Akcja: Pijemy żelatynę – refleksje po miesiącu...



Pierwszy miesiąc naszego eksperymentu dobiegł końca, więc pora na małe podsumowanie. Zacznę może od tego jak żelatyna zadziałała u mnie. Przede wszystkim picie, a właściwie jedzenie żelatyny nie sprawiało mi takich problemów jak dawniej picie drożdży. W wersji ze zmiksowanymi owocami i zsiadłym mlekiem smak żelatyny był zupełnie niewyczuwalny, a taki deserek na kolację nie dość, że zdrowy to przy okazji jest dietetyczny. Niestety na tym plusy żelatyny w moim przypadku się kończą :/ Ja nie mam zamiaru kontynuować picia przez kolejne miesiące, a o tym, dlaczego będziecie mogły przeczytać poniżej.

Po pierwsze skóra

Blog jest, co prawda o włosach, ale to właśnie efekty na skórze zadecydowały o moim porzuceniu żelatyny. Jak pewnie już się domyślacie wystąpił u mnie wysyp niespodzianek. I to nie byle jaki! Tak okropnej cery nie miałam jeszcze nigdy w życiu :/ Ani drożdże, ani CP, ani Skrzypokrzywa, ani nic innego nie spowodowało u mnie czegoś takiego. Najgorsze jest to, że pomimo odstawienia żelatyny ponad tydzień temu, stan cery wciąż się nie poprawia... Już sama nie wiem jak sobie z tym radzić :( więc jeśli macie jakiś pomysł będę Wam bardzo wdzięczna za pomoc.

Innych efektów – typu wygładzenie czy uelastycznienie skóry u siebie nie zaobserwowałam. Drobne zmarszczki są nadal tak samo widoczne jak były i przed kuracją. Cera poza wysypem zupełnie się nie zmieniła

Po drugie włosy

Tutaj niestety również nic ciekawego u mnie nie wystąpiło. Być może włosy urosły odrobinę szybciej niż zwykle, ale ponieważ ich nie mierzyłam, to nie jestem w stanie tego ocenić w 100%. Nowych baby-hair niestety brak, innych efektów na włosach również u siebie nie zauważyłam...

Po trzecie paznokcie

W przypadku paznokci przynajmniej na początku miałam wrażenie, że żelatyna zaczyna u mnie na nie działać. Paznokcie stały się twardsze i nieco mocniejsze, ale w tej chwili nie jestem wcale pewna czy to był skutek picia żelatyny... Moje paznokcie w tym czasie rosły w normalnym tempie i tak naprawdę również w ich przypadku właściwie nic się nie zmieniło.

Po czwarte stawy i inne efekty

Nie za bardzo wiem jak mam ocenić ten aspekt, bo większego problemu ze stawami czy kośćmi nigdy nie miałam. Z innymi efektami też było u mnie słabo. Czarownicująca na przykład zauważyła u siebie pozytywny wpływ na PMS, ja niestety nie :( Miałam za to wrażenie, że mój układ trawienny funkcjonuje nieco gorzej niż zwykle, ale też nie mam 100% pewności czy powinnam za to obwiniać akurat żelatynę. Tak naprawdę poza tym okropnym wysypem żelatyna nie wpłynęła znacząco na mój organizm (ale może to i lepiej?).

A jak było u Was?

Do akcji zgłosiły się razem ze mną 153 osoby. Za to ankietę, którą zamieściłam na blogu wypełniło w sumie 178 osób. Mam nadzieję, że różnica bierze się tylko z tego, że wypełniły ją również osoby, które nie zdążyły zgłosić swojego udziału, a mimo to piły żelatynę przez ten miesiąc. Jak możecie zobaczyć na diagramie poniżej 80% z ankietowanych piło żelatynę w miarę regularnie:


Jeśli chodzi o włosy to podobnie jak i ja spora część z Was nie zauważyła na nich żadnych efektów żelatynowej kuracji. Tak było u 49% ankietowanych. Na szczęście znalazło się trochę osób, którym żelatyna pomogła. 27% z nas odnotowało wzmocnienie włosów, podobnie w przypadku Baby hair i wypadania – około ¼ z ankietowanych miała to szczęście by zauważyć pozytywne działanie żelatyny. Oprócz tego, co było wymienione w ankiecie pisałyście również o większej miękkości, sprężystości i elastyczności włosów, ale także o ich osłabieniu czy zwiększonym wypadaniu (takie efekty zauważyły pojedyncze osoby).
 
W przypadku cery wyniki były podobne – 36% osób, które wypełniły ankietę nie zauważyły u siebie żadnych efektów. Niestety 34% podobnie jak i ja zauważyła wysyp niespodzianek. Mam nadzieję, że chociaż nie był on u Was aż tak mocny jak ten mój :( Pozytywne efekty: bardziej elastyczna czy napięta skóra, wystąpiły jedynie u około ¼ z Was. Dodatkowo osiem osób pisało o wygładzeniu zmarszczek, a jedna z ankietowanych napisała również o popękanych naczynkach. 

 
Najlepsze efekty po miesiącu picia żelatyny odnotowałyście na paznokciach. U 43% z Was stały się one bardziej twarde, u 33% mniej się łamały, a u 32% szybciej rosły. Pozytywny wpływ żelatyny na stawy zauważyło tylko 23% ankietowanych. Szczerze mówiąc spodziewałam się, że takich odpowiedzi będzie więcej... Na szczęście tylko jedna osoba, z tych co piły żelatynę w miarę regularnie pisała, że miała po niej bóle brzucha, co jest dobrym wynikiem, bo w przypadku chociażby drożdży takich osób było niestety znacznie więcej. 
  

Podsumowanie

W porównaniu z drożdżami czy CP żelatyna niestety wypadła bardzo słabo. Moja cera jest nauczką dla mnie, że jednak nie zawsze warto eksperymentować i testować na sobie każdą internetową nowinkę. Na przyszłość dwa razy zastanowię się zanim zacznę nową, zwłaszcza wewnętrzną kurację.

Być może po trzech miesiącach picia żelatyny moja cera by się uspokoiła, a nawet poprawiła... Bardzo możliwe, że i na włosach po takim czasie zauważyłybyśmy lepsze efekty, ale tak jak już pisałam wcześniej ja dłużej na pewno pić żelatyny nie będę. Te z Was, które również nie widziały po niej praktycznie żadnych pozytywnych efektów zapewne także zrezygnują z dalszego eksperymentu, więc nie wiem czy będzie sens pisać podsumowanie całej akcji po trzech miesiącach. Jeśli jednak znajdą się jakieś chętne osoby do kontynuowania picia i będą chciały, żebym zrobiła taki wpis to oczywiście się zgadzam i bardzo chętnie go na blogu zamieszczę, ale zdecydowanie nie będę nikogo namawiała do kontynuacji.

Przede wszystkim jednak chciałabym Wam wszystkim podziękować. Po pierwsze za to, że zgłosiłyście się do akcji. Również za to, że podeszłyście do niej bardzo poważnie i w większości przypadków regularnie spożywałyście żelatynę. I oczywiście za to, że zechciałyście wypełnić zamieszczoną przeze mnie na blogu ankietę. Nawet nie wiecie jakie to ułatwienie dla mnie i ile czasu dzięki temu udało mi się zaoszczędzić! :)))) Kolejny raz udowodniłyście mi, że jesteście wielkie i że zawsze mogę na Was liczyć :*

Mam nadzieję, że to nie ostatnia nasza akcja i że w przyszłości uda nam się zorganizować coś, co będzie miało jednak lepszy wpływ na nasze włosy niż żelatyna :)


Pozdrawiam Was serdecznie,

Udostępnij

95 komentarze:

  1. U mnie również nie było żadnych efektów a stan cery się trochę pogorszył.. Kuracji żelatynowej nie mam zamiaru przedłużać bo sądziłam że po miesiącu pojawią ją nowe włoski niestety nic takiego się nie pojawiło :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze swojej strony na wypryski mogę jedynie zaproponować wewnętrzne odczulanie wapnem. Na pewno nie zaszkodzi, a przyspieszy zagojenie zmian na skórze. Ponadto maseczki oczyszczające :)
    A jaki masz ten wysyp? Czarne zaskórniki czy białe ropne kropeczki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ropne kropki (bo to już nawet nie kropeczki). Na pewno spróbuję z wapnem. Dziś przejdę się do apteki. Dziękuje!

      Usuń
    2. Radziłabym Ci w każdym razie tego nie wyciskać. Wapno w tej sytuacji jest wskazane - najlepiej raz dziennie :) Buzię myj łagodnym żelem do mycia i tonizuj - za ok. 2 tygodni powinna być zauważalna poprawa :)

      Usuń
    3. Aha i jeszcze jedno - jeżeli obecnie stosujesz jakieś suplementy diety to odstaw koniecznie na czas kuracji buziaka!

      Usuń
    4. A żebyś czuła się komfortowo wychodząc z domu, twarz pudruj minerałami, by skóra mogła oddychać a Ty czuła się przyzwoicie :)

      Usuń
    5. bardzo dziękuję za wszystkie rady :)) zwłaszcza tą o minerałach - muszę wyciągnąć mój puder z szuflady bo ten podkład co teraz używam pewnie tylko pogarsza sprawę :/

      Usuń
    6. ciekawa kto wymyślił taką głupotę aby pić żelatynę!!! Ludzie, litości. Niedługo jakaś guru blogerka wymyśli picie moczu .... fuj....

      Usuń
    7. między innymi mój dermatolog :) i z tego co wiem, nie ona jedna ją poleca...

      Usuń
  3. czyli tak jak myślałam, picie żelatyny jest bezsensowne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie wiedziałam że żelatyna ma działać na wlosy czy paznokcie. Zaczęłam stosować bo słyszałam o zbawiennym wpływie na stawy, i tak właśnie jest. Wysyp niespodzianek? może to efekt oczyszczania organizmu z toksyn, bo przecież żelatyna wspomaga wątrobę.

      Usuń
  4. Cieszę się, że nie spróbowałam ;) Zapach żelatyny odrzuca mnie totalnie. Zresztą skoro od zewnątrz się nie sprawdziła to pewnie od wewnątrz byłoby podobnie. Kolejnego wysypu bym nie zniosła.

    OdpowiedzUsuń
  5. Anwen ja zupełnie z innej beczki bo żelatyny nie piłam :)
    A mianowicie w swojej MWH napisałaś swój plan pielęgnacji (ma 7 punktów) i napisałaś że jeszcze rok temu ten plan byłby dłuższy o kolejne siedem punktów. Czy możesz w takim razie podać ten plan pielęgnacji dłuższy ? Byłabym bardzooo wdzięczna :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli tylko uda mi się odtworzyć te 7 punktów to na pewno o tym napiszę ;) ale obawiam się, że może być trudno :(( bo to jednak było już dawno temu

      Usuń
  6. Ja należę do tych osób, które nie miały żadnych sensownych efektów, więc z żelatyną się żegnam i witam znów ziółka :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi na szczęście minęły najgorsze w moim życiu problemy z cerą, chociaż podobnie jak u Ciebie po tygodniu od odstawienia wcale nie było lepiej, ale już w kolejnych dniach zaczęło się poprawiać i praktycznie nie ma śladu. Skończyłam kurację z tego względu trochę wcześniej niż po miesiącu, mimo deklaracji na 3.
    Mimo braku radości z efektów całego przedsięwzięcia, to sama akcja, podsumowanie są świetne! Czekam na kolejne!

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam Cię i resztę dziewczyn, że wytrzymałyście aż miesiąc - mnie sam zapach żelatyny odrzuca i podejrzewam że wyczułabym go nawet w mieszance, którą stosowałaś :(
    Przy wysypie po Skrzypovicie(!) na cerę stosowałam maseczkę z glinki zielonej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam w domu glinkę, więc na pewno spróbuję :) dzięki!

      Usuń
  9. Przyznam szczerze, że na początku trochę żałowałam, że nie zgłosiłam się do akcji, ale teraz widzę że nie mam czego żałować. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam całą armię babyhair ( :) ), stawy już mi tak nie strzelają przy sięganiu w drogerii po produkty z niższej półki. ;) Podczas ostatniego miesiąca zauważyłam też u siebie zmniejszone wypadanie, ale nie wiem czy to nie był tylko chwilowy efekt, bo od kilku dni znów mi leci dużo więcej włosów przy myciu. Spróbuję kontynuować akcję jeszcze miesiąc i zobaczę co na to moja cera.

    OdpowiedzUsuń
  11. na cerę bardzo pomaga olej arganowy..zawsze walczyłam z wypryskami na twarzy i ze śladami po różnych niespodziankach, obecnie używam go od 5 miesięcy i wszystko nie dosyć że poznikało, to nie pojawaiają się żadne nowe krostki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stosujesz go punktowo czy w jaki sposób? :)

      Usuń
    2. nakładam odrobinę na noc na całą twarz:)

      Usuń
  12. Szkoda,ale niestety nie wszystko działa pozytywnie :/ Spotkałam się z głosami,że taka zwykła żelatyna z torebki jest za słaba,ale na szczęście niektórym pomaga ;) Ja na razie męczę pokrzywę,więc za żelatynę nawet się nie zabierałam.

    OdpowiedzUsuń
  13. droga Anwen mam pytanie, moze juz gdziso tym wpsomianałaś, ale nie moge znaleźć :( otóż, po trafieniu na Twojego bloga ja też wciągam się w temat włosów, czytam skrupulatanie od początku Twojego bloga, ale: czy po umyciu włosów, myje wieczorem, schną w nocy, można je, jszcze mokre wziązać? czy nie sa wtedy jakies słabsze i się nie "połamią" itd? pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie związuj mokrych! mogą nie wyschnąć, pzoa tym mokre są bardziej podatne na uszkodzenia. postaraj się myć wcześniej.

      Usuń
  14. Na moje wysypy rewelacyjnie działa olejek z drzewka herbacianego. Szkoda, że odkryłam go dopiero po 15 latach walki z trądzikiem :) Jest rewelacyjny - punktowo na noc. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno też znajdzie się dziś w moim koszyku w aptece :) nie wiem jakim cudem jeszcze go nie używałam, a słyszałam o nim wiele dobrego. dziękuję :)

      Usuń
    2. Tak, olejek herbaciany też będzie bardzo dobrym rozwiązaniem - zwłaszcza na poważniejsze wypryski ;)

      Usuń
  15. Siemię lniane! Bierzmy się za siemię lniane! =D
    Ja na razie piję dalej, może drugi miesiąc będzie lepszy. Potem zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram - siemię! Juz nawet samowolnie zaczęłam ;) Wysypu nie ma, także bezpieczne.

      Usuń
  16. Kurcze może to i lepiej, że porzuciłam picie żelatyny, bo widze ze dużo dziewczyn zauważyło u siebie wysyp niespodzianek, a ostatnio coś mam problem z cerą i nie mogę jej w żaden sposób okiełznać :/ Ale z niecierpliwością czekam na inną akcję:)

    OdpowiedzUsuń
  17. ehhh to już wiem skąd maleńkie krostki na twarzy i plecach....wcześniej podejrzewałam o to hormony:/

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze, ze to napisałaś, bo poważnie rozważałam taką kurację.

    OdpowiedzUsuń
  19. ja się zgadzam z Anonimem troszkę wyżej- pisałaś o tych 7 punktach w MWH. Napisz proszę tą "rozszerzoną" wersję ratowania włosów, na pewno bardzo nam się przyda!:)

    OdpowiedzUsuń
  20. w takim razie, chyba naprawdę nie warto się męczyć. może spróbuję z drożdżami. skrzypokrzywę już pokochałam! <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam to samo, do tej pory borykam się z wysypem, ale muszę przyznać, że bardzo pomaga mi tonik pichtowy :) Może u Ciebie też się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe kolejna rzecz do kupienia w aptece ;) masz na myśli taki tonik jak tutaj: http://pieknoznatury.blogspot.com/2011/05/tonik-na-zaskorniki-z-olejkiem.html?

      Usuń
    2. Może to nie jest na temat włosów, ale napisze moze sie przyda.Jesli już mówicie o toniku pichtowym to dodam, że pewna pani polecila mi olejek pichtowy(inaczej jodłowy) na chore zatoki. Do wąchania, smarowania, kąpieli i wyleczyłam się od razu a wczesniej zawsze mialam z nimi problemy. Jesienią zaczynam stosowac go zapobiegawczo :) Jesli ktos ma z tym problem to naprawe warto wypróbowac

      Usuń
    3. basiu ja też mam problem z zatokami, więc bardzo mi się to przyda! dziękuję :))

      Usuń
  22. Dobrze, że sobie odpuściłam... Za to ciągle zastanawiam się nad kuracją drożdżową, jednak trochę się jej obawiam. Póki co łykam Calcium Pantothenicum i czekam na efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Szkoda, nigdy w zasadzie nie wiadomo, co może się stać po tego typu kuracjach. Tym bardziej brawa za odwagę w testowaniu na swoim zdrowiu! ;o

    OdpowiedzUsuń
  24. Zażywałam żelatynę prawie codziennie, i miałam zamiar wytrwać 3 miesiące, bo rzeczywiście w porównaniu do drożdży taka kuracja jest zdecydowanie przyjemniejsza. Ale tak jak i u Ciebie, Anwen, jedynym widocznym skutkiem tej kuracji jest u mnie mega wysyp:/ (A nie! Zauważyłam jeszcze, ze rozstępy zaczęły się robić mniej widoczne. Ale akurat mam je w miejscach, których nie widać, nie to co twarz;/) Jestem załamana, i każde spojrzenie w lustro pogarsza mój humor;/ Tym bardziej, że od września zeszłego roku do marca byłam na antybiotykach i walczyłam z trądzikiem. W kwietniu - maju moja skóra była wprost idealna. Nic mi nie wyskakiwało, zostały tylko drobne ślady. Potem podczas okresu coś się pojawiało, ale było dobrze, nawet bardzo. W lipcu rozpoczęłam kurację kwasem migdałowym, bo chciałam jeszcze poprawić stan mojej skóry. Odbyłam serię 6 zabiegów. I o ile na początku było dobrze, to po ostatnich dwóch zabiegach stan skóry tylko się pogorszył. Policzki i brodę pokryły bolące, podskórne, ropne wulkany, i drobną kaszkę w okolicach żuchwy:/ Załamałam się. Zastanawiałam się co mi mogło zaszkodzić. Ale bardziej winiłam te zabiegi i kosmetyczkę, czy w ogóle że jakieś kosmetyki mnie uczuliły.. Pomyślałam, ze może żelatyna, ale nie bardzo w to wierzyłam. Czekałam z niecierpliwością na to podsumowanie u Ciebie na blogu, i skoro Ty dostałaś takiego wysypu, to jestem pewna, ze mnie spotkało to samo;/ Głupia ja, żałuję, ze wzięłam udział w tym projekcie, bo wszystko, ale nie wysyp, bo tak długo z tym walczyłam:/
    Teraz robię sobie maseczki i kombinuję co tu zrobić, by poprawić stan mojej twarzy. Odstawiam więc żelatynę definitywnie, skoro to ona jest winowajcą, mam nadzieję, że przez ten tydzień uda mi się jako tako zaleczyć, bo w niedzielę wyjeżdżam na dwutygodniowy obóz. Po powrocie będę znowu musiała udać się do dermatologa. Czas chyba stać się bardziej ceromaniaczką. I nie eksperymentować z kuracjami wewnętrznymi:// Chciałabym jeszcze powtórzyć kurację z drożdżami, bo efekty były, ale boję sie właśnie niespodzianek na twarzy;/
    Ech z tą nasza babską ciekawością;/
    Anwen opisz jaki Ty masz wysyp, i co z nim robisz.. Też masz takie okropne gule jak ja? Czy może Ciebie inaczej żelatyna urządziła?
    Oby udało nam się szybko z nim rozstać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja miałam masakryczny wysyp po tygodniu jedzenia drożdży;( bo do picia sie nie przemogłam;( niestety nie pocieszę Cię, bo u mnie utrzymywały sie te paskudy + nowe przez 2 tyg.!!!;( szkoda, bo drożdże super na włosy działają. może po odstawieniu żelatyny syfki szybciej zejdą, trzymam kciuki.

      Usuń
    2. Też piłam drożdże, przez cały wrzesień zeszłego roku, i tez oczywiście miałam mega wysyp;/ w dodatku spotęgowany morską wodą i chlorem, i właśnie po tej kuracji byłam u dermatologa.. Ale już wcześniej miałam też trądzik, tylko po tym się nasilił... Leczyłam się Tetracykliną od września do marca...
      Boże, przez myśl mi nie przeszło, kiedy decydowałam się na żelatynę, że tak to się skończy:// Nawet jeszcze wczoraj jadłam jogurt z jej dodatkiem...

      Usuń
    3. Basiu mam nadzieję, że pisząc "jedzenie drożdży" nie masz na myśli zjadania ich żywych, na surowo? Wiesz, że to żyjątka, które trzeba zabić, bo inaczej będą się mnożyć w układzie pokarmowym kosztem składników odżywczych z Twojego ciała?

      Usuń
    4. kazetka mam dokładnie taki sam wysyp jak ten Twój :((( Wielkie ropne gule podskórne + kaszka na żuchwie. Ja przez cały miesiąc obwiniałam maść z witaminą A, którą parę razy nałożyłam albo nowy podkład i dopiero ta ankieta mi uświadomiła, że winowajcą musi być żelatyna :/ Mam nadzieję, że ten koszmar nam niedługo minie, bo podobnie jak i Ty aż się boję patrzeć w lustro...

      Usuń
  25. Ja na pewno przedłużam kurację o kolejny miesiąc, czy zdecyduję się na pełne 3 m-ce? Zobaczymy :) Mam natomiast ogromną nadzieję, że zorganizujesz Anwen kolejną akcję drożdżową, bo nie wiem jak Wam, ale mnie to właśnie regularność w picu drożdży sprawia najwięcej kłopotu :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Podziwiam:) Jak żelatyna to tylko laminowanie włosów;)

    OdpowiedzUsuń
  27. na szczęście nie uległam żelatynowej kuracji (a wysyp u mnie bardzo możliwy-mam skłodnności do takich nieprzyjemnych niespodzianek podczas spożywania "dziwnych" rzeczy)... na razie zostawiam pomysł na żelatynę i malutkimi krokami wracam do porzuconego CP :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja też po około miesiącu odstawiłam żelatynę, bo oczekiwałam od niej jakiegoś pozytywnego wpływu na stawy, ale nic się nie zmieniło. Jedynie zauważyłam poprawę stanu paznokci, ale to można osiągnąć też na inne sposoby :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Odkąd zaczęłam pić żelatynę, moja cera stała się tragiczna i zupełnie nic na nią nie działało. Każdy poranek to było powitanie nowych paskudnych niespodzianek, których nie mogłam się pozbyć przez dłuuugi, dłuuuugi czas. Dopiero czytając komentarze innych dziewczyn pod ankietą skojarzyłam, że to od żelatyny. A teraz mnie natchnęło, skąd moje problemy z trawieniem. Dawno nie miałam takich kłopotów! Miałam wrażenie, że w ogóle nic nie trawię... I niestety przez to przytyłam i nabawiłam się problemów z żołądkiem. Czekam, aż miną i zacznę pić drożdże, bo na razie ich nie toleruję... Także rezygnuję z picia żelatyny i szukam dla moich włosów innego ratunku, bo mimo czteromiesięcznej pielęgnacji, są (niestety) w tragicznym stanie :(
    Pozdrawiam,
    Jasminka 13

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam problemy z trawieniem, tragedia ;( tylko miałam pewność że to drożdże...a tu niespodzianka, od żelatyny! ale to dobrze, moge wrócic do picia drożdży :)
      A na rewolucje żołądkowe polecam siemie lniane. Juz po około 3 dniach jak ręką odjął :)
      Pozdrawiam,
      Tuska

      Usuń
    2. jeśli piłaś równocześnie drożdże i żelatynę to jednak obwiniałabym o to drożdże.... bardziej prawdopodobne, że to one Ci zaszkodziły

      Usuń
    3. oj o jakich problemach z trawieniem po drożdżach mówicie? ja chciałam się właśnie za ich picie wziąć a ni wiem o co kaman?;(
      pama

      Usuń
  30. ja nie piłam systematycznie żelatyny, co jakiś czas przez kilka dni max tydzień codziennie jadłam małą miseczkę lub 2 galaretki truskawkowej, czasem z dodatkiem świeżych owoców. Nie przełamałam się do samej czystej żelatyny, a galaretki sklepowe zawierają żelatynę wieprzową, ale nie wszystkie więc trzeba czytać skład. U mnie były plusy: mam trzeszczące i zgrzytające stawy w kolanach więc zawsze po takiej mini kuracji mam spokój na jakiś czas, nawet na max miesiąc;) skóra wydaje mi się nieco bardziej napięta;) co do innych efektów to nie zauważyłam lub nie zwróciłam uwagi, włosy może są odrobinkę mocniejsze i tyle, w każdym razie polecam osobą co mają problemy ze stawami;) szkoda, że na włosy nie działa efektywnie;(

    OdpowiedzUsuń
  31. Chciałam dołączyć do Twojej akcji, ale po rozmowie z moją znajomą dermatolog zrezygnowałam bo uświadomiła mnie, że na włosy ona nie ma żadnego działania. W zamian zaproponowała mi siemię, ale i tu nie wypaliło bo okazało się, że jestem na nie uczulona i po miesiącu picia miałam tak podrażniony skalp że myślałam że nie wytrzymam i zdrapię sobie skórę z głowy....

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja od dzisiaj żelatynę spożywam tylko w galaretkach.. Jakoś ta wersja dla mojego żołądka jest do przyjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  33. jeju, współczuję wysypu, ja się męczę tym, co zrobiło mi CP...
    4 tygodnie

    sporo włosów mi urosło, ale i sporo wypada...nie wiem co robić dalej...

    chyba ograniczę do 2 tabletek (brałam po 4 dziennie) do tego silica...

    na żelatynę się nie skuszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po CP też miałam wysyp, ale nie aż taki :(( i też współczuję...

      Usuń
  34. Podziwiam poświęcenie! świetny blog!

    PS na cerę wydaję mi się że najlepiej pomoże oczyszczenie od środka, czyli picie zielonej herbaty, wody z cytryną powinny pomóc pozbyć się toksyn

    OdpowiedzUsuń
  35. ja wolę drożdz i ze smaku i z działania, mam zamiar po 15 zacząc kurację od nowa:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Wow, sporo osób nie widziało efektów!
    Współczuję wysypu, na mnie najlepiej działa olejek z drzewa herbacianego, nic innego nie jest dla mnie tak skuteczne! Nie rozcieńczam, nasączam nim wacik i przecieram miejsca z niespodziankami.

    OdpowiedzUsuń
  37. Niestety,ale zwykła WIEPRZOWA żelatyna ze sklepu może powodować wypryski(przemysłowo hodowane zwierzątka karmione zmodyfikowaną soją i innym badziewiem są bardzo chore nie ma się co dziwić więc,że skutki jedzenia takiej żelatyny są jak wyżej opisane :( ) Ja osobiście stosuję WOŁOWĄ żelatynę ze zwierząt karmionych trawą(czyli tak jak natura zamierzyła)a nie ziarnami :Great Lakes gelatin ,albo Bernard Jensen-przeważnie wyciskam sok z pomarańczy i robię galaretkę-yummmy-można dodać miodek,ale taki sok jest słodki sam w sobie.Inną opcją jest również zakup kości wołowych z tkankami z których można wygotować kolagen i robić na tym rosołek,czy inne zupki.W Japonii codziennie na śniadanie podaje się taki kolagenowy rosłek(czy to wołowy,czy rybny-dodatkowo niesamowicie działa na tarczycę)a wszyscy wiemy jaką piękną skórę mają Japonki,dodatkowo żadna kobieta nie przechodzi menopauzy:) Nie zniechęcajcie się tak szybko!Spróbujcie znaleźć lepsze źródło żelatyny :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Pierwszy raz słyszę o piciu żelatyny :) Szkoda, że nie jest tak dobra jak drożdże
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  39. masakra trochę. Twojej buzi współczuję, teraz zaczynam picie skrzypokrzywy i mam wysyp ogromny (obwiniam skrzyp,przy samej pokrzywie nie było aż tak źle...), ale powolutku cera się normuje.
    Miejscowo na niespodzianki możesz stosować triobiotic lub ichtiol (maść ichtiolowa "wyciąga" zawartość niespodzianki - całość przebiega szybciej); jeśli masz jakieś ranki, to dobry jest tormentiol (przyspiesza gojenie). To na tyle, jeśli idzie o rzeczy z apteki. Poza tym może spróbuj maseczki z kurkumą Brunetki? U mnie też działa bardzo dobrze. No i OCM do oczyszczania. A, do kremu do twarzy możesz dodać kilka kropel olejku pichtiowego lub z herbaty...
    To by było na tyle. Liczę,że w miarę szybko uporasz się z problemem :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, tribiotic zawsze u mnie najszybciej działał, muszę go też dziś dokupić :) OCM trochę się boję, żeby tego bardziej nie rozprzestrzenić, a o maseczce zaraz u Brunetki poczytam. Dzięki wielkie! :))

      Usuń
    2. może spróbuj OCM metodą Italiany? czyli parówka+ręczniki papierowe :)
      Trzymaj się!

      Usuń
  40. U mnie żelatyna powodowała okropny ból brzucha (w komentarzach pod postami dot. akcji napisało jeszcze kilka takich dziewczyn), więc zrezygnowałam po ponad tygodniu (lol, trochę czasu minęło, zanim znalazłam winowajcę ;). Bardzo żałowałam, bo chciałam pić właśnie na stawy, a smak zupełnie mi nie przeszkadzał...
    Ale zanim zrezygnowałam, zdążyłam kupić sobie japońską żelatynę w proszku - i jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam, że cały bok opakowania (była w takim kartoniku, a w środku torebeczki z proszkiem) zadrukowany jest pomysłami na picie żelatyny! Dodawanie do herbaty, jak wiele z nas robiło, do kawy, do zup, do ryżu przygotowanego w "maszynie ryżowej" (rice cooker)... Plus szczegółowe informacje, ile kolagenu zawiera ta konkretna żelatyna i jaki wspaniały jest jego wpływ na skórę. Zawartość kolagenu była zresztą wyszczególniona na wszystkich rodzajach żelatyny dostępnych w sklepie, w którym kupowałam. :D
    Tylko co ja z tym kolagenem teraz zrobię, no co ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to co? laminowanie :))))

      Usuń
    2. Laminowanie też nie przynosi u mnie olśniewających efektów! ;)
      Chyba jednak nie pasujemy do siebie, ja i żelatyna. Lepiej zrobię galaretkę. ;D

      Usuń
  41. ja nie zgłosiłam się do akcji, bo nie wiedziałam, czy wytrwam;) ale piłam prawie codziennie (opuściłam kilka pojedynczych dni) i dlatego wypełniałam ankietę. nie zaobserwowałam żadnych efektów, cera bez zmian, paznokcie bez zmian, zmarszczek i tak nie posiadam, stawy jak bolały tak bolą;) dlatego kończę paczkę i porzucam akcję.

    OdpowiedzUsuń
  42. Szkoda, że nie załapałam się do akcji, natomiast kiedy ogólnie jadłam galaretki (sama robiłam, i te kupne też), to nie miałam problemów z cerą, bardziej się wygładziła, paznokcie też lepiej rosły. Może to zależy od żelatyny i sposobu jej przyjmowania?

    OdpowiedzUsuń
  43. A ja mam pytanie dotyczące laminowania. Czy po następnym myciu po laminowaniu mogę użyć maski po umyciu, czy mam ją sobie darować ? Gorąco pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. użyj maski :) ogólnie rzecz biorąc po laminowaniu dbaj o włosy tak jak dotychczas to robiłaś

      Usuń
    2. Dziękuję Ci bardzo :)

      Usuń
  44. Oj tak, na wysyp i gojenie różnych niespodzianek bardzo pomaga olejek z drzewa herbacianego;) Ja swoje niespodzianki na plecach zaleczyłam ziołami i właśnie tym olejkiem - używanym jako tonik. Moczyłam płatek kosmetyczny pod kranem i na taki mokry płatek dawałam 3-4 krople olejku, smarowałam tym całe plecy od stanika w górę. W tym tempie buteleczka 10 ml (za ok. 8 zł w DoZ) starczyła na 3 miesiące.
    Wiosną piłam zioła przez 3 miesiące (póki nie zrobiło się słonecznie i gorąco - wtedy je odstawiłam ze wzgl. na fotouczulającego dziurawca) i wszystko pogoiło się pięknie, paznokcie zaczęły rosnąć twardsze i jaśniejsze (!), widać było gołym okiem, a na głowie pojawiło się mnóstwo baby-hair. Piłam mieszankę ojca Klimuszki na problemy skórne - ale nie ten gotowy zestaw, sama kupiłam zioła w aptece wg receptury i zmieszałam.
    Tyle że miesiąc to za krótko na ocenę efektów kuracji - tak naprawdę po miesiącu dopiero cokolwiek zaczyna się zmieniać, też od wysypu niespodzianek. Plecy tak podleczone i traktowane olejkiem herbacianym nie sprawiały mi już problemów latem. Na jesień zamierzam dopić zioła, bo zostało mi jeszcze sporo - wypiłam ok. połowy. Kosztu całej kuracji ok. 35 zł.

    OdpowiedzUsuń
  45. od poczatku pisalam, ze to nie ma sensu :) wystarczy poczytac czym wlasciwie jest zelatyna, a pozniej wywnioskowac, ze zalewanie jej wrzatkiem prowadzi do denaturacji bialka wiec organizm go nie przyswaja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale w tej kuracji żelatyna nie była zalewana wrzątkiem, a dodawana do jogurtów....

      Usuń
    2. To wszystkie proteiny jesz na surowo;mięso,jajka,mleko,ryby?...:>

      Usuń
    3. No, w sumie da się i na surowo :D Co kto lubi ;) Ale mnie jakoś spożywanie żelatyny nie kręci, nawet w kuchni jej nie używam, bo nie widzę takiej potrzeby.

      Usuń
  46. Anwen,

    nie zgłaszałam się do picia żelatyny, ale piłam ją ok. 3 tygodnie. Wysyp był potworny (czoło, cały policzek i szyja) i to wysypało mnie prosto na urlop. Nigdy nie miałam czegoś takiego na sobie. Żelatyny nie piję już 2 tygodnie, a dopiero od kilku dni jest lepiej - myję codziennie wieczorem twarz żelem z kwasem salicylowym i zostawiam na chwilę. Zmywam go i nakładam maseczkę z glinki. Zmywam i na to krem brevoxyl z apteki. Rano myję facelle i nakładam tylko żel aloesowy, na razie boję się używać kremów. Jest dużo lepiej, ale jeszcze nie wróciłam do stanu normalności.

    OdpowiedzUsuń
  47. Potwierdzam - wysyp jest przeeeeogromny po tej zelatynie. Mysle ze kuracja drozdzowa to znacznie lepszy pomysl ;) ale jak to mowia " lepiej sprobowac i zalowac, nic nie sprobowac i zalowac" ... ;)
    Pozdrawiam wszystkie wlosomaniaczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja również więzłam udział w piciu żelatyny - anonimowo:) Nie zauważyłam wielkiej różnicy, chociaż powiem szczerze, że miałam brzydkie plamki-przebarwienia na buzi i bardzo ładnie po schodziło, nie wiem czy to efekt żelatyny:)

    OdpowiedzUsuń
  49. No cóż...U mnie taka kuracja odpada, bo jestem wegetarianką. Z resztą, jeszcze jak byłam mięsożerna, to raczej nie zauważyłam cudownego wpływu żelatyny na włosy czy paznokcie. Nic więc nie tracę. Wolę się skupić na zdrowej diecie bogatej w różnego rodzaju kasze, orzechy i zboża, i ewentualnie popijać herbatki z pokrzywy i skrzypu :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja dalej będę piła żelatynę, mimo, że poza mocniejszy paznokciami innych efektów nie było. Spróbuje wytrwać jeszcze 2 miesiące. Chce zobaczyć czy coś trochę stawom pomoże. Może i ciut zmarszczki lub rozstępy wygładzi?
    Wole jeszcze poeksperymentować z żelatyną niż z drożdżami, po których, nieważne czy wrzątkiem czy gorącą woda zalane, mam sensacje żołądkowe lub mi się długo odbija nimi.

    Przykro, że takie niemiłe konsekwencje wywołało u Ciebie spożywanie żelatyny.

    paula

    OdpowiedzUsuń
  51. Koszmar. Dobrze, że się jednak na to nie skusiłam =/

    OdpowiedzUsuń
  52. nigdy nie rozumiałam i nie zrozumiem dziewczyn, ktore drecza siebie pijac drozdze, zelatyne, cokolwiek. i maja wysypke itp. moja siostra codziennie pila drozdze,cere miala ohydna, ale twierdzila,ze to dobrze dziala na wlosy. co z tego skoro musiala sie zmuszac, bo mowila,ze w smaku sa ohydne.

    OdpowiedzUsuń
  53. Moim zdaniem miesiac to za malo, żeby mówić ze picie żelatyny nie pomaga włosom. Dziewczyny zaobserowwaly fajniejsze paznokcie, poniewaz sa to wytwory skóry zazwyczaj krotsze od wlosow i "nowa" płytka paznokciowa zastępuje tę "stara" w dosć krotkim czasie, możliwe że stad ta wysokoa ocena. Z włosami jest inaczej...po miesiacu mozemy co najwyzej zaobserować mniejsze wypadanie, czy szybszy porost... ja po żeleatynie spodziewałam się zdrowszych, bardziej sprezystych i elatycznych wlosów, a na takie efekty na pewno nie czeka się miesiac:))(tym bardziej, że przyznaje sie, ze moja dieta wydaje mi sie jest dosyc uboga w bialko, wiec kazda jego forma jest u mnie mile widziana i na pewno nie zaszkodzi)
    Pozdrawiam:)
    KK

    OdpowiedzUsuń
  54. moze ten wysyp to w pewnym sensie pozytyw bo byc moze oznacza ze twoj organizm pozbyl sie toksyn zewnatrz

    OdpowiedzUsuń
  55. ja miałam wysyp niespodzianek po zażywaniu drożdży... i niestety utrzymywał mi się ponad dwa miesiące więc poszłam do dermatologa. polecił mi krem pharmaceris z 5% stężeniem kwasu migdałowego, jednak stwierdziłam że działa zbyt wolno . dlatego też zainwestowałam i założyłam konto na biocosmetics i zamówiłam 40 procentowy kw migdalowy i uzywalam go na zasadzie pillingu :) efekty nieziemskie, czyściutka cera :) kwasem smarujesz wysmarowaną tłustym kremem ochronnym buzię trzymasz max 14 min i zmywasz wodą z mydłem :) po zabiegu najlepiej zastosować perły po zabiegu z kwasem które też kupisz na biocosmetics :) pozdrawiam i życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  56. U mine, juz po tydodniu picia rano I wieczorem zelatyny cera mi sie niesamowicie poprawila,: ujedrnila ,wygladzila, rozpromienila I zmarszczki pod oczmi sie wygladzily. Nigdy zaden krem nie dal mi tak szybkich efektow.
    Wygladam mlodziej I swierzej.

    Nie zauwazylam zadnych zmian w paznokciach

    Wydaje mi sie ze zarzywam jej za duzo albo za czesto poniewaz po paru dniach wypchalo mi troche zoladek..

    OdpowiedzUsuń
  57. Dziwi mnie oczekiwanie spektakularnych zmian po miesiącu czy nawet tygodniu stosowania produktu, szczególnie na włosach i paznokciach, które wolno rosną. Paznokcie rosną parę mm na miesiąc. Aby móc mówić o efektach warto najpierw pozwolić, aby te efekty mogły się uwidocznić, czyli stosować żelatynę co najmniej kilka miesięcy.
    Ja ze swojego doświadczenia mogę dodać, że nawet przy nieregularnym stosowaniu przez dłuższy czas przestałam mieć problemy ze stawami. Wcześniej strzelały, bolały i niektóre nawet były opuchnięte. Po kuracji żelatyną problem zniknął :) Niestety po odstawieniu ponownie wrócił. Na paznokciach i włosach nie zauważyłam zmian, a cera raz jest lepiej, raz jest gorzej, więc trudno powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń