Moja włosowa historia - Magda

W zeszłym tygodniu nie było na blogu włosowej historii, bo cały weekend jak wiecie spędziłam nad morzem. Wczoraj przyjechaliśmy do Warszawy by jak co roku wziąć udział w "Godzinie W", ale nie chciałam by znów zabrakło wpisu z tej serii :)


Gdy przyszłam na świat pewnego majowego wieczora mama ujrzała dziecko, które nie było zaopatrzone w bujną i ciemną czuprynę. Nie zmieniało się to przez kolejne tygodnie mojego życia.




Pierwszy zalążek włosomaniactwa objawił się w wieku dwóch lat, gdy tata zostawił mnie na samą z nożyczkami. Wycięłam sobie fragment włosów tuż nad uchem. Mama nie mogła przeboleć tego jak zniszczyłam jej dzieło hodowania mi włosów. Tak zostałam ścięta na grzybka. J


Zaczęło się znów zapuszczanie włosów. Mama nie chciała, aby były bardzo długie, chodziło jej o gęstość, więc podcinała mi je regularnie. Myłam szamponem przeciwłupieżowym, a ich kolor był mysim nieciekawym brązem.


Na komunię nie miałam długich włosów jak niektóre moje koleżanki, ale dało się z nich zrobić całkiem zgrabną fryzurkę.


Włosy przez gęstość trochę się plątały. Fryzjerka poradziła mamie odżywkę. Już nie pamiętam czy została zakupiona.
Los moich włosów wzięłam w swoje ręce pod koniec szkoły podstawowej. Postanowiłam je mocno wycieniować, bo przecież to takie modne. Moje włosy zamieniły się cienkie piórka, które trochę opadały na szyję. W błyskawicznym tempie gęstniały, co mi się nie podobało. W gimnazjum zaczęłam zapuszczać włosy, efekt był taki:


Musiałam za to wymyślić im inną torturę. W moje ręce wpadła prostownica. Włosy nadal były mocno stopniowane i wychylały się na różne strony. Prostownica pozwalała mi je ujarzmić. Zdarzało mi się prostować dwa razy na dzień: rano do szkoły, po południu na wyjście. Nie stosowałam oczywiście żadnych ochraniaczy na wysoką temperaturę.


Po roku takiego traktowania musiałam je ściąć do końca szyi. Spadło z 15cm. Podobała mi się ta fryzurka. Pani fryzjerka postąpiła mądrze zostawiając z tyłu delikatnie dłuższe włosy niż z przodu, mimo, że były wtedy modne boby. Ścięte w kwietniu, a zdjęcie jest z października.


Na pomysł pierwszej zmiany koloru wpadłam w gimnazjum, gdy włosy trochę podrosły. Postanowiłam, że nadam im świeżości stosując fioletową płukankę mamy. Najpierw zrobiłam to tak jak ona przy płukaniu blond włosów: wlałam zakrętkę płynu do miski z wodą. Po wysuszeniu oczywiście nic nie było widać. Wpadłam za to na genialny plan włożenia całego pasma do buteleczki z płukanką. Tak zostałam posiadaczką fioletowego pasemka. Było dosyć grube, ale chowałam je pod naturalnymi włosami. Nie mam niestety zdjęcia.

Kolejnym krokiem było farbowanie włosów szamponetką. Moja mama nie mogła znieść wyglądu moich zbyt ciemnych włosów i cięgle brudnych ręczników. To mnie pchnęło do bliższego zapoznania się z farbami trwałymi. Było to w liceum, czyli po 2011 roku. Najczęściej wybierałam farby drogeryjne w odcieniu ciemnego brązu. Sparzyłam się oczywiście na tym, że włosy wyszły czarne. Ale kolor na szczęście wypłukiwał się do brązu.


Drastyczna zmiana nastąpiła w wakacje 2012 roku. Zapragnęłam być blondynką. Wiele nie czytając na ten temat kupiłam rozjaśniacz. Wcześniej próbowałam jasnej farby, ale nauczona doświadczeniem J wiedziałam, że tak ciemnych włosów to ja zwykłą farbą nie pofarbuję. Rozjaśniacz poszedł w ruch. Gdy miałam go na głowie widziałam, że przy samej głowie robi się żółtko, ale myślałam, że tak musi być. Po zmyciu włosy były suche, szorstkie i tępe. Kolor przy głowie był żółty, dalej jasny, a tył został ciemny. Oczywiście dla lepszego efektu pociągnęłam je jeszcze prostownicą. (miałam zdjęcie, ale niestety gdzieś zaginęło) Nawet mi się to podobało, ale tylko do dnia następnego. Postanowiłam, że jednak, aby ich dłużej nie niszczyć! pomaluję je na czarno. Moją pielęgnacją był szampon i przygodnie kupiona odżywka.

Nie potrafiłam ich jednolicie pomalować gdyż były dosyć długie. Miałam prześwity, ale za każdym razem jak umiałam tak malowałam.


Włosy rosły szybko i na maturę były już długie. Moja pielęgnacja rozszerzyła się. Zobaczyłam, że dobrze działa na mnie odżywka Garnier Ultra Doux z olejkiem z awokado i masłem karite. Był wtedy rok 2013.


W wakacje postanowiłam, że udam się do fryzjera na rozjaśnianie włosów. Chciałam, aby kolor był ciepłym brązem. Tym razem się przygotowałam, poczytałam i wybrałam odpowiednią fryzjerkę. Razem ustaliłyśmy, że rozłożymy to na dwa razy, odczekując kilka dni między rozjaśnianiem a malowaniem. Byłam zadowolona. Wracałam do tej fryzjerki na podcinanie włosów. Ufam jej, bo wie jak zależy mi na zdrowiu włosów.

Starałam się później malować na takie jasne brąziki i całkiem dobrze mi to wychodziło. Jednak czasami kolor był zbyt ciemny. Raz zrobiłam sobie kąpiel rozjaśniającą.


Właśnie w tym okresie trafiłam na bloga Anwen i zrozumiałam, że muszę stosować coś więcej, aby być dumna ze swoich włosów.
Czasami mam problem z nadmiernym wypadaniem włosów. Chyba były zbyt długie jak dla mnie i musiałam zacząć regularnie je podcinać.


Teraz podcinam końcówki, co trzy miesiące. 13 lutego 2015 roku obcięłam włosy ok. 10 cm. Chciałam, aby trochę odżyły na wiosnę. Gdy mam je zbyt długie wtedy ciągną, są ochlapnięte.
W kucyku przed ścięciem miałam 14cm. 



Fryzura dzień po ścięciu.


Myję włosy we wtorki, czwartki i niedziele, gdyż wtedy mam najwięcej czasu na pielęgnację. Zawsze po suszę suszarką, letnim nawiewem. Czasami zdarza mi się wyprostować, mimo, że mam włosy bardzo proste z natury. Mój naturalny kolor to ciemny brąz.
Włosy miesiąc po ścięciu:


Moja pielęgnacja:

1.       Szampony. Mój ulubiony to Green Pharmacy, Nagietek lekarski. Oprócz niego stosuję Nivea Baby, delikatny szampon nadający połysk oraz Yves Rocher, Avoine Oat. Wszystkie szampony bardzo lekkie.
2.       Odżywka. Moja najukochańsza Nivea Long Repair.
3.       Maska. Kallos Jedwab.
4.       Olej. Loton Oil therapy, argan.

Moje włosy nie są wymagające. Ważne tylko, aby ich nie obciążać i zapobiegać ich wypadaniu.

Chciałam podziękować Anwen za jej blog, który motywuje nas do tego aby co dnia stawać się coraz ładniejszą i mądrzejszą we włosowych zmaganiach. J


Magdalena
Udostępnij

106 komentarze:

  1. Zachwycające i przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jak wiecie spedzilam nad morzem". No nie, nie wiemy. Nie wszystkie przynajmniej. Nie czytamy Anwen w twych myslach ani nie sledzimy cie czy obserwujemy lornetka zeby wiedziec co gdzie i z kim robisz ;)

      Usuń
    2. pisała o tym we wcześniejszych postach...wystarczy czytać, to naprawdę trudne nie jest :)

      Usuń
    3. no przeciez w jednym z wpisów są nawet zdjęcia z plaży! Mialo wyjść inteligentnie...a nie wyszło Ci wcale :)
      Marta

      Usuń
    4. Po co się wyzłośliwiać? ;) Anwen już w poniedziałek napisała o wyjeździe na tym blogu, o informacjach na drugim blogu, Instagramie, a chyba jeszcze i Facebooku nie wspomnę... W dzisiejszych czasach umiejętność korzystania z internetu jest lepsza niż lornetka czy prywatny detektyw ;D

      Usuń
    5. trzebabylo czytac poprzednie posty to by sie wiedzialo po prostu, nie trzeba kogos obserwowac lorntetką tylko uważnie czytać ;)

      Usuń
    6. Przecież Anwen pisała wcześniej, że spędziła zeszły tydzień nad morzem. Zanim wysilisz się na złośliwości, sprawdź poprzednie posty.

      Usuń
    7. Może masz racje, ale jak ktoś czyta anwen i ( chociażby tak jak ja) codziennie wchodzi na blog czy na fb i sprawdza czy nie ma nowego postu, to raczej tego nie ominął.

      Usuń
    8. Anonimowy 00:01
      Anwen w którymś w poprzednich wpisów wspomniała, że była nad morzem. Może wypadałoby sprawdzić zamiast pisać opryskliwy komentarz?

      Usuń
    9. Anwen o tym pisała :)

      Usuń
    10. istnieje instagram z którego miniaturki wyświetlają się na blogu - więc tak, mogła spokojnie uważać że wiemy :)

      Usuń
    11. Ale to chyna logiczne, ze czytajac bloga nie kazdy czyta wszystkie wpisy co do jednego i wszystkie slowa co do jednego. Czasem wpisy sie omija, te mniej interesujace. Tak samo z tekstem. Proste.

      Usuń
    12. I ja nie twierdze ze nie wspomnialam. Moze i wspomiala nie obchodzi mnie to. Obchodzi mnie fakt jak brzmialo zdanie. "Jak wiecie" no wlasnie nie nie wiemy wszystkie, bo nie wszystkie uwaznie cie anwen sledzimy. A tekst o lornetce byl tylko dobitnym okresleniem tego sledzenia. Tyle.
      Pozdrawiam i wiecej dystansu dzieweczki ha ha ;)

      Usuń
    13. A, i miniaturki nie wyswietlaja sie NA BLOGU. tylko na blogu jesli sie wchodzi z komputera.

      Usuń
    14. boże, ale ty wlasnie stwierdziłaś że nie wspomniała i mogłaś sobie darować opryskliwość a nie teraz sie tłumaczysz, bo jak ci coś tam zabrzmiało, zabrzmiało tak jak powinno nie wiem czego sie tu doszukiwać, Anwen napisala to do czytelniczek, czytelniczki znaczy ze czytające wszystko, a jeśli ktoś wchodzi kiedy mu sie podoba no to też nie musi sie wykłócać o coś takiego, pozdrawiam.......

      Usuń
    15. Racja. Na komorce sie nie pokazuje to samo co na wersji komputerowej.
      I ja tez nie sledze bloga Anwen na wszystkich mozliwych portalach, nie czytam wszystkich wpisow zeby znac szczegoly jej prywatnego zycia i kazdy wyjazd czy wyjscie.
      Kamila.

      Usuń
    16. ale chociaż Ty sie nie oburzyłaś tak jak ten pierwszy anonim, skoro sie nie czyta wszystkiego to i sie nie denerwuje ze czegos sie nie wie jeju..

      Usuń
    17. Pierwszy anonim tez sie nie oburzyl, zwrocil tylko uwage na zle napisane zdanie, co racja. Oburzylyscie sie wy-na tego anonima.
      Kamila.

      Usuń
    18. Kamilo, moim zdaniem ten komentarz o lornetce był napisany bez wątpienia złośliwie i mimo wszystko nie wydaje mi się, żebym na autorkę (autora?) jakoś wybitnie naskoczyła. Oczywiście kwestia jest mocno subiektywna, więc może dajmy jej spokój.

      Co chciałabym zaznaczyć, to że moim zdaniem wystarczy trochę ruszyć głową i wtedy wiadomo, że wtrącenia w stylu "jak wiecie" są skierowane do osób zaangażowanych w tego bloga. Nie można przecież przy każdym wpisie zakładać, że jest on skierowany do osób czytających Anwen wybiórczo albo zgoła po raz pierwszy. Inaczej w każdej notce trzeba byłoby robić skrócony kurs włosomaniactwa, bo przecież nie każdy zna pojęcie porowatości, silikonów albo zabezpieczania końcówek... ;)

      Usuń
  2. Piękne włosy, a gęstość bezcenna <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne włosy! Na ostatnich zdjęciach idealne ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie piekne włosy <3

    OdpowiedzUsuń
  5. jak można mieć 14 cm w kucyku?! zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tym samym pomyslalam po przeczytaniu tego zdania :D serio, 14 w obwodzie? Moze o dlugosc chodzilo?:P

      Usuń
    2. to jest realne ja mam ponad 8 cm a myślałam ze nawet 5 nie bede miala bo mam bardzo cienkie i rzadkie

      Usuń
    3. wlasnie tez sie zdziwilam zwlaszcza patrzac na stare zdjecia...

      Usuń
    4. To jak najbardziej jest możliwe. Mam taki okaz w domu. :) 13cm w obwodzie przy włosach mocno wycieniowanych i nie biorąc pod uwagę grzywki...

      Usuń
  6. Jakie piękne włosy:). W dużej mierze to zasługa genów, bo przy takiej minimalnej pielęgnacji zachwycają. Gęstość też niesamowita. Przypominają mi te z włosowej historii Mess;).

    OdpowiedzUsuń
  7. Piekne:) ale znow ta niesprawiedliwość.... mimo takiego niszczenia włosy rosły jak na drożdżach. A moje mimo dbania, zabezpieczania stoją w miejscu. Czy nigdy sie nie doczekam dlugich wlosow? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pocieszę Cię, ale jest to bardzo możliwe, że włosy dłuższe nie urosną albo zajmie to dłuższy okresa. Wiem coś o tym, mam ten sam problem. Do tego wiecznie suche końce, które trzeba regularnie ścinać, inaczej włosy = siano na głowie. Ale nie poddawaj się, ja się nie poddaję :3

      Usuń
  8. 14cm w kucyku?! Matulu, ja sie cieszylam ze mam 7cm xD
    gratuluje wlosow! Sa przepiekne1

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też byłam łysa jak sie urodzilam :D ale wkrotce zostalam posiadaczka BIAŁYCH włosów ktore z czasem troche sciemnialy do jasnego blondu z naturalnymi bialymi pasemkami. Niestety w wieku drastania wlosy zmienili mi sie w kolor sredni blond i farbuje sie juz od lat na popielaty blond ( bez roZjasniacza!) i dzieki blogu Anwen i BHC wiem jak dbac o wlosy i moge smialo powiedziec ze sa juz w lepszej kondycji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam w dzieciństwie białe włosy ;) do tego kręcone, ale urodziłam się z czarną czuprynką i obawiam się że w końcu znowu będą czarne ;p

      Usuń
  10. Piekne wlosy, jednak w tej historii brakuje mi rozwinięcia.
    Co robiłaś że tak Ci zgęstniały włosy?
    Jak zapobiegasz wypadaniu włosów?

    OdpowiedzUsuń
  11. Niesamowita objętosc jednak masz już to w genach. Bo zbytnio się nie napracowałaś by uzyskać taką tafle. Zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  12. Boze 14, nawet nie mam w polowie tylu wlosow co ty! Nie przejmuj sie zbytnio wypadaniem, bo i tak sa mega geste. Wyobraz sobie co mi zostaje na glowie podczas wypadania:P
    Ps Tez mialam krotkie wlosy do komunii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha dokładnie to samo pomyślałam! Moje marne 6 cm w kucyku właśnie schowało się ze wstydu ;) Przepiękne włosy ma autorka MWH, zazdroszczę...

      Usuń
  13. Jakie gęste! O.o
    Zdjęcie przed lustrem najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Włosy piękne, ale co to znaczy ochlapnięte? -.-'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ulizane, oklapnięte, bez objętości

      Usuń
    2. Nie ma czegoś takiego jak ochlapnięte włosy.

      Oklapnięte i owszem :D

      Usuń
  15. piękne włosy,ja już 3 rok walczę i nie mam takich... :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walcz dalej, nie bój się eksperymentować i przede wszystkim nie poddawaj się! Trzymam kciuki! :)

      Usuń
  16. Jej.. jaki blask *.*

    OdpowiedzUsuń
  17. hej Anwen, moze doradzilabys mi cos w sprawie nozyczek :) chcialabym w koncu zakupic sobie jakies porzadne nozyczki do obcinania wlosow, bo za kazdym razem jak wychodze od fryzjerki, okazuje sie ze nie odroznia 2cm od 10cm... czy mialabym szukac gdzies w sklepach fryzjerskich czy moze polecasz jakies do zakupu przez internet? bo zalezy mi na juz takich lepszych, zeby dobrze mi sluzyly, a nie takich ktore po 2 uzyciach sie stepia.. z gory dziekuje jezeli zdecydujesz sie odpowiedziec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobre są z rossmanna z for your beauty za ok 15-16 zł jak sie nie mylę, bo takie typowo profesjonalne typu Jaguar to conajmniej 100 zł..

      Usuń
    2. Nie polecam tych z Rossmana. Jedynymi dobrymi nożyczkami fryzjerskimi są te profesjonalne, a to już niestety duży koszt. Możesz szukać w sklepach fryzjerskich albo internetowych, nie ma to większego znaczenia, ważne żeby były oryginalne

      Usuń
    3. Właśnie nie radziłabym kupować tych z rossmanna. Jest wiele opinii że niszczą włosy. Myślę że warto się wstrzymać i kupić jaguara. Jak masz sklep fryzjerski w swoim mieście to może warto się tam przejść i zobaczyć co mają. Wybierz coś a potem poczytaj opinie w internecie. W sklepie fryzjerskim najtańsze nożyczki kosztują ok 60 zł (przynajmniej w moim mieście). To nie jest aż tak duży wydatek patrząc ze nie będziesz musiała wydawać na fryzjera. Nie warto kupować tych tanich bo zniszczą ci włosy. Anwen kiedyś dodała post jakie nożyczki ma. O ile się nie mylę kupiła jaguara przez internet i była zadowolona. Poszukaj tego postu :)

      Usuń
    4. Ja kupowałam moje w sklepie fryzjerskim za około 40 PLN :) Mają ładnie wyprofilowaną rączkę a co najważniejsze są ostre i się nie tępią. Nie polecam za to Rossmanowskich bo ciężko się nimi podcina włosy i niszczą końcówki.

      Usuń
    5. ja mam z rossmanna i nie narzekam są dobre, trzebabylo tylko troche naoliwić bo ciut tępo w nowości chodziły, i ja czytałam same dobre opinie na ich temat więc twierdze ze nie ma co przepłacać

      Usuń
    6. Nie ma niestety porównania między Jaguarem, a tymi z Rossmana. Niebo, a ziemia

      Usuń
  18. 14cm o.O wow, nie potrafię tego sobie wyobrazić :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Zazdroszczę :)
    Tak mało używasz do pielęgnacji, a mimo to są tak ładnie odżywione.

    OdpowiedzUsuń
  20. ale gęste włosy.. marzenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękna tafla! One naturalnie tak się błyszczą? Cudne <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Matko takie cudne po tylu przejściach ;-) moje by odpadły ;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mój wymarzony kolor i struktura!

    OdpowiedzUsuń
  24. kurcze, rzeczywiście masz super włosy, tak mało potrzebują, tylko pozazdrościć

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękne włosy ! Ja trafiłam na blog Anwen w lutym i od tego czasu moje wlosy również wyglądają dużo lepiej. Nie pusza się po wysuszeniu i są coraz gestsze mimo poporodowego wypadania wracają do normy. Na mnie najlepiej działa maska z isana z olejem arganowym. Wtedy wlosy są piękne lsniace i proste bez prostowania. Schodze z cieniowania i zostało mi jeszcze z rok zapuszczania żeby wyrównać wlosy. Teraz są do zapiecia od stanika. Marze o takich do tali :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Są prześliczne! Gratulacje!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Autorką tego wpisu z natury widac, że ma gęste ładne włosy. Dobre geny bo nie ma nic nadzwyczajnego w pielęgnacji. Nie doczytałam nic o wcierkach, olejowaniu, diecie... Gdyby moje włosy tez były takie "proste " w obsłudze to bym juz od 3lat nosiła piękne włosy a tak to ciągle męczę się z suchymi koncami. ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, że to zasługa głównie genów. Po prostu w niektórych przypadkach samo odstawienie czynników niszczących włosy, gwarantuje diametralną poprawę ich jakości. Jest różnica pomiędzy postrzeganiem przez nas piękna pukli wynikającego z daru natury, a wypracowanym latami pielęgnacji lepszym stanem naszych włosów.

      Usuń
    2. Przykra prawda jest taka, że czasami z genami się nie wygra, a z cienkich, rzadkich włosów nie wyczaruje się grubej i gęstej czupryny. I żadne wcierki i inne cuda na to nie pomogą

      Usuń
    3. Dokładnie. Mimo dobrej pielęgnacji wystarczy trochę stresu, włosy lecą, zamieniają się w siano, miesiące dbania obrócone w perzynę.

      Usuń
    4. Kurcze, dziewczyny. Skąd ta zawiść? Jak ktoś z natury ma cienkie i rzadkie włosy to nie wyczaruje z nich nagle kilkunastu cm w kucyku. Głównie geny decydują o tym jakie mamy włosy bo nie zmienimy ich struktury, nie sprawimy, że wyrosną nam mieszki włosowe tam, gdzie ich nie było. Podziwiajcie piękne włosy uratowane po ciągłym katowaniu chemią i ciepłem zamiast oczekiwać metamorfoz, w których cienkie, rzadkie i suche piórka zamieniają się magicznie w włosy Evy Longorii

      Usuń
    5. To prędzej zazdrość niż zawiść. :) Przecież nie padły żadne obraźliwe stwierdzenia w stronę autorki. Prawda jest taka, że jak ktoś ma cienkie i rzadkie włosy, w dodatku z natury suche/kręcone/porowate, to czasem taka zazdrość i mały smutek złapie. To naturalne mieć uczucia. :P

      Usuń
    6. Ale dziewczyny oczekują niewiadomo jakich włosowych historii czepiając się, że pretentowane włosy są takie przez geny

      Usuń
    7. to nie czepianie się a fakty, bo to jest fakt że to dzięki genom ma takie piękne włosy autorka tej MWH i nawet sama to przyznała niżej w komentarzu

      Usuń
  28. Takie włosy... Marzenie :'c

    OdpowiedzUsuń
  29. Wyglądają na prawdę pieknie ! Niesamowicie gęste :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Piękne, chciałabym żeby moje były takie gęste...

    OdpowiedzUsuń
  31. masz super gęste włosy, których mogą pozazdroscić posiadaczki rzadszych czuprynek. Ten dobieraniec na zdjęciu wygląda jak włosy Elsy z Krainy Lodu (tylko kolor inny) *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też właśnie myślałam że ten warkocz coś mi przypomina :D

      Usuń
  32. Jakie gęste.. podoba mi się to zdjęcie z warkoczem :) ciekawa jestem jak długo ci schną po myciu? :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Pozazdrościć prostych włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  34. 14 cm w kucyku :o Okropnie zazdroszczę ;)
    Bardzo ciekawa historia! Widać, że włosy Magdy - z natury mocne - całkiem nieźle zniosły to, co w innych przypadkach powodowało koszmarne zniszczenie włosów. Poza tym - bardzo podoba mi się to, że autorka dokładnie opisała, jakie problemy miała (i ma) z włosami. Podobnie jak ona widzę, że powyżej pewnej długości moje włosy przestają wyglądać dobrze, są oklapnięte, wizualnie jest ich o połowę mniej. A im bardziej są zadbane - tym ten efekt mocniejszy. Uspokoiłam się, że nie tylko ja tak mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Co za włosy :o

    OdpowiedzUsuń
  36. Cudowna gęstość- 14 cm; najpiękniejsze na ostatnim zdjęciu po prawej. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. wow przepiękne, zazdroszczę ! <3

    OdpowiedzUsuń
  38. Ale widać, że dziewczyna posiada piękne i gęste włosy z natury :D Zazdroszczę! Szczególnie tych 14 cm w kucyku!
    Ale efekt końcowy powala, to fakt :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Czy ktoś mi powie czy taki skład szamponu oczyści włosy jak barwa?
    Z góry bardzo dziękuję :)
    Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Sodium Methyl Cocoyl taurate, Coco Glucside, Glyceryl Oleate, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Glycerin, Polyquaternum-22, PEG-4, Distearyl Ether, Distearyl Ether, Dicaprylyl Ether, Prunus Amygdalus var. Dulcis Oil......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyłączam się do pytania :)

      Usuń
    2. Jest silikon, lepiej poszukac czegos innego ;)

      Usuń
  40. Często jest aż przykro gdy czyta się o katowaniu włosów byle jakimi farbami, prostownicą, rozjaśniaczem...

    OdpowiedzUsuń
  41. włosy przepiękne, marzenie!
    Mam dość nietypowe pytanie - próbował ktoś przyciemniać włosy balsamem brązującym do ciała? Mam tendencje do nakładania na włosy i testowania naprawdę różnych rzeczy, teraz wpadł mi w ręce kosmetyk którego używam do ciała. Dokładniej jest to balsam brązujący kolastyna, czy efekt bedzie widoczny/ nie zniszczy wlosow? Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum, Glycerin, Stearyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Isopropyl Myristate, Dihydroxyacetone, Glyceryl Stearate, Helianthus Annuus Seed Oil, Juglans Regia Shell Extract, Dimethicone, Cera Alba, Butyrospermum Parkii Butter Extract, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Theobroma Cacao seed Butter, Parfum, Coumarin, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Disodium EDTA, Lactic Acid.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nie zniszczy włosów?" - Zastanawiające jest to, że obawiasz się położyć na włosy coś, co zwykle kładziesz na skórę ciała. Skoro skórze nie szkodzi, to i martwemu wytworowi ciała nie zaszkodzi.

      Usuń
  42. Cześć. Jestem autorką tekstu. Dziękuję za miłe słowa. Tak jak pisałyście, włosy mam gęste przez geny. :) Pielęgnacja jest uboga bo wiele rzeczy obciąża mi włosy. Muszę popracować nad kolorem i długością. Chciałabym mieć włosy do pasa.

    OdpowiedzUsuń
  43. Przeczytałam jeszcze raz całą historię. Włosy są bardzo piękne; grube i gęste. Ale autorka tak naprawdę zaczęła dbać o włosy od niedawna. Piękno swoich włosów zawdzięcza nie pielęgnacji a genom. Piszę to bez żadnej złej myśli. Po prostu zastanawiam się jaki rzeczywisty wpływ mamy na wygląd naszych włosów a ile wpływu mają geny.

    OdpowiedzUsuń
  44. Pomocy!
    Umyłam dzisiaj włosy maską kallos keratin i ... włosy zaczęły ciągnąć mi się jak guma.Przetrząsnęłam cały internet,ale znalazłam tylko, że włosy się tak ciągnął po farbowaniu, a ja nie farbuje włosów od ponad roku.Może to przeproteinownie,albo przewilżenie? Jeżeli tak to co robić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak keratin to przeproteinowanie, naolejuj porzadnie wlosy np. na cala noc olejem mocno do zniszczonych wlosow (polecam sezamowy, lub mieszanki olejow np taku z rosmana) pozniej umyj lagodnym szamponem i naloz jakas nawilzajac maske np granat aloes z alterry, powinno pomoc. Powodzenia ;)

      Usuń
  45. Sliczne wlosy:) Piekny kolor i grubosc do pozazdroszczenia:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Przepiękne włosy. Po prostu marzenie: ciemne, grube i proste. Całe życie o takich marzyłam!

    OdpowiedzUsuń
  47. Droga Anwen, dziewczyny proszę o radę.
    Po wakacjach planuje podciąć najbardziej zniszczoną część wlosow - jakieś 10 cm końcówek na prosto.
    Zastanawiam sie czy pójść do fryzjerki czy poprosić koleżankę o takie podcięcie. ( koleżanka sama podcina swoje włosy, posiada nożyczki "fryzjerskie" z Rossmanna).
    Dodam, ze nie ma to byc wymyślna fryzura,lecz na prosto. Włosy zamierzam zapuszczać dalej, jednak te podcięcie jest konieczne i nie chciałabym po miesiącu zobaczyć rozdwojonych końców.
    Gdyby moja fryzjerka nie byłaby na macierzyńskim bez wahania bym sie do niej wybrała. Proszę o radę bo nie wiem co robić... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te nożyczki z rossmana nie za bardzo sie nadają.

      Usuń
    2. ja mam z rossmanna nożyczki i sama się obcinam i jest dobrze, nie wiem wszyscy narzekają na te nożyczki, a czy ktokolwiek je serio stosował znaczy używał czy tylko po cenie wnioskujecie? tańsze nie znaczy gorsze..

      Usuń
    3. Ja używałam. Są bardzo słabej jakości, nie są wystarczająco ostre, przez co włosy się rozdwajają

      Usuń
    4. Tak, ja też ich używałam i nie nadawały się do niczego niestety. Miałam dwie pary nawet i ta druga ani trochę nie była lepsza.

      Usuń
  48. Piękne.;) włosomaniaczka prawie że od urodzenia.

    OdpowiedzUsuń