Rytuał Kerastase - po wizycie…


W końcu zdecydowałam się na wykorzystanie kuponu (ze strony Groupon.pl – baaardzo polecam!) do fryzjera na zabieg Kerastase. Co prawda miałam czekać na jakąś specjalną okazję, ale ostatnio choroba i pogoda dały mi nieźle w kość więc postanowiłam zrobić sobie taki „dzień samych przyjemności” i umówiłam się do fryzjera :)

Ponieważ salon do którego jechałam (TRINITY Kraków ul. Kobierzyńska 54b) jest położony na drugim końcu miasta wcześniej dokładnie sprawdziłam sobie wszystkie połączenia (dwie przesiadki) i zaplanowałam trasę. Oczywiście i tak się zgubiłam ;) i przyszłam jakieś 15 minut spóźniona. Sam salon jest bardzo mały i nie jakiś super nowoczesny, ale obsługa bardzo miła – zwłaszcza blondynka i Pan (chyba Marcin), który zajmował się moimi włosami. Fryzjer ma świetne podejście i widać, że zna się na tym co robi. Najpierw chwilę porozmawialiśmy o włosach (w końcu mogłam się wygadać! ;) ), pochwalił bardzo dobrą kondycję moich włosów i nie chciał uwierzyć w to ile przeszły. Przy okazji doradził mi jak się czesać i przyznał, że kolor (czarny) bardzo mi pasuje.

Sam rytuał wyobrażałam sobie trochę inaczej… miałam nadzieję na coś bardziej luksusowego (nie bardzo wiem jak to określić). Pan Marcin (mam nadzieję, że nie mylę imienia) bardzo delikatnie umył mi włosy używając do tego kąpieli wzmacniającej cebulki, zrobił masaż, a potem nałożył jakiś preparat w spreyu w zielonej butelce (zapomniałam zapytać co to jest :/). Z tym czymś na głowie spędziłam chyba z 15 minut czytając gazety i popijąc pyszną kawę. Potem włosy zostały wysuszone przy pomocy bardzo grubej, okrągłej szczotki i wróciłam do domu.

Jeśli chodzi o efekt, który ma się utrzymać do 3 myć, to jestem zadowolona, ale nie zachwycona. Włosy są w widoczny sposób w lepszej kondycji, są gładsze, bardziej lejące, i pięknie błyszczą, ale moje na co dzień są takie, więc nie ma spektakularnej różnicy. Wydaje mi się, że ktoś kto ma mocno zniszczone, przesuszone włosy byłby o wiele bardziej zadowolony niż ja. Wtedy byłby pewnie taki efekt „WOW”. Ja wiem, że podobny efekt na moich włosach mogę osiągnąć prz pomocy głębokiego odżywiania np. maską na którą przepis zamieściłam w poprzednim poście, więc pewnie więcej się na rytuał Kerastase nie zdecyduje, a już na pewno nie w regularnej cenie. Niemniej jednak jeśli ktoś z Was będzie miał okazję skorzystać z takiego kuponu bądź innej promocji to polecam, chociażby po to by przekonać się jak to zadziała na Waszych włosach.

Udostępnij

3 komentarze:

  1. Mam podobnie z wieloma maskami i innymi produktami do włosów. Też doszłam do mniej wiecej takiego momentu, że hasła reklamoowe z serii "gładkie, błyszczące odżywione włosy" mam na co dzień i cięzko mi znaleźć coś co by jeszcze poprawiło stan włosów w tej kwestii. (Końcówki pamiętające stare czasy prostownicy to co innego ;) )

    Chyba powinnyśmy się z tego cieszyć ;) Skoro Twoje włosy na co dzień są takie jak po rytuale Kerastase, to czapki z głów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wie ktoś jaka cena takiego rytuału? z góry dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. cena takiego rytuału to około 50zł ; ) w zależności od salonu, ale ceny są podobne

    OdpowiedzUsuń