Moja włosowa historia - Szarlotka

Włosy Szarlotki nie miały z nią łatwo ;) Mimo to nie dały jej się i teraz, choć może nie są długie do pasa (jak zwykle u bohaterek MWH) to i tak prezentują się świetnie, a dzisiejsza historia jest moim zdaniem bardzo pouczająca :))



Cześć Anwen!  

Chciałabym podzielić się z Tobą i innymi dziewczynami moją włosową historią. Może komuś okaże się pomocna, kogoś zainspiruje.. mi pojawienie się jej na blogu da jeszcze więcej motywacji i cierpliwości w walce o piękne włosy :)
Zacznijmy rzecz jasna od początku...
Jako dziecko miałam ładne, gęste blond włosy. Nie zapuszczałam ich do komunii, nie myślałam o nich jak to dziecko,  żyły swoim własnym życiem – to akurat klasyk w tym wieku. 

Okres gimnazjum minął na szczęście bez szaleństw z farbami.  Zdecydowałam się za to na drastyczne cięcia. Najpierw na boba…

 …a później na zupełnie krótko (co nie było dobrym pomysłem z perspektywy czasu, nie wyglądałam korzystnie ale wtedy jakimś cudem mi się podobało).



Włosy myłam drogeryjnym szamponem, nie używałam odżywek, ale jako, że nie eksperymentowałam z farbą wyglądały zdrowo i dobrze. Do czasu..
Okres liceum. Ha! Tutaj już powoli się zaczyna. Włosy naturalnie ściemniały do mysiego blondu, odrosły do boba i zamarzyły mi się jasne pasemka. Pojawiły się. 

Pojawiały się sukcesywnie, aż zostałam blondynką. Oczywiście o włosy nadal nie dbałam prawidłowo – drogeryjny szampon,  od wielkiego dzwonu maska mamy Loreal Intense  Repair (używana nieświadomie na kilka chwil na całkiem mokre włosy), zero odżywek. I tak całe liceum. Gorący nawie suszarki – poproszę.  Podcinanie końcówek – bardzo niechętnie, przez co nie były zbyt ładne, ale jakimś sposobem rosły i rosły..

..a mnie wraz z nimi szybko ubywało. Zachorowałam na zaburzenia odżywiania. Nie chcę rozwlekać tematu bo nie o to tutaj chodzi – taka informacja w zupełności wystarczy żeby zrozumieć moje włosy :)
Czerwiec 2013 – z okazji wyjazdu do innego miasta włosy przyciemnione na brąz, dzięki czemu wyglądały lepiej, jednak to było to tylko złudzenie. Pielęgnacja nadal bez zmian. Zdjęcia nie oddają ich złego stanu. Silikony które stosowałam od czasu do czasu w postaci Intense Repair tuszowały ich niezdrowy wygląd. Pozorna gęstość? Dziękuję wam wałki!

Leciały z głowy bez opamiętania. Oczywiście za sprawą niejedzenia. Przerzedziły się totalnie. Jednak wtedy jeszcze nie miało to dla mnie wielkiego znaczenia..

Pierwszy włosowy postęp  – w październiku 2013 ścięłam te przerzedzone pędzelki. Farba się płukała, nie poprawiałam jej, znów żyły własnym życiem. Drogeryjny szampon i na wielkie wyjście Intense Repair.

Rok 2014. Zaczęłam coś jeść, włosy przestały wypadać. Troszkę poprawiłam kolor obracając się nadal wokół brązów. I w tym właśnie roku przez totalny przypadek trafiłam na bloga Anwen. Nie szukałam niczego o włosach, był to totalny przypadek. Zaczęłam czytać. I wpadłam na dobre. Kupiłam biovaxy, kallosy, olejki, łagodny szampon i działałam. Włosy zaczęły wyglądać ale to nie były włosy włosomaniaczki, dopiero je poznawałam. Aha i oczywiście zrezygnowałam totalnie z silikonów twierdząc, że skoro chce mieć zdrowe włosy to musze je wyeliminować. Przyciemniłam włosy. Bardzo. Na czarno..

 Niezły pomysł, ale kompletnie nietwarzowy. Mamy październik 2014. Źle czułam się w takim kolorze włosów więc postanowiłam – DEKOLORYZACJA! Na szczęście u fryzjera, nigdy nie farbowałam włosów sama. 
Włosy o dziwo przeżyły. Właściwie to nie wiem dlaczego przeżyły i miały się tak dobrze :) Zejście za pierwszym razem z czerni do ciemnego blondu to niezłe wyzwanie. Olejowałam je codziennie na całą noc olejem z orzechow włoskich, oliwą z oliwek i mieszanką baby dream fur mama (żaden z nich nie został moim ulubieńcem ale wtedy twardo olejowałam). Po każdym myciu (a myję włosy codziennie) maska biovax pomarańczowa lub kallos late. Zmywane szamponem babydream. Olejek arganowy na końcówki. Były zadowolone. 

 (głowa pochylona do tyłu, takie długie niestety nie były)

Luty 2015 – odświeżenie koloru i odrosty. Zapisałam się od innej fryzjerki niż zwykle i…mała katastrofa. Odrost świecił się na żółto i był o wiele jaśniejszy niż reszta włosów, które były znacznie ciemniejsze niż wcześniej. Nie mam zdjęcia ale wierzcie mi, że nie wyglądało to dobrze. Od razu złożyłam reklamację. Zostałam umówiona na następny dzień na naprawienie szkód. 
I o to zaczyna się koszmar dla moich dzielnych włosów. Okazało się, że aby wrócić do tego co miałam i wyrównać kolor potrzebna jest dekoloryzacja. Że też nie zapaliła mi się czerwona lampka. Skoro fryzjerka raz skopała to prawdopodobnie przy bardziej inwazyjnym zabiegu zrobi to ponownie..ale nic, byłam zdenerwowana, chciałam wrócić do tego co miałam i poddałam się kolejnej dekoloryzacji.
Włosy musiały zostać sporo podcięte. To zrozumiałe. Wyraźnie zastrzegłam, że nie cieniujemy bo zapuszczam do równej długości. Wesoła twórczość panią fryzjerkę poniosła i je pocieniowała. Żeby to jeszcze ładnie.  Wyszłam zdenerwowana z salonu i zaczęłam się śmiać. To był znacznie lepszy pomysł niż płacz. Włosy w salonie – żółte, ogarnięte przez silikony. W domu po pierwszym myciu – żółte i zniszczone. To był kolor z którym nie dało się funkcjonować. Do tego brzydko pocieniowane co dodatkowo mnie rozzłościło, bo odkąd zaczęłam czytać włosowe historie pokochałam włosy proste od linijki. Wyglądały tak:

 z silikonami i bez silikonów

Miałam dwie możliwości – albo płakać i ściąć je jak w czasach gimnazjum na krótko, albo działać. Dałam im tydzień na odpoczynek od fryzjerów. W tym czasie chodziłam z olejkiem arganowym na kosmykach właściwie cały czas. Wieczorem nakładałam go na suche włosy, szłam spać, budziłam się, myłam, po myciu biovax pod czepek, suszenie chłodnym nawiewem suszarki i…znów olejek arganowy od połowy długości, koczek nad szyją i tak szłam do pracy. Tak to wyglądało przez tydzień. 
Po tygodniu poszłam do fryzjera. Nadał im ładny zimny odcień blondu, znacznie ściął, a ja nadal uparcie olejowałam na sucho i używałam biovaxa i kallos latte. Dołączyłam do tego maskę marokańską, z minerałami z morza martwego z planety organica i drożdżową babuszki agafii. Myłam włosy codziennie babydreamem, po każdym myciu maska. Na końce kropla olejku arganowego. Odkryłam olejowanie na mokro olejkiem ze słodkich migdałów. To było to. Odżyły. Żadnych silikonów. W krótkim czasie zdecydowałam się jeszcze bardziej je ściąć aby pozbyć się resztek cieniowania. W czerwcu 2015 wyglądały tak..

A tak prosto od fryzjera, kochane silikony  :)



Od marca do sierpnia właściwie nic nie urosły, bo co miesiąc je podcinałam aby pozbyć się jak największej ilości  zniszczonych końcówek. Niestety również co miesiąc tonowałam kolor, bo około 3 tygodnie po koloryzacji zaczynał wpadać w żółty. W sierpniu 2015 zaczęłam eksperymentować z gencjaną ale było to męczące, kolor wciąż był zbyt trudny do utrzymania. 
Wrzesień 2015 - wizyta u fryzjera. Decyzja o przyciemnieniu do mniej wymagającego koloru. Skoro już odżyły wymyśliłam, że chce mieć mahoniowe włosy. Ah ta moja impulsywność :) Kolor był piękny jednak nie czułam się w nim dobrze.


Na szczęście czerwienie mają to do siebie, że wypłukują się bardzo szybko. Aktualnie moje włosy wyglądają tak (bez silikonów)

 (urosły znacznie w stosunku do poprzedniego zdjęcia, są po prostu podkręcone na koncach :) )
Jedyne co je niedługo czeka to pozbycie się tego ciepłego koloru i zafarbowanie na średni naturalny brąz i postanawiam absolutny koniec z eksperymentami! Niech sobie w końcu spokojnie rosną i odpoczną.
Największe przełomy w pielęgnacji?
1.       Polubienie silikonów pamiętając, żeby oprócz nich znalazło się w masce coś wartościowego. Po drugiej dekoloryzacji, pomimo tego, że włosy naturalnymi metodami wyglądały dobrze to dopiero po silikonach w masce (których użyłam pierwszy raz we wrześniu po ponad roku pielęgnacji bezsilikonowej) wyglądały tak, że zrobiłam WOW! W końcu włosy są dla mnie a nie ja dla włosów o czym na początku drogi często zapominałam, w myśl zasady „może i wyglądają na przyklapnięte i bez życia ale przynajmniej są odżywione”J
2.       Oprócz olejku arganowego na końcówki dołożenie do tego silikonowego serum (wcześnie nie – w końcu to silikon J)
3.       OLEJEK Z CZARNUSZKI. To jemu zawdzięczam aktualny blask którego wcześniej nie potrafiłam do końca wydobyć i największy progres w pielęgnacji. Co więcej – nałożony za pomocą olejowej mgiełki. Mój przepis (same składniki, proporcje na oko ;) ) – biovax pomarańczowy, kwas hialuronowy, łyżeczka olejku z czarnuszki, kilka kropel olejek ze słodkich migdałów i arganowego, woda)
4.       Zrezygnowanie z szamponu dla dzieci na rzecz czegoś dla dorosłych J długo zajęło mi dojście do wniosku, że moje włosy go nie lubią

(taka prywata do Ciebie Anwen – serdecznie Ci polecam olejek z czarnuszki dla Twoich rozjaśnionych włosów. Działa cuda. Tego nie musisz umieszczać na blogu :) )
To by było na tyle. Mam nadzieję dostarczyć kolejną włosową historię za rok, kiedy włosy już urosną i będzie się można pochwalić czymś więcej :) Dziękuję oczywiście Tobie Anwen, bo gdyby nie Ty i wiedza, którą zdobyłam dzięki Tobie to pewnie nosiłabym teraz krótkie włosy, jak za czasów gimnazjum i przez długi czas nie mogła spojrzeć w lustro :)
Moja aktualna pielęgnacja:
Szampon – Yves Rocher Volume (codziennie) i oczyszczająca Barwa w razie zbytniego obciążenia
Odżywka – Nivea Long Repaire (którą traktuje jak maskę)

Maski:

Bezsilikonowe – Biovax pomarańczowy, Isana oil care (zawsze na pół godziny pod czepkiem)
Silikonowe – Loreal Absolut Repaire Lipidium oraz moje odkrycie maska Momo i Nounou marki Davines – kosmetyki profesjonalne ale naturalne, naprawdę świetne, mój nr 1. Dość drogie ale bardzo wydajne. Polecam wszystkim niezniechęconym do łatwo zmywalnych silikonów włosomaniaczkom :)
Serum – Loreal Mistic Oil
Oleje –  z czarnuszki, ze słodkich migdałów, arganowy (olejowanie przed każdym myciem na godzinę do półtorej)

Stylizacja – tylko chłodny nawiew suszarki, od ponad 1,5 roku nie użyłam prostownicy. Moja ulubiona metoda stylizacji – wałki :)

Inne – często wzbogacam maski półproduktami tj. kwas hialuronowy i gliceryna. Często też do porcji maski dolewam kilka kropel olejku.
Dla przyspieszenia porostu wcierałam i wcieram kozieradkę, jantar, robię kuracje siemieniem lnianym. Z suplementów zażywam i polecam Bio-Silice Max (nie pije skrzypokrzywy, ponieważ boję się jej działania odwadniającego.  Te tabletki są naprawdę bardzo dobrym suplementem na wypadanie i szybszy porost, polecam :) ). Do tego wszystkiego dbam o zdrową i zrównoważoną dietę.

Pozdrawiam serdecznie Ciebie i wszystkie zakręcone włosomaniaczki,
Szarlotka :)
Udostępnij

77 komentarze:

  1. Jak często mogę używać szamponu i maski kallos?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A są jakieś ograniczenia?

      Usuń
    2. Tyle ile Ci pasuje.

      Usuń
    3. słyszałam, że można przeproteinować włosy, jestem w tym temacie nowa dlatego pytam.

      Usuń
  2. Powodzenia w dalszej pielęgnacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne włosy! Wydają się takie mięsiste i konkretne :D I fajna fryzurka. Sama sobie taką strzeliłam wczoraj, więc mi się podoba ;D A tak na poważnie to zazdroszczę gęstości i życzę powodzenia w dalszym dbaniu o włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo kochana! Fajnie, że mam tu włosową siostrę bo większość to jednak piękne-długowłose :) Dziękuję tobie i wszystkim innymi życzliwie komentującym włosomaniaczkom! To naprawdę bardzo motywujące :) Powodzenia wszystkim :)

      Usuń
  4. Fajna historia, ladne wlosy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. tylko gdzie kupić ten olej z czarnuszki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na przyklad tu - www.zrobsobiekrem.pl - swietna strona z olejami i innymi polproduktami :)

      Usuń
    2. https://www.doz.pl/apteka/p60213-Virdepol_Czarny_Kmin_100_olej_50_ml

      https://www.doz.pl/apteka/p60934-Natuwit_Olej_z_czarnuszki_egipskiej_250_ml

      Usuń
    3. Jeśli masz w swoich okolicach "HeBe" to tam go znajdziesz :-)

      Usuń
    4. w każdym sklepie zielarski.

      Usuń
  6. Potwornie drogi jest ten olej z czarnuszki niestety... nie na każdą kieszeń :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale warto tyle zapłacić. Niesamowity blask i odżywienie włosów. Wystarczył mi na pół roku przy każdym myciu. Więc wychodzi nie tak drogo :)

      Usuń
    2. Dokładnie w takiej cenie jak ten z wiesiołka. http://semco.pl/index.php/sklep-oleje

      Usuń
    3. za 100ml płacę 22 zł

      Usuń
    4. Na zsk 30ml za 8 zł, na olejowanie wystarczy ;)

      Usuń
    5. a nie można by zmacerować? Na oleju słonecznikowym, z nasion czarnuszki. Wyjdzie, nie wyjdzie? Wiadomo nie będzie to wytłoczony na zimno z nasion...

      Usuń
  7. o tak kosmetyki davines to dla moich włosów raj na ziemii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowo "ziemi" pisze się przez jedno "i" na końcu ;)

      Usuń
    2. Słowo się mówi a to jest wyraz;-)

      Usuń
    3. Przed "a", stawia się przecinek ;)

      Usuń
    4. Zdanie kończy się kropką. :)

      Usuń
  8. Bardzo ładnie odżyły te Twoje włoski :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę wypróbować kiedyś odżywkę Nivea Long Repair. Nigdy jej nie miałam :) Ładne włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurka wodna. Historia pełna zwrotów akcji, naprawdę...

    OdpowiedzUsuń
  11. Również stosuję olej z czarnuszki. I polecam. :) daje fajne efekty. Właśnie zakupilam też olej aloesowy. Czy może ktoś stosował?? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziewczyny najtańsze oleje macie na allegro, polecam firmę Olvita. Może czasem warto się szarpnąć, ja taką butelkę oleju zużywam BARDZO DŁUGO.

    OdpowiedzUsuń
  13. super przemiana! :D
    Dlatego też nie chodzę do fryzjerów... zabiłabym na Twoim miejscu... -.- Jak tacy ludzie mogą w ogóle kogokolwiek obsługiwać w salonie?! :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki bogu "fryzjerka" po moim liście z zażaleniem do szefostwa salonu juz nie pracuje i oby wzieła to sobie do serca i już nikomu nie zrobiła krzywdy :)

      Usuń
  14. Fajna historia, dalszej drogi ze świadomą i dobrą pielęgnacji życzę :

    Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
  15. No i morał z tego taki, że najważniejsza dieta:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja również uwielbiam olejek z czarnuszki :) Powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
  17. Namowilas mnie na ten olej! Czekam juz na paczuszke, dzieki😘 Super blyszczace wloski 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :) dziękuję i powodzenia w pielęgnacji! :)

      Usuń
  18. Gdzie w Krakowie mogę kupić maskę inebrya kromask cioccolsto, w niedzielę? Pilne!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawa historia, a (nie)koniec świetny;) Gratuluję pięknych włosów!
    Też przechodziłam etap drastycznej diety, czy nie wiem jak inaczej to nazwać, włosy leciały wtedy garściami. Teraz już wiem, że podstawa to odżywianie włosów, ale od środka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, najlepsze kosmetyki i wcierki nie pomogą jak dieta kuleje.. Dziękuję za miły komentarz:)

      Usuń
  20. Kupcie olej z czarnuszki spożywczy, a nie kosmetyczny, wychodzi taniej i nie ma dodatków. W internecie poszukajcie sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również polecam.Stosuje na włosy,na ciało i dodaje do różnych potraw.Bardzo zdrowy.

      Usuń
  21. Hm.. to chyba dopiero początek tej włosowej historii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego? Włosy są idealne, nie każdy musi mieć do pasa

      Usuń
  22. Lubię taką długość włosów, kobieca a nie pochłaniająca wiele czasu. Sama teraz zapuszczam do talii, ale podejrzewam, że na wiosnę znowu chciałabym mieć takie urocze, krótsze włosy ;) Najgorsze jest zapuszczanie z tej długości do takiej do łopatek.
    Bardzo ładny blask. I nie mam na myśli najnowszych zdjęć, tylko również te starsze, widać, że już tak mają ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Olej z czarnuszki czyni też cuda od środka, jak również i sama czarnuszka :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Olejek z czarnuszki specyficznie pachnie:) też używałam jakiś czas. Lepiej się sprawdza jako dodatek do masek niż samodzielnie (w duecie z jajkiem)- moim zdaniem. Do kremu także się nadaje, więc jeśli nie zużyjecie do włosów to możecie zrobić sobie krem albo dodać do gotowego kremu.
    Historia krótka, wydaje się być ciekawym epilogiem;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Fryzjer i bez silikonów potrafi uzyskać gładką taflę- najważniejsza jest stylizacja, to na czym i jak suszymy włosy.

    OdpowiedzUsuń
  26. Chyba kazda z nas przeszla podobna historie z fryzjerem... Eh... Współczuję... Ja kiedyś poszlam do fryzjerki i prosilam o koloryzacje w odcieniu czekoladowy brąz a wyszlam z ryżymi wlosami.. Ogniste rude! Myślałam że sie zaplacze... Do mnie nie pasuja odcienie radości i czerwieni i zawsze teho unikam w koloryzacji a tu prosze! Bach! Ostatnio prosilam fryzjerke (inna) o zrobienie lekkiej grzywki tak zeby troszke zakryc zakola... No i... Ponioslo ja i skrocila cale włosy o ok 2-3cm... Bylam wściekła... Kolezanka zas od zawsze rozjasniala wlosy... Zaszalala i zrobila sobie czern... Nie na korzysc.. Wiec udala sie do fryzjerka na dekoloryzacje.. Wyszla z placzem bo spalila jej cale wlosy... Miala dlugie... Poprostu w momencie wszystkie sie ulamaly i dlugo meczyla sie z krotkimi na dlugosc ok 2cm... To byla maskra.. Plakala caly czas :-( nie dziwie sie gdyz od dziecka miala dlugie i nigdy nie scinala na krotko..

    OdpowiedzUsuń
  27. Olejowanie na włosy czy skore??

    OdpowiedzUsuń
  28. O co chodzi z tymi silikonami ?

    OdpowiedzUsuń
  29. Pamiętam, jak podcięłam pierwszy raz swoje piórka i przez pół roku podcinałam zniszczone końcówki,żeby całkiem się ich pozbyć. Z jednej strony wiedziałam,że to im pomoże, a z drugiej chodziłam przygnębiona, bo ścinałam swój przyrost. ;-) Mam nadzieję,że koleżanka pochwali się swoimi włosami za jakiś czas. ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Spalone dekoloryzcją włosy są martwe. Olejowanie ich codziennie lub nawet pięćdziesiąt razy dziennie jest nieporozumieniem. To tak, jakby oczekiwać, że olejując słomianą miotłę do zamiatania liści przywrócimy zeschłe, martwe sztywne kłosy z powrotem do młodej, jędrnej zielonej trawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgodzę się we wszystkim z Tobą. Fakt - są martwe i nic nie sprawi, że staną się zdrowe. Fakt - po regularnym olejowaniu stają się bardziej elastyczne i zdyscyplinowane, znacznie mniej się puszą, mniej wykruszają. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Włosy są martwe- ach, toż to dziw nad dziwy...! Mam nadzieję, że Twoje włosy nie wyłamują się z tej zasady i również są martwe, bo jeśli nie, to chyba jesteś Meduzą. A jeśli uważasz, że natłuszczanie martwych rzeczy jest bez sensu, to ciekawi mnie, jak pielęgnujesz skórzane buty.

      Usuń
    3. Nawet niespalone wlosy sa martwe... Wlosy w ogole sa martwe, tak samo jak paznokcie, sa martwe juz przy wylazeniu ze skory, zywe jest cialo, tkanka.
      Olejowanie nie przywroci zdrowia itp ale wizualnie wplynie na poprawe wygladu, tak jak odzywki itp

      Usuń
  31. Bo włosy nie są długie do pasa?

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam pytanie dziewczyny, poniewż dlugo już walczę o piękne włosy a rezultaty przychodzą bardzo powoli może mi coś podpowiecie, mam blond włosy używam szapon BARWA lub JANTAR, odzywke LONG HAIR NIVEA, lub karllos latte, końcówki olejkiem oraz psikam jantarem skóre głowy, olej babydream. Mimo wszystko, ze kondycja włosów jest coraz lepsza cierpię na KOŁTUNY... mi się tak plączą włosy szczotka TT suche czesze 25 minut.. rece mam jak bym na siłownie chodziła... może powinnam używać jakiś połproduktów? probowałam aloes.. POMOCYYY :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włosy kołtunią się przez to, że ich powierzchnia nie jest gładka. Jak na osobę, która długo dba o włosy to Twoja pielęgnacja jest dosyć uboga :) barwa to mocny zdzierak, long repair i latte to odżywki tylko proteinowe, a gdzie humektanty, emolienty.

      Usuń
    2. mi pomogło olejowanie ale dopiero po pół roku regularnego nakladania oleju :)
      zastanawiam się czy w twojej pielęgnacji nie ma za dużo protein? nivea i kallos latte je zawierają, nie każde włosy lubią taka ilość

      Usuń
    3. zapewne przeproteinowałaś włosy kallosem late. sama tak miałam. poszukaj w necie ratunku w takiej sytuacji(o ile się nie mylę pomoże jedwab do włosów). Bo jeżeli wcześniej takich nie miałaś, a obecna pielęgnacja, to wywołała, to raczej nie kwestia tego , że masz za skromną pielęgnacje. Pozdrawiam

      Usuń
    4. Mi na koltuny pomógł Marion natura silk jedwabna kuracja, taka mgiełka za 5zł na promocji kupiona, bardzo ładnie wygładza;)

      Usuń
  33. Też miałam zaburzenia odżywiania, a wypadanie włosów uporczywie tłumaczyłam tym, że te wszystkie wcierki, oleje są do niczego na moje beznadziejne włosy... ;) jak zaczęłam jeść to prawie w ogóle mi nie wypadają, czym byłam na początku mocno zdziwiona :P i nagle wszystkoe wcierki i oleje zaczęły magicznie działać :P

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo podoba mi się aktualny kolor, piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Czytało się jak film akcji 😉

    OdpowiedzUsuń
  36. ale metamorfozy! powodzenia dalej!

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja po roku cieniowania chyba z powrotem wrócę do jednej długości - wtedy mam wrażenie, że mam włosów znacznie więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  38. mam pytanie: ten olej z czarnuszki powinien być oczyszczony czy nieoczyszczony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupuję ten: https://www.zrobsobiekrem.pl/pl/p/Olej-z-Czarnuszki-siewnej-SUROWY/506 i działa :)

      Usuń
    2. dziękuję ślicznie za odpowiedź, chyba się skuszę. A włosy bardzo ładne: zadbane, lśniące i zdrowe. pozdrawiam

      Usuń
  39. Dla mnie rewelacja, sama mam podobna fryzure, niestety rzadka (mi wypadly wlosy przez leczenie) ola

    OdpowiedzUsuń
  40. Włoski wyglądają bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Piękne włosy i dobre, świadomie podejście do pielęgnacji. Rzeczywiście, to włosy są dla nas, a nie my dla włosów, musimy o tym pamiętać :) Fajnie widzieć potwierdzenie, że można mieć bardzo zdrowe i błyszczące włosy, jednocześnie nie rezygnując zupełnie z farbowania i stylizacji. No i coraz bardziej przekonuję się do częstego olejowania.

    OdpowiedzUsuń

Najchetniej czytane w tym miesiącu: