Moja włosowa historia - Arlena

Kolejna sobota i kolejna włosowa historia. Ta dzisiejsza pokazuje, że nawet najtrudniejsze w pielęgnacji włosy i takie 'po przejściach' mogą być naszą największą ozdobą jeśli poświęcimy trochę czasu i wysiłku by znaleźć dla nich najlepsze produkty oraz metody. Naszej dzisiejszej bohaterce - Arlenie się to jak najbardziej udało :)


Od urodzenia moje włosy były bardzo trudne w pielęgnacji: kręcone, puszące się. Dopóki nie sięgnęły ramion, wyglądały całkiem dobrze. Kiedy poszłam do przedszkola, problemy były coraz większe. Moje włosy na początku szkoły podstawowej wyglądały tak:
 
 
Największą ich wadą wcale nie było to, że były kręcone i się puszyły. To co sprawiało kłopoty to rozczesywanie - moje włosy (do dzisiaj) są bardzo cienkie, ale mam ich za to niesamowicie dużo.
 
 
Mama wytrzymała do I Komunii Świętej, a potem nie dała rady. Włosy zostały ścięte. Nie jakoś drastycznie, ale mimo wszystko ułatwiło to ich pielęgnację - codzienne poranne czesanie należało do najgorszych etapów dnia całej rodziny.
 
Kończąc szkołę podstawową postanowiłam ściąć je dość krótko, nosiłam kucyki, warkoczyki, bardzo rzadko decydowałam się na zostawienie ich rozpuszczonymi. Odkryłam, że nie powinnam czesać ich na sucho, ale niestety wierzyłam w mit, że trzeba czesać codziennie, także używałam jakiś mgiełek 'ułatwiających rozczesywanie' (dzisiaj dochodzę do wniosku, że te spraye to była zwyczajna woda z dodatkiem jakiejś substancji zapachowej).
 
 
Czasy gimnazjalne niewiele zmieniły, czasem moje włosy były krótsze, czasem dłuższe, bardzo rzadko rozpuszczone.
 
To co działo się z nimi potem, to była prawdziwa tragedia. Idąc do liceum postanowiłam zafarbować je na czarno (moje gimnazjum było bardzo restrykcyjne i na farbowanie nie było tam zgody, dlatego po jego skończeniu 'poczułam wolność'). Włosy były czarne i do ramion. Kolejne dwa lata skończyło się dla ich wyglądu bardzo niedobrze. Najpierw postanowiłam doczepić sobie dreadlocki. Po ich zdjęciu problem w ogóle by się nie pojawił, gdyby nie to, że zamiast zdjąć je zgodnie z zaleceniami po 1,5-2 miesiącach, miałam je na głowie pół roku. Efekt był zatrważający. Włosy od nasady zaczęły się same dredować, co spowodowało, że próbując zdjąć doczepy, część własnych włosów wyrwałam, a część musiałam powycinać, bo były dobrze zbitymi dredami. Niestety nie znalazłam żadnych zdjęć, na których byłoby je widać :( Po tej sytuacji dałam im chwilę odpoczynku, by kilka miesięcy później wrócić do domu z dredami na całej głowie. Zawsze chciałam mieć dredy, bardzo podobało mi się, kiedy mogłam je związać w ogromnego koka z tyłu głowy.
 

Po jakiś dwóch miesiącach postanowiłam dodać im trochę pikanterii i dlatego nałożyłam marchewkowo rudą farbę...
 
 
Niestety, wciąż było mi mało. Kolejnym etapem uśmiercania moich włosów było nałożenie na dredy (sic!) utleniacza oraz platynowego blondu.
 
 
To cud, że już wtedy nie straciłam wszystkich włosów, że po prostu nie poodpadały. Trwało to trochę, aż w końcu postanowiłam ściąć dredy. Znudziły mi się i zgodnie z ówczesnym myśleniem, po prostu wstałam, pojechałam do koleżanki i razem po kilku godzinach męczenia się, aby uratować co się da, ścięłyśmy je. Starałyśmy się, aby u nasady pozostało mi jak najwięcej włosów, udało się odratować jakieś 5-6 centymetrów, ale możecie pomyśleć w jakim te 'strąki' były stanie. Ale najgorsze miało dopiero nadejść. Nie poprzestałam z farbowaniem. Resztki tego, co miałam na głowie nadal poddawałam utlenianiu (mam naturalnie ciemne włosy) i platynowej farbie. Moja głowa miała kolor szaro-jajecznego blondu z rudymi prześwitami. Muszę dodać, że miejscami po prostu miałam łyse placki. Zdjęcie mówi samo za siebie.
 
 
Aż w końcu nadszedł kres niszczenia moich włosów - przefarbowałam je na kolor bardzo bliski naturalnemu i zaczęłam zapuszczać. Niestety nie robiłam nic więcej, dlatego włosy nadal nie miały ładnego skrętu, były przesuszone i niesamowicie się puszyły. 
 
 
Na szczęście nadszedł sierpień 2013 roku, kiedy to moja przyjaciółka (której serdecznie za to dziękuję :) namówiła mnie, że mogę z moich włosów zrobić atut, a nie wiecznie borykać się z plątaniem, puszeniem etc. Pokazała mi Twój blog, na którym teraz 'wisi' moja historia, a ja zaczęłam działać. Na początku dałam się namówić jedynie na olejowanie, ale im więcej efektów widziałam, tym więcej czasu poświęcałam na czytanie porad zarówno Anwen, jak i innych użytkowniczek bloga.
 
W chwili obecnej, mam piękne loki, których w ogóle nie związuje. Ciągle noszę je rozpuszczone, bo jestem z nich dumna :) Nie są jeszcze idealne, ale liczę na to, że niedługo dojdę do perfekcji.
 
Jeśli chodzi o moją obecną pielęgnację:
 
Szampony (na zmianę, aby włosy się nie przyzwyczaiły) - Mrs. Potters Odbudowa i Nawilżanie, Garnier Ultra Doux z olejkiem z awokado i masłem Karite, Alterra Granat i Aloes, Green Pharmacy do włosów zniszczonych oraz Joanna z miodem.
Odżywki - Garnier Ultra Doux, Joanna Professional wygładzająca
Maski - Alterra Granat i Aloes (wyłącznie do rozczesywania), poza tym: Ziaja maska intensywna odbudowa, L'biotica Biovax intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych
Oleje: olej kokosowy, olej migdałowy, olej z pestek winogron, olej z nasion bawełny, olejek z czerwoną papryką, olejek rycynowy
Dodatkowo: Balsam do włosów nawilżająco-regenerujący Joanna z apteczki Babuni, jedwab w płynie Green Pharmacy, olejek Mythic Oil
 
Rytuał pielęgnacyjny wygląda tak: włosy myję dwa-trzy razy w tygodniu (nigdy więcej!) i za każdym razem przed myciem poddaje je olejowaniu (na zimno) - nieważne ile mam czasu, olej nakładam na godzinę, trzy, czasem cały dzień czy całą noc - zawsze od tego zaczynam! Pod prysznicem pierwsze mycie - wyłącznie szampon, natomiast w drugim stosuję trochę odżywki. Następnie używam nieśmiertelnej maski Alterra Granat i Aloes (tylko jej, nie trafiłam jeszcze na równie dobry odpowiednik), na którą rozczesuję włosy - to ważne, bo to jedyny moment kiedy moje włosy w ogóle są rozczesywane. Po wyjściu spod prysznica nakładam maskę, którą w zależności od tego ile mam czasu, trzymam 15-30 minut. Następnie spłukuję, a na mocno wilgotne włosy nakładam balsam, jedwab oraz na koniec - Mythic Oil. Czasem zostawiam je już w takim stanie, ale - co bardzo ciekawe - nigdy nie osiągam idealnych loków jeśli schną naturalnie w ciągu dnia (być może dlatego, że wykonuję w międzyczasie mnóstwo czynności), natomiast jeśli schną w nocy - są śliczne. Nigdy ich nie suszę, ani ciepłym, ani zimnym powietrzem. Czasem nakręcam na papiloty aby osiągnąć efekt grubszych fal :)
 
Niestety nie sprawdził się u mnie żel do włosów z siemienia lnianego, dlatego wciąż szukam czegoś do stylizacji. Mam nadzieję, że moja historia będzie dla Was inspiracją, chociaż moja pielęgnacja do łatwych nie należała, bo włosy były w tragicznym stanie.
 
A tak wyglądam teraz :)
 

 
Udostępnij

100 komentarze:

  1. O jeju ja na miejscu jej włosów dawno bym poległa, strasznie drastyczna historia

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, jak chciałabym mieć loki! Gratuluję cierpliwości :) Było warto.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli Arlena dała radę, to my nie damy! Dziewczyny, po olej marsz!

    OdpowiedzUsuń
  4. super zmiany, fajnie, że tak eksperymentowałaś z włosami, co prawda zawsze efektem są trochę zniszczone włosy, ale przecież odrosną. Ja niestety nie jestem taka odważna i np. nigdy się nie odważyłam na jakieś radykalne farbowanie, blond czy coś :P A loki są piękne, ostatnie zdjęcia mówią same za siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odrosną... albo miejscami wyłysiejesz, jak bohaterka tej MWH. Też się boję eksperymentować, bo nie każdemu jest dobrze w krótkich włosach.

      Usuń
  5. Włosy były nieźle męczone, ale widać, że odżyły :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jeju jakbym widziała swoją historię :) dziś mam piękne błyszczące loki, pomimo rozjaśnianiu i farbowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Biedne włoski! Dobrze, że autorka została "nawrócona" na dobrą stronę mocy :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Od dredów do pięknych loczków ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż mnie cebulki rozbolały na widok niektórych zdjęć :P Grunt, że zmiana na lepsze nastąpiła :)

    OdpowiedzUsuń
  10. I dla takich MHW chcę czytać ten cykl.

    OdpowiedzUsuń
  11. zastanawia mnie jak można ufarbować już zrobionego dreda i wypłukać dokładnie z niego farbę lub o zgrozo piaskowy rozjaśniacz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo no no :D

      Usuń
    2. chyba żartujesz, że cokolwiek wypłukiwałam, wszystko było robione spontanicznie, dredy w środku zostały rude :D

      Usuń
  12. Zdjęcie z rozjaśnionymi dredami mnie przeraziło niemiłosiernie. Gratuluję wytrwałości, bo na prawdę dużo się działo na Twojej głowie. Ostatnie zdjęcie jest super, chciałabym takie gęste włosy! :) Życzę powodzenia w dalszej pielęgnacji Arleno!

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze,że udało się uratować włoski :)

    OdpowiedzUsuń
  14. fajnie jak byś wysłała do Anwen zdjęcie włosów z tyłu..;P i Anwen by edytowała post. Widać, że włosy są śliczne, ale jeszcze lepiej by było je zobaczyć od tyłu. Strasznie dużo przeszły!

    OdpowiedzUsuń
  15. Matko,dziewczyno,po takiej historii to az milo zobaczyc zdjecia na dole.Jak ty moglas chodzic w tych paskudnych dredach...A teraz pieknie.Sama mam.krecioly,polecam ci maski babuszki Agafii,sa rewelacyjne.

    OdpowiedzUsuń
  16. piękna zmiana, a jakie masz śliczne teraz loczki <3 moje są proste jak druty ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. chciałabym bardzo dorzucić jeszcze najbardziej aktualne zdjęcie, teraz są jeszcze ładniejsze :) jak chcecie zobaczyć - dodałam w komentarzu pod MWH na facebooku :) dzięki za wszelkie pochwały! chciałam opublikowania tej historii, żeby absolutnie nikt nie tracił nadziei :) Ja byłam prawie łysa, a jednak się udało!

    OdpowiedzUsuń
  18. zmiana ogromna kiedyś wybacz ale OHYDNE dready a dziś ladne wlosy. jak dla mnie nie ma nic obrzydliwszego niż dready dobrze ze je obcielas .Teraz jest super tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uwielbiam dredy. Po prostu jest to kwestia gustu.

      Usuń
    2. Podbijam. Dredy są straszne!

      Usuń
    3. Mnie tam się dredy podobają, chociaż nie każdemu pasują :) Sama bym sobie nie zrobiła, ale znam osoby, które z dredami wyglądają jakby mieli je od urodzenia ;)

      Usuń
  19. Ostatnie zdjęcie<3 Wiele przeszły, ale jak teraz pięknie wyglądają! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Coraz bardziej przekonuję się, że żeby mieć takie piękne włosy to najpierw należy je doszczętnie zniszczyć... Po roku pielęgnacji moje włosy wyglądają chyba nawet gorzej niż na początku. Nie ma nic bardziej zniechęcającego niż brak efektów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może pielęgnacja niedopasowana do wymagań włosów?

      Usuń
    2. Ja po dwóch latach też zaczynam wątpić ;P Wygląda na to, że najważniejsze są dobre geny...

      Usuń
  21. cierpliwość popłaca! super teraz wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Niezła eksperymentatorka z Ciebie! Ale i zmiana przy tym ogromna, oczywiście na plus! Miło się czyta takie historie.

    OdpowiedzUsuń
  23. schną w nocy ? Związujesz je jakoś czy poprostu w mokrych kładziesz się do łóżeczka spać? :)
    i serioo włosy po umyciu szamponem i nałożeniu tylko tej adżywki z altery dadzą się ładnie rozczesać bez wyrywania i ciągnięcia? ;ooo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niczym nie związuje, żeby nie zniszczyć skrętu :) Jak nie chcesz moczyć poduchy to polecam podłożyć sobie koc w miejsce gdzie kładziesz włosy, chyba że bardzo się wiercisz :D A rozczesują się bardzo ładnie, ostatnio używam też maski z Bingo do włosów suchych, efekt jest taki sam. Jedyne na co musisz zwrócić uwagę to żeby nie czesać ich od nasady tylko partiami, najpierw końcówki, potem trochę wyżej i coraz wyżej, a dopiero na koniec przejechać grzebieniem / szczotką z góry na dół :)

      Usuń
    2. Słyszałam, że chodzenie spać w mokrych jest niezdrowe.

      Usuń
    3. Odżywka z alterry ma to do siebie, że sprawia iż włosy są po niej cudownie śliskie, co umożliwia łatwe rozczesywanie :) przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia :)

      Usuń
    4. Heh, nie boję się, że pomoczę poduszke :D - cały czas śpię w rozpuszczonych mokrych wlosach i podoba mi się efekt tyle tylko że ciagle czytam.że nie powinnam tak robić, bo to.strasznie niszczy włosy.. Próbowałam spać w suchych włosach wkoku (myje włosy co.dwa.dni) ale wygladalam rano jak guuupek xd no i bolały.mnie cebulki włosów :(
      A co do odzywki dzięki - muszę spróbować ! :D

      Usuń
  24. Mam pytanie do Ciebie Anwen i innych dziewczyn, otóż mój problem polega na tym, że końcówki włosów mam suche od razu po myciu reszta włosów schnie mi różnie, czasem jest to godzina, czasem 3, wiem że mają one wysoką porowatość naturalnie i są nawilżone, olejuję je regularnie od 3 miesięcy, nawet nie muszę używać odżywki bo są miękkie itp, końcówki też podcinam regularnie, dlatego chciałam się spytać czy te szybko schnące końce to objaw niezdrowych włosów czy po prostu taka ich uroda?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że są trochę bardziej suche od reszty włosów - też tak mam i wiem że nad końcówkami muszę popracować.

      Usuń
    2. Mam również ten sam problem i staram się je jak najbardziej nawilżać, ale i tak czasem mam efekt sianka na końcach :/ Także nawilżanie i jeszcze raz nawilżanie

      Usuń
    3. końcówki masz wysokoporowate

      Usuń
  25. Anwen, pytanie może trochę idiotyczne, ale czy przy kilkutygodniowym wiosennym wypadaniu traci się wiele z gęstości? W zeszłym roku mnie to minęło, a w tym niestety nie :( już od 3 tyg. wypadają i wiem, że to przejdzie (oby!) ale i tak denerwuję się jak tak lecą. Strasznie zależy mi żeby były gęste, więc przyszło mi nawet do głowy żeby je ściąć o 15 cm, ale szkoda mi, bo przecież zapuszczam. Wiem, że to nie jest nic nienormalnego, ale właśnie przez to, że w zeszłym roku mnie nie dopadło boję się, że stracą na gęstości. Tak jak leciało mi ich ok 70 teraz ponad 2x więcej. Już nawet zaczęłam robić statystyki ile w nadmiarze wypadło mi włosów i jak gęste pasemko by z nich było. Wariacja totalna ;)

    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to tylko "wiosenne linienie", to nie stracisz z objętości wiele, i organizm to szybko unormuje.

      Ale nawiasem - trochę późna pora na linienie sezonowe. Może machnij sobie morfologię i sprawdź, czy coś, co ma kontakt ze skórą głowy nie wywołuje takiego efektu.

      Usuń
    2. Ja co roku wypadanie włosów mam w tym okresie ;) Rok temu nie miałam, dlatego tak mnie to teraz roztroiło. Możliwe, że rok temu mnie to ominęło, bo przecież do kwietnia była zima, a i całą zimę brałam witaminy, W tym roku niestety odpuściłam. Myślę, że to przejdzie, tylko tyle się napracowałam w walce o gęste włosy, że wpadam w panikę.

      Usuń
  26. Niesamowita historia. Nieźle się Twoje włosy wycierpiały, dobrze że teraz o nie dbasz bo zrobiły Ci się piękne loczkli.

    OdpowiedzUsuń
  27. u mnie też żel lniany był średni, ale płukanka z siemienia jest genialna, polecam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Pięknie zakończona historia. I ładne loczki i kolor. Warto było zadbać o włosy. Gratuluje :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ile czasu minęło między zdjęciem blond krótkich włosów a aktualnym?
    L.C.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. około dwóch lat, a dbać zaczęłam w sierpniu 2013 :) wcześniej jedynie rosły i rosły :)

      Usuń
  30. Droga Anwen,
    Ostatnio w poszukiwaniu produktów do włosów trafiłam na Ziajkę - kremowy olejek myjący dla dzieci na ciemieniuchę hypoalergiczny. Czy nadaje się on do włosów? Jestem początkująca we włosomaniactwie. Podaję skład: olej słonecznikowy, gliceryna, olej makadamia, olej bawełniany. Z góry dziękuje za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimku, nie znalazłam pełnego składu, ale po przeczytaniu paru komentarzy na jego temat wydaje mi się, że to, co podałaś, to nie jest skład INCI, tylko podane przez producenta składniki aktywne.

      Jak dokopiesz się do INCI - podrzuć, sama nie znalazłam :/

      Usuń
    2. Ale jako szampon? Ja tu oprócz olei widzę tylko glicerynę - humektant, czyli do nawilżenia. Do mycia raczej się nie sprawdzi, ale do olejowania może tak ;)

      Usuń
    3. Tak jak mówię to nie jest pełen skład. Komentarze wspominają coś m.in. o DMDM-Hydantoinie, podejrzewam też, że jakiś detergent w nim jest. Poprosimy cały skład ;)

      Usuń
    4. Skład: Aqua, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Glycerin, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Gossypium Herbaceum (Coton) Seed Oil, Squalane, Ethyl Linoleate, Ethyl Oleate, Ethyl Linolenate, Tocopheryl Acetate, Carbomer, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Sodium Benzoate, DMDM Hydantoin, Parfum, Sodium Hydroxide.

      Na blogu łojotokowej głowy jest krótka recenzna

      Usuń
    5. Dziękuje za odpowiedzi, myślałam że ten skład który podałam jest pełny. Z tego co widzę chyba nie nadaję się do olejowania.

      Usuń
  31. Wysłałabym też swoją prostowłosą historię, ale pewnie jej nie opublikujesz, bo mam słabej jakości zdjęcia :( szkoda, bo niedługo je chyba trochę obetnę, za bardzo przeszkadzają :(

    OdpowiedzUsuń
  32. mam pytanie do właścicielki tych pięknych loków- czym zmywasz oleje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejuje zawsze w dniu, kiedy je myję - także proces wygląda tak jak opisałam - zmywam je pierwszym i drugim myciem :) (szampon; szampon + odżywka)

      Usuń
  33. Czytam sobie właśnie różne włosowe historie i zastanawia mnie jaki jest tutaj kult długich włosów. Dbacie o włosy, olejujecie je, odżywiacie, ale chyba żadna z was nigdy nie miała gęstych włosów. Tak naprawdę gęstych, że w lecie wasza skóra głowy poci się wam niemiłosierne, włosy są ciężkie, czujecie ich ciężar pod ręką nawet kiedy odgarniacie je z ramienia. Nie mogą być rozpuszczone, bo to prawdziwy dyskomfort. Regularnie raz na rok cieniuję włosy co jest dla mnie prawdziwą ulgą. Chyba nie macie pojęcia, jak to jest mieć włosy tak długie i gęste, że kiedy się ich nie przerzedzi nie da się ich rozczesać, albo rozczesywanie zajmuje godzinę.
    Można mieć długie i zadbane włosy, ale nie grube, nie gęste. Uwierzcie, nikt nie chciałby mieć takich jak bajkowa Roszpunka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahh, to musi być niesamowita udręka, w ogole jak Ty z tym żyjesz? ;c

      Usuń
    2. Zgadzam się! Moje wlosy, jesli sa dlugie (a teraz akutualnie sa) tez musza byc pocieniowane, bo inaczej nie da sie z nimi wytrzymac... ;/

      Usuń
    3. Ja dokładnie wiem jak to jest :/ mam grube, ciężkie włosy, które niestety dobrze wyglądają tylko jak są dłuższe, lato to istna katorga, nie wyobrażam sobie chodzenia w rozpuszczonych włosach, bo po prostu pot cieknie mi z głowy na twarz i plecy :/ gdy jest powyżej 25C włosy muszę spiąć do góry, żeby odsłonić kark...

      Usuń
    4. Wiem o czym mówisz... Jak byłam młodsza miałam włosy za pas i zawsze chodziłam w warkoczu, który był tak ciężki, że zawsze zadzierałam głowę do tyłu (i wszyscy się ze mnie śmiali ;( :D ) potem ścięłam i sukcesywnie niszczyłam. Wątpię czy kiedykolwiek będą znów takie grube ale nie mam wcale nic przeciwko:)

      Włosowa historia Arleny przerażająca, ale finał na prawdę piękny. Ciekawa jestem jak teraz wyglądają Twoje włosy?

      Usuń
    5. No i? W ogóle nie rozumiem sensu tego komentarza.

      Usuń
    6. to czytaj dalej, bo bardzo dużo dziewczyn z MWH ma gęste włosy np. Izabela http://www.anwen.pl/2014/02/moja-wosowa-historia-izabela.html

      Usuń
    7. ja rozumiem sens komentarza :) po prostu bardzo gęste i grube włosy tak naprawdę nie są ładne a i właścicielce sprawiają masę kłopotu. Takie włosy nigdy nie będą gładką taflą, ani subtelnymi loczkami. Nie da się z nich wyczarować pięknej fryzury. Miałam koleżankę o takich włosach- istny Hagrid. Ani w długich ani w krótkich dobrze. Tak naprawdę najładniejsze włosy to te o normalnej gęstości. Nie ma co wzdychać do niby gęstych włosów z reklam, bo to kwestia objętości, którą można spokojnie wyczarować z normalnych włosów. Także dziewczyny, nie ma co się oburzać, wierzę, że bardzo gęste włosy wcale nie są fajne :)

      Usuń
    8. Gęste, grube, ciemne i długie włosy są moi włosowym ideałem, bo nigdy nie podobała mi się ani tafla, ani loczki. Nieraz widziałam u kobiet właśnie takie i wyglądały przepięknie. Włosy nawet przeciętnej gęstości nie wyglądają tak dobrze, kiedy są długie, rażą prześwitami i wyświechtanymi końcami.
      Gęste włosy niestety potrafią być zmorą - dla mnie były, więc chodziłam z mocno wycieniowanymi, do ramion. Teraz nauczyłam się je doceniać i sukcesywnie zapuszczam. Myślę, że grunt to mieć na nie sposób, a wzbudzą zachwyt zdecydowanie większy niż te wszystkie przeciętne tafle.

      Usuń
    9. Myślę, że nie ma co się emocjonować które włosy lepsze. To już nawet nie chodzi o to co się komu podoba. Jednej pasuje to, innej tamto. Jedna jest tak ładna, że nawet delikatne kosmyki dodają uroku a inna ma tylko ładne włosy i da się na nią patrzeć jedynie od tyłu. Szał włosomaniactwa na długie włosy trochę jest przesadzony. Chyba chodzi o to, by wlosy były zadbanym dodatkiem do subtelnej całości. Warto o tym pamiętać, a nie mieć w głowie określony typ włosa idealnego bo po pierwsze to flustrujące a po drugie nie każdemu pasuje :)

      Usuń
  34. Zobaczyłam te włosy po zdjęciu dredów i się przeraziłam. Naprawdę szacunek że udało ci się doprowadzić je do takiego stanu jak są obecnie. Wyglądają naprawdę ślicznie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Fajna historia , ja rowniez mam krecone wlosy i ciagle szukam ideanej pielegnacji dla nich :-)

    OdpowiedzUsuń
  36. Śliczne włosy! Historia robi wrażenie:)
    Pytanie do autorki: czym farbujesz włosy?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co w tej kwestii nic nie zmieniałam, normalnie fryzjerskimi farbami, mam ukochaną fryzjerkę, która przychodzi do mnie do domu i razem kombinujemy :)

      Usuń
  37. Droga Anwen.mam pytanie trochę z innej beczki-można pic drozdze i skrzypokrzywe w ciązy czy lepiej odstawic?
    sorki ze pytam tutaj ale nie bardzo wiem jeszcze jak sie poruszac po tym super blogu:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Denerwują mnie pytania, które zaczynają się na "Droga Anwen" itp., bo przecież ktoś inny też może odpowiedzieć :P
      Skrzypokrzywa jest dobra na krew (chroni przed anemią, a nawet wspomaga jej leczenie), więc teoretycznie byłaby nawet wskazana :P Ale praktycznie to nie wiem :)
      /Stokrotka

      Usuń
    2. Skrzypokrzywy na pewno nie, a drożdże, jeśli nie przyczynią się do problemów typowo "mdłościowych", możesz ;)

      Usuń
  38. Ja polecam żel do stylizacji firmy Bielenda z czarną rzepą lub czarny żel męski z Lidla z zielonymi napisami:)

    OdpowiedzUsuń
  39. A to wszystko to nie jest po prostu kwestia ścięcia zniszczonych, a zapuszczenia nowych włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'nowe' zapuszczone włosy wyglądały jak na ósmym zdjęciu :) także to nie jest kwestia tego, że po prostu odrosły.

      Usuń
  40. Witam kochane. Mam wlosy naturalne, zdrowe, dosyć gęste. Kolor to bardzo ciemny blond, jasny brąz chcialabym pofarbowac je henna khadi orzechowy brąz. Jak sądzicie jaki kolor może mi wyjsc? Czy henna khadi się wypłukuje? Jeżeli tak to na jaki kolor? Dziękuje bardzo za odpowiedzi. Jestem młoda, mam 16 lat, więc chcialabym aby efekt był naturalny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimku, wyjdzie Ci ciepły, nie bardzo ciemny brąz i w słońcu będzie miał miedziane refleksy (z własnego doświadczenia;)) Po pierwszym farbowaniu kolor utrzyma się ok. 2 tygodni, ale z każdym następnym będzie trwalszy. Będzie się wypłukiwał do Twojego naturalnego koloru, u mnie wypłukiwał się równomiernie. Wierz mi, będziesz zadowolona z naturalności koloru ;)

      Usuń
    2. Dziękuje bardzo kochana za odpowiedź.

      Usuń
  41. Ale gęste rzęsy na 1 zdjęciu :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do dzisiaj takie są, ale nie ma zdjęcia, na którym je widać :D

      Usuń
  42. Pytanie tak z innej beczki: czy z odżywek Alterry jest dostępna tylko ta granat&aloes? Czytałam kiedyś na blogu o innych, ale w żadnym Rossmannie nie widziałam. Zostały wycofane, czy należy szukać dalej? Jestem włosomaniaczką dość krótko, dlatego się nie orientuję ;) Proszę o odpowiedź

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. owszem jest dostępna , przynajmniej w moim rossmannie ;d

      Usuń
    2. laski orientujecie się ile mniej więcej kosztuje olej kokosowy nierafinowany w zielarskim? :)

      Usuń
    3. Efavit: 12-13 zł za 200ml

      Usuń
    4. dziękuję ;)

      Usuń
    5. Maska z Alterry (taka w tubie) jest tylko jedna, właśnie granat i aloes :) A odżywek jest przecież kilka dostępnych...

      Usuń
    6. No ja właśnie o odżywki pytałam, czy są jeszcze jakieś inne oprócz tej granat&aloes, bo tylko tę jedną widuję w Rossmannach w mojej okolicy. Na blogu czytałam też o jakiejś odżywce morela&pszenica i zastanawiałam się czy jest wycofana, czy po prostu u mnie jest niedostępna..

      Usuń
  43. a jak dla mnie dredy są świetne, chociaż nie zrobiłabym ich sobie.

    OdpowiedzUsuń
  44. Witam włosomaniaczki , jestem dopiero nowicjuszką w pielegnacji wlosow. mieszkam za granica i niestety nie moge zakupic polecanych tu produktow . kupilam ostatnio odzywke do wlosow i skalpu firmy 'ShowTime" Bergamot - Hair and Scalp Conditioner. Odzywka ta jest dosc dziwna gdyz nie potrfie jej splukac .... dopiero za jakims 5 myciem wlosow udalo mi sie ją zmyć ...Po pierwszym myciu mialam wlosy sztywne i tluste . Zastosowalam ją jak nakazał producent wiec nie wiem co z nią jest nie tak. Jak na moje oko sklad wyglada interesujaco ale jestem nowa w tym temacie takze prosilabym was o analize skladu : Petrolatum, Mineral oil, Castor oil, Olive oil, Lanolin Tocopherol Acetate (vit. E) ,Parfum, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinamel, Geraniol, Linalool, Limonene, Cl61565.
    Z gory dziekuje, pozdrawiam ,
    Dominika P.

    OdpowiedzUsuń
  45. Dbaj o nie dalej, bo jest ogromny potencjał. Masz naturalnie prześliczne włosy, chociaż trzeba im jeszcze moim zdaniem trochę czasu i pielęgnacji, jednak zbliżasz się do ideału!. Powodzenia, czekam na aktualizację za rok!

    OdpowiedzUsuń
  46. Było drastycznie, ale rezultaty pielęgnacji obłędne.

    OdpowiedzUsuń
  47. Drastycznie, ale wazne ze z happy endem :D :D

    OdpowiedzUsuń
  48. A ja powiem szczerze- bardziej mi się podobają te dredy niż końcowy efekt! :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Świetna historia :) Również miałam dredy i je rozczesałam :P Na szczęście moje włosy są już na końcowym etapie i malutko brakuje im do ideału :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Chciały dziewczyny historii z dredami i mają :). Jak dla mnie to była to jedna wielka masakra. Odetchnęłam z ulgą widząc efekt końcowy. Tylko pogratulować wyjścia na prostą!

    OdpowiedzUsuń
  51. Końcowy efekt jak najbardziej cieszy oko

    OdpowiedzUsuń
  52. Sliczne sprzerzynki tez mam takie ;) Beata, Lublin

    OdpowiedzUsuń