Pierwszy raz w Chorwacji


Nasze pierwsze, wielkie, chorwackie wakacje dopiero co dobiegły końca (jak widać tekst powstawał na raty ;) ), a ja już mam ochotę tam wrócić! Chorwacji nie da się nie kochać (no chyba, że naprawdę wyjątkowo źle się trafi z noclegiem) i domyślam się, że większość osób, które choć raz tam było ma podobne odczucia do mnie.

Te wakacje były dla nas wyjątkowe, bo po raz pierwszy wybraliśmy się autem, a nie samolotem, po raz pierwszy organizowaliśmy je sami, a nie korzystając z biura podróży i po raz pierwszy mieszkaliśmy w apartamencie i gotowaliśmy sami, zamiast korzystać z opcji all inclusive w hotelu. Te wszystkie czynniki sprawiły, że przynajmniej dla mnie były to wakacje wyjątkowe, bo spędzone zdecydowanie bardziej na luzie niż zwykle. 

Nie musiałam się 'stresować' tym by zdążyć na konkretną godzinę na posiłek, ani przejmować tym jak Zu będzie zachowywała się w hotelowej restauracji, bo jedliśmy głównie w domu. Nie martwiłam się tym jak przetrwamy kilkugodzinny lot ani oczekiwanie na lotnisku. Odpuściłam sobie też robienie zdjęć i zwiedzanie, dzięki czemu odpoczęłam jeszcze bardziej niż zwykle. Zamiast zaliczania kolejnych miejsc, 'które koniecznie musimy zobaczyć' tym razem postawiłam na spokojne spacerowanie i chłonięcie odwiedzanych miast, ich klimatu, bez konieczności uwieczniania ich na fotografiach. I wiecie co? Mimo, że tym razem nie zapełnię albumu pięknymi zdjęciami, bo nawet wybranie tych kilku do wpisu nie było łatwe, to będę miała swoje wspomnienia, pełne spokojnych, pięknych chwil niezakłóconych nerwami o to czy zdjęcie wyszło wystarczająco dobre. 

Oczywiście nie mam zamiaru całkowicie rezygnować z wakacji, na które leci się samolotem, ani tych spędzonych w hotelu, ale cieszę się, że mam porównanie i wiem, że w tym momencie właśnie tego było mi potrzeba :)

Jeśli chodzi o samą Chorwację to kilka rzeczy mnie zaskoczyło, mimo, że spędziłam trochę czasu na czytaniu przewodników i grup jej poświęconych. Pojechałam nastawiona bardzo pozytywnie, a wróciłam jeszcze bardziej zachwycona niż przewidywałam.

Plaże


Plaże w Chorwacji są w większości kamieniste i choć słyszałam sporo narzekań to ja osobiście jestem nimi zachwycona. Nie znoszę piasku klejącego mi się do ciała, ani tego, który w olbrzymich ilościach jakimś cudem zawsze wraca razem z nami do 'wakacyjnego domu' i potem jest dosłownie wszędzie. Kamienie o ile odpowiednio się przygotujemy - czyli weźmiemy buty do pływania i wygodną matę do leżenia są jak dla mnie o wiele mniej problematyczne. Oczywiście jedyną osobą, która była zawiedziona taką plażą była Zu, ale szybko zamieniła budowanie babek z piasku na wyszukiwanie 'dziurkowych kamyków' czy inne zabawy. Buty do pływania w Chorwacji są niezbędne nie tylko z powodu kamieni, ale także tych przemiłych zwierzątek uwiecznionych na zdjęciu poniżej:


Oczywiście ten jeżowiec, którego widzicie został za chwilę wypuszczony do wody :)

Jedzenie

Wszystkie nasze podróże w mniejszym lub większym stopniu kręcą się wokół jedzenia :) bo choć jak już wiecie nie przepadam za takim nudnym, codziennym gotowaniem, tak już próbowanie zupełnie nowych rzeczy sprawia mi ogromną przyjemność. Jeżdżąc na urlop z opcją all inclusive pozbawiam się częściowo tej możliwości, bo zwłaszcza, gdy tak jak w Turcji hotelowe jedzenie było tak przepyszne, że nie mieliśmy nawet za bardzo ochoty szukać jeszcze czegoś na mieście. Nie mówiąc już o tym, że w hotelu nic sobie samodzielnie nie ugotujemy. 

Chorwacja pod tym względem wypada naprawdę znakomicie! O ile tak jak ja lubicie ryby i owoce morza to na bank będziecie zadowoleni. Numerem jeden jak dla mnie były świeże krewetki, kupione na targu rybnym w Omiš. Nie dość, że smakowały wybornie to w dodatku były mega łatwe do przyrządzenia. Najlepiej smakowały po prostu ugotowane w całości w osolonej wodzie, a następnie po obraniu maczane w zrobionej przez nas dzień wcześniej oliwie czosnkowej.

Na drugim miejscu w mojej prywatnej liście Top 5 smaków Chorwacji był stek z tuńczyka jedzony tym razem w restauracji. Zamówiliśmy talerz ryb i owoców morza dla dwojga by za jednym zamachem spróbować od razu różnych rzeczy. Cały talerz był pyszny (były tam krewetki, kalmary, dorady, jakieś inne ryby, których nazwy nie pamiętam - być może okoń morski? i własnie wspomniany wcześniej tuńczyk), wszystko doskonale przyprawione i grillowane, czyli tak jak ja najbardziej lubię, ale tuńczyk po prostu wymiatał!

Jadąc do Chorwacji z góry planowaliśmy, że będziemy w większości sami sobie gotować, więc zabraliśmy ze sobą grilla elektrycznego, którego używamy w domu. Decyzja okazała się bardzo trafiona, bo właśnie na nim przyrządzaliśmy większość swoich obiado-kolacji. Między innymi kalmary czyli przysmak numer 1 mojego męża. Jeśli chodzi o smak to ja również jestem ich fanką, ale po tym jak spędziliśmy godzinę na ich obieraniu stwierdziłam, że jak już to jednak wolę je sobie zamówić w restauracji.

Kuchnia Chorwacka to oczywiście nie tylko owoce morza i ryby, dla fanów mięsa też się coś znajdzie, ale mi osobiście nie do końca pasowały ani Ćevapčići ani zachwalany na forach talerz mięs (mesane meso). O wiele lepiej wypadła suszona szynka czyli Pršut, za którym już tęsknię! A niestety o ile mi wiadomo jest nie do dostania w Polsce.

Kolejnym przysmakiem, z którym będzie mi się kojarzyła Chorwacja są świeże figi. Dzięki nim przez cały pobyt ani razu nie skusiłam się na słodycze :) Smakują o wiele lepiej niż te co możemy kupić w Polsce, bo są bardzo dojrzałe i słodkie. Kupowaliśmy je codziennie na pobliskim targu i choć pod koniec pobytu miałam już wrażenie, że mi się przejadły tak teraz znów mi się marzą.

W Chorwacji oczywiście nie tylko figi zasługują na uwagę. Wszystkie owoce (nawet zwykłe jabłka) i warzywa (szczególnie pomidory) są tam naprawdę przepyszne. Dojrzewając na intensywnym słońcu mają bardzo wyrazisty smak. Niestety poza tym, że są łatwo dostępne i pyszne to nie są wcale tak tanie jak można by się spodziewać, ale o tym za chwilę.

Ceny

No właśnie jak już jesteśmy w tym temacie to muszę przyznać, że Chorwacja nie jest wcale taka tania. Wiem, że moje założenie było całkowicie błędne i od kilku już lat wakacje w Chorwacji wcale nie są taką ekonomiczną opcją, ale gdzieś w zakamarkach mojego mózgu wciąż siedział taki pogląd. Ceny w sklepach czy restauracjach są zdecydowanie wyższe niż te w Polsce (najlepsza rada to po prostu nie przeliczać ;) ), a noclegi na podobnym poziomie jak i w innych krajach. Cały wyjazd dla naszej 3-osobowej rodziny kosztował niewiele mniej niż zeszłoroczne wakacje w opcji all inclusive w 4 gwiazdkowym hotelu na Majorce, za to prawie trzykrotnie tyle co tani wyjazd last minute do Turcji. Mimo to uważam, że do Chorwacji naprawdę warto pojechać :))

Noclegi


Najtrudniejsze dla nas okazało się wybranie miejsca dokąd w ogóle chcemy jechać. To była nasza pierwsza wizyta w Chorwacji i kusiło by zobaczyć jak najwięcej, ale z drugiej strony chcieliśmy się zatrzymać w spokojnym miejscu by prawdziwie odpocząć. Duże miasta odpadły więc od razu i w końcu po licznych zmianach koncepcji postawiliśmy na Baśka Voda lub Brela. Ta druga podobała mi się nawet bardziej, ale po przejrzeniu wszystkich ofert na Airbnb (jeśli zarejestrujecie się z mojego link możecie dostać 100zł na pierwszą podróż :) ) ostatecznie wybraliśmy mieszkanie ze zdjęcia powyżej. Skusił nas nie tylko klimatyczny wystrój (Beatlesi na całej ścianie i mnóstwo świetnych płyt do posłuchania), ale przede wszystkim lokalizacja - na granicy tych dwóch miasteczek, o których pisałam powyżej. Na plażę mieliśmy blisko, choć do pokonania było 169 schodów (policzyłam! ;) ) i jedna dosyć stroma górka. Moje nogi i tyłek były wdzięczne za codzienny trening i po wakacjach wyglądały tak jak w czasach, gdy chodziłam regularnie na siłownię (teraz znów, po dłuższej przerwie chodzę!). Wieczorami na spacery chodziliśmy albo właśnie do Baśka Voda albo do Brela, więc nie było nudno. Spędziliśmy tu w sumie 7 dni, a potem ruszyliśmy do dalej - do Dubrovnika i wracając zahaczyliśmy jeszcze o Trogir.

Dojazd

Tego bałam się najbardziej. Owszem nasza Zu jest przyzwyczajona do jazdy autem i zwykle całkiem nieźle ją znosi (choć do niedawna cierpiała na chorobę lokomocyjną) to jednak wizja 20 godzin w aucie non stop była zbyt przerażająca. Podzieliliśmy więc drogę na 2 tury z noclegiem jeszcze na Węgrzech, choć już blisko granicy z Chorwacją w tamtą stronę i w Budapeszcie, gdy wracaliśmy. Każdego dnia jechaliśmy około 14 godzin z licznymi przerwami i choć nie było idealnie (Zu jest niesamowitą gadułą i przez całą drogę praktycznie non stop coś nam opowiadała, a ja jak typowy introwertyk potrzebuję czasem po prostu ciszy ;) ) to było o wiele lepiej niż myślałam. W czasie jazdy najlepiej sprawdziły nam się cztery rzeczy - książeczki, kolorowanki, magnetyczna tablica do rysowania (sama jako dziecko miałam podobną i ją uwielbiałam!) i stety/niestety bajki w telefonie ;)

Widoki



Pisząc o Chorwacji nie mogę napisać o wspaniałych widokach! Lazurowa woda, fale rozbijające się o skałki, urocze wysepki, a z drugiej strony bliskość monumentalnych gór to coś co sprawiło, że ja się w Chorwacji natychmiast zakochałam :))

Zwiedzanie

Tak jak już wspomniałam powinnam właściwie napisać 'spacerowanie', bo typowe zwiedzanie odpuściliśmy sobie zupełnie i choć sama się sobie dziwię, bo ja jestem z tych co to układają całą trasę z kolejnymi miejscami, które 'muszę zobaczy', a potem choćbym padała z nóg to zaliczam je wszystkie, to wcale mi tego nie brakowało. Mam wrażenie nawet, że więcej 'zobaczyłam' niż zwykle. Taki 'Slow Travel' (właśnie przed chwilą odkryłam to pojęcie) to zdecydowanie przyjemniejsza, spokojniejsza i pozostawiająca nam więcej miejsca na doświadczanie, a nie tylko odhaczanie, opcja, którą polecam nie tylko (choć przede wszystkim) dzieciatym i od dziś mam zamiar praktykować :)

Gdzie w takim razie udało nam się pospacerować?

1. W Dubrovniku


Wjechaliśmy na górę kolejką, którą Zuzia wspomina do dziś i było to chyba dla niej największe przeżycie z całego wyjazdu. Widok stamtąd jest przepiękny i naprawdę warto postać w kolejce, by to zobaczyć. Zjedliśmy też pyszny obiad na starówce (mule!) i dosyć szybko uciekliśmy przed męczącymi tłumami turystów :(

2. Brela i Baska Voda


Na zdjęciu powyżej słynna skałka z Breli. Musiałam ją zobaczyć, bo przez ponad rok wisiała na mojej komputerowej tapecie :) Na żywo nieco inaczej niż sobie wyobrażałam, ale też pięknie :)

3. Makarska


Nie zrobiła na mnie jakiegoś większego wrażenia. Być może spędziliśmy tam zbyt mało czasu by odkryć jej urok, ale jeśli już miałabym polecić jedno miasto w okolicy, w której spaliśmy to zdecydowanie byłby to:

4. Omis


Tam wybraliśmy się właściwie tylko w poszukiwaniu targu rybnego, a przypadkiem odkryliśmy, że to baaardzo urokliwe miasto. Położone bardzo malowniczo u ujścia rzeki Cetiny. Tam na 100% jeszcze wrócimy, by wybrać się między innymi na rejs po rzece :)

5. Trogir



Ostatnie odwiedzone przez nas chorwackie miasto, do którego również planuję wrócić. Bardzo urokliwe choć nieco zbyt zatłoczone bym planowała spędzić tu cały urlop, ale na 2-3 dni idealne. Piękna,  niewielka starówka, z typowymi ciasnymi uliczkami, urokliwymi knajpkami i wyjątkową architekturą to jedno z tych miejsc, w których natychmiast poczułam się 'u siebie', jakbym od zawsze tu należała. 

Wiem, że Chorwacja to zdecydowanie więcej niż to co mogliście zobaczyć w moim wpisie, dlatego też zatytułowałam go 'pierwszy raz...', bo jestem pewna, że będą następne!

Pozdrawiam Was serdecznie,
Anwen
Udostępnij

52 komentarze:

  1. Jedzie się "do Chorwacji", a nie "na Chorwację" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam, że popełnię gdzieś ten błąd :D Przez cały wyjazd tak mówiłam, a mąż mnie poprawiał i już niby zapamiętałam, a teraz oczywiście po przerwie znów musiałam się pomylić :) Dzięki! :))

      Usuń
    2. Ania to nie jest błąd, to jest zwykłe przyzwyczajenie językowe. Wobec państw, które kiedyś nie były odrębne, ale były częścią innego państwa często używa się u nas "na"(w Czechach ale na Słowacji bo Czechosłowacja, w Austrii ale na Węgrzech bo Austro-Węgry, na Ukrainie- czemu nikt nie protestuje? na Litwie hehe w Jugosławii ale na Chorwacji).

      Usuń
    3. To jest błąd :) Paulina z Mówiąc Inaczej nagrała o tym odcinek- polecam

      Usuń
  2. Nie byłam jeszcze w Chorwacji, ale Twój wpis bardzo mnie zachęcił do tego, aby o tym pomyśleć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bylam 3 razy i to najtansze wakacje na jakich bylam. Trzeba dobrze poszukac tanich noclegow ;) Na tydzien-koszt calosci 1tys. Na 11 dni-1500. W tym roku 2 tygodnie 2 tys. Polecam,
      Na pewno tam wroce :)

      Usuń
    2. A z jazda trzeba sie wstrzelic w dobra pore, nasza podroz trwala 12h :)

      Usuń
  3. Mieszkam na stale w Hiszpanii, jeszcze nigdy nie bylam w Chorwacji a bardzo bym chciala. Pięknie tam musi być :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę :) moim marzeniem jest pomieszkać, choć przez jakiś czas w cieplejszym kraju

      Usuń
    2. sama mówiłaś że lubisz się przeprowadzać, może teraz kolej na zagranicę :)

      Usuń
  4. Gdzie można kupić taką śliczną torebkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ją kupowałam stacjonarnie w Zamościu, ale mają też swoją stronę internetową: https://e-daag.com.pl/pl/p/ALIVE-22-KONIAK-skorzana-torba-listonoszka/449 :)

      Usuń
  5. Ja też mam za sobą takie wakacje na luziwe, bez napinki na odhaczanie punktów z listy, ekstremalne przeżycia i insta-perfect fotki i widzę, że to coś stworzonego dla mnie <3

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda Chorwacja jest piękna ❤ swoje przyszłe wakacje planuję spędzić właśnie tam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. My w tym roku byliśmy w Chorwacji po raz trzeci, i choć są miejsca w które jeździmy już jak do siebie, to za każdym razem odkrywamy też coś nowego. Jeździmy autem i zatrzymujemy się w apartamentach, a że oboje lubimy gotować i do tego przepadamy za rybami i owocami morza, to taki sposób podróżowania i odpoczynku najbardziej nam odpowiada. Z reguły odwiedzamy kilka miejsc - tak pół na pół - większych, gdzie tętni życie i można dużo pozwiedzać, i mniejszych, spokojnych, właśnie typu apartament-schody-plaża. W Chorwacji warto jest też odwiedzić któryś z parków narodowych, np. Plitvice lub Krka (byliśmy w obu, amatorom kąpieli wodnych polecam zwłaszcza ten drugi, gdzie można popływać pod wodospadem). Ja zakochałam się w Chorwacji od pierwszego wejrzenia i wiedziałam, że już zawsze będę tam wracać. W dodatku Chorwaci (i Chorwatki!) są wysocy więc ja z moimi 178 cm czuję się jak wśród swoich :)

    Suiren

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. parki narodowe jeszcze przed nami, Zu musi do nich trochę dorosnąć :)

      Usuń
  8. Kocham Makarską Riviere ❤ Oglądając zdjęcia przypomniały mi sie znajome widoki. W tym roku 5 raz byłam w miejscowości Promajna. Spacery do Baško Vody wybrzeżem, spacery po porcie w Makarskiej, spływ Cetiną w Omišiu.. z każdym rokiem uwielbiam Chorwację coraz bardziej i odkrywam nowe zakątki. Warto odwiedzić góre Świętego Jerzego, wodospady Kravica w Bośni i Hercegowinie albo Mostar. Moglabym duuużo pisac. Chorwacja jest przepiękna. A jak widzialam pogorzeliska to miałam łzy w oczach.. pozdrawiam serdecznie.
    P.S.: Zawsze myślałam, że mam włosy średnio porowate ale to co robi z nimi olej Werbena to jest kosmos. Dziejuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo super :) a nakładasz go w jakiś specjalny sposób? bo mi ostatnio on najbardziej pasuje do zabezpieczania końcówek i eliminowania ewentualnego puchu

      Usuń
    2. Często przed myciem na całą noc i za każdym razem po muciu na mokre włosy nakładam pół pompki serum Mythic oil wymieszanej z pompka olejku Wrrbeba. Wlosy są niesamowite

      Usuń
  9. Zu ma pomalowaną flamastrami nogę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nogi, ręce, twarz, praktycznie ciągle jest gdzieś wymazana flamastrami ;) przestałam z tym walczyć już jakiś czas temu, na szczęście łatwo schodzą w kąpieli :P

      Usuń
    2. Moja Marta tez ma talent do malowania po sobie mazakami. Z którego roku jest Twoja corka? 2015? Musiałam zmienić szampon na ketoxin forte ze względu na egzeme na szyi i rzekomy łupież. Jak w życiu łupieżu nie miałam
      . Dziwne no ale..może beda mniej wypadać i bardziej rosły bo gęstosxi długość mam podobną do Twojej.

      Usuń
  10. Też byłam pierwszy raz w Chorwacji w tym roku :) byliśmy na wyspie Čiovo w miejscowości Okrug Gornji, kilka kilometrów od Trogiru, (właściwie to trzeba przez niego przejechać żeby wjechać do "naszej" miejscowości). Też bardzo dobrze wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam czytać Aniu Twoje wpisy z podróży stąd bardzo czekałam na ten i jak zawsze się nie zawiodłam :) Widoki niesamowite, jaka Ty jesteś zgrabna Aniu! Ja w zeszłym roku tylko dosłownie "liznęłam" Chorwację objazdówka na studiach, byliśmy również we Włoszech, które szczerze pokochałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carrie dziękuję :))) do zeszłorocznej formy mi daleko niestety, ale już nad nią pracuję ;) a co do podróży to ja marzę o wyjeździe do Włoch od liceum, bo uczyłam się języka włoskiego i wstyd się przyznać ale dotąd nie byłam :(

      Usuń
    2. Uczyłam się swego czasu hiszpańskiego i do Hiszpanii pojechałam po obronie pracy magisterskiej. Byłam zachwycona ze juz po mcu chciałam wracać do Barcelony...mam nadzieje ze w przyszłym roku nam się uda bo 4 osoby to już spory wydatek. .

      Usuń
  12. Też byliśmy w Breli:) Jestem podobnie zakochana w Chorwacji i z wielkim sentymentem oglądam Twoje zdjęcie, bo krążyliśmy w tych samych okolicach. Dodatkowo zjeździliśmy Hvar, który serdecznie Ci polecam. Chciałabym jeszcze wrócić do Chorwacji, ale teraz z dziećmi zniechęca mnie ta kamienista plaża:P No ale okazuje się, że nie jest tak źle:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hvar planowaliśmy, ale ostatecznie już nie zdążyliśmy tym razem :)

      Usuń
  13. świetny wpis :) Bardzo podoba mi się, że wszystko opisujesz szczerze jak jest i do tego dodajesz tak ładne zdjęcia. Od dawna chciałabym odwiedzić Chorwację, ale przeraża mnie właśnie perspektywa długiej jazdy i sporych wydatków :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy. Ja jechałam autokarem 16 h (irytujące przerwy co 3 h;P) i z biura podróży -za nocleg+wyżywienie+4 wycieczki płaciłam 2.000 zł za osobę. Na 12 dni, więc cena nie jest zaporowa. W porównaniu do innych kierunków typu Włochy, Hiszpania, Francja nawet bardzo spoko. A ceny na miejscu w Chorwacji są takie jak nad Bałtykiem.

      Usuń
  14. podziwiam tą jazdę samochodem - ja zdecydowanie z tych co lubią latać, poza tym mam chorobę lokomocyjną (chyba jako nieliczna z niej nie wyrosłam) :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. raz przeżyłam tyle godzin w aucie i to był dramat...nie ma to jak wsiąść do samolotu i za parę godzin być na miejscu :) ale ja po prostu dłuższych podróży autem nienawidzę a powiem szczerze i trochę się boję - bo to jest dość niebezpieczny środek transportu.

      Usuń
    2. Ja tez nie wyrosłam z choroby lokomocyjnej. A 36 lat mam. Im jestem starsza tym jest gorzej.

      Usuń
  15. ale Zuzia już duża! chyba już z niej przedszkolak? :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chorwacja jest piękna, widoki są naprawdę niesamowite, ale drugi raz bym tam nie pojechała. Kamieniste plaże śnią mi się po nocach w najgorszych koszmarach. Na zdjęciach widzę, że "Wasza" plaża była z drobnymi kamyczkami, ja miałam wątpliwą przyjemność zalegać na skałach, przechodzenie między nimi to był koszmar grożący połamaniem nóg, a jak wchodziło się do wody to od razu po samą szyję. Wiem, że to kwestia miejsca, ale tak mnie to jakoś zniechęciło, że drugi raz się nie wybiorę, zdecydowanie wolę piaseczek. Drugim moim problemem były te, cholerka, jeżowce. Pierwszego dnia wpadłam na jednego i nawet mimo butów wydłubywałam kolce ze stopy jeszcze po powrocie do domu. Że o dłoni nie wspomnę, bo koniecznie musiałam wyjąć muszelkę po takim jeżowcu, a fala zniosła mnie obok, na całą kolonię tych żyjątek ;) Chorwacja to zdecydowanie nie miejsce dla mnie. Chociaż muszę się zgodzić, że ichniejszy stek z tuńczyka to mistrzostwo świata. Przyznam szczerze, że jestem trochę zaskoczona, że zdecydowałaś się na wakacje z gotowaniem, ja też na takich byłam i chyba nie zdecydowałabym się na taką formę nigdy więcej... Podziwiam Cię Aniu, naprawdę :)
    Lirit.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale Ty masz piękną figurę :O! ;)
    Wpis bardzo ciekawy, ech, gdybym tylko miała możliwość takiego wyjazdu...

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślałam, że tylko ja wolę kamieniste plaże od piaszczystych. Powód mam taki sam. :D
    Makarska jako miasto może nie jest najciekawszym miejscem, ale warto poświęcić trochę czasu na góry. O ile lubi się takie rozrywki. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chorwację KOCHAM.Byłam 2 razy (Split, Dolin, Trogir, Dubrovnik,Zagrzeb) i chcę jeszcze trzeci raz, a potem jeszcze czwarty i piąty!

    OdpowiedzUsuń
  20. Stasznie ci zazdroszczę. Być w takich pięknych miejscach to marzenie... Niestety, by gdziekolwiek samemu (lub nie) pojechać, muszę poczekać jeszcze rok (do pełnoletności, bo rodzice na razie nie pozwalają). Zdjęcia piękne, urzekło mnie to z Makarska, w tle góry, a obok zatoka. Cudo!

    OdpowiedzUsuń
  21. Byłam w Trogirze w zeszłym roku z półtora rocznym dzieckiem które bardzo szczęście super zniosło 20 godzin w aucie. Ale szczerze powiedziawszy tak jak wracam do Egiptu by nurkować tak do Chorwacji na razie nie mam zamiaru. Owszem jest piękna tylko nie ma w niej nic do czego pragnę wrócić. Teraz mój cel to Grecja.

    OdpowiedzUsuń
  22. Chorwacja jest piękna, a Riwiera Makarska to jest perła. Baśka Voda jest rozrywkowa, za to pobliska Brela to piękne widoki i spokój.

    OdpowiedzUsuń
  23. Chorwacja Twoim okiem wygląda naprawdę pięknie :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Chorwacja jest ładna, ale wypada blado w porównaniu z Czarnogórą!
    Niższe ceny, Kotor i Budwa, gdzie szczęka opada pod wrażeniem widoków czy położony na południu Ulcinj z szeroką, PIASZCZYSTĄ plażą...
    Od Chorwacji ładniejsza jest też Macedonia, bardzo tania, z zielonymi górami i dużymi jeziorami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak :) Czarnogóra jest piękna i Macedonia również. Albanię też zdecydowanie warto odwiedzić!

      Usuń
  25. Pięknie musiało być. Ja swoje wyjazdy z rodzicami wspominam najlepiej na świecie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękne zdjęcia, zazdroszczę wakacji z rodziną.. my z żoną nie możemy się zgrać z urlopami :(

    OdpowiedzUsuń
  27. I tak wyszły ładne zdjęcia ;) My z mężem zawsze jeździmy na własną rękę i choć faktycznie jest to bardzo wygodne i pozwala na ogromną elastyczność, to jednak musimy czasem bardziej zluzować z tego "co koniecznie trzeba zobaczyć" na rzecz takiego właśnie luźnego spacerowania :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Super ! Też chcę się wybrać do Chorwacji na jachty podobno jest tam mega fajnie i te widoki które można podziwiać są super. Moje marzenie

    OdpowiedzUsuń
  29. Byliśmy rok temu, piękne plaże... Wielu Polaków tam jeździ

    OdpowiedzUsuń