Recenzje kosmetyczne cz. XXXVIII - Złota maska ajurwedyjska 'Gęstość i Wzrost'


Są takie recenzje, które właściwie "piszą się same"... Niestety ta dzisiejsza do nich nie należy ;) Pomimo tego, że maski używam już od ponad 3 miesięcy to wciąż nie do końca wiem jak ją ocenić... Maskę otrzymałam do przetestowania od sklepu bioarp.pl w ramach współpracy. Ją również wybrałam sobie sama skuszona składem i opisem na stronie :)) Jeśli jesteście zainteresowane zapraszam poniżej do recenzji :)


Klasyczny słoik dopasowany do gęstej konsystencji maski. Jak już nie raz wspominałam nie znoszę gęstych produktów umieszczonych w butelkach czy tubach, z których strasznie ciężko wydobyć kosmetyk zwłaszcza, gdy już nam się kończy. Cała szata graficzna jest naprawdę ładna i fajnie komponuje się ze złotym kolorem maski.


Złota maska ajurwedyjska ma bardzo mocny, intensywny zapach, który jest wyczuwalny na włosach również po wysuszeniu. Na początku byłam nim zachwycona, niestety nie jest to moja ulubiona nuta zapachowa, więc po jakimś czasie zaczął mnie męczyć. Jak można się było spodziewać pachnie drzewem sandałowym i innymi indyjskimi, ciężkimi aromatami. Dla miłośniczek kadzidlanych zapachów będzie na pewno idealna :)


Niestety pod tym względem maska mnie nie zachwyciła. Wydaje mi się, że o wiele lepiej sprawdzi się na bardziej wymagających włosach niż moje. U mnie nawet nakładana przed myciem nieco je obciążała. Po myciu była wręcz tragedia :D Maska dobrze nawilża włosy, całkiem nieźle je odżywia, ale nie wygładza ich jakoś szczególnie. Drobinki, które zawiera niestety po myciu znikają z włosów całkowicie, a szkoda ;) Efekt mógłby być całkiem fajny, zwłaszcza w słońcu.


Konsystencję ma idealną :) jest gęsta, kremowa, treściwa, ale bardzo ładnie rozprowadza się na włosach. Nie potrzebujemy jej nakładać nie wiadomo ile by włosy poczuły odżywczą moc maski. Dzięki temu jest ona naprawdę wydajna. Jak na mój gust może nawet za bardzo ;)


Skład INCI: Aqua with infusions of Organic Melia Azadirachta Seed Oil, Hydrocotyle Asiatica Extract, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Organic Santalum Album (Sandalwood) Oil, Cedrus Atlantica Bark Oil (olej cedra atlantyckiego), Juniperus Communis Fruit Extract (ekstrakt z owoców jałowca), Bambusa Vulgaris Leaf/Stem Extract (ekstrakt bambusa); Cetearyl Alcohol, Amodimethicone, Cetrimonium Chloride, Behentrimonium Chloride, Cetyl Ether, Mica, Titanium Dioxide, Silica, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Organiczny olej drzewa nim (Organic Melia Azadirachta Seed Oil) – bogate w witaminę E  i niezbędne dla włosów aminokwasy, ma działanie intensywnie nawilżające, odżywcze i regenerujące.

Organiczny olej z drzewa sandałowego (Organic Santalum Album (Sandalwood) Oil) -  wzmacnia i stymuluje wzrost włosów. 

Wąkrotka azjatycka (Hydrocotyle Asiatica Extract) - zawiera kwas asjatowy, będący silnym antyoksydantem, udoskonala mikrocyrkulację krwi, wzmacnia cebulki włosowe. 

Jagody acai (Oleracea Fruit Extract) - zawierają wszystkie znane witaminy i minerały. Takiej ilości pożytecznych substancji, jak w acai nie ma w żadnym innym naturalnym produkcie. Jagody acai nasycają skórę głowy witaminami, odnawiają strukturę osłabionych i kruchych włosów.

Jak sami widzicie skład maski jest naprawdę interesujący. Składniki, które zawiera rzeczywiście mają szansę odżywić i wzmocnić nam włosy, a także pobudzić je do wzrostu i zwiększyć gęstość. Niestety w moim przypadku nakładanie jej na skalp kończyło się zawsze tak samo - kompletnym brakiem objętości i przylizanych u nasady włosach. Być może to przez silikon (amodimethicone), który moje włosy lubią, ale na długości, a nie przy skalpie.


Maska kosztuje 32zł za 300ml i możemy ją znaleźć np. TUTAJ Biorąc pod uwagę skład i wydajność nie jest to aż tak dużo, ale znam lepiej działające na moich włosach maski, które kosztują trochę mniej ;)


Podsumowując produkt ma niewątpliwie sporo plusów, ale moje włosy nie polubiły go na tyle bym po skończeniu opakowania zamówiła następne.

Mam dla Was jeszcze bonus ;) Mini recenzję BlondHairCare, której odlałam trochę maski na spróbowanie jak była u mnie w grudniu, może się przydać zwłaszcza blondynkom:

"Maska złota wypadła świetnie :D Troszkę przyciemniła mi włosy (widać to zwłaszcza na ciemniejszych kosmykach pod spodem – lubię to :) ), ładnie nawilżyła i ujarzmiła, były bardzo puszyste :) Jest niesamowicie wydajna, Twoja odlewka wystarczy mi pewnie jeszcze na 2 użycia :D Tylko ma zapach okropny, jak z czasów PRLu ;)"

I na koniec zdjęcie samej maski - czy nie wygląda to pięknie? :D niezła ze mnie sroka ;)


Pozdrawiam Was serdecznie,

Udostępnij

59 komentarze:

  1. Rzeczywiście wygląda jak złotko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawy kosmetyk, wcześniej o nim nie słyszałam

    OdpowiedzUsuń
  3. Eve wspominała u siebie, że te drobiniki zostają jej na włosach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie przy nakładaniu maski po myciu tak jest :) ja tego niestety nie zauważyłam

      Usuń
    2. Dla tych drobinek byłabym skłonna wypróbować. A gdyby tak do jakiejś mgiełki nawilżającej domieszać trochę brokatu? Fajny byłby taki efekt na słoneczny dzień, ale te brokaty do włosów w spreju kojarzą mi się ze zlepiającym lakierem i takim przesadzonym efektem, nie wiem czy słusznie...

      Usuń
  4. ale ma piekny kolor i w sumie nie jest taka droga;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda cudownie, ale chyba będzie mi szkoda pieniędzy. Chociaż jestem ciekawa, jak zadziałałaby na moich włosach bo jestem blondynką. Mój biedny portfel :C

    OdpowiedzUsuń
  6. Maska wygląda ślicznie. Szkoda, że obciąża włosy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie z tego co przejrzałam to nikt więcej nie narzekał na obciążanie, moje włosy od tym względem są naprawdę okropne ;)

      Usuń
    2. Mnie również ta maska obciążyła włosy (mam średnio porowate w stronę niskoporowatych).
      Męczę ją od kilku miesięcy,używam jej tylko przed myciem głowy, rozrzedzam ją maską drożdżową, którą traktuję jak emulgator, a potem dolewam wodę źródlaną, żeby uzyskać konsystencję balsamu. Tylko w takiej postaci mogę tej maski używać.

      Usuń
  7. wygląda bosko :) mimo wszystko ciągle mam na nią ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja ja aktualnie używam i jestem nią zachwycona :D pięknie pachnie, włosy są po niej bardzo fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo zaciekawiła mnie ta maska, ma piękny kolor i drobinki, kadzidlane zapachy również uwielbiam ;D Jedyne co, to boję się obciążenia, gdyż moje włosy mają do tego tendencję. Skład ma bardzo fajny ale czy mimo wszystko nadaje się ona do podrasowania innymi produktami? (jajko, algi, błoto z morza martwego itp.)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie, ze się nadaje :)

      Usuń
    2. Właśnie, od jakich składników ona jest ciężka, zdaje się od olei wysoko w skladzie, bo same ekstrakty raczej nie, więc zauważalnym z jajkiem, jeśli już to niedużo - proteiny i oleje mogą spowodować, że jeszcze bardziej obciąży włosy z tendencją. Bardziej może nawilżające żele lniany, aloesowy do podrasowania...

      ~ czarnuszka

      Usuń
    3. * więc uważałabym z jajkiem - miało być wyżej

      ~ czarnuszka

      Usuń
  10. Przecudnie wygląda, ale jak dla mnie to nie skorzystam :( - alergia

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdyby nie ten silikon to może bym się skusiła, ale moje cienkie i rzadkie włosy pewnie wyglądałyby jeszcze gorzej po aplikacji.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakos mnie ona nie kusi

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawe, nie słyszałam wcześniej o takiej masce. Twoja recenzja mnie zachęciła do "przetestowania" :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ooo, piękna maska. Weź nie kuś, bo ja kasy nie mam na takie cudeńka, a moje włosy to płaczą z tego powodu. :( Tragedia, masakra, a wypłaty brak :( Zaraz mi wszystkie wypadną, zmatowieją i tak dalej...

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie lubię masek czy odżywek z silikonami, poprawiają wygląd moich włosów tylko na chwilę. Silikonom nie mówię całkowicie nie, ale sprawdzają się u mnie tylko w formie jedwabiu czy serum na końcówki.

    OdpowiedzUsuń
  16. o nie nie, choćby cuda czynił, zapach nie może odrzucać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Anwen, jako, że moim zdaniem o włosach wiesz wszystko i sporo już zawdzięczam Tobie i Twojemu blogowi mam dwa pytanka:
    1. Czy jesteś zwolenniczką podcinania włosów regularnie co około 2 m-ce? Czy jeśli końce są zdrowe można ten czas wydłużyć? (Zapuszczam na ważną okazję, już ponad 3 m-ce nie widziałam fryzjera ale końcówki ani jednej rozwojonej nie mam i włosy mega zdrowe po kilku miesiącach dbania)
    2. Czy olejek gliss kur o takim składzie: Cyclomethicone, Trisiloxane, Dimethiconol, Helianthus Annuus Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Parfum, Benzyl Alcohol, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Limomene, Benzyl Salicylate, Linalool, Alpha-Isomethyllonone, Citral, CI 40800 na dłuższą metę nie będzie przesuszał włosów tak jak jedwab? Dodam, ze mam suche, mocno falowane włosy.
    Pozdrawiam i życzę owocnego rozwijania bloga:-) Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu jeśli końcówki nie są rozdwojone to nie ma sensu ich podcinać :) Zrób to dopiero wtedy jak będziesz widziała, że tego potrzebują.

      a co do olejku to własnie nic innego jak jedwab - do zabezpieczania końcówek będzie świetny, nie ma alkoholu, więc nie przesuszy

      Usuń
    2. Dziękuje, to nie ścinam :-)Ania

      Usuń
  18. Podziwiam twoją cierpliwość do tych wszystkim testów :)) Dobrze, że jesteś!

    OdpowiedzUsuń
  19. Anwen, proszę Cię o pomoc. W grudniu podcięłam włosy o 5cm, gdyż ciągle się na końcach rozdwajają. Dwa tygodnie temu znów podcięłam, ale o 1,5cm. I już widzę, że się rozdwajają i łamią. Stosuję na końcówki olej kokosowy i serum biovaxu i naprawdę nie mam już pomysłu, jak powstrzymać rozdwajanie włosów.. :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Heh, właśnie kończę pisanie recenzji tej maski ;).

    OdpowiedzUsuń
  21. Pomocy Anwen! Moje włosy nie są jakoś w tragicznym stanie, ale przez ostatnie 2 tyg. mam je strasznie przesuszone. Nie wiem co z nimi zrobić... Stosuję szampon Babydream / Facelle na zmianę i odżywkę garnier masło karite i awokado. Osatnio kupiłam maskę Lorysa(masło karite) i użyłam 2 razy. Możliwe, że to mi tak przesuszyło czuprynę.Dodatkowo mam jeszcze przesuszoną skórę głowy- tworzy się na niej taka mała pustynia... ;D Ponad to wszystko strasznie zaczęły mi się łamać włosy, i to nie tylko końcówki ale również te przy grzywce czy w pobliżu skóry głowy. Mam okropnie połamane i rozdwojone końcówki, tak że każdy włos jest innej długości... Nie mam pojęcia co robić. Najpierw nakładałam serum silikonowe Biosilk, potem od czasu do czasu Nivea krem, a parę dni temu skończyłam próbkę serum Biovax z wit. A+E . Już nie wiem co robić. Na noc związuję włosy w luźny koczek. Bardzo proszę Ciebie Anwen, lub inne włosomaniaczki o pomoc. Mam dość moich cienkich i rozdwojonych końcówek. Nie mogę nosić rozpuszczonych włosów (a taką fryzurę wprost kocham!) bo wygląda to po prostu śmiesznie i nie estetycznie jak na wszystkie strony sterczą mi kłaczki (nie mówię tu tylko o babyhair'ach ;))Wspomnę, że mam włosy proste jak druty. Jak mogę porządnie odżywić i zapobiec dalszemu niszczeniu końcówek?
    Pozdrawiam i z góry dziękuję za pomoc,
    M.
    PS Pielęgnację totalnie bezsilikonową stosuję od pół roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to są efekty bezsilikonowej pielęgnacji. Popadamy z jednej skrajności w drugą, albo oblepiamy wręcz głowę silikonami albo przeciwnie - unikamy jak ognia. Odrobina silikonu nikomu nie zaszkodzi, a wręcz może uratować nasze włosy. Trzeba zachować umiar we wszystkim. We włosomaniactwie też :)

      Usuń
    2. Doskonale to wiem :) dlatego też stwierdziłam że aż tak złego moim włosom się nie stanie i umyłam głowę odrobinką szamponu Pantene. Trochę pomogło na wygląd(w końcu silikony robią swoje ;)) Jednakże zwracam się z prośbą, ponieważ mniej więcej przez 5 msc wszystko było ok, a ostatnio włosy są w tragicznym stanie: suche, matowe, połamane i elektryzują się. Dlatego pytam się i proszę o radę :)
      M.

      Usuń
    3. A czy przypadkiem serum Biovax z wit. A+E nie ma w sobie silikonów? ;>

      Usuń
    4. M. Babydream i Facelle potrafią nieźle przesuszyć, niestety, są polecane jako łagodne, naraz wiele wlosomaniaczek się na nie rzuciło, ale nieliczne już zgłaszają po jakimś czasie, że ich "moc" się wyczerpała. Nie wiem z jakiej racji one mają być łagodne, jeśli mają te fatalne wysuszające detergenty - w płynach do hig. intymnej nigdy tego nie zrozumiem ;/ zmień szampon najpierw, później potraktuj skalp żelem lnianym, końcówki zabezpieczaj przed myciem olejem lub jedwabiem (silikonem) - ja też go nie znoszę na całą długość, bo tylko maskuje optycznie wygładza i nic więcej, ale na końcówki jest OK. Przydałaby się jeszcze głęboko nawilżająca maska - może z lecytyną? Czarownicująca ją wychwala :) znajdziesz u niej na blogu, ja się do niej przymierzam.

      A.

      Usuń
    5. O matko, A., naprawdę bardzo Ci dziękuję. :) to zabezpieczanie końcówek przed myciem wydaje się naprawdę ciekawe. Zdecydowanie spróbuję. A co do szamponu to już nie wiem który byłby dobry... Po tym Pantene nie miałam już "pustyni" ale to może dlatego że równocześnie wtarłam odrobinę odżywki garnier AiK w skalp. Kilka razy próbowałam Barwę pokrzywową ale zdecydowanie ją odstawiłam, bo po niej było jeszcze gorzej. O dziwo po lnianej tak nie miałam... Tylko, czy to nie byłaby lekka przesada gdybym myła za każdym razem szamponem ze SLESem? Boję się że to mogłoby tylko przesuszyć... :( no nic. Bd szukała ;) No i koniecznie muszę spróbować też lniany! Moje włosy bardzo dobrze zareagowały na płukankę. A czy ten wcierać przed czy po myciu? No i czy spłukiwać?
      M.

      Usuń
    6. Lniany można przed, zanim nałoży się szampon to też trochę ochroni skalp, można i po. Czy spłukiwać jeśli po... to chyba kwestia indywidualna, ja dziś nie spłukałam żelu, suszyłam włosy lekko sztywne przy głowie, ale zaraz staly się miękkie, nic im nie jest. Szampony z SLS-ami coco betainą i podobnymi jeżeli nie możesz używać do każdego mycia, to się nie zmuszaj, wystarczy raz na jakiś czas (raz na tydzień? np. Barwy) go użyć, by dokładniej oczyścić. A tak na co dzień coś innego, nawet myjącą odżywką, albo coś innego do skóry głowy i innego na długość wlosów. Na blogu podawano już wiele przykładów takich odżywek (bez silikonów), albo szampon z lekkimi detergentami typu coco glucoside, przykłady też były. Trzeba kombinować :)

      A.

      Usuń
    7. Chyba Wiedźma w swoim kociołku pisała, że te szampony dziecięce nie mają lub też mają bardzo mało fazy tłuszczowej. Jakiś czas temu sama stosowałam babydream i o ile włosy i skalp po olejowaniu były super, o tyle kilka myć bez oleju i robiło się... no właśnie miotła. Niestety nie mogę za bardzo szamponów z sls-em (a zawsze mnie zastanawiało przed odkryciem "zdrowszej pielęgnacji" skąd to ciągłe swędzenie głowy?). Rada: al bo olejować włosy przed myciem albo dodać odrobinę oleju do samego szamponu :)

      Usuń
  22. Kurczę, nie powiem, że wyglądem nie kusi;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Maska wygląda bardzo ładnie :) Zapachem też by mi pewnie odpowiadała, ale raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  24. wow, ale fajnie na zdjęciu wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Droga Anwen jestem jedną z tysięcy zgromadzonych osób na Twoim blogu szukającą pomocy ;)
    Marzę o tym, żeby móc użyć takiej maski, albo choćby innej pięknie pachnącej i wyglądającej - wiem może być to głupie. Od kiedy pamiętam borykam się z chorobą skóry zdefiniowaną jako - atopowe zapalenie skóry i to wykluczało (od zawsze) stosowanie różnych pięknie pachnących balsamów itp. Kiedyś używałam szamponów jak popadnie, moja skóra nie reagowała na to uczuleniem. To się zmieniło w klasie maturalnej (dwa lata temu) kiedy w trzy miesiące wypadły mi 2/3 włosów. Ratowałam się jak mogłam, dermatologami, szamponami za grube pieniądze, ale nigdy nikt mi nie powiedział o tych wszystkich SLS, ALS, itp. o których wyczytałam na Twoim blogu. Od dwóch lat używam szamponu RADICAL (na który wpadłam przypadkowo i przy nim nie wypadały mi już włosy) i odżywek (nic specjalnego, pierwsza lepsza z półki bo nakładałam je tylko na część włosów która nie miała styczności ze skórą głowy) przy myciu i używałam odżywki Gliss Kur w mgiełce po myciu, żeby je móc potem w ogóle rozczesać bo moje włosy od zawsze splątane stały się istnym sianem ! (teraz już z lektury Twojego bloga wiem, że szampony ziołowe wysuszają włosy).
    Szczerze to już nie miałam - ani siły, ani ochoty, aby coś ze sobą zrobić, aby o siebie zadbać, aby poczuć się piękną - ale chce zacząć tą trudną walkę.
    Piszę więc z prośbą o pomoc w wyborze zarówno nowego szamponu, jak i odżywki, a przede wszystkim w pomocy w wyborze olejku żebym mogła odżywić moje sianko. Chodzi mi o produkty, które mają mało inwazyjny skład - sama chciałam stawić z tym czoła, ale mimo wielokrotnej lekturze Twojego bloga wciąż jest to dla mnie czarna magia. Nawet jak nie uzyskam odpowiedzi wciąż będę wierną fanką Twojego bloga i bardzo podziwiam Twoją ogromną wiedzę na temat włosów.
    Pozdrawiam cieplutko Olga20 ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. maska na zdjęciu wygląda po prostu świetnie. chyba będę musiała maskę wypróbować... zobaczymy jak to będzie bo jak na razie mam ich za dużo. poza tym cały czas zachwycam się jej wyglądem, naprawdę bardzo ładnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Anwen, mam pytanie do poprzedniego posta o lokach :)
    Jakiego dokładnie stylizatora mogę użyć i czym te loki utrwalić? Wszystkie lakiery niszczą włosy, a ja jestem na ich punkcie nieco zbzikowana... Mogłabyś mi coś polecić? Czy ten lakier byłby dobry? http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=53252 . Czy mogę na noc zawinąć chustkę na głowie, żeby te spineczki mi nie pospadały, czy włosy nie będą rano nieświeże,albo coś takiego? I jeszcze ostatnie pytanie, obiecuję :D - jesteś z Krakowa,prawda? Mogłabyś mi napisać, gdzie kupiłaś te spineczki?:D
    Przepraszam, że aż tyle pytań, ale nie mam się do kogo zwrócić, a Ty jesteś moim włosowym guru!
    Pozdrawiam serdecznie,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  28. Co jak co, ale wygląda apetycznie :D

    OdpowiedzUsuń
  29. czy maska, tak jak obiecał producent, wpływa na wzrost włosów?

    OdpowiedzUsuń
  30. Piękna :) Też jestem sroką.
    Mnie pewnie by nie obciążył. Chętnie wypróbuję przy okazji.

    OdpowiedzUsuń
  31. Zdecydowanie mnie nie kusi. Ani cena, ani działanie:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mnie kusi tylko jej złoty wygląd ;) Ale kto wie czy moich włosów by tez nie obciążyła..

    OdpowiedzUsuń
  33. a u mnie maska sprawdza się rewelacyjnie. włosy po niej mam miekkie i błyszczące. piękne

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja co prawda tej maski nie uzywalam, ale innych indyjskich specyfikow tak. Olejek Amla jest naprawde swietny, ale przy moich blond wlosach niestety odpada, bo mi je przyciemnia. Polecam natomiast olejek kokosowy Parachute. 100 % naturalnego olejku. W Indiach na nim smaza. :)

    Czytam Twojego bloga zawziecie i w koncu postanowilam sie wypowiedziec. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie miałam nigdy nic z rosyjskich kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Jestem początkującą włosomaniaczką, posiadaczką wysokoporowatych. Wypróbowałam już szampony fryzjerskie - Matrix, Joico, Kerastase, John Frieda, biovax po których po paru mycicach miałam pióra, wypróbowałam szampony ekologiczne Pat&Rub Kingi Rusin (wszystko serie nawilżające lub regenerujące), ziołowe Fitomed, Eva Natura,jedynym skutecznym zestawem, który sprawił że moje włosy są ludzkie jest John Maters Organic, szampon regenerujący miód/hibiskus oraz odżywka - gorzka pomarańcza.Są to kosmetyki drogie, dlatego kupuję testery, wychodzi taniej i wydajniej. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  37. Szczerze mówiąc, nie zachęciła mnie zbytnio ta recenzja, może przez to, że nie jestem aż taką sympatyczką orientalnych zapachów i też po pewnym czasie zaczynają mi ciążyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Dobrze, że przeglądałam starsze notki, bo strasznie ciekawiła mnie recenzja tego produktu. Myślę, że na moich ciemnych włosach sprawiłby się idealnie!:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Przez Ciebie (albo dzięki Tobie hi hi) się na nią skusiłam ;) Dla mnie jest troszkę lżejsza od marokańskiej, zapach czuję jeszcze na 2 i 3 dzień po myciu, pachnie naprawdę intensywnie, choć nie jest to mój ulubiony zapach.

    OdpowiedzUsuń
  40. Kupiłam ją i u mnie fantastycznie wygładza włosy... mam naturalnie proste, a dzięki niej są jeszcze prostsze i te krótsze czy babyhair nie odstają tak na boki ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Powiem, że ta maska mnie bardzo satysfakcjonuje... Jest rewelacyjna, sprawia, że włosy są odżywione, nawilżone i gęste :) I bardzo podoba mi się zapach, ni to korzenny, ni to owocowy.

    OdpowiedzUsuń