PORADY włosowe u Anwen - jak przestać prostować włosy?


Cześć Anwen :)


Sprawa wygląda tak: od ponad 4-5 lat prostuję włosy. Wprawdzie udało mi się je podciąć i ich nie prostować. Wytrwałam tylko 1 miesiąc. Moje włosy bez prostownicy w ogóle się nie układały. Próbowałam szałwii i lukrecji lecz efekty nie były spektakularne. Po nocy (bo zazwyczaj myję je wieczorem) nie wyglądały już tak pięknie. Przeczesywałam je na jeden bok i starałam się je tak nosić, choć cały czas nie czułam się w tym dobrze. Wiedziałam, że wyglądam w nich STRASZNIE. A więc w tym stanie wytrzymałam jakiś miesiąc, potem wpadłam na pomysł, że będę je w niektórych miejscach prostować lecz od tygodnie prostownica poszła na całe włosy. Chcę się wyzbyć tego uzależnienia, ponieważ marzę o długich zdrowych włosach, ale jak tak dalej pójdzie to nici z tych planów. Więc może masz jakiś pomysł jak temu zaradzić?

Pozdrawiam,
Natalka

MOJA PORADA:

Odstawienie prostownicy to zwykle jeden z pierwszych kroków do pięknych włosów. Ja swoich nigdy nie prostowałam (jestem na to zbyt leniwa ;) ), ale mogę się domyślać jak trudne może to być dla tych z Was, które tak jak Natalka prostują włosy przez kilka lat dzień w dzień. O tym jak poradzić sobie z odstawieniem prostownicy możecie poczytać na wizażu w wątkach, w których dziewczyny nawzajem się wspierają w nieprostowaniu: TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ. Z tego co zdążyłam wyczytać najbardziej polecane jest:

1. Upinanie włosów - zwłaszcza przez pierwsze kilka tygodni (a może i miesięcy). Możliwości są tak naprawdę nieograniczone i jestem pewna, że każda z nas jest w stanie znaleźć takie upięcie w którym będzie wyglądała dobrze. Wszelkiego rodzaju koczki/kucyki/warkocze, możemy też postawić na różne ozdoby do włosów, chustki czy kapelusze.

2. Nieodstawianie silikonów - bardzo często razem z odstawieniem prostownicy dziewczyny od razu przechodzą na lepszą, naturalną, a co za tym idzie często zupełnie bezsilikonową pielęgnację. Jeśli do tej pory używałyśmy jedynie drogeryjnych szamponów i odżywek napakowanych silikonami i do tego prostowałyśmy włosy to możemy przeżyć mały szok jak zobaczymy w jakim tak naprawdę stanie są nasze włosy. Moim zdaniem lepiej jest na początku nie rezygnować z silikonów, które jednak trochę te włosy wygładzają i sprawiają, że wizualnie są ładniejsze.

3. Intensywna pielęgnacja - zamiast rezygnować z tej dotychczasowej lepiej dołóżmy do niej dobrą składowo maskę i odżywkę. Maskę stosujmy przynajmniej z raz na tydzień, a odżywkę np. na zmianę z tą którą już mamy w domu.

4. Podcięcie włosów - będzie konieczne zwłaszcza jeśli mamy porozdwajane końcówki, a nasze włosy się łamią. Na początek dobrze jest obciąć trochę więcej (przynajmniej kilka-kilkanaście cm), a potem ewentualnie podcinać włosy delikatnie raz na miesiąc. Dlaczego tak? bo rozdwojony włos jest zwykle wyżej niż widzimy to gołym okiem i jeśli podetniemy za mało to za chwilę znów nam się rozdwoi. Wiem, że ciężko jest się pozbyć cm jeśli włosy zapuszczamy, ale wierzcie mi czasami warto jest poświęcić trochę z długości by włosy były zdrowsze i wyglądały lepiej.

5. Olejowanie - pomaga włosy wygładzić i na dłuższą metę bardzo poprawia ich stan. Oczywiście nie zastąpi nam prostownicy, ale po kilku miesiącach włosy stają się bardziej lejące, błyszczące i gładkie.

6. Wydobywanie skrętu - bardzo często dziewczyny, które prostują włosy mają kręcone czy falowane włosy, których nie chcą/nie potrafią zaakceptować lub nawet nie wiedzą, że takie mają, a myślą, że ich włosy są jedynie 'krzywe' i puszące się. Być może uda Wam się opanować stylizację włosów na tyle, że polubicie się w takiej zakręconej wersji.

7. Przeglądanie MWH ;) - podpatrywanie dziewczyn, które dawniej również namiętnie włosy prostowały, a dzięki odpowiedniej pielęgnacji i przede wszystkim odstawieniu prostownicy uzyskały TAKIE efekty dla wielu dziewczyn jest naprawdę niezłą motywacją :) Na pewno warto też jest robić sobie zdjęcia co miesiąc by mieć z czym porównać. Często wydaje nam się, ze stan włosów się nie zmienia i dopiero na zdjęciu jesteśmy w stanie dostrzec różnicę. Poza tym za jakiś czas, kiedy włosy będą już naprawdę ładne same będziecie mogły wystąpić w MWH - wiem, że dla wielu z Was to również jest motywacja :))


Co jeszcze mogłybyście polecić Natalce? A może Wam udało się skutecznie odstawić prostownicę i możecie się podzielić swoimi doświadczeniami? :)


Pozdrawiam Was serdecznie, 

Udostępnij

160 komentarze:

  1. Udało mi się za pierwszym podejściem, gdy tylko zobaczyłam moje biedne, popalone końcówki...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się udało właśnie dzięki MWH Ewalucji. Prostownica leży gdzieś zagrzebana i nie mam zamiaru jej wyciągać i na nowo używać :).
    Bardzo udało mi się poprawić kondycję włosów przez olejowanie i niestety, żeby nie prostować musiałam chodzić w kucyku. Od kiedy zaczęłam pielęgnację moje włosy powoli złapały skręt i mogę cieszyć się rozpuszczonymi loczkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki MWH można na prawdę zdobyć mnóstwo motywacji do dbania o włosy!!! <3

      Usuń
    2. Zgadzam się :) Punkt 7 zdecydowanie najlepszym motywatorem:D

      Usuń
  3. Mnie w pierwszej kolejności pomogło keratynowe prostowanie i na początek mogę to każdej dziewczynie, która chce odstawić prostownicę polecić. Dlaczego?
    Prostowałam włosy przez 7 lat, dzień w dzień. Moje włosy były bardzo zniszczone. Bez prostownicy wyglądały po tych 7 latach strasznie. Kiedy chciałam zrezygnować z prostowania nie mogłam z włosami dojść do ładu. Zrobiłam sobie encanto, nie było już potrzeby prostowania włosów, zobaczyłam że mogą wyglądać zdrowo. Zaczęłam wtedy o nie dbać, bo chciałam żeby były jeszcze ładniejsze. Założyłam bloga, żeby się motywować. I teraz boję się wziąć prostownicę do ręki :P

    To o czym piszesz faktycznie działa (szczególnie upinanie, olejowanie i podcięcie włosów), ale na samym początku jest bardzo ciężko odstawić prostownicę.
    Ja już nie prostuję włosów od prawie roku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym doradziła keratynowe prostowanie włosów. Mam kręcone włosy, których nie akceptuję, od liceum prostowałam,a od kiedy robię keratynowe prostowanie, prostownica poszła w bok, używam jej tylko do zabiegu, albo ewentualnie jak już odrosną i się wywijają, ale to też rzadko :)

    Ta rada będzie ok, jeśli oczywiście Natalka chce mieć proste włosy i dlatego je prostuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie miałam to samo napisać. ja tez nie lubię swoich kręconych wlosów i zdecydowanie wolę je potraktować takim zabiegiem raz na jakiś czas, niż codziennie je męczyć prostownicą. :)

      Usuń
  5. A ja właśnie miałam pisać u siebie taki wpis! ;)
    Moją główną radą jest po prostu.. wyrzucenie urządzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahah no tak! to chyba najprostsze wyjście ;) albo przynajmniej dać pod opiekę komuś zaufanemu...

      Usuń
    2. Haha :D ja oddałam siostrze :D ja w Kielcach a ona z prostownicą w Krakowie :)

      Usuń
    3. Ja sprzedałam ;] nie to, żebym długo prostowała bo to tylko grzywka i ledwo przez kilka miesięcy. Po prostu grzywka mi urosła. No i mama nie mogła pogodzić się z myślą, że prostuję, więc wszelkimi sposobami namawiała mnie do zaprzestania używania prostownicy.

      Usuń
    4. Ja schowałam. Nie szkodzi, że wiem gdzie jest, bo i tak nigdy tam nie pójdę. Jest w piwnicy, a ja się strasznie boję tam chodzić :D

      Usuń
  6. Zapuścić włosy albo zrobić encanto ;] Kiedyś przez dobre 3 lata prostowałam włosy; były krótkie, brzydko kręciły się i nie znosiłam tego jak wyglądałam w takich pseudofalowanych włosach. Teraz, mając dłuższe włosy nie kręcą się tak mocno, a przy odpowiednim związaniu ich na noc, rano są niemalże proste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a jak je zwijasz, że rano są proste? :o

      Usuń
    2. rrowniez jestem ciekawa, bo mimo, z mam proste wlosy, to przy wiazaniu ich na noc, rano sa takie nijakie :(

      Usuń
  7. Zamiast prostowania warto spróbować układania na grubej albo płaskiej szczotce podczas suszenia - zwykle robię tak, że pozwalam włosom podeschnąć, a kiedy już są tylko lekko wilgotne, układam je z łagodnym nawiewem suszarki. Wyglądają wtedy dużo lepiej niż kiedy po prostu same wyschną ;]
    Poza tym trzeba zacisnąć zęby - pierwsze kilka tygodni bolało, ale potem zdrowe, nawilżone włosy zaczęły prostować się i formować pod własnym ciężarem ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, tez tak robię ze sprayem na układanie:)

      Usuń
  8. Jakbym czytała o sobie!
    Jako dziecko miała długie, bujne loki, gęste. Nie znosiłam ich. W wieku 8 lat sama je sobie obciełam do ramion, wrr... Wyglądałam jak potworek z szopą na głowie. Znienawidziłam swoje włosy, a co za tym poszło... Cały swój wygląd. Męczyłam się do 4 klasy podstawówki. Mniej więcej w tym czasie poszłam z rodzicami do Media Expertu... I zaczął się koszmar. Zobaczyłam porstownicę ;) Prostowałam jednak bardzo sporadycznie, gdy zależało mi na ładnym wyglądzie, co nie zdarzało się tak często - byłam dzieckiem. W 6 klasie obcięłam grzywkę. Bardzo ładnie wyglądała wyprostowana u fryzjera, ale nikt nie uprzedził co będzie po jej umyciu bez prostownicy... Dramat. Prostownica poszła w ruch. Zaczęłam też prostować całe włosy, ale długo to zajmowało (mimo, że nosiłam włosy do ramion) więc szybko się zniechęciłam, pozostałam na prostowaniu tylko grzywki. W 1 klasie gimnazjum... Zakochałam się :P więc zaczęło mi baaaardzo zależeć na własnym pięknie - prostownica poszła znów w ruch. I tak calutkie 3 lata... Dzień w dzień. A pielęgnacja? Hahahaha... ;)
    Kilka razy próbowałam odłożyć prostownicę, włosy nie rosły, były ohyyyydne... Ale nie dałam rady...
    W 1 liceum (obecnie ;)) w grudniu włosy zaczęły mi wypadać garściami. Przypatrzyłam się moim włosom i... MATKO BOSKA. To nie były włosy. Horror. Momentalnie odstawiłam prostownicę, pobiegłam do fryzjera ("tniemy wszystko cy zniszczone!") i zostałam z włosami, które ledwo dało się związać w kucyk. Nie przestałam jednak prostować grzywki - bez niej bardzo źle się czułam. Po zaprzestaniu prostowania znalazłam blog Anwen (za co jestem jej niesamowicie wdzięczna) i rozpoczęłam pielęgnację. Włosy były w o niebo lepszym stanie. Jednak minęły 4 miesiące (kwiecień) i z prostowanej grzywki (tylko z niej) zaczęły lecieć włosy... o.O Poleciałam na miasto, kupiłam ładne wsuwki... I grzywka spinana na bok :) Polubiłam nową siebie, bo, co najważniejsze - mam ładne włosy. Niektóre pasma muszę czasem lekko przeprostować, bo loczki wywijają się niemiłosiernie, ale jednak - w porównaniu z dawnym prostowaniem...
    Natalko, dasz radę :) Mnie też wydawało się to niemożliwe, ale warto, warto dla efektów! Zapuścisz trochę włosy, wypielęgnujesz je, wydobędziesz skręt i znów będziesz mogła nosić rozpuszczone, tym razem piękne niezniszczone włosy :) Życzę Ci powodzenia!! Wierz mi - WARTO!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo motywująca odpowiedź.:)
      Ja również kiedyś nie lubiłam swoich fal, ale byłam za leniwa by prostować częsciej niż raz na 2 miesiące:D

      Usuń
  9. U mnie to było dość śmieszne, bo miałam zwykłą prostownicę kupioną za 30zł na targu w Mielnie, a jak w prezencie dostałam fryzjerską ga.mę to nagle stwierdziłam, że już nie chcę prostować :) może Natalia powinna spróbować układać włosy na okrągłą szczotkę, aby lekko je wygładzić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie zbawieniem w odstawieniu prostowania były upięcia. Upinałam włosy, podcinałam, aż całkowicie obcięłam wszystkie prostowane wcześniej włosy. A wszelkie upięcia pokochałam i do dzisiaj towarzyszą mi praktycznie co dnia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie ze ktoś o tym napisał:) ja muszę jakoś ograniczyć to prostowanie bo włosy mam już i tak łamliwe od farbowania. Dobry pomysł z upięciami,teraz już okres w którym takie upięcia będą super alternatywa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja zapuściłam włosy, jak były krótsze prostowałam, ale teraz już 4 miesiąc bez prostowania, teraz są długie i nie muszę:)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja zawsze myślałam że mam włosy bliżej kręconych i je prostowałam, jak przeszłam na bardziej świadomą pielęgnację to po jakimś czasie okazało się że moje włosy są praktycznie całkiem proste.. więc u mnie odstawienie prostownicy nie było aż tak wielkim krokiem, a odstawiłam ją od tak z dnia na dzień bo mnie załamywał stan włosów. nawet jak czasami pojawi się gdzieś jakaś falka czy loczek na końcach to przestałam zwracać na to uwagę, wolę mieć zdrowsze włosy, nie popalone sianko

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj wpis o mnie kilka lat temu :) Prostowałam bodajże 2 lata, dzień w dzień, myłam szamponami z SLS i od święta użyłam odżywki napakowanej silikonami.

    Włosy wyglądały jak siano, zresztą moja włosowa historia jest tu u naszej kochanej Anwen opisana :)

    Teraz traktuję włosy jak falowane/kręcone i wyglądają 100 razy lepiej. Od razu obcięłam około 15-20cm najbardziej zniszczonych końców. Szybko zdrowe włosy odrosły :)
    Odstawiłam prostownicę i od razu zaczęłam wydobywać skręt, od razu zmienił się ich wygląd, aż z czasem jestem w stanie powiedzieć, że wreszcie jestem z nich zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiem jak to jest bo też odstawiłam prostownicę, ale ja wytrwałam już pół roku, myślę,że tu idzie tez fakt akceptacji siebie - prozaiczne prawda? Mi nigdy nie podobały sie włosy zbyt kręcone, zmierzwione tylko takie idealne ,poukładane.
    Silikony i olejki pomogą osiagnąć choć w połowie idealność prostych włosów i je ujarzmić:) Sa też spraye ułatwiające ukladanie na prosto:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja bym poleciła suszarkę prostującą Rowenty. Kiedyś też nałogowo prostowałam prostownicą włosy, ale kiedy zaczęły być zniszczone i suche postanowiłam przerzucić się na suszarkę. Efekt nie jest taki spektakularny jak po prostownicy, ale włosy są wygładzone i "ujarzmione". U mnie wystarczyło przejechać 3-4 razy po prawie suchych włosach i przy chłodnym nadmuchu. Ewentualnie kiedy włosy wyschły naturalnie "prostowałam" je zimnym nawiewem. Kidy jednak zaczęłam być włosomaniaczką zupełnie zrezygnowałam z tego typu urządzeń i zaczęłam podkreślać skręt. Moje włosy są mi za co bardzo wdzięczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja prostowałam włosy dzień w dzień przez ładnych parę lat...mi pomogło po pierwsze ich zapuszczenie, teraz gdy są długie, są cięższe i same się rozprostowują, ewentualnie mam fale, w momencie przejściowym pomogła intensywna pielęgnacja, dużo masek, odżywek, czasami oleje (jakoś nie umiem się nauczyć regularności w olejowaniu) stopniowo schodziłam z silikonów i rzeczywiście na początku było sianko, ale z czasem robiło się coraz lepiej, no i rzeczywiście, częściej nosiłam je związane, regularnie podcinałam końcówki i na dzień dzisiejszy są lejące, gładkie w dotyku i dużo lepiej nawilżone. co prawda nie są jeszcze idealne, ale wciąż o nie walczę :) na duże wyjścia sięgnę czasami po prostownicę bo do tej pory lubię proste włosy, ale wtedy zabezpieczam je przed wysoką temperaturą i jest to bardzo sporadyczne działanie więc nie widzę by jakoś ucierpiały, ale jak sobie pomyślę jaka kiedyś byłam głupia to aż mi siebie żal. co gorsza jak patrzę na zdjęcia to te proste włosy były okropne i wyglądały z daleka na zniszczone, poza tym po paru godzinach się niemiłosiernie puszyły, a teraz bez niej wyglądają dużo lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Sama kiedyś namiętnie prostowałam włosy głównie grzywkę ale już od 2 lat trzymam się zdala od prostownicy i zainwestowałam w szczotkę w kształcie walca do grzywki dzięki temu grzywka nie wywija się w nie tą stronę co trzeba i jest prosta. ;)

    http://dorota-nevergiveup.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Napewno często będę wracać do Twojego tekstu. staram się nie prostować włosów ale zwłaszcza latem jest to dla mnie ciężka sprawa. To jedyny sposób na ich ujażmienie. Już jakiś czas postanowiłam im odpóścić i baldziej o nie zadbać.

    OdpowiedzUsuń
  20. 1. Schowaj prostownicę (albo oddaj, sprzedaj - tak, żeby nie kusiła;-)
    2. Oglądaj zdjęcia pięknych długich włosów, utwórz sobie folder z inspiracjami i w chwilach "załamania" - zaglądaj tam. (ja tak robię z moją "dietą":D)
    3. Tak jak Anwen napisała... Poszukaj fryzur, które mogłabyś u siebie wykonać :-)
    Powodzenia, na pewno wszystko się uda!

    OdpowiedzUsuń
  21. ja skutecznie odstawiłam prostownicę gdy zdałam sobie sprawę że zrobiłam sobie siano na głowie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Po pierwsze warto podciąć rozdwojone końcówki metodą Anwen lub Aliny (pasmo po paśmie).

    Mi w odłożeniu prostownicy pomogło lenistwo - po co mam tracić bitą godzinę na prostowanie i wstawać po to wcześniej jeśli i tak nie uzyskam efektu o jakim może (za duży naturalny skręt).

    Poza tym szczególnie latem warto nosić spięte włosy. Są wygodniejsze i wśród wielu ich wersji każda z nas może znaleźć coś dla siebie.

    Co jeszcze? Olejowanie, maski, odżywki, płukanki do włosów. Dzięki ich naturalnemu stosowaniu skręt znacznie się zmniejszy.

    Warto wypróbować również chociaż kilku z wielu metod na wydobycie fal i loków.

    OdpowiedzUsuń
  23. Też miałam taki problem rok temu. I wymyśliłam coś takiego:
    Poszłam na zabieg keratynowego prostowania. Włosy proste po każdym myciu, efekt u mnie trzymał się przez 6 miesięcy. W tym czasie nie używałam żadnych 'spalaczy' włosów i rozpoczęłam intensywną pielęgnacje (oleje, maski itd.). Stan moich włosów bardzo się poprawił i nawet jak keratyna się wypłukała moje włosy pozostały dalej błyszczące, gładkie i zdrowe, ale zaczęły się po prostu naturalnie falować, jak przed keratyną.
    Myślę, że to bardzo dobry pomysł dla osób z problemem jak Natalka :)
    Powodzenia w walce o piękne włosy :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Współczuje uzależnienia, ja mam tak do farbowania. Chyba powinnam poszukać jakąś grupę ze wsparciem bo nie wytrzymałam zbyt długo i mam pasemka.

    OdpowiedzUsuń
  25. no to może chociaż zamień prostownicę na szczotkę i suszarkę z zimnym nawiewem, będzie odrobinę lepiej:)mi prostownica zepsuła się rok temu i po prostu szkoda mi 200zł na kolejną:D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja niestety bez prostownicy obejśc się nie umiem:(

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja jestem leniwym stworzeniem i mam trochę włosów, więc ich prostowanie byłoby jakimś dramatem. Są kręcone i raczej bujne, nie nie. Mnie mogłabym. Tzn podoba mi się jak są wyprostowane (raz, dwa razy w roku), ale nie nie. Bez sensu.

    Wszystkie moje koleżanki że szkoły które prostowaly włosy później zalowaly, bo paliły im się włosy i po jakimś czasie już nie wyglądało to fajnie.

    OdpowiedzUsuń
  28. jestem przeciwna upinaniu włosów kiedy liczy się na prosty efekt: od wielu lat walczę z odciskami od frotki, więc bez sensu jest odstawianie prostownicy, aby po kilku miesiącach walczyć z odgięciami od frotki. Często codzienne spinanie włosów jest długotrwałe , a spinanie ich ciągle w tą samą lub kilka podobnych fryzur powoduje ich odginanie. Spiąc można czasem, ale na pewno nie codziennie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja, gdy myłam wieczorem włosy, prostowałam je codziennie rano. Po nocy były poodgniatane i nie ciekawie wyglądały :/. Na początku włosomaniactwa je wiązałam, żeby ograniczyć prostownicę. Włosy wyglądały coraz lepiej, były coraz gładsze i mniej mnie ciągnęło do prostownicy ;). Teraz myję głowę rano i wystarczy, że je wysuszę i wyglądają dobrze, są praktycznie idealnie proste. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Prostowałam i katowałam włosy rozjaśniaczem ponad 4 lata... decyzja o odstawieniu prostownicy, a jakiś czas później i utleniacza zapadła właściwie pod wpływem blogów włosowych;) nie ma innej rady jak zacisnąć zęby i po prostu przez to przejść. Ja wykorzystałam do tego okres, kiedy wyjechałam do rodziców na wakacje, większość czasu spędzałam w domowym zaciszu , wiec nei było tak ciężko znieść myśli, że mam na głowie "siano". Po dwóch miesiącach włosy bez prostownicy zaczęły wyglądać tak, jak wcześniej wyprostowane, a nawet lepiej (oczywiście zaczęłam je intensywnie pielęgnować)/ Nie ma się co oszukiwać, odstawienie prostownicy nie jest proste, ale to niezbędny krok w walce o piękne włosy. Warto wytrzymać te kilka tygodni, żeby móc cieszyć się piękną fryzura przez lata, naprawdę;) WIĘC WYTRWAŁOŚCI:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja prostowałam włosy po każdym myciu przez niecałe 2 lata. Pierwsze 2 tygodnie po odstawieniu prostownicy były okropne - włosy się puszyły i nie chciały układać. Za kilka dni mija pół roku jak ich nie prostuję i cieszę się ładnym skrętem. Na początku w jego wydobyciu pomagały mi różne żele do włosów i suszarka z dyfuzorem, a teraz już zupełnie niczym nie muszę im pomagać się kręcić :-)
    Wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  32. U mnie całkowite odstawienie prostownicy nie jest możliwe. Upięcia nie wchodzą w grę- mam odstające uszy, więc mogę nosić tylko rozpuszczone włosy. Poza tym kręcone włosy zupełnie mi się nie podobają. Źle się w takich czuję i już. Obecnie prostuję włosy tylko przy twarzy, a resztę układam na termo-szczotkę Remington, która je wygładza. Zapewne też niszczy włosy, ale dużo mniej, więc to zawsze jakaś alternatywa dla prostownicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję Ci encanto.
      A co do uszu... Są takie upięcia (koki, kucyki, warkocze), które umieją zakryć tę niedoskonałość.

      Usuń
  33. ja przestałam prostować dzięki kreatynowemu prostowaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Mi udało się odstawić prostownice dzięki włosowym historią, strasznie mnie zmotywowały. Dlatego teraz mam długie i zadbane włosy.:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Tak samo jak natka borykałam się z tym problemem:-) dwa tygodnie temu już w 100 procentach udało mi się odstawić prostownice. Jak? Od listopada wdrożyłam w życie pielęgnacje,oleje, maski, odżywki. Pozbyłam się od tego czasu 20cm z długości. Na dzień dzisiejszy włosy po wysuszeniu są niemal proste, ale zakochałam się z efekcie jaki robi u mnie kok ślimak! Po wysuszeniu zostawiam grzywke '(a może raczej te przednie włosy, bo grzywka to nie jest) resztę włosów związuje w wysoki kok ślimak. Tak kszątam się po domu chwilę i rozpuszczam. Może efekt od razu nie jest wow, bo włosy przy głowie są mocno pofalowane , ale już po chwili i mamy śliczny delikatny skręt i mega volium (no i prostą grzywke;-)

    OdpowiedzUsuń
  36. Encanto i nic wiecej. Po zabiegu tylko myje sie wlosy , suszy i mozna wyjsc do ludzi. Bez zadnych stylizatorow,suszarek obrotowych i prostownic. Wiem co mowie. Mialam puszace sie i zdrowe wlosy do bioder ktore ciagle byly spiete ze wzgledu na puch. Obciac tez slaby pomysl bo puch jeszcze wiekszy. Tony stylizatorow dociazajacych a wlosy i tak rowno sie nie skrecaly. Czesc wlosow jakby z innej glowy do zadnego pasma "dokleic sie" nie chciala. Teraz po encanto nareszcie moge rozpuscic wlosy i miec na nich doslownie kazda fryzure;) i wilgoc im nie straszna;)

    OdpowiedzUsuń
  37. dla mnie wybawieniem była skrobia ziemniaczana- 1 łyżeczka od herbaty dodana do maseczki wystarzy aby włosy po wysuszeniu były gładkie

    OdpowiedzUsuń
  38. Czesc Anwen. Moja pielegnacja wlosow trwa juz bardzo dlugo, doprowadzilam moje wlosy do takiego stanu jak powinny wygladac, sa miekkie i lsniace, tylko przeszkadza mi to ze strasznie sie pusza... sa wtedy dalej jednak miekkie i lsniace. Co powinnam zrobic by sie nie puszyly ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi pomogło płukanie włosów wodą z zalanego wcześniej siemienia lnianego.;)

      Usuń
    2. Niedawno pojawił się post o zapobieganiu puszeniu włosów, poszukaj ;)

      Usuń
  39. nie służy mi mycie szmponami bez sls. włosy się źle układają, są oklapnięte, szybciej przetłuszczają się. czy zatem jeżeli posłużę się metodą OMO, używając zarazem mocniejszego szamponu nie będę im mocno szkodzić?
    pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie - jesli Ci nie odpowiada to tego nie rob. Sa ludzie którym SLES nie jest straszny np mi albo Anwen

      Usuń
    2. dziekuje dobra kobieto za odpowiedz :)

      Usuń
  40. Trochę zejdę z tematu, ale mam do Was pytanko - w zasadzie trzy :)
    1. Często się słyszy, że wsuwki i gumki z metalowymi elementami niszczą włosy. O ile gumki można zamienić np. na miękkie frotki, to co zrobić z wsuwkami? Bez nich niestety się nie obejdę :( Dodam, że mam 25 lat, więc w np. plastikowych klamerkach chyba wyglądałabym nieco dziecinnie... ;p A może te wsuwki jednak nie są takie złe?
    2. Zawsze czeszę włosy w pozycji stojącej - z góry na dół, a nieraz już słyszałam, że powinno się je czesać od szyi do czoła, czyli jak przypuszczam, z głową pochyloną w dół. Czy rzeczywiście to ma znaczenie?
    3. Czy kręcone włosy zaleca się czesać na mokro tylko i wyłącznie z powodu puchu po uczesaniu ich na sucho?

    Będę wdzięczna za odpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. no idea - moze chodzi o to ze przy zdejmowaniu czasem wsuwka ciagnie wlosy i wyrywa? Wiec moze wystarczy po prostu byc delikatnym?
      2.Tu chyba chodzi o poprawianie krążenia i rozprowadzenie naturalnego filmu na włosach - jednak z własnego doswiadczenia polecam najpierw rozczesac koncówki jesli się plączą i są problematyczne
      3.tak chodzi tu o puch ale dodatkowo wlosy kręcone są bardziej porowate przez co bardiej narazone na uszkodzenia mechaniczne

      a tutaj wizazowy link http://wizaz.pl/forum/showpost.php?p=17200325&postcount=15

      Aniu jesli wczesniej wysłałam niedokonczoną odpowiedz to prosze dodaj tylko tą

      Usuń
    2. Znam odpowiedź w sumie na jedno pytanie. Moje włosy od jakiegoś czasu są zdrowe, niezniszczone. Używam wsuwek, każdego dnia noszę koczek, który wymaga owego sprzęciku. Włosy w ogóle się nie niszczą.
      A jeśli chodzi o metalik w gumce - wiążąc włosy niektóre kosmyki zaplatają się w tą część, a podczas ściągania gumki wyrywasz je :( U Anwen było jedno takie PIWo jak zrobić gumki z... rajstop ;) Są super delikatne~!

      Usuń
    3. co do gumek i wsuwek: porzuciłam je całkowicie, gdy przyjrzałam się dokładnie moim włosom i stwierdziłam, że ta dziwnie wiecznie spuszona wierzchnia warstwa, to jednak te straszne nie-wiadomo-od-czego-pourywane-włosy. wyraźna część włosów jest urwana w tym samym miejscu, na linii brody, a to jak nic pasuje do miejsca w którym były związywane gumką. testowo jeszcze związałam je parę razy, nawet zwykłą gumką, bez metalowych elementów, ale cienką i ciasną. ZAWSZE były przynajmniej dwa wyrwane włosy. jak sobie pomyślę, że taką fryzurę się poprawia kilka razy dziennie to tych wyrwanych włosów się robi kilkanaście, albo i -dziesiąt. brrr. to samo wsuwki, przy wyciągnięciu z głowy 5 wsuwek zawsze było kilka wyrwanych włosów. musisz sama sprawdzić jak jest u Ciebie i co najważniejsze, czy Ci takie wyrywane włosy przeszkadzają, bo gdybym miała sprężynki to pewnie bym to olała, ale przy prostszych włosach i próbach uzyskania "tafli", pourywane włosy bardzo widać. no i zostały mi tylko żabki. może i dziecinne, ale szczerze mówiąc wisi mi to i powiewa :D a lat mam prawie tyle, co Ty. nie noszę w końcu czerwonych różyczek w tych włosach, tylko zwykłe małe czarne żabki, dla zdrowia i urody, kiedyś tam :D Rozpisałam się, pozdrawiam i powodzenia :)

      Usuń
    4. Dzięki dziewczyny za odpowiedzi :)))
      Też wypróbowałam te "rajstopowe" gumki i, nie wiem jakim cudem, ale są o wiele delikatniejsze, niż frotki, które dość mocno naciągają mi włosy, co często boli przy skórze głowy. Tak więc "po domu" 'rajstopki' są idealne :)
      Chyba też jednak się przełamię i spróbuję z tymi żabkami, a od święta wsuwki (chyba że bardzo polubię te żabki, to się z nimi nie rozstanę :D). Przypuszczam, że te wsuwki mogą niekorzystnie działać na moje włosy, bo najgorsze pasma mam właśnie przy policzkach, czyli te, które spinam wsuwkami...

      Usuń
  41. Ja mam własnie takie włosy nie wiadomo jakie.Ni to proste ni kręcone...zawsze marzyłam o takich prostych i gładkich.Zaczęłam używac prostownicy bo tylko ona na nie działa.I tak nie chodze w rozpuszczonych, tylko zawsze je spinam ale przynajmniej nie mam siana na głowie.Od zeszłego roku używam oleju ale on u mnie nie wygładza włosów.Może spróbuję czegoś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  42. POZBYJ SIE PROSTOWNICY! WYRZUC JA! wtedy nie kusi i zaczniesz sama szukac co by zrobic z wlosami, jak je upiac zeby "wygladaly"

    OdpowiedzUsuń
  43. Wiem, że nie w temacie. Ale ma ktoś ochotę na sufrin całe opakowanie bez jednej tabletki? Okazałam się cieniasem i nie jestem w stanie zjeść już ani jednej więcej. Oczywiście za darmo (chce żeby zniknęło to z moich oczu na zawsze) :)
    lil

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chętnie przyjmę - oczywiście pokrywam koszty przesyłki :).
      Podaj proszę swojego maila albo napisz do mnie.

      Usuń
  44. W sumie to nie pamiętam ile już nie prostuje, ale przynajmniej rok. Oczywiście czasem wyciągam prostownicę, ale to na specjalne okazje (zdarzy mi się może raz na 2 miesiące). Na początku było trudno bo włosy były niesforne, ale z każdym miesiącem wyglądają coraz lepiej. Warto się przemęczyć przez pierwszy okres.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja kiedyś próbowałam uzależnić się od prostownicy XD ale mi się nie udało ;) jestem leniuchem, ale akurat to bardzo dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. można spróbować takiego sposobu : http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=m1RO-d1Z9Hs#! czasem robię, ja akurat nie umiem tak dokładnie pospinać włosów wiec nie są mega idealnie proste ale myślę ze może się udać:) a ciesze się z tego wpisu bo zastanawiałam się już nad wróceniem do prostowania(kryzys):P

    OdpowiedzUsuń
  47. A ja mam pytanie z trochę innej beczki: gdzie się podziała MWH Redhaired Witch? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież jest => http://www.anwen.pl/2013/04/moja-wosowa-historia-redhairedwitch.html

      Usuń
    2. http://www.anwen.pl/2013/04/moja-wosowa-historia-redhairedwitch.html :)

      Usuń
  48. A co jeśli ktoś prostuje włosy raz na miesiąc, albo rzadziej, dba o nie bardzo, aż do przesady, regularnie podcina, a one nadal się rozdwajają? Już nie wiem co mam z tymi włosami zrobić :( suszę je co prawda suszarką, ale nie susze włosów całkiem mokrych ani nie dosuszam ich do końca, zawsze zostawiam lekko wilgotne. Może powinnam także odstawić suszarkę? Tylko co jeśli moje włosy pozostawione bez całkowicie żadnej stylizacji po prostu nie wyglądają? Mam niedoczynność tarczycy, może to wina hormonów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odstaw suszarkę. I fakt - moja mama też ma problem z włosami właśnie przez tarczycę. Ale przecież bierze się na to tabletki, powinno być ok... Może spróbuj jakichś suplementów diety - CP, MegaKrzem, Skrzyp, Pokrzywa.

      Usuń
    2. Brałam suplementy przez ok pół roku ale nie zauważyłam poprawy kondycji włosów dzięki temu, więc teraz nie biorę żadnych. Nie mogę odstawić suszarki bo w tedy moje włosy są nie do zniesienia. I tak nie suszę ich zawsze. Kiedy mogę, zostawiam je, żeby same wyschły. W tedy to dopiero jest masakra. Każdy włos w inną stronę :( po prostu żyją własnym życiem!

      Usuń
  49. w mojej walce z tym nałogiem były wzloty i upadki ale pozbyłam się tego choróbska ! jednak jak gdzieś jade to prostownice zabieram ze soba, bo przecież zawsze może być awaryjna sytuacja :D

    OdpowiedzUsuń
  50. Kochana Natalko,
    Jestem żywym przykładem na to, że odstawienie prostownicy i dobra pielęgnacja włosów (nie jakaś duża i dziwna) działa CUDA. U mnie po odstawieniu prostownicy włosy zaczęły się same prostować po około 4 miesiącach, po roku były już idealnie proste, a zawsze wcześniej miałam totalne siano. Nie wierzyłam, że bez prostownicy mogę mieć prościutkie włosy, bo wcześniej miałam je niemalże falowane. Dziś są prostą taflą, jak oglądam zdjęcia sprzed 3 lat i widzę moje dawne włosy to śmiać mi się chce z samej siebie do jakiego stanu doprowadziła je prostownica.
    Grunt to nie prostować ANI RAZU pierwsze 3-6 miesięcy, spinać włosy w kucyk, kok lub warkocz, stosować przede wszystkim maski do włosów 1-2 razy w tygodniu, a odżywkę po każdym myciu, włosy ładnie rosną, podciąć co miesiąc końcówki, włosy robią się ciężkie i zdrowe, dzięki czemu się prostują. Jeżeli masz z natury kręcone włosy to długie i zdrowe wyglądają obłędnie, popatrz tylko na Anwen. :)
    Trzymam za Ciebie kciuki! Jeżeli chcesz to zapraszam do siebie, oduczę Cię nałogu prostowania. :D
    Kasia :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja prostowałam od 5 lat włosy CODZIENNIE, a nawet kilka razy dziennie. Czasem z przerwami na miesiąc - dwa, ale wracałam do tego, bo nie mogłam na nie patrzeć. Sądzę, że to błędne koło. Wyglądają źle, bo je prostujesz, a prostujesz je, bo wyglądają źle bez prostowania i tak w kółko.
    Prostownicę odstawiłam całkowicie 8 miesięcy temu. Początki były straszne, szczególnie, że miałam grzywkę, która zamiast leżeć pięknie na czole fruwała wszędzie, tylko nie tam, gdzie jest jej miejsce. Któregoś razu, gdy się czesałam, zobaczyłam, że na szczotce leży materiał na dorodną perukę i stwierdziłam, że wolę wyglądać jak strach na wróble z włosami niż bez. Do tego co mi po tym, że moje włosy pięknie wyglądają po prostownicy, skoro bez niej wyglądam jakbym dopiero co wydostała się ze studni i dostała piorunem zaraz po wyjściu? Wolałam więc zawalczyć o swoje ładne włosy niż twór prostownicy. Za sprawą mojej przyjaciółki, która pokazała mi tą stronę, sama ma ogromnego świra na punkcie swoich włosów (naprawdę pięknych), a podkreślam, że sama kiedyś je prostowała, stwierdziłam, że się da! Zaczęłam olejować włosy, stosować wcierki, pić drożdże, skrzyp i pokrzywę. I efekty przyszły po miesiącu. I same z siebie są dość..proste, nie puszą się, ładnie się układają i wyglądają naturalnie,ale są ujarzmione.
    Słowo Ci daje! Zepnij je, używaj spineczek, albo myj rano , moim zdaniem lepiej wyglądają jak sie myje rano. :)
    Zaakceptuj je po prostu, same Ci się odwdzięczą ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. Ja rzuciłam po 2 latach prostowanie całych włosów,do tej pory niestety prostuje grzywkę niemal codzienne, ale zapuszczam ją i gdy będe mogła wpiąć juz grzywkę w kucyka, koniec z prostownicą :D A rzuciłam, gdy mogłam już włosy związać. :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Ja mam falowane włosy na pewno (jak nie kręcone), ale prostuję od 10 lat. Absolutnie nie wyobrażam sobie siebie w kręconych włosach - mam okrągłą buzię, nosek jak kartofel i wyglądałabym co najmniej niepoważnie w każdej innej fryzurze niż proste włosy. Do tego mam masę odstających krótkich włosów, których nie da się ujarzmić. W upięciach wyglądam jeszcze gorzej, bo ładnie nie da się związać włosów, które od kiedy pamiętam sterczały w różne strony. Więc ja prostownicy nie rzucę, żeby chodzić rozczochrana całe życie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo - bez prostownicy nie jestem w stanie wyjść do ludzi, w związanych wyglądam jak bezkształtna miotła (też właśnie z winy sterczących kosmyków różnej długości - skąd sie to wszystko bierze??) i też prostuję od ponad 10 lat. Tylko rysy mam inne, twarz owalną i nos raczej spiczasty niz kartofel, ale też wkręconych wyglądam po prostu bardzo słabo:)

      Może encanto byłoby dla nas jakimś wybawieniem:)

      Usuń
  54. Jak ja Cię, Natalko, dobrze rozumiem :D Sama nie wyobrażałam sobie życia bez prostownicy, potrafiłam jej używać nawet 10 razy dziennie. Podłączałam ją zawsze, gdy zawijał mi się pojedynczy kosmyk i po prostu skutecznie go zaprasowywałam, aż w końcu skręt się poddał i włosek zamiast się kręcić, zaczynał smętne zwisać. Efekt? połamane, straszliwie zniszczone włosy, które stawały się coraz krótsze, mimo, że wcale ich nie podcinałam, po prostu się wykruszały. W końcu przyszedł moment, gdy nie mogłam już na to patrzeć, i schowałam prostownicę głęboko na dnie szuflady. nie używam jej od równych 2 mies., ew. czasem sobie przejadę nią po grzywce, i tyle. :D na początku nie mogłam patrzeć na moje włosy, wyglądały okropnie, zniszczone, połamane, a na dodatek z tendencją do puszenia. Najpierw miałam na głowie sianko, i bardzo źle się z tym czułam, bo wiedziałam, że wyglądam okropnie.Wwybawieniem okazał się dla mnie jednak grzebień prostujący z Avonu. Myję włosy rano i używam go podczas suszenia. Modelowanie nim wymaga nieco wprawy i czasu (zwłaszcza, że suszę włosy najsłabszym strumieniem powietrza), jednak efekty przechodzą najśmielsze oczekiwanie - włosy są tak samo proste, wygładzone i lśniące, jak po użyciu prostownicy! ja swój grzebień kupiłam w promocji za 17 zł, cena regularna wynosi ok. 35, ale naprawdę warto go nabyć, bo daje fantastyczne rezultaty. włosy na pewno się trochę niszczą, w końcu używam tej suszarki, ale zdecydowanie mniej niż przy prostownicy. ja widzę efekty, moje włoski nareszcie odżyły i wyglądają zupełnie inaczej! Chociaż jeszcze dłuuuga pielęgnacja przed nimi, to i tak prezentują się dużo zdrowiej niż kilka miesięcy temu. Grzebień składa się ze`skrzydeł`, które trzeba zamknąć na wybranym kosmyku, i przejechać po nim, podobnie jak prostownicą, jednocześnie susząc strumieniem powietrza. ja jestem naprawdę zachwycona! jeśli jednak nie zdecydujesz się na kupno grzebienia, jakimś rozwiązaniem pewnie będzie też mycie włosów rano, wtedy będą mniej się wywijać i lepiej układać, niż po nocy, albo wygładzanie włosów na okrągłej szczotce. Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki w walce z prostownicą :D Niech moc będzie z Tobą :D

    OdpowiedzUsuń
  55. ja kiedyś również namiętnie prostowałam moje włosy. Na początku po odstawieniu prostownicy wyglądałam okropnie,ale z czasem włosy za sprawą odpowiedniej pielęgnacji zaczęły wyglądać coraz lepiej :)) Ostatnio wyprostowałam włosy, ponieważ nie robiłam tego już bardzo długo i stwierdziłam,że o wiele lepiej mi w falowanych, czyli naturalnych :))

    OdpowiedzUsuń
  56. Od jakiegoś czasu bardzo modne są takie naturalne, nierozczesane, poszarpane, pofalowane włosy :D Może kojarzycie ze zdjęć z katalogów sklepów?
    Kiedy rzuciłam prostownicę nosiłam właśnie taką fryzurę. Nawet nie bawiłam się w rozczesywanie włosów, ewentualnie luźno upinałam. A ile się nasłuchałam komplementów! Jakiej to ja pięknej fryzury nie mam. Ach, zaczęłam się tak czesać jakiś rok przed tym, kiedy ta moda weszła do Polski na dobre :D Koleżanki się śmiały, gdy się uczesywałam od czasu do czasu, ale wszystkie zgodnie twierdziły, że fryzura świetna i część z nich również się tak czesze.
    Wystarczy zapleść mokre włosy w 2-3 krzywe "francuzy" od skóry. Lepiej spinać lekko, cebulki mogą się nieco męczyć. Ale dzięki temu dodatkowo chronimy włosy.

    OdpowiedzUsuń
  57. aniu, jezeli mam dobrą rade dla włosomaniaczek, to czy mogłabym ci wysłać na email, a ty byś ją opublikowała?

    OdpowiedzUsuń
  58. ja prostowałam włosy namiętnie, codziennie 10 lat. Potem zamiast efektu prostych włosów chciałam osiągnąć tylko brak puchu, bo gdy ich nie wyprostowałam miałam straszne siano. Kamieniem milowym było olejowanie. Po pierwszym całonocnym oleju, włosy wyglądały jak wyprostowane. Zero puchu i siana! No ale się wywyjały. Z własnych doświadczeń mogę tylko powiedzieć że największy problem mamy w głowie. Człowiekowi wydaje się że wygląda jak straszydło. Kryzys przeszedł po ok miesiącu. Teraz dążę do włosów ściętych na równo (polecam, bo cieniowane podkreślają skręt), olejuje przed każdym myciem, zapuszczam (gdy są ciężże są bardziej proste) i przede wszystkim nie zwracam na nie zbytniej uwagi, jak chcą to falują a mnie sie to w końcu podoba, bo wyglądają jak u nimfy co to bryka po plaży ;-)

    OdpowiedzUsuń
  59. U mnie włosy szczególnie się puszą, jeśli położę się spać choćby w wilgotnych włosach. W ujarzmieniu ich pomagają mi też maski typu Kallos.

    OdpowiedzUsuń
  60. Chciałabym poradzić Natalii jakiś świetny natychmiastowy sposób, ale nie znam takiego. Ja też kiedyś przez ok 5 lat prostowałam niemalże codziennie włosy i też próbowałam ograniczyć prostowanie, bo włosy bez prostownicy nie układały się, wywijały, puszyły. I pewnego dnia po prostu ot tak stwierdziłam zdecydowanie, że nie będę prostować i udało mi się w końcu przestać prostować moje włosy. Co prawda początek nie był zbyt fajny, bo ciągle chodziłam w związanych włosach i nie wyglądałam zbyt szałowo jednak nie złamałam się. Mam nadzieję, że do Ciebie też przyjdzie taki 'impuls' dzięki któremu w końcu zerwiesz z nałogiem :) I pamiętaj na początku zapewne nie będziesz wyglądać zbyt korzystanie, ale pomyśl jaka potem będziesz dumna ze swoich zadbanych włosów! :)

    OdpowiedzUsuń
  61. 4 lata prostowałam włosy... wstyd się przyznać :) Ale można odstawić prostownicę, uwierz mi! Dla mnie bodźcem do zmian był Londyn, w którym się zakochałam i jak popatrzyłam na zdjęcia moich wyprasowanych strąków postanowiłam zadbać o włosy :) Uda się :)Czesz sobie śliczne koczki, wpinaj kokardki, rób francuza, a włosy po kilku tygodniach już Ci się wygładzą. Używaj nawilżających produktów i będzie ok, zobaczysz. Ja obecnie mam włosy proste, nie tak gładkie jak po prostownicy, ale mają dzięki temu trochę objętości i do połowy są zdrowe :) Niestety męczę się z końcami, które kruszą się cały czas...

    OdpowiedzUsuń
  62. Ja wyrzuciłam prostownicę. Brzmi dziwnie?
    Ale tak właśnie zrobiłam.
    Używałam jej ok. 2 lata. Była dość kiepskiej klasy, rozwalała się, więc tym bardziej nie było mi jej szkoda!
    A jak włosy odżyły!!!! :)
    I rzeczywiście, tak jak Anwen pisze - należy wtedy nie odstawiać silikonów, a dodatkowo zainwestować w fajne odżywki :)

    OdpowiedzUsuń
  63. Ja mam kręcone włosy, które paliłam prostownicą przez ponad dwa lata. Nie prostuję od ok. miesiąca i zaczęłam o włosy należycie dbać, wreszcie widzę małą poprawę :) wiem, że jeszcze trochę potrwa zanim uzyskam spektakularne efekty, ale jestem pewna, ze będzie warto! :)

    OdpowiedzUsuń
  64. Też mam ten problem, kompletnie nie mogę się przełamać, żeby raz na zawsze wywalić prostownicę, chociaż wiem, że dla moich włosów byłoby to zbawienne. Może dlatego, że nie do końca potrafię ułożyć włosy tak, żeby wydobyć z nich to co najlepsze bez prostownicy. Podobnie mam z farbowaniem :P

    OdpowiedzUsuń
  65. moj sposob na wyprostowanie wlosow, myje wlosy i czekam az odcieknie z nich woda, nastepnie nakladam krem prostujacy nivea i dziele wlosu na 4 pasma kazde z nich skrecam wokol wlasnej osi i podsuszam suszarka , rozkreacm i skrecam w 2 druga strone. robie tak z kazdym pasemkiem,az nie wysusze wlosow. wlosy sa praktycznie proste i lsniace

    OdpowiedzUsuń
  66. Poradziłabym Natalce cassię :) jeśli ma proste włosy, to cassia bardzo je wygładzi i dodatkowo wzmocni.
    Niestety - jeśli ma falowane to wzmocni ich tendencję do falowania :P
    Podobnie laminowanie czy inne płukanki z mleka

    I dobre cięcie. Jeśli włosy nie wyglądają dobrze bez prostownicy - prawdopodobnie są źle obcięte

    OdpowiedzUsuń
  67. ja oduczyłam się niechcący :D prostownica mi się po prostu zepsuła i zanim kupiłam nową to oduczyłam się prostowania, mimo, że na początku byłam załamana :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Ja odstawiłam za 1 podejściem :p Od roku włosy prostowałam max 3 razy, więc nie jest źle :)
    Włosy odżyły, ale rozdwajają się.. zniszczenia zostały :( No, ale jestem już coraz bliżej sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
  69. Też prostowałam włosy.. na szczęście tylko dwa miesiące, ale podczas tego czasu zniszczyłam je bardzo...(wcześniej już były zniszczone od chloru itd). Odstawiłam, bo włosy dosłownie mi się paliły i kruszyły w rękach.


    Mam pytanie, a raczej proszę o doradzenie jeśli można... :D
    Mam połowę włosów do połowy szyi, a połowę (może nawet nieco mniej niż połowę, po prostu dolną warstwę) prawie do łopatek. Chodzi mi po głowie myśl, żeby ściąć włosy do ramion i takim pozwolić im rosnąć, bo chciałabym je z czasem wyrównać... powinnam ściąć? Waham się i przydałoby mi się doradzenie.. :D

    OdpowiedzUsuń
  70. ja stosuję się do rady nr 1. Upinam włosy w a'la koczek trochę w nieładzie i wygląda całkiem dobrze :) końcówki na tym zyskały zdrowszy wygląd. Grzywkę tylko prostuję, ale ona szybko rośnie, więc regularnie podcinam zniszczone końcówki.

    OdpowiedzUsuń
  71. Droga Natalko ;)
    Kiedyś ja też codziennie prostowałam włosy, beż żadnego "zabezpieczenia". Mimo, że mam proste włosy, wydawało mi się, że wtedy sa ładniejsze + szampon z silikonami.
    Prostownice wrzuciłam do pudła i od ponad roku nie używam. Włosy na poczatku były w szoku ale teraz stały się coraz ładniejsze i układają sie same !
    Pamiętam moje białe popalone końcówki i już nigdy więcej do tego nie wrócę ! Da się rzucić, znajdź pielęgnacje dla swoich włosów i zaakceptuj je ;)

    OdpowiedzUsuń
  72. no wiec tak, prostowalam latami. licze... mysle ze okolo 8 lat :D ale rzucilam te cholerna prostownice! jak? najlepsza rada jaka moge Ci dac jest banalna- NIE PODDAWAC SIE! wytrzymuj ile mozesz. jesli uda Ci nie nie prostowac tydzien, ciesz sie ze udalo Ci sie tyle wytrzymac, nie zamartwiaj sie ze po tygodniu nie wytrzymalas. zobaczysz ze zanim sie obejrzysz odstawisz prostownice w kat. przyjmij do wiadomosci ze moze Ci to zajac nawet kilka miesiecy, wkncu bedziesz robila male kroczki, ale wkoncu ten dzien nadejdzie i uwierz mi nawet tego nie zauwazysz. POPROSTU SIE NIE PODDAWAJ! I ciesz sie ze swoich malych sukcesow, kto by sie wtedy marwtil porazkami ;) Powodzenia!!! (w ten sposob rzucilam tez papierosy, takze polecam :)) pozdrawiam- Monika ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  73. A u mnie wszystko poszło gładko - jak tylko zauważyłam w jakim stanie są moje włosy, odstawiłam momentalnie wszystko co im szkodziło, czyli prostownica, suszarka i farbowanie. Momentalnie też przyszła akceptacja fal i powolne, stopniowe zagłębienie się we włosomaniactwo. Jak teraz sobie pomyśle jak kiedyś je niszczyłam (jakieś 7-8 lat jak nie dłużej)to mnie trzęsie.

    OdpowiedzUsuń
  74. Witaj :) ja tak z innej beczki ale stosowałas może albo ktoras z was co tu piszecie olej z marchwii? zaciekawil mnie i myslalam ze poznam moze jakas opinie :) :)

    OdpowiedzUsuń
  75. ja nie prostuje 2 tygodnie i prawie sie poddałam, ale zobaczyłam ten wpis i mnie to zmotywowało
    Niestety nie mogę wiązać włosów bo mam nieciekawy profil ( okrągłe policzki)]

    nie wiem jak wiązać włosy macie jakieś propozycje?

    OdpowiedzUsuń
  76. Ja na szczęście nigdy nie musiałam prostować włosów. Świetny blog, obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  77. Ja włosów po całości nie prostuje już od jakiś 2 lat (no chyba, że naprawdę wielkie wyjście :)) Włosy sięgają do pasa i dzięki temu, oraz gęstości same się prostują :) Jedynie muszę prostować grzywkę, codziennie. No ale można się poświęcić :)
    Pozdrawiam !
    D.

    OdpowiedzUsuń
  78. Ja prostowałam włosy przez około 7-8 lat. Przestałam za pierwszym podejściem, kiedy zaczęłam czytać blogi o włosach, również Twój:) Włosów nie prostuję już 2 lata (będzie w listopadzie). Kiedyś strasznie mi się puszyły, ale odkąd zaczęłam odpowiednio o nie dbać, stały się wygładzone i już nie potrzebuję prostownicy:) Włosy teraz są o niebo w lepszym stanie:)

    OdpowiedzUsuń
  79. A co sądzicie o używaniu szczotki obrotowej, która jest jednocześnie suszarką z firmy Rowenta? Używam jej regularnie ubykladam w ten sposób włosy, tez z natury lekko podatne na falowanie. Stosuje chłodny nawiew, więc trwa to dość długo ( włosy mam za ramiona ), ale efekt zadowalający. Włosy są gładkie i proste. Czy ta metoda bardzo niszczy włosy?

    OdpowiedzUsuń
  80. Hej,

    Prostowałam włosy niemal 10 lat codziennie ( ba czasami nawet parę razy poprawiałam) przestałam to robić dlatego, ze zbyt bardzo chciałam mieć piękne zdrowe włosy. Nie było to takie łatwe. Jestem posiadaczką kapryśnych fal, które wyglądały nijak w porównaniu do lśniących prostych włosów jakie otrzymywałam po wyprostowaniu. Jak na to prostowanie to moje włosy wyglądały super, naprawdę. Jednakże jako włosomaniaczka zapragnęłam czegoś więcej- to było preludium do odstawienia tego strasznego sprzętu. Obecnie nie prostuje włosów już od ponad roku ( 1 rok i 2 miesiące;) ) staram się wydobywać skręt moich włosów to mi pomogła zaakceptować moje afro;) Jeśli chodzi o poprawę stanu włosów jest coraz lepiej, skupiłam się na "wygładzaniu" i podejmowaniu wszelkich wysiłków w celu zmniejszenia porowatości. Po tych wszystkich latach prostowania udało mi się porzucić tego typu rytuały- eh jestem dzielna:) ale....... encanto śni mi się po nocach ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  81. Na szczęście w całym moim życiu włosy prostowałam może z 10 razy, mam proste włosy jedynie zdarzyło mi się je wyprostować dokładnie na kilka imprez.
    Też z lenistwa nie rozumiem jak można to robić codziennie, mi by się nie chciało :P

    OdpowiedzUsuń
  82. Miałam ten sam problem ;d
    Pierwszą prostownice dostałam jeszcze w podstawówce , ale na szczęscie była ona złej jakości i nie miałam po prostu czasu na prostowanie W gimnazjum kupiłam prostownice z pozory lepszą , bo nagrzewała się w kilka sekund i tak męczyłam swoje włosy całe wakacje we wrześniu gdy poszłam do fryzjera pani powiedziała mi że moje włosy nie są spalone a popieczone i że to najprawdopodobniej wina złej prostownicy.. prostownica poszła w odstawkę aż do świąt na które dostałam mojego obecnego remingtona i niestety znowu wpadłam w manie prostowania i w sumie nic złego sie nie działo , aż w marcu 2013 poszłam do fryzjerki , która załamała ręce nad moimi włosami ponieważ połowa z nich sie wykruszyła i tak miałam z jednej storny głowy 10 cm krótsze włosy niż drugie , doradziła mi abym zaczeła swoje włosy kręcic róznymi naturalnymi sposobami , odkrykłam blog anwen i olejowanie które moje włosy kochają i szczerze ? teraz wcale nie ciągnie mnie do prostownicy szkoda włosów , które z dnia na dzień są coraz piękniejsze ;) Ufff trohe wyczerpująca wypowiedź jeśli ktoś dotarł do końca POZDRAWIAM :*

    OdpowiedzUsuń
  83. Ja po 6 latach zrezygnowałam : ) i dopiero po 2 latach zaczęłam akceptować swoje włosy takie jakie są. : )

    OdpowiedzUsuń
  84. Polecam balsam Mrs Potters, bo włosy po nim są prostsze. A jesli chodzi o mnie... początkowo uzywalam prostownicy - dlugo. Udalo mi sie ja odstawic dzieki chlopakowi i dzieki temu, ze pocieniowalam wlosy. Na poczatek cieniowanie pomaga w odstawieniu prostownicy. A poza tym mozna wlosy rozprostowac grzebieniem i odpowiednim suszeniem :) mi pomoglo. dzis sa prosciutkie i zadbane :)

    OdpowiedzUsuń
  85. też kiedyś używałam prostownicy, ale na dłuższą metę wiedziałam, że to bardzo im szkodzi. Prostowałam, bo nienawidziłam swoich kręciołków. Ale w końcu je zaakceptowałam i zaczęłam z nich wydobywać to co najlepsze. Dziś dbam o te skręty i używam wielu preparatów, by włosy wyglądały zdrowo i były zadbane. Mam nadzieję, że mi to wychodzi. A po prostownicę sięgam raz na jakiś czas, kiedy potrzebuję zmiany na np. jakieś wyjście ;)
    dziękuję za rady Anwen :)

    OdpowiedzUsuń
  86. Ja już 1,5 roku nie prostuję, w ogóle nie chodzę w rozpuszczonych włosach, bo wygladają beznadziejnie jak nie są wyprostowane... Szczerze mówiąc włosy wcale nie zyskały jakoś spektakularnie na wyglądzie, mimo że przywiązuję do nich większą wagę niż kiedyś (wcześniej właściwie nie było żadnej "wagi")

    OdpowiedzUsuń
  87. Chyba zgubiłaś słówko "metę" w punkcie 5. tak tylko mówię :)

    OdpowiedzUsuń
  88. Hej ;)

    Sama kiedyś namiętnie prostowałam włosy i odstawienie było szybkie: kiedy straciłam 1/2 włosów opamiętałam się. Włosy tracę nadal mimo walk. Nie sięgnęłam już po prostownicę ponad 1,5 roku, również nie suszę. Teraz tylko mam do siebie żal, że nie zareagowałam wcześniej. Ale trzymam kciuki za Natalie :))
    Mam również pytanie nie z tej beczki: czy widziałaś może skład Jantar'u bo uległ on zmianie? Co o nim sądzisz droga Anwen? ;> ( niestety w internecie są tylko zdjęcia składu stąd nie wklejam go bo nie mam jak :D)
    Pozdrawiam wszystkie dziewczyny! :))

    OdpowiedzUsuń
  89. dbam o włosy od września i prostowałam niemal regularnie do grudnia..:( szkoda, straciłam kilka miesięcy pielęgnacji. teraz kiedy wyprostuję włosy okazjonalnie są co prawda proste ale też szorstkie i suche, a bez prostowania - miękkie i lśniące. po prostu już nie zwracam uwagi na dziwne falki i zachowuję równowagę emolienty - proteiny - humektanty :). niebawem podetnę i może będą się lepiej układać.

    OdpowiedzUsuń
  90. Ja nie prostuje włosów już ładny miesiąc! Jestem z siebie baardzo dumna, bo wiem jak było mi kiedyś ciężko znieść moje puszące falowane kłaki, zwłaszcza że teraz są krótkie, do ramion. Prostowałam włosy 5 lat. Teraz jestem uwolniona, choć na większe wyjścia i potrzeby wyglądu człowieka prostuje (ale SPOKOJNIE! takie grzechy popełniam tylko od wielkiego dzwonu :D). Teraz, kiedy ma padać deszcz, spinam włosy bez zastanowienia bo wiem jak będą zaraz wyglądały ;/. Wciąż poszukuję mojego idealnego oleju i sposobu na pięknie dociążone i gładkie włosy. I chyba jestem na dobrej drodze, trzymam za Was i za siebie kciukasy, abyśmy się pożegnały z prostownicą raz na zawsze :D
    Zapraszam do siebie i pozdrawiam!

    http://mintpapillon.blogspot.com/ Zapraszam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  91. Nie prostuję włosów i też okropnie mi sie układają, nic mi nie pomaga, ale jakoś muszę z tym żyć. Żyje nadzieja, że kiedyś znajdę na nie sposób. Tylko, że mam o tyle lepiej, że prostowanie też mnie nie zadowalało nigdy (dlatego nie prostuje), bo włosy mimo dobrej prostownicy którą jednak posiadam gdzies tam...są jakieś dziwne i sztuczne. To okropny efekt, najlepsza jest naturalność.

    Ja jedynie moge przyłączyć się do tego, aby wiązać włosy w przeróżne fryzury i do przodu :D

    OdpowiedzUsuń
  92. Myślę,że gdy zacznie dbać o swoje włosy, olejować je i przekona się,że kręcone też mogą być piękne to będzie dobrze :) Może jakiś system nagród za każdy miesiąc bez prostownicy? :D

    OdpowiedzUsuń
  93. ja prostowałam 2 lata. co się stało, że przestałam?
    prostownica kopnęła w kalendarz :) to był najgorszy dzień w moim włosowym życiu. szkoda mi było pieniędzy na nową, + musiałabym ją kupić momentalnie.

    to było odrodzenie. przez pierwsze tygodnie byłam załamana, więc zaczęłam włosy albo całkowicie upinać (miałam MEGA siano, szczególnie, że naturalnie mam suche, falowane i bardzo grube i gęste włosy), albo kręcić na wałki (to wyglądało fajnie, ale dużo z tym roboty). potem kombinowałam - spałam w całkiem mokrych włosach lub wilgotnych, rano otrzymując fale. potem nauczyłam się wiązać je w warkocz, co dawało naprawdę naturalny i delikatny efekt (i wciąż daje, ludzie sądzą, że to moje naturalne fale). w międzyczasie zaczęłam szaleć z naftą, jajkiem, miodem, olejkiem rycynowym. potem z majonezem (kiepska próba :D), oliwą. dopiero po dwóch miesiącach od początku pielęgnacji odstawiłam szampon i odżywkę Pantene i zaczęłam używać Barwy i innych odżywek. potem, około 3-4 miesiące po rozpoczęciu pielęgnacji, zainteresowałam się maskami do włosów. I tak do tej pory - maski, odżywki, oleje, oleje, oleje!

    najlepsza metoda na definitywny koniec - deficyt pieniężny w portfelu i rozwalona prostownica. polecam, naprawdę. z tym się nic nie da zrobić, więc człowiek szuka innych rozwiązań:) /Mad

    OdpowiedzUsuń
  94. Jeżeli chodzi o moje włosy i ich pielęgnację, popełniłam chyba wszystkie możliwe błędy. jednak najbardziej szkodliwe było przekonanie, że moje włosy są okropnym wybrykiem natury, beznadziejnym zestawem genów jakie dostałam w spadku po babci.
    to doprowadziło mnie do prostowania włosów. od zawsze marzyłam o prostych włosach, ponieważ moje były z natury kręcone i niesforne. nikt nie wpoił mi przekonania, że mam o nie dbać i że są wyjątkowe. miałam straszne kołtuny, włosy nie chciały się rozczesać. były więc moim utrapieniem i największą zmorą.
    przez 3 lata prostowałam włosy codziennie. myłam je późnym wieczorem, kładłam się z mokrymi i rozpuszczonymi włosami spać, a rano wstawałam wystarczająco wcześnie żeby zdążyć je idealnie "wyprasować", czyli bardzo wcześnie. czesałam je szczotką, na sucho i na mokro...katowałam zabójczym dla loków szamponem z sulfatami (codziennie!). na to odżywka Dove do włosów zniszczonych (ówczesne granatowe opakowanie), a przed prostowaniem koniecznie balsam wygładzający Joanny lub Hotliss.
    w między czasie farbowałam włosy, a później zdecydowałam się na rozjaśnianie. po tym zabiegu były w opłakanym stanie, ale miałam swój wymarzony rudo-czerwony kolor. później zmieniłam kolor włosów na czarny. miałam 16 lat i mocno wycieniowanie proste jak druty włosy, od połowy długości popalone. wiele razy radykalnie zmieniałam fryzurę.
    pamiętam dzień, w którym zdecydowałam się rzucić prostownicę. miałam wówczas włosy do ramion, mocno wycieniowanie i grzywkę. kupiłam więc szampon do włosów kręconych Nivea. skoro nie będę ich prostować, to chociaż podkreślę ich skręt, pomyślałam. używałam też odżywki w sprayu i to była moja cała pielęgnacja:)
    nie było tak źle. włosy po jakimś czasie nawet nieźle się układały, co jakiś czas je farbowałam. szampon je obciążał, myłam więc codziennie i postanowiłam je zapuścić.
    w między czasie odkryłam kosmetyki naturalne i taką też pielęgnację wdrożyłam. silikony to zło, sls to zło, precz mi z parabenami! włosy wyglądały okropnie. nie zapezpieczane żadną odżywką bez spłukiwania narażone były na czynniki atmosferyczne i urazy mechaniczne. krótko mówiąc miałam puch na głowie i wszystko o czym tylko marzyłam to pozbycie się go...
    to wszystko sprawiło, że ponownie wróciłam do prostowania. by potem na jakiś czas odstawić prostownicę, obciąć zniszczone końcówki, zobaczyć pownownie jak okropnie wyglądają niewyprostowane i znowu wrócić do regularnego niszczenia ich. trwało to wszystko rok. co rusz rzucałam prostowanie i wracałam do niego. zaczęłam czytać blogi na tematy włosowe, coraz bardziej orientowałam się w składach. żel do włosów przestał mi się kojarzyć z chłopakami z dyskoteki, a mycie odżywką nie budziło już mojego zdziwienia.
    tydzień temu powiedziałam sobie: mam dość. dość poświęcania czasu na prostowanie, wstawania specjalnie dużo wcześniej żeby zrobić sobie znośną fryzurę, dość palenia włosów, które stawały się coraz gorsze i coraz bardziej puszące się. zmieniłam plan pielęgnacji, testuję różne metody i produkty, używam żelu i chodzę najczęściej w związanych włosach.
    dziś patrzę w lustro na mocno pofalowane włosy i jestem niezadowolona. nadal nie cierpię tego, że się kręcą i nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się je zaakceptować takimi jakie są. patrzeć w lustro i nie myśleć o prostowaniu-czy to w ogóle możliwe?.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja odniosę się tylko do tej części, w której napisałaś, że nikt nie powiedział Ci, że masz dbać o włosy, bo fale i loki są wyjątkowe. Ja sama mam loki, nigdy mi się nie układały. W piatej klasie podstawówki ścięłam je do ramion, bo miałam nadzieję, że wtedy się wyprostują. Wyobrażasz sobie jak wyglądały tak krótkie rozczesane loki? Miałam fryzurę jak Hagrid. Próbowałam prostować, ale nie potrafiłam sama tego zrobić na tyle, by włosy były gładkie i nie puszyły się, więc przestałam po pierwszej próbie.
      A potem każdy facet, który próbował mnie podrywać zwracał uwagę właśnie na włosy- to nic, ze dla mnie były okropne, niezbyt zadbane, ze nic nie wiedziałam wtedy o ich poprawnej pielęgnacji. Im wszystkim podobało się to, że się kręcą! To jest praktycznie jedyna rzecz w moim wyglądzie która zawsze była komplementowana i to bardzo pomogło mi zaakceptować kręcone włosy. Więc głowa do góry:) dbaj o nie, zapuszczaj, szukaj idealnej pielęgnacji, a potem juz tylko ciesz się efektem, komplementami mężczyzn i tym jak wszystkie prostowłose Ci zazdroszczą;p

      Usuń
  95. ja odstawiłam prostowanie dzięki Encanto :)
    uwielbiam tą metodę :)

    OdpowiedzUsuń
  96. ENCANTO!!! Przesuper wlosy ma sie po tej metodzie!

    OdpowiedzUsuń
  97. Wiesz, ja też prostowałam, ale mi pomogła silna wola no i najdłuższe wakacje :)
    Odstawiłam prostownice zaraz po maturze. Stwierdziłam, że i tak większość czasu spędzę w domu, więc nikt nie będzie mnie widział a co za tym idzie nie muszę wyglądać idealnie. A jeżeli już gdzieś się wybiorę, to będzie to wypad aktywny, a więc włosy wiązałam. W sumie kiedyś nie wyobrażałam sobie mieć związane włosy. Całe życie rozpuszczone, bo przecież tak mi ładnie, a nie lubię pokazywać swoich uszu :) Udało się, w tym momencie mogę powiedzieć, że używam jej okazjonalnie, a więc z 6-8 razy w roku :)

    OdpowiedzUsuń
  98. Mi właśnie olejowanie bardzo pomogło w wygładzeniu włosów :) Prostowałam prawie rok, teraz już półtora roku prostownica leży odłogiem i świetnie mi z tym. Nadal moje przednie kosmyki ją pamiętają, a tyle razy już podcinałam włosy...

    OdpowiedzUsuń
  99. Mi pomogła świadomość jak bardzo niszczy włosy i determinacja w pielęgnacji. Oprócz tego, polecam pokochać po prostu swoje niesforne włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  100. Miałam zapytać o to samo, będąc ostatnio w e LeClerc zauważyłam, że Jantar ma zmieniony skład. Niestety nie miałam możliwości zrobienia fotki :/ Planuję go zakupić, ale wcześniej chciałabym się dowiedzieć czy nie namieszali zbyt w tym składzie... A.

    OdpowiedzUsuń
  101. Ja też kiedyś namiętnie prostowałam włosy - przez ok. 3 lata codziennie. Kiedy zorientowałam się, że przeciągając palcami po końcówkach zostają mi w dłoni kilku centymetrowe kawałki włosów postanowiłam na dobre skończyć z prostowaniem! Prostownicę zamieniłam na okrągłą szczotkę i tym sposobem miałam gładkie, w miarę proste i naturalnie wyglądające włosy. Efekt spodobał mi się nawet bardziej, niż po prostownicy, bo włosy nie były tak ulizane. Teraz były gładkie, ale puszyste. Kolejnym etapem zmiany stylizacji była wizyta u fryzjerki, która też wysuszyła mi włosy na grubej, okrągłej szczotce, ale jednocześnie ja na niej zakręcała. Efektem były piękne, duże hollywoodzkie fale (naturalnie mam falowane włosy więc są podatne). Jeszcze do zeszłego roku właśnie tym sposobem stylizowałam włosy.

    Aż na początku tego roku z pomocą bloga Anwen postanowiłam całkowicie przejść na jasną stronę mocy, ponieważ mimo że nie prostuję i nie farbuję włosów od jakiś 3 lat to jednak dalej mam sporo zniszczonych, rozdwojonych, łamiących się włosów. Póki co planuję podciąć z 5-10 cm tych zniszczonych końców, ale już widzę że włosy lepiej się układają dzięki olejowaniu i zdrowej pielęgnacji.Kiedyś uwielbiałam proste włosy, teraz uważam że tysiąc razy lepiej wyglądam w swoich falowanych. Mój sposób - po umyciu suszę włosy chłodnym nawiewem, zaplatam na opaskę na ok. 1,5 godziny. Potem rozpuszczam, czeszę, zawijam w ślimaczka i idę spać, a rano mam piękne fale, bardzo podobne do moich naturalnych.
    Najbardziej motywują mnie zdjęcia pięknych, zdrowych włosów Anwen i innych dziewczyn.

    OdpowiedzUsuń
  102. moze na poczatku suszyc suszarka i modelowac na szczotce (zimnym nawiewem ). ja odstawilam ,a prostowalam pare razy dziennie. staly w miejscu (do brody) i na plazy po kompieli oraz podczas deszczyu wygladalam jak "idz i nie wracaj", rzucilam wraz z codziennym myciem , mialo byc tylko na trochce, juz 2 lata. odrosly , sa dlugie ,m zdrowe i proste (no moze poza koncowkami ,ale podcinam)

    OdpowiedzUsuń
  103. Polecam obrotową suszarkę Bbayliss Lub Phillips, taką jak polecała Anwen.
    Mnie pozwoliła odstawić prostownicę. Czekam aż włosy trochę podeschną i tylko modeluję na obrotowej szczotce, efekt jest piękniejszy niż po wszystkich prostownicach świata :) Raz dwa i gotowe a włosy mam długie, błyszczące i zdrowe, wiec przy odpowiedniej pielęgnacji (bez SLS, silikonów a z olejami) takie modelowanie nie szkodzi :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też używam takiej suszarki obrotowej, tylo z Rowenty. Suszę chłodnym nawiwem i wydaje mi się, że efekt jest o wiele bardziej naturalny niź po prostownicy. Włosy błyszczą i są gładkie. Polecam!

      Usuń
  104. Hej, wiele z Was pisze o Encanto jako alternatywie do codziennego prostowania włosów. Czy ten zabieg nie niszczy jednak też w jakimś stopniu włosów? Mam na myśli zawartość formaldehydu oraz bardzo wysoką temperaturę prostowania. Zdaję sobie sprawę, że codzienne prostowanie może być jeszcze bardziej szkodliwe, ale chodzi mi o samo Encanto - czy jest ono po prostu "mniejszym złem" czy w ogóle nie niszczy włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie encanto BARDZO zniszczyło włosy. Może i były gładsze, prostsze i mocno błyszczały, ale co z tego, skoro w gruncie rzeczy zrobiły się suche i łamały na potęgę. Trochę trwała "rekonwalescencja" ;P

      Usuń
  105. ja prostowalam wlosy w gimnazjum, 3 lata dzien w dzien, teraz jestem na 1 roku studiow, od 1 kl liceum nie dotykam prostownicy :) dla dziewczyn dobrą opcją na pewno jest modelowanie wlosow na szczotce, dzieki temu są gladsze :) ja coraz bardziej akceptuje swoje 'fale' czy cokolwiek co to jest, pomaga mi w tym pianka do wlosow kreconych :)

    OdpowiedzUsuń
  106. Witaj Anwen! Mam do ciebie (i innych komentujących :) trochę nie związane z tematem pytanie. Mam w domu olej lniany, niestety przeterminowany... hmm.. aż 3 lata :/ Może pomyślicie że zwariowałam ale czy można go jeszcze zyżyć na włosy? :D (oczywiście omijając skalp) Nie mam wątpliwości że do jedzenia się już nie nadaje, a trochę mi go szkoda bo jest go cała butelka (250ml) Zrobiłam próbę na kawałku skóry i nic się nie dzieje. Nie wiem czy zmienił kolor lub zapach, bo znalazłam go dopiero niedawno w kuchni mojej mamy, ale teraz jest dość intensywnie żółty, a zapach jest neutralny, lekko orzechowy (albo mi się wydaje :) z góry dziękuję za pomoc i ppozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  107. to jest to! Zapraszam na anielskie candy:)

    OdpowiedzUsuń
  108. Wyrzuc ta prostownice! Nie bedziesz miala czym prostowac to po prostu przestaniesz prostowac:) I zrob encanto lub zaakceptuj swoje krecone/falowane wlosy zadna filozofia. Sadze, ze kazda wlosomaniaczka jest w stanie tyle zrobic dla swoich wlosow.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  109. Myślę, że olejowanie dało u mnie najlepsze efekty;) I odżywki b/s;)

    OdpowiedzUsuń
  110. Mi się udało odstawić prostownice po ok 5 latach prostowania moich "puszków", dzięki wypróbowaniu żelu lnianego, który pokazał że ten puch to tak naprawdę utajone fale/loki (czasem kręcą się bardziej czasem mniej):P Już wiem że rozczesywanie na sucho nie jest dla mnie. Siemię - mój wybawca:)Nie prostuję już pół roku.

    OdpowiedzUsuń
  111. Kiedyś też prostowałam włosy codziennie, gdyż wykręcały się na każdą stronę i nie podobało mi się jak wyglądają. Skoro tak chciały się falować, to zaczęłam splatać włosy na noc w dobierany warkocz. Dzięki temu nie wyginają się nie wiadomo gdzie, tylko układają w ładne fale ;)

    OdpowiedzUsuń
  112. Bardzo przetłuszczają mi się teraz włosy, a nie chciałabym myć ich codziennie. Czy mogłabyś polecić mi jakiś dobry szampon do przetłuszczających się włosów?:)

    OdpowiedzUsuń
  113. Ja zaczęłam od nawilżenia włosów - oleje, własne domowe odżywki,zabieg laminowania które sprawiły, że moje włosy zaczęły być bardziej "mięsiste" i cięższe więc i prostsze. Dodatkowo zauważyłam, że mycie rano i suszenie, nie dość, że przedłuża świeżość włosów to jeszcze sprawia, że sa proste :) Bez wysuszenia suszarką u mnie się nie da bo są dosłownie "krzywe" i oklapnięte ;/ ale to zdaje egzamin więc nie prostuje :D dzięki tym zabiegom zauważyłam,ze mam mega proste włosy :)
    p.s. Anwen, czy mi się wydawało, czy byłaś wczoraj na Blog experts? :)

    OdpowiedzUsuń
  114. Bardzo fajne porady :) Dzięki Tobie już dawno nie prostuje włosów a jak to robię to używam spray termoochronny.

    OdpowiedzUsuń
  115. Strasznie ciekawił mnie suchy szampon, o którym nie raz pisałaś i ze niestety - u nas go nie ma więc nie miałam jak przetestować, ale znalazłam info - być może ucieszy Ciebie i inne włosomaniaczki;)
    Już niedługo Batiste ma być w sklepach u nas:)

    http://batiste.pl/gdzie-kupic/

    OdpowiedzUsuń
  116. Ja należę do tych, które mają z natury kręcone -mocno! - włosy,a jednak preferuję siebie w prostych, więc odstawienie prostownicy na amen nie wchodzi w grę absolutnie ;) Dzięki temu blogowi odkryłam keratynowe wygładzanie włosów, i robię zabieg trzy razy w roku - dzięki temu prostownicę ograniczyłam naprawdę do minimum. Może kiedyś powrócę do kręciołków, ale pewności nie mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  117. Witam właśnie chciałam dopisać o encanto ale widzę ,że koleżanka mnie ubiegła, polecam, jeśli ktoś ma kręcone falowane włosy a nie może z nimi dojść do ładu albo poprostu nie czuje się z nimi ok:)

    OdpowiedzUsuń
  118. eh, prostownica. Też prostowałam włosy wieeele wiele lat, błędne koło: prostownica niszczyła mi włosy, więc prostowałam, żeby ukryć stopień zniszczenia. I tak w kółko, efektem czego włosy były w stanie opłakanym.

    W sierpniu ubiegłego roku troszkę zepsuła mi się prostownica, co uznałam za znak:D zaczęłam dbać o włosy właśnie wtedy, a zaczęłam od odstawienia tego draństwa. Kupiłam za to suszarkę z jonizacją. No i moim sposobem było właśnie układanie włosów przy pomocy upięć (myłam włosy, suszyłam zimnym nawiewem, potem upinałam w różnego rodzaju koczki, zawijaski - metodą prób i błędów, aż znalazłam takie upięcie, które układało mi włosy na tyle, abym była zadowolona z efektu), stosowanie odżywki b/s zawsze! nie zrezygnowałam też z jedwabiu, którym wygładzam końcówki. (wszystko przy okazji pielęgnacji w miarę możliwości)

    Od kilku miesięcy nawet nie tęsknię do prostownicy, a serio - moje włosy są beznadziejne we współpracy i trochę cierpliwości potrzebuję, żeby je przyzwoicie okiełznać. :)
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  119. Ja nawet lubię moje falowane włosy, ale przez KOŃCÓWKI nie mogę zrezygnować z prostownicy. Okropnie odstają do zewnątrz i strasznie to wygląda :< Więc je muszę wyprostować, a proste same końcówki wyglądają nienaturalnie i muszę wyprostować całe włosy.
    Macie może jakieś rady co robić z takimi końcówkami? Podcinam je dość często, więc nie jest to efekt zniszczenia.. Jest to zmora moich włosów

    OdpowiedzUsuń
  120. Może podzielenie się moim doświadczeniem pomoże. Od jakiegoś czasu powoli, stopniowo udaje mi się odstawić prostownicę (tzn. używam jej coraz rzadziej i rzadziej), a też stosowałam ją od lat, codziennie, a nawet zanim w ogóle o prostownicach usłyszałam, prostowałam włosy innymi sposobami (odpowiednie suszenie itp.) Pomógł mi przypadek. Otóż, po kilku miesiącach świadomej pielęgnacji, pozostawiłam dwa razy włosy same do wyschnięcia (z błahego powodu - raz rozgadałam się przez telefon, za drugim razem bardzo się spieszyłam i zdążyły same wyschnąć). No i zauważyłam, że cudownie się układają. Był to totalny szok, ponieważ z tego, co pamiętam, kiedy ostatnio widziałam swoje naturalnie ułożone włosy, był to kompletny koszmar. Jestem więc przekonana, że to dzięki diecie silikonowej, olejom i płukankom. Co prawda, walczę jeszcze z odbudowaniem włosów, nadmiernym puszeniem (prostownica jednak je optycznie wygładzała), ale i tak zaczynam naprawdę doceniać mój uroczy, delikatny skręt :) Mam wrażenie, że wygląda to o wiele lepiej niż po prostowaniu, kiedy moje cienkie włosy wyglądają jakby było ich naprawdę mało. Fale jednak dodają optycznie objętości. Więc tyle mogę doradzić - może dzięki odpowiedniej pielęgnacji włosy same zaczną się ładnie układać, wtedy odstawienie prostownicy przyjdzie łatwo.

    Mogę dodać, że choć kupiłam niedawno nową, bardzo drogą prostownicę, leży nieużywana - do tego stopnia mnie mój skręt przekonał. Inna sprawa to wygoda. Naprawdę fajnie jest po prostu rozczesać włosy po umyciu zamiast spędzać dodatkowe pól godziny na suszeniu i prostowaniu, a świadomość, że to dla nich zdrowe, dodaje tej wygodzie smaku.

    Pozdrawiam i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  121. ja swoją prostownicę wyrzuciłam, bo bym się prędzej czy później złamała. A tak, problem z głowy. NIe ma prostownicy - nie ma prostowania. No i pielegnacja, tak, moja ulubiona pora dnia, gdy sięgam do lodówki po zrobioną wczesniej maseczkę z jaj i oliwy :D

    OdpowiedzUsuń
  122. Nie wiem czy ktoś tu jeszcze zajrzy ale chciałabym się podzielić moim nowym odkryciem- Sessio Liquid Keratin, cena to 10,90 zł za dość dużą butelkę i jeszcze nic nigdy aż tak mi nie wygładziło, nie zapobiegało puszeniu i nie prostowało włosów, działa tak dobrze, że aż sama w to nie wierzę :D Naprawdę polecam!

    OdpowiedzUsuń
  123. Możee niech wypróbuje robić warkocz na noc albo (jak u mnie) nawet na 2 godziny przed wyjściem.
    Bardzo polecam tą metodę ;) Mam z natury proste włosy ale i "wilczka" po obu stronach koło buzi. Oczywiście na początku prostowałam... i byłam głupia bo kiedyś spróbowałam właśnie tej metody i WOW! DZIAŁA!
    Efekt genialny - włosy zdrowe, prostownica leży i się marnuje, te odgięcia po bokach mnie nie "wkurzają", całe są w delikatnych falach ( a olejowane przykuwają wzrok -delikatne fale + błysk) i najważniejsze układają się SAME ;)

    OdpowiedzUsuń
  124. Muszę prostować bo mam grzywkę na prosto :)

    OdpowiedzUsuń
  125. ja odstawiłam prostownicę dopiero jak mi podrosły włosy.. jak były krótkie, to się odgniatały na wszystkie strony i fruwały.. a teraz są ciężkie i same "lecą w dół" więc nie muszę ich prostować <3

    OdpowiedzUsuń
  126. mam pytanie. A jak olej to jaki?

    OdpowiedzUsuń
  127. Ja uzywam jedwabiu oraz odzywki goodbye damage Garniera. Ponad to ostatnio kupiłam prostownicę Remingtona Frizz Therapy i muszę powiedzieć, ze jest genialna. Włosy mam gładkie, nie puszą się. Nie są też tak poniszczone jak wcześniej. Razem z jedwabiem i odzywką stanowią świetny trojkąt! Polecam!!!

    OdpowiedzUsuń
  128. Wcale nie trzeba przestawać! Wystarczy zainwestować w dobry kosmetyk zabezpieczający przed przegrzaniem włosów podczas prostowania :) ja mogę serdecznie polecić płyn do prostownicy Prosalon :) kupiłam go w Hebe i jestem bardzo zadowolona, włosy są nieuszkodzone, nie puszą się, długo pozostają proste, nawet są dość mocno odporne na wilgoć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie łódź się ze jakiś płyn pomoże ci :)
      To tak jakbyś posmarowala rękę płynem jakims i żelazkiem ją potraktowała- Skóra i tak zejdzie :)

      Usuń
  129. Przez 2 lata prosrowalaam w dzień w dzień. Potem przestałam i wszyscy myśleli ze sobie jakąś fryzurę zrobiłam i sciemnia. hahaha
    Krecily się jak szalone , był puch sam na włosach wyglądałam jak z jakiegoś zespołu rockowego.... po paru mies było lepiej i teraz gdy przeczesze je na mokro i zabezpiecze olejkiem to są proste :)

    OdpowiedzUsuń
  130. Pomocy! Może jest tu ktoś kto robi sobie keratynowe prostowanie i mógłby mi je wykonać? Miałam taki zabieg dwukrotnie - raz w domu, raz w salonie fryzjerskim z grupona,ale za każdym razem nie wyszło :( Tzn nie było efektu, włosy dalej się kręciły. Szukam kogoś doświadczonego kto robi taki zabieg z powodzeniem i mógłby mi z tym pomóc. Nie obrażę się jak nie wyjdzie, po prostu stwierdzę że w takim razie to chyba moje włosy są winne. Nie mogę spinać włosów bo mnie bolą cebulki, poza tym wyglądam fatalnie. W naturalnym sianie się ne lubie, więc od lat prostuję włosy, a chciałabym przestać :/

    OdpowiedzUsuń