Włosowe wpadki: domowy szampon na bazie mleka kokosowego


Pisanie na blogu o swoich sukcesach jest na pewno bardzo przyjemne. Kto w końcu nie lubi się pochwalić, gdy coś mu się uda? O wiele trudniej przyznać się do porażki, ale i te mogą być pouczające. Pewnie każdej z włosomaniaczek z zamiłowaniem do testowania wszystkiego co popadnie zdarzyła się choć jedna taka historia. Ja mam na swoim koncie takich już kilka (o tej z bananem nie muszę już chyba wspominać), a ostatnią zaliczyłam dosłownie wczoraj.

Kilka tygodni temu przeczytałam książkę "Szczęśliwa skóra", w której znalazłam między innymi baaardzo prosty przepis na szampon, który autorka niesamowicie zachwalała. Składniki były tylko trzy, czas przygotowania na oko mega krótki, więc zamówiłam brakujące mydło kastylijskie i przystąpiłam do dzieła.

Wymieszałam 2 łyżki mydła, 1 i pół łyżki mleka kokosowego i pół łyżeczki indyjskich ziół w proszku Brahmi (w oryginale była glinka, ale jej akurat nie mogłam znaleźć). Z niezbyt przyjemnie pachnącą, zielonkawą breją poszłam pod prysznic i umyłam nią włosy. Już przy spłukiwaniu czułam, że nie będzie dobrze, ale próbowałam oszukiwać się, że może jak włosy wyschną to efekt będzie lepszy.

O jak bardzo się myliłam! Rano, gdy poszłam do łazienki zobaczyłam w lusterku tłuste strączki zwisające mi po bokach twarzy. Włosy wyglądały gorzej niż po olejowaniu, a do tego okropnie pachniały (żeby nie powiedzieć śmierdziały) mydłem.

Oczywiście nie winię autorki książki. Być może moje mleko kokosowe było za tłuste (trochę już stało, co prawda zamknięte, ale zdążyło się oddzielić i być może nie wymieszałam go idealnie), a może zabrakło glinki... Sama nie wiem, ale wiem na pewno, że nie jest to przepis dla mnie. Nie zniosłabym więcej tego zapachu ;)


Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen

PS Już wkrótce na blogu Ewy będziecie mogły przeczytać więcej takich włosowych wpadek, bo właśnie zapoczątkowała ona u siebie podobną serię :)
Udostępnij

58 komentarze:

  1. Ale przynajmniej masz nowe doświadczenie za sobą :) Ja jakiś czas temu się strasznie przejechałam na szamponie z mąki ziemniaczanej, o ile się nie mylę. Też nie jestem pewna, czy wszystko zrobiłam dobrze, wiem jednak na pewno, że nie spróbuję ponownie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojj takie wpadki zdarzają się każdemu, pół biedy jak da się to naprawić ponownym myciem włosów. Gorzej jeśli musimy je ściąć prawie na jeża ( a to mi się niestety zdarzyło kiedyś po kombinowaniu z farbą )

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy już to zauważyłaś, ale w Twoim szablonie jest jakiś denerwujący błąd, że jak się niechcący najedzie myszką na kategorię "Problemy" i rozwinie się ona z notkami do niej przypisanymi, to za nic nie chce potem się zwinąć i zniknąć. Tylko w jej przypadku tak jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O.o u mnie działa normalnie :P

      Usuń
    2. Mam tak samo :( To jest strasznie irytujące!

      Usuń
    3. U mnie nie ma takiego problemu, widocznie Twoja przeglądarka jest wadliwa, lub komputer.

      Usuń
    4. U mnie nie ma takiego problemu. Widocznie Twój komputer/telefon ma jakiś błąd.

      Usuń
    5. na chromie mi tez sie tak dzieje :(

      Usuń
  5. Ja się przejechałam około tydzień temu na tak zachwalanej glince marokańskiej ghausol(nie wiem czy dobrze napisałam). Włosy były tak szorstkie jak nigdy. Musiałam przez dwa dni chodzić w spiętych włosach. Tak samo jak ty myślałam ze jak wyschną to będzie inaczej ale było coraz gorzej a włosy były tak splątane że nie mogłam ich rozczesać :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Anwen błagam pomóż. Mam bardzo cienkie włosy ( za sprawą genów chyba) ale o wiele cieńsze niż dawniej. Postanowiłam że zacznę porządnie o nie dbać. Powiedz mi jakich mogę używać szamponów, odżywek, masek , wcierek, olejków i co pić żeby je wzmocnić ( są bardzo delikatne ) i jakie domowe maseczki moge stosować. Wiem że muszę ściąć włosy. Błagam pomóżcie i poleć mi coś delikatnego na wypadanie włosówei na zabezpieczanie ich przed zimnem itd. :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj bloga to znajdziesz odpowiedz

      Usuń
    2. A ja proponuję zakup jej książki. Bardzo ciekawa i edukujaca. Znajdziesz tam odpowiedz na każde ze swoich pytań i co najważniejsze najpierw określisz jakie masz włosy i później dobierzesz pielęgnację.

      Usuń
    3. Calusienki blog jest poswiecony temu jak dbac o wlosy

      Usuń
    4. Jak wyżej. Nie da się na skróty. Trudno też odpowiedzieć na Twoje pytanie krótkim komentarzem. Ze swojej strony proponuję zacząć od zakładki Plany Pielęgnacji, a zwłaszcza: "5 zasad pielęgnacji wg Anwen" praz "Dla początkujących". A potem... coż... prawdopodobnie wsiąkniesz i zostaniesz włosomaniaczką ;-) Ale warto poświęcić czas i przeczytać bloga. Twoje włosy się odwdzięczą. Być może okaże się, że nie musisz ich ściąć. Ale trzeba zacząć od podstaw. Ja nie musiałam długo czekać na efekty. Powodzenia :-)

      Usuń
    5. Nie ma uniwersalnego przepisu - każda dziewczyna reaguje inaczej. Ja mam włosy cienkie, już trochę odratowane, więc zostawię ci pakiet startowy z linkami i hasłami:

      http://pastebin.com/JmRJGBHG <- pisane na kolanie, gramatyka czasami siada ;)

      Ja mam po 5 miesiącach podobnej kuracji (drożdże od środka, zmiana diety, jajko w masce, olejowanie, garnier avocado, odżywka na końcówki) mam dodatkowy pakiet baby hair dochodzący do 5-8cm, w końcu nie rozdwajające się i nie łamiące paznokcie i wyjątkowo ładną cerę w dobrym stanie (nowość u mnie!). Oraz "perfect hair day" niemal codziennie! :D

      PYTANIE DO POZOSTAŁYCH DZIEWCZYN: Czy istnieje jakiś włosomaniaczy agregat blogów?

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Widzę, ze nie ja jedna miałam przygodę z bananem. Z tym, ze ja przeprowadziłam ten eksperyment mając 13 lat :D po wyłączeniu cudownego przepisu z bravo Girl:D Prosty przepis - banan i miód. Banana rozgniotlam widelcem, dodalam miód i heja na włosy. I tydzień wyczesywania banana:D

      Usuń
    2. Chyba wiele dziewczyn (ja też) miało przygodę z bananem :) w Internecie znalazłam przepis, a wystarczyłoby w nim napisać że banan musi być dokładnie zblendowany

      Usuń
    3. Nie zapominajcie o mielonym siemieniu lnianym - chyba każda włosomaniaczka raz na to wpadła. Tydzień plątania i wyczesywania gwarantowany!
      Ziarenka i mielone tylko do jedzenia! Tylko przeźroczysty glutek kładziemy na głowę!

      Usuń
  8. Moją najpoważniejszą była płukanka z mleka. Niby nic groźnego... Ale nie wiedziałam wtedy, ile protein akceptują moje włosy (niewiele), co gorsza - użyłam szamponu mocno oczyszczającego (typowy ziołowy z SLES) i chudego mleka. Skończyło się oczywiście przeproteinowaniem. Nigdy więcej! Przekonałam się wtedy, że "domowe" nie znaczy "bezpieczne".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też użyłam tej płukanki i efekt taki sam.

      Usuń
    2. Dowolne proteiny bez dodatków potrafią zrobić piekło na głowie. Czasem można się jeszcze uratować jakąś rozsądną odżywką bez spłukiwania albo mgiełką (oleje+nawilżacze).

      Usuń
  9. Anwen, mam pytanie dotyczące laminowania włosów. Czy można od razu po farbowaniu laminować włosy np gotowym produktem Marion?

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja w środę zrobiłam sobie maseczke z dyni, soku z mandarynki, henny, bhringrajn, olejku alterry, żelu lnianego i śmietany, po niej użyłam plulanki lniano/kakaowej. Czekałam ma efekt wow bo generalnie wszystkie składniki włosy lubią a skończyło się okropnie postraczkowanymi włosami. Najpierw je związałam bo musiałam wyjsc a po południu umylam, nie mialam czasu więc użyłam tylko szamponu i efekt byl zadowalający.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tu jest artykuł jak umyć włosy mydłem kastylijskim, w treści są tez odnośniki do art. o myciu "no poo" i myciu miodem:
    http://blog.freepeople.com/2015/10/wash-hair-castile-soap/

    A tu art. z przepisem na szampon kokosowy:
    http://blog.freepeople.com/2013/04/homemade-coconut-milk-shampoo/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Wypróbuje ten przepis na szampon kokosowy, bo uwielbiam mydło kastylijskie, mam wersję lawendową ;))

      Usuń
  12. U mnie było podobnie z bananem hehe - tylko widelcem rozgniotłam i małe kawałeczki nie dały się wymyć i wyczesać ;) Od tej pory wszystko dokładnie blenduję, czy to maliny, czy kiwi ;) A teraz siedzę z henną na włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przy używaniu mydła do mycia włosów konieczna jest kwaśna płukanka, żeby nie wyszły takie strączki. Można nawet samemu zrobić domowe mydło do włosów, zakwaszone kwaskiem cytrynowym, ale to już wyższa szkoła amatorskiej mydlarni: metodą prób i błędów trzeba dobrać typy olejów i ich proporcje, pozostałość niezmydlonego tłuszczu i ilość użytego kwasku. Niemniej, kiedyś spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja dzisiaj zaliczyłam włosową masakrę bananem i ciągle siedzę z posklejanymi włosami...

    OdpowiedzUsuń
  15. Moją wpadką była maska z jogurtem, nie pamiętam tylko czy z naturalnym czy z greckim, ale chyba wielkiej różnicy między nimi nie ma. Po umyciu włosów szamponem nałożyłam na włosy i skórę maskę na bazie jogurtu i... włosy były tłuste. Nie zmyło się... A ja byłam zdziwiona, bo jakaś blogerka wcześniej to zachwalała i nie było nic o trudnościach w domyciu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiał yć grecki. Jest ok 10% różnicy

      Usuń
  16. Ojj ile razy ja miałam takie wpadki. Ale człowiek uczy się na błędach i więcej już ich nie popełni. Dzisiaj dorwałam w empiku ostatni egzemplarz twojej książki.. nawet nie wiesz jak trudno było ja dostać. Cały czas szukałam, szukałam i nic a tu nagle dzisiaj leży ostatni egzemplarz obok książek o warkoczach. Nawet się nie zawachałam i odrazu pobiegłam do kasy. Haha długa historia. Zamierzasz może wydać kiedyś jakaś książkę? Bo chętnie poczytam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po porostu uaktualnioną wersję tej co jest? Ja bym najchętniej kupiła z tego dobry ebook (PDF) - Anwen - czy mogłabyś zrobić coś w tym temacie? Proszę! :)

      Usuń
  17. Były już wyniki konkursu z Rowentą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pod postem o Rowencie.

      Usuń
  18. A ja bym spróbowała z glinką, bo tutaj może leżeć problem ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana chce kupic farbę color soin tak na teraz jakie jest twoje zdańie o niej ? Bo byłaś zadowolona kupiłabys ja pońownie?dziekuje

    OdpowiedzUsuń
  20. Własne szampony to już dla mnie zbyt wiele zachodu... Mogę pokusić się o domową maskę bądź płukankę, ale jeśli chodzi o szampony to jestem wierna swojemu hippciowi :) Na razie nie kusiło mnie eksperymentować.
    Ania S.

    OdpowiedzUsuń
  21. Moje wpadki zazwyczaj dotyczą masek z dodatkiem dużej porcji oleju nałożonych na zdrową część włosów, która wyrosła w czasie wlosomaniactwa, powstają wtedy straki przy skórze głowy i ładnie dociazona długość :/
    Właśnie mieszam swoją pierwszą cassie i mam nadzieję, że nie będę jutro miała kolejnej pechowej historii z włosami w roli głównej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. maski powinno się nakładać od ucha w dół, nawet te 'domowe', bo nałożone na skalp mogą powodować wypadanie włosów. Są oczywiście maski przeznaczone również do nakładania na skalp, jednak w miarę możliwości powinno się je nakładac własnie od ucha w dół ;) wtedy unikniesz podobnego problemu

      Usuń
    2. Sama maska powyżej ucha u mnie się sprawdza :) przygody zaczynają się dopiero po dodaniu oleju i nieuwadze :D

      Usuń
    3. Ja do maski nie daję oleju, tylko olejuję wcześniej (na kilka godzin przed myciem). Wtedy maska ląduje już na naolejowanych włosach, przy skórze oleju nie ma i jest idealnie. Jajeczna z wzbogacaniem bez olejów nakładana na skalp na około 30 min jest ok. Nie znalazłam lepszego sposobu dla lenia.

      Usuń
  22. Ja chyba jestem zbyt leniwa, wolę gotowe produkty :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Heh, nie wiem czemu macie problem ze zmyciem banana u mnie takiego nie było, a mam dość gęste włosy... Może za słabo miksujecie go lub dodajecie jakieś dziwne składniki?? U mnie zazwyczaj to jest sok z cytryny, miód, troszkę olejku z awokado i ew trochę jakieś odżywki jeśli wyjdzie za rzadkie.
    A jeśli chodzi o włosowe wpadki, to ostatnio wypróbowałam odżywkę ze sproszkowanych owoców amli i dodałam do niej nieco za dużo oleju z nasion bawełny(producent piszę, że można dodać jakiś olejek eteryczny i pewnie chodzi o kilka kropli...xD). Poszłam spać z wilgotnymi włosami, a rano obudziłam się z tłustymi, przez co spóźniłam się 1,5h na zajęcia... :P
    Pozdrawiam, Keira

    OdpowiedzUsuń
  24. Brahmi to jednak nie glinka :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja kiedys nalalam sobie na wlosy olej po sledziach z cebulką bo myslalm ze ma duzo kwasow omega 3 i ze domknie moje luski.Niestety efekt byl tragiczny smierdzialam sledziem z cebula chyba przez tydzien i wcale nie moglam tego domyc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O czymś takim nawet bym nie pomyślała XD

      Usuń
    2. Współczuję :)

      Usuń
    3. HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAH

      Usuń
    4. Obvious troll is obvious.

      Usuń
    5. Ha ha! Wygrałaś internety! :D To chyba najlepsza historia włosomaniacza, jaką czytałam. :)

      Usuń
    6. Poplułam ze smiechu telefon przez ciebie!

      Usuń
  26. O kurcze, tak faktycznie musiałaś się zdziwić :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Lubię własnoręcznie robione kosmetyki,ale będę pamiętać, żeby ostrożnie podchodzić do szamponów domowej roboty :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Moja wpadka to laminowanie żelatyną. Na początku włosomanii nie wiedziałam, że na moich wysokoporkach ona nie zda egzaminu no i po zabiegu miałam na głowie istną szopę :( BRRRR nigdy więcej żelatyny

    OdpowiedzUsuń