Jak dbać o włosy w ciąży? cz. 2 i ostatnia ;)

źródło

Koniec 'macierzyńskiego urlopu' - pora wracać do pisania bloga :) Musicie mi wybaczyć tę przerwę, ale bycie mamą jest naprawdę czasochłonne. Oczywiście dziś temat, na który pewnie część z Was będzie narzekać, ale skoro i tak planowałam ten wpis to lepiej, żeby pojawił się teraz, jak jestem jeszcze pogrążona myślami w tej tematyce i będzie mi o tym pisać zdecydowanie najłatwiej.

Pierwsza część tego wpisu pojawiła się jeszcze w maju. Pisałam tam o włosach w ciąży z perspektywy pierwszej jej połowy i zawarłam tam większość moim zdaniem istotnych kwestii na temat pielęgnacji włosów w tym szczególnym dla kobiety okresie. Dziś chciałabym odpowiedzieć na kilka pytań jakie się wtedy pojawiły i przede wszystkim dodać kilka słów na temat końcówki ciąży, bo o tym jeszcze nie pisałam.

Zacznę może od tego drugiego :) W maju pisałam Wam, że moje włosy w ciąży wypadają w standardowej dla nich ilości. Pod koniec uległo to zmianie i rzeczywiście przez ostatnie 2-3 miesiące ciąży nie wypadały praktycznie wcale. Za to rosły niesamowicie szybko i w tej chwili moje baby hair nad czołem sięgają już brody. Przez to wszystko włosy wyraźnie się zagęściły i wyglądają naprawdę dobrze.

Co do przetłuszczania, to tak jak już wspominałam na blogu wielokrotnie, pod koniec ciąży moje włosy przetłuszczały się baaardzo wolno, a wręcz wcale. Nawet po 6 dniach od mycia wciąż były świeże. Niestety ich pielęgnacja w ostatnim miesiącu musiała być już mocno ograniczona, bo mycie włosów głową w dół (inaczej nie potrafię ich dokładnie domyć) było dla mnie strasznie męczące. Starałam się więc nie używać niczego co potrzebuje długiego spłukiwania czy mycia. Oleje nakładałam jedynie na końcówki, nie robiłam peelingu skóry głowy ani nie nakładałam zbyt bogatych masek. Przez całą ciążę nie używałam też żadnych wcierek ani suplementów czy witamin (poza tymi zaleconymi przez lekarza). Włosy farbowałam całą ciążę, ale robiłam to rzadziej niż zwykle.

Muszę napisać jeszcze kilka słów o samym porodzie i pobycie w szpitalu. Oczywiście nie mam zamiaru opisywać Wam szczegółowo jak to u mnie wyglądało pod względem medycznym, a jedynie w kontekście samych włosów ;) Przede wszystkim przed wyjazdem do szpitala warto mądrze spakować sobie kosmetyczkę. W tej mojej znalazły się:

1. Żel aloesowy Labell BIO - wystarczająco łagodny by nie musieć po nim nakładać żadnej odżywki, a zarazem dobrze oczyszczający włosy. Poza tym używałam go również do mycia całego ciała (w końcu do tego pierwotnie jest przeznaczony), więc miałam o 1 butelkę mniej do zabrania.

2. Odżywkę Nivea Long Repair - wciąż ulubioną przez moje włosy. Wzięłam ją, bo miałam pewność, że po jej użyciu włosy na pewno będą wyglądały dobrze.

3. Spray ułatwiający rozczesywanie z Yves Rocher - ten z lipą w składzie. Baaaaaardzo się przydał, ale o tym za chwilę.

4. Suchy szampon Batiste - na wszelki wypadek jakbym nie była w stanie umyć włosów. Nie użyłam go.

5. Szczotkę Tangle Teezer - chyba nie muszę pisać dlaczego ;)

To o czym zapomniałam to coś, czym mogę naprawdę dobrze związać włosy. Niestety długie włosy i poród nie idą ze sobą w parze. Zwłaszcza jeśli tak jak mój trwa długo i kończy się komplikacjami. Przez prawie 60 godzin po porodzie nie wolno mi było wstawać z łóżka ani nawet za bardzo się podnosić. Nie miałam możliwości rozczesać sobie włosów, które po porodzie zamieniły się w jeden wielki kołtun, a miejscami nawet dred :( Niestety zamiast upiąć je bardzo dokładnie przed porodem zwinęłam je jedynie w koczek i spięłam byle jaką gumką (tylko taką przy sobie miałam.). Zastanawiałam się potem jaka fryzura najlepiej sprawdziłaby się na porodówce i doszłam do wniosku, że w przypadku długich włosów najlepszy byłby chyba warkocz, ale taki zabezpieczony kilkoma gumkami na długości. Możecie sobie wyobrazić jak ciężko było mi rozczesać włosy, gdy już w końcu mogłam to zrobić. Bardzo pomógł mi spray z YR, obawiam się, że bez niego musiałabym połowę włosów obciąć albo wyrwać :/ Odżywka LR od Nivei również bardzo pomogła, bo moje włosy po niej stają się bardzo śliskie i łatwiej je było rozplątywać.

Teraz, gdy jestem już prawie 2 tygodnie po porodzie zauważyłam, że i moje włosy się zmieniły. Stały się bardziej kręcone i suche na długości. Nie wiem czy to skutek hormonów czy może anemii i przetaczanej krwi, nie wiem też czy ten stan się utrzyma, ale póki co ich nie poznaję ;) Jak na razie nie miałam okazji nic specjalnego poza myciem z nimi robić, ale w najbliższym czasie na pewno spróbuję je mocniej poolejować i pomaskować - może wtedy wrócą do normy.


Na koniec jeszcze odpowiedzi na Wasze pytania:

1. Czy w ciąży można stosować laminowanie włosów żelatyną?

Oczywiście, że tak. Nie widzę żadnych przeciwwskazań. Co prawda mogą zareagować inaczej niż przed ciążą, ale na pewno nie ma powodów by z tego rezygnować.

2. Anwen, jak uważasz, czy w ciąży można tak zapobiegawczo wcierać kozieradkę? Robiłam to przed ciążą, teraz jestem w 6 miesiącu i moje włosy są super! W ogóle nie wypadają i jest ich dużo, łącznie z baby hair za co 'obwiniam' właśnie kozieradkę. Wiem, że po porodzie może być ciężko i wyleci ich dużo, i chciałabym to zminimalizować. Czy taka naturalna wcierka byłaby ok według Ciebie?

Kozieradka nie powinna w żaden sposób zaszkodzić nam w ciąży, ale moim zdaniem jej wcieranie zupełnie mija się z celem. Jeśli włosy w ciąży nam nie wypadają to po prostu szkoda czasu na wcierki. Same z siebie w tym okresie i tak szybko rosną, pojawiają się baby hair, więc nie ma sensu ich dodatkowo stymulować. Niestety takie wcieranie nie będzie miało żadnego wpływu na poporodowe wypadanie, bo to jest związane z hormonami i nie da mu się zapobiec.

3. Nawet na same końcówki nie wolno stosować olejków khadi lub sesa? 

Na same końcówki jak najbardziej można :) Stąd przecież żadne składniki nie dostaną nam się do organizmu, więc nie będą miały jak nam zaszkodzić. 

4. A olejek rycynowy wcierany w skalp nie zrobi krzywdy? :-)

Wcierany w skalp nie, tylko znów pojawia się pytanie czy jest sens go podczas ciąży używać? Jakich dodatkowych efektów mielibyśmy się po nim spodziewać? Podobnie jak i z wcierkami moim zdaniem szkoda na to czasu ;)


Jakbyście miały jeszcze jakieś pytania odnośnie włosów w czasie ciąży to koniecznie piszcie w komentarzach :) Postaram się później uzupełnić wpis tak by znalazły się w nim odpowiedzi na wszystkie możliwe wątpliwości.


Pozdrawiam Was serdecznie,

Udostępnij

171 komentarze:

  1. Fajny post nawet jeśli teraz mnie nie dotyczy :) zawsze coś dla siebie się wyłapie.
    ugrysowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, w przyszłości będzie ten post baardzo przydatny :)

      Usuń
    2. świetny post, bardzo mi sie przydał. Mam jeszcze pytanie a propo wcierki Jantar... można ją używać w czasie ciąży? nie zaszkodzi dziecku? Pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Skoro brałaś suplementy i dbałaś o dietę, to dlaczego anemia? Fuj, ja się brzydze transfuzji. Można dostać zdrową krew, ale można mieć pecha i dostać wstrząsu albo innych powikłań, mówi się że to rzadkie ale z tego co widziałam nie do końca. Transfuzja to przeżytek, jest masa innych metod, po których ludzie szybciej wracają do zdrowia, człowiek po transfuzji jest osłabiony. Niestety polską służbę zdrowia nie stać, a gdy życie jest zagrożone to jest najszybsza i najtańsza metoda. Szkoda tylko że tak wiele osób po niej cierpi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez całą ciążę miałam idealne wyniki, anemia powstała na skutek skomplikowanego porodu. Czy transfuzja jest dobra czy zła nie mi decydować, nie jest lekarzem. Osłabiona to ja byłam przed transfuzją, potem już dosyć szybko doszłam do siebie.

      Usuń
    2. Oj, to bardzo przykre, że wystąpiła u Ciebie anemia :( Niestety tak się niestety zdarza ( to nie są wcale rzadkie przypadki) w trakcie ciąży czy po, a po jakimś czasie zapadają na niedoczynność tarczycy. Trzymaj się cieplutko i dbaj o siebie ;)

      Usuń
    3. Nie ma to jak wypowiadać się na temat, o którym nie ma się bladego pojecia..o jakich innych rewolucyjnych metodach w stanie zagrożenia życia mówisz? Witaminki, a może leki tworzące krew:) w takiej sytuacji zawsze możesz powiedzieć, źe brzydzisz się transfuzji, lekarz pewnie przyjmie to do wiadomości ale raczej się nie przejmie, hehe, ręce opadają na takie teksty.
      Dobrze Anwen, źe w Twoim przypadku wszystko dobrze się skonczyło i możesz cieszyć się Dzieciątkiem:) pozdrawiam, K

      Usuń
    4. jak ja nie cierpię takiego mądrowania sie kogoś, kto nie zna szczegółów medycznych a już oskarża o złą diagnozę.

      Usuń
    5. Wstrząsu to można dostać również z powodu braku wystarczającej ilości krwi w organizmie żaden lek nie jest w stanie zastąpić krwi w krótkim czasie gdy jest ona potrzebna i ratuje życie !

      Usuń
    6. Co za durnoty wypisujesz, anonimie. Gdzie to wyczytałaś? W Super Expressie czy w Fakcie? Transfuzja to przeżytek? To wskaż inne, lepsze metody stosowane gdziekolwiek indziej. Jestem honorowym krwiodawcą i po prostu mną stelepnęło, jak to przeczytałam.

      Usuń
    7. Też miałam transfuzje po porodzie, bo niemal się wykrwawiłam jak mnie pielęgniarki zostawiły w nocy zdaną tylko na siebie i znalazły nad ranem nieprzytomną...
      Po transfuzji czułam się jak nowo narodzona i dzięki temu mogłam szybciej opuścić szpital z moim synkiem(którego nie widziałam przez 2 dni po porodzie, właśnie przez zły stan).
      Anwen czy również dostałaś kroplówkę na przyśpieszenie skurczów? To właśnie ona była u mnie powodem późniejszego krwotoku...

      Keira

      Usuń
    8. Racja , nie znasz się zupełnie na rzeczy anonimie.Jak mnie to wkurza jak ktos kto nie ma ani krzty wiedzy medycznej posądza lekarzy po latach nauki i (6 lat studia+ specjalizacja) o to że się nie znają

      Usuń
    9. Ja pietrusze...i weź tu człowieku pójdź do szpitala...

      Usuń
    10. Czyżby świadek Jehowy?

      Usuń
    11. No ale dziewczyny... nie potraficie zrozumieć, że są ludzie, którzy mają odmienne zdanie i mają prawo je mieć i nawet mają prawo je wygłosić publicznie... a jeśli jeszcze poprą je dobrym argumentem, to przekonać mogą następne osoby. Wprawdzie argument przeciw transfuzji nie padł, ale chętnie dowiedziałabym się jakie są alternatywy, te inne skuteczne metody. Wy nie? Wolicie trzymać się jednego utartego szlaku? Kto wam zagwarantuje, że lekarz, który ciężko uczył się 6 lat jest kompetentny...? Oni również się mylą, trafiamy na takich, na salach sądowych jest wiele rozpraw z ich udziałem, są tylko ludźmi, a czasami w ich obecności odnosi się wrażenie, że jeśli posiedli tę umiejętność i wiedzę o ludzkim organizmie, to mają nad nami przewagę... czy nam pacjentom nie wolno mieć wiedzy, wyboru, przekonania w kwestiach medycznych? Ta wiedza nie jest już zarezerwowana dla wybranych. Mamy prawo konsultować, wybierać to co dla nas najlepsze, a skoro są alternatywy...
      Ale po niej pojechałyście ;)

      Usuń
    12. Nie ma takiego leku, który zastąpiłby krew. Wprawdzie u świadków jehowy stosuje się preparaty krwiozastępcze, ale one tak dobre jak krew i w pewnych sytuacjach są niewystarczające. To prawda, w niektórych przypadkach, mogą wystąpić komplikacje po podaniu krwi, ale przecież podaje się ją tylko wtedy, gdy jest niezbędna.
      To prawda, że lekarze to tylko ludzie i warto konsultować się u kogoś innego, ale lepiej, żeby to był inny lekarz, a nie wujek Google.

      Usuń
    13. Nie chcemy wiedzieć jakie są alternatywy bo być może poświęciłyśmy chociaż 5 minut na przeczytanie czegokolwiek na ten temat i wiemy, że jeśli występuje znaczna utrata krwi to nie ma innej opcji jak transfuzja. Wszystkie preparaty krwiotwórcze mogą ją tylko wspierać, ale nie są wystarczająco szybkie by uzupełnić nadmiar.

      Usuń
    14. Wujek google to nie tylko wikipedia, to także poważne strony naukowe, blogi ;) specjalistyczne blogi, które przybliżają wiedzę ze źródeł alternatywnych, medycyna alopatyczna nie jest jednie słuszna.

      Usuń
    15. Może po prostu umówmy się, Anonimie z 11:29, że jeśli tu wrócisz to napiszesz nam o tych alternatywnych metodach - myślę, że niejedna z nas poczytałaby o nich chociażby z ciekawości :)

      Usuń
    16. Wchodzę tu już od dłuższego czasu, pod względem wiedzy o włosach ten blog jest dla mnie niezastąpiony. Przykro się jednak robi, kiedy ktoś wypowiada swoje zdanie w komentarzu i zostaje momentalnie atakowany. Ręce opadają.

      Usuń
    17. Jeśli osoby szukające alternatywnych rozwiązań sprawdzają strony naukowe i czytają publikacje naukowe, to ok. Jednak większość wchodzi na fora, gdzie każdy pisze co chce.

      Usuń
  3. Super wpis i dobre podsumowanie :) jeszcze raz wielkie gratulacje dla Ciebie i maluszka. Ze zniecierpliwieniem czekam na wpis za ~13 lat "jak odwieść nastolatkę od złych nawyków włosowych" <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehhe jeśli będę jeszcze miała wtedy bloga to już teraz obiecuję, że napiszę taki wpis ;)

      Usuń
    2. Będę kibicować, żeby jak najdłużej prowadzenie bloga sprawiało Ci przyjemność :)

      Usuń
  4. Jestem w pierwszym trymestrze i ciezko mi nadazyc za wlosami. Na poczatku zaczely sie przetluszczac i mocno wypadac. Aktualnie sa bardzo, bardzo suche, porowate, w zaden sposob nie potrafie wydobyc z nich skretu, tylko sie pusza i zbijaja w wielki koltun. Z pielegnacja tez jest ciezko, bo nudnosci i wymioty wywolywane przez intensywne zapachy szamponow i odzywek tez nie ulatwiaja zycia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już niedługo będzie lepiej :* jak tylko mdłości miną będzie Ci łatwiej o włosy zadbać, a w 2 trymestrze powinny zacząć Ci się wolniej przetłuszczać i ogólnie lepiej sprawować :)

      Usuń
    2. Tak ja tez tak mialam ! W pierwszym trymestrze mialam totalny susz na głowie a teraz jestem w 2 gim semestrze i staly sie bardzo błyszczące; ) i pięknie się ukladaja;)

      Usuń
    3. mi przez całą ciążę włosy się mniej przetłuszczają, ale za to mam okropny łupież, z którym nie mogę sobie poradzić. może to właśnie kwestia tego, że skóra stałą się bardziej sucha? nie wiem, ale byłabym wdzięczna za rady...

      Usuń
  5. Przydatny post i to bardzo. Na pewno skorzystam z tych porad za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, bidulko, to sie nameczylas na tej porodówce :(
    Jak czytam o tych komplikacjach i przetaczaniu krwi to mój wlasny, dlugi i bolesny poród, wydaje mi sie latwy jak bulka z maslem.
    Ale przeciez warto, co nie? :)

    Ja tam pamietam ze do porodu zrobilam sobie fryzure bojowa, czyli wysoki koczek-cebula na samym czubku glowy. :D Ale i tak spocilam sie jak wieprz i po porodzie mialam glowe przetluszczona.

    HellC

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie, że warto ;) ale drugi raz się już tego nie podejmę, a przynajmniej nie w państwowym szpitalu

      Usuń
    2. do państwowego szpitala trzeba iść z mężem posiadającym załącznik w postaci koperty :)

      Usuń
    3. Po Twoim wpisie już jestem pewna na 99 procent nie zdecyduję się nigdy na dziecko ;) ;D

      Usuń
    4. Podobno drugi poród jest latwiejszy. :) I wiem o co Ci chodzi z tymi szpitalami... niby XXI wiek, niby cywilizacja, ale idz, kobieto, rodzic do szpitala i przekonasz sie co to znaczy ciemnogród. :(

      Usuń
    5. czyli nie polecasz państwowych szpitali przyszłym mamom?

      Usuń
    6. W ogóle poród w szpitalu to nic dobrego. Ja mialam rodzic w domu, urodzilam w szpitalu, drugie dziecko na 100% urodze juz w domu, o ile nie bedzie komplikacji.
      Szpital to jak tasma produkcyjna... urodzisz, nastepna, i nastepna, i byle szybciej...

      HellC

      Usuń
    7. A ja tam wcale nie narzekam na państwową opiekę, zarówno w trakcie porodu jak i po. A rodziłam w piątek wieczorem, kobiet się namnożyło a miałam ciągle opiekę, wręcz miałam dość co 15minutowych wizyt i badania mnie. Najgorsze to jest samo przyjęcie, bo położna nie będąc nami ocenia "na oko" nasz stan.

      Usuń
    8. Ja również nie mogę narzekać na opiekę w państwowym szpitalu, gdy tylko pojawił się cień zagrożenia natychmiastowo zrobiono mi cesarkę.

      Usuń
    9. tyle, że państwowy szpital to loteria. A jednak jak się zapłaci, to jest pewne :D

      Usuń
    10. Ciekawa jestem, w którym szpitalu rodziłaś. Ja rodziłam w Częstochowie 2 razy, pierwszy poród w szpitalu, a drugi w klinice prywatnej. Niestety, klinikę zamknięto... I powiem ci, że na poród w szpitalu państwowym, przynajmniej w moim mieście, nie zdecydowałabym się już raczej. To dwie różne bajki. Jak przyjęto mnie do kliniki ze skurczami (były jeszcze przeze mnie praktycznie niewyczuwalne) to panie same zaproponowały mi, żebym poszła sobie już do swojej sali pod prysznic, żeby np. właśnie umyć włosy, żeby potem po porodzie czuć się świeżo (wiedziałam że się raczej nie spocę-cesarka :) ) także naprawdę niebo a ziemia. Karolina

      Usuń
    11. mnie takze zrobiono cesarke. z takim skutkiem ze miesiac pozniej wrocilam do szpitala z krwotokiem zpowrotem bo lekarze zle zrobili cos. takze uwazam ze szpitale panstwowe sa na niskim poziomie a o pacjentow nie dba sie. z pielegniarkami w szpitalu takze mam przykre wspomnienia. gratulacje dla Anwen i pociechy z maleństwa :)

      Usuń
    12. Ja rodziłam w państwowym szpitalu 3 lata temu. Poród był idealny. Miałam znieczulenie, obyło się bez bólu. Wszystko poszło ok. Mój lekarz był cały czas ze mną, razem z anestezjologiem i pielęgniarka. Fakt opieka po porodzie była średnia. Nie ma co generalizowac. Gdzieś jest lepiej a gdzieś gorzej.

      Usuń
    13. Oh, pierdzielicie z tymi szpitalami, że aż boli. Faktycznie, czasem jak się trafi na znudzonego konowała, to można się zniechęcić, ale nie ma co generalizować. Moja siostra trzy razy rodziła w tym samym szpitalu, z czego dwa porody wspomina bajkowo, wszyscy mili, uroczy, do rany przyłóż, a jeden koszmarnie - widać nie ma reguły. Większość moich koleżanek już rodziła, na jedenaście porodów tylko jeden wspominany kiepsko ( jeśli chodzi o obstawę medyczną, bo wiadomo, że samo rodzenie do przyjemnych nie należy). Także wyluzujcie.

      Usuń
    14. nie mów o pierdzieleniu i wyluzowaniu, bo każdy pisze (w przeciwieństwie do ciebie) o swoich własnych doświadczeniach. Skoro nie wiesz jak jest, to po co komentujesz. Wiesz, różni są ludzie, niektórym na przykład nie przeszkadza to, że ktoś zwraca się do nich bezosobowo, lub w trzeciej osobie... Ale ja tak do nikogo nie mówię, i nie chcę żeby do mnie tak się zwracano... W tej kwestii nie chciałabym wyluzować. Karolina

      Usuń
    15. Gdyby w polskich szpitalach państwowych było możliwe rodzenie w innej pozycji niż leżąca dla wygody lekarzy, zwykłe porody przebiegałyby łatwiej i szybciej.

      Usuń
    16. właśnie, nie ma co generalizowac,ja z kolei slyszalam więcej strasznych historii niż dobrych. Fakt jest jednak taki,że dopiero kasa daje gwarancje, i tak jest ze wszystkim....

      Usuń
    17. Twoja siostra... a Ty rodzilas? ;) Poczekaj, urodzisz (o ile bedziesz chciala) i przestaniesz gadac bzdurki o wyluzowaniu. ;)

      HellC

      Usuń
    18. A muszę rodzić, żeby móc stwierdzić, że i w szpitalach państwowych bywa dobra opieka? Czemu fakt, że ktoś mi powiedział, że super się nim zajęli powinnam przyjąć jako bajkę do osobistego zweryfikowania, ale historie o złych, złych lekarzach powinnam sobie wziąć głęboko do serca? Czy ja zanegowałam czyjeś prawo do stwierdzenia, że zajęli się nim źle? Nie, napisałam, że nie ma co generalizować i siać paniki, że w państwowym to dramat i katorga - tyle. Bo słyszałam masę dobrych opinii i masę złych. Bo spędziłam w tym roku więcej czasu na patologii ciąży niż we własnej pracy i się trochę napatrzyłam i nasłuchałam. Nie dyskutuję z Wami o bólu, rozwarciu czy tym, czy ciężko wstawać w nocy do noworodka, czy nie, a jedynie przedstawiam fakt, że nasłuchałam się (obok oczywistych koszmarków) wielu dobrych historii o państwówkach. Tyle.

      Usuń
    19. A ja popieram Lenę. Rodziłam 2 razy w państwowych szpitalach, dwóch różnych. Raz naturalnie, raz cesarka, a więc do wyboru, do koloru. I myslę, że dużo dziewczyn się ze sobą cacka. Bo pani się odezwała per Ty, bo ściana miała brzydki kolor, bo pościel nie w kwiatki... Nie ma się co użalać nad sobą i przeżywać. Poród to naturalna sprawa, trochę poboli i przestanie. Po kilku dniach jesteśmy w domu z DZIECKIEM! I to jest najważniesze , reszta to kwestie marginalne.Poza tym trzeba trochę zaufać ludziom, lekarzom (nawet jak nie są najmilsi i najkulturalniejsi na świecie), a nie tylko kopertom. W większości przypadków to Oni się jednak trochę lepiej znają niż my i nie są łapówkarzami, na prawdę w większości. Gdyby poród był taka traumą to gatunek ludzki dawno by wyginął.

      Usuń
    20. wielu polskim szpitalom daleko do zagranicznego standardu (wiem, bo widziałam porodówkę w Anglii), więc zamiast godzić się na wszystko i przypadkiem nie narzekać lepiej wymagać, a nie gadać głupoty ''jeśli przeżyłam to reszta nieważna''. Bo uwierz, że nie każda matka zapomina o wszystkim jak tylko widzi dziecko...

      Usuń
    21. Nie, nie musisz rodzic, ale dobrze by bylo gdybys jednak mówila z wlasnego doswiadczenia. :) Wiesz, ja przed porodem kozaczylam strasznie, ze to przeciez nic takiego i czemu baby tak panikuja i dlaczego nie wyluzuja... no cóz, powiedzmy ze w tej chwili poglady mi sie zmienily o 180 stopni. ;) Opieka w szpitalu moze byc swietna, moze byc okropna, a poród to i tak (w wiekszosci przypadków) masakrycznie bolesne przezycie. I ktos, kto karze innym 'wyluzowac' i 'nie pierdzielic' naraza sie na smiesznosc, taka prawda.

      Z porodówkami w Anglii i 'zagranicznym standardem' tez bym nie przesadzala. Miesiac temu rodzilam wlasnie w Anglii, w bardzo dobrym szpitalu. Standardowo przed porodem kobiety w 'boksach' na oddziale po 6 osób, pokoik do porodu to tez nie jakies hiper luksusy, a po porodzie tez oddzial szescioosobowy. Nic cudownego, ot, normalnie. Personel- wiekszosc poloznych byla bardzo ok, niestety zabiegane, trzeba bylo czekac na badania czy zastrzyk, a polozna która przyjmowala mój poród byla szorstka i nieprzyjemna. Wiec nie jest tez tak ze oh, Polska taka zasciankowa, a zagramanica to rodzaca kobieta ma luksusy i homara na sniadanie.
      Moze jedyne co jest dobre w UK to epidural na zadanie i dostep do basenu porodowego w wiekszosci szpitali. Ale i tak nastepne dziecko urodze w domu, bo nie wspominam dobrze szpitala.

      HellC

      Usuń
    22. Ja rodziłam w państwowym szpitalu w niewielkim miescie ( mamy dwa szpitale o podobnym standardzie - pisałam wcześniej,że wypróbowałam oba). Sale poporodowe 2 osobowe z 1 łazienką na 2 sale (czyli dla 4 dziewczyn), znaczną część porodu spędziłam w wielkiej wannie, albo na piłace, parłam w kucki i w każdej możliwej pozycji, jak mi było wygodnie, a położna była miła, co prawda mówiła do mnie "przyj", a nie "proszę Panią o parcie", a w międzytrakcie przyszła jakaś ekipa liczyć sprzęty w sali porodowej (jakaś inwentaryzacja, czy cos), ale ta sytuacja wydała mi się tak absurdalnie idiotyczna, ze nawet się z mężem z tego uśmialiśmy, z resztą położna ich szybko wyprosiła. Nie dałam żadnej koperty. A dla mnie poród to było mimo wszystko cudowne przeżycie ( mimo jakiegoś tam bólu i parcia 1 godz 40 minut).

      Usuń
    23. hmm. myślę że to jest tak, jak ze wszystkimi rzeczami: generalizowanie nigdy nie jest dobre (ani na plus ani na minus). i przykre, że nawet we własnym babskim gronie musimy się nawzajem oceniać. przecież każda kobieta ma prawo do własnych odczuć po porodzie i własnej opinii na temat tego, jak powinien wyglądać. i trudno zachować obiektywizm jak się doświadczyło traumy. ja rodziłam w państwowym szpitalu i tam też zamierzam rodzić drugi raz. wiadomo, że wiele zalezy od szpitala, nie ma reguły, że w polsce jest tak czy siak. a nawet w szpitalu, można trafić na różne położne, a one mogą mieć gorszy dzień... nie ma reguły. dlatego nie ma też co się przekonywać nawzajem. każdy ma takie opinie jakie ma doświadczenie. może warto tylko posłuchać innych, żeby mieć szerszą świadomość.

      Usuń
    24. Jak część z Was pisze, nie ma co generalizować państwowych szpitali. Jestem w 5 miesiącu i miałam dylemat, który szpital wybrać, mieszkam w dużym mieście, gdzie wybór jest duży i jest możliwość rodzenia w prywatnej klinice. Wybrałam szpital państwowy, który ma bardzo nowoczesną porodówkę, rodziła tam moja kuzynka i dwie koleżanki - ogólnie bardzo zadowolone, wiadomo, że jednej się nie podobała opieka po porodzie, któraś ponarzekała na coś innego. Ale nie liczę na to, że będzie idealnie i wzorcowo, bo wiadomo, że chyba nigdzie tak nie jest. Czytałam również opinie na necie, wiadomo, że nie ma co święcie w nie wierzyć, ale kobiety polecają, zresztą dużo kobiet dojeżdża do tego szpitala z innych miast. Poza tym mój lekarz prowadzący tam pracuje :) Zastanawiałam się nad prywatną kliniką, wszystko ładnie i pięknie, ale jest jeden podstawowy minus - przyjmują do porodu kobiety tylko z wzorcową ciążą bez powikłań, jeśli coś jest nie tak, to nie przyjmują albo wysyłają do innego, państwowego szpitala, gdzie jest oddział ratunkowy dla noworodków. Dlatego się nie zdecydowałam, nigdy nie wiadomo jak będzie wyglądał poród i nie wystąpią komplikacje, nie wyobrażam sobie na szybko jechać potem na drugi koniec miasta, żeby ratowali życie mi lub dziecku. Porodu w domu także sobie nie wyobrażam, mimo, że dwie ulice dalej mam górnośląskie centrum zdrowia dziecka i szpital kliniczny ;)

      Usuń
  7. Fajny post, mam nadzieję, że kiedyś mi się przyda :).
    Na moim opakowaniu kozieradki jest napisane, żeby jej nie stosować w okresie ciąży i karmienia.
    Jeszcze nie miałąm okazji - Gratuacje i wszystkiego najelpszego dla całej rodziny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, ale to dotyczy użycia wewnętrznego :) dziękujemy :)))

      Usuń
    2. Kozieradka tak jak len, lukrecja itd. wpływają na hormony, ja bym odstawiła również z użytku zewnętrznego, poprzez skalp kiedy wcieramy na porost, a te akurat z takim przeznaczeniem stosujemy na głowie i wszelkie składniki trafiają do krwi, więc ja bym się wstrzymała na ten czas. oczywiście kazda zainteresowana zrobi jak uważa. Adi

      Usuń
    3. A ja spytałam lekarza o kozieradkę i dostałam zielone światło ;) Tyle że w ciąży wywołała u mnie łupież i szybko ją odstawiłam.

      Usuń
  8. Super wpis, myślę że przyda się wielu dziewczynom. Ja pamiętam tę bajkową sytuacje kiedy to od drugiej połowy ciąży nie wypadł mi prawie żaden włos.......jaka to była radość gdy przy rozczesywaniu po myciu na grzebieniu nic nie zostawało :) Ale wiadomo żadna bajka nie trwa wiecznie i trzy miesiące po porodzie zaczął się hardcor. Wypadły mi wszystkie włosy na zakolach i przy czole. Byłam załamana ale na szczęście zaczęły odrastać i teraz mam dosłownie kilkucentymetrową grzywkę :) Niestety włosy dalej wypadają, teraz zaczęłam leczyć się u endokrynologa więc mam nadzieję, że coś to leczenie da. Tobie Aniu jeszcze raz serdecznie gratuluję i życzę żeby wszystkie nowe(jak i te stare) włosy z Tobą pozostały :) PS: Współczuję trudnego porodu bo pewnie najadłaś się strachu o córcie, tyle się teraz słyszy o tym co się dzieje w tych naszych szpitalach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Może to zbyt intymne pytanie, ale.. Też jestem w ciąży i szukam opinii, zastanawiam się jaki poród wybrać cc czy naturalny... Ty rodziłaś siłami natury? W którym szpitalu?
    Pozdrawiam:*:*:*
    jaknieteraztokiedy@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież tego się nie wybiera, decydują lekarze w zależności od sytuacji medycznej.

      Usuń
    2. wydaje mi się że po naturalnym szybciej się dochodzi do siebie...
      anusss

      Usuń
    3. Jeśli zapłacisz to możesz zażyczyć sobie cesarkę ;) ja bym chyba się nie zdecydowała na naturalny poród.

      Usuń
    4. mozna miec cc na żądanie...

      Usuń
    5. jeśli zapłacisz, to oczywiście że możesz mieć cesarkę na życzenie, żyjemy w Polsce...:P a jeśli chcesz naturalnie, to moja rada jest oczywista: tylko prywatny szpital, z gwarancją znieczulenia, opieki itd :)

      Usuń
    6. cc na żądanie? chyba nie w polsce;)

      Usuń
    7. po cesarce trudniej jest dojsc do siebie, ja mialam pecha bo operowal mnie lekarz ktoremu cos poszlo zle i wrocilam w ciezkim stanie po miesiacu na kolejna operacje. jedyny plus to urodzenie zdrowego dziecka, wlasnie ze wzgledu na zagrozenie mialam miec cc. moim zdaniem wybor porodu lub cc nalezy rozwazac sobiscie i nie kierwac sie niczyim zdaniem. jedynie kwestia zaufania do lekarza i wybor dbrego szpitala sa najwazniejsze.

      Usuń
    8. ja rodziłam siłami natury, bez znieczulenia i tak też zamierzam urodzić drugie dziecko, więc chyba nie mam jakiejś traumy. wszystko zależy od twoich oczekiwań i nastawienia. ja np bym się w życiu nie zdecydowała na cc z własnej woli. za to jak już zdecydujesz, warto poznać opinie o szpitalach, w jednych jest lepsze przygotowanie do porodów naturalnych, w innych lepsze warunki przy cc. powodzenia!

      Usuń
  10. Przydatny post na przyszlosc :)
    Przykro mi z powodu Twojego ciezkiego porodu Aniu. Kiedy moja mama mnie rodzila, pod koniec tez zaszly jakies komplikacje i nie oddychalam prawidlowo, dlatego zabrano mnie na badania jeszcze zanim zdazyla mnie zobaczyc. Kilka lat temu powiedziala mi, ze cierpiala na depresje poporodowa, bardzo zle sie czula psychicznie i w nikim nie miala wsparcia. Wszyscy jej mowili, nawet lekarz psychiatra, ze przesadza i pewnie niedlugo jej samo przejdzie, a ona sama sie meczyla przez wiele lat. Bardzo mi przykro kiedy o tym mysle, bo to moje przyjscie na swiat wprowadzilo ja w taki stan.
    Tobie zycze duzo zrozumienia ze strony rodziny, bo to najblizsze nam osoby, ktore tym, co nam daja, ksztaltuja nasze zycie. I nie bron sie przed pisaniem tutaj o ciazy, a pozniej o Twojej coreczce. Te dziewczyny, ktore nie rozumieja, ze ciaza, porod i macierzynstwo sa czescia naszego zycia sa czesto jeszcze, ze to tak ujme 'zyciowo niedojrzale'.

    Serdecznie pozdrawiam,
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. macierzyństwo nie jest częścią życia każdej kobiety, to osobisty wybór;) ale oczywiście należy wspierać każdego, a nie bagatelizować jego problemy.

      Usuń
    2. Madziu zgadzam się z Tobą w 100% ze wszystkim co napisałaś o macierzyństwie ale pewnie zaraz Cię ktoś ,,objedzie'' tak jak mnie pod innym postem.

      Usuń
    3. Magdo, na pewno nie Twoje przyjście na świat spowodowało depresję u mamy. Podczas porodu matka ma w organizmie koktajl hormonalny, poród powinien kończyć się tym, że dziecko ląduje w ramionach matki. Gdy się tak nie dzieje równowaga hormonalna w organizmie kobiety może zostać zachwiana, może to być również krok ku depresji poporodowej. Oczywiście sprawa jest bardzo skomplikowana, u każdej osoby są inne skłonności do takich rzeczy. Jeśli już bardzo chcesz szukać winy to popatrz na to z tej strony: nie winna jesteś Ty tylko fakt odebrania Ciebie mamie. Niestety nie potrafię teraz znaleźć linków, kiedyś dużo o tym czytałam. Jedyny artykulik jaki znalazłam to ten http://www.maluchy.pl/artykul/144 (mała wzmianka, że brak pierwszego kontaktu powoduje wzrost ryzyka powstania depresji).

      Usuń
  11. Olejek rycynowy na skalp to sie przydaje po ciazy :) Pamietam wlasnie ze w ciazy nie wypadaly mi wlosy prawie wcale, za to po porodzie ruszyly w dal w takim tempie, ze prawie zaczelam lysiec. Lekarz mi tlumaczyl, ze w ciazy wlosy praktycznie nie wypadaja wskutek zmian hormonalnych a nie dlatego ze sa mocniejsze, dlatego po ciazy niejako nadrabiaja niedopatrzenie i leca. I wtedy olejek rycynowy i inne takie pomagaja. W kazdym razie mnie pomogly :)

    Powodzenia zycze Anwen, i tyle snu ile zdolasz zlapac :) Jazda bez trzymanki to jest, dobrze pamietam.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawy i praktyczny post :) Szczególnie fragment o tym jakie zabrać kosmetyki i na temat fryzury, bo pewnie mało kto o tym pomyśli, żeby włosy jakoś ochronić fryzurą :) A tym czy ktoś będzie narzekać się nie przejmuj, temat jak najbardziej wpisuje się w tematykę bloga i powinien się tu znaleźć, poza tym to Twój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z chęcią przeczytałam wpis, mimo, iż temat ciąży jeszcze mnie nie dotyczy :) Bardzo się cieszę, że urodziłaś dzidziusia! :) Samych pięknych chwil, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratulacje Aniu powiększenia rodziny:-) Ja w ciąży też nie miałam większych problemów z włosami, były świetne. Po porodzie około 3/4 miesiące zaczęły wypadać. Podobno to norma, to co pojawiło się w ciąży wypadało po. Włosy długości do pasa znajdowały się dosłownie wszędzie, nawet w pampersach Synka;-)
    Życzę Ci dużo dużo zdrówka, jak również Maleństwu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam, też tak miałam.

      Usuń
  15. komplikacje? 60 godzin? przetaczana krew? o rany, przepraszam Anwen! za słabo trzymałam kciuki...
    ale całe szczęście że już po wszystkim :) przesyłam delikatne uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Może napiszesz notkę na swoim drugim blogu o porodzie od bardziej prywatnej strony, jeśli masz ochotę oczywiście? :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Super, że wracasz Anwen! :) Bardzo się cieszę, że znów będziesz pisała :)
    A póki co powodzenia w opiece nad córeczką i dużo siły!

    OdpowiedzUsuń
  18. Anwen, serdecznie Ci gratuluję raz jeszcze i napiszę tylko, że jeśli przyszła mama ma opcję rodzenia prywatnie to niech się nie zastanawia. Ja na początku się wahałam, ale nie żałuję. Opieka nieporównywalna. Miałam poród z komplikacjami, nawet nie chcę myśleć co by było w państwowym szpitalu. Ale na szczęście cały ból znika wraz z pojawieniem się maleństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Droga Anwen ... Ty już Kochana po porodzie ??? a ja caly czas przeglądam Twojego bloga z myślą " kiedy to nastąpi ? " GRATULACJE !!! Niech Malutka zdrowo się Wam chowa :) pozdrawiam
    agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  20. Moje Gratulację ;-) śliczne imię wybraliście dla córeczki ;-) post na pewno wielu młodym mamom się przyda.
    pozdrawiam
    Karola

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja się boję porodu, oczywiście na razie nie jestem w ciąży, ale boję się już na zapas ;/
    Słyszałam co nie co jak to wygląda w szpitalu państwowym, np. koleżanka opowiadała mi, że widziała kobietę w ciąży, która przyjechała do porodu, zwijała się tam z bólu, a oni kazali jej usiąść i poczekać na swoją kolej. Kompletny brak zainteresowania się nią... jak tak to ma wyglądać to ja dziękuję...

    OdpowiedzUsuń
  22. No to nie zazdroszczę i współczuję tych perturbacji porodowych, niemało przeszłaś, aż smutno gdy to czytam, ale dobrze że już sytuacja zdrowotna się unormowała. Nawet z uwagi na to mogłaś sobie odpocząć od bloga dłużej, wiadomo, konieczność, ale widać że bardzo brakowało ci tych internetowych relacji z ludźmi. Oglądając słodkie zdjęcia na Insta któż z nas spodziewał się, że za nimi kryją się takie złe wspomnienia. Teraz już będzie tylko dobrze :) Adi

    OdpowiedzUsuń
  23. Kurcze, wolniejsze przetluszczanie, minimalne wypadanie, zageszczenie...i jeszcze taki slodki maluszek
    Ciaza to chyba najlepsza rzecz dla wlosow, szkoda ze jestem jeszcze taka mloda:(

    OdpowiedzUsuń
  24. Wspolczuje serdecznie takich komplikacji :( Dobrze, ze w szpitalu zareagowali w pore! U mnie skonczylo sie krwotokiem, ale na szczescie transfuzja nie byla potrzebna. Zycze Ci szybkiego powrotu do formy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie komplikacje zakonczyly sie cesarka, na szczescie. Ominela mnir transfuzja.

      Usuń
  25. O, to juz urodzilas? Moje najszczersze gratulacje!
    Moja corcia bedzie miec w sobote 2mce a syn w niedziele 2 latka:)
    Wlosy poki co mi jeszcze nie leca, takze jestem pelna nadzieji, ze tym razem nie beda wypadac garsciami, ale to za miesiac sie okaze. Poziom zelaza mialam dobry po porodzie. Przy porodzie z synem troche gorzej bylo i ciezszy porod a 3mce po porodzie wlosy lecialy, istna masakra. Z corcia poszlo jak z platka, porod trwal tylko 10min:) i depresja po porodowa mnie nie dopadla.

    Pozdrawiam wszystkie wlosomaniacze mamusie;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Gdzieś mi uciekła informacja o porodzie.
    Serdecznie gratuluję! I życzę zdrowia Tobie i bobasowi :)
    Pozdrawiam, D.

    OdpowiedzUsuń
  27. po pierwsze wielkie gratulacje! Bycie mamą to najpiękniejsze co może byc! Pamiętam jak mi w ciąży szybko włosy rosły,niestety przez własną głupotę je zniszczyłam i właśnie jestem w trakcie czytania Twojego bloga od deski do deski by jakoś je uratowac. Pozdrawiam i zycze dużo zdrówka dla Was.

    OdpowiedzUsuń
  28. Kochana Aniu, gratulacje dla Waszej rodzinki! Dobrze, że wszystko dobrze się skończyło, choć na pewno się wymęczyłaś. Trzymaliśmy kciuki z Kubusiem za Was, trzymajcie się cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Zastanawia mnie tylko, czy kiedyś będziesz pisać o dbaniu o włoski Twojej Zuzi :-) Ciekawie byłoby o tym poczytać. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  30. siemie lniane a pigulki antykoncepcyjne. Mozna stosowac? pytalam ginekolega, mowil,, ze nie ma przeciwswkazan. no, ale za bardzo nie wierze. ktos cos wie?

    Anwen, jestes dzielna. Dziekuje, ze dzielisz sie z nami szczegolami, jestes kochana. Jak zobaczylam zdjecie Zuzi to od razu sms do kumpeli wyslalam, ze urodzilas. Normalnie jakbys byla moja siostra, taka radosc :)
    3majcie sie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siemię lniane przyspiesza metabolizm i ogranicza wchłanianie szkodliwych substancji w jelitach. ja stosuję je już od roku razem z tabletkami i nie wpływa na ich działanie. Z tym, że dla pewności odstęp między siemieniem a tabletkami wynosi u mnie co najmniej pół godziny. Kiedy mam na wczesną godzinę (biorę pigułki rano) najpierw piję siemię lniane, potem jem śniadanie i dopiero zażywam pigułkę. A kiedy moge pospać to najpierw pigułkę o 7. rano, potem śpię i siemię jem koło 10. Mam nadzieję, że znajdziesz swój sposób :)

      Usuń
    2. Jak najbardziej są przeciwwskazania.

      Usuń
    3. Uważasz, że ktoś tutaj, kto nie jest lekarzem, będzie wiedział lepiej niż ginekolog?

      Usuń
    4. podobno może wyrosnąć trzecia ręka.

      nie wierzysz lekarzowi i wolisz zapytać losowe osoby w internecie, serio? :D

      Usuń
    5. Siemię lniane zawiera fitohormony, więc tutaj może być problem. Dlatego też nie jest zalecane, aby spożywały je kobiety z figura gruszki lub klepsydry, bo wspomaga odkładanie tłuszczu na biodrach i pupie;-)

      Usuń
  31. Gratulacje! Teraz już będzie tylko lepiej. A jeśli chodzi o włosy to moje też podczas ciązy były idealne, mocne, długie i wcale nie wypadały. Za to po... kurcze, myślałam, że stracę wszystkie, ale to na szczęście nie nastąpiło i po 6 miesiącach przestały wypadać :)

    OdpowiedzUsuń
  32. W komentarzach często opisywany jest problem wypadania włosów po ciąży. To samo tyczy się też mnie. W ciąży włosy nie wypadały, były błyszczące i nie pamiętam już kiedy tak gęste. Dramat rozpoczął się niemal dokładnie trzy miesiące po porodzie. Zakola z którymi tak długo (ale z sukcesem) walczyłam powróciły jak najgorszy koszmar. Takich jak teraz prześwitów skóry głowy nigdy nie miałam.

    Aniu - z niecierpliwością czekam na post - jak walczyć z takim masowym wypadaniem włosów po ciązy.

    P.S. Gratulacje z okazji narodzin córeczki. Sama zostałam mamą zaledwie 5 miesięcy temu i pociążowe wypadanie włosów trwa w najlepsze (a raczej najgorsze) ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Serdecznie gratuluje ślicznej córeczki...wielu radości życzę Waszej rodzince :)

    Szybkiego powrotu do formy :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja urodziłam córeczkę w lipcu (zdaje się że u Ciebie jest tak samo jak u mnie - mama Anna i córeczka Zuzanna :) ). Przede wszystkim gratuluję! Ja na swój mały cud napatrzeć się nie mogę do tej pory :) Moje włosy w ciąży były zupełnie inne niż Twoje - musiałam je myć codziennie tak mi się przetłuszczały! Ale za to od porodu zupełnie wystarcza im mycie co 5 dni. Nawet codziennie pocenie się przy areobiku tego nie zmienia :) Przykro mi z powodu ciężkiego porodu i mam nadzieję, że już dochodzisz do siebie. Z tymi państwowymi porodami to też różnie - ja na opiekę narzekać nie mogę, a miałam poród wywoływany i byłam tydzień w szpitalu. No i chcę potwierdzić te zaplatanie warkocza do porodu - u mnie się sprawdziło rewelacja! Wiadomo, że fryzura nie wytrzymała w stanie idealnym, ale przynajmniej nic na oczy nie leciało, a później nie miałam żadnego problemu z ich rozczesaniem. Jeszcze rz wszystkiego dobrego i dużo przespanych nocy (z doświadczenia wiem, że Zuzie grzecznie śpią w nocy i nie płaczą).

    OdpowiedzUsuń
  35. Kochana gratuluje serdecznie i wspolczuje ciezkiego porodu. Ja trojke dzieci rodzilam sn, w tym blizniaki- ale ich porod trwal raptem 4,5 godz i byl bardzo lekki.
    Jesli chodzi o ciazowe wlosy to u mnie najwieksze zaskoczenie nastapilo po ciazy kiedy to zrozpaczona wypadaniem zdecydowalam sie sciac na krotko wlosy do lopatek- na wysokosc brody. Fryzjer tez nie wierzyl wlasnym oczom bo wlosy niespodziewanie zaczely sie krecic. Cale zycie mialam proste jak druty, a nagle pojawily sie fale/ odrobina stylizacji dawala regularne loczki. Dodam ze ten efekt sie utrzymuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zazdroszczę :) Też bym tak chciała :)

      Usuń
  36. Ja używam w ciąży masek z Kallos i innych odzywek oraz olej kokosowy. Myślę, że jest to bezpieczne. Mam nadzieję, że nie jestem w błędzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używasz na włosy... zgodnie z przeznaczeniem... więc... :)

      Usuń
  37. Chyba zapamiętam na całe życie poradę o tym, żeby związać porządnie włosy...

    OdpowiedzUsuń
  38. Jestem na etapie staran o dziecko. Nie przyslo mi do glowy, ze wcierki stosowane zewnetrznie moga miwc zly wplyw na dziecko. Stosuje jantar i zastanawiam sie czy juz go odstawic..

    OdpowiedzUsuń
  39. Współczuje i wspieram w niedoli, ja żałuję, że mi przetoczenia krwi nie zrobili bo 3 miesiące z anemii wychodziłam i nigdy nie zapomnę tej traumy, wizyt na sorze, popijania jedzenia wodą, utraty pokarmu i niemożliwości zajęcia się dzieckiem. Ale tak jak Ci pisałam, mi włosy zaczęły wypadać po 3 miesiącach, oby Ciebie nie spotkało.
    No i Gratuluję potomostwa! Niech przynosi Wam jak najwięcej radości! Dużo siły!

    OdpowiedzUsuń
  40. Witam. Ja trochę nie w temacie. Mam problem z wypadającymi wlosami. Nie jestem w ciąży i badania mam dobre ale to nie o to chodzi. Szukam delikatnej farby do wlosow. Farby nie henny . Poleci ktos cos?

    OdpowiedzUsuń
  41. matko boska 6 dni bez mycia wlosow? ja bym sie ich brzydzila i nie wytrzymala :D i nie wazne czy skora by byla tlusta czy ani troche

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja jestem 4 miesiące po porodzie i powiem Ci Aniu, że włosy lecą mi z głowy garściami :(. Jeszcze nigdy w życiu tak nie wypadały :(. W ciągu 3 miesięcy tak strasznie się przerzedziły, że nie wiem jak wrócę z nimi do normalnego stanu :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MagdaLena pociesze Cie, ze wypadanie w koncu ustaje. Mi zaczely leciec 4 miesiace po urodzeniu, mialam takie zakola, ze przy czarnych wlosach wygladalam jakbym lysiala. Dopiero tak okolo 8/9 miesiecy od porodu wypadanie ustalo i wloski zaczely odrastac. Choc z pomoca CP i picia drozdzy, wiec glowa do gory. Odrastaja.

      Usuń
  43. A ja myślałam, że dopiero idziesz na urlop od bloga, a nie już wracasz :D Przecież z maleństwem u boku nie będziesz miała za dużo czasu na pisanie... No chyba, że dziecko będzie bezproblemowe i głównie śpiące cały czas ;)
    Co do włosów to faktycznie chyba warkocz jest najlepszy i jakieś upięcie. No ale przez tyle czasu włosów nie myć i nie rozczesywać to faktycznie masakra, mam nadzieję, że jakoś strasznie dużo ich sobie nie wyrwałaś...
    No a co do polskiej służby zdrowia, to jak słucham opowieści z porodówki to mi się włosy jeżą na głowie! Jak pielęgniarki się potrafią odzywać do rodzących, jak zostawiają samej sobie po porodzie, stosunek do znieczulenia zewnątrzoponowego - istne średniowiecze! Przez to boję się zajść w ciążę, bo nie wiem czy się w wyniku tego nie przekręcę ;P Całe szczęście, że przeszłaś to w miarę bez szwanku i już po wszystkim.
    Gratuluję dzieciaczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Serdecznie gratuluję córeczki :) Jestem w końcówce 1 semestru a włosy wypadają mi niemiłosiernie i przez tyle miesięcy nie mam odrostu (pofarbowałam włosy na początku ciąży), włosy porowate, suche ale skalp przetłuszcza się bez zmian :/ Co do ciąży i porodu, to jestem już po dwóch cesarkach i wiem z doświadczenia, że wszystko zależy od tego co się stanie podczas porodu, chciałam urodzić naturalnie, ale życie i zdrowie dzieci najważniejsze, najważniejsza jest też szybka reakcja lekarza, dziwię się, że u Ciebie trwało to aż tyle godzin, mam nadzieję, że szybko zapomnisz o tych trudach i w pełni będziesz cieszyć się córeczką

    OdpowiedzUsuń
  45. Bardzo ciekawy post! Gratulacje i zycze wszystkiego co najlepsze:)

    OdpowiedzUsuń
  46. witam.Gratuluje. :)
    Mam jedno pytanie.
    Zauwazylam , ze jak do pielegnacji swoich wlosow dodalam olejowanie i maske to pojawil sie lupiez.
    Dodam , ze urzywam maski z olejku arganowego i olej ze slonecznika.
    Nie wiem czy to za duzo dla moich wlosow?
    Jaka wy mieliscie doswiadczenia. Jak poradzilyscie sobie z tym probleme :(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  47. dziękuje za wpis... bardzo mi się przyda... choć nie powiem trochę mnie wystraszyłaś tymi komplikacjami.... cieszę się, że wracasz do zdrowia... ja jeszcze ciągle bije się z myślami jaki poród wybrać, gdzie i z kim rodzić... może szkoła rodzenia mnie trochę uspokoi...
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  48. Rany. Ja na zdjęciu nie widzę brzuszka a wypiętą pupę ;)))

    OdpowiedzUsuń
  49. Post bardzo przydatny, skorzystam z porad w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Proszę o wypełnienie ankiety do mojej pracy mgr o wpływie reklamy na zakupy kosmetyków do pielęgnacji włosów ! Dziekuję za poświęcony czas Włosomaniaczki!;D http://www.ankietka.pl/ankieta/161159/wplyw-reklamy-na-decyzje-zakupowe-konsumentek-kosmetykow-do-pielegnacji-wlosow.html

    OdpowiedzUsuń
  51. hej:) Moglabys napisac czego uzywalas w ciazy na rozstepy? czy udało Ci się ich uniknac?:) prosze o odpowiedz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. smaruj sobie codziennie brzuch itd olejkiem z babydream na rozstępy jest super, ważna jej systematycznosc i nie bedziesz miała rozstępów w ogóle

      Usuń
    2. Co prawda duże znaczenie maja tu geny, ale ja też potwierdzam skuteczność olejku babydrem i jeszcze krem fissan przeciwko rozstępom się u mnie sprawdził. 2 ciąże i zero rozstępów, a mam skłonność do nich niestety.

      Usuń
  52. anwen, jejciu... nie wiedziałam, że poród był tak ciężki! na szczęście już po wszystkim :) gratuluję ! możesz odpoczywać ile chcesz, masz prawo :) a bloga nie masz wpisanego w życiorys, więc nie przejmuj się głupimi komentarzami ;)
    pozdrawiam cieplutko
    J.

    OdpowiedzUsuń
  53. hej moje włosy po porodzie były w tym samym stanie co twoje, zrobiłam sobie zwykłego kucyka, w trakcie porodu gumka się zsunęła i nie myślałam wtedy o włosach że trzeba je na nowo spiąc i włosy były tak poplątane po 10h porodu że masakra...
    teraz jestem w drugiej ciąży ale już nie decyduje się na naturalny poród w państwowym szpitalu, płace i idę na cesarkę do prywatnej kliniki
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Kobiety po ciąży w większosci przypadków maja problemy z wypadaniem włosów oraz z zębami. Dlatego warto konsultować się w tym zakresie ze specjalistami.

    OdpowiedzUsuń
  55. Aniu ale nie sprzedawaj za dużo informacji o porodzie bo nie kazdy chce wiedziec... zacznij pisac posty o włosach mniej życia prywatnego , mogą by z długimi odstepami czasu ale w temacie. wiem jesteś autorką bloga, pisałaś ze nei wiesz czy sie dzielic tematem ciązy ale jednak pochwaliłas się teraz poród ehh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to wg Ciebie jest wpis z życia prywatnego? napisałam o porodzie tylko w kontekście włosów - nie ma tu żadnych szczegółów, o których możesz mi wierzyć pisać wcale nie chcę. To, że napisałam o anemii i przetaczaniu krwi również wynikało jedynie z tego, że moim zdaniem mogło to mieć wpływ na obecny stan moich włosów - inaczej bym o tym nie wspomniała.

      Usuń
    2. Anonimie jak nie masz ochoty czytac tego typu wpisow, to nie wchodz w zakladki pt ciaza itp. Jako stale czytelniczki bloga Ani cieszymy sie jej szczesciem, i kazda ma ochote dowiedziec sie czy u Ani wszystko w porzadku. Mimo, ze sie nie znamy, to jestemy " prawie " rodzina.

      Usuń
    3. Poza tym Anonimie nie ma tutaj zadnych szczegolow z porodu, zadnych krwawych opisow jak dziecko wychodzi, i co tez sie dzieje przy porodzie...zatem nie rozumiem pretensji

      Usuń
    4. Zawsze się znajdzie ktoś niezadowolony, trza robić swoje i się nie przejmować :)

      Usuń
    5. To Ani blog i ma prawo pisać o czym tylko chce :)

      Usuń
    6. Niektórzy tutaj po prostu reagują dość emocjonalnie i są nadwrażliwi na samo słowo "poród" ;).

      Usuń
    7. Wpis jak najbardziej dotyczy tematyki bloga, przecież Anwen pisze o włosach w kontekście ciąży, także twoje pretensje są wydumane. Jak ci coś nie odpowiada to nie czytaj i czekaj na następny wpis. A najlepiej zamknij się pod kloszem, bo przypadkiem możesz na ulicy spotkać kobietę w ciąży albo ktoś może przy tobie poruszyć taki temat, a ty jako księżniczka tego nie zniesiesz. Dużo kobiet jest w ciąży lub planuje być i je ta tematyka jak wtedy pielęgnować włosy obchodzi, nie bądź egoistką.

      Usuń
  56. Gratulacje Anwen:-) Ja również mam córeczkę, 7miesięczną i muszę powiedzieć,ze dzięki Twojemu blogowi w ciąży na serio zajęłam się włosami. To procentuje, W ciąży nie wypadały wcale, po porodzie ok.3 miesiąca wypadały strasznie, ale zacisnęłam zęby i przetrwałam. Teraz są mocne i zdrowe,ale konsekwentnie dbam o nie z zewnątrz (maski, szampony, odzywki, olejki) jak i wewnątrz (odpowiednie jedzenie). Powodzenia i samych sukcesów włosowych i macierzyńskich, z każdym dniem będzie Wam łatwiej bo się poznajecie coraz lepiej, ani się obejrzysz jak zrobisz ten wpis o 13-latce ze złymi nawykami;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie masz rację. Sama dopiero co urodziłam dzieci a teraz jedno ma 18, drugie 16. I kiedy to minęło? Razem za to dbamy o włosy:)

      Usuń
  57. Gratulacje :) i pociechy z maleństwa. Zdrowia przede wszystkim !!!

    OdpowiedzUsuń
  58. Szkoda że jeszcze linka nie podałaś do swojego bloga żeby wszyscy mogli zobaczyć jak to robią fachowcy....

    A Ciebie Ania pozdrawiam i życzę zdrówka

    OdpowiedzUsuń
  59. Kochana Aniu, gratuluje Ci urodzenia coreczki)))) Zycze Wam duzo zdrowka, radosci i szczescia rodzinnego)))
    bardzo przydatny na przyszlosc wpis)))

    OdpowiedzUsuń
  60. Bardzo ciekawy wpis, nawet dla włosomaniaczek, które nie są aktualnie w ciąży.
    Tylko zastanawia mnie jedno, w trakcie ciąży chyba nie trudno o dobrą kondycję włosów. Jak zadbać o nie po ciąży? Słyszę od każdej koleżanki, która urodziła, że włosy wypadają po ciąży hurtowo. Czy można temu zapobiec? Mam podobny problem po odstawieniu tabletek hormonalnych i tutaj kozieradka nie pomaga. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypadają z uwagi na zmiany hormonalne w organizmie, po sobie wiem, że jedyne co to cierpliwie przeczekać i pielęgnować zgodnie z ich typem. Po jakimś czasie ( u mnie około miesiąca,półtora) sytuacja się normuje, masowe wypadanie zanika, a włosy rosną bardzo ładnie. Także cierpliwość, pielęgnacja i jeszcze raz cierpliwość;-)

      Usuń
  61. Mam dopiero 16 lat i strasznie cieszę się z Twojego szczęścia i napatrzeć na Zuzię się nie mogę <3 A wpis czytałam już wielokrotnie :D

    OdpowiedzUsuń
  62. Może nie konkretnie o włosach, ale chciałam Ci bardzo pogratulować, Aniu.
    Nie tylko wspaniałej rodziny, nowo narodzonego dziecka, ale tego, jaką jesteś niesamowitą, nowoczesną kobietą.
    Pracujesz (teraz pewnie na macierzyńskim), piszesz bloga, robisz wiele rzeczy i wydaje mi się, że nigdy nie pogrążasz się w jakiejś rutynie, a jednocześnie masz siłę i chęci, żeby o siebie dbać i nie tłumaczysz się zabieganiem. Nawet w ciąży wyglądałaś promiennie i na pełną energii!
    Wielkie gratulacje, że potrafisz to wszystko pogodzić i pozostać zadbaną, pełną gracji kobietą.
    Pozdrawiam serdecznie, dzięki Tobie moje włosy nigdy nie wyglądały lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  63. Aniu Kochana!
    Co z naszym forum? Ostatnio często serwer pada :(

    OdpowiedzUsuń
  64. Pytanie nie na temat: co z forum włosomaniaczek? niestety jest ono zaniedbane na maxa, błędy kilka razy dziennie, po ostatniej awarii nadal nie przywrócono części postów (wszystkich z roku 2013). Przydałby się jakiś admin, który by to ogarnął. Rozumiemy, że każdy ma swoje życie, ale jak coś się zaczyna, to wypadałoby się potem trochę zainteresować :) Pozdrawiam!

    MissySeepy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się w 100% - przydałby się admin, ale chwilowo nie mam czasu by go szukać

      Usuń
    2. Jasne, to oczywiste, że teraz córeczka jest Twoim oczkiem w głowie, ale kłopoty z forum występują niestety już od dawna... Forum ma już prawie rok, mocno się rozrosło, jest nas tam dużo i mocno się do niego przywiązałyśmy ;) Liczymy, że uda Ci się znaleźć chwilę i znaleźć admina. Pozdrawiam!

      Usuń
  65. Cieszymy się Aniu, że już wszystko wróciło do normy i jesteś w domu razem ze swoją córką, ściskamy ;) Ale prosimy Cię o minimalne zainteresowanie o forum, wszystko pada cały czas, zostałyśmy bez Admina i niedługo forum padnie całkowicie. Stworzyłaś coś tak fajnego, szkoda byłoby, gdyby to się zmarnowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety na forum czasu nie mam a i admina jak zauważyłaś brak. Jak będę miała na to czas to się tym zajmę na razie niestety nie mogę sobie na to pozwolić.

      Usuń
  66. Dziękuję wszystkim włosomaniaczkom za wypelnienie ankiety! mam wszystko! PIEKNE PODZIĘKOWANIA !JESTEŚCIE NAJ!!!!!!!! POZDRAWIAM ;)

    OdpowiedzUsuń
  67. Droga Anwen, Dawniej miałam falowane włosy, to było za czasów gdy używałam jednego szamponu. Później gdy zaczęłam bardziej dbac o moje włosy, zaczęłam stosować wcierki, odżywki, oleje, moje włosy przestały się kręcić. Nie wiem jak mam do tego wrócić. Dziewczyny na Twoim blogu wciąż piszą, że poprzez odpowiednią opiekę nad włosami poprawiły swój skręt fal, u mnie jednak wyszło odwrotnie. Doradzisz mi coś?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  68. Anwen kochana nie martw sie o suche wlosy i tak teraz wiekszosc Ci wypadnie;)I nie rozumiem czemu sie tlumaczysz ze piszesz rzadziej albo ze o ciazy.Twoj blog i Ty decydujesz.Mama dwoch chlopakow.

    OdpowiedzUsuń
  69. głupie pytanie, ale czy włosy które wypadły wraz z cebulkami odrastają?

    OdpowiedzUsuń
  70. Gdzie mozna dostac Twoja ksiazke ?

    OdpowiedzUsuń
  71. Dostać to pewnie pod choinka:D

    OdpowiedzUsuń
  72. Swietny pomysl, bardzo bys nam pomogla takim postem!

    OdpowiedzUsuń
  73. Oj 60 godzin to dluugo ale ciesze sie, ze wszystko dobrze sie skonczylo.
    tez mi sie wydaje, ze warkocz to najlepsza fryzura dla wlosow dlugich.
    Fajny post, jak zajde w ciaze to bede wiedziec, co dodatkowo przeczytac.

    pozdrawiam i gratuluje dzieciaczka

    aga

    OdpowiedzUsuń
  74. Przede wszystkim serdecznie gratuluję! Ten dzień jest chyba najważniejszym w życiu kobiety :). My z mężem zdecydowaliśmy się na drugie dziecko i teraz czekamy na ten skarb :). Rozumiem też problemy z anemią i ten włosowy. Ja urodziłam 2 tygodnie przed terminem, kiedy zaczęły mi się skurcze były już co 4 minuty, więc migiem trzeba było lecieć na porodówkę. Koczek i u mnie się nie sprawdził. Ryczałam czesząc potem włosy. A co do samego porodu, ja przy drugim mam zamiar urodzić ambulatoryjnie lub e domu, nienawidzę szpitali...

    OdpowiedzUsuń
  75. Oj dziewczyny, dziewczyny. Naoglądałyście się za dużo seriali chyba. Koczek do porodu? Bez warkocza ani rusz :)

    OdpowiedzUsuń
  76. Ciekawe wpisy, ale bardziej czekam na wpis o pielęgnacji po porodzie. Obecnie jestem w drugiej ciąży, ale okres po pierwszej źle wspominam z perspektywy włosów. Wypadanie to jedno, ale to przetłuszczanie nagle, a z drugiej strony też zmatowiały mi bardzo. Totalnie sobie nie radziłam. Wiem, że to hormony, ale ciekawa jestem jak sobie można z tym poradzić "zewnętrznie", żeby wyglądało to jakoś :)
    Czekam zatem na wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  77. Gratuluję i wszystkiego najlepszego da WAS!!!! Ciekawa jestem jak Twoje włosy będą się zachowywały teraz po porodzie. Ja bałam się wypadania, ale okazało się, że moje włosy pozostały gęste i lśniące. Tyle, że przez okres karmienia lekarka zalecała branie witamin takich jak w ciąży. Jak przestałam karmić i brać te witaminy włosy nadal były ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  78. Witaj Anwenko
    jestem rok po porodzie i włosy wypadają po 400 sztuk dziennie. To już 3 seria wypadania bo wypadały w 4 i 7 miesiącu po porodzie ale to co się dzieje teraz to szok!! nic nie pomaga. Biorę pharmaton z dha który brałam w ciązy i też nic nie działa. Straciłam 1cm objętości kucyka i tracę dalej A przez ciażę udąło mi się zapuscić piękne włosy do pasa. Teraz muszę co jakiś czas podcinać bo końcówki się przerzedzają i tak w kółko.... Napisz proszę jaka moze być tego przyczyna. A czy podczas karmienia piersią można brać Vitapil? Kidyś brałam i mi pomógł bo moje włosy w ogóle mają tendencję do wypadania od zawsze. Ratujcie mnie :( czy to przez karmienie? Stresu się nie pozbędę a on też moze być przyczyną...

    OdpowiedzUsuń
  79. Czy w czasie ciąży mogę stosować sok z czarnej rzepy na skalp? Chciałabym wzmocnić włosy bo mam je bardzo cienkie i rzadkie i przeraża mnie myśl co z nich zostanie po urodzeniu. Wiem, że w ten sposòb nie zapobiegne temu co nieuniknione ale licze, że przez ten czas włosy choć trochę sie zagęszczą i ubytek nie będzie taki przerażający

    OdpowiedzUsuń
  80. Brakuje mi tu kwestii półproduktów (poza olejami). Które można stosować w ciąży?

    OdpowiedzUsuń
  81. witam w opisie olejku sesa pisze, że można stosować go w ciąży, obcięłam ostatnio dosyć dużo włosów i nie ukrywam, że chciałabym teraz przyspieszyć ich wzrost i bardziej o nie zadbać (a jestem w 6 miesiącu ciąży). Stąd moje pytanie do Anwen- co o tym sądzi, czy warto, czy może jednak skupić się na wcieraniu w skalp np domowej maseczki z drożdży?

    OdpowiedzUsuń
  82. Ja zauważyłam, że mi strasznie wypadają włosy :(

    OdpowiedzUsuń