Moja włosowa historia - Bijum

Rzadko kiedy zdarzają się takie mwh, w której występowałyby włosy, które miałam okazję widzieć na żywo. Z Bijum spotkałam się w Krakowie podczas spotkania autorskiego i doskonale pamiętam jej włosy :)) Choć jak sama pisze - cienkie, było naprawdę w doskonałej kondycji. Jak wyglądają teraz? Zobaczycie za chwilę, ja byłam nieźle zaskoczona :)



Moja włosowa historia jest, najogólniej rzecz ujmując, nudna. Brak w niej okresu młodzieńczego buntu z prostownicą i czarną farbą w tle. Nie ma też jakiegoś nader wyraźnego punktu kulminacyjnego, w którym włosy były spalone od samych koniuszków po czubek głowy, a ja doznałam nagłego olśnienia. Happy end się znajdzie, ale także nie aż tak widowiskowy, jak w przypadku tych barwnych historii. ;) 

Od dziecka moje włosy były cienkie, puszące się i delikatne. Babcia, właścicielka tlenionego warkocza grubości ramienia sięgającego po pas, często z żalem przeczesywała mój dziecięcy puszek biadoląc, że nie odziedziczyłam czupryny po niej. ;) 

rok ~ 1998 || rok ~ 2000

Jak tradycja nakazuje, na pierwszą komunię wyhodowano mi względnie długie włosy, które niedługo potem zostały ścięte. Od tamtej pory nosiłam zazwyczaj krótkie, sięgające ramion fryzury z paskudnym, charakterystycznym dla początku drugiego tysiąclecia cieniowaniem. Odkąd pamiętam podkradałam babciny balsam Mr. Potters, a przy rozczesywaniu pomagałam sobie odżywkami w sprayu. Z wczesnych lat szkolnych zdjęcia się nie zachowały. 

W okolicach gimnazjum, kiedy panowała ogólna moda na prostowanie prostych włosów, tlenienie czarnych i farbowanie na czarno jasnych, moją fryzurę jakoś to obeszło. Nadal nosiłam włosy sięgające niedużo za ramiona, wycieniowane (choć już nie tak szkaradnie jak w wieku 10-12 lat) i jedynym elementem, który wciąż się zmieniał była moja grzywka. Należałam do tego grona osób, które ścinało grzywkę po to, żeby ją zapuszczać i zapuszczało po to, żeby ją ściąć. Z tego błędnego koła wyrwałam się dopiero po osiągnięciu 18 roku życia, choć wciąż nastają takie dni, kiedy mam ochotę ściąć pasma przy twarzy. ;) 

rok 2009 || czerwiec 2012

Jak widać na powyższych zdjęciach, tragedii nie było. Nie używałam prostownicy ani suszarki, nie farbowałam włosów, korzystałam z pierwszych lepszych - ale jakiś zawsze - odżywek. Moim największym problemem było permanentne puszenie się końcówek i wieczny przyliz przy głowie. Włosy myłam codziennie w zasadzie od wczesnych lat podstawówki i tak zostało do dziś.

I tak trwała moja włososielanka, niezakłócona paskudnymi rozjaśniaczami czy piekielnymi temperaturami rozgrzanych płytek prostownicy. Mimo że włosy nie były zniszczone, nie wyglądały dobrze. Nie umiałam ich zapuścić. Były bardzo delikatne, kruche i po osiągnięciu długości łopatek za nic w świecie nie chciały rosnąć dalej. Łatwo się przesuszały i rozdwajały. 

wiosna 2012

Aż w końcu nastał pewien nadzwyczajnie smutny, listopadowy dzień, w którym dopadła mnie wyjątkowa chandra. Czułam, że muszę coś ze sobą zrobić, a że najłatwiej jest zmienić fryzurę, zaczęłam buszować po internecie w poszukiwaniu inspiracji. Tak trafiłam na włosowe forum wizażu, w które wpadłam po uszy. Start mojego włosomaniactwa przypada więc na takie oto, cienkie, delikatne i krótkie piórka. 

listopad 2012

Swoją przygodę rozpoczęłam - chyba tradycyjnie - od olejku rycynowego. Niedługo potem kupiłam olejek z Alterry i żółtą maskę Biovax. Z dokładnością skrupulatnego księgowego na stażu, codziennie, przed każdym myciem nakładałam olej, a następnie maskę na przynajmniej 15 minut (kto tam wtedy słyszał o równowadze między proteinami, humektantami i emolientami, skoro znalazło się jedną, fajną maskę która działała. :D). Z czasem zaczęłam się wkręcać coraz mocniej, choć po włosach nie było widać wielkiej różnicy. 

Pierwszy poważny, włosowy grzech popełniłam już za czasów świadomej pielęgnacji. Po pół roku włosy urosły i wyglądały już naprawdę nie najgorzej. Końcówki jednak nadawały się do podcięcia, więc postanowiłam zaszaleć - zrobić sobie ombre, a potem - jeśli włosy bardzo ucierpią - po prostu ściąć te 5 czy 8 cm. Nie byłam wtedy jakoś szczególnie zafiksowana na punkcie długości. Ombre wykonałam sama, najtańszym rozjaśniaczem. Wyszło całkiem fajnie, a włosów nie podcinałam następnych kilka tygodni - zniszczone końce po prostu się wypaliły i oderwały podczas rozjaśniania. 

Lipiec 2013

W grudniu 2013 roku wreszcie zebrałam się na większe cięcie. W międzyczasie trochę odpuściłam z pielęgnacją, co od razu odbiło się na kondycji włosów. W tamtym czasie były suche, łamliwe i  wyglądały po prostu źle. 

Grudzień 2013 - przed cięciem || Grudzień 2013 - po cięciu 

Jak widać, nie trafiłam na zbyt dobrą fryzjerkę. Skutki kiepskiego cieniowania leczyłam jeszcze długo, w międzyczasie przedsięwzięłam mocne postanowienie zapuszczania i regularnego olejowania biednych ogonków. 

Styczeń-luty 2014

Niedługo później założyłam bloga, co dało mi porządnego kopa motywacyjnego i nauczyło systematyczności. Zaczęłam także korzystać z wcierek (Jantar i Joanna Rzepa) dzięki którym kosmyki rosły naprawdę szybko. Wciąż było po nich widać ślady kiepskiego cięcia i rozjaśniacza, nie układały się zbyt dobrze i wciąż się puszyły,ale w dotyku z dnia na dzień były coraz bardziej miękkie. 

Luty, marzec, kwiecień 2014

Aż któregoś dnia postanowiłam, że wezmę się za nie jeszcze mocniej. Zaczęłam olejować przed każdym myciem, używać różnych odżywek (powoli ogarniałam temat równowagi w pielęgnacji :P), solidnie zabezpieczać silikonami. Delikatnie (już samodzielnie) je podcięłam i - trzeba przyznać - już po kilku tygodniach było lepiej. 

Kwiecień, maj, czerwiec 2014

I tak sobie rosły. Wciąż mocno przykładałam się do ich pielęgnacji, małymi cięciami próbując zejść z paskudnego cieniowania. Niewątpliwie główną zasługą poprawy ich stanu było regularne, codzienne olejowanie. I tak w ciągu roku udało mi się osiągnąć to:

Grudzień 2013 || Grudzień 2014

W międzyczasie odbyłam króciutką pogawędkę z naszą kochaną Anwen. :) Och, te piękne, czarne pukle! :) 

Listopad 2014 

Niedługo potem włosy nieco podcięłam, aby znowu powrócić do ich zapuszczania. Wciąż codziennie olejowałam i dzielnie odżywiałam swoje włosy. Nieskromnie mówiąc, uwielbiałam je. :) 

Styczeń - maj 2015

A potem... nagle moje życie wywróciło się do góry nogami. Pracując po 13 godzin nie miałam czasu na nic, a już zwłaszcza na włosy.  Częstotliwość olejowania z 30 dni w miesiącu zmniejszyła się do 2. Masek nie używałam już wcale, odżywki - tylko na minutę. Mimo wszystko po miesiącu i po zafundowaniu im bogatej pielęgnacji z olejem i żelem aloesowym w roli główniej nie wyglądały źle:

Lipiec 2015

Wtedy też postanowiłam, że to już czas. Czas na coś, o czym myślałam od ładnych dwóch lat - na mocne cięcie w szczytnym celu. :) Nie chciałam czekać na to do czasu, gdy zdążę całkiem zaniedbać i zniszczyć moje biednie, cienkie włosy. Przecież nie tyle po to o nie dbałam. :) 

Lipiec 2015 

Po cięciu jeszcze przez tydzień z radości latałam ze skowronkami, ani razu nawet nie przyszło mi do głowy, żeby żałować swojej decyzji. :) Bardzo się cieszę, że odważyłam się na ten krok - było to nie tylko podarowanie komuś pukli włosów, ale i efektów przeszło dwóch lat walki z lenistwem, rezultatów swojego uporu i samozaparcia. Wierzę, że oddanie włosów na rzecz fundacji Rak n Roll było najlepszą rzeczą, jaką mogłam z nimi zrobić. :)


A co po cięciu? Sielanka. Włosy zdrowe, miękkie, puszyste i samoukładające się. :) Niedługo później odważyłam się na kolejną zmianę - hennę. Obecnie korzystam z dwóch odcieni orientany, dzięki któremu mam swój wymarzony kolor - ciepły, średni brąz z leciutkimi, miedzianymi refleksami. Uwielbiam go! :)

Styczeń 2016

Ulubione produkty:

*szampon - bezsprzecznie Aloesowa Equilibra
*emolientowa maska - Biovax do włosów suchych i zniszczonych, Biovax trzy oleje, Planeta Organica - maska toskańska 
*oleje - oliwka BD fur Mama, olej lniany, olej z pestek winogron, olej sezamowy Wellness & Beauty
*proteiny - Nivea Intense Repair & Long Repair, Biały Jeleń - Odżywka z bawełną
*humektanty - żel aloesowy Gorvita dodawany do wszystkiego - cud nad cudy!
*henna - Karmelowy Brąz 50g + Orzech Laskowy 10g firmy Orientana
*wcierka - Joanna Rzepa - od lat ratuje przed wypadaniem! 

Mam nadzieję, że choć jedna cienkowłosa kobitka znalazła tu dla siebie jakąś motywację. Każde włosy mogą być piękne, nawet te cienkie i delikatne! :) 

Pozdrawiam gorąco, 
Bijum
Udostępnij

104 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy bardziej podoba mi się efekt przed farbowaniem czy po, ale po ścięciu na pewno wyglądają lepiej. Cudne są :)

      Usuń
  2. tego żelu aloesowego można dodawać np. do masek lub odżywek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, będą wtedy działały bardziej nawilżająco. Uważaj żeby nie przesadzić (poczytaj o przenawilżeniu włosów) i podczas eksperymentów zwróć uwagę na pogodę (obadaj temat punktu rosy). Powodzenia :)

      Usuń
  3. O, ja mam taki kolor naturalny. Ok, plus trochę siwych włosów ;) Fajnie, że Bijum się pojawiła, podczytuję czasem jej bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też i bardzo lubię do niej zaglądać :)

      Usuń
  4. Wspaniała przemiana i odważna decyzja! Wiem, że większość czytelniczek bloga Anwen walczy o idealne pukle do pasa (albo i bioder), może zostanę zjedzona za ten komentarz... Ale autorka jest idealnym przykładem, że niektórym dziewczynom krótkie włosy pasują znacznie bardziej niż długie. Autorka wygląda fantastycznie z włosami do ramion <3
    Chciałam niedawno ciachnąć kilka centymetrów, pod wpływem takich historii coraz bardziej kusi mnie, żeby wytrzymać jeszcze trochę i obciąć całe 25 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kwestia gustu. Mi bardziej podoba się w długich, może gdyby inaczej je obcieła byłby lepszy efekt.

      Usuń
    2. Nie zjem, a wręcz przeciwnie - pochwalę, dokładnie to samo pomyślałam, krótkie włosy dodają tej dziewczynie takiego uroku, że hej <3 i znam kilka osób, które wiele lat zapuszczały na siłę, a po obcięciu wyglądają wprost zachwycająco:) i dodam, że nie jest to tylko moja opinia, a chłopców/mężczyzn również:)
      I podziwiam za oddanie na szczytny cel:)

      Usuń
  5. Piękne włosy i piękny gest :-)

    mam pytanie z innej beczki, jaki kolor mogę uzyskać nakładając maskę inebrya kromask castano na blond włosy? ewentualnie jak uzyskać ZMYWALNE ciemnorude/ brązowe włosy w ciepłych odcieniach? z góry dziękuję za pomoc :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. serio nikt nic?? :-(

      Usuń
    2. Moze sprobuj zadac to pytanie na Wizazu w watku o koloryzacji? :)

      Usuń
    3. "henna" z Venity :) tyle, że na blond włosach efekt raczej do pierwszego mycia no i trzeba uważać na poduszki, jasne bluzki, ręczniki... Ja mam mysi blond, używam czasem 'czarnej czekolady' i uwielbiam ją, włosy wyglądają po niej super, błyszczą się, są grubsze i po każdym myciu w innym kolorze :)

      Usuń
  6. Jejku... Piękne masz włosy i cudownie naturalny odcień po farbowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam pytanie. Jak to jest z kolejnością podczas olejowania włosów. Czy po nałożeniu oleju nakładamy odzywkę jak zachować równowagę i rozsądek ja nie potrafię tego wyważyć. Boję się stosować wszystkiego na raz aby nie obciążało moich cienkich włosów.
    HELP!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można olejować włosy na odżywkę, a można odwrotnie- najpierw olej a przed umyciem (np. 30 min wcześniej) odżywka, która dodatkowo zemulguje olej więc lepiej się zmyje z włosów. Ja wolę drugi sposób, bo nakładanie w kolejności: odżywka-olej-odżywka-szampon-odżywka-suszenie-np serum, to za dużo wg mnie.

      Usuń
    2. Wariant "prosty" to nałożenie oleju, potem mycie włosów, a na koniec warto nałożyć jeszcze jakąś odżywkę żeby dało się je rozczesać ;) Ten zestaw warto później urozmaicać, ale najpierw znajdź lekki olej, szampon dobry dla Twojej skóry głowy i lekką odżywkę. Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Maskę nakłada się na naolejowaNe włosy żeby zemulgować olej. A co do równowagi to zależy co najbardziej lubią Twoje włosy, a czego nie i jakie są plus eksperymenty z pielęgnacja.

      Usuń
    4. Dziękuję za podpowiedzi. Ja mam niestety jeszcze niestety problem z ŁZS/łuszczycą nie wiadomo niestety co mi jest. Ja aby umyć swój skalp muszę nałożyć balsam złuszczający i przeciwgrzybiczy, później nakładam olej na włosy nie na skórę głowy, rano zmywam wszytko więc na odżywkę mam tylko 5 minut bo idę do pracy :/ Postaram się spróbować chociaż przed samym umyciem nałożyć maskę/odżywkę.

      Usuń
  8. Co zdjęcie, to włosy coraz piękniejsze;) I zaciekawił mnie warkocz babci;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, chciałabym to zobaczyć :) :)

      Usuń
    2. Pamiętam sąsiadkę, która miała najgęstsze włosy jakie w życiu widziałam. Myła je naftą a mąż obcinał jej kępki włosów tuż przy skórze głowy, żeby trochę przerzedzić fryzurę.

      Usuń
    3. Że jak niby naftą?

      Usuń
    4. ojj tak od nafty mega rosną :) dzięki niej mój obwód kucyka wynosi 12cm. Tylko ona mi tak pomogła a próbowała wszystkiego..

      Usuń
  9. Piękne :) Zwłaszcza po ścięciu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wydaje mi sie ze powinno byc Mrs.Potters a nie Mr.Potters bo to pani w kapeluszu. Jest tu jakis anglistka?xD
    Bloga bijum przeczytalam prawie calego i uwielbiam jej wlosy!Chociaz zawsze bede uwazac ze wlosy do talii juz są za długie ale takie za biust są wręcz idealne,ale widac ze autorce pasują krotkie bo w długich wyglądala jakby za młodo,jak gimnazjalistka. Kurcze włosy to rzeczywiscie bardzo wpływają na wizerunek!
    Pozdrawiam cieplutko i jeszcze raz dziękuję za pomoc w szukaniu drogi do Pigment (jednak ul.Długa rzeczywiscie jest długa xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jest długa, jest. :D A co do Pani w kapeluszu - faktycznie, mój błąd :D A bo ja w ogóle mam trochę urodę wiecznej gimnazjalistki, ludzie mają straszny problem w ocenieniu mojego wieku - z wyglądu podobno 15, z zachowania 30, a prawda jak zawsze gdzieś po środku ;)

      Usuń
    2. Bijum, znam ten bol, ale pamietaj: na stare lata jestesmy na wygranej pozycji, wszystkie kobiety w naszym wieku beda nam zazdroscic :)

      Usuń
  11. Świetna historia, duże wyrazy uznania za ogólną poprawność językową - żeby nie było, nie czepiam się tych najeżonych błędami, ale taką to dopiero przyjemność czytać! No i w ogóle mam słabość do MWH pisanych przez znane mi (choćby z Internetu) osoby. Piękne włosy i lico też piękne :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha to samo pomyślałam - ta historia wyróżnia się językowo na tle wielu innych :D

      Usuń
    2. To największy komplement, jaki tu przeczytałam! Dziękuję ślicznie! <3

      Usuń
  12. Piękne włosy i piękny gest:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znalazłam włosową siostrę :D Moje są identyczne, nawet naturalny kolor podobny!

    OdpowiedzUsuń
  14. W jaki sposób olejować włosy? Jak zaczać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytaj na blogu. Było bardzo dużo wpisów.

      Usuń
    2. Najlepiej zaczac od wpisania swojego pytania w wyszukiwarke bloga albo w Google ;D

      http://www.anwen.pl/2012/03/jak-olejowac-wosy-krotka-instrukcja.html?m=1

      Usuń
  15. Czytam bloga Bijum około dwa lata i nie powiem, byłam zaskoczona gdy je ścięła :D Ale teraz wygląda pięknie, zwłaszcza w nowym kolorze!

    OdpowiedzUsuń
  16. śliczne włosy i śliczna dziewczyna:) no i w końcu jakaś inspiracja dla cienkowłosych;) w sumie moje włosy są podobne do Twoich z tym, że mam na myśli Twoje włosy z tego zdjęcia gdzie jesteś z Anwen:D

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękna historia :) Bijum wspaniały gest, zamierzam iść w twoje ślady ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne !
    Też miałam ładne włosy, do czasu, aż nie urodziłam dziecka. Brak czasu i wypadanie włosów po ciąży zrobiło swoje :( Nadal nie są złe, ale już nie takie ładne. Od kilku tygodni zbieram się do ponownego częstego olejowania, masek co drugie mycie... Mam nadzieję, że przywróce ich stan sprzed ciąży.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie również zaciekawił warkocz Twojej babci, fajnie by było zobaczyć zdjęcie :) Pełen podziw Bijum za piękny gest, a włosy zadbane,piękne i zdrowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. I to haselko wlososielanka ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Hej mam takie pytanie, a właściwie problem.
    Mam włosy rozjaśniane są trochę ponad zapięcie stanika. I mam z nimi pewien problem, ponieważ gdy tylko włączę do pielęgnacji olejowanie - włosy stają się totalnie przyklapnięte (a nie olejuję od skóry wcalę), lejące i wyglądają jakby ich było o co najmniej 3/4 mniej. I tak się dzieję za każdym razem: olejowanie przed, po, na sucho, mokro, z odżywką. Próbowałam różnych olejów i niestety z każdym jest tak samo. Włączam przy tym proteiny i humekanty ale to jakoś się nie sprawdza. Chciałabym poprawić ich kondycję ale niestety nie wiem jak się za to zabrać. Jest jeszcze druga sprawa, gdy je umyję to wyglądają fajnie tylko przez jakąś godzinę od wyschnięcia, są fajnie ułożone, objętość też jest ok, a potem nagle wielki przyklap, włosów jakby mniej i totalnie nie da się ich nosić rozpuszczonych. Może jest jakaś dziewczyna która ma podobnie i sobie z tym poradziła? :) Pozdrawiam Sandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czym zmywasz oleje? Ja np mogę robić to odżywką, ale wiele dziewczyn musi stosować SLS do zmywania olei bo inaczej zostają tluste czy, jak u ciebie, przyklapnięte. :) Jeżeli włosy są permanentnie przyklapnięte, prawdopodobnie są przeciążone, oczyść je czymś silnym i zobacz, jak się zachowują :)

      Usuń
    2. A moze po prostu odpusc sobie olejowanie i sprobuj kremowania wlosow albo nakladania emolientowych masek przed myciem?

      Aha,nie wspomnialas tez o dwoch metodach: "rosolkowej" i olejowego serum Anwen. Rozumiem, ze tez sie nie sprawdzily?

      Usuń
    3. U mnie dobrą metodą na objętość było nakładanie na długość razem z serum silikonowym porcji glutka lnianego (na wilgotne włosy, wtedy łatwiej wszystko równo rozprowadzić). Tutaj musisz poeksperymentować z ilością i dobrać do twoich włosów. Niby mam proste włosy, ale na moich też to działa. Do tego mniej mi się łamało włosów przy takim nakładaniu serum.
      Ja u siebie dodawałam nawet do takiego gotowego glutka oleju kokosowego - przy nim nie miałam strączkowania ani przyklapu - tylko uwaga, on niektóre włosy puszy!
      Poza tym skoro olej kokosowy może puszyć, to spróbuj mieszać go razem z olejek który używasz - ja ostatnio wymieszałam łyżeczkę kokosowego i łyżkę oliwy z oliwek + odrobinę babydream i taki miks poszedł na włosy. Taki zestaw zdaje się być idealny u mnie (cienkie, niskoporowate, przy końcach są średnioporowate). Nienawidzę zapachu oliwy z oliwek, ale zdaje się działać u mnie w takim zestawie.

      Usuń
    4. Dziękuję za odpowiedz :)
      Używałam kiedyś lżejszych szamponów ale nie zdało to egzaminu, próbowałam częściej oczyszczać slsem - raz w tygodniu potem nawet częściej ale tylko mocniejszy szampon daje radę.
      A jeśli chodzi o olejowanie to rosołek i spray daje ten sam efekt. Nawet jeśli włosy są fajne i puszyste (nie spuszone) po myciu to po ok 2 godzinach wszystko klapnie. Ale spróbuję z glutkiem oraz kremowania :)
      S.

      Usuń
  22. szkoda że nie dodalas zjecia z przodu z nowym kolorkiem! Chyba jest ci z nib bardzo ładnie.Do tego eyeliner , troszkę ózu na policzki i byloby na serio ekstra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnóstwo takich na moim blogu, a ten tekst bądź co bądź miał traktować o włosach, a nie mojej facjacie. :D

      Usuń
  23. Czy ktoś może mi pokazać te peruki z włosów dla dzieci? I dzieci w tych perukach? Czy one naprawdę się z nich cieszą, czy to bardziej dziewczyny się cieszą, że zrobiły coś dobrego...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One niekoniecznie są dla dzieci. Są dla kobiet, które swoje włosy straciły w wyniku chemioterapii. Sądzę więc, iż cieszą się znacznie bardziej niż osoby, które włosy oddają :)

      Usuń
    2. Wczuj się w rolę osoby chorej na raka, której wypadły włosy.Albo jesli nie umiesz, przejdź się do szpitala na oddział onkologii. Zrozumiesz wtedy, czy się cieszą i dlaczego... Wystarczy odrobina empatii...

      Peruki z włosów naturalnych są baaaaardzo drogie. A te z włosów oddawanych przez dziewczyny na fundacje, są przekazywane chorym za darmo.

      Usuń
    3. Czemu dla dzieci? To nie peruki dla dzieci,tylko kobiet. Nie każda fundacja wspiera chore dzieci, są też chorzy dorośli...

      Usuń
    4. Leczyłam się na hematologii i onkologii dziecięcej, więc chyba mam prawo się wypowiedzieć. Na szczęście ja przez swoją chorobę nie muszę i nie musiałam nosić peruki, ale miałam styczność z dziećmi i młodzieżą, które je nosiły.

      Nie wiem czy one się z nich cieszą - pewnie chciałyby mieć własne włosy. Tu nie chodzi o cieszenie się - te dzieci bardzo chcą żyć i wyglądać jak pozostałe, zdrowe dzieci. One bardzo chcą bawić się, chodzić do szkoły, normalnie żyć. Bardzo im źle gdy nie mogą zjeść cukierka, bo im wszyscy lekarze mówią, że dostaną grzybicy. Jogurtu, ani nic co słodkie też nie wolno. Biegać i bawić się też nie zawsze mają siłę, albo nie mogą, bo akurat im cieknie kroplówka. Malować obrazki mogą i wtedy malują - siebie i obok stojak z kroplówką, mamusię i tatusia obok z takim samym stojakiem obok. Czasem tylko pytają w trakcie kilkutygodniowego pobytu: Mamo, kiedy wrócimy do domu? I tak przez rok, albo dłużej - zależnie od trwania leczenia. Podobnie jest z włosami u dziewczynek - każda dziewczynka chce po troszku wyglądać. Bawią się lalkami, oglądają z mamą z nudów wszystkie gazetki z kiosku z aktorkami i celebrytkami. Owijają sobie na głowach kolorowe chustki, ubierają różne czapeczki i jak wychodzą między ludzi, albo czekają w poczekalni to widać, że czują się troszkę dziwnie.
      Widziałam też dziewczynki w perukach i szczerze - te miały więcej pewności siebie. Razem z tą peruką tak jakby miały więcej odwagi i mogły czuć się normalniej. Takie ja odniosłam wrażenie, nie miałam odwagi pytać. Bardzo mi się podobało, jak dziewczynka robiła sobie warkoczyk na takiej peruce w poczekalni. Albo jak któraś nałożyła sobie kolorową opaskę. Trzeba było się czasami przyjrzeć, żeby zauważyć, że to nie włosy ale peruka. Tak te dzieci mogły iść do szkoły i nie wstydzić się przed rówieśnikami. Same wiecie jakie są czasami inne dzieci. Nawet jeśli nie powiedzą za dużo, to i tak takie chore dziecko będzie czuło się nieswojo.
      Uważam, że oddawanie włosów to świetny pomysł - to tak jakby dać tym dzieciom trochę tej odwagi i normalności, której często bardzo, bardzo im brakuje.

      BTW. Jeśli nie macie co zrobić z 1% z podatku, to ja polecam Fundację "Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową" - http://naratunek.org/. Miałam bezpośrednią styczność z tymi ludźmi. Oni i cały szpital przy którym pracują, wszyscy lekarze, robią naprawdę dobrą robotę, często na granicy własnych możliwości. To są dobrzy, uczciwi i pracowici ludzie, którzy bardzo walczą o każde dziecko i wspierają każdego rodzica.

      Usuń
    5. Wystarczy mi fakt, iż fundacja, której oddałam moje włosy cieszy się dobrą opinią i pomogła już wielu tysiącom chorych kobiet. Czy taka kobieta cieszy się z peruki? To już chyba nie należy do naszych osądów, dla mnie najważniejsze jest świadomość, iż może ktoś dzięki mnie częściej uśmiecha się patrząc w lustro. :)

      Usuń
  24. Kochana Aga i jej piękne włosy <3 Do końca swoich dni będę podziwiać to, że zdecydowałaś się oddać włosy :) Przepiękny gest!

    OdpowiedzUsuń
  25. Wow,piękny efekt samozaparcia i systematyczności ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Gdzie można kupić ten aloesowy żel? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie nie znalazłam we Wro, ale szampon aloesowy z Alterry polecam - mi dobrze służy i chyba się z nim nie rozstanę.

      Usuń
  27. A ja mam pytanie, które już umieściłam w poprzednim poście :) zawsze miałam problem z lupiezem co było sprawka SLS. Od ponad roku używam szamponu z equlibry(prawie 2 opakowania) i był spokój. Ostatnio niestety znów powrócił mimo iż stosuje cerkogel co mycie i/lub peeling cukrowy. Jak mogę się go pozbyć? Czy zmiana szamponu była by odpowiednią opcja, jeśli tak to jaki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze swoich przykrych doświadczeń z łupieżem mogę tylko powiedzieć, że łupież powracał gdy zbyt długo stosowałam jeden szampon. Co więcej, nie sądzę, by częste peelingi skalpu pomagały, powiedziałabym raczej, że może być wręcz przeciwnie. Zmiana szamponu? Owszem. Ja na ten moment stosuję 3 na przemian już od wieeeelu miesięcy i łupież nie wraca. :)

      Usuń
    2. Zobacz, może za bardzo teraz drażnisz skalp. Nawet przy mojej tłustej czuprynie to byłby zdzierak! Peeling rób co 3 mycia, nie częściej! Jak będziesz skórę drażnić, to ona szybciej będzie się narastać.
      Albo skórze jest mu po prostu za sucho i potrzebuje więcej nawilżenia. Stosujesz jakieś wcierki? Czy przesuszają? Mnie kozieradka za bardzo drażniła. Po Jantarze się minimalnie poprawiło - on minimalnie poprawia nawilżenie skóry, czasem rozcieńczam go wodą i dodaję trochę kremu nawilżającego do twarzy do aplikatora. Zobacz też jak jest u ciebie z witaminami - dwa miesiące po tym, jak przestałam regularnie pić drożdże problem łupieżu pojawia się częściej. Poza tym zobacz jak aplikujesz maski - spróbuj przez jakiś czas aplikować maski i odżywki z dala od skóry głowy, tak żeby nie było ryzyka kontaktu. Na skórę spróbuj zrobić maskę drożdżową - mi to pomagało. Albo coś na bazie jogurtu - może skolonizowały cię jakieś nie takie bakterie/grzyby? Zdarza się. Zwłaszcza, że robiąc peeling możesz karmić je cukrem. Kefirek, jogurt, albo kwaśne mleczko mogą wyrównać sprawę. Przed myciem szamponem możesz też zrobić sobie płukankę z octu i zostawić na 2-3 minutki na skórze - przed myciem na 100% nie zaszkodzi, a może pomoże. Zakwaszanie niszczy różne złe stworki. Albo wybierz któryś z aptecznych szamponów lub umyj głowę mydłem antybakteryjnym (tylko potem spłucz wodą z łyżką octu!) i dopiero potem jeszcze raz szamponem.
      Co do szamponów - dla odmiany polecam aloesowy z alterry - u mnie działa wyjątkowo dobrze. A dermatolog poleciła mi kiedyś mediket - ale ja mam skórę łatwo przetłuszczającą się, zobacz czy ci się sprawdzi, może używany raz na jakiś czas pomoże skórze dojść do siebie (poczytaj nim kupisz i zdecyduj).

      Usuń
    3. Hej, dzięki za wyczerpującą odpowiedz:) na pewno skorzystam z Twoich porad. Odżywki nie nakladam na skalp, wcierek nie używam bo nie robiły nic i nie warto było tracić na nie czasu, a kozieradka powodowała straszny ból i wypadanie włosów(swoją droga, miała któraś z was tak kiedyś?) płukanke z octu robię po myciu, mimo to skóra nadal swędzi. Spróbuję z szamponem :)

      Usuń
    4. Jesli jestes pewna ze lupiez byl spowodowany uzywaniem SLS, to znaczy ze wynikal on z przesuszenia skory, a nie jej nadmiernego zrogowacenia (SLS tego nie powoduje...). W zwiazku z tym Cerkogel jest w Twojej pielegnacji zbedny, a w kazdym razie na pewno z taka czestotliwoscia! :) Ja zaczelabym po prostu od odstawienia tak czestych peelingow skory glowy i porzadnego nawilzenia jej (siemie lniane, aloes...) :)

      Usuń
  28. Swietnie, szczytny cel, doceniam, ale z tego robi sie juz jakas moda... Wiekszosc chyba robi to nie z dobrego serca, ale zeby sie moc pochwalic..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczy się, że oddają te włosy. Po co wszędzie doszukiwać się pozerstwa?

      Usuń
    2. Skoro jest się czym chwalić to czemu nie, takie chwalenie propaguje i popularyzuje akcje więc bardzo dobrze, że dziewczyny się tym dzielą:)

      Usuń
    3. E tam, ważne, że efekt pozytywny. Niezależnie od motywacji coś dobrego z tego wynika ;) ja myślałam o tym już jakiś czas temu, ale mimo dbania o włosy nie udaje mi się zapuścić ich w takim stanie żeby nadały się do oddania...

      Usuń
    4. Rany, naprawdę? :D Postanowiłam, że kiedyś oddam włosy jeszcze długo przed tym, jak zajęłam się ich świadomą pielęgnacją. Usłyszałam o fundacji w telewizji śniadaniowej i pomyślałam, że to świetna sprawa, a miałam wtedy może z 15 lat. Nawet jeśli byłoby inaczej, to chyba dobrze, że panuje moda na coś dobrego, prawda? :)

      Usuń
  29. Bijum :) Masz genialny styl pisania, szczególnie zachwyciło mnie określenie wlososielanka => Cudowny neologizm :) a decyzja o oddaniu włosów na fundację godna podziwu. Btw tez się nad tym zastanawiam jak bede ścinać włosy. Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo dziękuję za miłe słowa. :) Nie zastanawiaj się, to daje naprawdę niesamowicie dużo radości i satysfakcji! Ścinając 10 cm po prostu zmieniasz fryzurę, ścinając trochę więcej, oddajesz komuś cząstkę siebie. :)

      Usuń
  30. Dziewczyny, pomożecie? :)
    Planuję w niedługim czasie po wielu latach rozjaśnić włosy z bardzo ciemnego brązu (wszyscy twierdzą, że to czarny, chociaż czarnej farby nie użyłam nigdy) do blondu. I tu pojawia się pytanie - czy powinnam po takim zabiegu dostarczać im protein, jeżeli wcale a wcale ich nie lubią? Zbyt duża dawka proteinek pogorszy jeszcze sprawę po rozjaśnianiu, a nie mogę przecież zrezygnować z nich wcale :)
    A MWH - super! Gratuluję i bardzo pozytywnie zazdroszczę :) Dodać muszę, iż w krótkich włosach koleżance najlepiej. Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obstawiam, że włosy będą mocno suche po takim zabiegu wiec bardziej stawialabym na emolienty. Proteiny tez są potrzebne jeśli włosy będą zniszczone ale to musisz sprawdzić sama. Kombinuj z równowaga i zobaczysz co najbardziej służy.

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o dostarczanie protein to śmiało mogę polecić nakładanie odżywki Intense Repair z Nivea pod emolientowa maskę (w moim przypadku wszystkie z Po). Włosy po tym zabiegu są ekstremalnie lejace, pięknie pachną i cudownie się błyszczą :) efekt bliski do tego po laminowaniu, lecz tutaj możliwość przeproteinowania jest baaardzo mała :) zabieg możesz powtarzać co 2-3 mycie :) ten sposób sprawdza się również na rozjasnianych blond włosach mojej mamy :) pozdrawiam!

      Usuń
    3. Jesli teraz masz wlosy farbowane, a planujesz je rozjaśnić, to calkowicie zmieni sie Twoj typ wlosa i bardzo prawdopodobne, ze wtedy Twoje kosmyki polubia sie z proteinami :) Ale to tylko gdybanie, bedziesz musiala sprawdzic to na wlasnej skorze.

      Usuń
  31. Też chciałabym kiedyś oddać włosy, ale najpierw muszę pozbyć się farbowanych końców i jeszcze trochę pohodować :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ależ piękne włosy! Piękne, lśniące i na dodatek oddane na szczytny cel :D Zuch dziewczyna!

    Chyba sama spróbuję nawilżyć swoje włosy żelem, albo sokiem z aloesu. Aktualnie znów borykam się z ŁP i niestety wcierki lubią wysuszać nieco włosy :(

    OdpowiedzUsuń
  33. Moda czy nie, wazne ze mozna pomoc. A do autorki pare komentarzy wyzej, ciekawe, gdybys Ty stracila wlosy i musiala nosic peruke, to czy tak chetnie chcialabys to wzzem i wobec pokazywac? Zdjecia dzieci w perukach? Prosze. Troche wyobrazni...

    OdpowiedzUsuń
  34. Najpiękniejsze włosy jakie widziałam i dotykałam na żywo! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Czy żelem aloesowy można tez "olejowac" włosy?

    Ja mam problem podobny do Ciebie - włosy rosną tylko do łopatek a potem juz nic. Tylko u mnie jest to spowodowane sterydami, terapia hormonalna, chemioterapia. Ma ktoś jakiś pomysł jak pomoc moim włosa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo olej to emolient, a aloes to humektant wiec trochę inne działanie.

      Usuń
  36. Naprawdę bardzo ładna przemiana! :)
    Mam pytanie - gdzie mogę jeszcze kupić maskę Planeta Organica, tą peelingującą? Nigdzie, ale to nigdzie nie mogę jej znaleźć! Pomóżcie, proszę!

    OdpowiedzUsuń
  37. Piękna historia:) Bloga znam i podczytuję, ale w tej mwh wyszło świetne podsumowanie:)

    OdpowiedzUsuń
  38. włosy cudowne, akcja wspaniała - popieram w 100% :)

    OdpowiedzUsuń
  39. O kurczę! Świetna historia! Ale po takiej pielęgnacji i dojściu do takiej długości - ostre cięcie i zmiana koloru - jestem w szoku! Ale podziwiam! ;)

    Sama przymierzam się do obcięcia - włosy mam za łopatki ale strasznie zniszczone przez własną głupotę - od dziecka kręcę je z nudów na palcach. Jak się zaplączą to staram się rozplątać . A jak się nie da to wyrywa się taki kłębek. Już i tak się opamiętałam ale cięcie jest niezbędne. ;/ Ale później mam zamiar o nie dbać. I mam pytanie - jak? Teraz ich nie suszę - sporadycznie. Prostownica - wcale. Lokówka - większe wyjście raz na 4 miesiące max. Ogólnie używam ciągle szamponów i odżywek Pantene oraz ich oleju do włosów. Dobra pielęgnacja? Zaznaczam że włosy są po tym takie miłe i całkiem fajne. Mam skłonność do przetłuszczania ale myje je co 2 a czasem co 3 dni. Nawet zdarzy się co 4 jak chodzę w związanych. Mam farbowane na blond jasny a swój naturalny mam blond ciemny. Farbuje mi je fryzjerka dobrą profesjonalną farbą więc nie ma tragedii. Jak pielęgnować włosy aby obcięcie nie poszło na marne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyki Pantene to wedlug naszych, "wlosomaniaczych" standardow raczej kiepscizna, ale ja jestem zdanie ze jesli jestes z nich zadowolona to nie ma powodu by je zmieniac. Nie piszesz o zadnym wlosowym problemie ktory wymagalby bogatej pielegnacji, ale jesli po scieciu by sie miali cos takiego pojawic to daj nam znac i na pewno podpowiemy odpowiednie zamienniki dla dotychczasowych ulubiencow :)

      Usuń
  40. Bardzo ładnie i w długich i w krótkich włosach:) efekty imponujące:P a tysiąclecie to oczywiście trzecie a nie drugie:P chochlik się wkradł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, faktycznie! Dobrze, że jesteście czujne, ja czytałam to tysiąc jeden razy i nie dostrzegłam tego błędu. ;)

      Usuń
  41. Anwen, chciałam zapytać o Twoją opinie na temat nożyczek Jaguar: jaki model najlepiej wybrać do domowego strzyżenia włosów na prosto? :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Awww nareszcie jest i Aga! Czekałam na tą historię włosową od dawna <3

    OdpowiedzUsuń
  43. Zaskoczyło mnie to radykalne cięcie,ale warto było ;) Widać, że włosy "odżyły".

    OdpowiedzUsuń
  44. Włosy Bijum jak zawsze prezentują się pięknie :D jestem zachwycona zarówno długością przed cięciem jak i fryzurką już po obcięciu w której jest jej bardzo ładnie :) pozdrawiam :) :*

    OdpowiedzUsuń
  45. Włosy piękne, fakt, ale właścicielka to dopiero czyste piękno! Oszalałam, a jestem hetero! :D

    OdpowiedzUsuń
  46. Piękne włosy gdy były bardzo długie i odżywione, teraz po ścięciu i hennie też zachwycają, tylko pozazdrościć. Sama jestem na początku mojej włosowej drogi i mam nadzieje, ze kiedyś też uda mi sie mieć wymarzoną długość włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  47. kurde kobieto piszac o swoich wlosach "cienkie" po prostu bluznisz. wyobraz sobie ze niektore kobiety maja włosy tak cienkie jak JEDEN warkoczyk z tych co pokazałas po scieciu. powtarzam JEDEN

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy mówimy o włosach rzadkich. Moje są cienkie, bo pojedynczy wlosek jest bardzo delikatny i ma małą średnicę , widać to gołym okiem przy porównaniu z włosami z innej głowy. Są jednak normalnej gęstości, na nią faktycznie nie mam prawa narzekać. ;)

      Usuń
  48. Świetna historia, może dlatego, że bardzo podobna do mojej ;) Ja właśnie jestem na etapie kiedy po tym jak w końcu udało mi się zapuścić długie włosy, stwierdziłam, że nie lubię mieć długich włosów :) Ale brakuje mi jeszcze jakiś 10 cm do momentu, w którym po ścięciu włosy będę mogła oddać, a to co zostanie będzie takiej długości, jaka mi odpowiada. Niestety, ja nadal nie ogarniam o co chodzi w tej równowadze między proteinami, humektantami i emolientami :( Wpis świetny, włosy przepiękne -zwłaszcza po podcięciu. Historia mocno motywuje, żeby wytrzymać jeszcze tą chwilę z długimi włosami!

    OdpowiedzUsuń
  49. JEzusie, jaki piękny kolor.

    OdpowiedzUsuń
  50. Przepiękne włosy, zarówno przed ścięciem, jak i po - ale po podobają mi się bardziej. I w pielęgnacji widzę sporo własnych nawyków, chociażby kochane Biovaxy. Ja też planuję oddać włosy fundacji. Kiedy zapuszczę je poniżej pasa, ciachnę na boba. Ale muszą być idealnie zdrowe, nie chcę, żeby panie, które potrzebują ich bardziej niż ja dostały półprodukt. Oddawanie włosów fundacji na rzecz kobiet walczących z rakiem to jedna z najlepszych inicjatyw włosowych, jakie w życiu widziałam. I wielki dobry uczynek. Gratuluję i podziwiam! <3

    OdpowiedzUsuń

Najchetniej czytane w tym miesiącu: