Moja włosowa historia - Hair Majesty

Pisałam Wam ostatnio o moich dylematach odnośnie mocniejszego podcięcia włosów i pozbycia się raz a dobrze zniszczonych końców :) Dzisiejsza historia przekonała mnie, że jednak warto to zrobić :) Wizytę mam dokładnie za tydzień (miała być wcześniej, ale niestety musiałam ją przełożyć), więc trzymajcie kciuki, żebym się już nie rozmyśliła :P


Cześć dziewczyny!

Od dobrych kilku lat jestem zapaloną włosomaniaczką, w domu słyszę, że jak nie przestanę wydziwiać z włosami to za parę lat będę łysa – powtarzają to od paru lat. ;)
Obecnie moje włosy są w całkiem niezłym stanie, jednak nie zawsze tak było.

Kiedy byłam dzieckiem, kolor moich włosów bardziej przypominał ciemny blond niż ten, który obecnie mam na głowie.


Jest to zdjęcie zdjęcia więc nie oddaje dokładnie koloru włosów, w rzeczywistości były jaśniejsze.


Odkąd pamiętam, zawsze miałam długie włosy - mama często zakręcała mi je na papiloty, robiła różnego rodzaju warkocze lub wysoko upinała w kucyk (czego nigdy nie lubiłam, bo po jakimś czasie strasznie bolała mnie od tego głowa – co niestety zostało mi do dzisiaj).

Z ówczesnej pielęgnacji zapamiętałam jedynie regularne wcieranie w skalp wody brzozowej.

Wszyscy zachwycali się moimi długimi i zdrowymi włosami, ja sama byłam z nich bardzo dumna.

Wiele dziewcząt, których włosowe historie czytałam tutaj u Anwen, ścinało włosy po pierwszej komunii - mnie ominął na szczęście szał zmieniania fryzury po tym wydarzeniu, jednak w końcu nadszedł dzień, kiedy i ja postanowiłam radykalnie skrócić włosy; miałam wtedy około 10 lat. 

Z długich, średniej grubości, sięgających pasa włosów, zeszłam do krótkich i ledwo dochodzących do ramion. Wracałam zadowolona do domu, gdzie zachwytom nie było końca. Dopiero mama i babcia uświadomiły mi jak, w ciągu kilkunastu minut, moje włosy zyskały na grubości (od tego czasu wszyscy – zwłaszcza fryzjerzy - zwracają uwagę na tę cechę).



Po tym wszystkim włosy zaczęły jeszcze szybciej ciemnieć, przeszły naturalną metamorfozę od ciemnego (?) blondu do ciemnego brązu.

Do kolejnego, dość mocnego cięcia, doszło w 6 klasie podstawówki – włosy za ucho – kiedy przy tej fryzurze  robiłam przedziałek na środku, słyszałam, że wyglądam jak Kopernik – od tamtej pory robię go na boku i przyznaję rację – na środku mi nie pasuje. 

W gimnazjum byłam dla moich kłaczków łaskawa, bo choć nie skupiałam się na ich pielęgnacji (która ograniczała się do mycia jakimkolwiek szamponem, który akurat był w domu, no i suszenia) to nie katowałam ich prostownicą, jak większość dziewczyn w tym wieku. Nigdy mnie do tego nie ciągnęło, nie potrafiłam zrozumieć dlaczego dziewczyny prostują z natury proste włosy - dopiero po latach zaczęłam tłumaczyć to sobie ich puszeniem. 

W liceum moje włosy, choć wycieniowane, wyglądały w miarę ok:



W pewnym momencie zamarzyła mi się zmiana koloru, nie zgadniecie na co postawiłam...
Wybrałam najgorszą z możliwych dróg wcielania mojego, jakże inteligentnego, pomysłu w życie.
Kupiłam farbę o kolorze jasny blond i w ciepły wakacyjny dzień na mojej głowie pojawił się rudawo-brązowy kolor.





Jednak nie takiego koloru chciałam, więc po kilku dniach pobiegłam po kolejną farbę.



Po wysuszeniu włosów w mojej głowie pojawiła się myśl o natychmiastowym powrocie do ciemnego koloru, na szczęście w miarę szybko się opamiętałam. Włosy były w opłakanym stanie - suche, spalone (kilkoma godzinami nadrobiłam lata bez prostownicy), ciągnęły się jak guma, jednak ja się tym nie przejmowałam.

Blondynką byłam przez całe wakacje. Myślę, że po około miesiącu w szkole, kiedy odrost zaczął mnie drażnić, postanowiłam wrócić do brązu. Znowu postawiłam na farbę, jednak blond zrobił swoje i w moim odczuciu całość sprawiała wrażenie jakby włosy wszystkie na raz zaczęły powoli siwieć.





Strasznie drażnił mnie ten kolor, więc po około dwóch tygodniach w ruch poszła kolejna farba.





Następnie postanowiłam ściąć włosy do długości z pierwszego w życiu cięcia.




Blond z czasem zaczął przebijać, a ja postanowiłam już nie katować włosów farbami, bo tak czy inaczej znowu by wyszedł – poza tym ile razy w ciągu 4 miesięcy można farbować włosy? 

Moja pielęgnacja w zasadzie niczym się nie różniła od tej, którą stosowałam w gimnazjum -  sporadycznie zaczęłam używać jakichkolwiek odżywek, co ułatwiało mi rozczesywanie siana, które miałam na głowie.

W kwietniu 2009 moje włosy wyglądały tak:



Słońce zrobiło swoje i w wakacje prezentowały się już troszkę inaczej:






Mimo określania mnie "ta z odrostami" nie złamałam się i nie przefarbowałam kolejny raz włosów, cierpliwie czekałam aż odrosną (teraz śmieję się, że o kilka lat wyprzedziłam modę na ombre).

W kwietniu 2010 ścięłam aż 6cm i zafarbowałam końcówki na brąz, ale jak to bywało wcześniej, blond wyszedł.


Zdjęcie z sierpnia 2010


Potem były już tylko kolejne cięcia blond końcówek, aż w marcu 2011 roku pozbyłam się ich całkowicie: 



Od tamtej pory pozwoliłam włosom swobodnie rosnąć, jednak cały czas miałam problem z rozdwajającymi się końcówkami. W dalszym ciągu stosowałam szampon Gliss Kurr, raz na jakiś czas dla odmiany używałam Head&Shoulders do włosów przetłuszczających się i Mr. Potter.
Teraz chcę przeprosić za zdjęcia bez koszulek, ale w ten sposób było mi najłatwiej zaobserwować przyrost włosów.



Powyższe zdjęcie zostało zrobione na początku 2012 roku i myślę, że jak na włosy po takich przejściach wyglądały wtedy świetnie, mogła być to zasługa tony silikonów, bo moja pielęgnacja nadal ograniczała się do szamponu Gliss Kur do włosów z rozdwajającymi się końcówkami i odżywki z tej samej serii (niemniej jednak uważam, że to dobre produkty).

Długość włosów powoli zaczynała mnie zadowalać i w tym czasie zaczęłam się nimi trochę bardziej interesować, niestety, nie był to temat pielęgnacji. W Internecie znalazłam mnóstwo filmików z poradami jak stylizować włosy, jeden z kanałów na youtube tak mnie zaciekawił, że zdecydowałam się wypróbować sposób na samodzielne wycieniowanie włosów. Efekt mnie załamał:



Wtedy postawiłam na nowo zapuścić włosy do wymarzonej długości (poniżej talii), szukałam sposobów na przyspieszenie wzrostu i tak trafiłam na bloga Anwen. 

No i zaczęło się, ogarnął mnie szał włosomaniactwa. Suplementy, picie drożdży, zmiana pielęgnacji (ograniczenie stosowania silikonów jedynie do zabezpieczania końcówek, olejowanie, oczyszczanie, łagodne szampony, maski i odżywki) i akcesoriów. Po miesiącu intensywnego włosomaniactwa mogłam powiedzieć, że się opłacało:



Jedyny problem jaki miałam to rozdwajające się końcówki, jednak skupiłam się na zapuszczaniu włosów, więc nie było mowy o większym cięciu, skróciłam je o 2 cm. Niestety po jakimś czasie końcówki dały o sobie znać, a ja zamiast postawić na jakość, postawiłam na długość i nie podcinałam włosów. Doprowadziło to do ich przerzedzenia, a uszkodzenia sięgały coraz wyżej, co wpłynęło na wygląd włosów na całej długości Wciąż nastawiona na zapuszczanie, ścięłam tym razem 4 cm. 



Końcówki w lipcu 2012


Włosy rosły, a ja, kiedy tylko zauważałam rozdwojone końce biegłam do fryzjera i pozbywałam się ich.


Styczeń i luty 2013


Marzec upłynął pod znakiem irytacji rozdwojonymi końcówkami, co bym nie robiła, one i tak się pojawiały. Dotarło do mnie, że zniszczenia mogą być jeszcze wyżej i to zapoczątkowało marcowy maraton skracania włosów.

I to była jedna z najlepszych włosowych decyzji jakie podjęłam. Moje włosy po tym kroku, choć krótkie, były w stanie idealnym. Nie mogłam przestać ich dotykać i robić im zdjęć, mało brakowało, a na moim laptopie pojawiłby się folder o nazwie hairporn. :D






 
Pewnie myślicie, że teraz wstawię aktualne zdjęcie włosów i na tym zakończy się ich historia?  Niestety, w maju 2013 roku zrobiłam coś, czego żałowałam przez długi czas.
Nie wiem co mną kierowało, namowy przyjaciółki, zdjęcia znalezione w sieci, chęć zmiany, a może obawa przed pojawieniem się rozdwojonych końcówek? Broniłam się przed kolejnym cięciem, a jednak do niego dopuściłam. Kobieca logika jest naprawdę dziwna, a moja już na pewno :)





Obecnie moje włosy wyglądają tak:


  

 Moja pielęgnacja:

- szampony: Alterra i Facelle - do codziennego mycia, Barwa - do oczyszczania włosów raz na 2 tygodnie, obecnie testuję czarne mydło Babuszki Agafii;
- odżywki: Nivea Long Repair, Garnier olejek z awokado i masło karite;
- maski: Biovax do włosów suchych i zniszczonych, Kallos Latte, Kallos Algae, Alterra Granat i Aloes – jedna z nich po każdym olejowaniu włosów;
- oleje: kokosowy (mój hit), arganowy, lniany – raz w tygodniu lub częściej;
- wcierki: jantar, kozieradka;
- płukanki: skrzypokrzywa – ostatnio zaniedbałam płukanie, muszę do tego wrócić.

Co kilka miesięcy podcinam włosy, zażywam co jakiś czas suplementy, piję pokrzywę/skrzyp/drożdże.
Planuję keratynowe prostowanie w domu – mam nadzieję na odżywienie włosów, na efekcie prostowania mi nie zależy, ponieważ jak widzicie na zdjęciach włosy mam proste.
Udostępnij

103 komentarze:

  1. Ładne włosy, a końcówek tak pięknych zazdroszczę <3

    OdpowiedzUsuń
  2. o rany,ale długą drogę przeszły Twoje włosy;)
    ja bym nie dała rady się obciać na tak krótko;) podziwiam;)
    teraz włosy zachwycaja ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brakuje mi zdjęć z okresu pomiędzy radykalnym obcięciem włosów a stanem aktualnym ;)
    Właściwie to tym włosom niczego nie brakowało, były tylko zniszczone tym częstym farbowaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajdziesz je u mnie na blogu, tam historia jest poszerzona o zdjęcia, których nie dodałam do MWH żeby nie przedłużać i tak już zbyt długiego wpisu. ;) Zapraszam http://hairrmajesty.blogspot.co.uk :)

      Usuń
  4. Potwierdzam, ścięcie zniszczonych włosów i w moim przypadku było najlepszą decyzją. :) Po nieudanym farbowaniu i zaniedbaniu pielęgnacji wyglądały okropnie. Do tego dochodziło cieniowanie. Mam naturalne fale/loki i bez cieniowania fryzura wygląda nijako, ale przez zaniedbaną pielęgnację i brak podcinania (rok moje włosy nie widziały nożyczek) zniszczenia sięgały ramion. Decyzja zapadła, 20 cm poszło. Wcześniej miałam mysi ogonek zamiast warkocza, był bardzo cieniutki i całą winę zwalałam na wzmożone wypadanie przez stres (matura, sesja też zrobiły swoje), ale jak wróciłam od fryzjera, to włosy wyglądały na naprawdę gęste. Teraz bardziej się przykładam, dbam o nie, w końcu związuję częściej zamiast nosić rozpuszczone i szybko przyszły efekty. :) Także, polecam każdej dziewczynie ze zniszczonymi włosami zacząć od ścięcia ich dość mocno na długości i dopiero wtedy zapuszczać, działa cuda.

    OdpowiedzUsuń
  5. O, włosy bardzo podobne do moich, tylko ja naturalne mam nieco jaśniejsze :-) Piękne, zadbane, cudna tafla <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne włosy
    Kolor naturalny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naturalny i dopóki nie ma siwych to taki pozostanie :)

      Usuń
  7. Polecasz jakiś suplement na szybszy porost włosów? ☺️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z suplementów u mnie sprawdził się jedynie Calcium Pantothenicum i Skrzypowita (to drugie raczej zadziałało na wygląd niż na przyrost), ale nic nie zastąpi wcierania Kozieradki - efekt możesz zobaczyć na moim blogu. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Kawę orkiszową. ^^ Tyle krzemu, że włosy rosną jak szalone. Trzeba pić codziennie, co najmniej trzy miesiące.
      * baby hair gwarantowane.

      Usuń
  8. Chyba znalazłam moją włosową siostrę... :D (to chyba komplement dla mnie samej bardziej niż dla Ciebie, och! :D). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne *-* jaką farbą farbujesz włosy? Bo kolorek jest śliczny :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolor, jak mój, struktura, jak u mnie, nawet historia przypomina moją począwszy od lat dziecięcych... Czy ty nie jesteś moją zaginioną bliźniaczką, autorko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze chciałam mieć siostrę! :D

      Usuń
    2. Zerknęłam na twój blog i trafiłam na wpis o ulubionych blogach, wyobraź sobie, że ja też zaczynałam od Rosebud i od filmiku o podcinaniu włosów. Jeżeli lubisz Rosebud, na pewno spodoba ci się kanał Luxy hair, dziewczyny robią tam piękne fryzury ;) Pozdrawiam bliźniaczko ;)

      Usuń
  11. Jak przetrzymałaś okres przejściowy między najkrótszymi włosami a tymi aktualnymi?
    Moja mama chce zapuścić włosy ale jej włosy są suche bardzo grube tak jak moje i sztywne dlatego nie do ogarnięcia i nie mogę dla niej znaleźć fryzury przejściowej bo grzywkę cały czas podnosi do góry na wałkach a te z tyłu (12 cm) leżą i nie wygląda to dobrze:/
    Pomóżcie błagam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacisnęłam zęby i czekałam, oczywiście podcinając co jakiś czas końcówki. Nie bardzo wiem co Ci poradzić, ponieważ ja, z tego co pamiętam, nosiłam włosy rozpuszczone i jakoś przeczekałam. Nie lubię się w kucykach, jednak gdybym miała przechodzić ten okres drugi raz to na pewno postawiłabym na jakieś łatwe upięcia.

      Usuń
  12. Piękne włosy :) Zdrowe, zadbane, nie za długie, nie za krótkie.
    I strasznieee zazdroszczę naturalnego koloru. Uwielbiam kłaczki w brązowym odcieniu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tylko jedno pytanie - po co teraz formalinę na włosy? Przecież to nie pielęgnuje włosów? Może trochę maskuje ich stan, ale chyba Tobie to nie jest potrzebne. Piękne włosy :)
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachcianka z dawnych lat, na którą dopiero teraz było mnie stać no i eksperyment na potrzeby bloga. ;) Ja zdecydowanie powiedziałabym, że keratynowe prostowanie włosów to zabieg, który pielęgnuje włosy, a o stężeniu formaldehydu w składzie takich produktów pisała Kascysko - zainteresowanych kieruję na jej świetnego bloga. :)
      Dziękuję za komplementy i pozdrawiam. :)

      Usuń
    2. Jaką formalinę? o.O

      Usuń
    3. Formalina to roztwór formaldehydu. Jest używana do prostowania keratynowego. Rzadko które te substancje od prostowania są pozbawione tego chemicznego syfu. to tylko działa podrażniająco a nie pielęgnująco. Ludzące efekty, dzięki wygładzeniu a po zabiegu później płacz bo włosy są w gorszym stanie, tez dlatego ze ludzie odpuszczjaą pielegnacje ale w szczegolnosci dlatego ze czestuje sie je taka dawka chemi i to o tak szkodliwym działaniu a do tego wprasowujemy to prostownica. I dziwicie się że włosy robią sie gorsze. A pozniej robicie w kolko to samo zeby ukryc to co sie stalo bo wierzycie ze prostowanie pomaga, i caly czas prostowanie-zanik tego zludnego odzywienia i syf na glowie siano calkowite-prostowanie-itd itd

      Usuń
    4. I skoro formalina służy do wypalania brodawek i innych, to jakie ma działanie na delikatniejsze włosy?
      A jeszcze ścina białka, enzymatyczne i strukturalne. Ale każdy wybiera sam co stosuje

      Usuń
    5. Przecież w tych preparatach stężenie formaldehydu jest bardzo niskie. Nie porównujmy preparatów do wypalania brodawek do takich do regeneracji włosów. Poza tym włosy nie dą zbudowane z białka ;)

      Usuń
    6. A KERATYNA TO CO? KON?

      Usuń
    7. Jak zwykle dyskusja na poziomie :) Nie chcecie robić keratynowego prostowania to nie róbcie. Mi ono uratowało włosy i umożliwiło zapuszczenie. Robiłam zabieg już kilka razy i żyję. Każdy może robić to co chce. Nie musicie od razu wszystkich atakować

      Usuń
    8. Przepraszam, mój błąd. Ale nie zmienia to faktu, że do keratynowego prostowania nie używa się takiego stężenia co do usuwania brodawek. Nie mówiąc o tym, że włosy są martwą tkanką. + można trochę grzeczniej, nie wiem skąd tak rozczeniowy ton

      Usuń
    9. W jedzeniu przyjmujecie codziennie tyle syfu, że odrobina formaliny wam naprawdę nie zaszkodzi. Tego zabiegu nie przeprowadza się często. Wystarczy na kilka miesięcy

      Usuń
    10. Naprawde? Kto je ten je jak lubi, sa ludzie ktorzy jeszcze wolą jeść normalne rzeczy a nie te zasyfione chemia, albo staraja sie zmniejszyc te syfy. A skoro wlosomaniaczka tak bardzo dba o wlosy a nagle idzie formaline sobie wciera wprasowuje we wlosy to to jest glupota calkowita. A pozniej placz i zgrrzyt zebami. I jaka odrobina, skoro nalezy wykonywac zabieg w mocno wentylowanym pomieszczeniu bo zapach a raczej smrod tej mieszanki gryzie w gardlo, łzawią oczy to chyba cos nie tak i musi go być więcej niz sie wydaje? I wlasnie, wlosy sa martwa tkanka, co nie zmienia faktu ze ci ktorzy mocno dbaja o wlosy nie chca ich niszczyc bo pozniej sie nie da naprawic tego co martwe i zepsute, to jaki w tym wszystkim sens? W dodatku, skoro tak zle wplywa na drogi oddechowe, podraznia, a w przypadku rzekomo wiekszej ilosci wypala brodawki, to MUSI tez niszczyc wlosy, ktore sa delikatne i martwe i NIE DA sie ich odbudowac. Kazdy ma wybor, a ja mam prawo do swojego zdania ze dbanie o wlosy kilka lat/ miesiecy i wydawanie kupy kasy na olejki, maski suplementy i nie prostowanie bo niszczy, nie suszenie bo niszczy, bez slonca bo wysuszy, bez wiatru bo polamie, a nagle pojscie i zniszczenie wlosow formalina i zepsucie sobie blon wyscielajacych drogi oddechowe to skonczony debilizm. i moja wypowiedz z 19:30 barsziej miala byc smieszkowa ze bronicie uparcie swojego zdania mylnego, bo zapomnieliscie o keratynie. Anonimie z 22:42. Nikt nikogo nie atakuje, wyrazanie swojej opinii w sposob doszczetny to nie atak. Mowisz ze robilas juz kilka razy keratyne i zyjesz. Byc może, ale odezwie się twoj uklad oddechowy po latach., tak samo nowotwory nie wychodza od razu. A wlosy skoro robisz wciaz keratyne to tylko przykrywasz wkolko tym syfem ich stan rzeczywisty. Bo keratynowe prostowanie to tylko i wylacznie makijaz dla wlosow, tylko taki transparentny.

      Usuń
    11. Stan rzeczywisty moich włosów jest idealny, lubię mieć proste włosy i dlatego robię keratynę :) Po wypłukaniu się preparatu włosy nie są osłabione, nie łamią się, są bardzo zdrowe i błyszczące. Jeżeli wykonuje się zabieg w odpowiednich warunkach to nic się nie dzieje- mnie keratyna nawet nie gryzie w oczy.

      Usuń
    12. Formaldehyd w warunkach pokojowych wyparowuje. Moje włosy po keratynie wyglądają lepiej niż przed. Sorry, ale to nie jest "makijaż transparentny", ponieważ kreatyna się wypłukuje - i od razu dodam, że u mnie się już dawno wypłukała. Keratynowe prostowanie to zabieg regenerujący, a efekt prostych włosów to skutek uboczny.

      Usuń
    13. U mnie też włosy są w dużo lepszej kondycji po wypłukaniu keratyny niż przed zabiegiem :) To jest kwestia odpowiedniej pielęgnacji :)

      Usuń
    14. henna w makijazu transparentnym czy kresek czy brwi tez sie "wyplukuje" wiec tak to makijaz transparentny bo efekt jest na chwile. a do tego moim zdaniem nie ma opcji zeby nie niszczyl wlosow.

      Usuń
    15. Ale co to znaczy "Twoim zdaniem"? NAWET gdybyś robiła keratynowe prostowanie (a z kontekstu wnioskuję, że nie masz z nim doświadczenia) i NAWET gdyby akurat Tobie zniszczyło włosy, to nie jest to żaden dowód: to może być wina złego preparatu (dużo dziewczyn kupuje odlewki, bez gwarancji jakości produktu), złego wykonania zabiegu (zarówno w domu, jak i z winy fryzjera), złej albo żadnej pielęgnacji po prostowaniu... ogólnie, wiele jest tu czynników. A przecież wiele dziewczyn robi ten zabieg i nie narzeka, a wręcz przeciwnie.

      Ale z tego co rozumiem, według Ciebie keratynowe prostowanie niszczy włosy i już. Bo tak. Bo skoro zawiera formalinę, to na pewno tak jest. Tymczasem wiele lubianych odżywek zawiera składniki, które teoretycznie miałyby prawo szkodzić - jednak tym się różni 0,1% składnika od stężonego koncentratu, że ma niższe stężenie i szereg dodatkowych substancji, co ma wpływ na działanie całej mieszaniny.

      Żeby nie było: sama nie robiłam sobie tego zabiegu, nie jestem ani zwolenniczką, ani przeciwniczką. Drażni mnie tylko taki sposób prowadzenia dyskusji.

      Usuń
    16. Chyba permanentnym? Transparentny oznacza "przezroczysty" ;) Jeżeli nigdy nie robiłaś tego zabiegu to pewnie ciężko jest Ci stwierdzić. Tutaj kilka osób Ci pisze, że NIE NISZCZY włosów- po wypłukaniu keratyny włosy mogą być w lepszym stanie niż przed zabiegiem, pod warunkiem, że nie zaniedba się pielęgnacji.

      Usuń
    17. Kazdy preparat do prostowania ma w sobie kilo chemii a w tym formaline. Wielkiej filozofii w wykonaniu zabiegu krok po kroku tez nie ma, wiec zniszczenia to nie tylko zle uzytkowanie ale sam zabieg. Pielegnacja w trakcie, tak jak na wlosomaniaczke przystalo to bedzie pielegnacja ale nawet czasem przy peilegnacji nie da sie wrocic nawet do stanu sprzed keratynowego bo jak juz mowilam kilo chemii robi swoje. nawiazanie do odzywek ze zlymi skladami jest tu glupota bo kazdy wybiera jakie odzywki chce, jak chce zniszczyc to bierze jaka kolwiek ale dziewczyny ktore dbaja o wlosy czytaja sklady analizuja zeby nie wybrac szajsu a cos co bedzie dzialac. Nawet jakbym uwielbiala dzialanie po jednym uzycie jakies odzywki bo zrobilaby mi efekt lal pieknycwlosow godnych pozazdroszczenia to w zyciu bym jej wiecej nie nalozyla jakby miala jakis zly srodek. wlasnie dlatego wyrzucilam cale nowe opakowanie olejku, ktory mial rakotworczy skladnik, co prawda na koncu, ale to sie kumuluje w organizmie, o czym mysle ze kazdy powinien wiedziec. Mnie na przyklad drazni takie dbanie dbanie o siebie az tu nagle zrobienie czegos zeby calkiem zniszczyc. to tak jak ktos pije ocet jablkowy czy inne takie niezbyt przyjemne smakowo rzeczy zeby odtruc organizm a za chwile bierze paczke chipsow cole i siada przed telewizor. albo cos sie robi z glowa albo sie pozniej ma skutki. Idac waszym tokiem myslenia jak ktos pracuje w kostnicy, moze sobie podkrasc teoche formaliny, rozrobic z bardzo duza iloscia wody bo przeciez mniejsze stezenie, nalozyc na wlosy nic sie nie stanie? No bo przeciez inne dobroczynne skladniki. woda jest bardzo dobra na wszsytko. i jak powtorzymy zabieg wszystko bedzie wporzadku. tylko jeszcze jedna sprawa ze ten zabieg ma w sobie jeszcze mnostwo innych chemicznych syfow i tylko keratyna ktora nie jest akurat niszczaca, troche za malo jak na zabieg regeneracyjny mimo wszystko. wole siedziec tygodniami z maska na glowie bez syfow niz godzine z syfem ktory mi uszkodzi blony sluzowe i wlosy ale bede je maskowac tym zabiegem dalej a niech mysla ze mam tafle i peikne zdrowe wlosy

      Usuń
    18. Dziękuję, Aniu! Jak zawsze w samo sedno :)

      Usuń
    19. Nie na za co, bo jak widać - bez skutku ;) Porównywanie fryzjerskiego zabiegu do formaliny wykradanej z kostnicy to ten poziom abstrakcji, w którym mówię pass :P Ciekawa jestem tylko czy Anonimek nie ma w swojej łazience żadnego kosmetyku z DMDM Hydantoin, Imidazolidynyl Urea albo choćby z alkoholem :P

      Usuń
    20. ta ale jak kijowo w ''samo sedno''

      Usuń
    21. Tak jak pisałam- w moim przypadku włosy są naprawdę zregenerowane :) Nie "maskuję" ich prawdziwego stanu zabiegiem, naprawdę są bardzo zdrowe, tylko wolę jak są proste ;)
      Nie słyszałam szczerze mówiąc o nikim, komu by keratyna trwale zniszczyła włosy- słyszałam co najwyżej o przeproteinowaniu po zabiegu. Jeżeli włosy się zniszczą- trudno, mają to do siebie, że odrastają. I akurat nie każda włosomaniaczka prawidłowo dba o włosy po zabiegu.
      Farby do włosów, Olaplex i inne zabiegi regenerujące też są samą chemią, nie wiem czemu się tak tej keratyny uczepiłaś, ale... trochę luzu. Nikt Ci przecież nie każe robić prostowania. Nie wiem tylko po co krytykujesz osoby, które ten zabieg wykonały.

      Usuń
    22. NO patrz! nie mam! a na marginesie, imidazolidynyl urea nie jest szkodliwy, pozdrawiam niedoinformowanych ludzi g*wno sie znajacych na temat o ktorym mowia.
      formalina to formalina, ta sama co w keratynowym ta sama co w kostnicy, bardzo gratuluje szufladkowania substancji ktora sie niczym nie rozni na dwie dziedziny, gratuluje

      Usuń
    23. Dyskusja z Tobą nie ma najmniejszego sensu bo zamiast przyjąć nasze argumenty zaczynasz nas atakować.
      Po raz kolejny- to nie jest to samo stężenie formaliny, a w tym przypadku STĘŻENIE jest kluczowe. Robiąc keratynowe prostowanie nie nakładasz sobie czystej formaliny na włosy.

      Usuń
    24. Anonim nie wie, że FORMALDEHYD (w keratynowym prostowaniu) to nie to samo co FORMALINA (mocno skoncentrowany roztwór formaldehydu) :D I jeszcze poucza ^^

      Usuń
    25. Ja nikogo nie atakuje, dopoki ktos sie do mnie nie wyraza jakby mial zarzuty ze mam swoje zdanie. nikt nie musi przyjmowac czyichs argumentow kazdy ma prawo do swoich i do swojego zdania. jak ci wmowie ze olej arganowy jest rakotworczy to tez musisz przyjac moje zdanie bo tak trzeba? Nie, bo kazdy moze i musi miec swoje zdanie na dany temat bo inaczej bylibysmy maszynami robiacymi to samo i myslacymi tak samo jak ktos kaze. Uwazacie ze wam nie niszczy- spoko, ja i tak mimo wszystko twierdze ze to bedzie szkodzic i tyle, nie trza od razu pieprzyc glupot o jakichs stezeniach, stezenie rakotowrczych substancji w pozywieniu tez jest znikoma a pozniej wszytsko sie kumuluje i coraz wiekszy procent ludzi umiera na raka. wiec stezenie to tylko glupota. najlepeij jak czegos szkodliwego nie ma wcale.

      Usuń
    26. Nikt nie był tu nawet w stosunku do Ciebie niemiły, a Ty się nie wiadomo po co oburzasz, jakbyśmy Ci co najmniej kazały wdychać tę Twoją fromalinę :D

      Usuń
    27. A akurat tu byl od razu temat formaliny wiec chyba raczej mam racje ze to formalina jesy uzywana w prostowaniu? I oba te skladniki maja swoje niszczace dzialanie czy formaldehyd w prostej postaci czy formalina jako roztwor. Fornalina sama w sobie ma zle dzialanie wiec mowmy o formalibie a nie nagle o rozrobionym formaldwhydzie. Zbaczamy z tenatu dziewczynki nieudolnie sie broniac

      Usuń
    28. Nie chce Cię obrażać, bo nie o to chodzi, ale to Ty nieudolnie się bronisz. Nie robiłaś zabiegu, a sprzeczasz się z dziewczynami, które mają go za sobą i twierdzą, że włosy są po nim zregenerowane. To chyba dowód na to, że nie wpływa on negatywnie na włosy. Wmawiasz nam, że maskujemy w ten sposób zły stan włosów, serio? Ja kreatynę nałożyłam raz, stan włosów się poprawił i już więcej nie powtarzałam zabiegu, a więc niczego nie maskuję. Co innego, gdybym miała włosy zniszczone przed zabiegiem i po wypłukaniu kreatyny, i powtarzała ten zabieg w kółko żeby nie było widać zniszczeń. W prostowaniu używany jest formaldehyd więc nie masz racji, dziewczyna, która zaczęła temat użyła złej nazwy. Wszystko jest napchane chemią, każda odżywka, maska czy szampon, to wszystko jest chemia. Chemia jest również w jedzeniu, otacza nas,ale to przecież TEŻ wiesz.

      Usuń
    29. Zgadzam się w 100% z Hair Majesty

      Usuń
    30. ale jest roznica pomiedzy zla chemia a ta ktora nie wyrzadza szkod. a zreszta juzszkoda ta konwersacje dalej prowadzic. kazdy niech ma swoje zdanie

      Usuń
    31. Wiem, że trochę późno, ale ta dyskusja podniosła mi ciśnienie... uwielbiam osoby, które nie mają pojęcia, o czym mówią, a jak ktoś im wytknie niewiedzę, to się bronią "swoim zdaniem"... Jak ta sekta przeciwników szczepionek, bo to "sama chemia, panie, i wirusy, więc szkodzi", kij z tym, że milion badań i opracowań naukowych oraz świat względnie wolny od ciężkich chorób zakaźnych jak polio mówi coś zupełnie innego. Swoje zdanie można mieć w kwestiach bardziej filozoficznych, etycznych, estetycznych, ale nie gdy się mówi o faktach. Anonimku, przykro mi, ośmieszyłeś się.

      Usuń
    32. Aldehyd mrówkowy jest silną trucizną. W formie formaliny konserwuje ciało, ale jest też używany (był w każdym razie) do wysuszania,a wręcz zabijania skóry w celu usunięciu brodawek.
      Już sama świadomość tego odrzuca od tego zabiegu.
      BTW - opary formaldehydu są trujące i szkodliwe dla środowiska. Szkoda, że dążąc do piękna wzajemnie się trujemy.

      Usuń
  14. Skolioza - marsz do ortopedy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozczaruję Cię, to nie skolioza - potwierdzone przez lekarza. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Racja :( chyba od noszenia plecaka na jedno ramię?

      Usuń
    3. Dziewczyna nie ma żadnej skoliozy.

      Usuń
    4. Dokładnie, ostrzegam wszystkich przed noszeniem ciężkich plecaków i toreb na jedno ramię (zwłaszcza w okresie dojrzewania - liceum = ciężkie książki).

      Usuń
    5. Niekoniecznie. Różne są przyczyny delikatnej nierówności ramion. Dziewczyna cała śliczna i włosy także!

      Usuń
    6. Mój brat ma tak samo, niestety noszenie ciężkiego plecaka powoduje takie skrzywienia :(

      Usuń
    7. Dziewczyny ja to ścinam farbowance do odrosty i zapuszczam swoje naturalki trzymajcie kciuki😘

      Usuń
  15. Końcówki zachwycają. Zazdroszczę takiej tafli!:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawe jak wygladalas.w krotkich :) twoje wlosy wygladaja na aksamitnie gladkie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do mnie na bloga, tam zamieściłam zdjęcie w krótkich włosach :)

      Usuń
  17. Zachwycające włosy! I prześliczny yorczek :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne włosy, a pomysły też miałam różne ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękna metamorfoza:) Ela

    OdpowiedzUsuń
  20. Hej! Chciałabym przestrzec wszystkie blondynki przed czarnym mydłem Babuszki Agafii. Dwa lata temu zaczęłam go stosować na przemian z innymi szamponami i niestety, mimo świetnych właściwości dla cienkich włosów ma jeden, wielki minus - zmienia kolor włosów. Przed dwoma laty moje włosy miały ładny, jasny blond kolor, niestety przez ten czas, kiedy je stosowałam - ściemniały i nabrały tego zielonego odcieniu mydła :( Początkowo tego nie zauważyłam, ale patrząc na zdjęcia zorientowałam się, że coś jest nie tak :/ Niestety z bólem będę musiała się z nim na stałe rozstać... Polecacie coś o podobnych właściwościach, ale w neutralnym kolorze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne. Mi tam nie farbuje a używam kilka lat. Cecha genetyczna, nie każdego dotyczy

      Usuń
  21. Takie piękne, zdrowe włosy! Zazdroszczę ogromnie! Ta włosowa historia i decyzja Anwen właśnie mnie przekonały do radykalnego ścięcia. Moje włosy są kilka centymetrów za łopatki, ale cała długość pamięta farbowanie na miodowy blond (głupia byłam, tęsknię za swoim mysim) więc odstają na całej długości, prawdopodobnie są to połamane końce. Chyba zetnę tak za ramiona, liczy się jakość, a nie długość. Trzymajcie kciuki za mnie i moją walkę o piękne włosy!

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja mam z kolei inny problem. Kompletnie nie wiem jakie robić 'fryzury' DO SPANIA.
    Włosy długie,proste lecz skłonne do pofalowania, nie zbyt często się puszą. Lubię jak są proste, bardziej mi pasują. Jednak w nocy ulegają zniszczeniu gdy śpię w rozpuszczonych, a końcówki są postrzępione rano, takie jakby spuszone.
    Kiedy robię koczka, rozwala się lub rano są nieładnie pofalowane. I te odgniecenia od gumki...
    Kompletnie nie wiem co robić:/ Może ktoś coś doradzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałaś spać z przerzuconymi przez ramę łóżka?

      Usuń
    2. Kitek na czubku głowy nie powinien ci zostawiać odkształceń :)

      Usuń
    3. Co to jest kitek? Kucyk?

      Usuń
    4. Oj to kucyk może niestety powodować odkształcenia :(

      Usuń
  23. Gumki proponuję zamienić na invisibobble, które nie powodują odgnieceń.
    Ja jeśli chcę mieć rano proste włosy to po prostu robię nisko, na boku kucyk i przerzucam je na szyję (zazwyczaj śpię na boku), tak aby na nich nie leżeć. Możesz spróbować też zapleść bardzo luźnego warkocza i również przerzucić na szyję, ale nie gwarantuję, że włosy się nie pofalują, każde są inne.

    OdpowiedzUsuń
  24. Obiema rękami podpisuję się pod pomysłem cięcia włosów. Przez kilka lat zapuszczałam, pielęgnowałam - maski, oleje, drożdże, zioła, wszystko co tylko udało mi się znaleźć w sieci i wydawało mi się logiczne :P W końcu wymarzone włosy do talii - i wiecie co - nie podobałam się sobie w takich włosach (niesamowicie mnie przytłaczały, tym bardziej, że mają skłonność do puszenia :/ ) Poszłam do fryzjerki (takiej zaufanej) by wyrównać podciąć końcówki, usiadłam przed listrem i podjęłam decyzję - ścinamy do ramion! Trochę się bałam efektu, ale to była najlepsza decyzja włosowa od dobrych kilku (jak nie kilkunastu lat). Okazało się, że w krótkich (bo do ramion to dla mnie krótkie) wyglądam świetnie (opinia otoczenia). Jedyny problem w tym wypadku to konieczność regularnego podcinania.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja skracam włosy za tydzień o jakieś 10 cm i do tego chcę je rozjaśnić, coś typu ''sombre''. Mam nadzieję, że nie pożałuję ;P

    OdpowiedzUsuń
  26. Keratynowe prostowanie w domu odradzam... Zrobiłam sobie w domu 2 razy i skończyło się to tym, że włosy były piękne miesiąc, a później połowę ich straciłam bo zrobiło się istne siano które się pokruszyło. Keratynowe prostowanie bardzo niszczy włosy i je przesusza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet na tym blogu piszą, że keratynowe prostowanie nie niszczy włosów...Włosy już wcześniej były zniszczone, i tylko poodpadały. Albo to przeproteinowanie.

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że to zależy od włosów. Ja jestem już kilka miesięcy po tym zabiegu i nic złego z moimi włosami się nie dzieje. Powodem zniszczeń może być też to, że dziewczyny pod wpływem efektu zabiegu przestają dbać o włosy, a kiedy efekt znika często są zszokowane stanem włosów, Anwen o tym wspominała przy wpisie o Encanto.

      Usuń
    3. Ja robiłam keratynowe prostowanie już 3 razy i włosy są w duuużo lepszej kondycji niż przed zabiegami. Trzeba po prostu ciągle dbać o włosy, a jeżeli końcówki są w bardzo złym stanie to nawet taki zabieg im nie pomoże- trzeba je po prostu obciąć

      Usuń
  27. Ładna dziewczyna, ładne włosy :)

    Ale wszystkie te historie są oparte na tym samym schemacie tzn. ktoś ma dobre włosy (w miarę gęste i zazwyczaj grube), nie umie o nie dbać, wręcz je niszczy. Nagle się opamiętuje i zaczyna świadomą pielęgnację, mija trochę czasu i włosy są piękne. To nie jest wielka sztuka mieć piękne włosy, kiedy ma się w tym względzie dobre geny, odpowiednie produkty załatwią sprawę. Może by tak dać historię, która wychodzi poza ten utarty schemat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jeżeli masz genetycznie brzydkie włosy to cudów niestety nie będzie :(

      Usuń
    2. Sądzę, że znalazłoby się kilka dziewczyn, które mogłyby opisać swoją mwh, co prawda z efektami mniej piorunującymi ale również z mniejszą "podatnością genetyczną" na piękne włosy, ale obawiają się komentarzy typu:

      "Anwen, co ty publikujesz, w warzywniaku codziennie widzę lepsze włosy!!1111!!!1 Łysi mają już lepsze włosy niż dziewczyna w tym wpisie!!11 Dno!"

      Sama kiedyś myślałam o wysłaniu historii osoby z naturalnie cienkimi włosami, chorowitej, ale zdaję sobie sprawę, że "masz ładne włosy" w realnym życiu to u włosomaniaczek "2/10, zetnij" ;)

      Usuń
    3. Tylko że jak ktoś wstawi historię swoich cienkich włosów to zaraz pojawiają się komentarze "czy naprawdę nie ma żadnej mwh gdzie z cienkich rzadkich z natury ropbią się na końcu grube i gęste bla bla bla"

      Usuń
    4. A jak ktoś wstawi Mwh z "normalnymi" włosami to zaraz KTOŚ napisze, że nudne i można wiele takich spotkać ma ulicach ;)

      Usuń
    5. Bijum ma cienkie włosy i jakiś czas temu ukazała się jej włosowa historia :) Każdy wie, że jak ktoś ma naturalnie cienkie i rzadkie włosy to żadną siłą ich nie pogrubi i nie zagęści.

      Usuń
    6. Ależ jest co najmniej 1 włosowa historia o cienkich włosach>>> MARTUSIA1412

      Usuń
  28. Ostatnio przeczytałam na wizażu o jakiś nowych super szczotkach Michel Mercier, czy ktoś może używał?:D http://wizaz.pl/Fryzury/Test-szczotek-Michel-Mercier

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglądają jak TT z rączką :D

      Usuń
  29. Masz ładną twarz ale w dlugich wlasach pewnie lepiej wygladasz niz w takich krotkich.Ja np mimo ze brzydka nie jestem to mam uszy jak goblin i musze je zaslaniac wlosami.W dodatku moj Krzywy nos bylby dosc.mocno uwydatniony w krotkich.Dobrze w bardzo krotkich wygladaja piekne aktorki i kobiety i malych i ksztaltnych glowach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież ona o tym wie, sama pisała że nie czuła się w nich dobrze

      Usuń
    2. U mnie na blogu znajdziesz zdjęcie w krótkich włosach. ;)

      Usuń
  30. Kurczę włosy ładne, ale szczerze mówiąc nudne, ot takie po prostu zdrowe brązowe włosy jakich wiele na naszych ulicach. Może to kwestia tego cięcia od linijki, ale moim zdaniem wyglądają kompletnie nijak :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak 3/4 włosów włosomaniaczek :p

      Usuń
  31. Zmotywowałaś mnie i jutro idę do fryzjera! Dzwoniłam się umówić jeszcze tego samego dnia po przeczytaniu mwh :D i nawet myślę, że podetne więcej niż 5 cm tak jak myślałam początkowo z 1-2 tygodnie temu jak zastanawiałam się nad fryzjerem

    OdpowiedzUsuń
  32. Piękne włosy, obecne podobają mi się najbardziej :)
    Ta kobieca logika hehe. Sama miałam włosy do połowy pleców- równe, bez koloru itd. Ale ścinajac same koncowki strzelilam grzywke ;) no i zaluje :) albo raczej raz żałuję, raz nie - tak to już z nami jest ;)

    OdpowiedzUsuń