Inteligentne ciało


Agnieszka wstała rano, ubrała koszulkę i dżinsy, a włosy związała w kucyk, nawet ich nie czesząc. Wyszła bez śniadania, delikatnie zamykając drzwi nie chcąc obudzić męża. Szła przez miasto budzące się do życia i obserwowała jak szarość budynków pieści się bursztynowymi promieniami wschodzącego słońca.

Zanim tam pójdzie chciała jeszcze przejść się po parku, poczuć woń młodych liści, płodnej ziemi i spokoju. W kieszeni swoich dżinsów złożona kartka papieru parzyła ją swoją obecnością, nie pozwalając o sobie zapomnieć.

Wszystko zaczęło się trzy miesiące temu. To mniej więcej wtedy, po wieczornym prysznicu i wyciągnięciu z odpływu garści martwych już włosów, wmasowywała w swoje ciało ciepły olejek arganowy i gdy doszła do piersi, wyczuła dziwne wgniecenie. Ubytek, coś jakby mocny odcisk kciuka w masie solnej. Tyle, że to nie była masa solna, a jej pierś! Wystraszyła się. Miała sobie za złe, że nie wykonywała nigdy porządnego samobadania piersi i nie jest w stanie powiedzieć od kiedy ów odcisk jej towarzyszy. Zadzwoniła do swojego ginekologa, ale po drugiej stronie słuchawki usłyszała znużony głos recepcjonistki, mówiący, że pan doktor znajduje się na urlopie i najbliższy wolny termin, na który Agnieszka może się zapisać jest za trzy tygodnie. Najdłuższe trzy tygodnie jej życia.

To trochę zabawne, że mamy permanentną tendencję do przewidywania najgorszych scenariuszy. Jej kreatywna nadinterpretacja podpowiadała jej, że to z pewnością nowotwór i zastanawiała się czy mówić o tym mężowi, czy też zachować w tajemnicy.

Przez te trzy tygodnie Agnieszka zaczęła zauważać coraz więcej nieprawidłowości. Bardzo nieregularne miesiączki, na które do tej pory nie zwracała uwagi, bo wraz z Mateuszem od jakiegoś czasu starali się o dziecko i nie przejmowali się przebiegiem cyklu. Dziwny trądzik na plecach, ramionach i dekolcie, co w wieku dwudziestu pięciu lat nie koniecznie jest czymś prawidłowym. Pulsujące bóle głowy, tylko po prawej stronie, wiszące smutnie, suche i wypadające włosy. Nie wiedziała jednak czy to niepokojące objawy czy może część jej natury. Kto przecież doszukuje się nowotworu w suchych i może ciut więcej niż zazwyczaj wypadających włosach? Wiedziała, że oscyluje na granicy szaleństwa.

Po trzech tygodniach, długich dwudziesto ośmiu dniach gdy szła do gabinetu swojego ginekologa położonego na drugim końcu miasta, nie wiedziała czy bardziej się boi czy cieszy, że w końcu ten dzień nastał.

Zbadał ją palpacyjnie. I choć lekarz zachował pełen profesjonalizm, to Agnieszka i tak dziwnie się czuła ściągając przed obcym mężczyzną biustonosz i siadając przed nim z rękami za głową. Do badań przez pochwę już przywykła, poza tym wiedziała, że badania te są konieczne, ale piersi- one zawsze wydawały się jej bardziej intymne i zarezerwowane jedynie dla Mateusza. Było jej teraz wstyd gdy pomyślała, że gdyby nie odcisk i towarzyszący jej strach, pewnie nigdy nie zgodziła by się na to badanie.

Gdy dotykał palcami jej wgniecenia zmarszczył brwi. Kazał jej się położyć na kozetce i zrobił USG. Napomknął coś, że jeśli coś wyjdzie to trzeba będzie wykonać biopsję. Wstrzymała oddech.

- Nic nie ma. Piersi ma pani zdrowe.
Hurrrrra!!!!!
- teraz jednak musimy się zastanowić skąd się to wzięło. Proszę się ubrać i usiąść przy biurku.

Opowiedziała mu o wszystkich objawach, które zauważyła. Wspomniała nawet o włosach, a on potwierdził, że bardzo dobrze że mówi wszystko. Powiedział, że kobiety są bardzo delikatne i że nasze ciało na wiele sposobów próbuje manifestować, że coś jest nie tak. I często pierwsze objawy zaczynają się niewinnie jak właśnie od strony włosów, skóry czy paznokci.

Zlecił Agnieszce kilka badań i polecił umówić się na wizytę, gdy już otrzyma wyniki.

A teraz szła przez miasto budzące się do życia. Szarość budynków skrzyła się bursztynowymi promieniami wschodzącego słońca. Zanim tam pójdzie chciała jeszcze pójść do parku, poczuć woń młodych liści, płodnej ziemi i spokoju. W kieszeni swoich dżinsów złożona kartka papieru parzyła ją swoją obecnością, nie pozwalając o sobie zapomnieć. Wiedziała, że wyniki nie są takie jakie być powinny, a natłok internetowych informacji bombardował ją ogromem możliwych nieprawidłowości.
Ze spuszczoną głową opuściła park i ruszyła w stronę gabinetu doktora. Gdy siedziała już przed nim, wyjęła z kieszeni złożoną na pół kartkę z wynikami i podała mu ją. Znów zmarszczył brwi.

- Tarczyca w porządku, natomiast ma pani bardzo wysoki poziom prolaktyny i stąd biorą się wszystkie problemy.

Opowiedział jej, że hormon ten produkowany jest przez przysadkę mózgową i gdy znajduje się w nadwyżce może doprowadzić do powstania gruczolaka, który z kolei może powodować jednostronne bóle głowy, a nawet zaburzenia wzroku. Powoduje całkowite zaburzenie w gospodarce hormonalnej- stąd też problemy z skórą i włosami, a także możliwe są zmiany w strukturze piersi. Powoduje skąpe, nieregularne i…
bezowulacyjne miesiączki.
- Czy ja nie mogę mieć dzieci?
- Tego nie powiedziałem- odparł dobrodusznie- owszem, cykle bardzo prawdopodobne, że ma Pani bezowulacyjne, niemniej jednak nie wiadomo czy wszystkie. Poza tym jest Pani młoda, postaramy się farmakologicznie obniżyć poziom prolaktyny, a wówczas płodność powinna wrócić do normy. Bardzo dobrze, że ten problem wyszedł teraz, a nie na przykład za pięć lat. Proszę się nie martwić- dodał- postaram się Pani pomóc.

Wypisał receptę: Bromergon na 4 miesiące. Na początek.

Gdy wychodząc już dotykała klamki, doktor powiedział jeszcze:
- Niech Pani nigdy nie ignoruje sygnałów, które wysyła Pani ciało. Nawet jeśli chodzi o włosy.


Tego samego dnia tuż po wykupieniu leków, poszła do najlepszego fryzjera w mieście, na którego zawsze szkoda jej było pieniędzy i poprosiła o full zestaw: mycie, cięcie i bollywoodzkie loki. Włosy są inteligentne i ostrzegały ją. Chciała im podziękować.

J.E.T Korel
twórca bloga słonecznikowe pole
Udostępnij

44 komentarze:

  1. Nie podoba mi się ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że o tym piszesz! Może komuś się przyda. :)
    Sama się niedawno przekonałam, że lepiej reagować na sygnały organizmu. U mnie ból brzucha okazał się endometriozą. Na szczęście szybko poszłam do lekarza i nie zdążyły się zrobić zrosty.
    Chociaż lepiej późno niż wcale, warto za wczasu wszystko sprawdzić!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. 3 tygodnie to 21 dni, nie 28

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpis super. Szkoda tylko, że większość lekarzy, dermatologów i innych, gdy nie mamy konkretnych objawów to nie zleca choćby podstawowych badań. A włosy jak wypadały przez 4lata tak wypadają, jeszcze zaczynają się kruszyć na rok przed ślubem ;/ Jedyny sposób to samemu zrobić połowę badań z krwi + dieta(zdrowe odżywianie) o czym mało kto mówi na poważnie. Dbajcie o siebie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale Bromergon to nie rozwiązanie. To chwilowe maskowanie objawów. Trzeba znaleźć przyczynę i się jej pozbyć a nie brać sztuczne hormony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mialam wykonany komplet badan (wszelkie mozliwe laboratoryjne z krwi, USG, rentgen, tomokomputer, nawet jakies genetyczne) i w moim przypadku nie udalo sie znalesc zrodla hiperprolaktynemi. Najprawdopodobniej lezy ona w psychice (stres zwieksza produkcje prolaktyny). Bromergon to nie hormon, a substancja ktora hamuje jego nadprodukcje. I gdybym go nie brala mialabym mega nieregularna miesiaczke raz na 2 miesiace albo i rzadziej.

      Usuń
    2. Zazwyczaj problemy z hormonami to wynik naszego życia w cywilizacji. Da się uleczyć ciało ale to wymaga wysiłku. Dieta, stres, styl życia, kosmetyki, brak ruchu, brak słońca, brak witamin i mnóstwo innych.

      Usuń
    3. Anonimie z 3.06 - Uwielbiam jak ludzie, którzy kompletnie nie znają się na medycynie wypowiadają swoje mądrości. Polecam poczytać sobie o hiperprolaktynemii, jej przyczynach i leczeniu (tylko rzetelnego źródła typu strona Medycyny Praktycznej lub angielska Medscape). Przy okazji proszę sprawdzić czym jest bromokryptyna, żeby w przyszłości nie pisać bzdur.

      Usuń
    4. Do anonimowego z piątego czerwca o 5:26 to nie do końca prawda. Mam bardzo spokojne życie, stres zerowy, styl życia zdrowy, uprawiam sport. I właśnie na początku roku moim pierwszy objawem były wydłużone i nieregularne cykle (prawie 50 dni trwały), a moje życie się w ogóle nie zmieniło (wcześniej cykle miałam idealne). Dostałam skierowanie na badanie prolaktyny i wyszła mi bardzo podwyższona. Dostałam dostineks, miesiączka się normuje, jestem pod opieką endokrynologa. Rozmawiając z moją Panią doktor, zapytałam się skąd nagle taka zmiana, czemu się tak dzieję, jak przez tyle lat wszystko było ze mną ok. Powiedziała tylko, że to natura człowieka, po prostu jakiś hormon się obudził, któryś przestał być aktywny. Tylko tyle.

      Usuń
    5. Polecam w takim razie zmienić lekarza bo ludzki organizm właśnie nie działa na zasadzie "coś bez powodu przestało działać, a coś innego zaczęło"

      Usuń
    6. do gościa z 17.41: to jak wyjaśnisz spontaniczne mutacje? Bo z tym nawet naukowcy mają problem. Zakładam, że ty to wiesz, więc słucham.

      Usuń
  6. Wszystko fajnie, tylko dlaczego "ubrała koszulkę..."?
    Albo "założyła koszulkę", albo "ubrała się w koszulkę".
    Proszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sama miałam o tym napisać! :)

      Usuń
    2. A dlaczego "fajnie"? Tak się znasz na języku polskim, że używasz wyrazów, których nie ma w słowniku... Typowy "ideał". ;)

      Usuń
    3. Bardzo się cieszę, że nie jestem jedyną osobą, która wie, że to jest błąd i zwraca na to uwagę. Do tego błąd na samym początku wpisu... Nie miałam ochoty czytać reszty.

      Usuń
    4. Używanie słowa "fajnie" nie jest błędem językowym.
      Tym bardziej, że zostało ono użyte w nieoficjalnej, swobodnej wypowiedzi :)
      http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/fajny;15537.html

      Usuń
  7. Zauważyłam jeden błąd w tekście;). Trzy tygodnie to 21, a nie 28 dni:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozumiem wymowę artykułu, ale...
    "Bardzo nieregularne miesiączki, na które do tej pory nie zwracała uwagi, bo wraz z Mateuszem od jakiegoś czasu starali się o dziecko i nie przejmowali się przebiegiem cyklu" - głupota tego stwierdzenia wbiła mnie w fotel. Raczej powinno być totalnie na odwrót.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa... mnie jeszcze zakuł w oczy ten potwór GENDER :/

      (...) bardzo dobrze że mówi wszystko. Powiedział, że KOBIETY SĄ BARDZO DELIKATNE i że NASZE CIAŁO na wiele sposobów próbuje manifestować, że coś jest nie tak. I często pierwsze objawy zaczynają się niewinnie jak właśnie od strony włosów, skóry czy paznokci."

      Nieśmiertelne łączenie kobiet z przymiotnikiem "delikatne"... Czy to był konieczny zabieg? Według mnie wręcz przeciwnie, można było darować sobie te "kobiety", bo prawda zdaje się być uniwersalna lub użyć innego (bardziej adekwatnego) przymiotnika.

      tamet

      Usuń
    2. Zwróć uwagę,że to tylko opowiadanie, a przytoczone przez Ciebie słowa są wypowiedzią fikcyjnego bohatera, do tego ginekologa, więc o kim miał mówić jak nie o kobietach? 😀 Mi bardzo się opowiadanie podoba, przekazuje jakąś wartość, a nie uprawianie takiej sztuki dla sztuki jak większość opowiadań. Gusta oczywiście każdy ma inne, ale ja zerknęłam na ten blog Słonecznikowe Pole u jestem zachwycona, wielka przerzutność tematów, ale wszystkie ciekawe. Zwłaszcza opowiadania ☺

      Usuń
    3. tamet o tym samym pomyślałam, przejawiła się tutaj niewiedza autora --> kobiecy organizm jest silniejszy od męskiego, tak jak normalnie rodzi się trochę więcej chłopców, tak w czasach nieurodzaju i wojen natura wybrała kobiecy organizm i rodzi się więcej dziewczynek, dlatego w średniowieczu kiedy wszyscy głodowali urodzenie syna było wielkim wydarzeniem

      Usuń
    4. I dodatkowo mamy bardziej odporny organizm, rzadziej łapiemy choroby i zdecydowanie lepiej je znosimy

      Usuń
    5. Ale czy nie jest tak, że rzeczywiście organizm kobiety daje wiele sygnałów gdy coś jest nie w porządku? Więc pod tym kątem patrząc logiczne jest stwierdzenie że kobiety są delikatne ☺ np. Mi wystarczy przeziębienie lub więcej stresu niż normalnie i już okres spóźnia mia się kilka dni. Zjem za dużo słodyczy to wyskakują mi pryszcze, i doskonale Wiem kiedy brakuje mi cynku bo paznokcie wołają o pomstę do nieba :D moje ciało, patrząc w ten sposób jest delikatne :) napewno bardziej niż organizm mojego męża :D

      Usuń
    6. Ta sama myśl przyszła mi do głowy... Głupota stwierdzenia o nieregularnych miesiączkach... Sama mam hiperprolaktynemię połączoną z hiperandrogenizmem i pierwsze, na co zwróciłam w momencie starania się o dziecko to długość cyklu...
      To są poważne sprawy, bromergon nie załatwi problemu, tylko przykryje go na czas jego zażywania.
      Zwrócenie uwagi na problem - jak najbardziej na tak, sposób, w jaki zostało to ujęte - zdecydowanie na NIE.

      Usuń
  9. jak mozna miec tak malo rozumu zeby przy podejrzeniu nowotworu czekac 3 tyg na swojego lekarza. Sa nowotwory ktore rosną w oczach dosłodnie.W takiej sytuacji idzie sie na drugi dzień a nie zwleka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest teoria, praktyka jest taka, ze nawet prywatnie, do dobrego specjalisty czeka sie min. 2 tygodnie:(

      Usuń
    2. przypomniało mi się jak mojej mamie powiedziano, że stan jej jest poważny i trzeba jak najszybciej operować i dali jej termin za kilka miesięcy. Niestety ale na wizyty trzeba czekać i czekać. Ale w nagłych wypadkach radzę iść prywatnie. często jest to taniej niż się ludziom wydaje.

      Usuń
  10. Koszulkę można na siebie założyć, a nie ubrać. Ubiera się kogoś lub coś. Choinkę, dziecko. Ciekawe, w co tę koszulkę ubrała? Założyła jej sweter? Biedna koszulka, pewnie zimno jej było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kocham was za zwracanie uwagi na ten błąd - może jak zaczniemy go poprawiać - ludzie przestaną go robić.

      Usuń
  11. Pierwsza moja myśl to także ta ubrana koszylka :) Ale nie o to chodzi w tekście czy ją ubrała czy założyła. Już od dawna czuję, że moje włosy reagują na moje zdrowie, samopoczucie i nastrój. Lekarz jednak się z tego śmieje. Badania niby w porządku a jednak coś jest nie tak... włosy są suche i wypadają a strukturę mają jak pokarbowane lub sfilcowane nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlatego dbajmy o ciało, ono naprawdę jest w stanie ostrzec nas przed zagrożeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie kumam tu czepiania się o ubieranie koszulki i gender, bo kobieta jest delikatna. To szalenie ważny i mądry tekst. Organizmu trzeba słuchać i sprawdzać największe błachostki. Jestem po leczeniu onkologicznym. Mój nowotwór jak ktoś wyżej napisał "rósł w oczach", ale działać zaczęłam zanim go zobaczyłam i poczułam dłonią. Pierwszym objawem były bóle w klatce piersiowej i chroniczne zmęczenie.Byłam pewna, że to z nerwów i przepracowania. Już nawet leki na uspokojenie zaczęłam brać i zaplanowałam urlop żeby wypocząć, ale coś mnie tknęło żeby pójść do internisty. Też obstawiał nerwobóle, ale na wszelki wypadek zlecił prześwietlenie. Dwa dni później zadzwonił telefon. "Guz - 6 cm w polu płuca lewego..." - te słowa będę miała w pamięci już zawsze... Zanim "wyszedł" poza ścianę klatki piersiowej minęły 3 tygodnie, a ja w tym czasie zdążyłam zrobić tomografię, skonsultować się z onkologiem, pulmonologiem i umówić biopsję. Jak trafiłam do Centrum Onkologii lekarze mówili, że jak na ten typ nowotworu to szybko i że tu liczył się dosłownie każdy dzień...
    Wiem, że mój obecny stan to zasługa wielu ludzi, toksycznych leków, operacji, radioterapii i ludzi którzy mnie otaczali, ale wiem też, że dzięki niezbagatelizowaniu pogorszeniu stanu zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  14. Owszem autor pomylił liczbę dni, ale czy warto się na tym skupiać gdy przesłanie jest tak głębokie? Anwen,dziękuję Ci za polecenie tak wspaniałego bloga ��

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy czytałam tekst miałam wrażenie, że pisało go dziecko, w dodatku na szybko na kolanie. Przesłanie ok, jakieś jest (napewno nie tak głębokie jak rozpływa się tu ktoś powyżej), ale też nic nadzwyczajnego, normalna zachęta do badań, ani to wybitnie pomocne ani miłe dla oka. Widywałam lepsze kampane prozdrowotne. Ale! Jeżeli autor (tłumacz?) chciał się podzielić takim tekstem na szeroką skalę, to mógł chociaż zasięgnąć porady jakiegoś językoznawcy. Dobrze że Word podkreśla ortografy, bo pewnie i tych byłoby nie mało patrząc na ogólną składnię zdań. A już "kartka w kieszeni swoich dzinsow" rozłożyła mnie na łopatki...
    Anwen, na przyszłość lepiej dobieraj cudze dzieła,bo czyjś nieprofesjonalizm odbije się na Twojej osobie;) pozdrawiam.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  16. ja też mam za wysoką prolaktynę, która wyszła w sumie tylko dlatego, że poszłam prywatnie do internisty i błagałam o skierowanie na hormony. jak kiedyś poprposiłam ginekologa o takie skierowanie to mnie wyśmiał i zaczął się drzeć, że aby wysyłać na badania hormonów to muszą być ku temu podstawy. wyszłam z płaczem, czułam, że coś nie gra i dopiero teraz po kilku latach wyszla ta prolaktyna. ale oczywiście żadnego testu w kierunku prolaktynemii nie robiłam, dostałam tylko receptę na bromergon właśnie - który podobno ma mnóstwo skutków ubocznych i po którym wypada mnóstwo włosów (o ironio!). ja na razie kupiłam niepokalanka i za miesiąc zamierzam zbadać poziom prolaktyny. jeśli w ogóle nie spadnie to pójdę do innego lekarza, bo ten u którego byłam teraz, jak mu powiedziałam, że lecą mi włosy, stwierdził, że prolaktyna nie ma z tym nic wspólnego. też macie wrażenie, że niektórzy lekarze, to ignoranci, którzy nawet nie próbują ukryć swojego znudzenia???? a może to po prostu idioci???? nie chce im się po prostu. dla nich pacjent jest jednym z wielu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak,bromergon to straszne paskudztwo. Przez pierwszy tydzień kuracji byłam nie do życia i to po minimalnej dawce :( później organizm się przyzwyczaił i było już jako tako. Dobrze chociaż że odniósł pozytywny efekt.

      Usuń
    2. A nadal go bierzesz ? Podobno takie leki bierze się do końca życia. Ja juz jestem skazana na letrox i nie chce bromergonu do kolecji. Mam jednak obawy bo mam 30 lat, nie rodziłam i nie wiem, czy będę w stanie zajść w ciążę ....

      Usuń
    3. Jesteśmy w podobnym wieku. Brałam go parę miesięcy, chyba ok 4-5, ale nie pamiętam już dokładnie jak długo. W tym czasie cykle były idealne - normalnie książkowo. Po odstawieniu przez jakieś 2 - 3 mies prolaktyna skoczyła. Wyniki były gorsze niż przed kuracją. A potem wszystko się wyciszyło, poziom prolaktyny w końcu w normie :) aktualnie cieszę się już 10 mies synkiem ;) poszukaj dobrego ginekologa, porozmawiaj o swoich obawach. Myślę, że to będzie najlepsze rozwiązanie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  17. Problem w tym, że trudno znaleźć lekarza, który bierze pod uwagę takie "ślady" typu pogorszenie stanu włosów i cery... Skierowanie na dokładne badania wypisują dopiero przy jednoznacznych objawach, np. wyczuwalnym guzku. Sama się o tym przekonałam, gdy wyczuwałam głęboko w piersi nieregularny guzek. Moja ginekolog nie potrafiła go wyczuć i wmawiała mi, że wyczuwam swoje żebra, a badania USG i tak nie zleciła. Niemniej jednak dobrze, że poruszasz takie kwestie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Właśnie dzisiaj byłam na usg piersi. Drugi raz w życiu a powinno się wykonywać to badanie raz w roku. Dodam ze lat mam ponad 30 ;)
    Myślę że przesłanie jest takie ze trzeba dbać o swoje zdrowie i obserwować się bo nikt inny nie zna naszego ciała tak jak my.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nieregularne miesiączki, a teraz 16-latce szukają nowotworu. Obym była jednak zdrowa. Co prawda to prawda, trzeba obserwować ciało i czasem takie pierdoły pomagają zapobiec tragedii.

    OdpowiedzUsuń