O olejach stosowanych od wewnątrz i oleju z pestek dyni


O wewnętrznych kuracjach olejowych do tej pory na blogu jedynie wspominałam. Od dawna jestem zwolenniczką uzupełniania diety w zdrowe tłuszcze. NNKT czyli niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe to jak wskazuje sama nazwa coś co musimy dostarczać naszemu organizmowi, gdyż nie jest on w stanie sam ich zsyntetyzować, a bez nich nie będzie dobrze funkcjonował. 

Niedobory NNKT są dosyć szybko widoczne na skórze, ale i na włosach. Bez nich włosy stają się kruche, łamliwe i pozbawione blasku. W niektórych przypadkach pojawia się łupież. Skóra staje się sucha, szara i mało elastyczna. Szybciej pojawiają się też na niej zmarszczki.

Jeżeli jadamy dużo ryb morskich to na pewno nie będziemy narzekać na brak NNKT. Ja niestety za nimi nie przepadam (a raczej za ich przyrządzaniem), więc staram się uzupełniać dietę innymi sposobami...

Do niedawna preferowałam oleje w kapsułkach. Co roku na jesień piłam tran, a od kilku lat regularnie przez cały rok przyjmowałam olej z wiesiołka (oczywiście z przerwami). Jego działanie wciąż mnie zachwyca - wzmacnia wyraźnie mój organizm, poprawia stan skóry i włosów, ale przede wszystkim ma zbawienny wpływ na moją cerę. Zanim zaczęłam go brać co miesiąc na twarzy wyskakiwały mi przykre niespodzianki (i nie były to drobne krostki, ale wielkie, bolące gule), które w dodatku bardzo długo się goiły - nieraz nawet po 2-3 tygodnie. Dzięki wiesiołkowi pozbyłam się tego problemu, a jeśli nawet coś mi wyskoczyło to goiło się w 2-3 dni! Dodatkowo olej z wiesiołka świetnie działa i na PMS - wyraźnie łagodzi on jego objawy ;)

Olej z pestek dyni

Od trzech miesięcy zamiast wiesiołka używam oleju z pestek dyni. Niestety nie byłam z nim tak regularna, bo jednak łatwiej mi łyknąć kilka kapsułek niż pamiętać by codziennie go użyć...

Olej z pestek dyni wyróżnia się na pewno smakiem i zapachem. Jak dla mnie jest to typowo orzechowy aromat, który w pierwszej chwili może i niezbyt przypadł mi do gustu, ale z czasem go pokochałam!

Najczęściej dodawałam go do sałatek (polewałam nim nawet same pomidory) i mojego wieczornego, owocowego koktajlu. Świetnie komponował mi się zarówno z bananem jak i jabłkowo-pietruszkowym miksem.

Co zauważyłam? 

Na pewno wzmocnienie organizmu. Nie dopadła mnie w tym roku żadna poważniejsza choroba, a przeziębienie i katar, którego się nabawiłam na początku listopada trwało tylko 3 dni! Naprawdę nigdy jeszcze nie uporałam się z katarem tak szybko. Oczywiście bez jakichkolwiek środków farmaceutycznych!

Moje włosy są bardzo mocne, kompletnie się nie rozdwajają ani nie łamią (i to bez zabezpieczania ich olejem i silikonem o których ostatnio wciąż zapominam). Są elastyczne i bardzo błyszczące (również bez użycia jakiejkolwiek odżywki).

Skóra zupełnie nie jest sucha (nawet na łokciach), a cera poza kilkoma bliznami po dawnym, chyba-żelatynowym wysypie jest w bardzo dobrym stanie. Nic poważniejszego już od dawna mi nie wyskakuje :)) Pamiętam też, że w momencie, gdy zaczęłam pić olej z pestek dyni wszystkie niespodzianki pożelatynowe zaczęły się nagle bardzo szybko goić. Oczywiście nie mam pewności czy to bardziej zasługa Effaclar Duo czy oleju... ale wierzę, że i on miał w tym swój udział :)

Początkowo planowałam olej stosować również zewnetrznie, ale przyznam Wam szczerze, że za bardzo mi posmakował i szkoda mi go było dawać na włosy :D Olej ma bardzo ciemny, brązowy kolor, więc i tak nie można by go stosować solo, a w mieszankach z innymi, nie umiałabym w 100% ocenić jego działania.

Czy znalazłam jakiś minus tego produktu? 

Na pewno może być nim wyrazisty smak, który nie każdemu przypadnie do gustu. Jeśli chodzi o cenę to wydaje mi się, że 27zł za 250ml oleju nie jest wcale aż tak wygórowane. Taka butelka wystarcza na bardzo długo, a jeśli porównamy ceny z olejami w kapsułkach (gdzie za około 30ml w 60 kapsułkach musimy zapłacić kilkanaście złotych) to okazuje się, że to wcale nie jest tak dużo :) Mój olej pochodzi z TEJ strony i następnym razem chyba zamówię sobie to większe opakowanie :D

A Wy pijecie jakieś oleje? Pamiętacie by uzupełniać dietę o NNKT? :)


Pozdrawiam Was serdecznie, 


PS Do środy wieczorem jestem pozbawiona internetu :( Ostatnie cztery dnie spędziłam na przeprowadzce. Już prawie udało mi się rozpakować wszystkie swoje rzeczy i znaleźć miejsce na te kilka ton kosmetyków :D Jestem naprawdę wykończona! i nawet nie miałam jeszcze czasu by przygotować miesięczną aktualizację ani odpisać na Wasze maile czy komentarze :( Obiecuję poprawę jak już dojdę do siebie ;)
Udostępnij

117 komentarze:

  1. Ja piję tran, miksturę oczyszczającą (w której pojawia się olej kukurydziany) i okazjonalnie dodaję oleju lnianego do potraw, więc genralnie pamiętam o NNKT :) ale wpis bardzo przydatny szczególnie dla tych, którzy nie zdają sobie sprawy z dobroczynności NNKK :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, na pewno wypróbuję zarówno olej z wiesiołka jak i z pestek dyni :)

    A już zastanawiałam się dlaczego nie pojawiają się wpisy na Twoim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No w końcu jesteś :) Ale się stęskniłam :) Chyba jestem od Ciebie uzalezniona:) Pozdrawiam Agnes

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a już myślałam, ze nikt nie zauważył mojego zniknięcia :D ja też się za Wami stęskniłam :*

      Usuń
    2. Od razu mi lepiej :) Agnes

      Usuń
    3. No pewnie że zauważyłyśmy!
      Już się martwiłam, bo nie pojawiło się Poczytaj mi Anwen... Dobrze, że to była tylko przeprowadzka. :)
      A post faktycznie z cyklu wzbudzających poczucie winy... Nawet bym piła ten olej, ale nie chce mi przez gardło przejść, no nie chce i już. :(

      Usuń
    4. Laura, ale mi sam też by przez gardło nie przeszedł :) Trzeba go mieszać z czymś, polać nim sałatkę... Podziwiam osoby które są w stanie przełknąć łyżkę oleju, ja nie dałabym rady.

      A poczytaj mi anwen wróci na pewno w przyszłym tygodniu :))

      Usuń
  4. W jaki sposób przyjmujesz olej z wiesiołka? Kapsułki-suplement, dodajesz do potraw, czy może pijesz na hardkora? :D

    Z olei - w kuchni - używam olej MCT (świetne źródło energii), kokosowy, rzepakowy, lniany, sezamowy (ależ on pachnie! świetny do tej pysznej sałatki http://vitalia.pl/index.php/mid/118/fid/1480/diety/dieta/recipe_id/12611 ), i oczywiście oliwę z oliwek.

    Zawsze byłam zwolenniczką działania przede wszystkim od wewnątrz. Najpierw dieta, a dopiero potem kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesiołka tylko w kapsułkach :)

      Usuń
  5. Od razu mi lepiej:) Agnes

    OdpowiedzUsuń
  6. Może nie pijam, ale smażę na oleju z pestek winogron (lub oliwie, gdy go brak).
    Ale NNKT zawsze w mojej diecie obecne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błąd, smazenie na oliwie i oleju z pestek winogron powoduje powstanie wolnych rodnikow, które są toksyczne . Te oleje służą do spożywania na zimno , właśnie ze wzglendu na WNKT ,
      Smazymy na tych z jak najmniejsza ilością WNKT ( wielonienasyconych kwasów tłuszczowych) a więc na rzepakowym bądź slonecznikowym .
      Zasada im wiecej nienasyconych połączeń tym wiecej toksycznych rodnikow!!!! Tym bardziej nie nadają się do smazenia !!!!!!

      Usuń
    2. Właśnie, że jak kupisz dobrą oliwę- extra virgin to masz tam aż 76 g jednonienasyconych kwasów tłuszczowych i jak najbardziej można na niej smazyć :) ma ok. 200 stopni temperatury dymienia co nadaje się do krótkiej obróbki termicznej :)

      Usuń
  7. Anwen, dostałam niedawno od teścia olej lniany, jak mogę go wykorzystać? Mama prosiła żeby znaleźć jakieś przepisy kuchenne z tym olejem, ale... nic nie znalazłam konkretnego, za to wyczytałam, że działa dobrze na włosy. Co z nim mogę robić? :) Można go pić samego np.? Czy raczej zewnętrznie jest lepszy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie lepiej wewnętrznie, ale i na włosy możesz spróbować, bo wiem, że u wielu osób (w tym i u mnie) świetnie się sprawdza. Co do przepisów to nic Ci nie podam niestety, ale nie powinnaś mieć problemu z wyszukaniem, jest tego bardzo dużo na necie :)

      Usuń
    2. Stosując go na włosy mówisz o zwyczajnym olejowaniu włosów? Spróbowałam ostatnio metody z odżywką i wodą, ale chyba mam złą buteleczkę, bo takie psikadełko po mgiełce Radical. :( Poszperam w necie za jakimiś sałatkami do których nadaje się olej lniany. ;)

      Usuń
    3. To i ja się udzielę :) Oczywiście, że wewnętrznie! Olej lniany to bogate źródło Omega 3, możesz choćby ot tak dolewać 2 łyżki do obiadu :) Powinno się spożywać około 4 łyżek dziennie. Pamiętaj, że oleju lnianego nigdy nie wolno podgrzewać, spożywać można tylko i wyłącznie na zimno, i należy przechowywać w lodówce :)

      Usuń
    4. Już zapisuję sobie w notesiku! :)

      Usuń
    5. olej lniany od momentu wytloczenia na zimno powinien byc przechowywany w tem. ponizej 10 stopni i zuzyty do miesiaca i oczywiscie nie rafinowyny- inaczej jest zupelnie bezwartosciowy ....

      Usuń
    6. Coffee, polecam Ci zastosowanie oleju lnianego do twarogu (to ważne - tylko chudego). Widelcem rozkrusz twarożek, wkręć dużo pieprzu i dodaj soli do smaku. Możesz do tego dodać również cebulkę. Ten olej zastępuje śmietanę w tej potrawie. Smakuje znakomicie!
      Smacznego! Ala

      Usuń
    7. ja wlasnie tak robilam przez wakacje :) zwykly serek wiejski, lyzka oleju lnianego, troche jablka, salaty, pietruszki (wszystko drobno pokrojone) i troche pestek z dyni, nasion lnu, orzechow wloskich, cokolwiek lubimy :)
      raz zdarzylo mi sie zrobic rybe smazona z cebula i ryzem a potem podawana na zimno i fajnie podkreslil smak, ale to byla czysta improwizacja kuchenna wiec nawet nie pamietam jak ten przepis szedl..
      do polewania salatek tez jest swietny :) ciezko mi ocenic jego jakis zbawienny wplyw bo staram sie ogolnie zdrowo odzywiac ale moge powiedziec jedynie ze mimo dziwnego smaku jakos zawsze do tego oleju wracam :)

      Usuń
    8. A ja olejem lnianym smaruję dzieci po kąpieli każdego dnia.

      Usuń
    9. Na pewno zastosuję się do Waszych rad :)) Wczoraj wlałam 1,5 łyżki tego oleju do pasty jajecznej, czy to dobrze, czy to źle?

      Usuń
  8. Post z cyklu wzbudzaczów wyrzutów sumienia :P Ja niestety nie jadam zbyt wiele ryb- lubię je bardzo, ale często po prostu brak mi pomysłów na to, jak je inaczej wykorzystać, niż wrzucić w panierkę i na patelnię. Oczywiście jest jeszcze tuńczyk z puszki, którego uwielbiam, ale nie wiem, czy zapuszkowana ryba jest tak zdrowa jak świeża... W każdym razie chyba wypróbuję taki olej- skoro można dodawać go do sałatek, to u mnie na pewno znajdzie zastosowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A sałatki, pasty rybne na kanapki? Ja z kolei nie cierpię ryby podsmażanej w panierce na patelni ;) Lubię z grilla, albo upieczoną w folii w piekarniku.

      Usuń
    2. dokładnie tak jak ja :) jeśli rybka to tylko z grilla albo pieczona :D ale nie umiem ich sama tak przyprawić, żeby mi naprawdę smakowały :((

      Usuń
    3. A znasz stronę Kwestia Smaku? Polecam, kopalnia przepisów prostych, szybkich do przygotowania, na bazie naturalnych składników, a jednocześnie wyrafinowanych :)

      Usuń
    4. pewnie, ze znam i uwielbiam :)))

      Usuń
  9. Hmmm chyba muszę zacząć pić olej albo kupić jakieś kapsułki...

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaciekawiłaś mnie działaniem tego oleju z dyni. Też się "suplementuję" olejami. Co prawda trudno mi powiedzieć, co mi dają, bo ciężko stwierdzić, co z czego wynika ;-) Ale lubię dbać o zdrowie swoje i mojej rodzinki, więc takie informacje są dla mnie cenne. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. ryby po obróbce termicznej nie mają już nic wartościowego, polecam wędzone. Tranu nigdy w życiu nie tknę, Ty chyba też nie powinnaś, skoro nie używasz kosmetyków testowanych na zwierzętach, nie rozumiem jak możesz chcieć pić olej z wątroby ryb, które są rzadkie, a które są przez rybaków męczone, masakrowane, obcinane im są wszystkie płetwy, wyciągana żółć i wrzucane są wciąż żywe do morza gdzie toną... ewentualnie przez długie lata trzymane w hodowlach i bestialsko traktowane by otrzymać ten cenny olej... nie uważam, żeby to było konieczne aby być zdrowym. Jeśli chodzi o te duże bolące gule, to idź z tym do dermatologa, mnie się ostatnio zrobiła taka na nosie i okazało się, że to czyrak, który jest niebezpieczny dla zdrowia i życia (wywołuje m.in. ropień opon mózgowych)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tran jest z dorsza. A po drugie - jesz ryby a masz problem z tranem? Trochę nie rozumiem.

      Usuń
    2. Wędzone ryby z kolei maja ogromna ilośc nitratow, niebezpiecznych dla zdrowia ;) wywołują m.in. Raka żołądka , co jest utrapieniem Japończyków i najczęstszym u nich nowotworem :)
      Może po prostu nie dajmy się zwariować ... Jedzmy ryby jak komu pasuje ??!!
      Zawsze można na surowo ;) w sushi ;)

      Usuń
    3. Sushi tez moze miec zlowrogie wlasciwosci, o: http://shine.yahoo.com/healthy-living/dangers-eating-sushi-worst-case-scenario-guide-215700695.html

      NB: mnie powyzszy artykul nie zniechecil ;)

      Usuń
    4. gala - mam problem z ginącymi gatunkami, nie z jedzeniem ryb :(

      Usuń
  12. Anwen, ja z innej beczki poproszę o radę. Zrobiłam małą głupotę, mianowicie jakiś czas temu ufarbowałam włosy ( nie wiem po co, bo już mi odrosły całkiem w swoim kolorze...) Miał być delikatny orzechowy, a farba złapała mi na mocny ciemny, prawie czarny kolor. Wyglądało źle, więc musiałam siłą rzeczy skatować sobie włosy - rozjaśnić i ufarbować od nowa. Udało mi się względnie doprowadzić włosy do normalnego stanu w kolorze bardzo zbliżonym do naturalnego, nie są mocno przesuszone, ale nie w tym rzecz. Jak wiadomo, farba z włosów utlenionych szybko się wypłukuje i właśnie zaczynam dostrzegać ten proces. Powiedz, czy nie masz jakiegoś sposobu, płukanki lub czegoś podobnego co mogłabyś polecić, żeby utrzymać przyciemniony kolor włosów? Nie chodzi mi o ciemny brąz nawet, tylko żeby z takiego hmmm, średniego blondu w odcieniu orzecha nie wychodził ten rozjaśniony żółtozłoty? Będę wdzięczna za podpowiedź bo nie chcę już farbować ani robić żadnych cudacznych rzeczy, tylko spokojnie powoli przeczekać aż mi wróci naturalny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja używam płukanki kawowej. ponoć olej z orzechów włoskich przyciemnia włosy, mam zamiar się o tym przekonać bo mam podobny problem.

      poza tym Anwen juz pisała o "przyciemniaczach", oczywiście bez grama chemii ;-)

      Usuń
  13. ja wczoraj kupiłam lniany, który nota bene okazał się mieć termin ważności do 1 grudnia, muszę zacząć pić olej, bo od nie dawna stosuję OMC, nie mam grud ale w miejscach gdzie najczęściej dotykam dłonią twarzy mam mały wysyp, więc się muszę wspomóc od wewnątrz żeby jakoś przetrwać kilka tygodni oczyszczania się skóry.
    Aga.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja piłam lniany, a teraz biorę tran w kapsułkach :) Chociaż po powyższym komentarzu o traktowaniu ryb w celu uzyskania tranu to chyba ostatnia zakupiona paczka :( Oprócz tego od miesiąca piję siemię i w ogóle nie mam problemów z suchą skórą, dość u mnie niespotykane o tej porze roku :)Przeziębienia też ani widu ani słychu :)Dzięki za polecenie oleju z pestek dyni - na pewno spróbuję :)
    powodzenia w przeprowadzce!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Od kilku dni piję olej lnianym, zastanawiałam się czy nie włączyć do diety oleju z wiesiołka. Natomiast pestki dyni podjadałam w formie stałej. Zastanawiam się czy picie tych 3 specyfików na raz nie byłoby za dużo, chociaż kusi mnie, żeby tak to rozwiązać, chlup łyżka każdego i z głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie nie jest to dobry pomysł, lepiej jeden ale regularnie. W różnych olejach są różne proporcje kwasów omega i niektóre oleje mogą wzajemnie niwelować swoje działanie, np. olej lniany i oliwa z oliwek. Nie wiem jak w przypadku wiesiołka, ale lepiej nie przekombinować. Za to olej lniany polecam przyjmować z białkiem, np. twarogiem lub ewentualnie jogurtem. Wtedy jest o wiele lepiej przyswajalny :) lepiej się na tym skupić, plus oczywiście dbałość o resztę diety.

      Usuń
  16. Ja wolę jeść orzechy i pestki, poza kwasami tłuszczowymi mają znacznie więcej zdrowych składników :) Przy NNKT ważne też są proporcje i tu najlepiej się sprawdzają rybki. Więc jak dla mnie wystarcza mi tylko dobra kuchnia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Anwen olej z pestek dyni nierafinowany kupisz w Lidlu :) 250ml. za 19.99zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo super! :)) a on jest w stałej ofercie?

      Usuń
    2. Dobrze wiedzieć :) Ja też czasami brałam wiesiołek. Ale najczęściej kupowałam Biogal :)

      Usuń
    3. A co jest napisane na buteleczce? Pochodzi z Austrii? Bo tylko olej pochodzący ze Styrii (regionu w Austrii) jest takim prawdziwym i pełnowartościowym olejem z pestek dyni. Owszem sprzedają w hipermarketach olej z pestek dyni, ale są to najczęściej mieszanki olejów, gdzie prawdziwa zawartość oleju z pestek dyni to zaledwie 30%, najgorsze jest to, że w ogóle tej informacji nie podają na butelkach:/

      Usuń
  18. Ja wewnętrznie przyjmuję tylko oliwę z oliwek, ale ogólnie moja przygoda z olejami trwa raptem od dwóch i pół miesiąca także... wszystko przede mną. Muszę się zagłębić w temat, ciekawa jestem po jakie oleje jeszcze warto sięgnąć?

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam w lodówce całą butelkę oleju lnianego - nie wiem jak dziewczyny go piją.
    Po jeden łyżce mam odruchy wymiotne i po prostu nie mogę.
    Starałam się popijać to nic nie daję - nie jestem w stanie tego pić :(
    Tak samo z tranem - po prostu nie daję rady - jak już przełknę i popiję to mdli mnie do końca dnia. Starałam się zatem brać wieczorem (by rano nie psuć sobie dnia), ale to skutkowało mdłościami w nocy....
    Zastanawiam się czy opłacalne jest branie kapsułek - np. tranu czy faktycznie są tak dobre jak normalny tran z butelki ?

    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze piłam tran w kapsułkach :) i u mnie zdecydowanie działał

      Usuń
    2. Ja dolewam odpowiednią ilość oleju do jogurtu pitnego, mieszam i piję.
      Prawie nie czuć smaku oleju, a w nabiale jest lepiej przyswajalny :)

      Usuń
    3. Dziękuję anwen zatem zdecyduje się na kapsułki.

      Anonimie nie jadam jogurtów, jeśli już to tylko piję mleko ale w małych ilościach - kartonik na tydzień / dwa.

      Aga

      Usuń
    4. Aga, ja zamówiłam z US olej z łososia norweskiego w kapsułkach. Bardzo wysokiej jakości product, wystarczył na około 3 miesiące. Z takich najbardziej widocznych plusów to napięta, nawilżona cera, wysyp babyhair i generalna poprawa stanu włosów. Polecam.

      Usuń
    5. Prezpraszam - z łososia z Alski ;) A tutaj link dla zainteresowanych (mam nadzieję, że Anwen nie ma nic przeciwko takiej krypto reklamie): http://www.newchapter.com/fish-oil

      Usuń
    6. Aga - dziękuję.
      Chętnie bym zamówiła z tej strony - ale znając życie pewnie płatność jest tylko kartą kredytową której nie posiadam i akurat posiadać nie chcę (zbyt kuszące ;))

      Poszukam czegoś podobnego w DOZie.

      Pytanie do dziewczyn - macie jakiś sprawdzony tran w kapsułkach ?
      Właśnie szukam.

      Niestety za oleje w buteleczkach / trany itd dziękuję - nie dam rad przełknąć :)

      Aga

      Usuń
    7. Aga - w kapsułkach najlepiej Iskial lub z trochę droższych (ale zdecydowanie najlepszy) Ecomer. Oba to trany z rekina, te z dorsza moim zdaniem są gorszej jakości i mniej efektywne. :)

      Usuń
    8. Dziękuję kathy :)
      Dzisiaj zamówię Ecomer !

      Dodam też kapsułki z wiesiołka.

      Aga

      Usuń
  20. Mam nadzieję, że ktoś może mi odpowiedzieć. To dla mnie ważne. Po recenzji Seboradinu u Anwen przy najbliższej wizycie w aptece kupiłam go i się zakochałam. Włosy są po nim jakbym na nie wylała nie wiadomo jakie silikony. *_* Stosuję go teraz po każdym myciu, bo jestem zakochana, ale on ma na drugim miejscu w składzie cetearyl alkohol, czy to nie wysuszy mi włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tzw alkohol tłuszczowy :) włosów na pewno nie wysuszy, wręcz odwrotnie

      Usuń
  21. Oj, oj, przyznaję się bez bicia, że piję oleje bardzo nieregularnie. Przeważnie po prostu o nich zapominam, jak stoją w lodówce a ja do niej nie zaglądam aż tak często :P Mam u siebie lniany i rydzowy, oba nie są złe. Pewnie, jakbym je spożywała regularnie,to by były lepsze efekty ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszystko fajnie, tylko nie napisałaś, jaką ilość dziennie zażywasz.

    OdpowiedzUsuń
  23. Piję wiesiołka regularnie, a nie dawno zaczęłam arganowy :)

    OdpowiedzUsuń
  24. NI jem, ale wpierniczam pestki dyni na potęgę :) Niewiele, ale zawsze coś :) Oleju do jedzenia raczej tak nie bardzo mi się widzi używać..:)

    OdpowiedzUsuń
  25. To jest ciekawy pomysl. Bralam tran, ale juz definitywnie mi sie znudzil :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Olej w kapsulkach to sam syf, najlepiej wybierac naturalne zrodla NNKT, a nie jakies syfy, ktore maja termin przydatnosci 242424 lat i jełczeja i sa rakotwórcze..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój jest ważny przez dwa lata od daty produkcji ;) więc raczej normalnie... skąd pomysł, że to sam syf?

      Usuń
    2. No właśnie? Może jakieś fakty, stronka na popartcie argumentów o "syfiastych, rakotwórczych" walorach? ;)

      Usuń
  27. Mam pytanie... w dzieciństwie przeszłam przez łysienie plackowate, miałam może 5-6 lat, nie miałam włosów na czubku głowy,na szczęście wszystko odrosło, ale teraz wydaje mi się że włosy w tamtym miejscu szybciej mi się rozdwajają i są ogólnie słabsze od pozostałych, poza tym skóra na czubku głosy jest bardziej sucha i tak jakby szorstka.
    Czy ten stan włosów i skóry może mieć jakiś związek z łysieniem?

    OdpowiedzUsuń
  28. A ja sie zapytam o olej z wiesołka :3
    Jak stosowałaś go wewnętrznie i jakie były efekty... Też takie same jak z dyni (pomijając to o czym wspominałaś i mówiłaś, że każdy-> elastyczność włosów, blask, odporność)? i jakie to muszą być przerwy...
    A tak poza tym to... Polecisz mi jakąś dostępną stacjonarnie odżywkę z proteinami? :3
    Bez silikonów itp.^^
    O Artiste słyszałam, lecz jej chyba nie powinno używać się za często, bo to "intensywna kuracja"...

    OdpowiedzUsuń
  29. W lidlu jest teraz promocja na olej z pestek dyni chyba 19zł za 250ml a stosowałaś może olej lniany na skórę głowy?

    OdpowiedzUsuń
  30. Faktycznie wisioołek łagodzi PMS, sprawdziłam na sobie! :-)

    Zaczęłam od 1 grudnia po raz kolejny pić olej lniany budwigowy. Jak do tej pory to mój ulubiony. Polecam

    OdpowiedzUsuń
  31. Anwen co sądzisz o takim składzie: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamide DEA, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, PEG-6, Caprylic/Capric Glycerides, C12-13 Alkyl Lactate, Allantoin, Panthenol, Aloe Barbadesis Leaf Extract, Tetrasodium EDTA, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Parfum. ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekstrakt z aloesu daleko w składzie, według mnie bardzo średnio.

      Usuń
  32. Dziewczyny a czy można brać i olej lniany i tran ?

    OdpowiedzUsuń
  33. Ciekawy post:) nie pomysłałabym o piciu olei:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Piję tran. :D
    I sok z aloesu co jakiś czas, choć to nie olej - też bardzo dobrze wpływa na organizm.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja wolę uzupełniać nienasycone wolę tłuszczowe ziarnami i pestkami niż olejami. Olej to produkt wysokoprzetworzony i powinno go być jak najmniej w naszej diecie (więcej o tym pisałam jakiś czas temu u siebie http://zielonawsrodludzi.blogspot.com/2012/10/wprowadzanie-siemienia-lnianego-do.html).
    Ale pod wpływem Twoich pochwał dla oleju z wiesiołka, kupiłam sobie nasiona wiesiołka i zajadam z owsianką na śniadanie. Efekty są widoczne już po miesiącu.

    OdpowiedzUsuń
  36. Hmm, czy picie oleju może wpłynąć na długość włosa? Myślałam, że tylko na odrost... Włos to struktura martwa, więc chyba nie powinno już nic na długość z organizmu być transportowane...
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  37. Super post, bardzo mnie zainspirowal i chyba sama muszę zacząć uzywac któregoś z opisanych przez Ciebie olei.
    Zastanawia mnie ten z pestek dyni bo jeszcze nigdy o nim nie słyszalam :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  38. biorę od początku listopada olej z wiesiołka i (odpukać) faktycznie widzę różnice w cerze :)

    dzisiaj zaczynam przygodę z kozieradką, wywar już stoi w lodówce :)

    gdyby ktoś nie miał dostępu do doz.pl to ja swoją kupiłam w sklepie/aptece Herbapolu za coś ponad 5 zł.


    trzymam kciuki za przeprowadzkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Hej czemu nie solo na skali. Ja wczoraj próbowałam dynia na skali, orzech włoski na długości efekt fajny. W ogóle orzech na długości u mnie jest teraz idolem...
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście miał być SKALP... :-)

      Usuń
  40. Ja uwielbiam skubać pestki z dyni, ale nie wiem czy to się liczy tak jak picie oleju ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Zrobiłaś mi "smaka" na sałatkę z takim olejem :) Mmm...
    Muszę spróbować.
    W tym miejscu prośba o wpis z przepisami z użyciem tego oleju skoro do smażenia się nie poleca.

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie zażywam żadnego oleju dla zdrówka niestety;( Tylko zewnętrznie na włoski.

    OdpowiedzUsuń
  43. Uwielbiam wszelakie oleje, jak tylko mogę staram się zajadać wszelkie sałatki z dodatkiem różnych olejów, moim szczególnym ulubieńcem ze względu na działanie jest olej lniany :))

    OdpowiedzUsuń
  44. a ja jestem skubaczką pestek z dyni ;-) trochę ciężej skubie się je niż słonecznika, ale w pracy to świetny odstresowywacz

    OdpowiedzUsuń
  45. U mnie też bardzo dobrze spisywał się olej z wiesiołka. Muszę do niego powrócić, bo ostatnio moja cera wygląda gorzej i strasznie się czuję, gdy dopada mnie PMS.

    OdpowiedzUsuń
  46. przepraszam że pytanie nie dotyczy postu, ale pije drożdże od 2 tyg. lecz w tym czasie zdarzyło mi się ich [drożdży ] nie wypić przez 3 dnie pod rząd... Jeżeli piła bym drożdże jeszcze przez 2 tyg. bez przerwy to czy ten fakt, że nie piłam ich przez kilka dni będzie miało znaczenie dla długości moich włosów ?

    OdpowiedzUsuń
  47. No cóż, ja o NNKT nie pamiętałam do tej pory, ale Twój wpis zachęcił mnie do tego, żebym się zaopatrzyła w olej z wiesiołka ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja używam jedynie oliwy z oliwek ale nie zauważyłam by jakoś szczególnie wpłyneła na moje włosy czy paznokcie..

    OdpowiedzUsuń
  49. A czy olej z wiesiołka w kapsułkach można brać, gdy stosuje się antykoncepcję hormonalną? Nie zmniejsza to działania tabletek anty?

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja piję codziennie olej lniany: dwie łyżki podczas posiłku na żywca, myślałam, że nie dam rady, ale nie jest taki najgorszy, jego smak kojarzy mi się z rumiankiem, który bardzo lubię. Dodatkowo stosuje też olej jako zastępstwo drogeryjnych kosmetyków do twarzy. Zmywam nim makijaż oraz smaruję twarz na noc, zaczęłam 2 tygodnie temu i śmiało mogę powiedzieć, że działa cuda. Od jakichś 10 lat mam problemy skórne i to jest pierwszy raz jak zaskórniki na mojej twarzy znikają w oczach, naprawdę mam teraz super gładką buzię, niskie temperatury nie wpływają na jej stan, czuję bardzo dużą poprawę nawilżenia, a poza tym przestały mnie piec oczy od demakijażu. Widzę też poprawę stanu skóry ciała po wewnętrznym stosowaniu, bo zawsze w okresie grzewczym skóra mnie tak bardzo swędziała, że aż piekła, żaden dermatolog nie mógł mi nic pomóc, a po oleju widzę dużą poprawę. Może nie u wszystkich tak działa, ale jak dla mnie to jest rewelacja, bo moja skóra wcześniej naprawdę zatruwała mi życie.

    OdpowiedzUsuń
  51. oczywiście, oleje to podstawa :) oleje, orzechy, tłuste rybki (łosoś, makrela, śledzik), sery (żółte, kozie), dobre masełko ekologiczne, a do tego warzywa, owoce i inne smakołyki :D oleju z pestek dyni nigdy jeszcze nie miałam, ale chyba warto i jego spróbowac ;) powodzenia z przeprowadzką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodam jeszcze, że chodzi mi o takie dodawanie olei do różnych sałatek, potraw, a nie picie 'solo' - tak nigdy nie próbowałam, jednak za dużo tłuszczu w diecie tez nie dobrze :) złoty środek musi byc ;)

      Usuń
  52. muszę wypróbować ten olej w końcu, ale na razie mam taki zapas, że trzeba wykonczyc ;)

    OdpowiedzUsuń
  53. Może skorzystasz http://polowanienapromocje.blogspot.com/2012/12/testowanie-odzywek-bez-spukiwania-mrs.html dla ciebie chyba fajny pomysł :)

    Elajla

    OdpowiedzUsuń
  54. Nie wyobrażam sobie picia tranu... Dlateg przyjmuje go w kapsułkach i zdecydowani poprawił mi odporność, włosy i paznokcie... Ale niestety nie dał sobie rady z moim corocznym załatwieniem zatok...

    OdpowiedzUsuń
  55. hej, już czwarty miesiąc łykam wiesiołka i dopiero po Twoim wpisie zorientowałam się, ze ominęły mnie jesienne choróbska :) a zazwyczaj o tej porze roku chorowałam. Cierpię też na zespół policystycznych jajników i olej z wiesiołka wywołuje u mnie miesiączkę! Wcześniej okres miałam co 6-7 miesięcy a odkąd łykam kapsułki to występuje co 1,5 mies :) a lekarze wciskali mi tylko tabletki anty. Polecam więc wiesiołka z całego serca i po tym opakowaniu mam zamiar przerzucić się na tran lub kolagen w tabletkach :)

    OdpowiedzUsuń
  56. uwielbiam olej z pestek dyni z kapustom kiszoną, mniam:)

    OdpowiedzUsuń
  57. Anwen, zastanawiałam się nad tym, co napisałaś, że brałaś przez kilka lat olej z wiesiołka. I wiem, że jest to źródło omega 6, ale słyszałam też, że ważne jest aby w organizmie panowała równowaga między omega 6 i omega 3 więc zastanawiałam się czy przez te kilka lat brałaś również coś z omega 3? Właśnie zabieram się za branie olejów doustnie i chciałabym wiedzieć jak to wyglądało u Ciebie, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Lila

    Anwen świetny blog, wiele można się nauczyć:)))
    Hej olej z wiesiołka łykam od 2 lat i to on mnie uratował przed egzemą rąk której się nabawiłam dwa lata temu.Lekarze mi przepisali mnóstwo sterydów wszystko odrzuciłam i zaczęłam łykać olej z wiesiołka na razie odpukać.3 miesiące biorę a potem miesiąc przerwy i tak cały czas oprócz tego dwa razy w roku robię detoks całego organizmu oprócz tego że cały nagromadzony "syf" wyrzucam z siebie to jeszcze o niebo lepiej wchłaniają się substancje odżywcze. Oleju lnianego nie mogę przełknąć więc stosuję go na włosy, kupiłam masło kokosowe i jem łyżkę dziennie. Zrobiłam większe zakupy i pokupowałam oleje: z migdałów, makadamia, słonecznikowy, z pestek winogron i śliwki, avocado, jojoba, z czarnuszki, rycynowy, z lnu, oliwa z oliwek no i na razie starczy.Używam je do włosów i na twarz. Ostatnio olejowałam włosy rycyna, len i oliwa z oliwek i były super mięsiste, dzisiaj olejowałam z kokos, oliea z oliwek, babydream, makadamia, czarnuszka i chyba za dużo tych składników pomieszałam bo potem nie mogłam za bardzo je rozczesać:( więc chyba zostanę przy 3składnikach:)

    OdpowiedzUsuń
  59. ja piję mieszankę oleju, cytryn i aloesu. niezbyt dobre, ale cóż ;)
    początkowo piłam olej ryżowy, był całkiem spoko.
    teraz mam olisanę, która jest dla mnie straszna w smaku, ale przynajmniej trochę kwasu omega dostarczę organizmowi (nie jem ryb)

    OdpowiedzUsuń
  60. A jak wpływa olej z wiesiołka na zajście w ciażę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tz nie chcę i się trochę obawiam

      Usuń
    2. Oooooooooooooo, właśnie szukałam w necie czegoś o olejach i wpadłam przypadkowo na Twojego bloga :D Włosy wypadały mi od 20 lat, czyli od czasu urodzenia drugiego dziecka. Bywały okresy, że sypało mi się ze łba trochę mniej, ale przeważnie więcej :( tragedia po prostu ;( czego ja nie łykałam, jezuuuuuuuuuuusie Świebodziński!!!!! całe apteki sponsorowałam. Rok temu zaczęłam odchudzanko i wystraszyłam się ze teraz to dopiero się posypie! a tu miła niespodzianka, nie dość, że nie sypało się więcej to systematycznie coraz mnie aż przestało zupełnie :D zaczęłam zachodzić w łysiejącą głowę, co też może być przyczyną tego cudownego nawrócenia ;) i z rozmyślań mi wyszło, że nic innego, tylko oleje, których używam od roku nałogowo.....sezamowy, arachidowy, z avocado, z białych trufli, z czarnych trufli, z pestek dynii i z pestek winogron, krokoszowy, z czarnuszki, rydzowy (z tzw lnianki), lniany, rzepakowy ......do sałatek, do chudego twarożku, do śledzików....do czego sie da, praktycznie do każdego posiłku. Włosy mam takie, że chłop może mnie za nie ciągać do łóżka i żaden mu w garści nie zostanie :D Polecam kobietki, uwierzcie mi na słowo :D Pozdrawiam, Marzena z Poznania ;)

      Usuń
  61. Ja od dwóch tygodni jem codziennie dwie łyżki oleju lnianego. Kupiłam go w biedronce. Pierwszy raz połknęłam dwie łyżki solo, poczułam orzechowo-gorzki smak. Nie było źle, ale stwierdziłam, że spróbuje dodawać go do posiłków. Teraz bardzo mi posmakował. Zamaczam w nim chleb, dodaje do musli z mlekiem lub do serka wiejskiego. Mam nadzieje, że za jakiś czas odczuje na sobie jego dobroczynne działanie.

    OdpowiedzUsuń
  62. Hej,
    Czytałam, że olej z wiesiołka biorą dziewczyny, które starają się dziecko. Na forach piszą, że olej z wiesiołka trzeba brać tylko do owulacji. I stąd pytanie - czy spotkałyście się z tego typu opiniami i czy Wy bierzecie ten olej cały czas.

    OdpowiedzUsuń
  63. Witam Anwen, trafiłam do Ciebie kierowana linkiem zamieszczonym na FB na stronie Oleju z pestek dyni. Nigdzie nie mogę znaleźć odpowiedzi na pytanie dlaczego niektóre źródła podają, że można stosować go dodając do potraw na zimno, a inne, że należy stosować go po posiłku ? Czy stosowany w kuchni zmienia swoje dobroczynne właściwości? Bo przecież Ty pisalaś, że po prostu dodawałaś go do potraw i odczulaś działanie. Prosiłabym o odpowiedź, pozdrawiam, Karolina

    OdpowiedzUsuń
  64. a co myślicie o piciu każdego dnia łyżki stołowej tranu i łyżki oliwy z oliwek? Dobre połączenie? i czy robić przerwy w stosowaniu?

    OdpowiedzUsuń
  65. Rzeczywiście olej z pestek dyni jest rewelacyjny, kupiłam ostatnio z oleofarm. Używam i już widzę efekty.

    OdpowiedzUsuń
  66. Olej z pestek dyni znalazłam dziś w Lidlu na resztkach promocji Deluxe bodajże, cena 19,99 za 250ml.

    OdpowiedzUsuń
  67. Ja ten olej moge pic sam :-) Jest pyyyyychaaaaa i wcale nie ma az tak wyrazistego smaku :-p Miodzio.

    OdpowiedzUsuń
  68. Trochę ciekawych informacji o działaniu oleju z pestek dyni na włosy i nie tylko można znaleźć na blogu http://oliwka24.pl/olej-z-pestek-dyni-na-pasozyty-i-piekne-wlosy/. W artykule także informacje, jak z pomocą pestek dyni i oleju można zwalczać pasożyty przewodu pokarmowego.

    OdpowiedzUsuń
  69. Bardzo mi się wszystko tu podoba!!!Pierwszy raz jestem:)
    Pozdrawiam.A

    OdpowiedzUsuń