proteinowej maski Biovax Keratyna + jedwab mogłam używac tylko 1 raz na dwa tygodnie, bo inaczej z włosami działo mi się coś strasznego :) Bo Bananie z Kallosa raczej nic Ci nie grozi ;)

      Usuń
    3. Nie można. Keratinem to ciężko się dziwić.

      Usuń
    4. Z tego co wiem w nim nie ma protein. :)

      Usuń
    5. jest napisane czy pisze obydwie formy są poprawne

      Usuń
    6. Mozna. Mnie sie tak stalo po Omedze. Efekt jak po przeproteinowaniu. Identyczny.

      Usuń
    7. Nie można, ponieważ Kallos Banana, podobnie jak Kallos Algae, nie posiada w składzie protein. Z tego co się orientuję, to są jedyne dwie maski Kallos dostępne od ręki w Hebe, które nie zawierają, nawet w niewielkiej ilości protein.

      Usuń
    8. Anonimie z 22:40, nie można przeproteinować włosów produktem, który nie zawiera protein- to tak, jakby powiedzieć, że przesłodziłam kawę solą :). Może po prostu maska Omega zadziałała na Ciebie wysuszająco, ponieważ Twoje włosy nie tolerują któregoś ze składników w niej zawartych? Ja mam bardzo wysuszone włosy po bardzo emiolientowej masce Biovax z olejem kokosowym, arganowym i macadamia. Wyglądają jak przeproteinowane, aczkolwiek nie można ich tak nazwać, gdyż maska ta w ogóle nie ma protein w składzie.

      Usuń
    9. Nie wiem.od kiedy są poprawne skoro jest napisane jest w czasie dokonanym a pisze w niedokonanym co już raczej samo w sobie jest błędem.

      Usuń
    10. Anonimku z 21:38, oczywiście. Np. on pisze książkę. Ale, że użyję takiego brzydkiego przykładu, jest różnica między "sra" a "jest nasrane". Oczywiście, taka konstrukcja "tu pisze" jest stosowana, ale nie oznacza to wcale, że jest poprawna. W razie wątpliwości możesz jeszcze zajrzeć do słownika języka polskiego. To jest blog włosowy i nie wiem, czy warto prowadzić jałowy spór na temat błędów językowych...

      Usuń
    11. Co do Kallosów: http://www.kasianafali.pl/2015/04/kallosy-skady-i-rodzaje.html
      Tutaj wyraźnie widać co jest czym ;)

      Usuń
    12. Chyba WYRRRAZNIE napisalam "efek jak po przeproteinowaniu". JAK PO- czyli porownanie, ze wlosy sa jak przeproteinowane... bosz.

      Usuń
  6. Anwen orientujesz się czy tych ampułek można używać w ciąży? Jestem w 5 miesiącu i walczę o nowe, zdrowe włosy po kilku latach rozjaśniania i prostowania. Hormony trochę pomagają ale to jeszcze nie to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to właśnie chciałam zapytać. W ciąży i w czasie karmienia :) Bo Loxonu nie można...

      Usuń
    2. I czy podczS karmienia mozna? Mi lecą okropnie (synuś 3,5m) pije skrzyp i pokrzywe, wcieram ampułki z placenta i olejek rycynowy. Dalej wypadają ale pojawiają sie baby hair..ale lepsze te z placenta czy vichy?

      Usuń
    3. W czasie karmienia chyba można, skoro Anwen od grudnia tego używa;P

      Usuń
    4. Pijesz skrzypokrzywę karmiąc? :O

      Usuń
    5. Anwen nie karmi piersią, pisała o tym na drugim blogu :)

      Usuń
    6. Dołączam się. :) Zastanawiam się czy karmiąc piersią mogę pić skrzypokrzywę i stosować wcierki z alkoholem. Póki co włosy mi nie lecą (1,5 miesiąca po porodzie) ale domyślam się, że to kwestia czasu. :(

      Usuń
    7. Dziewczyny, czy wym nie macie lekarzy wszelkiej maści, którzy wyjaśniliby wam co można a czego nie w ciąży i podczas karmienia? Szczególnie w ciąży żaden detoks (oczyszczanie ziołami, tabsami, inne kuracje o ile nie ma wskazań medycznych) nie wchodzi w grę, żadne odchudzanie ograniczające skł. odżywcze itp. ale już dietę prozdrowotną można rozsądnie i pod kontrolą. Skutki detoksu i podkręcania metabolizmu mogą być opłakane, nigdy nie wiadomo też jak zareaguje organizm po porodzie podczas laktacji, kiedy wszystko -absolutnie wszystko co matka skonsumuje, przez skórę również - wnika do krwiobiegu, a stąd do organizmu dziecka.
      Skrzyp i pokrzywa na przykład wypłukują wit. B, wpływają na ukł. hormonalny, lepiej zaczekać z takimi kuracjami "po".

      Usuń
    8. w grudniu już piersią nie karmiłam, a co do ampułek to moim zdaniem można w trakcie karmienia ale w ciąży raczej bym sobie darowała, wtedy i tak hormony robią swoje, lepiej poczekać i zacząć je stosować już po tym jak włosy wypadną po porodzie

      Usuń
    9. Lekarze podchodzą do wszystkiego ASEKURACYJNIE. I wola powiedzieć, ze lepiej sie wstrzymać. I dotyczy to tez chodzenia na basen, fitness, farnowania wlosow itp. Bo nie chcą brac odpowiedzialności jakby cos sie działo.

      Usuń
    10. Anwen, a na opakowaniu produktu nie ma żadnej informacji dotyczącej stosowania preparatu w czasie ciąży i karmienia? Szukałam informacji w internecie, ale nie znalazłam. Mnie co prawda ten temat nie dotyczy, ale przyznaję, że jestem ciekawa.

      Usuń
    11. Ja pytałam położna i pediatrę o skrzyp i pokrzywe i wręcz polecali, bo pokrzywą duzo żelaza ma. Tylko robic przerwy co jakis czas i dobrze sie odżywiać. I w internecie tez znalazłam post do lekarza czy mozna stosowac skrzypowite, to doradził ze względu na witaminy tam zawarte i zalecał sam skrzyp i pokrzywe.

      Usuń
  7. A ja mam banalne pytanie ale naprawde nie wiem. Jak sie robi masowanie glowy szczotka Tangle Teezer?

    I czy ona moze niszczyc wlosy? Do waszego grona dolaczylam w sierpniu 2014. Wczesniej czesalam wlosy szczatka z naturalnym wlosiem i to prawie 10 lat. Moze nei bawilam sie z odzywkami, maskami co mycie, uzywalam zwyklego szamponu naturalnego i olejowalam wlosy raz na miesiac ale nie mialam rozdwojonych koncowek, od lat czesto je ogladalam w wolnych chwilach. Jak obcianalam to dlatego, ze koncowki po paru miesiacach byly przerzedzone ale tez nie zabezpieczalam ich zbytnio, spalam z mokrymi wlosami itd.
    Do czego zmierzam. Od 4 tygodni mam Tangle Teezer, przed swietami obcielam u fryzjera okolo 5 cm wlosow (na zime nie obcinam nigdy) i wczoraj zauwazylam 3 biale kuleczki na koncowkach. Jedyne co zmienilam to ta szczotka i kupilam karton rosyjskich kosmetykow, ktore pokolei testuje. A tak to zabezpieczam koncowki codziennie kropla oleju a po kazdym myciu kropla serum silikonowo-olejowym bez alko. I tak sie zastanawiam, czy Tangle Teezer moze mi niszczyc koncowki.

    Ampulki fajne. Jesli komus wypadaja to niech zrobi badania. Mi wypadaly i okazalo sie, ze miala m duze niedobory i problem z prolaktyna. Hormony stabilne, witaminy i mineraly uzupelnione i przestaly wypadac garsciami. Na razie testuje tonik rosyjski ale jak skonczy sie butelczka to mam koziradke na liscie a potem te ampulki sobie wpisalam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do TT. Tak, może niszczyć włosy.
      Zrobiłam test. Ścięłam zniszczone końcówki i używałam TT. Po dwóch tygodniach ścięłam je znowu bo juz były bardzo zniszczone. Przez dwa tygodnie czesałam się szczotką z włosia lub drewnianą i włosy były ok. Wróciłam potem do TT i po tygodniu znów do ścięcia... odkąd przestalam teraz używać TT włoski są ładne i się nie rozdwajają :)
      Szkoda, bo bardzo lubię tę szczotkę i dbałam o nią, więc nie wiem czemu się... "popsuła"

      Usuń
    2. Czytałam na blogach,że faktycznie moze tak byc,ale ja osobiście stosuje swój tt juz cztery lata i nic takiego nie zauważyłam. Myślę że jak się go używa delikatnie i unika czesania na mokro (tj. jeśli nie stosuje się metody cg) to nic takiego nie powinno mieć miejsca. Obserwuj swoje włosy i jeśli nie będzie ci służył zamień go np na szczotkę z naturalnego wlosia

      Usuń
    3. Trzy białe kuleczki i mówisz, że zniszczone? :p podobno może ale to bardziej przy cienkich i delikatnych końcówkach niż zdrowych. :)

      Usuń
    4. TT jest syntetykiem, na ząbkach mogą występować mikro-drzazgi z tworzywa, które raz za razem zahaczają o włosy rozszczepiając strukturę łodygi. Być może szczególnie średnio- i wysokoporowate są na te uszkodzenia narażone. Lili

      Usuń
    5. myśle że porównując TT do szczotki z naturalnego włosia to rzezywście może niszczyć. Ale jeśli chodzi o rozczesywanie włosów to TT nie ma mocnych!

      Usuń
    6. Używałam TT przez pół roku i też niszczył końcówki :(

      Usuń
    7. ja używam od kilku lat i nic takiego nie widziałam, podobnie kilka osób w moim otoczeniu, którym tą szczotkę poleciłam :) pewnie są włosy tak delikatne, że mogą się niszczyć po czesaniu TT, ale to raczej rzadkość. Na pewno nie we wszystkich przypadkach zrzucałabym winę jedynie na TT. I jak już ktoś zauważył wyżej w porównaniu ze szczotką z dzika na pewno TT będzie bardziej niszczyła te bardzo delikatne włosy, ale w porównaniu z innymi szczotkami nie

      Usuń
    8. Tt jest beznadziejny. Dziad w ogole wlosow nie czesze. Dobrze ze zanim kupilam to wyprobowalam bo wywalilabym kase w bloto dziadowe

      Usuń
    9. A co robi jak nie czesze? :D

      Usuń
    10. Mi też łamie końcówki. Szczotka z dzika rządzi:D

      Usuń
  8. Dziewczyny, mam pytanie z innej beczki... Posiadam szampon Pantene - intensywna regeneracja, ma on w składzie sls. I tu moje pytanie - czy ten szampon nadaje się do oczyszczanie włosów? Bo jeśli nie to jak go używać? Na co dzień myję włosy delikatnymi szamponami bez sls. Poradzicie mi coś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro zawiera sls to jak najbardziej nadaje się do oczyszczenia ;) inaczej go raczej nie można używać..przynajmniej ja nie słyszałam. Myjesz delikatnymi więc raz na jakiś czas przyda im się taki sls ;)

      Usuń
    2. Ja używam go właśnie do oczyszczania :)

      Usuń
    3. Może i by się nadawał do oczyszczania, dzięki SLSowi, ale ma w składzie też silikonu czyli dodatkowo i tak będzie włosy obciążał. Do oczyszczania lepiej wybrać szampon bez silikonów ale właśnie z SLSem w składzie, bo później delikatnym szamponem ich nie zmyjesz dobrze z włosów.

      Usuń
    4. Jeśli chcesz szybkiej porady to trzeba było znaleźć w internecie skład lub przepisać go tutaj...to trochę nie ładnie z twojej str wymagać żeby ktoś kto chce ci pomoc musiał sam tego szukać.
      Generalnie taki szampon do oczyszczania powinien miec najprostszy sklad ale duzo zależy od tego z czego chcesz włosy oczyścić.
      Po pierwsze sprawdź czy ten szampon ma silikony. Łatwo bardzo to zrobić wpisując nazwy w internecie.(zazwyczaj mają końcówkę 'one') Jest kilka rodzajów silikonowe jedne łatwiej się rozpadają inne nie. Jeśli w codziennej pielęgnacji używasz silikonow,jeśli chcesz zobaczyć jak twoje włosy wyglądają na prawdę nie stosuj do oczyszczania szamponu z silikonami.
      Natomiast jeśli silikony ci nie przeszkadzają a po prostu masz potrzebę umycia włosów czymś mocniejszym bo np przesadziłas z olejami ostatnoo to wtedy taki szampon może być. Ja generalnie polecam do oczyszczania np szampony z barwy lub mydło cedrowe Agafii nie trzeba się wtedy za dużo zastanawiać. Mam nadzieje ze pomoglam

      Usuń
    5. przepraszam, dopiero zaczęłam przygodę z włosomaniactwem, nie miałam pojęcia,że tu można podać skład i że jest w internecie strona do tego. myślałam,żekażdy szampon z sls jest oczyszczający tak jak np. barwa.

      Usuń
  9. Zawsze mnie zastanawiało, czy te ampułki coś dają. Mój chłopak narzeka na wypadanie włosów, ostatnio strasznie mu się przerzedziły i myślał nad zakupem takich ampułek, ale wydaje mi się, że w pierwszej kolejności hormony powinien sprawdzić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, to zapewne łysienie androgenowe, zwłaszcza, jeśli w rodzinie Twojego chłopaka mężczyźni szybko łysieją. Na to stosuje się preparaty do łysienia androgenowego, nie ma w tym wielkiej filozofii. Gorzej, że nie zawsze pomagają ;)

      Usuń
  10. znając życie cena jest ogromna :\ zazdroszczę efektów :\

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej aptece 340, ale plus taki.. ze promoxja Vichy. . Kup dwa opakowania, wyślij kod z pudelek a trzecie opakowie grat
      is wysla do domu. Polecam

      Usuń
  11. Większy przyrost świetna sprawa ale pojawienia się masowo baby hair nie zawdzięczałabym w 100% tym ampułkom. Z doświadczenia wiem, że po około 2-3 miesiącach intensywnego wypadania poporodowego równie intensywnie pojawiają się nowe włosy. U mnie bez żadnych wspomagaczy, jeszcze przed zainteresowaniem się szerszą pielęgnacją włosów, właśnie tak to wyglądało, że urosła mi grzywka! Wyglądało to komicznie, zwłaszcza jak na ślub znajomych upięłam włosy a z przodu miałam aureolę, z którą nic nie dało się zrobić, bo jeszcze była za krótka.. Do dziewczyn, które aktualnie są przerażone poporodowym wypadaniem - nic się nie martwcie - włosy najprawdopodobniej zagęszczą się raz dwa! Ja pamiętam, że byłam przerażona zakolami jakie mi się zrobiły a jakich nigdy nie miałam. Nie ma po nich śladu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100%. 3 miesiące po porodzie włosy wypadały jak szalone a teraz w 6 miesiącu, bez żadnych wspomagaczy, nowych włosów jest mnóstwo! Nigdy w życiu nie miałam tylu baby hair ;-) Najważniejsze to przecierpieć ten czas - był nieunikniony, przeczekać i przy okazji zaoszczędzić kupę kasy ;-)

      Usuń
    2. Też mam takie przeczucie. Albo Vichy obudził cebulki albo to one same obudziły się po letargu... Byłby to efekt stosowania ampułek gdybyśmy założyli, że po poporodowym wypadaniu cebulki nie uzupełniają braków w zagęszczeniu skóry głowy. Dlatego myślę, że zachodzi tu zbyt mocna kowariancja, żeby sformułować wniosek na korzyść Vichy. :D

      Usuń
    3. a ja nie do końca się zgodzę, bo widzę, ze po Vichy włosy wyrastają gęstsze niż były kiedykolwiek przed ciążą czy tuż po porodzie, gdy mi się wydawało, że wtedy jest ich rekordowo dużo.

      Usuń
    4. Moje najmłodsze ma już 6 lat i wypadanie poporodowe mnie nie dotyczy, więc spokojnie mogę przetestować na sobie:) Dam znać o efektach

      Usuń
  12. A ile kosztują ampułki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Google prawde Ci powie ;)
      28 ampułek około 250zł

      Usuń
  13. Aaaa a więc to stąd te zwężone przedziałki :) powiodło się wreszcie. I tak trzymaj.

    OdpowiedzUsuń
  14. Cenię bardzo to, co piszesz, ale uważam, że ten test jest absolutnie niemiarodajny. Po pociążowym wypadaniu włosy same odrastają w naprawdę dużej ilości, więc może bez ampułek efekt byłby taki sam lub niewiele gorszy? W tym momencie to jest nie do ocenienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak już pisałam wyżej widzę, ze włosy wyrosły gęstsze niż kiedykolwiek dotychczas. Mam wrażenie, że Vichy obudził wszystkie uśpione cebulki na raz. Takiego efektu nie miałam po żadnej wcierce wcześniej, ani pod koniec ciąży gdzie pod wpływem hormonów włosów było naprawdę dużo

      Usuń
  15. Moje drogie, rekordowy przyrost w 3 miesiące (nic okołociążowego) zanotowałam po ciemnym khadi (amla) 1-2 x tydz i skrzypokrzywa ok 6x tydz. 10 cm jak nic, choć mnie bardziej cieszy mnóstwo nowych włosów.
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  16. cena jest wysoka ale Anwen stac wiec,musi byc ktos zdesperowany..ponad 300zl jedno....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anwen pisala ze to dostala

      Usuń
  17. Witam, Dokladnie to nie tylko zasługa ampułek bo mi po 3 miesiacach po karmieniu pojawilo sie bardzo duzo baby hair (a wczesniej tez mialam takie zakola).teraz po 6 miesiacach baby hair maja 6 cm jak to ogarnac pusza sie itp ;) wyrozniaja sie sposród innych wlosów... ja stosowalam biotebal wiec tak samo moge polecic ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. efekty sa swietne, ale trzy miesieczna kuracja wychodzi bardzo drogo! ale czego nie robi sie dla wlosow :) Obecnie wcieram jantar i po drugiej buteleczce wyleczylam sie z nadmiernego wypadania, teraz jedynie musze je zagescic, przedzialek pozostal strasznie przerzedzony i zakola :(:(:(

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda tylko że ten post był już wczoraj udostępniony a następnie usunięty bo dziś już nie mam co czytać;) Jak dla mnie niestety produkt za drogi ale może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przypadkowo opublikowałam wczoraj wpis :(

      Usuń
    2. Zdarza się nawet najlepszym;) Po prostu bardzo lubię Twój blog i na każdy wpis czekam z niecierpliwością;) pozdrawiam

      Usuń
  20. Świetny rezultat, choć mam nadzieję że włosy nie zaczną mi wypadać po ciąży. Przynajmniej mam taką nadzieję, Pozdrawiam

    http://mitt-nye-liv.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Po ciazy tak jak Tobie wypadly mi wlosy,mialam lyse zakola. stosowalam tylko olejek rycynowy na skalp i efekt taki sam - mnostwo baby hair nad czolem

    OdpowiedzUsuń
  22. Super wynik! Koniecznie wypróbuję, ale co ciekawe u mnie są takie same baby hair pól roku po ciąży bez stosowania niczego :) a włosy tez wypadały maaaasowo! zobaczymy jak będzie po vivhy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Witajcie!
    Moim zdaniem twoje włosy odrastają, ponieważ były w tym miejscu i skończył się już okres takiego szoku po ciąży i urodzeniu dla organizmu, a ampułki jedynie przyspieszyły ich wzrost bo rzeczywiście zawierają drogocenne składniki odżywcze dla cebulek, mam natomiast wątpliwości czy przyczyniły się do " wyhodowania" nowych cebulek. Uważam, że lepsze efekty miałaś po używaniu placenty, wtedy jak zobaczyłam zdjęcia to naprawdę było widać ogromną różnicę.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. efekt na zdjęciach wtedy był lepszy bo teraz nie zrobiłam zdjęcia przed :( ale różnica jest zdecydowanie większa

      Usuń
  24. Witam
    Ja również po ciąży miałam ten sam problem z wypadającymi włosami i zakolami. Myślałam w pewnym momencie że na prawdę wyłysieję. Okazało się jednak bez stosowania żadnych specyfików że włosy po pewnym czasie same odrastają. Po prostu reguluje się gospodarka hormonalna i wszystko wraca do normy. Efekt miałam taki sam a może nawet i lepszy niż na załączonych zdjęciach.

    OdpowiedzUsuń
  25. mały off top ;)
    jestem początkującą włosomaniaczką (chociaż maniaczką stałam się jak tylko zobaczyłam Wasze zdjęcia i efekty) i proszę Was o pomoc. Wypróbowałam dwukrotnie peeling cukrowy ponieważ mam suchy skal i chciałam, żeby oliwa z oliwek lepiej zadziałała. Efekt - super nawilżona skóra głowy i cała garść włosów w ręce :( Walczę o odzyskanie moich gęstych włosów i ten widok mnie załamał :( czy coś zrobiłam źle? Czytałam wpis na ten temat i starałam się zastosować to wszystkich wskazówek. Pomocy.

    dziękuję
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli dobrze zrozumialam, to po peelingu nalozylas olive na skalp?
      Powiem tak. Ja na skalp moge dac olej ale nie na dluzej niz godzina. Optymalnie jest 30 min i to raz na tydzien (olej na wlosy daje przed kazdym myciem). Moj skalp lubi wcierki na alko, bez alko, rozne rozniste ale oleje i jantar mu nie sluza. Jak raz dalam khadi na cala noc to po umyciu glowy sie przestraszylam ile wlosow poszlo.
      Moze Twoj skalp jest podobny do mojego?
      A co do peelingu to trzeba pamietac, by byl on delikatny.

      Usuń
    2. po samym peelingu wypadło mi duzo włosów :(
      oliwe wtarlam pozniej w sam skalp - przeczytałam że zadziała nawilżająco a na włosy maskę i pod czepek, po umyciu włosów wypadła kolejna garść :(

      Usuń
  26. Również mam pytanie dotyczace Kallosa i przeproteinowania wersją: Latte oraz Chocolate- jest to możliwe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latte jest mocno proteinowa więc jak nabardziej możliwe.

      Usuń
  27. Hej :)
    Anwen, pozwoliłam sobie dziś na recenzję Twojej książki. Jeśli jesteś zainteresowana opinią Twoich czytelniczek, zapraszam na mój blog: anelisowo.blogspot.com

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Obawiam się tego alkoholu w składzie, ale efekt jest niesamowity :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Też walczyłam z masowym wypadaniem włosów po urodzeniu dziecka. W pewnym momencie uznałam że chyba będę łysa. Walkę z wypadaniem rozpoczęłam tak naprawdę jeszcze przed tym jak zaczęły mi wypadać włosy. Wcierałam jantar, olejek khadi, piłam drożdże i skrzyp z pokrzywą. Napojami raczyłam się przez jakieś 3 tygodnie, późnie ze względu na chorobę dziecka i brak możliwości przygotowywania musiałam odstawić. Wydaje mi się że dzięki temu włosy wypadały mi tylko przez nieco ponad miesią. Teraz wcieram w skórę głowy placente, sporadycznie jantar i khadi. W lodówce czekają na mnie drożdże ale raczej nie skorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Anwen proszę Cie o notkę jak dbać o włosy w ciąży. Z jakich kosmetyków zrezygnować ?generalnie interesuje mnie tez w czym sie kąpać, w makijażu z czego zrezygnować ale z racji tego ze jestes specjalistka włosowa byłabym Ci wdzięczna gdybys wypowiedziała sie chociaż w tej kwestii

    OdpowiedzUsuń