Jak przekonać kogoś do pielęgnacji włosów?

źródło: http://picsart.com/i/50739326532
Przy okazji spotkań autorskich: w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu miałam okazję przekonać się jak wiele z Was 'zaraziło włosomaniactwem' swoje przyjaciółki :)) To chyba najlepsze co można zrobić, bo nie dość, że zyskujemy osobę, z którą zawsze i wszędzie będziemy mogły porozmawiać na włosowe tematy, wymienić się kosmetykami czy zrobić wspólne zamówienie to przy okazji mamy ogromną satysfakcję widząc poprawę stanu włosów u kogoś jeszcze, a nie tylko u siebie. Co jednak w sytuacji, gdy osoba, którą chcemy przekonać do pielęgnacji włosów jest mocno sceptyczna? Czy są jakieś sposoby by mimo wszystko 'zarazić ją włosomaniactwem'?

Najczęściej te osoby, które bezskutecznie próbujecie wciągnąć w wir włosowej pielęgnacji to Wasze mamy. One nie czytają blogów i chyba najtrudniej im uwierzyć, że 'to całe olejowanie' może naprawdę działać. Bardzo często piszecie mi, że wręcz zakazują Wam lub wyśmiewają stosowanie różnych produktów i pytacie co w takiej sytuacji można zrobić. Moim zdaniem najlepiej będzie właśnie przekonać je do pielęgnacji ich włosów, by same mogły zaobserwować jak skuteczne są nasze włosomaniacze metody. Tylko jak sprawić, żeby chciały chociaż spróbować? Można by na przykład:

1. Znaleźć włosową historię, której bohaterka ma włosy podobne do mamy/siostry/przyjaciółki i pokazać jej co odpowiednia pielęgnacja może zadziałać. Nic tak nie motywuje jak zdjęcia przed i po, na których widać znaczną różnicę.

2. Kupić włosowy prezent - pięknie pachnący olej do włosów, świetnej jakości maska lub chociażby delikatniejszy szampon sprawią, że nieprzekonana dotąd do włosomaniactwa osoba być może zacznie nieco lepiej niż dotychczas dbać o włosy. Zwłaszcza jeśli po jakimś czasie zapytamy ją o efekty ;)

3. Zabrać na wspólne włosowe zakupy - i podpowiedzieć, które konkretnie produkty wybrać zamiast tego co zawsze zwykłego, drogeryjnego szamponu. Być może ktoś nie chce się 'bawić we włosomaniactwo', bo nie ma czasu (a przynajmniej tak mu się wydaje) na naukę czytania składów i eksperymentowanie z włosami.

4. Znaleźć motywację - czyli pokazać tej osobie co zyska jeśli odpowiednio zadba o włosy. Tutaj mogą się przydać zdjęcia fryzur, które podziwiamy, a być może stare zdjęcia mamy/siostry/przyjaciółki z czasów, gdy jej włosy były bardziej zadbane.

5. Pokazywać efekty u siebie, bo często jest tak, że osoba, która o włosy nie dba w jakiś przesadny sposób sama ich po prostu nie zauważy. Jak pokażemy jej palcem co dzięki pielęgnacji udało nam się osiągnąć to być może 'pozazdrości' nam i sama zechce lepiej zadbać o własne włosy.

6. Zaproponować jednorazową metamorfozę, taką jak ja zrobiłam np. mojej młodszej siostrze. Dobierając odpowiednie produkty, a następnie odpowiednio stylizując włosy możemy już po jednym myciu pokazać, że prawidłowa pielęgnacja naprawdę działa. Efekt WOW oczywiście łatwiej osiągnąć przy włosach falowanych/kręconych, ale i z tymi prostymi na pewno warto próbować. Przy okazji takich zabiegów możemy pokazać, że to jest naprawdę przyjemne i wcale nie zajmuje dużo czasu.


Pewnie macie jeszcze inne, swoje sposoby :) 
Będę wdzięczna jeśli podzielicie się nimi w komentarzach!


Pozdrawiam Was serdecznie,

Udostępnij

134 komentarze:

  1. Ja kuzynkom zrobiłam takie jednorazowe włosowe metamorfozy i od tamtej pory są włosomaniaczkami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wg mnie jest tylko jeden skuteczny sposób: zachwycić tę osobę s w o i m i cudownymi włosami i powiedzieć, że są one efektem właściwej pielęgnacji. A tak w ogóle to dałabym spokój osobom, które nie mają ochoty o włosy dbać. One też mają prawo do innych priorytetów niż ładny wygląd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Jak ja zaczęłam olejować włosy to moja mama "pukała się w czoło" i mówiła, że wyłysieje od tych wynalazków :P Teraz jak ja mam piękne, długie i błyszczące włosy to sama od czasu do czasu olej nałoży :D

      Usuń
    2. Anonimowy z 16:32 w 100% się z Tobą zgadzam ;)) nie ma co na siłę komuś wmawiać jak ma wyglądać i o siebie czy włosy dbać.
      gorsze są babony, które niby chcą coś zmienić i wypięknić, i dostrzegają że ja polepszyłam stan swojej fryzury, i pytają co mają zrobić. a kiedy dostają odpowiedź np. "olejować" to juz im sie nie chce bo to dziwne - no brak mi słów na cos takiego.

      Usuń
    3. moja to samo ;) najpierw się dziwiła i śmiała z moich dziwactw, a teraz sama się pyta co i jak :)

      Usuń
    4. A mnie boli, gdy siostra wracając od fryzjera dała się namówić na super kosmetyk, który wszystkie klientki zachwalają i mają po nim takie piękne błyszczące włosy już po pierwszym użyciu... Ma ona bardzo zniszczone włosy od silnego szamponu i suszarki, czasem prostownicy. Nic więcej nie stosuje i jej włosy to jedno wielkie siano. Raz jak była u nas w domu na dłużej to KAZAŁAM:) nakremować jej włosy balsamem Isana kakaowym, później przygotowałam jej maskę Ziaji niebieską (którą kiedyś jej dałam i oczywiście jej nie używała) z mączką ziemniaczaną. Wizualnie może nie było efektu wow, ale byłą zachwycona tym, jakie są w dotyku. Od tego czasu w końcu ruszyło:) Nagle okazuje się, że pracując przy komputerze ma się czas na trzymanie maski pod czepkiem :P Z jednym tylko mam problem. Siostra ma inne włosy niż ja: falowane, bardzo wysoko porowe już od nasady, bardzo zniszczone. Ja mam prawie proste, średnio/nisko porowe i zdrowe. Lubi kosmetyki te co ja sama używam, bo włosy nie są po nich obciążone, ale nie wiem, czy taka pielęgnacja zregeneruje jej włosy. Olej arganowy nie służy jej, tak jak mi, przez co zraziła się do olejowania. A z tego co widziałam po waszych fotach, olejowanie daje najlepszy efekt.Jakieś rady?;)

      Usuń
    5. Olejowanie oliwka Hipp, jest cudowna i pachnie cudownie, ewentualnie oliwa z oliwek. Plus maski emolientowe Np. Biovax zielony, pomarańczowy :)
      Odzywka fructis oleo repair. Pozdrawiam J.

      Usuń
  3. Mnie do tej pory nie udało się przekonać mojej siostry. O włosy dbam już 3 lata, a ona przez ten czas może raz naolejowała włosy. Czasem podrzucam jej jakąś maseczkę, ale wydaje mi się, że moje próby są bezskuteczne. Moja siostra zawsze miała ładne włosy, nawet jak o nie nie dbała. Ich stan się pogorszył w momencie rozpoczęcia regularnego farbowania. Nie każdego jesteśmy w stanie przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy wpis:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja mama też jest sceptycznie nastawiona do mojego bloga i ciągłego wg niej gadania o włosach :) Ale nie udało jej się oprzeć moim kosmetykom w łazience i sama postanowiła spróbować :) I jest bardzo zadowolona :D Za to koleżanka, która prostowała włosy i ma zniszczone zarazila się ode mnie, gdy powiedziałam jej o blogu, zaczęłam opowiadać jej o tym i o tamtym i jakoś się wciągnęła. W końcu przecież zależy jej na ładnych włosach :D Ostatnio kupiliśmy maskę na pół i mamy zamiar robić więcej takich wspólnych zakupów :) Teraz tylko czekać aż mama się tak wciągnie i będzie chciała kupować kosmetyki i półprodukty do eksperymentowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie mamy :) U mojej jest opornie, ale cieszę się, że przekonałam ją do stosowania wcierek i zaraziłam ją miłością do masek, uwielbiamy wąchać i kupować Kallosy! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziewczyny proszę was doradźcie mi coś ! Zacznę od tego że zaczęły wypadać mi włosy a w dzieciństwie miałam je bardzo gęste... Teraz już ta sytuacja się ustabilizowała ale dzisiaj znalazłam swoje zdjęcie sprzed 3 lat w 2 kucykach. Myślałam że się przewrócę jeden z tych 2 kucyków odpowiada teraz 1 mojemu kucykowi. Jak to możliwe że objętość moich włosów zmniejszyła się o połowę? Nigdy włosów nie farbowałam nie prostowałam a nawet ich nie suszę
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może być niedobór witaminy D3, albo żelaza, może być jakaś alergia pokarmowa, za dużo przetworzonej żywności i fastfoodów zamiast surowych warzyw i owoców, lub też jakieś poważniejsze schorzenia... badania trzeba porobić i ułożyć plan naprawczy.

      Usuń
    2. Zrób podstawowe badania: morfologia, żelazo, hormony: prolaktyna, testosteron, TSH, ft3, ft4. Przyczyna może byc bardzo prosta (anemia) lub niestety bardziej skomplikowana (hormony). Te badania razem kosztują koło 100-120 zł, a czasami na prawde warto.

      Druga sprawa, że jeśli włosy już nie lecą to wystarczy wcierać, suplementować i czekać na wysyp nowych włosków.

      Usuń
    3. Robiłam wszystkie badania i wszystko ok choć mogłoby być więcej żelaza. Owoców w mojej diecie brak :( dobra czas to nadrobić. Dzięki dziewczyny

      Usuń
  8. Droga Anwen, mam problem:) Nie wypowiem się na temat bo dopiero zaczynam swoją przygodę, ale mam pytanie - czy to możliwe, żeby szampon Babydream mnie uczulał? Użyłam go jakieś 4 razy i swędzi mnie skalp... To szampon dla niemowląt więc nie powinien wywłać takiego efektu. Zauwazylam też w jednym miejscu że skóra się łuszczy. Help!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście źe może :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź :) W takim razie jaki szampon najlepiej stosować aby również był łagodny a o odmiennym składzie? I najlepiej również w przystępnej cenie

      Usuń
    3. Zawsze polecam schaume baby. Sklad mega delikatny, bez barwnikow i bez zapachu. I kosztuje ok. 7 zl

      Usuń
    4. jest jeszcze np. płyn do mycia z babydream, szampon Hipp, szampon pszeniczny Sylveco, płyn do mycia 3 w 1 z Johnsons Baby

      Usuń
    5. Ale czy inne produkty dla dzieci też nie będą podobnie mnie uczulać? Chyba wszystkie mają dosyć zbliżone składy :) A co do szamponu przenicznego- polecacie? Używałam już balsamu z betuliną (super)

      Usuń
    6. Ciężko powiedzieć, czy nie będą Cię uczulać, bo w zasadzie nie wiemy, który składnik działa na Ciebie niekorzystnie. Ja szampon pszeniczny polecam, u mnie świetnie się spisuje, chociaż niektórzy skarżą się na plątanie włosów. U mnie z kolei ten balsam z betuliną strasznie obciąża włosy.

      Usuń
    7. Bardzo dziękuję za odpowiedź:) Ja z plątaniem akurat nie mam problemów (mam bardzo gęste włosy a szczotka z dzika wystarcza), więc myślę, że skuszę się na ten szampon. Zastanawiałam się jeszcze nad szmponem na cedrowym propolisie. No nic, odwiedzę sklep gdzie jest jeden i drugi i zobaczę. Chyba z kosmetykami dla dzieci dam sobie na jakiś czas spokój:)

      Usuń
    8. Wypróbuj szampony Love2Mix, Natura Siberica albo może mydło cedrowe, miodowe? Osobiście mam to ostatnie, nie przesusza mi skalpu a mam co do tego skłonności, pięknie pachnie, bardzo polecam;)

      Usuń
    9. Schauma Baby też może zrobić "kuku" :/ Ale jest dość tani, więc można zaryzykować.

      Usuń
    10. Szampony Sylveco, Orientany (te bardzo polecam). Ewentualnie możesz myć włosy prostą i tanią odżywką.

      Usuń
    11. Facelle zel do higieny intymnej :) na opakpwaniu napisane jest ze rowiez do calego ciala. Sklad ma delilatny zeby nie podraznic wrazliwych miejsc:) kosztuje z 3 zl w rpssmanie

      Usuń
    12. Szampon Babydream ma w składzie ekstrakt z rumianku. Rumianek potrafi mocno uczulić. Może twoja skóra źle na niego reaguje. W takim wypadku bądź wyczulona na ekstrakty ziołowe w składach.

      Usuń
    13. Podrażniać może też Cocamidopropyl Betaine. Nie taki łagodny jak o nim się mówi i niestety wiele osób uczula...

      Usuń
  9. 2 i 5 sa napewno okarza sie skuteczne, ale jesli ktos jest bardzo uparty to pokazywanie czyis wlosow z internetu moze byc przez ta osobe odebrane jak fotomontaz z reklamy bo cytuje:"nie mozna wierzyc we wszystko co jest w internecie".

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mialam taki klopot z siostra:p zawsze kiedys miała geste czarne z natury wlosy, ale odkad zaczela je farbowac na blond zrobilo sie takie cienkie sianko. Mimo to smiala sie ze mnie bo "fuj jak mozna klasc olej na wlosy, bedziesz lysa od tego". Niestety po porodzie wlosy zaczely jej mocno wypadac i wtedy przyszla i mowi: "zamówisz mi ten plyn z lozyska na wlosy?":D a gdy zobaczyla ogromny wysyp bejbi herow, nieśmiało zapytala czy przeczytałam juz i moge jej pozyczyc "ta ksiazke o wlosach"::D moze jednak coś z tego bedzie hihi

    OdpowiedzUsuń
  11. Najlepiej w ogóle nie przekonywać. Każdy musi sam do tego dojrzeć, zechcieć coś zrobić. Nic na siłę. Ja się zraziłam do "objawiania" komukolwiek swojej włosowej wiedzy. Mam koleżankę która ma włosy w masakrycznym stanie, stale narzeka, że nie wie co z nimi zrobić aby były zdrowsze i lepiej wyglądały. Opowiedziałam jej więc o blogu, olejowaniu, maskach itp, a ona mnie pasudnie wyśmiała i to jeszcze wobec innych osób. Myślę, że jeśli ktoś czegoś potrzebuje, w końcu to znajdzie, a wciskanie komuś niechcianej wiedzy i porad mija się z celem.
    Aneczka

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja zaraziłam moją mamę. A moje kumpele są zbyt oporne na to! :D Wiem, bo próbowałam! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja mama już od 10 lat farbuje i rozjaśnia co miesiąc swoje włosy na srebrzysty blond. Jej włosy są w opłakanym stanie i ja nadal nie umiem jej zarazić włosomaniactwem, albo chociaż przekonać do odżywki. :( Na szczęście, nie zabrania mi kupować oleji, masek i innych za jej własne pieniądze, które mi daje, jeżeli ją o to poproszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Anwen, czy przy olejowaniu włosów na odżywkę mam potem nałożyć po zmyciu tego znowu maskę lub odżywke (mam odzywkę garnier masło karite i maskę alterra granat) na 30 min czy już nie? i ile tą metodę trzymać?

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj ciężko przekonać kogoś do rozpoczęcia "zdrowej" pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Moja przyjaciółka może mieć piękne grube kręcone włosy, ale nie daje się namówić na ich pielęgnacje :( Mówi, że nie ma czasu, że dużo produktów idzie na jej włosy. Same potrafią schnąć dwa dni! Na moje oko to mają z 15cm objętości, rosną baaaardzo szybko! Dużo dałabym za jej włosy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech...i takie to nigdy nie docenią, co mają....
      Cienkowłosa

      Usuń
  17. Ja próbowałam przekonać moją mamę. Niestety, bezskutecznie. Już przestałam to robić właściwie. Te wszystkie porady są bezskuteczne w stosunku do niej. Podśmiechuje się z mojego pielęgnowania włosów, no i sama nie ma nawet czasu na nałożenie odżywki po myciu. Używa tylko takiej w sprayu przed suszeniem.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja zaraziłam dzieląc się moim blogiem :)) Od kiedy zaczęłam dbać o włosy to raczej słyszałam zewsząd, że mam obsesję, że już o niczym nie można ze mną porozmawiać ;) Od kiedy zaczęłam pisać bloga, te same osoby zaczęły pytać o rady, albo co myślę o ich odżywkach. No i o dziwo osoby, które wcześniej pukały się w głowę zmieniły choć delikatnie codzienne nawyki :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dbanie o wlosy to przyjemnosc. Nie nalezy nikogo namawiac i prowadzic krucjaty na rzecz wlosomaniactwa. Ja lubie u siebie dlugie wlosy, lubie o nie dbac, zmieniac kolor, testowac nowe maski. Jednak zycie nie kreci sie wokol samych wlosow. No, moze dla producentow produktow do pielegnacji i dyrektorow finansowych wlosowych firm.
    Kazdy ma prawo do noszenia siana czy gniazda na glowie wedle wlasnej woli. Ja, osobiscie uciekam od wszelkich namawiaczy. Jak mi sie cos spodoba, testuje.
    Popadlam dwa lata we wlosowa obsesje po tym, jak spalilam sobie skore glowy i wlosy farba, ktora dotychczas byla lagodna. O jeden most za daleko. Co wtedy wyprawialam, by to zrestaurowac... Nigdy wiecej zadnych obsesji. Co komu :).Zycie jest zbyt krotkie, by jego polowe spedzac przed lustrem czy prowadzic misje wlosowa wsrod osob, co inne maja klopoty czy priorytety w zyciu.

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny komentarz!

      Usuń
    2. ale nie chodzi o przekonywanie osób, które mają inne kłopoty czy priorytety tylko takich co narzekają na swoje włosy, ich wygląd jest w jakiś sposób dla nich ważny, ale nie wierzą we włosomaniacze metody :)

      Usuń
    3. Dokładnie tak. A większość osób "snuje, nie realizuje", ale trochę wkurzające jest takie narzekactwo i nicnierobienie. Narzekanie dla narzekania doprowadza mnie do szału i ostro ustawiam takich ludzi. Bo jak ma problem, to niech go zniweluje a nie nęka ludzi opowiadaniami bez sensu

      Usuń
    4. Dziwny temat. Lubię Twoje posty, jednak dzisiaj po przeczytaniu nasunęło mi się jedno pytanie - po co ? Jaki sens ma tracenie czasu, pieniędzy na namawianie kogokolwiek na DBANIE o siebie. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś narzeka, a nic w tym kierunku sam nie robi to już tylko i wyłącznie jego spawa. Zwłaszcza, że piszemy tutaj o włosach - nie ratujemy komuś życia. Wiem, że włosomaniactwo uzależnia ale nie stawiajmy włosów na pierwszym miejscu, a tym bardziej nie bawmy się w żadne włosowe misje...

      Usuń
    5. Dokładnie - po co kogoś zmuszać do dbania o włosy? Żeby samemu poczuć się lepiej? Jak ktoś rzeczywiście jest zmotywowany żeby poprawić stan włosów, to sam prędzej czy poźniej trafi na wizaż czy blogi wlosomaniaczek i spróbuje tego, czego będzie chciał. Pielęgnację trzeba lubić, żeby stosować ją regularnie. Jak kogoś nie przekonują oleje i inne dziwne rzeczy nakładane na włosy to nie będzie tego robił i już. Poza tym zwykle takie natarczywe uszczęśliwianie na silę zwykle przynosi odwrotny skutek. Można zaproponować zmianę pielęgnacji raz ale nic na siłę. Jak się nie uda -trudno. Włosy to TYLKO włosy i nie każdy ma ochotę podporządkować im całe swoje życie.

      Usuń
    6. Dziewczyny, chyba nie zrozumiałyście: chodzi o sytuację, w której ktoś dba o włosy, a słyszy wciąż, np. w domu od mamy, "weź to zostaw", "włosy ci po tym powypadają", "nie wydziwiaj", "przestań", "zajmij się czymś innym", "ale ty jesteś naiwna wierząc, że to pomoże"... Ja na szczęście mam zewsząd wsparcie, moja rodzina raczej mnie podziwia, że mam wiedzę i faktycznie widać efekty tego, co robię, ale wyobrażam sobie (i często też słyszę), że są dziewczyny, dla których nawet nałożenie maski na włosy wiąże się z wysłuchiwaniem docinków ze strony członków rodziny, a nawet powoduje kłótnie. Przekonanie ich do tego, że dbanie o włosy ma sens, to nie tylko zwyczajna chęć pomagania, ale też, trochę egoistycznie, próba unicestwienia demotywatorów, którzy są w naszym otoczeniu :)

      Usuń
    7. BRAWO Fair Hair Care i właśnie o to chodzi, nic nikomu na siłę, ale przede wszystkim mieć święty spokój i poparcie w tym co robimy dla siebie i swoich włosów, a kto zechce dołączy do grona i pozna tajniki włosomaniactwa :D

      Usuń
    8. Fair Hair Care - ale to prawda, miewamy skłonności do przesady, ryzykownych eksperymentów, szczególnie w okresie neofickiego zachwytu. Ręka w górę, komu się nigdy nie zdarzyło nie domyć oleju, nie zaliczyć podrażnienia skalpu, nie wywołać wypadania jakimś nieudanym eksperymentem, nie mieć wysypu po piciu drożdży/pokrzywy itd itd... Naprawdę świat włosomanii nie jest zawsze różowy ;) i nie ma się co dziwić, że nie każdego to bawi. Włosomianiaczki z dłuższym stażem mają już swoje sprawdzone metody i im często dbanie o włosy nie zajmuje wcale więcej czasu, niż przeciętna kobieta.
      Jednym słowem - myślę, że 90% nastolatków czuje się w domu nierozumianych, taki wiek. Próba zafascynowania rodziców włosomanią czy Justinem Bieberem są raczej skazane na porażkę.

      Usuń
    9. Zgadzam się z Anonimem z 20 lutego 2015 00:36.. po co? po co mówić komuś jak ma żyć?!?!?!

      ale w sumie to spoko, dbajcie o innych, a córeczki Wam kiedyś dorosną i będą miały żal, że ich mamy doradzały całemu społeczeństwu jak o siebie dbać, a nie mają mamy, która tylko z nimi by się podzieliła wiedzą którą powinno się przekazywać z pokolenia na pokolenie:) i że przez to nie mają szans się czuć wyjątkowo:D Nie wiecie komu doradzacie, może to są dziewczyny które w przyszłości będą chciały Wam poodbijać mężów:D ale rozumiem, że podziękowanie od pewnego procenta osób (statystyki nie kłamią - ile osób komentuje, a o ile więcej czyta posty), które są w porządku poprawia Wam samopoczucie:p

      Usuń
  20. Myślę, że inną rzeczą o której warto pamiętać jest wyrozumiałość (z braku lepszego określenia).

    Pozwolę sobie wytłumaczyć: moja mama wielokrotnie zachwycała się efektami mojego włosomaniactwa i zachęcona moim przykładem zrobiła niejedno podejście do olejowania włosów. Mimo, iż widziała po nim efekty, nie potrafiła się jednak tego zabiegu przekonać i już. Nie cierpiała chodzenia z natłuszczonymi włosami, zmywania oleju, nawet samo nakładanie czegoś tłustego działało jej na nerwy - tak po prostu. Przez to olejowała włosy raz na jakiś czas, właściwie tylko wtedy kiedy przyjeżdżałam do domu i mogłam ją do tego nakłonić osobiście ;)

    Sytuacja zmieniła się, kiedy nakupowałam jej dobrych masek i okazało się, że maskowanie przed myciem to dla niej już zupełnie inna bajka i bez problemu wprowadziła ten element do swojej pielęgnacji :) Miałyśmy jeszcze kilka podobnych przeszkód, które udało nam się razem obejść i obecnie mama ma piękniejsze włosy niż kiedykolwiek u niej widziałam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odrazę (z braku lepszego określenia:D) do olejowania można zastąpić zmianą metody po prostu... Ja jak zauważyłam, że wcieranie po myciu dosłownie 1-2 kropli Hippa fajnie nabłyszcza włosy i zdejmuje z nich puch, bez efektu tłustych, nieświeżych włosów, to zaczęłam robić to codziennie, szczególnie że na prawdziwe olejowanie rzeczywiście trzeba poświęcić trochę tego niewyjściowego czasu. D

      Usuń
    2. Na początku moja mama miała króciutkie włosy i wtedy nawet ta metoda za bardzo je obciążała, ale w sumie teraz ma coraz dłuższe, więc bardzo cieszę się, że mi przypomniałaś o tym sposobie - może da się namówić! :)

      Usuń
  21. co może być z moimi włosami jeśli teraz na mokre włosy nałożyłam olej kokosowy i nagle zrobiły się sztywne, próbowałam przeczesać je aby olej dotarł wszędzie chociaż i tak brałam pasmo po paśmie ale zrezygnowałam, żeby ich nie połamać, co może im być? kiedyś olejowałam włosy i nigdy czegoś takiego nie miałam...włosy jak po laminowaniu takie sztywne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastygły jak kokos w lodówce? A może zmiana wody na twardą czy coś?

      Usuń
  22. Moja mama wpadła jak śliwka w kompot gdy: 1. zobaczyła spektakularne efekty na mojej głowie ;-) (chodziło mi o prędki przyrost po tragicznej w skutkach wizycie u fryzjera, którego męczył talent stylistyczny i artystyczny) 2. pozazdrościła i nabrała nadziei na zagęszczenie swoich włosów (po zastosowaniu się do niektórych porad zauważyła znaczącą zmianę) 3. odkryła naturalne kosmetyki. Kozieradka to jej największy pupil. Teraz testuje ze mną indyjskie sproszkowane zioła i nie wyobraża sobie mycia włosów bez mydła cedrowego Agafii. Impulsem do "nawrócenia" może być też zbliżające się ważne wydarzenie, np. wesele, wówczas łatwiej podejść bliską osobę i podetknąć jej kilka sposobów na upiększenie włosów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dodam do Twojej listy:
    7. Sprezentować lub pożyczyć przyjaciółce/mamie/siostrze książkę "Jak dbać o włosy"! :D
    Ja tym sposobem wciągnęłam szwagierkę we włosomaniactwo :)

    Karola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak zrobiłam i już usłyszałam, że "IDZIEMY NA WŁOSOWE ZAKUPY" ;)

      Usuń
    2. Ja pożyczyłam swojej chrzestnej :D

      Usuń
    3. Ja pożyczyłam siostrze, ale nie czytała:( za to do kilku rad się stosuje, a to już postęp:) bo zawsze była na "nie". Od pewnego czasu u mnie widać efekty, więc już mnie tak nie olewa.

      Usuń
  24. Mam pytanie, może któraś z czytelniczek zna temat, lub próbowała:

    Otóż, poszukuję sposobu na skuteczne zmycie oleju bez użycia szamponu i odżywki. Zaczęłam na sobie eksperyment "no poo", ale nie chciałabym zrezygnować z olejowania. Obawiam się, że zbyt częste mycie włosów sodą może im zaszkodzić, dlatego nie zamierzam stosować jej częściej niż raz w tygodniu (a nawet rzadziej). Nie mam pojęcia jak pogodzić używanie olejów i masek domowej roboty (np. z żółtek, miodu, itp.) z nieużywaniem szamponów.

    Jeśli ktokolwiek ma jakieś doświadczenia w tej materii, będę wdzięczna za informacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślałaś o korzeniu mydlnicy?

      Usuń
    2. Hej, ja się wypowiem, bo z no-poo mam już duże doświadczenie.
      Po pierwsze mycie włosów sodą jest szkodliwe dla włosów. Nawet jeśli robisz potem płukankę octową. Tę metodą stosują obficie Amerykanki, które na zwykłe szampony mają uczulenia i szukały myjadła jednoskładnikowego. Soda czyści włosy na wiór, w dodatku jest tak silnie zasadowa, że w końcu rozpuszcza wiązania keratolityczne. Ja jestem za alternatywnym myciem włosów, ale soda to jest po prostu niealergizujący zastępnik szamponów, ale za to kilka razy silniejszy (na końcu wpisu załączam linki, które możesz poczytać :))
      Twoje pytanie jest dobre! Sama wypróbowałam kilkanaście sposobów na to, jak domyć głowę składnikami, które znajdziemy w kuchni, z pozytywnym skutkiem. Jednak w kwestii oleju jest to prawdziwa zagwozdka. Ja w pewnym momencie myślałam o glinkach, jednakże jako że nie mam wykształcenia chemicznego, nie mogłam potwierdzić moich obaw, czy i która glinka jest jak najmniej zasadowa.
      Moim zdaniem istotną kwestią jest technika mycia włosów. Ja na przykład bardzo lubię myć raz na dwa tygodnie włosy dwoma żółtkami z odrobinką oleju - nie mam żadnego problemu ze zmyciem, ponieważ trzymam to żółtko na włosach około pół godziny, dokładnie masując skórę głowy tuż po nałożeniu i przed zmyciem. Obecność oleju w tym żółtkowym szamponie wcale nie pogarsza jego właściwości myjących. Zauważyłam, że maskami, którymi ciężko mi domyć włosy można to zrobić, jeżeli potrzyma się je na głowie te pół godziny i ona dobrze wtedy wszystko zemugluje (tłuszczu na głowie masz mniej, niż znajduje się ich łącznie w byle olejowej masce, a przecież nakładając maskę producent przewidział, że ona zostawić włosy czyste, a nie na tłuszczone :)). Na koniec tych wszystkich moich eksperymentów zostałam przy treściwych maskach, które zostawiam na głowie na pół godziny - tak mniej więcej od roku wygląda moje no-poo.
      Co do tradycyjnego no-poo: miałam dostęp do trochę krócej ostrzyżonej głowy niż moja i dostałam dowód, że ta metoda działa. Problem polega na tym, że musisz wykonać przynajmniej dziesięciominutowy masaż głowy stojąc pod prysznicem i starając się przemieścić tłuszcz na koniec włosy. Moja osoba badana po kąpieli miała piękne, błyszczące i czyste włosy :) Ja mam włosy długie i przyznaję, że podczas masażu wszystko się plącze i efekt był nieco gorszy, ale włosy i tak były czyste. Dodam, że po moim no-poo z dodatkiem na koniec płukania octowego z masażem, włosy były wyśmienite. Jeżeli jednak masz bardzo długie włosy, może być ciężko. CHYBA że, wykonasz procedurę no-poo tak jak to robią Amerykanki, tzn. zrobisz Water Only (WO) połączone z systematycznością, planem, detoksem włosów od wszystkich chemikaliów i świadomością, że początki są trudne. Na dole link do bloga fajnej dziewczyny, która udokumentowała swój sukces z Water Only.
      To, czego ja jeszcze próbowałam: mycie włosów miodem (linki na dole), mąką z ciecierzycy, mąką ziemniaczaną (możesz dodać do żółtka), zrobieniem suchego szamponu z trzech ziół: kłącza kosaćca i startego korzenia mydlnicy, stosowanie talku na skórę głowy i potem płukanie włosów wodą.
      http://noshampooexperiment.blogspot.com/
      http://empoweredsustenance.com/diy-honey-shampoo/
      http://blog.kanelstrand.com/2014/02/testing-diy-shampoos-rye-flour.html
      http://forums.longhaircommunity.com/showthread.php?t=77708&page=2
      oraz inne watki na LHC o no-poo, Water Only, dziewczyny robią zdjęcia efektów.

      O tej sprawie mogę pisać jeszcze wiele, jak coś to pisz do mnie: laxnax@op.pl

      No i na koniec - większość substancji, którymi można umyć włosy znajduje się w kuchni i da się je zjeść :-)

      Usuń
    3. Dziekuje. Mam naturalne szkliste wlosy i anemie z ktora walcze od lat. Moje wlosy nienawidza szamponu a kochaja mycie czym innym. Dlugo szukalam na internecie tego co tu napisalas w pigulce. Jeszcze raz dziekuje.

      Usuń
    4. Dzięki za wyczerpującą odpowiedź i linki. Potwierdziłaś moje przypuszczenia, że soda to nie najlepszy pomysł :)

      Usuń
    5. Polecam jeszcze szampony typu Aritha albo Meghdoot Khadi, na bazie orzechów piorących. Zawsze robię sobie papkę z dwóch łyżek proszku i wody, najpierw nakładam połowę na skórę głowy i masuję, zmywam i nakładam pozostałą część. Przy drugiej porcji pojawia się gęsta piana, która zmywa cały olej.

      Usuń
    6. Racja, możesz jeszcze użyć ziół ajurwedyjkich. Helfy sprzedaje te proszki w swoim sklepie za około 15 zł. Ja próbowałam Arithy, ale podejrzewam, że czegoś nie wiem o przyrządzaniu tej papki i technice mycia nią włosów - to jest bardzo grudkowaty proszek i po jednym razie poddałam się, bo miałam wrażenie, że on po prostu zniszczy mi włosy przez to szorowanie. Myślę, że o tym można jeszcze poczytać na wegańskich amerykańskich blogach, bo tamtejsze dziewczyny mają duże doświadczenie.
      Przede mną jeszcze korzeń mydlnicy, namaczanie włosów w ziołach, i parę innych rzeczy, na razie nie wychodziłam z kuchni :) Z drugiej strony straciłam motywację do eksperymentowania, bo odkąd myję włosy Biowaxami, żóltkiem i czasem mąkami, moje włosy wyszły na prostą. Od jakichś 5 miesięcy nie byłam u fryzjera, bo nie ma czego obcinać.
      Jeszcze sobie myślę w kwestii tego oleju, że możesz robić tak jak ja na noc, czyli wsmarowywać we włosy dosłownie 2 krople oleju. U mnie one się w nocy całkowicie wchłaniają, więc przy myciu nie ma problemu ze zmywaniem nadmiaru. Albo zastosować jeden pomysł dziewczyny z naszych polskich blogów, tj. dodać trzy łyżki oleju do dowolnej maski i trzymać porcję pół godziny na włosach - olejowanie i maska w jednym a mniejsze problemy ze zmyciem.
      Pozdrawiam :) laxnax@op.pl

      Usuń
  25. Ja, gdy poszłam na studia, zamieszkałam z kuzynką, która miała baaaaardzo zniszczone włosy wielokrotnym rozjaśnianiem na platynę niemalże. Nigdy z nią nie rozmawiałam o dbaniu o włosy, bo była bardzo drażliwa i każda uwaga groziła fochem :D Jednak, gdy widziała moje starania, sama zaczęła powoli pytać, radzić się i dzisiaj ma piękne, długie, zdrowe włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam jedną znajomą, która podchodzi do kwestii włosów sceptycznie, na razie udało mi się tylko namówić ją na wspólny zakup Kallosów :)
    Z kolei moja mama powoli się przekonuje do moich "sztuczek" - ostatni bardzo je chwaliła, gdy po farbowaniu miała niemiłe i splątane włosy, a jedna sesja z serum olejowym przed i maską po myciu przywróciła im blask, miękkość i nawilżenie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mnie się udało mamę namówić na olejowanie :) i jest bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Na podobnej zasadzie - jak namówić mamę do zmiany fryzury na bardziej nowoczesną/twarzową?;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Moja mama twierdzi, że cuduję i przesadzam. Mówi, że zawsze miałam cienkie i rzadkie włosy ale teraz to mam ich 2x mniej i podejrzewa, że to cudowanie jest przyczyną ( co jest nieprawdą). Sceptycznie podchodzi do mojego picia drożdży "żeby mi nie zaszkodziło". Jednak czasami kupi jakąś maskę czy odżywkę i szczęśliwa mi ją pokazuje i pyta o opinie :D Jednak i tak kończy się na tym, że użyje jej 2 razy bo więcej jej się nie chce czy nie ma czasu. Jedna siostra zna bloga anwen, ma maski czy oleje ale u niej to są takie fazy: przez jakiś czas dba mocno o włosy a potem motywacja spada i zostaje tylko szanpon i odzywka. I tak w kółko ale lubi ze mną porozmawiać o włosach :) Druga siostra ma z nas najładniejsze włosy a kompletnie o nie nie dba ( tylko szampon) a jak widzę jak je czesze to aż.mnie włosy bolą :D czasami jej mówię, żeby nie robiła tego czy tego ale denerwuje sie na mnie, no cóż, może kiedyś zrozumie :D ja jestem na takim etapie, że wlosomaniactwo weszło mi w nawyk i nie wyobrażam sobie, żeby wrócić do dawnej "pielęgnacji" :D a koleżanki dziwią się jak mówię o olejach i wcierkach, nie znają tego ale często proszą mnie o radę czy opinie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. bardzo dobre pomysły, choć niektórzy są na prawdę uparci i leniwi :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Moja mama też się ze mnie nabija , że cuduje ;P próbowałam ją zarazić ale mi się nie udało , może gdybyśmy jeszcze mieszkały razem... :P A szkoda miała kiedyś piękne loki a teraz sucha szopa :p

    OdpowiedzUsuń
  32. Prawdę mówiąc nie musiałam nikogo przekonywać do tego, żeby zaczął dbać o włosy, oprócz samej siebie :-) Przez całe lata uważałam, że wystarczy mycie i cześć! Nawet odżywka nie zawsze była pod ręką. Wstyd to mówić właśnie w tym miejscu, ale tak właśnie było. Włosy mam wysokoporowate, kręcone, suche z natury i uważałam (i o zgrozo utwierdzały mnie w tym fryzjerki!), że takie już zostaną. Rozjaśniałam, suszyłam, ładowałam tonę kosmetyków do stylizacji loków, które zmiękczały loki i ogarniały puch :) I nie robiłam nic, żeby włosy odżywiać, nawilżać, regenerować. Na szczęście w porę się ogarnęłam. Bodźcem była swędząca skóra, która zmusiła mnie do zmiany szamponu, który pokochałam (fiński marki Planeta Organica do wrażliwej skóry głowy). I od tamtej pory się zaczęło :-) Przekonałam się, że moje włosy nie są skazane na ciągłe przesuszenie i pomimo swej krnąbrnej natury mogą wyglądać dobrze. A mamie kupiłam szampon bez SLS w prezencie. Przepadła, nie chce innego. Ostatnio kupiła też sobie odżywkę, więc przy okazji chyba i ona się przekonała, że o włosy warto dbać :-)

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Anwen, co ile będzie nowa włosowa seria "Jak o włosy dba..."?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, też chciałabym wiedzieć? ;)

      Usuń
  34. Moja koleżanka z pracy notorycznie rozjaśnia swoje cienkie i rzadkie włosy. Wyglądają fatalnie - suche końce i przetłuszczająca się skóra głowy. Ale o na jest zadowolona, no bo ma blond włoski. Coraz krótsze bo się łamią bidulki. Więc mówię jej, co ja stosuję, ale typ jest bardzo oporny na taką wiedzę. Pukam się w czoło kiedy co miesiąc biegnie do fryzjera, ale to dla niej jest wyrocznia ten fryzjer. Ostatnio opowiedziała mi o olejowaniu włosów (wie o tym od tej swojej fryzjerki) i ją oświecił. Tymczasem ja jej o tym trąbię od 3 lat.
    Pozdrawiam
    Justi

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja usłyszałam od paru osób "za dużo masz czasu/pieniędzy" "nudzi ci się". Jak powiedziałam, że piję drożdże "bleee, ja bym nie przełknęła" "ciekawe jak długo". Próbowałam kumpelę, która ma włosy do pasa przekonać do dbania bardziej rozsądnego (bo dba) to mnie olała. Trudno :-)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja mojej siostrze pokazałam jaki efekt uzyska po masce z czepkiem foliowym pozostawionym na pól godziny. Do dzisiaj udzielam jej, jest wlosomaniaczka, a za jej śladem poszla jej przyjaciółka. Czyli zyskalam dwie kobietki do grona wlosomaniaczek :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Anwen, a możliwe jest, że olej wywoła łupież?

    Jestem moja wlosomaniaczka od pół roku i moja mam też chetnie dba o włosy. Kiedyś walczyla wiele lat z łupieżem az w końcu go pokonala, nie ma problemu z przetlyszczaniem. wlosy myje co 4 dzień.

    Jednak gdy wprowadziłam ja w świat wlosomaniactwa łupież powrócił. Pradopodobnie po oleju. I to po różnych. Kokisowy, alterry, z yves roher, sezam, oliqa z oliwek.
    Dodatkowo wszelka pielegnacja obciąża delikatne włosy mojej mamy i gdy musi juz umyc włosy np ma drugi dzień - to jest to dla niej uciążliwe.
    Zniechęcila sie niestety szybko i juz nie dba o swoje włosy. A wie i narzeka, ze ma delikatne, słabe i ma ich w ogóle niewiele.

    czy oleje moga wywolac łupież?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogą. Może niech twoja mama spróbuje nie nakładać olei i masek/odżywek na skórę głowy. Tzn. czasem trzeba ją nawilżyć ale takie nakładanie na całe włosy może być powodem obciążania :)

      Usuń
  38. Ja próbowałam zarazić koleżankę, ale ona tworzy zbyt silną więź z prostownicą :(

    OdpowiedzUsuń
  39. Eh mojej mamy to ja nigdy nie przekonam :-)

    OdpowiedzUsuń
  40. Mi udało się wiele koleżanek przekonać do świadomej pielęgnacji cery olejami. Natomiast z moimi włosami jeszcze długa droga. Sama chętnie poznałabym jakiegoś "mentora", który podpowiedziałby mi, co mam zrobić z moimi włosami :D

    OdpowiedzUsuń
  41. Kochana Anwen - może pytanie nie na temat, ale mam taki problem - co robić, gdy w młodym wieku ma się już siwe włosy? Czy znasz jakieś sposoby, patenty na opóźnienie tego procesu? Sprawa dotyczy mojego chłopaka, który w wieku 24 lat ma już siwków całkiem sporo; jako, że jest facetem - farbowanie oczywiście odpada. Może jakieś kapsułki, szampony? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź (może nawet kiedyś zrobisz o tym post! :) ).
    Pozdrawiam-
    wierna czytelniczka
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej
      Wydaje mi się, że gdzieś kiedyś czytając o piciu drożdży natknęłam się na informację o tym, że mogą one opóźnić siwienie włosów. Niestety nie pamiętam już gdzie to znalazłam. Spróbuj poszukać czegoś na ten temat.
      Pozdrawiam
      A.

      Usuń
  42. Moją siostrę udało mi się przekonać do dbania o włosy przez proponowanie jej różnych masek. Coś typu "kupiłam nową maskę, fajna jest, możesz jej użyć jak chcesz". Do olejowania przekonał ją efekt po olejowym serum. Na początku kiedy miała umyć włosy, sadzałam ją na krześle i spryskiwałam je włosy, potem sama mnie o to prosiła a teraz olejuje już całkiem sama. Z mamą jest trudniej ale jakoś mi się udaje :D Odkąd wpadłam we włosomaniactwo tylko ja kupuję kosmetyki do włosów więc mama też używa moich szamponów. Do masek przekonała się dopiero kiedy kupiłam Kallosa Bananowego i powiedziałam, że obie mają go używać bo sama nie dam rady a nie chcę wyrzucać :D Mamie spodobał się zapach i efekt po masce - sama prawdopodobnie by tego nie zauważyła więc zwróciłam jej uwagę na blask jaki "nagle" dostały jej włosy. Do olejowania jej nie namawiam ale czasem jak gdzieś wychodzi to jej pożyczam olejek na końce. Koleżankom daję prezenty kosmetyczne. Żadna nie jest włosomaniaczką ale jedna chętnie przyjmuje ode mnie próbki masek ^ . ^

    OdpowiedzUsuń
  43. Mojej siostry chyba nigdy nie przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja nakręciłam na pielęgnację włosów żonę mojego kuzyna. Madziu pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja siebie włosomaniaczką jeszcze nazwać nie mogę, aczkolwiek wieeeele z Waszych rad wzięłam sobie do serca. A w temacie - maltretuję czasem swojego chłopaka!:D Żądna uwagi pewnego razu zaatakowałam go olejkiem macadamia, gdy grał w jakąś grę. Potem się poddał. Odżywka, delikatny szampon (bo wrażliwe toto niemożliwie;)), maska, płukanka. Efektem był zaskoczony, zarzucał piórami (średniej długości, falujące) niczym w reklamie, aż mnie lekka zazdrość chwyciła;) Czasami mięknie i chyba przestał uważać odżywkę za, delikatnie mówiąc, niemęską;-) Muszę teraz przekonać go do kozieradki (sama właśnie pachnę rosołem), mam nadzieję, że go nie podrażni, bo do końca życia będzie mi wypominał;-)
    Trzymam kciuki za Wasze "przekonywania", pozdrawiam Anię, moją imienniczkę!

    OdpowiedzUsuń
  46. mam tak samo jak Ty chociaż ja wole nikomu nie doradzać bo ze swoimi nie umiem sobie poradzić :( niby już 1,5 próbuję większości porad,olejowanie, co mycie maski pod czepek, wszystko jak należy,a włosy mi odpłacają się szorstkością i wyglądem jak stóg siana chociaż zniszczone nie są. Już w sumie nie wiem co mam z nimi robić bo jakiejkolwiek maski bym nie użyła,która u innych robi spektakularne efekty u mnie nie robią niestety nic :( siano i puch nadal mnie nie opuszcza.

    OdpowiedzUsuń
  47. Mojemu tacie bardzo podobają się moje włosowe eksperymenty :D Zawsze się pyta, co mam na głowie i jak piękne po tym będę mieć włosy. A najbardziej mu się podoba, jak na włosach mam coś niestandardowego, spożywczego lub ziołowego.
    Ale najmilszym kompanem jest moja siostra i wspólne ndw! :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Próbuje wlasnie przekonać siostrę i moje córki. Ciężkie zadanie naprawdę. :) Wszystkie są mądrzejsze od radia. :))

    OdpowiedzUsuń
  49. Aniu... jak to spotkaniu autorskim w Krakowie? Coś mnie ominęło?! :(:(
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  50. Właśnie pracuję nad wciągnięciem we włosomaniactwo mojej szwagierki :)Powiedziałam jej: Wiesz...jest taka Anwen... ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja próbowałam zarazić mamę i teściową, ale one "nie mają czasu" i cierpliwości na takie rzeczy, a pewnie najzwyczajniej im się nie chce, choć widzą efekty na mojej głowie. Mama przynajmniej zaczęła myć włosy metodą OMO. Przyjaciółka też nie potrafi przejrzeć na oczy...zapuszcza na siłę i uważa, że włosy jej wypadają, a tak naprawdę cebulki ma zdrowę, tylko brak dobrej pielęgnacji powoduje kruszenie się włosów i końcówki w postaci małych nitek w opłakanym stanie...
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja teściowa miała koszmarny problem z wypadającymi włosami. Nic jej nie pomagało a łykała jakieś preparaty robiła wcierki, aż w końcu mówię jej, żeby zaczęła pić pokrzywę i skrzyp (widziała tez jak ja regularnie to piję to się nieco zaraziła tym) i od tego momentu włoy nie leca jej garściami :)))

      Usuń
  52. O! Może wiecie, czy wcierki i płukanki zwiększające porost działają też na starsze mamine głowy 60+? Czy na wypadanie włosów z wiekiem nie ma rady?:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 60-tce często występują niedobory wit. D3 niestety i skóra nie wyprodukuje jej ze słońca, a i często w tym wieku ludzie mają nadwagę i znowu blokada przez tkankę tłuszczową. Może w tym kierunku sprawdźcie. Nawet bez badań, których koszt to ok. 60 zł. Jeśli po tygodniu przyjmowania D3 (2000 iu to taka optymalna dawka) objawy wypadania włosów ustąpią, to był niedobór. D3 wpływa też na wiele innych funkcji w organizmie.

      Usuń
    2. Ślicznie dziękuję za odp!:) Zapewne jedną z przyczyn przerzedzenia włosów jest nawracająca co jakiś czas łuszczyca. Zastanawiam się, czy w okresie gdy skóra jest zdrowa, można jakoś nadrobić zaległości. Nie zaszkodzi zacząć od wit. D :)

      Usuń
  53. Ja bym też odpuściła. Każdy sam powinien decydować, jak chce dbać o fryzurę.
    Co do komentarzy otoczenia - mi też parę osób powiedziało, że wydziwiam i przesadzam. Chociaż uważam, że te komentarze są nie na miejscu (patrz wyżej), to teraz z przykrością muszę im przyznać racje, chodziłam po prostu z obciążonymi włosami, które wyglądały jak nieświeże. Ale ja sama musiałam do tego dorosnąć.
    Nie każdy też ma taki sam ideał włosowy. Nawet mi, włosomaniaczce od.... chyba kilkunastu lat, nie zawsze odpowiadają długie, idealne włosy obcięte od linijki. Podziwiam takie platonicznie, ale nie do tego dążę. Dlatego nawet, jeśli ktoś komplementuje nasze włosy nie znaczy, że koniecznie chce tego samego dla siebie.
    Byłabym też ostrożna z prezentami. Prezent z założenia ma sprawiać przyjemność przede wszystkim obdarowanemu, obdarowującemu powinna wystarczyć radość tego pierwszego. Więc, moim zdaniem, nie ma co uszczęśliwiać na siłę, tym bardziej, że włosomaniactwo to często metoda prób i błędów, nigdy nie wiadomo, jak włosy i skóra głowy danej osoby zareagują.

    OdpowiedzUsuń
  54. Hej dziewczyny, mam pytanie, zastanawia mnie czy któraś z Was stosowała płyn-szampon do mycia Dada z Biedronki i czy będzie się on nadawał jako delikatny szampon dla moich włosów?Aktualnie używam Babydream i radzi sobie ze zmywaniem olei itd. i ciekawa jestem czy ten płyn/szampon byłby w stanie zmyć olej z włosów.Z góry dzięki za odpowiedź i pozdrawiam :)

    A co do posta to jak na razie próbowałam namówić koleżanki, ale nic z tego.Najlepsze jest to, że jedna z nich bardzo narzekała na stan włosów, że nie może ich rozczesać (poza tym zostawało jej mnóstwo włosów na grzebieniu, ciągnęły się jak guma), a gdy poleciłam jej ścięcie końcówek, stwierdziła, że to niepotrzebne, bo niedawno ścinała 2 cm (końcówki miała farbowane z brązu na blond, a potem znowu po cięciu kilku cm zafarbowała je na brąz), więc nic na siłę :) zawsze można się starać kogoś namówić, ale ja już chyba zaprzestałam, były rady, ale to na nic, poza tym, gdyby coś "nie wyszło" to jeszcze byłoby na mnie, więc teraz staram się dbać tylko o swoje włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie używałam, ale rozważyłam kupno. Jedna z opcji ma bardzo wysoko w składzie parafine. Ta opcja z pompką jest lepsza. Sądze, że powinien dobrze sobie radzić, ot zwykły delikatny szampon

      Usuń
  55. wszystko pieknie ładnie , tylko co jak nie jest sie zadowolonym z własnych włosów i wcale nie wygladaja na faktycznie zadbane ? na mnie ludzie patrzą ze tak się cackam z tymi włosami ale żeby ktoś powiedział że wyglądają zdrowo czy są wypielęgnowane to nikt nie powie i nie jestem niestety przykładem do nasladowania , tylko wszyscy narzekaja po co ja tak przesadzam i nikt sie nie zamierza tak bawić jak ja :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arielko, nie przejmuj się moje włosy też nie są jeszcze tak zadbane żeby inni to dostrzegali, szczególnie, że w większości nie wiedzą, że jestem włosomaniaczką. Jednak wystarczy, że Ty widzisz poprawe w jakości włosów. Moja siostra często mi mówi, że dbam o włosy a różnicy nie widać albo krytykuje moje włosowe potknięcia. Pielęgnuj włosy dalej a za kilka miesięcy będą takie efekty, że wyszystkim krytykującym opadnie szczęka :)

      Usuń
  56. Czy któraś z was może mi powiedziec czy gliceryne spożywczą moge dać na włosy?

    OdpowiedzUsuń
  57. Widzę, że jestem w zdecydowanej mniejszości.
    U mnie to moja mama wciągnęła we włosomaniactwo mnie i moją siostrę :P
    Taką mam cudowną mamę :)

    OdpowiedzUsuń
  58. a ja namowilam na dbanie kolege z pracy, twierdzi zemam wiedze lepsza niz jego stylisci. nie namawiac, ktos musi sam chciec.. to ma byc przyjemnosc lub wyzwanie.

    OdpowiedzUsuń
  59. A ja mam takie spojrzenie z męskiem perspektywy. Bo facet przecież nie przyzna się przed kumplami, że używa odżywek, masek i tak dalej. Facet twierdzi, że zwykły szampon razem z żelem, takie 2 w 1 to wszystko, czego potrzebuje. Ciężko do pielęgnacji włosów przekonać mężczyzn, kobiety mają to we krwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy. Mój były lubił, jak nakładałam mu ładnie pachnące maski lub odżywki (a miał krótkie włosy, po prostu lubił ładnie pachnące kosmetyki i efekt miękkich włosów).

      Usuń
    2. Prawda. Ile to ja swojego musiałam namawiać żeby zmienil szampon na delikatniekszy i raz na jakiś czas użył oleju na czuba bo miał problemy z łuszczącą się skóra głowy. ;)
      ugrysowa.

      Usuń
  60. Moja współlokatorka zaczęła zauważać, że zamiana farby na hennę i olejowanie od dwóch lat zaowocowały świetnymi efektami. Tyle, że nadal sądzi, że olejować to najwyżej raz w miesiącu trzeba, potem się wkurza, że przecież całą noc tydzień temu miała olej na włosach a one się nadal rozdwajają. Czasem miewa do mnie pretensje, że nie chcę jej oleju na włosy nałożyć.

    Po kilku takich akcjach z nią i innymi koleżankami stwierdziłam, że przekonywać nie warto, nie mam do tego nerwów. Jak mam słyszeć, że "ona nałożyła tą maseczkę i nie było efektów" a potem tłumaczyć, że jeden dzień nic nie zmieni (po raz setny) to już wolę nie próbować.

    Z drugiej strony koleżanka włosomaniaczka uparcie przekonuje mnie do olejku arganowego. I ma za nic, że mam po nim taki puch na głowie, jakby mnie coś strzeliło :P

    OdpowiedzUsuń
  61. U mnie na początku też się śmiali, a najbardziej to brat :P siostra nie wierzyła, że olej zmyję szamponem i myślała, że nadal będą tłuste, aż w końcu na urodziny kupiłam jej olej i zaczęła olejować włosy, a przede wszystkim obcięła suche zniszczone włosy więc jest na dobrej drodzę. Teraz doradzam jej, że powinna uczyć swoją córkę (6,5 lat) używania odżywek itp. A nawet podpytałam się jej ostatnio czy mama przy myciu włosów nakłada jej odżywkę, powiedziała że tak i nawet tą co ja jej dałam, warto o dbaniu o włosy opowiadać innym :)
    Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
  62. Swietny post! Ja wlasnie 'urabiam' swoja mame :) wiec Twoje metody na pewno sie przadadza. :)

    OdpowiedzUsuń
  63. Dziewczyny Help! Mnie do wlosomaniactwa namowila przyjaciolka kupujac na urodziny ksiazke Anwen. Teraz jestem stala bywalczynia bloga (tego i wielu innych). Kupipam mnostqo odzywek, masek, szamponow. Za mna jeden zakup z ZSK. Wszywtko fajnie, ale wlosy jak mi się puszyły tak mi się puszą. Może minimalnie mniej. Dodam, ze wlosy mam zniszczone prostownica (obecnie uzywambokazyjnie ok.1x tydz.). Oleje nie działają, chyba puszą mnie jeszcze bardziej (próbowalam o.lnianego, z psetek śliwek, kokosowego i ze słodkich migdałów). Ostatnio myje włosy kallosem bananowym a pozniej maska z bioetiki. Jest trochę lepiej,ale moze doradzicie mi. Czy robie coś źle, czy cos powinnam zmienic?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Twoje włosy puszą się, bo chcą się kręcić, spróbuj zacząć wydobywać z nich skręt, powinno pomóc ;)

      Usuń
  64. Efekt u siebie + "MOJA WŁOSOWA HISTORIA"- podesłany Twój blog i tonęły na całe noce :)

    OdpowiedzUsuń
  65. Wychodze z zalozenia, ze jak cos sie komus pokaze to nie zainteresuje sie tym tak, jak by sie tym zainteresowal gdyby wpadl na to sam. Jasne, ze czasami dziewczyny zaraza sie od nas ale jak same sie wczesniej zainteresuja i zapytaja a nie na sile ;) Poza tym to moze egoistyczne i zaraz mnie skrzyczycie ale jestem cienkowlosa i nie namawiam moich kolezanek z kucykami 10cm+ bo wiem, ze im dojscie do super efektu zapewniloby uzywanie jakiejkolwiek maski przez miesiac i chyba bym sie zalamala sluchajac jak ludzie ich komplementuja i prosza o rady... Przykre, ale mysle, ze cienkowlose zrozumieja :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rozumiem i niestety, ale zgadzam się :) Trochę przykro by mi było, że one przez miesiąc miały by piękne włosy, a ja nigdy bym takich nie osiągnęła, potem w końcu by wyszło, że ludzie ich by pytali o radę :) Ogólnie chciałabym pomóc włosom niektórych dziewczyn, często jest tak, że widzę, że starczyłabym im właśnie tylko maska, ale wolę się po prostu nie wtrącać, w końcu mnie mnie nikt nie namawiał, sama musiałam do tego dojść, poza tym wolę nikomu na razie nie udzielać rad, jeśli nawet moje włosy nie są taką typową "reklamą" tego wszystkiego.Poza tym coś by inaczej zadziałało na kogoś i obawiam się, że wtedy zaczęłyby się pretensje, więc raczej wolę działać sama :) I tu nawet nie chodzi o egoizm, tak po prostu, owlę działać sama, zwłaszcza, jeśli potem miałby powstać pretensje czy coś w tym stylu skierowane w moją stronę :)

      Usuń
    2. No przestań. ja uwielbiam oglądac włosy wszystkich kolezanek i wogole mijanych osob. Owszem czasem patrze z zazdroscia (ale nie z zawiścią) ale dla mnie to motywacja a nie powod do narzekan. Ja tez mam cienkie ale fajnie popatrzec jak ktos ma zadbane grube i gęste. Jakby mnie ktos poprosil o rade to bez wahania bym sie zgodzila nawet jesli ta osoba by mial piekniejsze wlosy niz ja.

      Usuń
    3. Ja jestem cienkowłosa i niezbyt rozumiem. Nie doradzilabys innej dziewczynie gdyby cie o to poprosila bo mogłaby miec ładniejsze włosy niz Ty w szybszym tempie? Ja nie jestem z reguly zazdrosna wiec mnie nie przeszkadza ze ktos ma ladniejsze grubsze czy dluzsze wlosy wrecz bym sie cieszyla ze ktos MNIE taka amatorke poprosil o rade.

      Usuń
    4. Ja tez nikogo nie namawiam ale gdyby mnie ktos poprosil o rade to z checia bym pomogla. Nawet jesli ta osoba by miała moje upragnione włosy których sama nigdy miec nie bede bo mam cienkie a chcialabym miec krecone.

      Usuń
  66. Jak się nie chce dbać, to opi***olić na łyso i tyle... Co za problem?

    OdpowiedzUsuń
  67. A ja nikogo nie zaraziłam wlosomaniactwem i nie zamierzam. To musi byc własna przemyslana decyzja. Ja uwielbiam dbac o wlosy ale to zajmuje sporo czasu trzeba to uczciwie przyznac. Nie kazdy ma czas i ochote by to robic wiec co mnie do tego.Ale jak sie ktos tym zainteresuje i poprosi o rade to z checia pomogę :))W mojej rodzinie tylko ja dbam o wlosy. Moja rodzina nie moze na to patrzec. Tu olej, tu odzywka tu maska, tu serum na koncowki. Mowia ze jestem PORYPANA i mam SWIRA na punkcie wlosow - no coz MAM i dobrze mi z tym :)))) Oni uzywaja tylko szamponu :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Ja kupiłam Twoją książkę i podstawiłam mamie "pod nos" bo wiem, że lubi czytać. Teraz, kiedy rozmawiam z nią przez telefon, coraz częściej słyszę "dobra, kończę, bo idę olej nałożyć" :D
    Sama też staram się być przykładem dla koleżanek.

    OdpowiedzUsuń
  69. Staram się nie interesować zbytnio włosami moich koleżanek. Jedną z nich przekonałam trochę przypadkiem do używania odżywki po myciu (złocistobrązowe uparcie rozczesywane loki). Zdarzyło mi się też, że jedna z moich najbliższych koleżanek wysmiala tytuł książki Anwen :( Bardziej bolą mnie przesuszone loczki mojej mamy, których zawsze jej zazdroscilam. W tej chwili mama jest na etapie ignorowania oleju i masek na moich włosach. Mam nadzieję, że swoim przykładem przekonam ją do bardziej świadomej pielęgnacji i wspólnego zakupu półproduktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  70. Ja "zaraziłam" tym mamę, ale w sumie nawet nie musiałam jej jakoś przekonywać.. teraz to ona czasami podpowiada mi różne ciekawe sposoby, które razem testujemy :D

    OdpowiedzUsuń
  71. Ja myślę, że nie da się nikogo do tego przekonać, ponieważ każdy sam musi chcieć dbać, o swój wygląd. Jeśli nie ma chęci u danej osoby do tego to nikt go, czy jej do tego nie przekona. Jednak jeśli będziemy potrafili wpłynąć pokazując swoje efekty danej osobie, którą chcemy przekonać to zawsze jakieś tam szanse, na to są.

    OdpowiedzUsuń
  72. Ja byłam na dobrej drodze do włosomaniactwa i zrezygnowałam ;). Uznałam, że to przerost formy nad treścią. Mam rzadkie, cienkie, delikatne włosy. Nie jestem w stanie uzyskać efektu zagęszczenia. Próbowałam masy różnych suplementów i toników. Nadal w pełni swojej naiwności co jakiś czas funduję sobie taką kilkumiesięczną terapię i jedyne co widzę to szybszy porost...Stosuję standardowe kosmetyki. Codziennie oczyszczający szampon i odżywka (zwykle bez silikonów), mgiełka ochronna i suszarka (raz na jakiś czas prostownica/lokówka. Nie farbuję. Ze stanu włosów jestem zadowolona, końcówki są zdrowe i miękkie, co jakiś czas podcinam u fryzjerki. Włosy mam z natury niskoporowate, gładkie. Gdyby włosomaniactwo zafundowało mi stadko baby hair, to mogłabym olejować, robić żele z siemienia lnianego, masować skórę i wydawać po 300 zł/msc na zamawiane z zagranicznych stron kosmetyki. Dla efektu super hiper mega zdrowych włosów, których pod mikroskopem nikt przecież nie ogląda, sensu nie widzę. Stosuję podstawy, nie niszczę i to mi starcza, takich kobiet jak ja jest wiele ;). Nie krytykuję jednak pasji włosowej, każdy ma jakiegoś bzika, ważne żeby nam sprawiało to przyjemność.

    OdpowiedzUsuń