a wszystko przez te kaloryfery! czyli o tym jak suche powietrze wpływa na nasze włosy


Zima, a właściwie okres grzewczy trwa w naszym kraju co najmniej kilka miesięcy. Zastanawiałyście się kiedyś czy i jaki wpływ ma to na nasze włosy? Niestety jak łatwo się domyślić - mało pozytywny. Włosy nie tylko mocniej się wtedy elektryzują, ale też łatwiej puszą i przesuszają. Trudniej jest o nie zadbać, a i fryzura prezentuje się gorzej niż zwykle, bo nie dodają jej uroku suche włoski latające wokół głowy czy szybciej przetłuszczająca się skóra głowy (moja właśnie tak reaguje na zbyt wysokie temperatury w pomieszczeniach czy w aucie). Na szczęście jest kilka łatwych sposobów by przetrwać zimę bez uszczerbku na włosach :) Dziś właśnie o nich chciałabym Wam napisać.

Zanim jednak zaczniemy poprawiać wilgotność w naszym domu dobrze byłoby sprawdzić jaka ona właściwie jest. Już drugi raz na blogu wspominam o domowej stacji pogody, bo naprawdę uważam to za świetne urządzenie, które w dodatku możemy kupić w niezłych cenach np. TUTAJ, a kiedyś widziałam je nawet w Biedronce. My swoje dostaliśmy ponad rok temu na gwiazdkę i nieraz przekonałam się o jego przydatności.


Niewiele później dokupiliśmy kolejny sprzęt (widoczny na zdjęciu powyżej) czyli nawilżacz powietrza. Używamy go już też od ponad roku i mimo, że kosztował niewiele to sprawdza się znakomicie. Pracuje cicho, a jest bardzo skuteczny, bo dosyć szybko podnosi wilgotność w pomieszczeniu, w którym jest ustawiony. Oczywiście zamiast niego można 'ratować się' domowymi sposobami np. wieszając na kaloryferach mokre ręczniki lub zawieszając na nich specjalne pojemniki na wodę. Do tych drugich ja co prawda jestem mocno zniechęcona, bo czytałam kiedyś, że często są one siedliskiem grzybów, ale sposób z ręcznikiem praktykowałam dawniej i był skuteczny, tylko trochę mało estetyczny ;)

Oprócz nawilżania powietrza warto też na pewno zadbać o to, by się nie przesuszało, po prostu skręcając kaloryfery. Ja sama lubię mieć ciepło w domu, ale zdecydowanie wolę nałożyć dodatkową warstwę ubrania niż odkręcać kaloryfer na maksa :) Zwykle w pokoju, w którym my śpimy jest on całkowicie wyłączony. Jedynie przy największych mrozach kilka razy zdarzyło mi się go włączyć, ale i wtedy był raczej ciepły niż gorący. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że mam komfortową sytuację, bo mieszkam w naprawdę ciepłym bloku i nawet przy wyłączonych kaloryferach temperatura w domu nie spadła mi nigdy poniżej 20 stopni. Optymalnie jest, gdy wynosi ona między 18, a 21 stopni.

Kolejnym sposobem poprawienia wilgotności w domu są rośliny :) Sama nie jestem fanką doniczek, ale zauważyłam, że w pokoju, w którym stoi nasz naprawdę duży Fikus Beniaminek jest najbardziej wilgotno.

Bardzo pomocne na przesuszone od kaloryfera powietrze jest też regularne wietrzenie. Zimą wiele ludzi o tym zapomina i prawie wcale nie otwiera okien bojąc się wyziębienia pomieszczeń, ale taka wymiana powietrza jest zbawienna nie tylko dla naszych włosów ;) Ja staram się wietrzyć nawet przy najgorszych mrozach, tylko wtedy zamiast zostawiać uchylone okno, otwieram je na całą szerokość na kilka minut. To spokojnie wystarcza by wymienić powietrze i poprawić nawilżenie.

Inną metodą choć może niezbyt wygodną ani 'elegancką' jest rozwieszanie prania w pomieszczeniu, w którym spędzamy najwięcej czasu. U nas jest to niestety przymusowe, bo w naszej mikroskopijnej łazience nie zmieściłaby się nawet najmniejsza suszarka do ubrań, więc muszę stawiać ją w salonie. Możemy też zostawiać otwarte drzwi do łazienki, zwłaszcza po kąpieli czy prysznicu i w ten sposób nawilżać resztę pomieszczeń.

Ostatnią rzeczą, o której warto pamiętać jest picie większych ilości wody. Suche powietrze w domu sprawia, że nie tylko włosy, ale też skóra i wszystkie nasze śluzówki są przesuszone. Nawadnianie od wewnątrz jest więc najskuteczniejszym sposobem walki z kaloryferami :)

Jeśli chodzi o samą pielęgnację włosów w okresie grzewczym to tak jak pisałam już w TYM poście warto dostosować ją do punktu rosy nie tylko na zewnątrz, ale też tego w naszym domu (pracy), szczególnie jeśli tak jak ja spędzacie w nim większość dnia. A najlepiej w miarę możliwości po prostu zadbać o to by był on optymalny :)


Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen
Udostępnij

52 komentarze:

  1. Oh, wypadałoby zainwestować w taki nawilżacz powietrza. Również przymusowo muszę suszyć pranie w pokoju, ponieważ moje mieszkanie ma 30m kw:D Ręczniki "nieelegancko" widzą co wieczór:D Nawet nie pomyślałam, że właśnie suche powietrze może być przyczyną tak kiepskiej kondycji moich włosów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze się okazać, że to nie tylko to.

      Usuń
  2. U mnie w domu jest straszliwie sucho, i ani te zawieszki na kaloryfery, ani mokre ręczniki ani pranie nie zmianiają tego stanu. Muszę koniecznie zaopatrzyć się w nawilżacz!

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie niestety musi być kaloryfer rozkręcony bo mam narożne mieszkanie i się bardzo szybko wychładza. Przy ustawieniu kaloryfera na "2" przy takiej pogodzie jak teraz temperatura spada do 18 stopni :x przy "4" jest 21...

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypomniałaś mi ze mam taki nawilżacz powietrza gdzieś w szafie, dzisiaj go wystawie i włączę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. A u mnie jest odwrotny problem,mieszkam w Irlandii i wilgoc w mieszkaniu jest i latem i zima,mama sie ze mnie smieje ze w lato pale w kominku,jak widac co kraj to inaczej

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo przydatny post bo rzeczywiście często zapominamy o tym ze włosy inaczej reagują w okresie grzewczym i często zastanawiamy sie dlaczego są spuszone a tu odpowiedz jest prosta. Ja na szczęście często wietrze pokoje bo w domu mam naprawde suche powietrze i w miare udaje mi siw utzrymac wilgosc.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w swoim pokoju wieszam mokre ręczniki na grzejniki. ; )

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie mogę dac sobie rady z włosami od listopada... Musiałam podciac wlosy o ładnych parę centymetrów, ale to nic tak naprawdę nie dało. Dalej rozdwajaja i krusza się na potęgę :(
    Ania S.

    OdpowiedzUsuń
  9. To pewnie dlatego ostatnio dużo szybciej przetłuszcza mi się skóra głowy... Bardzo długo szukałam winowajcy no i wreszcie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio widzalam biurkowe nawilzacze powietrza, wiec jesli ktos pracuje w klimatyzacji albo przy kaloryferze bardzo dobrze sie sprawdzi. Zreszta nawilzacz powietrza jest przydadtny rowniez gdy ma sie problemy ze skora czy plucami. Pozrawaiam
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam zawieszone ceramiczne nawilżacze na grzejnikach i codziennie je uzupełniam :) chyba tylko dzięki temu moje włosy jeszcze nie stoją na sztorc :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Anwen, mam identyczny nawilżacz i w związku z tym mam pytanie - jak go czyścisz/konserwujesz?

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja na szczęście też mama tą komfortową sytuację, że mieszkam w docieplonym bloku i tej zimy kaloryfer włączyłam dosłownie w dwa wieczory. Ale jako chodziłam do szkoły, gdzie za ogrzewanie służyła klimatyzacja, moja skóra i włosy mocno cierpiały:(

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja tego problemu nie mam-mieszkanie w którym obecnie rezyduję ma skłonność raczej do wilgotnego powietrza. Dla moich włosów obecnie zbójcze jest przechodzenie z klimatyzowanego biura (a termostat lubi sobie tam zaszaleć, raz jest lodowato a raz gorąco) na chłód na dworze, a z niego do ciepłego powietrza w mieszkaniu. Nie nadążam z odżywianiem...

    OdpowiedzUsuń
  15. Warto też wspomnieć, że oprócz nawilżenia, takie cudne urządzenie oczyszcza też powietrze z kurzu, który po wciągnięciu z powietrzem do urządzenia zostaje w wodzie..
    Nawilżacz ma jeszcze jedną super funkcję- dodaję do niego kilka kropel olejku eterycznego i oprócz nawilżenia i oczyszczenia powietrza, ładnie pachnie mi cytrynką:-))
    Ka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podziwiam ludzi którzy są w stanie przebywać na stałe w pomieszczeniu które pachnie... ja bym od razu okna pootwierała.

      Usuń
    2. Delikatny zapach jest ok, człowiek szybko się przyzwyczaja i przestaje czuć ale jak ktoś wchodzi to ładnie pachnie. Nikt tu nie mówi o zadymionym i zakadzidełkowanym mieszkaniu, tak że na metr nic nie widać.;)

      Usuń
    3. nawet delikatny zapach jest meczacy jesli ma sie go bez przerwy, pomieszczenie, w ktorym przebywamy powinno byc swieze i dobrze przewietrzone

      Usuń
    4. Widocznie autorki komentarza nie męczy. Każdy postępuje sobie tak jak lubi, więc nie mierzmy wszystkich własną miarą - to co dla jednej osoby będzie męczące, dla innej będzie ok i nikt nie powinien tego oceniać :)

      Usuń
  16. A jaki stopień nawilżenia w pomieszczeniu udaje Ci się osiagnąć takim nawilżaczem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nawet 80%, ale staram się nie przekraczać 60. Mam taki sam nawilżacz.

      Usuń
  17. Piję dużo wody i również widzę lepszy efekt wilgotności gdy pranie jest po powieszone na grzejnikach:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja jestem za wietrzeniem, ewentualnie przydałby się nawilżacz :D

    OdpowiedzUsuń
  19. W moim bloku mamy właśnie problem ze zbyt dużą wilgotnością powietrza i w każdym pomieszczeniu stoi pochłaniacz wilgoci. Jak tylko robi się zimno to rano po odsłonięciu rolet całe okna są zaparowane :(

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja mam takie pytanie, co wtedy gdy jest wilgoć w domu? Ma to też zły wpływ na wlosy jak i suche powietrze? Chyba se kupie to urządzenie stacji pogody,żeby się dowiedzieć ile mam wilgoci, bo akurat że mam ja w domu to jestem przekonana, mieszkam w 25 m2 i zmuszona jestem gotować, prac i suszyć w jednym pomieszczeniu :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wilgoć w domu= pleśń i grzyby, a to bardzo negatywnie wpływa na zdrowie :/

      Usuń
  21. To bardzo ważna sprawa, mnie wystarczyły dwa miesiące po przeprowadzce (do suchego pomieszczenia), by moja cera i włosy zaczęły dosłownie wariować. Takiego przetłuszczania nigdy wcześniej nie miałam i szkoda, że nie byłam wcześniej w tym temacie uświadomiona. I osobiście lubię wieszać pranie w swoim pokoju, lubię ten zapach:D

    OdpowiedzUsuń
  22. My mamy chyba gorszy problem, mieszkamy w prawie 100 letnim zawilgoconym domu :( plesn i cieknaca woda po scianach, odsuniete wszystkie meble od scian bo "się pocą" i bol w kosciach :/ zamiast nawilzaczy wszedzie mamy pochlaniacze :) ale co dziwne wietrzenie na wilgoc tez u nas pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wentylacja jest bardzo ważna. ;)

      Usuń
    2. Też się kiedyś skusiliśmy na wynajęcie dużego, starego domu. Nigdy więcej! Wilgotność powietrza dochodziła do 80 procent... Teraz wynajmujemy mniejsze, ale ciepłe i suche mieszkanie, a komfort życia i ODDYCHANIA od razu podskoczył:)

      Usuń
    3. Nie wynajmujemy tylko to dom męża :( w lecie ocieplilismy i wymienilismy dach, myslelismy ze problem ustanie, niestety pogorszyl sie. Dodatkowo jest to teren podmokły :/ w sierpniu przeprowadzamy sie do Walii tam dopiero bede narzekać na wilgoć :)

      Usuń
  23. Na aliexpress można bardzo tanio kupić nawilżacze :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jaka wilgotnosc powietrza ustawiasz dla Zuzi w pokoju Aniu ? Mieszkam w uk i tu odwrotnie jest, musze pochlaniac wilgoc, na szczescie mam inteligente urzadzenie, ktore samo wylacza sie kiedy juz osiagnie ustawiony procent. 60% jest ok ?

    OdpowiedzUsuń
  25. Też kupiłam nawilżacz, bo mąż strasznie się dusił a ja miałam coraz suchszą skórę. No i teraz używam go dla mojego 20-tygodniowego maluszka :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja na nowym mieszkaniu też mam suche powietrze. Jak zaczyna się październik to najbardziej widzę jego wpływ na swojej cerze. Strasznie ciężko ją nawilżyć.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja niestety też mam wilgotno, stary dom, nieocieplony a w pracy suche powietrze. Od kilku miesięcy nie daje rady ogarnąć włosów.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziewczyny mam takie pytanie, jest tutaj może ktoś w tym gronie z Małopolski okolic Nowego Sącza? Zna ktoś salon fryzjerski wella w Sączu na barbackiego? Jeżeli ktoś tu jest z tych okolic i zna, to napiszcie czy jest wart polecenia i jaka osoba najlepsza w salonie. Z góry dziękuję jeśli ktoś się znajdzie z odpowiedzią

    OdpowiedzUsuń
  29. Co do prania...hm, wiem, ze to nieraz koniecznosc, ale takie pomieszczenie trzeba bezwzglednie wietrzyc, bo latwo o nadmierne zawilgocenie i rozwoj plesni. Poza tym " inhalowanie sie" oparami chemicznymi ze srodkow piorących...cóż, same dziewczyny wiecie...

    OdpowiedzUsuń
  30. Stosuję wszystko, z tym praniem to też z musu... i mam identyczny nawilżacz;)
    Co do wieszaków na kaloryfer to miałam i uważam, że są absolutnie nieefektywne. W nawilżaczu też mogą się zagnieździć drobnoustroje. Warto używać wody destylowanej lub przynajmniej gotowanej i co jakiś czas go dezynfekować. Można też kropnąć odrobinkę olejku eterycznego.

    OdpowiedzUsuń
  31. Drogie Dziewczyny, droga Anwen, stosowałyście może kosmetyki Cece of Sweden seria argan oil(takie w brązowych opakowaniach)? Od dawna chodzi za mną zakup maski i odżywki z tej serii, a akurat w moimm Rossmanie (a może to było Hebe?) są w bardzo korzystnej promocji. W porównaniu do innych kosmetyków tak łatwo dostępnych niewiele jest sugestywnych opinii na temat tych właśnie kosmetyków, a jeżeli są - to bardzo różne. Dodam, iż mam włosy wysokoporowate od ucha w dół (wiele lat farbowania i rozjaśniania, taka byłam niemądra), wyżej średnioporowate, ciemne, naturalnie falowane, permanentnie przesuszone - nie pomaga im chyba nic poza zamaskowaniem przesuszenia, a przecież nie o zakrywanie, a naprawę zniszczeń nam chodzi :) Ach, jeszcze jedno - jak myślicie, jak połączyć zabieg rozjaśniania włosów do ombre (dodam, że z olaplexem) z keratynowym prostowaniem? Który zabieg lepiej wykonać jako pierwszy i w jakim odstępie czasu najlepiej to zrobić? Któraś z was ma jakieś doświadczenia? Znacie może jeszcze jakieś zabiegi odżywiania czy odbudowywania włosów, które można wykonać u fryzjera? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Cece to musialabys nam podac sklady. Mnie cos tam swita ze byly strasznie slabiutkie, ale musialabym je zobaczyc :)

      Usuń
  32. ja wieszam mokre ręczniki i pomaga :)
    a tak poza tematem dziewczyny mam takie pytanie czy słyszałyście o szczotce IKOO ??podobno jest to lepsza wersja tangle teezera , może ją macie , jakie są wasze opinie ?? Widziałam ją w sklepie na przecenie i strasznie mnie kusi żeby ją kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo fajny post ;) U mnie w domu akurat wilgotność jest całkiem ok, ze względu na dwa całkiem spore, otwarte akwaria, według mnie - najfajniejszy "nawilżacz" powietrza :)

    OdpowiedzUsuń
  34. A co sądzisz o składzie masek dr sante z olejem arganowym lub olejem macadamia? Wyglądają bardzo zachęcająco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podaj sklady to Anwen lub my, czytelniczki pomozemy na pewno :)

      Usuń
  35. 12 dni zlewki dla swoich czytelników... gratulacje Anwen. Wiecej tu nie wchodzę bo wpisy ciekawością i zaangażowaniem nie grzeszą. Narazie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 12 dni licząc od? :)

      Usuń
    2. Ktoś ma chyba nudne życie skoro już liczy dni kiedy nie było wpisów :) ja osobiście zaglądam tu raz na jakiś czas, nie żyje blogiem ani internetem i tego samego życze anonimowi :)

      Usuń
  36. wietrząc zimą właśnie zmniejszasz wilgotność, co nie znaczy, że wietrzenie jest złe. :)
    u nas sprawdza się nawilżacz,podobny jak u Ciebie. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  37. Anwen, niestety, jako kolejna powielasz nieprawdziwe informacje :( Wietrzenie przy największych mrozach osusza powietrze w pomieszczeniu (dokładniej - osusza je konieczność ogrzania). Co oczywiście nie oznacza, że nie należy wietrzyć wcale!
    Wybacz wytknięcie, ale da się taką informację znaleźć na co drugim blogu w tematyce włosowej, a to na prawdę bzdura :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Zgadzam się z przedmówcą. To nie ogrzewanie, ani wysokie temperatury w domach wysuszają powietrze (w lecie jest cieplej a jakoś nikt nie narzeka na suchość). W zimie powietrze jest suche z uwagi na niską temperaturę, czym niższa temperatura tym niższa wilgotność powietrza. A przy wietrzeniu wpuszczamy do domu suche powietrze, które szybko się ogrzeje ale niestety nie nabierze więcej wilgoci, bo nie ma skąd. Dlatego właśnie musimy nawilżać powietrze i nie ma to nic wspólnego z odkręconym czy skręconym kaloryferem.

    A Twój blog jest na prawdę bardzo przydatny.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń