Moja włosowa historia - Sokoliczka

Dziś historia dla wielbicielek baaaaaardzo długich włosów :) Nasza bohaterka nie dość, że może imponować długością to ja dodatkowo podziwiam objętość jej pięknej czupryny!





Moje pierwsze włoski na głowie to były kruczo czarne kędziorki, z których dziś już nic nie zostało. A że moja mama ma chyba więcej cierpliwości do czesania niż do obcinania włosów jako 3 letni brzdąc miałam już burzę loków.

 
Niestety chyba musiałam mieć już dość ciągłego czesania i kołtunów bo przez najbliższe parę lat włosy były ścinane, odrastały i tak w kółko. Skończyło się to dopiero z nadejściem podstawówki i magicznym słowem „komunia”. Włosy zapuściłam, skręcili mi je na papilotach i upięli wianek, ponieważ włosy miałam bardzo podatne skręciły się tak, że skróciły się wizualnie o połowę.

 
Po komunii standardowa decyzja – ścinamy. Wycieczka do fryzjera i tu niespodzianka ! Fryzjerka przyzwyczajona do dziecięcych piórek chciała zrobić szybkie „ciach!” a tu nożyczki złożyły się jej na moich dość grubych włosach. Gdzieś do roku 2002 utrzymywałam włosy przy długości około do ramienia. Wtedy jeszcze nie miałam do nich tyle cierpliwości.

 
Aż tu przyszedł rok 2003, gimnazjum, szaleństwa i pozwolenie od mamy na gwałtowne cięcie. Nie skończyło się to za dobrze ale wytrzymałam w nowej fryzurze aż pół roku!  (ja to ten chudzielec w kraciastej koszuli xD).

 
Po namowie koleżanek spróbowałam jeszcze z koloryzacją (ale tylko zmywanymi szamponetkami ), wypróbowałam na sobie kilka rodzajów brązu mahoniu i miedzi. Po czym doszłam do wniosku że to wszystko nie ma sensu i zapuszczam włosy na nowo. Efektem była piękna fryzura na studniówkę w 2008. Wtedy fryzjerka powiedziała mi jak dbać o włosy, o istnieniu jedwabiu. Zaczęły się eksperymenty z odżywkami do włosów (głównie czarna rzepa, rumianki i maseczki domowej roboty). Włosy zaczęły rosnąć jak szalone, zyskały piękny połysk i objętość. Tylko że mi znów odbiło i postanowiłam znów pójść pod nożyczki, co prawda nie tak drastycznie jak poprzednio ale jednak. Efektem tego była sesja zdjęciowa w wykonaniu kolegi fotografa na pożegnanie z czupryną. Był to rok 2010.


 
A tu jeszcze świetne ujęcie ile tego wszystkiego było...


Zmiany na szczęście wyszły mi na dobre. Włosy odpoczęły sobie, w końcu ile można dźwigać to wszystko. Zrobiły się jednak mniej podatne na moje sugestie. Kiedyś nie musiałam sięgać po prostownice, wystarczyła szczotka i suszarka, teraz pomimo dobrego ścięcia robiłam cuda. Przyszły studia i brakło czasu na codzienne zabawy z układaniem więc postanowiłam zapuszczać do dawnej długości i tak trwam do dziś. Niestety po drodze zaczęły się problemy z tarczycą, włosy dość długo i mocno wypadały i nie chciały rosnąć. Znów zaczęło się wyszukiwanie maseczek, odżywek itp. Od zawsze starałam się myć włosy co 2-3 dni, ale przesadna ilość preparatów im nie służyła. Zaczęły się problemy skóry głowy, to co początkowo brałam za łupież, okazało się być przesuszoną skórą. 

Obecnie poza szamponem do włosów normalnych lub mieszanych (nie trzymam się żadnej konkretnej firmy i dość często zmieniam szampon) stosuję co 2-3 mycia odżywkę do spłukania (min Waxy). Dalej staram się zachować 2 dniowy odstęp w praniu czupryny, choćby ze względu na fakt że włosy są grube i długo schną bez pomocy suszarki a nie chcę ich maltretować. 

Początkowo chroniłam  końcówki przed plątaniem stosując jedwab oraz spray z octem z malin.
A tak wyglądały jeszcze pod koniec 2013 roku:

 
To był przełom wrzesień / październik 2014

 
Siostra pokazała mi raz MWH koleżanki na stronie Anwen, tak mnie to zachwyciło że wciągnęłam się na całego. Zaczeła się pielęgnacja bardziej złożona no i olejowanie, pierwsze wpadki i sukcesy.

Grudzień 2014 – pokochałam się z olejem kokosowym i lnianym

  grubość ok.  10,5 cm, długość 66 cm

Cały czas pracowałam nad przyrostem babyhairów no i nad długością, przycinane co ok. 3 m-ce max 2-3 cm, niestety musiałam jeszcze zejść z drastycznego cieniowania – efekt wizyty u fryzjera w styczniu 2014 :(

Tak wyglądały po wakacjach 2015


Pod koniec września zgłosiłam się na ochotnika na casting włoskiej firmy i darmowe farbowanie ;) ponieważ włosy były w rewelacyjnej kondycji postanowiłam poszaleć. Wyszłam z oszałamiającą czerwienią która marzyła mi się już od dawna.


Od tego czasu sięgnęłam po kilka nowych produktów m In: equilibra olejek nabłyszczający, nowe biovaxy, kalosa multiwitamin, i ziaję kozie mleko (ten to robi szał na moich włosach)
Tak wyglądają obecnie – styczeń 2016


W tej chwili wystarcza mi systematyczne olejowanie, i dość uboga pielęgnacja. Niestety tarczyca jest bezlitosna i są momenty kiedy włosy lecą mocniej, ale walczę cały czas o długość i gęstość sprzed lat ;)

Produkty Ulubione:

Szampony: Cece of sweden Color Salon keratin & cherry shampoo,
Maski: Kallos Keratin, Wax henna, Biovax do wł. słabych (zielony), Romantica z jedwabiem, Maska staroałtajska, Maska PO Ajurwedyjska, kallos chocolatte
Odżywki d/s: Garnier lśniące i gładkie, YR z owsem do wł. suchych, balea
Odżywki b/s: Marion ocet z malin, kuracja Joanna Rzepa
Oleje: kokosowy, arganowy (ale tylko jako dodatek do odżywek), YR odbudowujący, Eladi (na zakola na porost), Triphala, Neeibhirgadi keva,  lniany
Produkty do zabezpieczania: quilibra olejek nabłyszczający
Udostępnij

46 komentarze:

  1. Pierwsza! :D
    W życiu bym nie powiedziała, że autorka może mieć problemy z tarczycą. Włosów ma tyle, że to się w głowie nie mieści :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na głowie nie mieści ;)

      Usuń
    2. ale za to na głowie już się mieści;D
      Jestem pod wrażeniem pierwszego zdjęcia. Chyba nigdy nie widziałam brzdąca z taką bujna czupryna:)

      Usuń
    3. No na głowie to jednak się mieści, ale faktycznie, w głowie to i mi się to nie mieści.

      Usuń
  2. Włosy piękne, ale ten kolor ....

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale piękne długie włosy, ziaji kozie mleko muszę koniecznie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. przepiękne, aczkolwiek kolor z 2010r jest dla mnie najpiękniejszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przed ostatnie zdjęcie boskie! Ten kolor, objętość i zmysłowe fale! Bardzo fajna MWH :)

    OdpowiedzUsuń
  6. szkoda ze nie na rudo. Wlosy piękne ale potrzebne podciecie koncowek

    OdpowiedzUsuń
  7. Najpiękniejsze włosy na świecie! Na żywo powalają na kolana <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Włosy piękne i gęste, ale kolor sztuczny i nietwarzowy. Wolałabym Autorkę zobaczyć w naturalnych włosach, takich jakie miała wcześniej na zdjęciach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Idealne! Boski kolor!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pozytywna historia! Też nie podejrzewałabym tych włosów o jakiekolwiek problemy z tarczycą! Bardzo ładne włosy i ta gęstość! Wyglądają na 15 w obwodzie :) Mnie nigdy nie kręciły aż tak długie włosy , moim zdaniem najdłuższe jakie można mieć to połowa pleców Max talia i do takich dążę:) Nie mniej jednak zazdroszczę wytrwałości !!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Anwen, czy mogłabyś mi pomóc? Chciałabym żebyś odpowiedziała, bo zależy mi właśnie na Twojej poradzie :(
    Moje włosy kochają olej makadamia i żaden inny olej nie sprawdza się na nich tak dobrze, dlatego też używam go do olejowania. Olejuję sposobem na odżywkę, nakładam łyżkę oleju na całe włosy. Problem jest tylko ze zmyciem... Próbuję przed zmywaniem delikatnym szamponem emulgować go bananowym kallosem, pomagało w przypadku oleju z nasion bawełny, ale makadamia jest nie do zdarcia. Wczoraj po olejowaniu myłam włosy dwukrotnie szamponem bez SLS, bo niby tak się powinno po olejowaniu robić, jednak włosy i tak były niedomyte i znowu skończyło się na myciu szamponem z SLS. Szczerze mówiąc, nie miałabym nic przeciwko zmywaniu oleju szamponem z SLS, ale podobno wtedy olejowanie nie ma sensu, bo wypłukuje się z włosów nawet to, co wniknęło. Czytałam Twój post, w którym pisałaś, że według Ciebie jest to nieprawda, ale minęło kilka lat i nie wiem, czy coś się nie zmieniło :( kiedy zmywałam makadamię SLS-ami, wydawało mi się że moje włosy odżyły już po kilku olejowaniach, ale teraz sama nie wiem, może to zbieg okoliczności i efekt jakiejś odżywki... Z góry dziekuje za pomoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nadal zmywam oleje szamponami z SLS, więc w tej kwestii nic się nie zmieniło. Jeśli widzisz poprawę to po prostu dalej tak rób :))

      Usuń
  12. Jest i Sokoliczka!!! :D Włosy na żywo oszałamiają, mega grube, gładkie i oślepiają blaskiem :D Wielkie zasłużone gratulacje :D I czekam na kolejne spotkania :D
    Forum Team pozdrawia !

    OdpowiedzUsuń
  13. Niesamowite każde z tych zdjęć! A kok w 2010 oraz fryzura po farbowaniu na tym castingu to już włosomaniacze pojęcie przechodzi! ;-) :D

    Łączę się w bólu - u mnie ze spraw hormonalnych do niedoczynności tarczycy dochodzi jeszcze pcos i wiem, jakim walka z tymi ustrojstwami i ich efektami na wlosach jest dziadostwem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie o wiele bardziej podoba sie ten naturalny kolor

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudne, zachwycająca gęstość :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Włosy bardzo piękne - widać, że natura nie poskąpiła im niczego :) ale kolor ostateczny jest fatalny - zresztą widzę, że moja opinia nie jest odosobniona - kolor z 2010 jest naprawdę OK, bardzo ładnie było bohaterce wpisu w tym kolorze. nie rozumiem tej zmiany na tę wyblakłą czerwień.

    OdpowiedzUsuń
  17. O MATKOOO, WSPANIAŁE WŁOSY!

    Jeśli chodzi o mnie to pozbyłam sie już puszenia włosów, aktualnie walcze z ich kondycją i skłonnościa do przesuszania. OLEJ LNIANY DZIAŁA CUDA!

    http://variousss.blogspot.com ZAPRASZAM

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawa jestem, czym teraz farbujesz i jak udaje Ci się zatrzymać kolor?

    OdpowiedzUsuń
  19. Niesamowite te czerwone fale - normalnie Jessica Rabbit :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja takie kolory uwielbiam. Pasuje mi jak nie wiem co. Ale farby sie wymywają. Mogę polecić hennę eld chna no super normalnie za grosze a włosy mam jak nowe to jest przelom w mojej pielęgnacji. Pozdrawiam dziewczyny 👌

    OdpowiedzUsuń
  21. Co sądzisz o prostownicach, które nie niszczą włosów, bo np. są wyposażone w płytki ceramiczne i regulację temperatury?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czy inaczej niszczą włosy :)

      Usuń
  22. piękny odważny kolor włosów :) A ta długość - taka mi się marzy !

    OdpowiedzUsuń
  23. Mnie też kolor bardziej podoba się przed koloryzacja, ale widać,ze zdrowe włosy:-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Fantastyczne są! Powiem tyle, jakby mnie dopadły problemy z tarczycą, to w kucyku byłoby 3cm. Także świetna natura i pielęgnacja trafna też!

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękne włosy choć kolor na ostatnim zdjęciu nie robi już takiego wrażenia... ale tak to jest z rudościami. Chociaż pewnie na żywo wygląda lepiej :) I w ogóle nie widać żebyś miała jakiekolwiek problemy zdrowotne, mega objętość!

    OdpowiedzUsuń
  26. Śliczne włosy i takie gęste :)

    Anwen, mam pytanie. Czy do emulgowania oleju z włosów nada się maska Syoss Ceramide, czy powinna być bardziej naturalna?

    Pozdrawiam, Kasia :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękne włosy i jakie gęste:) Gratuluje!

    OdpowiedzUsuń
  28. Śliczne włosy. Jest czego zazdrościć, ech. :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja mam inne zdanie. Wg mnie włosy wyglądają średnio, owszem- długość i gęstość imponująca, ale ich kondycja już nie. Przydałoby się ścięcie kilku centymetrów, bo końcówki o to proszą. Kolor też wydaje się do poprawy, dużo ładniej wyglądałaś w naturalnych (na zdjęciu z pożegnalnej sesji).

    OdpowiedzUsuń
  30. Cudne włosy!!! W każdym kolorze! <3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  31. Też mam problemy z odzyskaniem dawnej gęstości włosów przy tarczycy, co autorka czy też inne osoby z podobnym problemem stosują i polecają na wypadanie?

    OdpowiedzUsuń
  32. Merida Waleczna! ^^ Ślicznie!

    http://jakdiament.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. Włosy bardzo ładne i zwracające uwagę, ale moim zdaniem nie ma tego efektu "WOW!". Bardziej sobie cenię metamorfozy ciężkich w pielęgnacji i zniszczonych włosów, tutaj autorka ma bardzo gęste włosy (a po zdjęciach widać, że zawsze takie miała) i już ta gęstość robi duże wrażenie. Albo całe wrażenie - na ostatnim zdjęciu widać jednak, że końcówki wymagają cięcia, a i kolor jest trochę wyblakły. Nie chcę hejtować czy krytykować autorki oraz jej włosów, ale wydaje mi się, że gdyby włosy miałyby w kucyku 7 cm to nie byłoby takiego zachwytu. Zazdroszczę grubości i gęstości oraz wytrwałości w pielęgnacji, przedostatnie foto wymiata! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie... dziewczyna tak czy siak ma duuzo włosów .

      Usuń
  34. Piękne włosy, takie gęste ! *.* A ta czerwień na przed ostatnim zdjęciu po prostu zachwycająca !
    Ciekawa jestem ile autorka MWH ma wzrostu :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Grudzień 2014 – masz na tym zdjęciu moje wymarzone włosy xD

    OdpowiedzUsuń