Moja włosowa historia - Gośka

Dawno już nie było MWH, więc choć dziś nie jest 'jej dzień' to i tak postanowiłam opublikować :) Gosia wysyłała mi swoją historię, aż trzy razy, ale dopiero dziś pojawia się ona na blogu. Przyznam szczerze, ze poprzednich dwóch maili zupełnie nie pamiętam, więc albo do mnie wcale nie dotarły albo rzeczywiście dopiero teraz włosy Gosi zachwyciły mnie na tyle, że zwróciłam uwagę na jej historię. Po przeczytaniu jej znów zaczęłam rozważać Encanto, ale dobrze wiem, że chociaż u Gosi wyszło idealnie to akurat w moim przypadku nie jest to dobry pomysł.




Miesiąc temu minął drugi rok mojej włosomanii. Postanowiłam więc po raz kolejny wysłać zdjęcia ponieważ wreszcie jestem w pełni zadowolona ze swoich włosów i mogę powiedzieć, że do spełnienia mojego celu brakuje mi jedynie długości. Moje włosy przeszły bardzo dużo i z perspektywy czasu jestem w szoku jak dużo udało mi się osiągnąć w dwa lata. 


Niestety nie mam zdjęć z czasów przed liceum, ale wtedy moje włosy niczym się nie wyróżniały. Były długie, lekko się kręciły. Z roku na rok ciemniały coraz bardziej, z jasnego blondu przeszły do szatynu. Nie prostowałam ich, myłam co 2-3 dni szamponem Head&Shoulders, czasem używałam odżywki. Wszystko zmieniło się, kiedy poszłam do liceum w 2009, zaczęłam je rozjaśniać i prostować…



To zdjęcie z samych początków, dlatego włosy nie wyglądają aż tak źle. Potem zaczęłam je zapuszczać, oczywiście dalej były rozjaśniane i katowane prostownicą, doszło do tego tylko podcinanie raz na rok, bo zależało mi tylko na długości. Zaczęłam też myć je codziennie, nadal nie używałam odżywki i nadal myła je Head&Shoulders, ponieważ miałam wtedy bardzo wrażliwy skalp i po innych szamponach dostawałam łupieżu.



W 2012 r. po maturze nastał przełomowy moment w moim życiu. Zdecydowałam się zmienić kolor włosów na rudy. Jak wiadomo, przejście z blondu w jakikolwiek inny kolor jest mega trudne. Kolor się zmywał, malowałam je co 2 tygodnie, nadal prostowałam, ewentualnie kręciłam na piankę. Zmieniłam szampon, myłam włosy czym popadnie, używałam pierwszej lepszej odżywki, której opis na opakowaniu bardziej przypadł mi do gustu.  Kiedy patrzę na zdjęcia z tamtego okresu zastanawiam się jak to w ogóle mogłam nazywać włosami.

  
W tym czasie wpadłyśmy z koleżanką na pomysł, że tanie szampony są przecież dobre, naturalne i pewnie bezpieczne. Więc na dodatek myłam włosy codziennie zdzierakami typu „Barwa”.

Kiedy poszłam na studia zaczęłam malować włosy na czerwono, ale przestałam je prostować, lekko podcięłam to, co było zniszczone, nadal malowałam je co 2-3 tygodnie, dodatkowo zmieniłam farbę na Syoss, po którym zaczęły mi wypadać. W maju 2013 podjęłam decyzję o ścięciu włosów do ramion, ponieważ wiedziałam, że i tak ich nie uratuję. Jak widać, wiele to nie dało.


We wrześniu 2013 roku zdecydowałam, że koniec z malowaniem. Poszłam do fryzjerki na wyrównanie koloru. Pomalowała mi włosy na ciemny szatyn jednak czerwony nie dawał za wygraną. W listopadzie trafiłam na bloga Anwen i tak zaczęło się u mnie połowicznie świadome dbanie o włosy. Odrzuciłam silikony, zaczęłam myć włosy szamponem Babydream jednak plątał mi włosy, przerzuciłam się na Bambino, kupiłam maskę Biovax i znowu obcięłam włosy.  W lutym kupiłam pierwszy w życiu olej i zaczęłam przygodę z włosomanią. (zdjęcie7)


Tak wyglądały w kwietniu 2014 roku. Zrezygnowałam wtedy ze swojego postanowienia o nie malowaniu włosów. Jednak moje włosy i w tym przypadku zbuntowały się i 3 tygodnie po malowaniu na ciemny brąz farbą Color&Soin nie został po farbie żaden ślad. 



Następny rok to walka o wydobycie skrętu. W pielęgnacji wreszcie odnalazłam swoje idealne produkty, zmieniłam olej na lniany, kupiłam półprodukty, zaczęłam myć włosy szamponem babydream ułatwiającym rozczesywanie włosów.  Tutaj rok włosomanii i jakieś próby wydobycia skrętu. 


Włosy sobie spokojnie rosły, podcinałam je coraz rzadziej, głównie dzięki temu, że zaczęłam zabezpieczać końcówki. Coraz trudniej było je zakręcić, nawet koszek ślimaczek nie dawał rady. Ze wszystkich prób wychodziło coś w tym stylu. Był to sierpień 2015.


W tym czasie sporo pracowałam, studiowałam. Pielęgnacja odeszła na dalszy tor. Olejowanie nadal u mnie było na pierwszym miejscu, maski odeszły w kąt. W styczniu tego roku zdecydowałam się na sombre. Miałam dość rudo-czerwonych końców. Rozjaśniłam więc włosy a 2 tygodnie później zrobiłam sobie encanto. Od dawna wolałam siebie w prostych włosach, same zresztą nie chciały się już w ogóle kręcić, były proste i miejscami się wywijały. Obecnie, miesiąc po prostowaniu keratynowym wyglądają tak (zdjęcie 11 i 12).



Tak jak na początku mówiłam, jestem bardzo z nich zadowolona, jedynie brakuje mi jakiś 20 cm do pełni szczęścia :) W ciągu tych dwóch lat wiele osób  mówiło mi, że jestem szalona, że tak się włosami przejmuję. Koleżanki śmiały się ze mnie, że tyle pracy w to wkładam a nic nie widać. Teraz zazdroszczą :)

Obecna pielęgnacja:

-myję włosy codziennie, góra co drugi dzień, szamponem babydream, tym w podstawowej wersji.

-odżywka po każdym myciu, zazwyczaj Nivea long repair, Issana oil care

-maski co jakiś czas, Kallosy z półproduktami.
-olejowanie jak najczęściej, zazwyczaj na noc bo włosy i tak myję rano

- po każdym myciu zabezpieczam końcówki serum z Marion

-suszę codziennie :)
 

Pozdrawiam,
Gośka.
Udostępnij

32 komentarze:

  1. Nie wierzę, że włosy z 3 od końca oraz 2 ostatnich zdjęć to włosy tej samej osoby! ;) To niewiarygodne! Piękne są! I według mnie ta długość jest idealna! :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Keratynowe prostowanie działa cuda, ale na moich cienkich i niezbyt gęstych włosach wyglądałoby śmiesznie :c Podziwiam włosy autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Można? Można! U mnie jest tak samo. Mówią,że chodzę ciągle z tłustą głową od oleju, a efektów nie widać. I nie ma co się poddawać, ważne jest samozaparcie i cierpliwość. :D Piękna przemiana :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I to jest właśnie to! Tyle pielęgnacji, przeciwności, porażek i sukcesów, a potem ta piękna grzywa, która "dba o siebie sama" i wystarczają jej Kallosy, Isany i tym podobne :) To jest mój wymarzony finał i myślę, że nie tylko dla mnie :-) Tak więc gratuluję samozaparcia i trzymam kciuki za zapuszczanie! Wspomagasz je jakoś? Od wewnątrz albo od zewnątrz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od wewnątrz rzadko, często miałam próby brania drożdży albo chociażby CP ale zazwyczaj kończyłam po 2-3 tygodniach. Od zewnątrz teraz praktycznie w ogóle, bo nie mam czasu ale teraz dodanie mojej historii przez Anwen mnie zmotywowało bardziej i znowu zacznę :D

      Usuń
    2. Stosowanie regularnie encanto jest bezpieczne czy lepiej robić przerwy? Jak to jest ;)?

      Usuń
    3. Rok temu pierwszy raz z keratyną miałam z cocochoco, teraz w lutym użyłam encanto, w czerwcu znowu robię encanto :)

      Usuń
    4. Czy w kazdym salonie robia encanto i czy po nim tez mozna olejowac wlosy ?

      Usuń
  5. Świetna metamorfoza włosów :)
    Wierzę, że kiedyś i mi uda się dojść do takiej długości ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rewelacyjna kondycja jak na codzienne suszenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się co dziwić, skoro włosy są po keratynowym prostowaniu ;)

      Usuń
  7. Świetna metamorfoza ! Gratulacje dla Gosi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A mi się dużo podoba zdjęcie 3 od końca, włosy przed rozjaśnieniem i encanto wydawały się dużo grubsze i zdrowsze. Może rzecz gustu. Dla mnie włosy przed ostatni rozjaśnieniem, to śliczne, naturalne włosy młodej dziewczyny, a ostatnie dwa zdjęcia, to sztuczne, cienkie włosy, które mogą należeć i do 40-latki. Szkoda w młodości rezygnować z naturalności. Ale może widzę to tak dlatego, że sama mam już 40-stkę i doceniam naturę i młodość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to zdjęcie to głównie kwestia światła. Tak na prawdę nigdy nie miały takiego koloru. I to ostatnie zdjęcie na którym włosy ułożyły się same po koczku, niestety od kiedy są długie stylizacja to koszmar. Rozjaśniałam tylko część która nadal była czerwono-ruda, reszta jest praktycznie naturalna. Włosy z natury mam bardzo rzadkie, dlatego po wyprostowaniu to widać bardziej, ale mimo wszystko lepiej się czuję w prostych włosach ;)

      Usuń
  9. Włosy są na prawdę piękne! Sama nabrałam ochoty na Encanto przed latem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne włosy!! Zazdroszczę dziewczynom, które wiedzą co służy ich włosom. Ja się niestety chyba nigdy nie dowiem :/ do końca życia będę chodzić w afro na głowie :P
    Pozdrawiam
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
  11. Włosy na dwóch ostatnich zdjęciach wyglądają na mega zdrowe, gratuluję i życzę szybkiego przyrostu ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam pytanie odnośnie Encanto. Zabieg polega na wprasowaniu we włosy keratyny, ale przede wszystkim włosy są proste ze względu na to, iż łuski zostają szczelnie domknięte, tak jak przy włosach z natury niskoporowatych. Czyli co, po Encanto należy wprowadzić pielęgnację dedykowaną niskoporowatym włosom?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie :) Ja po keratynowym prostowaniu używam tego co po prostu służy moim włosom

      Usuń
    2. Mi fryzjer zalecił używanie szamponu i odżywki z keratyną, dla dłuższego efektu.

      Usuń
  13. Te dwa ostatnie zdjęcia skradly mi serce. Przepiękny efekt lwiej grzywy, co oczywiście jest komplementem :D
    Wlosomaniaczki pomóżcie :( moje włosy są miękkie nawilżone i zadbane. jednym ich minusem jest straszny puch który występuje praktycznie cały czas. Nie używam już wgl humektantów, a jeśli już to tylko sporadycznie. Nie olejuje włosów, czy to może być przyczyną? Dodam że moje odżywki mają głównie emolientowy skład. Proteiny również dostarczam w odpowiedniej dawce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie... zacznij olejowac/dodawać oleje do masek i ostaw proteiny na jakiś czas i obserwuj

      Usuń
  14. MWH to zdecydowanie najlepsza seria postów dla mnie, bardzo mnie motywuje w walce o piękne włosy. Ostatnie zdjęcia pokazuję naprawdę bardzo dobry stan włosów. Brawa dla autorki!

    OdpowiedzUsuń
  15. suszysz włosy gorącym nawiewem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przy zimnym wysuszenie włosów zajęło by mi godzinę ponad

      Usuń
  16. Moja włosowa siostra! Moje włosy mają prawie identyczną historię i teraz wyglądają bardzo podobnie :) tez planuję umówić się na encanto :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękna metamorfoza włosowa :) Czyli dla moich kłaczków też jest nadzieja :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Wyglądają pięknie, a widząc to jaki byl stan wcześniejszy to az podziwiam ! Gratuluje a kolezanki maja czego zazdrościć :-D :-D

    OdpowiedzUsuń
  19. Keratynowy zabieg to prawdziwe cudo dla włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. mi sie zdecydowanie bardziej podoba zdjecie 3 od konca:) mega

    OdpowiedzUsuń