Niedziela dla włosów (6) - płukanka z lipy i siemienia

Co prawda dziś już mamy poniedziałek, ale to wczoraj jak zwykle zrobiłam swoim włosom domowe SPA. Niestety było już tak późno, że nie miałam ani czasu ani siły by opisać to Wam na blogu, a musiałam jeszcze dodatkowo opłacić gadżet do linkowania ;) Mimo wszystko nie chciałam rezygnować z tej serii w tym tygodniu, bo domyślam się, że wiele z Was zrobiło u siebie podobne wpisy i szkoda by było, gdybyśmy się z nimi nie zapoznały.



U mnie w tym tygodniu pojawiła się nowość, która chodziła mi po głowie od dawna. Zarówno lipę jak i siemię lniane używałam już nie raz, ale wczoraj postanowiłam połączyć ich siły i zrobić:

Nawilżającą płukankę z lipy i siemienia


Do jej wykonania potrzebujemy około 2 łyżek ziaren siemienia lnianego i około 2 łyżek suszonej lipy (może być też taka w torebkach, wtedy weźcie 2). Siemię zalewamy 2 szklankami wody i gotujemy około 10 minut na wolnym ogniu. Następnie przecedzamy i od razu dodajemy lipę. Gdy całość ostygnie (ja czekam tylko tyle, żeby wywar był letni, a jak mi się spieszy to dolewam zimnej wody) znów przecedzamy. Jeśli płukanka wyjdzie zbyt gęsta to można rozcieńczyć ją wodą.

Moja wyszła właśnie taka gęsta, ale postanowiłam zaryzykować ;) Na włosy umyte Szamponem Yves Rocher nie nakładałam już żadnej odżywki ani maski, po to by móc lepiej ocenić działanie płukanki. Przy płukaniu włosy były bardzo śliskie (zasługa śluzu z lipy i siemienia), ale po osuszeniu ręcznikiem zrobiły się sztywne. Żel lniany wraz z wysychaniem włosów zaczął zasychać tworząc wręcz twardą skorupkę i muszę przyznać, że nieco się przestraszyłam na myśl o tym co zastanę na głowie rano ;) Nie miałam już niestety możliwości wysuszyć włosów suszarką (było bardzo późno, a nie lubię budzić sąsiadów), więc z takimi wilgotnymi, zwiniętymi w koczek włosami poszłam spać.

Rano włosy były już suche (w nocy koczek i tak się rozwalił, więc spałam z rozpuszczonymi) i oczywiście posklejany żelem, który wystarczyło 'wygnieść'. Niestety fale, które przez noc powstały nie były najładniejsze, więc włosy rozczesałam szczotką Tangle Teezer. Tuż po czesaniu prezentowały się tak:


Oczywiście ten lekki efekt spuszenia (normalny po rozczesaniu fal) po jakimś czasie minął, a włosy zrobiły się gładkie, mięciutkie i błyszczące. Są jednak zarazem bardzo puszyste i ładnie odbite od nasady. Dzięki temu wyglądają na gęstsze. Płukanka dodatkowo pięknie je nawilżyła, bez efektu obciążenia.

Komu mogę ją polecić? Na pewno osobom o włosach podobnych do moich czyli tych z problemem braku objętości i przetłuszczających się. Sprawdzi się też u wszystkich posiadaczek falowanych i kręconych włosów, a także tych, które potrzebują nawilżenia. Jeśli boicie się tej początkowej sztywności to pamiętajcie by płukankę rozcieńczyć wodą :)

DOPISEK: na drugi dzień włosy są wciąż świeże, więc płukanka dodatkowo zmniejsza przetłuszczanie włosów, są też nadal odbite od nasady i wyglądają nawet lepiej niż pierwszego dnia :)


Pozdrawiam Was serdecznie,
PS Miejsce na Wasze wpisy:

Udostępnij

76 komentarze:

  1. ale zbieg okoliczności! właśnie wczoraj czytałam o płukance z lipy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Suszarke slychac u sasiadow? U mnie nawet odkurzacza nie slychac, tylko troche. To dobre sciany mam jak na budowe z lat 70-tych...
    To nie za fajnie moeszkac majac z kazdej strony kogos. Ja w kuchni i lazience mam sasiadow tylko od podlogi i sufifu wiec tam spokojnie mozna szalec bo podejzewam ze nikt w kuchni czy lazience nie sypia.
    Co do siemoenia uwielbiam zel lnoany ale przecieranie go to jakas masakra trwa to godzine i wyjdzie minimalna ilosc bo wszystko sie klei do sitka i noe chce sie przetrzec... Szkoda ze nie sprzedaja gotowych:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuj gotować rzadszy i przecedzaj go od razu :) a co do ścian to niestety w tych nowych blokach zwykle tak właśnie jest, że wszystko słychać :(

      Usuń
    2. Kurcze a myslalam ze nowe budownictwo to takie super wszystko itd ale jednak nie ma to jak stare bloki skoro tak jest bo strach nawet glosniej cos powiedziec bo juz wszyscy beda wiedziec co u kogo sie dzieje :D
      Probowalam robic juz baaardzo rzadkie i zawsze od razu przecieramnm nie mam pojecia czemu tak mam wszystkoe sitka probowalam i nie da sie zrobic tego szybko i dobrze:(

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o siemie lniane ja robię inaczej:
      jak już skonczę je gotować, zostawiam na troszke do ostygnięcia, po pewnym czasie przelewam z garnuszka nie odcedzając przez sitko, tylko nachylając garnueszek lekko. Żel sam mi wypływa, a ziarenka zostają na dnie tworząc gęstą masę, więc o wiele łatwiej niż z sitkiem. Wypróbujcie, może też polubicie taki sposób :)

      Usuń
  3. Kurczę siemię mam i o lipie myślałam żeby kupić ale chyba jednak nie. Moje podatne na wszelką stylizację i kręcenie włosy wyglądały by chyba jak sztywne afro choć pewnie gdy będzie okazja, że zostaje w domu i będę mieć szansę ukryć się przed światem to z chęcią spróbuję, może akurat zaskoczy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Idealna płukanka dla mnie. Coś czuję, że w ramach moich prób z CG, może się również sprawdzić i ta płukanka. Zaszkodzić nie zaszkodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. czy czarny bez z joanny szybko się wypłukuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarny jest niezniszczalny. Mialam czarny z joanny do 24 myc i trzymal porzadnie wiec z naturii mtore sa trwale tymbardziej bedzie trzymal jeszcze lepiej

      Usuń
  6. Dlaczego jedna strone masz dluzsza? Nie widac zebys miala glowe w bok (byloby widac po szyi) wiec czemu tak masz ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Na siemię lniane już się szykuje na następne mycie pewnie, lipa tez mnie zaciekawiłam... muszę kupić i połączyć do jednego mycia.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja probowalam siemienia lnianego tylko raz i strasznie mialam sztywne wlosy i niemile w dotyku.. Lipy nie probowalam, ale sprobuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapewne większość z Was zdziwi moje pytanie...
    Co to właściwie znaczy, że włosy "są spuszone"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha :)))) spojrz na moje ;) sianowate, bez blasku, sztywne, z cala masa sterczacych w kazda strone antenek :)

      Usuń
    2. Spuszone to znaczy, że nie są gładkie, tylko wyglądają jak siano albo miotła :/ Gładkie, sprężyste loki wyglądają pięknie, a moje są ciągłym sianem właśnie :/

      Usuń
  10. Uwielbiam siemie lniane w kazdej postaci, wiec i ta plukanke z penoscia przetestuje :) Ostatnio wprowadzilam u siebie olejowanie wlosow na siemie lniane ;) Polecam, wlosy po takim zabiegu sa mega miekkie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurka, przegapiłam mój post z niedzielą, nie miałam wczoraj kompletnie nastroju. :< Kurka, z opisu wynika, że tak płukanka jest dla mnie, czyli dochodzi kolejna rzecz do kupienia - lipa :D

    OdpowiedzUsuń
  12. wyglądają ślicznie:) Zawsze tak uroczo puszczyście:))

    OdpowiedzUsuń
  13. Robiłam płukankę lniano-lipną na początku włosomaniactwa. U mnie też działa, jeno prostowała mi włosy ale w fajny sposób,

    OdpowiedzUsuń
  14. Płukanka z lipy zainteresowała mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam siemie lniane, zawsze świetnie sprawdza się na moich włosach. Dziwiłam się dlaczego po osuszeniu włosów ręcznikiem, są one tak sztywne, już mam odpowiedź ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Koniecznie muszę wypróbować lipę na włosy, moje kłaczki uwielbiają mgiełkę lipową z Yves Rocher i płukankę z siemnienia, więc takie połączenie powinno się u mnie spardzwić :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Anwen nie rozumiem czemu wymyslasz, ze Twoje włosy są cienkie skoro widać, że są mega grube..Chyba nie wiesz co to objętość kucyka 7 cm i cienkie włosy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anwen, jest super! Nie wyglądają na cienkie, wręcz przeciwnie prezentują się świetnie;)

      Usuń
    2. 7 cm to nie tak mało, mało to od 5 w dół

      Usuń
    3. Anwen z tego co pamietam nigdy nie pisala ze ma cienkie wlosy. Pisala ze ma grube wlosy, ale rzadkie.

      Usuń
    4. Anwen a jaką Ty masz objętość kucyka?
      anusss

      Usuń
    5. Pamiętajcie, że to Anwen widzi je w rzeczywistości i ona z nimi pracuje. :) Zdjęcie jak i pielęgnacja czy też stylizacja włosów potrafią wiele zmienić.

      Zawsze jak widzę takie komentarze to mi się przypominają wieczne przepychanki z moją mamą. Ja wiem, że mam suchą skórę, ona twierdzi, że mam normalną. Bo ona widzi mnie w podkładzie, po peelingu, po nawilżaniu maścią z witaminą A, po hydrolacie nawilżającym, po kremie nawilżającym i w dodatku z odległości. ;)

      Usuń
  18. Bardzo chętnie wypróbuję na moich włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  19. muszę wypróbować tą płukankę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wyprubuję :)
    http://natusia-natusiaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Od niedawna stosuję siemię lniane jako płukanka :) Moje falowane włosy nabrały ładnego skrętu i sa miękkie :) Czuję, że siemię pozostanie ze mna na dłużej ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. niech mnie ktoś oświeci!

    czy szampony, które mają w składzie SLS ; to są inaczej mówiąc silikony ? Dlaczego na takie szampony,które maja w składzie SLS ; mówi się,że są to szampony oczyszczające?
    Niech mi to ktoś wytłumaczy. Przecież jak użyję takiego szamponu to ten włos jest pokrywany swego rodzaju powłoką, która między innymi ma za zadanie wygładzać włos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SLS oznacza detergent, a nie silikony:) Dlatego też mówi się, że są to szampony oczyszczające. Niektóre produkty posiadające w składzie SLS, mają również silikony, który łatwo rozpoznasz po końcówkach "CONE" np.dimethicone

      Usuń
    2. SLS to substancja myjąca (nie silikon), bardzo silna, ale nie każdemu szkodzi :-).. Silikony są oznaczane w składach najczęściej z końcówką -cone, np. dimethicone, -xane, np. cyclopenasiloxane i chyba kilka innych tych końcówek jest. Nie wszystkie oblepiają włos w takim samym stopniu. Niektóre można zmyć dopiero przy pomocy szamponu z SLS, dlatego nawet jeśli używasz delikatnego szamponu bez tego detergentu, raz na tydzień czy dwa musisz użyć szamponu, który właśnie ma go w składzie. Mam nadzieję, że nie namieszałam :-).

      Usuń
  23. Dziewczyny, przepraszam, że nie na temat, ale mam wielką prośbę do tych z was, które mają problemy z hormonami. Mam wysoką prolaktynę 70 przy maks 34, a endokrynolog powiedział, że to nic takiego skoro mam regularne cykle i żadnych tabletek na jej zbicie nie dostałam. Czy mógł mieć rację? Czy któraś z was może mi poradzić co mam zrobić? Czy mam iść jeszcze do innego lekarza? Będę ogromnie wdzięczna za jakąkolwiek radę bo jestem zdesperowana :-/..

    P.S. A siemię jest cudowne, gdy chcę mieć boskie włosy to robię z niego maskę, płukankę, a na koniec odrobina żelu lnianego :-).

    Pozdrawiam wszystkie włosomaniaczki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poziom tego hormonu masz podniesiony dwukrotnie i wg, lekarza to nic takiego?.... Myślę, że powinnaś skonsultować się z innym lekarzem ale o specjalizacji ginekolog-endokrynolog. Prolaktyna na takim poziomie może dawać nieprzyjemne objawy (np spadek libido). Poza tym bardzo istotne jest źródło podwyższenia tego hormonu - bowiem może to być guz przysadki lub nadnerczy.

      Mam stwierdzoną hiperprolaktynemię i biorę obecnie leki na stałe. Takie podwyższenie jak u Ciebie nie jest niczym strasznym, ale warto się dokładnie i fachowo przebadać. Szczególnie, że prawdopodobnie sama czujesz, że coś jest nie tak w Twoim organiźmie.

      B.

      Usuń
    2. KONIECZNIE idź do innego lekarza po konsultację. Moja koleżanka miala wysoką prolaktynę (do tego stopnia, że mleko jej się z sutków troszkę wylewało), dostała tabletki na zbicie, ale miała mądrą panią doktor, która kazała jej zrobić rezonans magnetyczny i okazało się, że MA GRUCZOLAKA W MÓZGU! Nie jest to bardzo groźne, można z tym żyć, ale oczywiście trzeba to kontrolować.... Nie można ignorować tego, co się dzieje w naszym organizmie. Pozdrawiam

      Usuń
    3. Dziękuję Wam bardzo. Również się zdziwiłam tym, że nic mi nie przepisał. A badania na prolaktynę robiłam bo od kilku miesięcy ciągle cofa mi się linia włosów z przodu, zakola coraz większe i włosy nie odrastają czyt. badałam się pod kątem androgenówki i byłam u pani trycholog, która ją wykluczyła. Brak odrostu mogłabym zrzucić też na niski poziom żelaza, który od 2ch tyg. suplementuję.. Wyglądam coraz gorzej i boję się, że nie odrosną :-(.. Czy od wysokiej prolaktyny mogą lecieć włosy? Oprócz spadku libida byłby to jedyny objaw..

      Jeszcze raz dziękuję za rady, pozdrawiam was serdecznie :-)

      Usuń
  24. Najpiękniejsze czarne włosy! ;) A płukankę na pewno przetestuję.


    zapraszam ;) amandabloguje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. w ramach marcowej akcji, czy po każdym olejowaniu najlepiej nakładać maskę? włosy myje codziennie, niestety został mi tylko kallos. Mam suche włosy bardzo, siano takie, czy rozejrzec sie za maską Kamille wax? Biovaxy mi nie słuzą, nie było jeszcze rzeczy która by im służyła w sumie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam, mam pytanie. Czy można mieszać ze sobą maski różnego typu i nakładać je na włosy razem np. proteinową maskę z nawilżającą albo nawilżającą z emolientową. Czy takie mieszanki są korzystne dla włósow ? Z góry dziękuję za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ja tak robie bo wtedy mam lepsze efekty jak pomieszam proteinowa z olejkpwa

      Usuń
    2. Proteinowe zdecydowanie warto mieszać z nawilżającymi. Niektóre, np różowa artiste, zastosowane solo mogą przeproteinować włosy. Nie mieszałam innych masek/odżywek, ale czytałam że często połączenie dwóch odżywek działa lepiej niż każda z osobna, ale musisz sama wyczuć, co służy Twoim włosom.

      Usuń
    3. Ja z 3.marca godz 21.58 Juz trzeci raz nakladam maske kallos gdyz nie dostalam zadnej odpowiedzi...a kiedys na blogu wyczytalam ze po kazdym olejowaniu maska koniecznie.

      Usuń
  27. Piękne Włosy! A płukankę na pewno przetestuję!

    OdpowiedzUsuń
  28. Fajny efekt. Ale na Twoich włosach chyba każdy efekt wygląda ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Co prawda nie próbowałam jeszcze takiej płukanki i zastanawiam się. czy będzie się nadawała do włosów farbowanych na blond. Obawiam się tej sztywności, o której piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  30. kochani!
    piszę do Was bo już nie wiem co począć:(
    moje włosy wysokoporowe są bardzo suche i cieżko mi dobrać olej:(
    świadomie dbam o nie od 3 lat (wtedy odnalazłam blog Anwen) ale żaden olej i żadna odżywka nie pasuje mi na dłużej :(
    mianowicie:
    - olej Amla na samym początku jakieś 3 razy działa cuda a teraz nic a nawet są w gorszym stanie, nawet jak zrobiłam przerwę kilka miesięcy to nadal nie pasuje.
    - olej musztardowy po 2 , 3 razach super :) a pozniej to juz tylko gorzej:(
    - olej arganowy przez 2 mce i żadnej poprawy, neutralny
    - olej alterra ( miałam wszystkie oprócz pomarańczy) nic:(
    - olej z orzechów włoskich (nic:(
    - olej kokosowy ( puch i nic więcej)
    pomożecie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wypróbuj oliwe z oliwek. Najzwyklejsza z biedronki albo lidla. Na niektórych włosach może zdziałać cuda. Zwłaszcza gdy nie pasuje kokos

      Usuń
    2. może wypróbuj lniany? Ma bardzo małe cząsteczki, dlatego dobrze wnika we włosy :)

      Usuń
    3. Super jest kombinacja oliwa z oliwek+olej który nic nie robi. Oliwą "doprawiam" każdy zbyt słaby olej. :)

      Usuń
    4. Musze spróbować ta oliwe z oliwek;) tym bardziej ze mam ja w kuchni caly czas;) i lniany musze zakupic;) dzieki . Kochane jestescie;)

      Usuń
    5. To może i mi doradzicie? ;) Mam włosy wysokoporowate, mocno falowane, farbowane, nie są zniszczone, ale są strasznie puszące się i suche :/ Próbowałam już: oleju lnianego, rycynowego jako dodatku, oliwy z oliwek (ale jakiejkolwiek, takiej, która akurat była w domu, nie było nic na niej napisane czy rafinowana czy jak), olejku arganowego z łopianowym z Green Pharmacy i brak efektów :/ Niby nie szkodzą, ale nie ma żadnej różnicy. Nie wiem czy to wina tego, że za krótko testowałam, czy po prostu muszę jeszcze szukać oleju, który spowoduje efekt wow.. Wiem, że moje włosy lubią proteiny, na nie zawsze super reagują, ale pewnie przy doborze oleju nie ma to żadnego znaczenia ;) Dodam jeszcze, że kokosowego prawdopodobnie nie lubią, bo na maskę Biovax z olejami reagują strasznym puchem :/ Co w takim razie mogłoby im pomóc? Jaki olej hipotetycznie może być dla mnie? Proszę o radę ;)

      Usuń
    6. może to kwestia nawilżenia? u mnie puch zniknął dopiero po połączeniu olejowania z maską z siemienia co drugi dzień

      Usuń
    7. Hmm.. Staram się regularnie stosować maski, może po czasie pojawi się jakiś efekt.. Na razie mam Natur Vital aloesową, Ziaję do włosów farbowanych i Biovax z olejami, ale ona to mi tylko przed myciem służy, bo po bardzo puszy. Także nie wiem :(

      Usuń
  31. Witam :) ja już od jakiegoś miesiąca gotowałam siemieniową płukankę razem z korą dębu :) (czasem dodawałam pokrzywy, skrzypu, lawendy, melisy, szałwii, kawy, octu jabłkowego, co mi tam w ręce wpadło :p ) Powiem Wam, że kolor moich włosów wyrównał się i jest teraz o niebo lepszy :) Obiecuję, że następnym razem ukradnę trochę suszonej lipy babci i zrobię płukankę lipa + siemię + kora dębu :) Tego jeszcze nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Hej, zwracam się do ciebie z prośbą o pomoc-jestem początkującą włosomaniaczką i nie znam sie na składach kosmetyków więc dobieranie odżywek, masek itd. odbywa się na zasadzie prób i błędów :) czy mogła byś mi doradzić kosmetyki które mogły by mi pomóc w poprawie stanu moich włosów, doradzić na co zwracać uwagę w składzie, jaki wybrać olej? :)
    Moje włosy są z tego co sama zaobserwowałam wysokoporowe, maluje je szamponem koloryzującym-głupi błąd malowania który nie tak łatwo odstawić przez odrosty-jednak robię to ok 4razy w roku, często wyglądają na strasznie przesuszone, myje i suszę je codziennie, prostownicy raczej nie używam. Myję je szamponem babydream i raczej się z nim polubiły, lubią też odżywi garniera z żurawiną, z morelą, ta z awokado jednak im nie służy tak jak altera z granatem czy garnier oleo repair, całkiem dobrze działa maska z ziaji intensywna odbudowa a także naturia b/s z zieloną herbatą, olejować staram się dosyć często BDFM, końcówki zabezpieczam olejkiem arganowym z mariona. Najbardziej chciała bym żeby moje włosy były nawilżone ale nie wiem co mogło by dać taki efekt :) przepraszam, że się tak rozpisałam, mam nadzieję że w wolnej chwili będziesz mogła mi pomóc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na nawilżenie najlepsze siemię lniane albo aloes :) (przepisy na płukanki, maski, żele i mgiełki znajdziesz na blogu)
      Najlepsza (nie wiem czy komukolwiek zaszkodziła) jest maska z biovaxu- możesz dostać ją w aptekach
      Niedawno w biedronkach można było kupić je w jednorazowych saszetkach, dzięki temu łatwo było dobrać tę, która najlepiej podpasuje włosom (ja osobiście lubię tę do regeneracji zniszczonych włosów, jest cudowna)
      Metoda prób i błędów wcale nie jest zła, chyba każdy przez to przechodzi, bo nie ma listy kosmetyków lubianych przez wszystkie włosy :)

      Usuń
  33. Jak tylko nie zapomnę kupić lipy, to na pewno wypróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Szanowni Czytelnicy i sama Autorko!
    Pytanie niezwiązane: usilnie szukam jakiegoś produktu-pompki, który można wykorzystać do udoskonalonej metody kubeczkowej i... nic nie mogę znaleźć/nic nie przychodzi mi do głowy :( ! To, co pisano na wizażu (np. RIval de Loop) w sklepach już niedostępne. Co można kupić - tak żeby można było to użyć przed wykorzystaniem do włosów, a żeby nie wydać kasy niepotrzebnie? Help, hilfe, au secours, pomaszczi!...
    mop

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha ze co? :D

      Usuń
    2. w rossmanie na półce z miniaturowymi wersjami produktów jest pompka za 1zł :D

      Usuń
    3. Facelle jest teraz z pompką pianotwórczą. Płyn nie jest drogi i zawsze możesz go przelać do zwykłej butelki i od razu zacząć używać pompki do szamponu. Sama stosuję tę metodę od miesięcy, ale właśnie planuję z niej zrezygnować. Pompki zużywają się bardzo szybko, niestety.

      Usuń
  35. Drogie włosomaniaczki, mam pytanie :) Po entuzjastycznej opinii Anwen i przeczytaniu wielu świetnych recenzji kupiłam odżywkę Nivea Long Repair. Miało być idealnie, bo moje niskopory lubią proteiny (co tydzień dostają mix artiste z jakimś nawilżaczem) i lekkie silikony, kokos - więc powinny też lubić babassu.
    I klops... Po pierwszym użyciu (po łagodnym szamponie, na 2 min., bo trochę bałam się obciążania) - szok. Podczas spłukiwania były gładkie i miękkie, po wysuszeniu okazało się, ze końcówki i bardziej wysuszone pasemka (d. grzywka) były ewidentnie przeproteinowane (nie było dramatu, nie "spaliłam" ich, ale były strasznie sztywne i szorstkie). Drugie użycie - po nawilżającym szamponie Equilibra - wyglądały dobrze, błyszczały, ale w dotyku były suche jak wiór i szorstkie. Gorzej niż po samym szamponie! (zwykle nie muszę po nim używać żadnej odżywki)

    Czy komuś też to się zdarzyło po Long Repair? Czym mogę ją "uratować? Dodatkiem jakiegoś półproduktu, mieszaniem z inną, nawilżającą odżywką (jak w przypadku Artiste)?

    A myślałam: zima jest, włączę silikony i będę miała włosy jak z reklamy. Kupię jakąś popularną drogeryjną odżywkę zamiast tych eko ziółek babuszki i innych dziwactw, dostępnych tylko na drugim końcu miasta. Wszystkim służy, to i mnie powinno, 95% hitów Anwen sprawdzało się i u mnie. Pokarało mnie... Miał być co najwyżej oklap a nie stóg siana! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodaj troszkę jakiegoś olejku lekkiego by nie obciążyć włosów i nie popaść z jednej skrajności w drugą :D i zobacz jak sie sprawuje odżywka w takiej wersji, albo wymieszaj tą odżywkę z jakąś swoją ulubioną, czasem taki mix daje zaskakujący efekt polecam :) Pozdrawiam

      Usuń
  36. Pytanie z innej beczki - kupiłam dziś olej kokosowy w sklepie ze zdrową żywnością. Pani wyciągła go z lodówki, jest twardy, od momentu kupna nie wrócił do lodówki, wiec widać jakby bardzo powoli się przerzedzał . Moze głupie pytanie, ale nie wiem, czy wlożyc go spowrotem do tej lodówki, tylko jak wtedy bede w ogóle go nakładac? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. włóż go do lodówki tak jak w sklepie był, spokojnie, bo jak rozetrzesz go w dłoniach to się szybko rozpuści :D

      Usuń
    2. Ale on jest wtardy jak kamień, więc nie wiem jak można go wydobyć w ogóle z tego szklanego opakowania ? :D

      Usuń
    3. to przed użyciem wyjmij na godzinkę by zmiękł w temp. pokojowej, rozetrzyj w dłoniach a następnie schowaj do lodówki ponownie. Pozdrawiam :D

      Usuń
  37. Droga Anwen, co sądzisz o wcierce z soku aloesowego? :)

    OdpowiedzUsuń
  38. O! Chyba coś dla mnie! Koniecznie muszę wypróbować, tylko skąd wziąć lipę? Niby w sklepie z ziołami, ale osobiście takowego nie namierzyłam w mojej okolicy. No nic. Będę poszukiwać :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Mam rozumieć, że płukankę lejesz też na skalp ?

    OdpowiedzUsuń