Henna w kremie - tak czy nie?


Ten kto mnie czyta od dłuższego czasu dobrze wie jak ja lubię kombinować. Mimo, że już jakiś czas temu znalazłam farbę, która mi odpowiada i z której efektów jestem naprawdę zadowolona to nie przeszkadza mi to w testowaniu innych rozwiązań, które jak się zwykle okazuje nie dość, że nie są tak dobre to wręcz są dużo gorsze. Tym razem na szczęście obyło się bez katastrofy, ale henna w kremie od Fitocosmetic okazała się być dla mnie kompletnym niewypałem.

Zacznijmy od aplikacji, która niewątpliwie jest  komfortowa w porównaniu z tradycyjną henną. Kto choć raz próbował farbować włosy tą paćką na pewno wie o czym mówię ;) Oczywiście i w hennowaniu można dojść do wprawy, ale zwykle pierwszy raz do przyjemnych nie należy. Tu dostajemy gotowy krem, który dosyć łatwo jest na włosy nałożyć. Oczywiście jak to henna może się delikatnie osypywać, ale każdy powinien sobie z tym poradzić, skoro nawet mi się udało ;)

Dużym minusem jest mała pojemność saszetki, szczególnie jeśli weźmiemy jeszcze pod uwagę jej niezbyt niską cenę - ok. 12zł. 50ml, które według producenta powinny wystarczyć na włosy do ramion mi ledwo pokryły same odrosty, mimo, że nakładałam krem dosyć oszczędnie.

Jeśli chodzi o kolor to ja wybrałam gorzką czekoladę, która w teorii miała być ciemnym, dosyć chłodnym brązem. Od razu po farbowaniu włosy były na pewno ciemne, ale niestety nie chłodne. Od razu przebujały rudo/czerwone przebłyski, które po zaledwie 10 dniach wyglądają już tak:


Jeśli chodzi o siwe włosy to henna je nie do końca pokryła. Od początku miały nieco jaśniejszy odcień od pozostałych włosów, a w tej chwili nie ma już na nich śladu po farbowaniu. 

Z tego co pisałyście mi na instagramie trzeba bardzo uważać, bo u kilku osób włosy po tych kremowych hennach wyszły zielone. Warto więc zrobić próbę na jednym, mało widocznym pasemku, żeby nie skończyć jak Ania z Zielonego Wzgórza ;) 

Ostatnim już minusem, choć nie aż tak wielkim okazał się skład. Hennę kupowałam w ciemno i dopiero po aplikacji jej na włosy zauważyłam, że mój odcień zawiera PPD :/ Bałam się mocniejszego wypadania włosów, ale na szczęście nie było źle. Nie wiem czy to dlatego, że mamy tu małe stężenie tego składnika, ale podejrzewam, że to dzięki wcierce, którą teraz testuję. Reszta składu wygląda naprawdę dobrze i henna ma wręcz odżywcze działanie.


Jeśli chodzi o plusy, bo henna w kremie wbrew pozorom ma ich też kilka. To jest nim na pewno efekt od razu po wysuszeniu. Włosy są wtedy bardzo błyszczące, nieco bardziej sztywne, ale dzięki temu wizualnie jest ich więcej i wyglądają naprawdę zdrowo i ładnie. Niestety tylko przez pierwsze 2-3 mycia, bo potem znów wyglądają dokładnie tak jak przed hennowaniem. 

Jeśli komuś nie zależy na chłodnym odcieniu ani na trwałości to może ewentualnie po tę hennę sięgnąć, ja w każdym razie więcej się nie skuszę.

Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen
Udostępnij

36 komentarze:

  1. Mam takie samo zdanie nie polecam, wypłukuje się bardzo szybko i jest malusieńka ja bez przesyłki dałam 13 zł to kompletnie nie opłacalny interes :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Użyłam tej "henny" raz i bardzo źle wspominam to doświadczenie. Poza tym, że kolor złapał bardzo nierówno, zamiast rudego była czerwień, to jeszcze całość zmyła się po pierwszym płukaniu. Na recenzję "rudej" wersji ten henny zapraszam o tutaj jeśli jesteś zainteresowana :)

      Usuń
  2. Szkoda, że się nie sprawdziłsa. Z tego co wiem zieleń możę wyjść jeśli henna była z indygo, z czystej henny zielień nie powinna wyjsc :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Henny zwykle szybko się wypłukują!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. W Drogeriach Polskich ta henna kosztuje 6,99 a jak jest promocja to mozna wyhaczyc za 4,99 ;-) niska cena a Alinka na swoim blogu zachwycala sie ta henna :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że się nie sprawdziła. :-(
    Ja nie znoszę siedzieć z papką na głowie, ale efekt jest tego wart i po ostatnim indygowaniu doszłam do wniosku, że warto się zmusić i raz w miesiącu odświeżać kolor w ten sposób, ze względu choćby na blask i mięsistość włosów. :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Anwen po Twojej wizycie u fryzjera może jakaś wspólna akcja od września? coś na przyrost? hmm?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno już nie było akcji zapuszczania więc jestem jak najbardzirj za ;p

      Usuń
    2. właśnie!!

      Usuń
    3. Aniu zrób coś, czekamy ;)

      Usuń
  7. ja na szybką poprawę koloru włosów korzystam z zapienienia o którym pisała kiedyś Mysia, przepis: 20ml farby + 20ml oksydantu 6% + 20ml odżywki + porcja szamponu tak na oko 3 płaskie łyżki, nakładam na wilgotne odsączone w ręcznik włosy, pozostawiam na 10 minut. Włosy są ładniejsze niż przed zapienieniem. Uzywam do tego wella illumina kolor 5/81, dobry sposob na pogłębienie spranego koloru, ratunek między farbowaniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapienianie jest polecane również jako sposób na ochłodzenie koloru, wiadomo efekt wypłukuje się twak jak gencjana ale ponoć jest od razu widoczny

      Usuń
  8. A ja ją kupuje za 7zł z tym, że bezbarwną, która ma inny skład i jestem z niej mega zadowolona. Włosy są miękkie i błyszczące. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam wolę tradycyjną hennę khadi, ostatnio kupiłam orientanę, odcień taki jak twój -gorzka czekolada, zobaczę co z tego będzie, ale koloryzacja henną to jedna z moich najlepszych włosowych decyzji, w prawdzie aplikacja rzeczywiście jest problematyczna, ale jakość włosów nie do porównania z tą sprzed farbowania, więc jeśli ktoś się nie może zdecydować to szczerze polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta henna, wg obrazka, który wkleiłaś, nie ma w składzie henny :D Ma za to cassię, może dzięki temu dobrze zadziałała na skórę głowy (w sensie zrównoważyła złe działanie PPD?)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to pewnie ona odpowiada za cieply odcien wlosow

      Usuń
  11. Ja mialam z tej samej firmy odcien czekolady. Odrosty wyszly jasno brazowe a dlugosc-brąz z rudymi refleksami. Mialam tez "ciemny kasztan"... u góry czerwone, na dlugosci fioletowe.

    OdpowiedzUsuń
  12. Użyłam takiej w kolorze Mokka. Nic ciekawego. Lepiej sprawdziła się ziołowa farba z Venity.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie, że napisałaś jak się u Ciebie sprawdziła. Myślałam kiedyś o hennie, ale na razie odstawiłam ten pomysł na bok. Teraz wiem czego nie próbować. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Henna w kremie kusi takie leniuchy jak ja ;p Chyba jednak się wstrzymam z jej testowaniem na swoich włosach

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja z farbowaniem poczekam ale ciekawie wszytko opisałaś,fajnie,że u Ciebie podziałała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież napisała, że się nie sprawdziła :p

      Usuń
  16. Jaką wcierkę testujesz?
    :-) ja nigdy nie miałam zaufania do henny w kremie, wolę błotko
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Anwen pamiętam, że po porodzie Twoim problemem było duże wypadanie włosów. Wtedy olałam temat, bo po prostu mnie to nie dotyczyło. Teraz sama mam rodzić na dniach (termin za 1.5 tygodnia :)) i już widzę, że włosy wyglądają trochę gorzej, jakby oklapły (ale może są już po prostu za długie, w sobotę idę je podciąć), już nie są tak długo świeże jak były w trakcie ciąży i zaczynają wypadać. Czy mogłabyś coś na to poradzić? Będę wdzięczna za każdą radę i serdercznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy ja byłam w ciązy włosy nie trzymały się głowy a leciały w normalnych ilościach. Myślałam więc, że ominie mnie poporodowe wypadanie, skoro ciąża wcale nie zatrzymała mych kłaczy... Włosy jednak leciały jak oszalałe i nic nie mogłam na to poradzić mimo wielu suplementów/wcierek itp. Wszystko z czasem się unormowało. Tyle mego szczęścia, że mam je tak gęste, że nawet mimo tego wypadania zostało mi ich na głowie więcej niż u przeciętnego człowieka :) (nie żebym się chwaliła, gęstwiny też mają minusy :( Ciągle się plączą, trudno je pofarbować, trudno nawet dobrze nałożyć olej/odżywkę, a przy myciu często nie docieram do czubka głowy i zostaja tam tłuściaki XD )

      Usuń
  18. Dziwny ten skład... Jednak zostanę przy czystej hennie, nawet nie ze względu na efekt, ale silikon??

    OdpowiedzUsuń
  19. ale skad generalnei jest przeciez super! - oleje,ekstrakty...
    co to PPD?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sztuczny barwnik

      Usuń
    2. Ten sztuczny barwnik niestety bardzo często uczula, ale nie zrezygnują z niego bo jest tani :(

      Usuń
  20. Chyba przedziałek powiększa się, u mnie jest coraz większy niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam widzę jaskrawe światło, przyjrzałam się lepiej i "pod" światłem przebijają włosy, nie jest źle tak jak pozornie wygląda

      Usuń
  21. Ja zrezygnowałam z hennowania i moim włosom chyba z tym lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mogę wiedzieć, czy mój komentarz pod tym postem się nie wysłał (miałam problem z internetem) czy po prostu nie jest opublikowany? Pisałam chyba wczoraj.

    OdpowiedzUsuń
  23. Cały przemysł kosmetyczny to jedno wielkie rżnięcie na kasę. Farby zawierają najtańsze, szkodliwe gówna (PPD), od których ludziom wypadają włosy. Pakują też coraz więcej amoniaku. Oczywiście, jest on niezbędny w trwałej koloryzacji, ale bez przesady! Farby, które są zachwalane jak ,,bez amoniaku" zawierają sole amonowe, które w przeciwieństwie do swojego starszego brata odkładają się we włosie i są jak bomba z opóźnionym zapłonem.
    Tak samo szampony - dają najtańszy detergent, a do tego pierdyliard ekstraktów, których dobroczynne działanie jest niwelowane przez SLS, ale to nie przeszkadza im obciążać włosów (np. Pantene Pro-V). Albo napisy ,,nie zawiera SLS!" a tak naprawdę zawiera SMS, którym można by myć podłogi (Green Pharmacy).
    Fryzjerzy też nie lepsi. Nie robią ci tego, co chcesz, tylko to, co się im najlepiej opłaca.
    Jest mnóstwo dziewczyn, które chcą mieć jasny, lub nawet biały blond, za radą fryzjera rozjaśniają włosy pasemkami, i twierdzą (i one, i fryzjerzy), że to jedyna słuszna
    bezpieczna metoda. A tu co? Jajco! Włosy niszczą się tak samo, może nawet bardziej przez użycie wysokoprocentowego rozjaśniacza, zamiast słabego parę razy.
    A wiecie, co jest najgorsze?
    To, że w ten sposób nigdy nie osiągną wymarzonego efektu (tym bardziej jeśli, jak twierdzą te dziewczyny, robią kilka pasemek na każdej wizycie - prędzej pójdą z torbami), wydadzą więcej pieniędzy (pasemka są droższe niż farbowanie całych włosów, sprawdź w cenniku dowolnego zakładu - to właśnie dlatego fryzjerzy tak często proponują pasemka),
    będą wyglądać jak relikt z 2004 roku, i pewnie jeszcze na koniec te pasemka im się pokruszą, lub nabiorą dziwnego koloru. Jeszcze co do fryzjerów - oni rzadko wiedzą co robią, większość z nich zostaje nimi bo myślą że to łatwy biznes. Bądź świadomym konsumentem! Analizuj składy produktów, zanim kupisz! U fryzjera, nie gódź się na wszystkie jego pomysły! Miej kontrolę nad swoimi włosami, i swoim zdrowiem! Mam nadzieję, że nie muszę mówić o sceptycznym podchodzeniu do reklam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Mialam ja kupic ostatnio w aptece, kolor mokka, ale przy kasie sie okazalo ze zapomnialam portfela- to chyba znak 😀 wczesniej kupilam khadi ciemny braz i nabiera mocy urzedowej😀 boje sie ze wyjdzie czarny, a zalezy mi na chlodnym brazie...moze ktoras z Was miala z nia stycznosc? Jak z kryciem siwiakow?☺ I.R.

    OdpowiedzUsuń