Moja włosowa historia - Paulina

Pielęgnacja włosów bywa trudna. Włosowe kryzysy, BadHairDay i dni kiedy włosy po prostu nie chcą się ułożyć mogą być zniechęcające. Musicie jednak wiedzieć, że niektórym z nas jest jeszcze trudniej, bo na drodze do pięknych włosów staje np. choroba. Paulina jest jedną z tych, którym mimo to udało się zapuścić naprawdę piękne włosy :)) Gratuluję i podziwiam!


Witaj Aniu!
Już raz wysyłałam do Ciebie moją włosową historie. Jednak wtedy, pewnie ze wstydu nie zawarłam w niej wszystkiego co powinno się tutaj znaleźć. 



Jako dziecko zawsze byłam obcinana na chłopaka. Podobno bardzo nie lubiłam się czesać, a taka fryzurka ułatwiała mamie doprowadzenie moich włosów do ładu.




W wieku 8 lat zaczęły się u mnie problemy z odżywianiem – anoreksja. Każdy pewnie myśli: skąd u takiego dziecka anoreksja? Powodem mojego „odchudzania” nie była chęć osiągnięcia idealnej wagi. Po prostu przeżyłam pewien wstrząs i odbiło się to na jedzeniu. Piłam po 4 litry wody, jadłam miksowane zupy oraz herbatniki.


Byłam częstym gościem w szpitalach oraz u różnych lekarzy. Skutki mojej choroby niestety mogę zauważyć dzisiaj. Mam problemy ze zdrowiem, problemy ze wzrokiem oraz przede wszystkim z wypadaniem włosów.


W podstawówce włosy byłam szamponem z kaczuszką. Taki typowy szampon dla dzieci. Dopiero w gimnazjum postanowiłam coś zmienić w swojej pielęgnacji. Wtedy również nastąpił przełom i zaczęłam powoli jeść coraz więcej. Hitem był wówczas szampon Shamtu dodający objętości. Jako, ze weszłam w okres dojrzewania moje włosy zaczęły strasznie szybko się przetłuszczać. Z tego co pamiętam w tym czasie myłam je co 2-3 dni, ostatniego dnia nosiłam już włosy spięte. 

W drugiej klasie gimnazjum postanowiłam zaszaleć i razem z koleżanką zafarbowałyśmy się na czarno szamponem na 24 mycia. Mój szampon jednak pozostał na moich włosach od czerwca do września. To dopiero dobry szampon koloryzujący, szkoda że nie pamiętam nazwy :D 




>Tutaj już trochę się wypłukał. 
>
W gimnazjum również unikałam fryzjera. Bardzo chciałam mieć długie włosy. Moja najlepsza długość to do pasa, niestety szybko przekonałam się, że długie włosy to problem.


W trzeciej klasie gimnazjum postanowiłam je ściąć, przed sylwestrem. Nowy rok, nowy wygląd czy jakoś tak. Na moim czole pojawiła się wtedy również grzywka na bok. Taka „modna”. Do zakończenia roku moje włosy sporo urosły, na balu mogłam się cieszyć włosami o długości sięgającej do zapięcia stanika.


Kiedy poszłam do liceum moje włosy zaczęły tracić na objętości. Wypadały, przetłuszczały się a ja nic sobie z tego nie robiłam. Dodatkowo fundowałam im co jakiś czas szamponetkę o kolorze brązu, czerni lub wiśni. Moje pielęgnacja poszerzyła się o odżywki Garnier fructis oraz odżywkę b/s z gliss kura różową. Zaszalałam, jednak włosy wciąż dostawały porcję nowych kolorów. Nie przechodziłam w swoim włosowym życiu jakiegoś wielkiego buntu, jednak rok 2014 był dla mnie bardzo ciężki. Problemy w życiu, ze zdrowiem i ze szkołą zaczęły odbijać piętno na moich włosach.


Na studniowce moje włosy miały w objętości trochę ponad 5 cm…Były suche, matowe i bardzo przetłuszczające u nasady. Wtedy właśnie po raz pierwszy pomyślałam, że coś może być nie tak. Pod koniec zimy 2014 roku poznałam mojego chłopaka. W sumie po części dzięki niemu rozpoczęła się moja prawdziwa pielęgnacja. Wyjechałam na wakacje w jego strony pod Warszawę, gdzie u znajomej fryzjerki pozbyłam się bardzo dużej ilości włosów. Na mojej głowie pojawił się bardzo krótki bob w naturalnym kolorze, oczywiście z grzywką na bok. W lipcu 2014 roku postanowiłam pozbyć się problemu z wypadającymi włosami. Sięgnęłam po apteczny szampon Pharmaceris przeciw wypadaniu włosów. Szampon pomógł, jednak kiedy skończył się problem powrócił.
Głupia ja postanowiłam znów zmienić swój wygląd. Od października miałam zacząć studia i chciałam mieć kolor włosów bardziej studencki. Tym razem sięgnęłam po trwałą farbę w kolorze czerni. Żałuję tej decyzji do tej pory. Moje włosy zaczęły lecieć jak oszalałe, a ja płakałam kiedy widziałam w odpływie wanny kolejne „kotki” z moich włosów.
 
W styczniu 2015 roku odnowił się mój kontakt z internetową koleżanką sprzed lat. Cukrową Ksieżniczkę poznałam już jako hm... 9 latka przez gadu gadu. Dowiedziałam się, że prowadzi blog o pielęgnacji włosów. Po kilku dniach natknęłam się również na forum wizaż oraz na stronę Anwen :)
 
Moją świadomą pielęgnację rozpoczęłam od zakupu delikatnego szamponu oraz od olejowania włosów. Moim postanowieniem noworocznym było zapuścić włosy do jak i najzdrowszej długości, zyskując również na objętości.




Kolejnym problemem z jakim się zmagałam była walka z zakolami. Niestety nie posiadam zdjęć przed. Uratowała mnie wcierka jantar, Joanna rzepa oraz…golenie zakoli. Wiem, że brzmi to straszne. Najpierw sama nie byłam przekonana co do tej metody. Jednak goliłam zakola co 2-3 dni przez cały październik.  Moje zakola aktualnie prezentują się tak:





W styczniu 2016 roku moje włosy były w najlepszym stanie:



W tym czasie niestety coś się stało i znów zaczęły strasznie wypadać. W tamtym okresie miałam bardzo wiele stresów (prawo jazdy, egzaminy na studiach). Pofarbowałam również włosy na wiśniowy brąz. W marcu 2016 roku zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy. Odkąd przyjmuję leki włosy mniej wypadają, niestety zrobiły się strasznie suche. Planuję ściąć około 10 cm.


Aktualnie moje włosy wyglądają tak:



Na zdjęciu niestety nie widać tych wszystkich suchych końcówek, które codziennie doprowadzają mnie do szału. Obwód moich włosów wynosi teraz 8,5 cm!


  • Moim ulubionym szamponem jest Baby Dream, szampony z Alterry oraz jako oczyszczający najlepiej sprawdza się szampon aloesowo ogórkowy z Auchan.
  • Moją ulubioną odżywką jest Garnier Masło Karite, a maską Biovax diamond.
  • Stosuję jako wcierkę olej rycynowy na zakola orazJoanna Power hair na skalp.
  • Jako olej najlepiej spisuję się u mnie zwykła oliwa z oliwek.
  • Suplementuję się witaminą B oraz B complex. Dodatkowo przyjmuję euthyrox 50, na moją niedoczynność tarczycy.


Przede wszystkim chcę, aby moja historia dała światełko nadziei osobom z podobnymi problemami. Anoreksja to straszna choroba, a z jej skutkami zmagam się do dzisiaj. A przy niedoczynności tarczycy również można mieć piękne włosy, ja chcę być tego przykładem.

Pozdrawiam Was,
Paulina
Udostępnij

56 komentarze:

  1. Powodzenia w walce :-) ja nie widzę żadnych odstających końcówek :-D tafla włosów jest cudowna. Mnie zaczynają martwić moje zakola... Nie spodziewałam się ze golenie zakoli moze pomóc :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez mam... przyzywczailam sie. Czasem mam napady lęku ze łysieje (2 trychologów, endokrynolog i dermatolog w sumie zaprzeczyli ze mam łysienie..) ale boje sie tego .. a czasem jak "zapominam" o problemie to nie widze ani zakoli ani przerzedzeń.. i mysle czy to moja psychika czy co?!:)

      Usuń
    2. Ja u siebie tez zauważyłam ze miewam napady paniki w tej kwestii... Myślę ze jak Tobie zaprzeczyło tylu specjalistów to nie masz sie co martwic :-D

      Usuń
    3. Autorko, łączę się w walce o piękne włosy, też mam niedoczynność tarczycy :)

      Usuń
    4. U mnie znowuż dermatolog stwierdziła,że to coś nie tak, iż w wieku 23 lat mam tak rzadkie włosy. Możliwe,bo jest ich niewiele, choć nie zauważyłam nadmiernego wypadania i od daaawna takie są. Od wieku nastoletniego mam dużo stresów i problemów więc może z tego to wynika. A rodzice burzą włosów również nie grzeszą.

      Usuń
  2. Nic tylko pogratulować wytrwałości! Walcz dalej! Bo juz teraz Twoje włosy prezentują się pięknie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny efekt, włosy wyglądają bardzo zdrowo !:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anoreksja to nie jest powód do wstydu. To bardzo ciężka choroba, więc podziwiam, że udało Ci się ją pokonać. A włosy masz piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. piękne włosy, naprawdę :) ale znam ten ból, jeśli chodzi o wypadanie.. też mam niedoczynność tarczycy, na szczęście szybko zareagowałam i po miesiącu od rozpoczęcia wypadania włosów już zaczęłam brać hormony. teraz leki w połączeniu z wcierką jantar całkowicie zahamowały wypadanie, chociaż martwię się, że nigdy nie odbuduję tego co było...

    Jeśli chodzi o przesuszone włosy, miałam ten sam problem, ale na szczęście się z nim uporałam. Ze swojej strony mogę Ci polecić zdecydowanie maskę Seri z proteinami mlecznymi (kupiona w Naturze) - to był strzał w dziesiątkę. W połączeniu z płukankami z siemiena lnianego daje naprawdę niesamowity efekt, włosy są gładkie, nie puszą się i przede wszystkim są błyszczące i wyglądają w końcu na zdrowe :)

    OdpowiedzUsuń
  6. śliczne włosy i dzielna dziewczyna

    OdpowiedzUsuń
  7. Paulina to najlepsza włosowa historia jaką tu czytałam! To wszystko wydaje mi się bardzo bliskie. Sama mam niedoczynność tarczycy. To co ta choroba robi z włosami, naszym ciałem i samopoczuciem wiemy tylko my. Obecnie w obwodzie mam 6cm. Od listopada dopadło mnie ogromne wypadanie włosów i to takie, że włosy lecą garściami? To chyba za mało powiedziane. Przez włosy się załamałam. Płakałam, nie mogłam pogodzić się z tym, że moje długie, gęste włosy nagle stały się dosłownie prześwitujące. Paula wiesz co jest najlepszym lekarstwem? Udawaj, że tej choroby nie ma :) Ja o niej nie myślę. A nawet jeśli to byle choroba nie będzie mną rządziła i stawiała warunki jakie mam mieć włosy. Dlatego w 1szej kolejności polecam siemię lniane - baaardzo dużo nowych włosów po nim rośnie, do tego polecam suplement Solgar, zwiększyć poziom ferrytyny przez zażywanie żelaza (z tym ostrożnie!). Od września uderzam mocniej. Ścinam, które obecnie są do talii (w końcu jak mam upragnioną długość muszę je ściąć :( ), przyjmuję Vitapil, stosuje olejek Sesa, sok z pokrzywy, Chela Ferr i NAJWAŻNIEJSZE poprawię swoją dietę. Tu ŻADNE cudowne środki/leki nie pomogą jak zdrowa dieta. Mam nadzieje, że jeśli ktoś to chociaż przeczyta to komukolwiek troszkę pomogę i dodam otuchy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepiękne włosy! Gratuluję wytrwałości i uporu w walce! Masz się czym chwalić i cieszę się, że zgłosiłaś swoją historię do Anwen! Od dziś jesteś moją inspiracją :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mam niedoczynność tarczycy i gęste włosy prawie do tyłka więc da się? Da się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. watpie, zeby to byla zasługa pielegnacji, pewnie genetycznie masz grube i geste wlosy :p

      Usuń
  10. Strasznie się przetłuszczające włosy to dla mnie takie, które trzeba myć codziennie, albo nawet dwa razy dziennie, a co 2-3 dni wg mnie to normalne włosy :) Ale włosy wyglądają pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się. 2-3 dni to moje marzenie :)

      Usuń
    2. Ja przez całe wlosomaniactwo walczę by myć co drugi dzień, mycie co trzeci dzien to już dla mnie abstrakcja ;)

      Usuń
    3. 2-3 dni to moje nieosiągalne marzenie. Ja muszę myć codziennie, ewentualnie drugiego dnia mogę spiąć włosy, ale trzeciego to już nawet po ciemku wstyd wyjść z tym, co jest na mojej głowie ;)

      Usuń
    4. Zazdroszczę mycia co 2-3 dni i łączę się w bólu bo moje też nie wytrzymują swieże nawet doby, w te upały klapną odrazu po wyjściu na dwor

      Usuń
    5. Dla mnie mycie co drugi dzień to marzenie.. Ja muszę myc włosy rano i późnym wieczorem już są nie świeże... Gdybym umyla wieczorem to pewnie już w połowie dnia mialabym tłuste strąki.. I nic kompletnie mi na to nie pomaga.. i domowe sposoby i drogeryjne i apteczne.. Kiedy próbowałam przetrzymywać włosy i myć co dwa dni to zaczęły wypadać garściami...

      Usuń
  11. Ja mam zdiagnozowana padaczkę. Leki, które zaczęłam przyjmować spowodowały, że wypadło mi bardzo dużo włosów, z pół objętości straciłam. :( leki z tego powodu zostały zmienione, ale z moich włosów nic nie zostało. W dodatku są wysokoporowate i bardzo źle, wręcz brzydko wyglądają, mimo regularnej pielęgnacji. Nie mam na to już siły. Strasznie się łamią i rozdwajaja. Podziwiam twoje włosy, są piękne. Pozdrawiam wszystkie dziewczyny, zwłaszcza te którym choroby stają na drodze do wszystkiego. :* może ktoś miał podobny problem i udzielilby rady?? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. idz do dobrego trychologa a najlepiej 2 i do ogólnego dermatologa (w mysl co 2-4 głowy to nie jedna) ja dostałam wcierke do skóry głowy która dostarcza.hormony bezposrednio do cebulek.

      Usuń
    2. Czyli jaką? Bo nie brzmi to zbyt realistycznie :P

      Usuń
    3. dolaczam sie do pytania o wcierke!

      Usuń
  12. ja wpadłam z nadczynności w niedoczynność, w chwilach dołków pocieszam się, że inni mają gorzej... A na wypadające włosy polecam kozieradkę, u mnie zdziałała cuda, bo byłam już zdesperowana obciąć moje długie włosy... Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idź do dobrego zielarza, który wyreguluje ci system hormonalny. Mi taki pomógł

      Usuń
  13. Wspaniałe włosy! Nigdy się nie poddawaj. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Niestety też choruję na tarczycę, która wykańcza mi włosy. Są okresy gdy włosy lecą w małej ilości, ale większość czasu wypadają garściami, a to ile kasy idzie na wszystkie wcierki i szampony to nie zliczę ; /

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne włosy! Ja też muszę coś zrobić z moim zakolami, doprowadzają mnie do szału. Raz je zgoliłam, ale nie wiem czy to coś dało. Autorko, życzę Ci dużo zdrówka i powodzenia w dalszej walce o zdrowe i długie włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja brałam te same leki co Ty autorko, ale nie mam stwierdzonej choroby, tylko był za wysoki poziom TSH. Prawie rok temu odstawiłam leki, bo przecież trochę już zbiłam TSH i miałam ładniutkie włosy... do stycznia. Teraz od marca walczę zupełnie od nowa o piękne włosy, czyli jakieś dwa lata stracone. Twoje włosy są przepiękne i objętość dodaje otuchy, że jest to możliwe :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy to oznacza, że po odstawieniu leków włosy znów zaczęły wypadać? nie wiem czy dobrze zrozumiałam twój komentarz.

      Usuń
    2. Nie robi się tak, że po zbiciu TSH odstawia się te leki. Przy niedoczynności tarczycy leki bierze się do końca życia, więc jeżeli odstawiłaś i włosy znowu wypadają to pewnie niedoczynność znowu się odezwała

      Usuń
    3. przecież napisała że nie ma niedoczynności. Nie bawmy się w lekarzy...

      Usuń
    4. Podwyższone tsh= niedoczynność tarczycy. Wykonuje się dodatkowo usg tarczycy, żeby wykluczyć chorobę Hashimoto. Nie bawię się w lekarza, tylko sama jestem chora, więc trochę się jednak na tym znam

      Usuń
    5. Za wysokie TSH oznacza niedoczynność, nawet jeśli poziom hormonów tarczycy jest w normie. Trzeba wtedy udać się do endokrynologa, który dobierze odpowiednią dawkę leku. Potem zostaje sumienne zażywanie tabletek :) Są osoby, które mogą odstawić leki, jednak o tym, czy jest taka możliwość, decyduje lekarz. Hormony odstawia się tylko i wyłącznie pod kontrolą lekarza. Warto znaleźć dobrego endokrynologa, który potraktuje nas indywidualnie.

      Usuń
    6. ta niedoczynność to jest chyba temat rzeka. też choruję dokładnie na hashimoto. co jak co, ale za wysokie tsh i brak stwierdzonej niedoczynności to się po prostu wyklucza. z tymi hormonami, to się nie wypowiadam. ja zaczęłam brać jakieś 6 lat temu i biorę do teraz, raczej nigdy nie odstawię. raz miałam pzygodę i z niedoczynności weszłam w nadczynność, taki krótki epizod. włosy mi bardzo leciały, a opanowałam ich wypadanie dopiero niedawno (mimo, że tsh już od dawna mam w normie).... bo... uwaga.... zaczęłąm przyjmować witaminę d, której jak się okazało miałam deficyt. włosy lecą do kilku/kilkunastu dziennie a nie jak przedtem, po kilkadziesiąt/sto/więcej. stosuję wcierki i jem chyawanprash - dopiero po tym widzę nowe włosy. same wcierki nic nie dawały. anwen opisuje ten dżem u siebie, poczytajcie o nim. a jeśli chodi o niedoczynność, to jest to bardzo złożona sprawa. czytałam, że można się wyleczyć nie biorąc hormonów, ale mój lekarz twierdzi, że to niemożliwe. hormon to hormon i nic go nie zastąpi. żadne ziółka i brukselki. w sumie się z nim zgadzam z jednej stony. z drugiej zastanawiam się, czemu mimo idealnego poziomu tsh cały czas czuję się przechu**wo, ale to już inna para kaloszy chyba. tu się rozchodzi o włosy, eh ;-)

      Usuń
  17. Trochę z innej beczki ;) wczoraj zawitałam do hebe w Częstochowie i co tam znalazłam? Chwalony niegdyś przez Ciebie Anwen balsam Babuszki Agafii na kwiatowym propolisie w cenie... 9 zł! Była to 1 z 3 sztuk balsamow, reszta to szampony. Obok pelno innych szamponow Agafii w cenie ok. 5 zl ;) oczywiście kupiłam ten polecany przez wiele osob

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko fajnie, tylko niestety zarówno szampony, jak i balsamy zmieniły skład. Oczywiście na dużo gorszy, stąd taka różnica w cenie.

      Usuń
  18. Przepraszam, ucielo mi :D
    ... Kupilam ten polecany przez wiele osób balsam, którego jakoś nigdy nie zamówiłam, a zawsze chciałam to zrobić! Pierwszy raz się spotykam z nim stacjonarnie i to w takiej cenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mega zmiana! Takie włosowe historie jak Twoja bardzo mnie motywują. No bo to, że da się zapuścić włosy, które same o siebie dbają, kiedy się ich nie pali, to wiem. A w zwiększenie objętości zdarza mi się powątpiewać. Grutulacje, Twoja zmiana jest MEGA!
    Zachwycam się i tym, jak zmienił się ich ogólny wygląd i przyrostem objętości. Także mam 5 cm w obwodzie kucyka i marzy mi się tak piękne 8,5...

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobra, to może nie zabrzmi zbyt dobrze, ale na zdjęciu z gimnazjum jesteś taka podobna do mnie (kolor włosów, identyczna fryzura, rysy twarzy też podobne), że w pierwszej chwili oburzyłam się, że ktoś mi zdjęcie podprowadził. Tylko w życiu takiej sukienki nie miałam ;) I Jezu, nawet imię się zgadza.

    Zaś sama historia bardzo mnie zmotywowała. To, że można mieć piękne włosy jak się wygra w genetycznej loterii i same z siebie pięknie się prezentują to oczywiście wiem... ale patrzeć na takie piękne włosy - zapuszczone mimo wielu trudności - to aż miło i tak sobie teraz myślę, że "kurczę, skoro ona mogła to ja też :D"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi :D może jesteś moją zaginioną siostrą bliźniaczką!

      Każdy może mieć piękne włosy, należny tylko dążyć do celu mimo wszystkich przeciwności.

      Usuń
  21. Dziękuję wszystkim za tyle miłych komentarzy :) Dziękuję również,że moja historia pojawiła się u Ciebie Aniu! Mam nadzieję,że opanuję to szaleńcze wypadanie włosów. Co do przetłuszczających włosów, powiem Wam szczerze, że jeszcze 4 lata temu myłam głowę tylko raz w tygodniu.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Widzę, że sporo nas łączy- imię i niedoczynność tarczycy :) Świetnie rozumiem, co znaczy stracić dużo włosów. Przez ponad rok żyłam z niezdiagnozowaną niedoczynnością tarczycy. Moje włosy, które miały w obwodzie kucyka około 8,5cm zaczęły strasznie wypadac, zostało mi smutne 6cm. Dawkę leku zmieniłam już 4 razy, bo ciągle coś jest nie tak. Ostatnio wpadłam w nadczynność, czekam na wizytę, idealną dla mnie dawkę i mam nadzieję, że kiedy już moje włosy sięgną talii, to przeczytacie moją historię :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej włosomaniaczki z niedoczynnością! :) Mam 23 lata a zdiagnozowano mi niedoczynność tarczycy w wieku 16 lat, więc od niemalże siedmiu lat codziennie przyjmuję leki. I też jestem włosomaniaczką! Niestety żaden szampon, odżywka ani wcierka nie są w stanie pomóc dopóki nie uspokoimy hormonów w naszym organizmie- a te potrafią nieźle namieszać. W ciężkich okresach choroby potrafiłam usłać moimi włosami całą podłogę w łazience, ale nie to było najgorsze- problemy z okresem, cerą (właściwie trądzik na ramionach, plecach, twarzy...), nadmierne owłosienie tu i ówdzie, pogorszenie wzroku, ostatnio problemy z wątrobą, nie mówiąc już o ogólnym psychicznym samopoczuciu... Przy tym problem z włosami to niby mniejsze zło- ale jak wiadomo, my kobiety, chcemy być piękne. Dodam Wam zatem otuchy- da się wrócić do ładnej czupryny! Wystarczy unormować hormony a następnie znaleźć złoty środek w pielęgnacji- tu już słuchajcie Anwen! :) Będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie co do koniecznosci unormowania hormonów - kiedy sa juz w normie jestesmy w stanie zawalczyc o piekna cere, wlosy, paznokcie a takze odpowiednia wage!

      Pozdrawiam - wlosomaniaczka z niedoczynnoscia tarczycy :)

      Usuń
    2. Ja nadal walczę o ich unormowanie. Niestety to dopiero początek mojej przygody z niedoczynnością

      Usuń
  24. Witaj Paulinko. Dobrze, że udało się zdiagnozować problem, rozpocząć leczenie i włosy mniej wypadają. Niestety również wiem jakie problemy psychiczne są ciężkie :( Tak więc dużo zdrowia i psychicznego i fizcznego. Włosy masz bardzo ładne i na zdjęciu faktycznie nie widać suchych końców, ale teraz jak już wiesz jak o nie dbać to skrócone pewnie będą prezentować się równie dobrze, jak nie nawet lepiej,bo w końcu pozbędziesz się zniszczonych końców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu wzięłam sprawy w swoje ręce i sama podcięłam końcówki. Teraz prezentują się o wiele lepiej!
      Dziękuje za miłe słowa :)

      Usuń
  25. Albo autorka tejże MWH nie zawarła większych szczegółów na temat swojej anoreksji (i w tym nie byłoby nic zupełnie dziwnego), albo autorka tejże MWH nie ma pojęcia czym jest anoreksja i przypięła sobie łatkę pseudoanoreksji. Anoreksja nie jest chorobą polegającą wyłącznie na ograniczeniu pożywienia z jakichś tam powodów, a jest to zaburzenie mające podłoże schizofreniczne i dysmorfofobiczne (co znowuż łączy się z podstawą schizofreniczną). Osoby dotknięte nią (anoreksją) widzą siebie w lustrze jako dużo grubsze istotki. I nie ważne, czy anorektyczka waży trzydzieści kilo, czy dziewięćdziesiąt - jeśli jej obraz w lustrze jest całkiem zaburzony, a w tym łączy się reszta objawów typowa dla tej choroby, to waga osoby chorej nie gra żadnej roli. Mniejsza. Zboczyłam troszkę od tematu. W każdym razie, Paulina stwierdziła, że jej problemem nie była waga, a tutaj przede wszystkim chodzi o wagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety u dzieci anoreksja wygląda nieco inaczej niż u osoby w wieku nastoletnim, która zaczyna dostrzegać jak zmienia się jej ciało. Dziecku o wiele trudniej przetłumaczyć,że aby żyć musi jeść.
      Przeżyłam coś bardzo traumatycznego, właśnie po części związanego z wyglądem (nie z wagą) i to właśnie był powód mojej choroby. Poza tym w tym czasie zdiagnozowani u mnie również nerwicę, więc to też kolejna choroba związana z psychiką.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  26. Dbam o wlosy 1,5 roku i odnotowalam diametralna poprawe ich stanu... Mimo to - ogladam te MWH i lapie sie na tym, ze w prawie kazdej historii moment "przelomowy" najgorszego stanu wlosow autorek i tak jest duzo lepszy niz moja aktualna czupryna :/ Pozdrawiam cienkowlose ;(

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam włosy bardzo podobne do twoich :)

    OdpowiedzUsuń
  28. ja zanim zorientowałam się, że mam niedoczynność straciłam ponad połowę włosów. podziwiam cię za walke o piękne włosy ja dopiero zaczynam!

    OdpowiedzUsuń